Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bospaera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bospaera. Pokaż wszystkie posty

12 gru 2021

Moje nowości z manufaktura Bosphaera.

Witam,



Niedługo czeka mnie bardzo miły romantyczny weekend dla dwojga, dla siebie i mojej połówki, która za kilka dni wraca z zagranicy na Święta. Będziemy mieli ten czas tylko dla siebie, więc chcemy odpocząć i naładować energię na nowe wyzwania. Lubię wyjazdy, bo mogę odwiedzić nowe miejsca i atrakcje jakie są dostępne na miejscu. Tam gdzie się wybieram można skorzystać ze strefy wellness, będzie basen, jacuzzi, sauny fińskie i na pewno inne przyjemności. Już nie mogę się doczekać tego wspaniałego wyjazdu.

Powoli gromadzę też moją kosmetyczkę z damskimi kosmetykami. Zabieram tylko najpotrzebniejsze rzeczy, dlatego wcześniej też jeśli coś mam nowego, robię domowe testy, by później na miejscu coś mnie np. nie rozczarowało. Fajną i praktyczną opcją na wyjazdy są miniaturki produktów, a ostatnio też coraz więcej firm ma w swoich ofertach produkty w kostkach. Np. nowością wśród produktów w marce Bosphaera są szampony i odżywki w kostce. Ja swoją przygodę z szamponami w kostce zaczęłam już ponad 10 lat temu, kiedy to po raz pierwszy użyłam szamponów w kostce z Lusha. Niestety nie są to produkty dostępne w Polsce, dlatego zawsze jak jestem np. we Francji i mam po drodze ten sklep to odwiedzam i robię zapas. W Polsce natomiast zawsze cieszy mnie, jak mogę poznać szampon w kostce, czy też odżywkę bo to naprawdę wygoda w używaniu. Niektórzy nadal nie mogą się przekonać do takiej formy mycia włosów, ja jednak lubię i dla mnie nie ma różnicy, czy jest to szampon w butelce, czy w kostce (o ile produkty dobrze się sprawdzają).


Po dłuższym wstępie zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis z nowymi kosmetykami jakie pojawiły się u mnie w pielęgnacji włosów i na coś pachnącego, czyli marka Bosphaera do swojej oferty wprowadziła także pachnące sojowe świece. Jestem miło zaskoczona, że cały czas pojawiają się nowości, które kuszą i mam na nie ochotę. Jak sprawdziły się produkty pielęgnacyjne do włosów i czy je polecam? Zapraszam na wpis.


Szampon w kostce Bosphaera delikatnie myje i wygładza włosy, zapobiegając efektowi puszenia się włosów. W składzie znajduje się m.in: olej z awokado (zawierający 25% czystych fitosteroli), oliwa z oliwek oraz ekstrakt z porostu alpejskiego. Dzięki innowacyjnym składnikom aktywnym, szampon “zero waste” nawilża, regeneruje i zmiękcza włosy. Szampon ogranicza również nadmierne przetłuszczenie się włosów. Dodatkowo posiada piękny truskawkowy zapach.

Składniki (INCI)
Sodium Cocoyl Isethionate, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima Oil, Decyl Glucoside, Aqua, Cetyl Alcohol, Phytosterols, Behentrimonium Methosulfate, Stearyl Alcohol, Aroma, Propanediol, Olea Europaea Fruit Oil, Cera Carnauba, Usnea Barbata Extract, Tromethamine, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sodium Hydroxide.

Szamponem jestem trochę rozczarowana, może dlatego, że mam porównanie co do Lasha i spodziewałam się lepszej jakości. Tutaj szampon słabo się pieni. Przy pierwszym myciu, jakakolwiek piana pojawiła się dopiero przy trzeciej próbie, czyli próbowałam namydlić kostkę na mokrych włosach, spłukać, ponownie namydlić i spłukać i przy trzecim razie delikatna piana dopiero się pojawiła. Nacieranie włosów kostką także nie należało do przyjemnych, z racji że mam cienkie i delikatne włosy a takie nacieranie raczej nie jest wskazane przy cienkich włosach. (Przy lashu wystarczyła odrobina wody by powstała mega piana na tyle, że włosy aż piszczały i skrzypiały z oczyszczenia, nieraz o tym pisałam jaki był u mnie zachwyt przy myciu lashem, ze piana była niedoopanowania), Tutaj niestety mycie zeszło mi trzy razy dłużej niż tradycyjnym szamponem i nie uzyskałam piany nawet takiej aby wykonać masaż. Miałam nawet wrażenie, że to moje mycie jest na marne, a włosy nie będą nawet odświeżone i umyte jak należy. Zapach także mało wyczuwalny truskawkowo, pachnie jedynie w pudełeczku, na włosach bardzo słabo. Efekty natomiast zauważyłam po wysuszeniu, ale o tym już poniżej...



Odżywka do włosów w kostce Bosphaera. W swoim składzie zawiera cenne oleje: rycynowy, awokado, z maku, a także oliwę z oliwek. W kontakcie z wodą tworzy emulsję, która odżywia, nawilża i regeneruje włosy. Odżywka ułatwia rozczesywanie włosów oraz nadaje im połysk. Doskonale sprawdzi się do codziennej pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów. Warto dodać, że jest doskonała także dla cienkich, typowo słowiańskich włosów. Nie obciąża ich, lecz przyjemnie kondycjonuje. To praktyczny kosmetyk “zero waste”, który można zabrać ze sobą w podróż i w każdych okolicznościach cieszyć się doskonałą kondycją włosów.

Składniki (INCI)
Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Theobroma Cacao Seed Butter, Papaver Orientale Seed Oil, Stearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Prunus Persica Kernel Oil, Persea Gratissima Oil, Hydrogenated Castor Oil/ Sebacic Acid Copolymer, Aroma, Phytosterols, Cera Carnauba, Olea Europaea Fruit Oil.

Odżywka także ciężka do nałożenia. Kilkakrotne nacieranie i wcieranie we włosy wymagało dłuższej chwili. Na włosach tylko śliska powłoczka bez żadnej konsystencji, udało mi się tylko pokryć niewielką część. Tutaj też bez większego wow. Naprawdę cały etap mycia bardzo czasochłonny i wymagany delikatności. Kiedy już byłam na nie, przyszedł czas na dalsze kroki. I tutaj pojawiły się już same plusy. Rozczesywanie odbyło się szybko, nawet byłam zaskoczona, że włosy się nie plączą, nie są sklejone (przy myciu niestety były ale to bardzo). Podczas suszenia włosy nabierały objętości i miękkości na całej długości. Nie pachniały owocową truskawką, ale wyglądały na odświeżone. Przy 'męczącym' nakładaniu produktów na włosy, kiedy przyszedł czas na całkowite wysuszenie z efektu byłam zadowolona za kondycje jak i ogólny stan włosów. Nie spodziewałam się, że tak włosy się odmienią. 
Oceniając ogólnie - mam mieszane uczucia, ponieważ mam porównanie co do innych myjących kostek, gdzie piany zaraz przy kontakcie z wodą było mnóstwo, tak tutaj o tą pianę trzeba zawalczyć i napracować się czasochłonnie, by jakaś się pojawiła... dopiero po wysuszeniu efekt i wygląd włosów na plus. 



Wiodąca nuta: ziarna palonej kawy

Poranna gonitwa w poszukiwaniu dodatkowej mocy zazwyczaj ma swój finał w filiżance aromatycznej kawy. Ten zapach po prostu uzależnia. Świeżo zmielone ziarno kawy pobudza, energetyzuje i dodaje motywacji do działania. Taka jest właśnie nasza świeca sojowa o zapachu porannego espresso. Wosk sojowy pozwala na wielogodzinne rozkoszowanie się cudownym owocowym aromatem. Z kolei drewniany knot, podczas palenia, oddaje dźwięki letniego ogniska. Ciemne szkło, w jakim została umieszczona świeczka, jest eleganckie oraz ekologiczne. Po zużyciu produktu, można je w prosty sposób wyczyścić i ponownie wykorzystać.

Świeca wykonana została z 100% naturalnego, ekologicznego wosku sojowego.

Zapach świecy jest nie do opisania, jest tak piękny, że brak mi słów. To zapach najprawdziwszej kawy jaką kiedykolwiek wąchałam - jest po prostu niesamowity. Miłośnicy kawy to zrozumieją. Świeca pozytywnie mnie zaskoczyła. Wybierając ją spodziewałam się mniej więcej zapachu, ale co to jest za zapach! Jakbym siedziała we włoskiej kawiarence i rozkoszowała się prawdziwym espresso. Fajnie, że świeczka posiada pokrywkę, dzięki której zapach jest bardziej intensywniejszy i możemy jak najdłużej cieszyć się nią wąchając na sucho. Ze świecy jestem bardzo zadowolona i polecam, jeśli potrzebujecie rano dobrej energii do obudzenia się. Zapach wiele może pomóc. 


Jestem ciekawa, czy znacie nowości jakie pojawiły się ostatnio w ofercie marki i czy lubicie pachnące świece? Jeśli lubicie zapach kawy - koniecznie poznajcie tą świecę i kupujcie w ciemno :)))
Ja produktów do włosów nie skreślam, będę je natomiast używać, kiedy będę miała po prostu więcej czasu na ich umycie, bo jak pisałam wcześniej nakładanie je u mnie bywa czasochłonne. Chyba, że u Was mycie tymi produktami jest w miarę szybkie, to dajcie mi znać jak to robicie. U mnie ciężko wytworzyć pianę, chociaż włosy mam zwilżone na całej długości i są mokre. 



pozdrawiam,
Donna

12 lip 2020

Weekendowe Spa z naturalnymi kosmetykami Bosphaera.

Witam,




Produkty marki Bosphaera bardzo lubię. Do tej pory poznałam już kilka świetnych produktów do kąpieli i pielęgnacji ciała, a moim ulubieńcem na początku roku stał się regenerująco-zmiękczający krem do rąk i stóp. W ofercie są też urocze ręcznie robione babeczki do kąpieli i od czasu do czasu pojawiają się one u mnie w domowym spa. Na czerwcowym spotkaniu blogerek, na którym uczestniczyłam, marka ta również była gościem i w upominkach przygotowała same pachnące dobrocie i pielęgnacyjne perełki, które poznałam i oczywiście cieszę się, że moja pielęgnacja staje się coraz częściej naturalna z tymi kosmetykami.

Kochani zapraszam Was serdecznie na moje weekendowe spa razem z wybranymi kosmetykami od marki Bosphaera, które znalazłam w pachnącym upominku, a były to m.in:
- cukrowy peeling do ciała jagody i figi
- masło do ciała czarna orchidea
- mydło mleko migdałowe
- babeczki do kąpieli drzewo sandałowe i waniliowy krem


Cukrowy peeling do ciała jagody i figi:
Olej andiroba nawilża i regeneruje skórę, olej ze słodkich migdałów wygładza ją, a olej z pestek brzoskwiń zmiękcza, odświeża i wzmacnia komórki naskórka. Peeling został wzbogacony o naturalną witaminę E, która niweluje wolne rodniki, działa przeciwstarzeniowo, a także odpowiednio odżywia, łagodzi i nawilża skórę. Skóra po peelingu staje się miękka, gładka i oczyszczona.

Masło do ciała czarna orchidea
Jeśli masz wrażenie, że zwykle balsamy do ciała nie radzą sobie z Twoją przesuszoną skórą, koniecznie wypróbuj masło do ciała Bosphaera. Przyjemny efekt nawilżenia poczujesz już od pierwszej chwili. Masło jest też prawdziwą kopalnią cennych dla skóry substancji, których działanie jest wielokierunkowe. Nawilżające i głęboko regenerujące masło do ciała idealnie sprawdzi się do każdego rodzaju skóry. Oparte jest na bazie maseł – kakaowego i shea. Lekka konsystencja musu sprawia, że bardzo szybko się wchłania, pozostawiając skórę miękką i dogłębnie nawilżoną, bez uczucia tłustości. Olej ze słodkich migdałów i pestek winogron wygładza, nawilża i odżywia skórę. Hydrolat z oczaru wirginijskiego ma silne działanie „anti-aging”. Wosk pszczeli dodatkowo chroni skórę przed utratą wilgoci i działaniem czynników zewnętrznych. Po zastosowaniu masła skóra staje się miękka, gładka i aksamitna w dotyku. Produkt przebadany dermatologicznie.


Jak wiecie uwielbiam peelingi do ciała i wykonuje je systematycznie, czasami aż za często, ale wiem... to jest uzależnienie. Za każdym razem staram się wybierać co innego, a do niektórych lubię powracać. Peeling z jagód i figi to moje drugie opakowanie, wcześniej już miałam tą wersję i cieszę się, że znów przypomniałam sobie jego zapach. 


Jest to peeling cukrowy, po otworzeniu trochę byłam zaskoczona, że w opakowaniu jest jego jakby połowa, myślę że on jakoś musiał opaść stąd takie wrażenie, że było go pół w opakowaniu. Drobinki cukru pod wpływem masażu delikatnie się rozpuszczają, fajnie też tak lekko drapią - podoba mi się ten efekt. Skóra może być też miejscami zaczerwieniona w zależności jak mocno wykonujemy sobie masaż i jak mocno naciskami. Peeling nasączony jest też dobrociami, a w zatopionym cukrze znaleźć możemy kawałki jagód i fig, one przy masażu spadają ze skóry i nieco brudzą wannę, ale to nie problem potem wannę umyć. Po spłukaniu już owego peelingu skóra pokryta jest tłustawą powłoczką, ale delikatnie (zazwyczaj jej nie lubię), to dzięki zawartym w nim kilku olejom. Ja kiedy odczuwam tłustawy dyskomfort, myję ciało dodatkowo żelem pod prysznic, a dla tych co lubią i nie przeszkadza im ta powłoczka to super, bo skóra jest nawilżona i nie ma potrzeby już się balsamować. Końcowy już efekt wypeelingowania skóry mi się podoba, bo naskórek zostaje dobrze usunięty, a skóra jest mięciutka w dotyku, taka odżywiona i zdrowa. 

Co do masła do ciała, to także jestem na tak. Co prawda w lecie nie bardzo sięgam po treściwe masła, ale porządna dawka nawilżająca skóry, zwłaszcza przy opalaniu to zbawienie dla przesuszonych partii. Ja jestem już po kilkukrotnych dawkach opalania się i czuje jak skóra miejscami daje o sobie znać, że potrzebuje nawilżenia. Masło to dobry wybór bo zdecydowanie lepiej nawilży i odżywi skórę, niż lekki balsam, który trzeba aplikować co chwilę. Masło daje mi pewność, że skóra szybko się nie przesuszy. Lubię efekt posmarowania się na noc masłem, a rano czuję nadal dobre nawilżenie. Co wyróżnia masło czarną orchideę? Piękny, kwiatowy zapach, który w czasie aplikacji ładnie pachnie. Masło jest jak taki mus, który pod wpływem ciepłych dłoni mięknie i sunie po skórze. Uwielbiam takie masła, które porządnie nawilżają. Chwilę dłużej trzeba poczekać aż się wchłonie, ale warto, bo efekt miękkiej skóry jest gwarantowany przez cały dzień. Masło nie pozostawia tłustości, nie lepi się. Ja zazwyczaj już to zauważyłam (też przy innych masłach), że jak nałożę produktu za dużo i próbuje masować, czasami (ale nie zawsze) produkt potrafi się rolować. Znów to chyba jest uzależnienie, jak przy peelingach, że masła po prostu pochłaniam :D 


Mydło mleko migdałowe:
Naturalne, ręcznie wykonane mydełko przeznaczone jest do codziennej pielęgnacji ciała. Zostało ono stworzone w oparciu o starannie wyselekcjonowane składniki. Wytwarzane jest metodą „na zimno”, przez co oleje zachowują swoje drogocenne właściwości odżywcze. Czas leżakowania mydła wynosi kilka tygodni. Dzięki niemu staje się ono twarde i bardzo delikatne dla każdego rodzaju skóry.

Olej z pestek winogron, otrębów ryżowych, słonecznikowy i kokosowy pielęgnują skórę oraz dbają o jej kondycję. Oliwa z oliwek nawilża, wygładza, zmiękcza, a także koi skórę. Masło shea regeneruje i odżywia skórę suchą oraz poprawia jej elastyczność. Masło kakaowe natłuszcza i regeneruje skórę nadając jej połysk i gładkość.


Naturalne mydełka w kostce to także produkty, które są u mnie mile widziane. Sama bym chciała kiedyś stworzyć takie mydełko, bo zawsze ciekawił mnie proces tworzenia takich ręcznych mydeł. Naturalne mydełka wykorzystuje nie tylko do mycia rąk, ale czasami do mycia twarzy, bo są delikatne i łagodne. Podoba mi się to, że w ofercie mydełka są tworzone nie tylko w formie kostki na płasko, ale też w formie babeczek. 


Babeczki do kąpieli drzewo sandałowe i waniliowy krem

Babeczka do kąpieli to niepowtarzalne źródło dobroczynnych olejów i maseł, a także idealny sposób na odprężającą kąpiel po ciężkim dniu. Jej subtelny i bogaty aromat będzie prawdziwą pieszczotą dla zmysłów. Przeznaczona jest do pielęgnacji każdego rodzaju skóry.


To co najlepsze zostawiłam na koniec, czyli przeurocze małe babeczki do kąpieli. Każda taka babeczka zapakowana jest w przezroczystą folię i jest zawiązana. Nawet przez papier, aromat potrafi się przebić i przepięknie pachnieć. Dodatkowo babeczki posiadają etykiety z czego każda jest wykonana. Moje mini wersje są super! Uwielbiam drzewo sandałowe, a o wanilii już nie wspomnę. Ten zapach cały czas jest ze mną w miesiącach chłodniejszych, bo jest słodki i otulający. Babeczki są ciekawym umilaczem do kąpieli. Fajnie sprawdzą się też na prezent, bo są przepięknie wykonane i myślę, że każdemu się spodobają.



Kochani znacie te naturalne kosmetyki?
Co Was najbardziej zainteresowało?
Lubicie domowe weekendowe Spa?




pozdrawiam,

Donna

19 cze 2020

Zielona glinka kosmetyczna do skóry tłustej Bosphaera.

Witam,



Zielone glinki to zbawienie dla tłustej skóry. Pochłaniają nadmiar sebum, oczyszczają i odświeżają cerę. Przy glinkach nie da się ukryć, trzeba poświecić trochę czasu, by przygotować sobie papkę, ale uwierzcie, że warto robić sobie takie zabiegi. Ja najczęściej robię, kiedy moja skóra mocno się świeci, najczęściej kiedy jestem cały dzień poza domem, a moja skóra eksploduje od świecenia się. Glinka wtedy nie tylko oczyszcza, ale i koi i uspokaja zmęczoną skórę. Ostatnio towarzyszyła mi kosmetyczna zielona glinka z Bosphaery.

  
Glinki mineralne są cenionym surowcem w kosmetyce pielęgnacyjnej. Są skarbnicą cennych minerałów, które dobroczynnie wpływają na skórę. Glinki z Bosphaery są zgodne z ECOCERT i COSMOS. Glinka zielona polecana jest dla skóry normalnej do tłustej. Działa oczyszczająco. Posiada potwierdzone badaniami właściwości przeciwzmarszczowe, redukujące sebum i poprawiające elastyczność skóry.

Glinkę można stosować na 3 sposoby jako:
MASECZKA: w naczyniu (nie metalowym) wymieszać porcję glinki z niewielka ilością wody lub hydrolatu do uzyskania konsystencji gęstej pasty. Rozprowadzić maseczkę na oczyszczoną twarz, zmyć po ok. 15 minutach nie dopuszczając w międzyczasie do wyschnięcia.
OKŁADY NA CIAŁO: nałożyć pastę z glinki na ciało, owinąć folią spożywczą i okryć kocem. Zmyć glinkę ciepłą wodą po ok.15 minutach.
KĄPIEL: wsypać dwie garści glinki do ciepłej wody. Po kąpieli spłukać ciało.

Składniki (INCI): Illite, Kaolin, Montmorillonite.


Ja glinkę stosowałam tylko jako formę maseczki na twarz. Dodawałam do niej lawendowego mojego ulubionego hydrolatu i po dłuższej chwili kiedy zaczynała zastygać i wysychać na twarzy - zmywałam. Skóra była świetnie oczyszczona, bardzo podobał mi się ten efekt, natomiast aplikacja i sama maseczka na twarzy już była nieco śmieszna, gdyż szaro-zielona konsystencja na twarzy wyglądała jak taki szrek. Dlatego odpuściłam zdjęcia twarzy w maseczce :) Ja glinki nakładam pędzelkiem, jest to bardzo higieniczne i wiele ułatwia. Kiedyś robiłam to palcami, więc szybko się brudziłam, dlatego zdecydowanie forma pędzelka jest wygodniejsza i czysta. Nie wyobrażam sobie teraz raz na jakiś czas nie robić takiego zabiegu. Oczyszczanie jest bardzo ważna, zwłaszcza teraz latem, gdzie dodatkowo skóra się szybciej poci, świeci i jest zanieczyszczona, dlatego mega się cieszę, że w ofercie marki Bosphaera są dostępne takie kosmetyczne glinki w dobrej cenie. Oprócz wersji zielonej są także: glinka biała do skóry delikatnej i wrażliwej, glinka czerwona polecana do skóry naczynkowej, normalnej jak i suchej, oraz glinka różowa do wszystkich typów skóry. Każdy rodzaj glinki różni się i odpowiada za coś innego, ja standardowo staram się wybierać zielone glinki do skóry tłustej. Interesuje mnie też glinka różowa :) 


Robicie sobie domowe Spa z glinkami?
Jaki rodzaj i kolor glinki wybieracie dla siebie?




pozdrawiam,

Donna

27 lut 2020

Babeczka do kąpieli Bosphaera ręcznie wykonana Kwiat Wiśni.

Witam,



Ręcznie wykonywane kosmetyki cieszą mnie bardzo, bo wiem, że osoby je wykonujące robią je z pasją i z wielką miłością i dokładnością. Babeczki do kąpieli od marki Bosphaera, poznałam już jakiś czas temu i byłam nimi mega zachwycona. Miałam je w mniejszej wielkości, niż ta, którą obecnie miałam teraz do kąpieli. Te babeczki to niepowtarzalne źródło dobroczynnych olejów i maseł, a także idealny sposób na odprężającą kąpiel po ciężkim dniu. Kto jak kto nie lubi się odprężyć w wannie pełnej ciepłej wody i unoszącym się pięknym owocowym zapachem? Myślę, że większość marzy o takich kąpielach i chwilach. Jej subtelny i bogaty aromat będzie prawdziwą pieszczotą dla zmysłów. Przeznaczona jest do pielęgnacji każdego rodzaju skóry.


Umieść babeczkę w wannie z ciepłą wodą i poczekaj aż się rozpuści, uwalniając dobroczynne właściwości składników aktywnych. Po kąpieli dokładnie spłucz wannę.


Moja niedawna babeczka była o zapachu kwiatu wiśni. Ofoliowana w papierek i wstążeczkę już poniekąd zdradzała swój piękny owocowo-kwiatowy zapach. Trochę słodki, trochę kwaskowaty - mi się podobał. Babeczka ta zaserwowana była jak prawdziwa babeczka do zjedzenia. Posiadała też papierek/papilotkę jak prawdziwa babeczka do konsumpcji. Dodatkowo udekorowana ładną dekoracją (listeczek, kwiatuszek), sprawiała naprawdę coś do zjedzenia, a nie do rozpuszczenia w wannie. Naprawdę, podziwiam takie pomysły wśród kosmetyków do kąpieli - ale z drugiej strony szkoda później to zużywać, bo oczy też chcą się nacieszyć jak najdłużej takim umilaczem i cudeńkiem. Po rozpuszczeniu w wodzie z babeczki wydobywają się olejki, woda mieni się, a na powierzchni unosi się nawilżająca taka warstewka. Kocham takie dodatki do kąpieli i lubię się rozpieszczać nawet taką małą babeczką, która potrafi dać tyle radości. To także fajna opcja na prezent, dla kogoś kto posiada wannę i też lubi pachnące, piękne umilacze. Myślę, że moja przygoda z tymi babeczkami się nie skończy i coś może jeszcze kiedyś poznam z oferty. 


Lubicie takie piękne dodatki do kąpieli?



pozdrawiam,

Donna

25 lut 2020

Moja naturalna pielęgnacja z Bosphaera. Krem do rąk i stóp, oraz dwufazowe serum ujędrniające przeciw zmarszczkom.

Witam,



Bospahera to ręcznie wyrabiane, naturalne kosmetyki tworzone z pasji oraz miłości do natury, która nas otacza i pozytywnie nastraja. Tak mówią o sobie producenci kosmetyków, o których chcę dziś coś napisać, a będą to dwa naturalne i ręcznie robione produkty: dwufazowe ujędrniające serum przeciw zmarszczkom oraz regenerująco zmiękczający krem do rąk i stóp. Jeden z produktów pokochałam, bo uratował moją skórę, a drugi nieco się nie sprawdził, ale wykorzystam go inaczej. Kochani zapraszam Was serdecznie na dzisiejszy wpis.


Regenerująco zmiękczający krem polecany jest do codziennej pielęgnacji skóry narażonej na przesuszenie i rogowacenie, w szczególności takich partii ciała jak: dłonie, łokcie, stopy. Dzięki obecności kompozycji odżywczych i najwyższej jakości regenerujących składników doskonale zmiękcza skórę, przywracając jej gładkość i elastyczność. Wzbogacony o mocznik, zapobiega pękaniu oraz nadmiernemu rogowaceniu naskórka, łagodzi podrażnienia i przynosi ukojenie.

Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie i zapach świeżo pieczonego muffinka z nutami soczystych jagód oraz cukru waniliowego zwiększają przyjemność stosowania.


Składniki (INCI)
Salvia Sclarea Flower Extract, Aqua, Urea, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil, Lanolin, Lactic Acid, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, Stearyl Alcohol, Parfum, Cetyl Alcohol, 2-Phenoxyethanol, Allantoin, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Limonene, Linalool.


Ostatnio miałam kilka fajnych produktów do pielęgnacji stóp, ale takiego kremu jeszcze nie miałam, który by tak w krótkim i szybkim czasie zregenerował moją suchą skórę na stopach. Nie wiem, jak mogłam do tego dopuścić ale tak pod koniec stycznia, pękła mi w jednym miejscu skóra na pięcie (pierwszy raz!). Wcześniej używałam także dobrego kremu i nawilżałam stopy, a i tak mi się coś porobiło, że w jednym miejscu poczułam pęknięcie. Wiem, że nie jest to przyjemne uczucie, bo moja mama także miewa problemy z pękającymi piętami. Oboje moczy stopy w solach, smarujemy różnymi kremami, by te dolegliwości załagodzić. Poszukałam więc, w moich zapasach coś do stóp i wyszukałam ten oto krem z Bosphaera. Krem jest także do rąk, ale ja (razem z mamą), używałam tylko do stóp. Robiłam więc nocną kurację nawilżającą, polegającą na smarowaniu grubszej warstwy kremu na stopy, więcej w okolice pięt i ubierałam bawełniane skarpety. I tak ten zabieg powtarzałam przez kilka razy z rzędu, wcześniej też używałam pumeksu i moczyłam stopy w soli i znów smarowałam. Nie minął nawet tydzień czasu, a ja wyraźnie czułam różnice w regeneracji pękniętej pięty. Skóra nie była taka przesuszona, taka twarda. Czasem dłużej smarowałam innymi kremami na noc i nie miałam takich efektów jak przy tym kremie. Serio! Sam w sobie krem jest nieco tłustawy, ale przy nabieraniu jest lekki, jak taki puszek/mus, który w środku ma takie jakby pęcherzyki powietrza. No jest bardzo taki przyjemny i leciutki. Na powierzchni skóry widać jego tłustą taflę, która nie wchłania się szybko, a dopiero po dłuższej chwili, w zależności od nałożonej warstwy. Pachnie mi jak takie owocowe jagodowe cukierki. Nawet skarpetki, które mam przeznaczone do spania do kremowania stóp, przeszły mi całe tym zapachem. Przy wypraniu ich tak ręcznie, nadal trochę nieco czułam jego zapach. W kremie podoba mi się też to, że jest w niewielkim słoiczku, ma on 100 g. Ja podzieliłam się z mamą tym kremem i dla siebie odebrałam go sobie do innego pojemniczka, bo jest wydajny. Jestem na tak. Dawno nie miałam tak dobrego kremu do stóp, który by pomógł zregenerować mi pękającą piętę. Cieszę się i żałuję, że wcześniej nie otworzyłam tego produktu. 


Dwufazowe ujędrniające serum przeciw zmarszczkom łączy ze sobą 18 aktywnych składników, w tym oleje – z pestek śliwki, z pestek malin, z pestek arbuza, z lnianki siewnej, nasion czarnej porzeczki oraz jojoba. Tak kompleksowe połączenie synergistycznie działających składników, wzbogacone o komórki macierzyste jeżówki wąskolistnej, sprawia że skóra wokół oczu zostaje wzmocniona, a cienie zmniejszone. Lekka konsystencja serum nie pozostawia uczucia tłustości skóry, która po aplikacji pozostaje odżywiona, nawilżona i uelastyczniona.
Składniki (INCI)
Jasminum officinale Flower Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Prunus Domestica Seed Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Citrullus Lanatus Seed Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Panthenol, Aqua, Helianthus annuus Seed Oil, Ascorbic acid, Echinacea Angustifolia Meristem Cell Culture, Niacinamide, Retinyl Acetate, Hydrolyzed Collagen, 2-Phenoxyethanol, Sodium hyaluronate, Hydrolyzed Elastin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Gluconolactone.
Jeśli chodzi o drugi produkt, czyli dwufazowe serum ujędrniające przeciw zmarszczkom, to tu mam już mieszane uczucie. Lubię takie produkty do pielęgnacji, zwłaszcza przy wieczornej pielęgnacji, ale to serum nie do końca było takie jakie chciałam. Producent zapewnia, że nie pozostawia uczucia tłustości... hmm ja u siebie miałam tłustą warstwę i mega świecenie. Nie lubię jak produkt bardzo mnie tłuści na twarzy, gdyż mam tłustą skórę, więc jeśli świecę się przez cały dzień, tak na noc już nie chce tego odczuwać. Wiem, że ważne jest nawilżanie, ale tu to natłuszczanie mi się nie podobało. Serum, użyłam tylko kilka razy, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak ono do końca działa. Zraziło mnie jego tłustość. Myślę, że wykorzystam go w inny sposób. Czytając, że ma dużo olejów w sobie, może sprawdziłoby się ono na końcówki włosów? hmm tak myślę, że tak zrobię. Suchym końcówkom zawsze się przyda coś nawilżającego przed myciem. 



Czy znacie te naturalne produkty do pielęgnacji? 
Ja mam jeszcze peeling i masło do ciała jakieś owocowe z tej marki, na pewno o nich kiedyś też napiszę :)



pozdrawiam,

Donna

11 lis 2019

Czas na naturalne masło do ciała - Ogórek i melon od Bosphaera.

Witam,



Wszelkiego rodzaju masła do ciała używam, kiedy nastają chłodniejsze miesiące, z racji na gęstość kosmetyku, lepszego nawilżenia i ogólnie masła wybieram na jesień - zimę. Z masłem o którym, chcę dziś napisać, miałam mały orzech do zgryzienia, a to dlatego, że zapachem to masło pasowało zdecydowanie na lato, a w swojej konsystencji na chłodną jesień. I co tu było zrobić hmm.. otworzyłam je późnym latem, wczesną jesienią i tak sobie to masło ze mną żyje :) Wybieram go kiedy, czuję że moja skóra potrzebuje czegoś konkretnego do nawilżenia. Zapraszam Was kochani na wpis o naturalnym maśle od Bosphaera o zapachu: ogórek i melon.


Wskazania:
Masło do ciała Ogórek i melon marki Bosphaera jest niezwykłym kosmetykiem pielęgnacyjnym doskonale nadającym się do każdego rodzaju skóry. Charakteryzuje się działaniem nawilżającym i głęboko regenerującym. Dzięki jego zastosowaniu skóra staje się miękka, gładka i aksamitna w dotyku.


Właściwości:
Bosphaera Masło do ciała Ogórek i melon zawiera w swym składzie masła - kakaowe i shea. Posiada lekką konsystencję musu, która sprawia, że bardzo szybko się wchłania, pozostawiając skórę miękką i dogłębnie nawilżoną. Wszystko to bez uczucia tłustości. Wykorzystane w kosmetyku olej ze słodkich migdałów i pestek winogron posiadają właściwości wygładzające, nawilżające i odżywcze. Hydrolat z oczaru wirginijskiego wykazuje silne działanie „anti-aging”. Natomiast wosk pszczeli dodatkowo chroni skórę przed utratą wilgoci i działaniem czynników zewnętrznych. Stosowanie masła sprawia, że skóra staje się miękka, wygładzona i aksamitna w dotyku. Masło nie zawiera parafiny i wazeliny, silkonów, parabenów, SLS/SLES oraz substancji modyfikowanych genetycznie. Produkt testowany dermatologicznie.

Skład:
INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Hamamelis Virginiana Leaf Water, Glycerin, Behentrimonium Methosulfate, Stearyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Parfum, Cera Alba, 2-Phenoxyethanol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene


Masło zawitało do mnie na jednym ze spotkań blogerskich i to dzięki takiemu spotkaniu, poznałam zarówno tą firmę jak i to cudowne masło. Wcześniej z marki pisałam o przeuroczych babeczkach do kąpieli :) tak, tak to ta sama firma. Bospahera wyróżnia się tym, że ręcznie wyrabia naturalne kosmetyki, które są tworzone z pasji oraz miłości do natury. Gdybym ja się na tym znała sama bym chciała kiedyś takie masło stworzyć lub zobaczyć krok po kroku jak jest robione. Nieraz na blogu wspominałam, że lubię wszelakie masła, musy do ciała. Kiedy wcześniej wykonam peeling całego ciała, a później użyję naturalnego masła, mam wrażenie, że wychodzę wtedy ze Spa. Jest to super uczucie tak delikatnej i miękkiej skóry. Masło ogórek i melon pachnie świeżo, nawet bym powiedziała jak jakieś kwiatki. Przyjemnie, kobieco, po prostu ładnie. Ten zapach nawet długo czuję na skórze. Konsystencja jest gęsta, treściwa. Robiąc zdjęcia nie pomyślałam, by nabrać jej na palec, by pokazać jej gęstość. Naprawdę jest mega, nieco dla mnie za gęstawa, bo kiedy nabieram jej więcej na skórę, to czuje, że się roluje i nie chce szybko wchłaniać. Dlatego polecam nabierać je w mniejszych porcjach. Opakowanie ma 200 g, myślałam na początku, że szybko się skończy, ale nie... jest tak wydajne, że już mnie korci otworzyć coś innego, bo to mi się zaczyna nudzić hehe. Samo w sobie masło jak wspomniałam jest naturalne, nie testowane na zwierzętach i ma cały wachlarz pozytywnych korzyści.


W zapasach czeka na mnie kolejne masło z Bosphaery, tym razem kwiatowe. 
A Wy lubicie gęste i konkretne masła do ciała?







pozdrawiam,

Donna


30 cze 2018

Pachnące urocze umilacze do kąpieli - babki, babeczki, mydełko Bosphaera.

Witam,


Niedawno pokazywałam na instagramie piękne, pachnące babeczki, nieee.. nieee te do jedzenia, a do kąpieli. Czy wy też tak czasem macie, ze zanim coś zaczniecie używać, testować to musicie się na to napatrzeć, nawąchać, popodziwiać i powzdychać do tego? :D Ja właśnie tak mam z tymi babeczkami do kąpieli od Bosphaera.


Babeczki i jedno mydełko są tak urocze, przepiękne, że szkoda ich używać. Są robione ręcznie, więc to plus za taki oryginalny pomysł jak i też za ich nazwy. Jak to się nie oprzeć żurawince, malince, peoni z granatem czy kwiatu lotosu? (kwiat lotosu to akurat piękne mydełko) Dla smakoszy znajdzie się też waniliowy krem, czy też jagody i figi. Babeczki pachną zaraz po rozwinięciu, bo każda z nich była osobno zafoliowana. A nawet trochę tego zapachu było czuć zanim się je rozwinęło. 


Jak na kąpiel w wannie, taka mała babeczka to za mało jeśli naleje się dużo wody. Uważam, że trzeba ich więcej jak na porządną kąpiel niż taka jedna mała babeczka. Ale ogólnie są to fajne, pachnące umilacze i zawsze się cieszę i doceniam, że mam wannę. Wracając do babeczek, to jest to też super pomysł na prezent. Jeśli tylko koleżanki, kuzynki, siostry, ciocie mają w domu wannę, podarowanie takich babeczek z pewnością ich ucieszy. Nawet w takiej babeczce można pomoczyć same stopy w misce robić domowe Spa dla stópek. Relaks gwarantowany. A jeśli ktoś nie lubi mydełek w kostce, myślę że na taką babkę to się już skusi i polubi takie mydełka.


Lubicie takie piękności kosmetyczne?



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...