Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda i zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda i zdrowie. Pokaż wszystkie posty

2 gru 2021

VENITA - Twój włos ma głos! Dwa ulubieńcy olejek rycynowy i odżwka-wcierka Amber.

Witam,



Jeszcze w listopadzie zawitały do mnie fantastyczne nowości Venita do stylizacji i pielęgnacji włosów, a to dzięki portalowi dla kobiet Uroda i zdrowie gdzie zostałam wybrana do ich poznania. Bardzo się cieszę i bardzo dziękuję!


Cała gromadka na pierwsze wrażenie jest super i pozytywna. Na zmianę każdego dnia używam coś innego i sprawdzam co moje włosy najbardziej polubią, gdyż są słabe i wypadają. Nie chce ich obciążać, dlatego moja pielęgnacja jest delikatna.

Poznałam m.in:
- Spray zwiększający objętość Goji + henna,
- Spray z termoochroną Amber + henna,
- Spray Keratyna + henna,
- Odżywka - wcierka wzmacniająca Amber,
- Odżywka - wcierka regenerująca Goji,
- Olej rycynowy 100% naturalny.


Najbardziej z tej całej szóstki polubiłam olejek rycynowy 100% naturalny do olejowania włosów i odżywkę wzmacniającą Amber. Produkty te zauważyłam, że wzmacniają moje cienkie włosy i odżywiają je na całej długości. Stają się przez to mocniejsze oraz są bardziej nawilżone. Teraz kiedy w okresie grzewczym, szybko przesusza się nie tylko skóra, ale i włosy także, dlatego często należy je również nawilżać. Systematyczność w pielęgnacji jest tutaj kluczowa, więc warto o niej pamiętać. Olejek rycynowy stosuję tylko na skórę głowy (przed myciem), gdyż mój skalp jest bardzo wrażliwy, łuszczy się i choruje na łuszczyce. Miejsca za uszami są też zaczerwienione. Każdy rodzaj olejku zawsze koi te miejsca, a skóra w czasie masażu stopniowo się nawilża i natłuszcza usuwając łuskę. Olejek trzymam zazwyczaj ok 30 minut czasem dłużej. Po umyciu włosów szamponem, kiedy włosy trochę podeschną psikam odżywką-wcierką Amber, która posiada ekstrakt z bursztynu. Dodatkowo posiada też skrzyp polny i kofeinę. Zioła jak skrzyp bardzo dobrze tolerują moje włosy, więc ta odżywka jest dla nich idealna. Jej ładny zapach umila stosowanie. Amber (bursztyn) kocham zwłaszcza w perfumach, tutaj połączony ze skrzypem to mistrzostwo! Jedyny minus tej wcierki jest to, że posiada w składzie alcohol denat., który może wysuszać skórę głowy.


Olej rycynowy 100% naturalny HENNA CARE do włosów, ciała i paznokci w unikalnym połączeniu z ekstraktem z henny.

Odżywia, wzmacnia, wygładza, regeneruje włosy i skórę. Dzięki zawartości 100% naturalnych składników bogatych w kwasy tłuszczowe i witaminy poprawia elastyczność i wytrzymałość, wspomaga wzrost i odbudowę. Polecany do pielęgnacji włosów, brwi, skóry oraz paznokci.

Pojemność: 50 ml



Wzmacniająco-nawilżająca wcierka do włosów i skóry głowy:
Zawiera unikalne połączenie ekstraktów z henny, bursztynu, skrzypu polnego oraz kofeinę. Skoncentrowana moc składników odżywczych bogatych w minerały i witaminy, odżywia, nawilża i wzmacnia włosy. Przywraca naturalną równowagę skóry, zdrowy wygląd i blask włosów. Mega wzmocnienie i nawilżenie włosów!
Pojemność: 100 ml


Ponieważ produkty są wydajne, myślę że podzielę się z nimi z moją mamą, która po każdym myciu lubi użyć sprayu, dla niej odpowiednia będzie kuracja ze sprayem z termoochroną amber + henna, ponieważ często suszy włosy suszarką. 





A Wy kochani znacie produkty Venita, macie swój ulubiony produkt?


pozdrawiam,
Donna

10 cze 2021

Przegląd nowości kosmetycznych Venita. Ziołowa, wegańska farba do włosów Herbal Hair Color.

Witam,



Zawitały do mnie niedawno wspaniałe Bio nowości marki Venita, które chcę Wam dziś moi kochani przedstawić. Zestaw zawierał 4 świetne kosmetyki do pielęgnacji włosów i rąk. Bardzo się cieszę, że coś poznam z tej marki, bo mało ją znam, jedynie gdzieś ze słyszenia. Kosmetyki są naturalne, z ładną szatą graficzną i dobrze opisane. Super też, że posiadają pompki w opakowaniach i mają wygodną aplikację. Główną perełką wśród tej gromadki jest ziołowa farba do włosów Herbal Hail Color nr 3.0 w odcieniu Czarna czekolada, którą taką wybrałam dla siebie, a pozostałe kosmetyki to: szampon pszenica+jęczmień Bio Natural Care, krem do rąk intensywnie regenerujący Bio Natural Care, oraz żel do mycia rąk bez użycia wody, który obecnie każdy z Nas potrzebuje w czasie kiedy panują wirusy i trzeba często dezynfekować dłonie.


Ziołowa farba do włosów Herbal Hair Color, jest wegańska i posiada 100% naturalnych składników. Mój numer jak już pisałam to 3.0 CZARNA CZEKOLADA, ale w ofercie są też inne różne odcieniem m.in brąz, henna, czerń indygo, orzechowy brąz, kasztanowy brąz oraz miedziany blond. Farba nie zawiera barwników, silikonów, parabenów. Została przygotowana na bazie ziół, które są wykorzystywane w medycynie ajurwedyjskiej. Farba jest odpowiednia dla osób z wrażliwą skórą, czyli taką jaką ja posiadam, gdzie choruję na łuszczycę, dlatego kiedy farbuję włosy, zawsze muszę uważać na skalp. Tutaj będzie już bezpieczniej :) Jej zaletą jest to, że jest wolna od jakichkolwiek dodatków chemicznych i oddaje nam to co najcenniejsze, czyli:
• daje długotrwały efekt z naturalną, niewidoczną linią odrostu
• optymalnie pokrywa siwe włosy (to coś dla mojej mamy)
• daje możliwość łączenia składników dla uzyskania indywidualnego koloru
• pogrubia włosy i zwiększają ich objętość
• nie zawiera syntetycznych barwników
• polecana przede wszystkim dla VEGAN!


Farba mieści się w opisanym pudełeczku, gdzie znajdujemy dwie saszetki z proszkiem, czepek foliowy, rękawiczki ochronne oraz instrukcję użycia. Stosunek zmieszania proszku z wodą to 1:3,5 czyli 100g proszku : 350 g wody. Przed nałożeniem kremowej konsystencji należy umyć włosy delikatnym szamponem (bez silikonów). Warto tez wykonać test na alergię skórną.
Dla zainteresowanych farby dostępne są w drogeriach Rossman, Hebe, Natura oraz w sklepach internetowych i na allegro.


Pozostałe produkty także zapowiadają się świetnie :)
- Szampon pszenica+jęczmień Bio Natural Care, który ochrania włosy przed zanieczyszczeniami. Posiada 95% składników naturalnych.
- Krem do rąk intensywnie regenerujący Bio Natural Care. Skóra sucha i podrażniona. Również posiada 95% składników naturalnych, masło shea, D-pantenol. Pierwsze testy okazały się bardzo miłe, ponieważ kremik szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Nawilża i pozostawia skórę miłą w dotyku. 
- Żel do mycia rąk bez użycia wody, który nie wysusza skóry. Zawiera alkohol, skutecznie myje i szybko odparowuje. Żel także jest bardzo przydatny i powinien znajdować się np. na każdej wycieczce, w samochodzie, w ogrodzie/na działce gdyż w szybki sposób odświeży i umyje ręce bez użycia wody.



Dajcie znać, czy znacie już te nowości i czy używacie np. naturalnych farb do koloryzacji włosów?
Za te wspaniałe nowości dziękuję portalowi Uroda i zdrowie :)



pozdrawiam,
Donna 

7 mar 2021

Patrz bezpiecznie Ozodrop® i Ozolid® - nowe produkty okulistyczne z ozonem

Witam,



Aż trudno uwierzyć jak czas szybko leci, bo to już 7 lat jak przeszłam laserową korekcję wzroku i mogę normalnie żyć bez okularów. Wszystkie wizyty kontrolne i konsultacje przypominały mi zawsze, bym zakrapiała oczy kroplami nawilżającymi i dbała o wzrok. Nie trzeba mi tego mówić, bo o tym doskonale wiem i jak tylko mam możliwość poznaje chętnie sprawdzone produkty nawilżające w postaci kropel jak i chusteczek nawilżających. Nie trzymam się kluczowo jednych kropel, bo na rynku jest ich naprawdę mnóstwo, ale zwracam uwagę na nowości.

Czy zastanawialiście się może kochani jak dbać o higienę oczu/wzroku w czasie obecnej pandemii? Zakrywamy usta, nos a co z oczami? One też są miejscem, przez które przenikają wirusy i bakterie - jak więc chronić tak delikatne miejsca, które są tak ważne i nie myślimy o nich niestety na co dzień. Kochani zapraszam Was na dzisiejszy temat o tym jak ja dbam o moje oczy i jakie produkty mi w tym pomagają.


Aby zapewnić moim oczom bezpieczeństwo odkryłam produkty, które są oparte na silnie antyseptycznym ozonie, takie jak krople do oczu Ozodrop® i kompresy Ozolid®. To o nich dowiedziałam się z portalu Uroda i Zdrowie i mam okazję je teraz osobiście poznać. 

Mam także dla Was kochani miłą niespodziankę otóż na hasło: wzrokok/uzb. otrzymacie 20% zniżki na wszystkie produkty ze sklepu wzrokok.pl, kod jest ważny do 4 kwietnia 2021.

Na początek jednak trochę wykładu merytorycznego, dlatego posłużyłam się tu fachową wiedzą.

Ozon (O3), nazywany czasami "aktywnym tlenem", to gaz, którego cząsteczka zawiera trzy atomy tlenu zamiast dwóch, czyli o jeden więcej od tlenu, którym oddychamy. Ozon jest gazem bardzo niestabilnym i szybko przekształca się w tlen. Działanie antyseptyczne odbywa się poprzez wejście w reakcję uwolnionej, trzeciej cząsteczki tlenu z substancją, na którą ma oddziaływać. Dzięki działaniu oksydacyjnemu może utleniać wirusy, bakterie, pleśnie, grzyby, roztocza oraz wiele innych związków chemicznych. Ozon jest często stosowany do dezynfekcji wody.


Ozodrop® to krople oczne oparte niezawierającym konserwantów ozonowanym oleju roślinnym w formie liposomów i hypromelozie, zawartych w opatentowanej formule LipozonEye®.

Atomowy tlen, który uwalnia się w wyniku rozpadu ozonu, wykazuje aktywność wobec wszystkich możliwych patogenów obecnych na oku - wirusów, bakterii, grzybów a także pasożytów (nużeniec). Dodatkowo, preparat działa na powierzchnię oka natłuszczająco, nawilżająco, kojąco i ochronnie. Obecność oleju roślinnego w formie liposomów wspiera stabilizację warstwy lipidowej filmu łzowego, ograniczając parowanie warstwy wodnej, co zapewnia natychmiastową ulgę dla oczu. Ozodrop® jest wskazany w celu dezynfekcji, nawilżenia oraz ochrony rogówki przed i po operacjach chirurgicznych okolic oczu, a także w przypadku urazu oka. Może być z powodzeniem stosowany jako środek łagodzący objawy związane z zapaleniem, niezależnie od jego przyczyny.
Ozodrop® jest skutecznym rozwiązaniem w leczeniu zespołu suchego oka (ZSO), w tym również w podrażnieniach spowodowanych czynnikami środowiskowymi lub noszeniem soczewek kontaktowych. Jest znakomitym wyborem w przypadku wszelkich zmian powierzchni oka spowodowanych niestabilnością filmu łzowego, w tym u pacjentów z nawracającymi infekcjami oka, niezależnie od ich etiologii. Ze względu na ozonowany olej roślinny, preparat nie wymaga konserwantów, które mogłyby dodatkowo podrażniać oko. Obecność w składzie liposomów sprawia, że Ozodrop® wykazuje lepszą biodostępność i biotolerowalność. Ozodrop® może być bezpiecznie stosowany podczas noszenia soczewek kontaktowych.

Ozodrop®, wyrób medyczny leczniczy, jest dostępny w sklepie wzrokok.pl oraz w aptekach internetowych, w cenie około 65 zł za opakowanie zawierające 8 ml preparatu.


Krople Ozodrop® znajdują się w małej i wygodnej buteleczce o pojemności 8ml. Ja sama zakrapiam sobie oczy, mam już w tym wprawę, więc nie mam tu żadnego problemu. Osoby, które nie potrafią zakrapiać ich sobie same, zawsze mogą poprosić o pomoc kogoś innego. Po zaaplikowaniu kropli, czuję szybkie nawilżenie gałki ocznej i szybką ulgę jeśli, czuję że oczy mam zmęczone, czy przepracowane w czasie spędzonym np. przed komputerem. Krople działają też kojąco i ochronnie. Stosuję je raz dziennie rano. Teraz kiedy ubieram maseczkę i zakrywam nos i usta, wiem że moim oczom też dałam dobrą ochronę.



Ozolid® to jednorazowe kompresy okulistyczne składające się z gazy nasączonej roztworem opartym na niezawierającym konserwantów ozonowanym oleju roślinnym w formie liposomów, i hypromelozie, zawartych w opatentowanej formule LipozonEye®. Ozolid® oddziałuje zabezpieczająco, nawilżająco i oczyszczająco na rzęsy i powieki.

Kompresy Ozolid® zostały opracowane specjalnie w celu mechanicznego usuwania z rzęs oraz powiek wydzielin oka, powstających w wyniku stanów zapalnych, zapewniając jednoczesną dezynfekcję oczyszczanych powierzchni. Ozonowany olej roślinny w formie liposomów rozpuszcza i zmiękcza wydzieliny oczne, ułatwiając ich mechaniczne usunięcie. Ozolid® jest wskazany w połączeniu z terapiami chorób o podłożu alergicznym, zapalnym lub zakaźnym, takich jak zapalenie brzegów powiek, zapalenie brzegów powiek i spojówek, jęczmień itp. Jest również wskazany do codziennej higieny przed i po operacji chirurgicznej oka, w przypadku urazu okolic gałki ocznej oraz podczas leczenia niedrożności dróg łzowych. Stosowanie kompresów Ozolid® może skutecznie zredukować ryzyko infekcji wywołanych przez bakterie i inne patogeny znajdujące się na powiekach i rzęsach. Dzięki swojemu składowi, kompresy mogą być stosowane codziennie, w celu utrzymania prawidłowego stanu okolic oczu. Każdy z kompresów Ozolid® jest indywidualnie zapakowany w taki sposób, że w zależności od potrzeb może być przed użyciem podgrzany (np. terapia zespołu suchego oka, zapalenie brzegów powiek) lub schłodzony (np. obrzęki powiek, po zabiegach operacyjnych).

Ozolid®, wyrób medyczny, jest dostępny w sklepie wzrokok.pl oraz w aptekach internetowych, w cenie około 87 zł za opakowanie zawierające 20 jednorazowych kompresów.


Jednorazowe kompresy okulistyczne Ozolid®, które wspólnie używam razem z kroplami dobrze się uzupełniają w czasie higieny oczu i okolic jak powieki. Czasem jak krople po aplikacji spływają po policzkach i powodują niewielkie łzawienie taką specjalną chusteczką, możemy w szybki sposób wytrzeć skórę. Pamiętam, że takie kompresy poznałam pierwszy raz (ale z innej już firmy), właśnie w czasie kiedy odwiedzałam klinikę okulistyczną. Ich forma zapakowania, czyli każdy osobno to super sprawa, bo możemy kilka sztuk schować do torebki i mieć zawsze przy sobie, kiedy chcemy odświeżyć okolicę oczu. Lubię jeśli coś jest pakowane osobno, gdyż kiedy przykładamy to do oczu mam pewność, że zapewniam bezpieczną higienę i czystość. Takie chusteczki dodatkowo przy każdym ich użyciu zapewniają ochronę oczu przed infekcjami, bakteriami i wirusami. Skóra oczu staje się odporna nawet na drobne zanieczyszczenia, nawet kiedy wydaje nam się, że samo powietrze jest czyste. Same w sobie chusteczki te są delikatne i nie podrażniają oczu i skóry. Polubiłam je i teraz kilka sztuk mam zawsze przy sobie.


Kochani, czy używacie kropli do oczu lub takich specjalnych chusteczek okulistycznych?
 Jak dbacie o swój wzrok? 


pozdrawiam,
Donna 


5 mar 2021

Przygotowanie skóry na wiosnę - maski do twarzy 7th Heaven.

Witam,



Do pierwszych dni wiosny już niedaleko. Pomyślałam, że czas najwyższy przygotować skórę po zimie na wiosenne chwile. Maseczkowanie twarzy to dodatkowa pielęgnacja i dobry pomysł na jej lepsze oczyszczenie, odżywienie i nawilżenie. Skóra powinna być zawsze świeża, promienna i zadbana. Systematyczne maseczkowanie wiem, że przyniesie upragnione efekty gładkiej, wygładzonej i zdrowej skóry. Będzie też lepiej wchłaniać składniki aktywne z kremów do twarzy. 

Dzięki portalowi Uroda i Zdrowie mam okazję poznać kilka świetnych i nowych dla mnie maseczek do twarzy marki 7th Heaven. Wśród nich znalazłam 4 maseczki w płachcie, 2 maseczki peel - off, 1 peel off dla mężczyzny i standardową 1 maseczkę glinkowo-kremową. Lubię każdy rodzaj jeśli chodzi o maski do twarzy, może jedynie najmniej lubię te peel off, ze względu, że nie zawsze one chcą schodzić i nieraz zdarzało mi się, że pozostawały takie końcówki na twarzy, które zawsze tak skubałam z resztek pod wodą. Nie zawsze tak było, ale zdarzało się i zamiast relaksować się z maseczką sprawiałam sobie ból na twarzy, przy jej usuwaniu.


Cieszę się, że w ofercie 7th Heaven jest taka duża i ciekawa różnorodność maseczek. Także ich opakowania są bardzo kolorowe i przyciągają do siebie. Ja kiedy mam maseczki pod ręką to jestem w miarę systematyczna w ich używaniu, ale jeśli schowam je do koszyczka i odłożę gdzieś do szafki to mija niekiedy sporo czasu i o nich zapominam. Zdarza się też, że odkładam maseczki te w saszetkach na wyjazdy, a w domu używam tych w tubach i słoiczkach. Z maseczkami 7th Heaven tak nie jest bo jestem właśnie w trakcie ich poznawania i używania. Do wiosny chcę poprawić kondycję skóry, by była bardziej nawilżona, więc systematyczność stawiam na pierwszym miejscu. Po zimie każde nawilżenie dodatkowo się liczy. Szkoda, że na tych maseczkach nie było dołączonych informacji w języku polskim, bo łatwiej było by mi je Wam kochani przedstawić, nie mniej jednak można zrozumieć, która maska ma jakie właściwości. By nie przedłużać, zapraszam na przegląd moich maseczek. Kilka z nich zdążyłam już poznać i użyłam, wiec moje pierwsze odczucia były raczej pozytywne. Jestem zadowolona, dlatego też będzie kilka moich opinii na ich temat już poniżej. 


Maska glinkowa z awokado z serii Superfood - Właśnie tą maseczkę wybrałam jako pierwszą do poznania. Jej składnikami aktywnymi jest aloes, awokado i nasiona orzecha włoskiego. Maskę należy wykonywać raz w tygodniu. Jej zadaniem jest złuszczanie martwego naskórka i rozjaśnianie cery oraz silne nawilżenie skóry. Posiada ona 10g, więc można ją oczywiście użyć całą naraz, a dla tych co nie lubią nakładać grubszych warstw, mogą ją podzielić na dwa razy. Maska jest w formie glinkowo-kremowej, a w jej konsystencji zatopione są drobinki orzechów. Nie są one ostre i przy spłukiwanie tylko delikatnie ocierają się o palce. Skóra po maseczce jest odżywiona, w dotyku miękka. Fajne uczucie. Jestem na tak. 

Maska Pink Guava Peel-off to maseczka z minerałami i różową guawą - jej zadaniem jest oczyścić pory. Zawiera witaminę C, owoc mangostanu i guawę. Jej jeszcze nie użyłam, ale myślę, że ten peel off nie będzie taki straszny.


Maski na biodegradowalnych płachtach to maska z oliwą z oliwek i ze słodką kurkumą - ich zadaniem jest 24 godzinne nawilżenie. Lubię taką formę maski nakładać w czasie kąpieli lub jak oglądam serial na wieczór. Tutaj poznałam już wersję z oliwką, której płat był dość mocno nasączony. Maseczka ta to doskonałe rozwiązanie dla suchej skóry, ponieważ jak wiemy oliwa z oliwek ma świetne właściwości nawilżające. Maseczkę wg. producenta należy trzymać ok. 15-20 minut na twarzy. Zaraz po jej użyciu, skóra staje się mięciutka i lepiej oddycha. Staje się lekka, a zmęczenie z twarzy znika. Zawsze tak czuję, że po tego typu maskach mam wrażenie, że ciężar z twarzy jaki nosimy codziennie w postaci make up, kolorówki, nagle znika. Mi maseczki w płachcie przynoszą też zawsze ukojenie, uspokojenie i relaks. Jeśli chodzi o maseczkę z kurkumą to jeszcze jej nie poznałam, ale też myślę że będzie świetna.


Preparat podwójny dla kobiet, maseczka peel off z czarnej glinki. Plaster usuwający zaskórniki ze strefy T oraz czarna maseczka peel off dla mężczyzn. Maski tego typu wg. mnie mają plusy i minusy. Kilkakrotnie miałam podobne inne węglowe wersje i zdania miałam różne. Z jednej strony maski fajnie oczyszczają tłustą skórę, z zaskórnikami różnie sobie radziły, ale ciężko je było potem ściągać, gdyż nie zawsze z łatwością się usuwały. Ta wersja w dwóch krokach ma za zadanie 1). usunąć martwe komórki skóry za pomocną maseczki peel-off z czarnej glinki i węgla, a 2). dołączone plastry usuwają nadmiar sebum i usuwają zaskórniki z obszaru objętego zmianami, czyli najczęściej jest to strefa T - czoło, nos, broda. Co do wersji męskiej, mam nadzieję, że namówię mojego Pana do wykonania domowego Spa :)


Hydrożelowa maska oczyszczająca z serii Renew You to dwuczęściowa maska hydrożelowa, która zwęża pory i pomaga przeciwdziałać oznakom starzenia. Dzięki przeciwutleniaczom owocowym, tworzy potężny kompleks owocowy. Maska doskonale nawilża i wycisza skórę. Dzięki dodatku węgla dokładnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i wchłania nadmiaru sebum. Cera pozostaje gładsza, głęboko oczyszczona i odnowiona. Kluczowymi składnikami jest tutaj węgiel i zielona herbata.


Nawilżająca maska 24 godzinna po opalaniu After Sun - tą wersję zostawię już sobie na wakacje, wiadomo z jakich względów. Po opalaniu skóra potrzebuje ukojenia po promieniach słonecznych. Wcześniej używałam już tego typu maski po opalaniu i wrażenia były niesamowite. Warto nawilżyć porządnie skórę po opalaniu, by na drugi dzień nie zaczynała piec, być czerwona i nie łuszczyła się. U mnie zawsze po opalaniu okolice nosa cierpią, maska jest takim ratunkiem, fajnie jest też ją wcześniej dać do lodówki tak na kilka minut, nie długo, by na ciepłej skórze dała taki przyjemny chłodek w czasie upałów.



Lubicie maseczki w saszetkowej formie, jeśli tak to jaki rodzaj najbardziej? 
Maseczki te dostępne są np. w drogerii Rossmann. 



pozdrawiam,
Donna 

18 lut 2021

Polinezyjski zabieg oczyszczający z maską Glacial Glow (Blask Lodowca) Fablab z Nowej Zelandii.

Witam,



Moja tłusta skóra na twarzy wymaga ciągłego oczyszczania z nagromadzonego sebum. Pomimo, że ciągle jest sezon grzewczy i skóra miejscami się przesusza, tak błyszczenie u mnie cały czas się pojawia zwłaszcza na czole. Z racji, że lubię poznawać nowości kosmetyczne - tak w mojej pielęgnacji pojawiła się ONA -> Odnawiająca Maseczka & Peeling Glacial Glow (Blask Lodowca) marki Fablab na bazie Glinki Lodowcowej z Nowej Zelandii - to polinezyjski wysoce skuteczny zabieg rewitalizująco-oczyszczający skórę twarzy. Swoją drogą kiedyś w rodzinie miałam osobę, która przez jakiś czas mieszkała w Nowej Zelandii :) Wracając już do owej maseczki, to produkt z wyższej półki, bo jej koszt to 250 zł za pojemność 60g. Bardzo się też ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że poznam ją dzięki portalowi Uroda i zdrowie.


Jej główny składnik to Glinka Lodowcowa należy do najczystszych glinek na świecie. Ma naturalnie ujemny ładunek, który powoduje przyciąganie dodatnio naładowanych toksyn w skórze. Dzięki temu wiązaniu, glinka usuwa i pochłania szkodliwe toksyny ze skóry poprzez swoją zdolność do stymulowania niedoboru. Proces ten pozwala na najgłębsze oczyszczenie naskórka i poprawia równowagę mikrobiomu.

Po procesie ekstrakcji toksyn, Polinezyjsckie lecznicze składniki roślinne, takie jak Kawakawa, Manuka, Horopito i Tamanu, rozpoczynają działanie regeneracyjne, a wspaniały Oczar Wirgilijski zmniejsza pory do minimum, zostawiając skórę miękką, gładką i nawilżoną od pierwszego użycia.

Wreszcie, gdy Twoja skóra otrzyma mega detoks i pełną regenerację, której potrzebuje, możesz następnie zwilżyć maskę wodą i delikatnie wmasować mikro cząsteczki pumeksu w skórę. To ostatecznie wypoleruje i wyciągnie wszystkie toksyny, które zostały poprzednio wyciągnięte przez glinkę co doda skórze dodatkowego blasku.



7 zalet polinezyjskiego zabiegu oczyszczającego z maską Glacial Glow Fablab:
- maska jest mega skuteczna
- "totalnie niewinna"
- różnicę czuć już po pierwszej aplikacji
- bezpieczna dla skóry wrażliwej
- posiada vegańską formułę
- ma brak sztucznych zapachów
- posiada ekskluzywne ceramiczne opakowanie

Maseczka zapewnia:
- detox, nawilżenie, delikatne rozjaśnienie skóry, zmniejszenie porów oraz reguluje sebum i błyszczenie



Składniki: Woda, Glinka Kaolin , Glinka Lodowcowa , Gliceryna, Sok z Aloesu, Wyciąg z Oczaru Wirgilijskiego, Mączka Owsiana, Olejek z Nasion Tamanu, Drobinki Pumeksu, Wyciąg z Liścia Horopito, Olejek z Pestek Winogron, Mleczan Kwasu Glukonowego, Ekstrakt z Pestki Śliwki Kakadu, Olej z Krokosza Barwierskiego, Siarczan Magnezu, Olejek z Bergamotki, Wyciąg z Korzenia Lukrecji Gładkiej, Benzoesan Sodu, Wyciąg z Owocu Kiwi, Wyciąg z Owoców Pomarańczy, Wyciąg ze Skórki Cytryny, Wyciąg z Truskawki, Dipalmitynian Kojowy, Alkohol Benzylowy, Alkohol, Kwas Hialuronowy, Kwas Dehydrooctowy, Wyciąg z Liści Kawakawa, Wyciąg z Morszczynu Pęcherzykowatego, Wyciąg z Manuki, Guma Ksantanowa, Guma Guar, Olejek z Eukaliptusa, Glukonian Wapnia, Wyciąg z Kwiata Rumianku, Witamina E, CI 42090, CI 77891.


To było niesamowite uczucie przy pierwszym kontakcie nałożenia maseczki na twarz. A do aplikacji dołączony był niewielki, specjalny silikonowy pędzelek, który był w zestawie. Bardzo ułatwiał on aplikowanie maski na skórę. Sama w sobie maska jest raczej gęsta, jak przystało na taką konkretną glinkę. Szybko też zastygała na skórze. Trzyma się ją ok. 20 minut. Producent przestrzega, że pojawi się uczucie mrowienia i jest ono normalne, co oznacza, że zaczyna się akcja oczyszczająca. U mnie nie wystąpiło, żadne uczucie mrowienia, czy pieczenia,  dopiero przy zmywaniu maski miałam zaczerwienioną skórę, a to za sprawą dość ostrego peelingu, który przy zmywaniu masuje się okrężnymi ruchami w celu złuszczenia martwego naskórka. Po zdzieraczkach takich zazwyczaj skóra jest chwilowo czerwona, ale to znika. Jeśli jednak, coś uczulającego się pojawi na skórze, producent zaleca o natychmiastowe zaprzestanie korzystania z produktu. Jeśli używamy maski pierwszy raz można wypróbować ją na małym fragmencie skóry. Ja raczej nie próbowałam, a od razu zabrałam się za aplikowanie na buźkę.

Znałam do tej pory i używałam różne glinki i także z końcowych efektów byłam zadowolona - ale ta glinka marki Fablab na bazie Glinki Lodowcowej z Nowej Zelandii, zaskoczyła mnie na tyle, by móc o niej powiedzieć wielkie wow. To jest petarda! Oczywiście jest to odczucie na mojej skórze, ale myślę, że posiadaczki tłustej skóry wiedzą najlepiej jak czasami skóra się męczy od nadmiaru sebum, czy codziennego błysku. Mając makijaż cały dzień ja np. marzę by go zmyć i zrobić oczyszczający rytuał, gdzie moja skóra odpocznie i zacznie swobodnie oddychać. Efekty tak naprawdę zauważyłam po pierwszym użyciu, a było to przede wszystkim dogłębne oczyszczenie, detox skóry, a zarazem nawilżenie. Oczyszczenie było takie, jakbym dostała całkiem nową czystą, nieskazitelną odnowioną skórę. Naprawdę super uczucie. Do tego ten peeling na końcówce, kiedy nadchodzi moment zmywania maseczki. Tu czułam konkretne drapanko, właśnie takie jakie lubię. Maseczka przy systematycznym stosowaniu sprawdzi się na wszystkie niedoskonałości, czy wypryski, wyrówna też koloryt skóry oraz zlikwiduje ogólnie takie zmęczenie na twarzy. Mi zależy też na oczyszczeniu zaskórników, które gdzieś mi tam zaczynają się pojawiać (chyba wiem co mnie ostatnio zapchało, o tym niedługo napiszę). 


Wrażenia u mnie są pozytywne, dopiero jestem na początku używania i poznawania tej maseczki, ale czytałam, że to małe opakowanie, starcza nawet na kilka miesięcy. Myślę, że to zależy od ilości nakładania jej jednorazowo i jak często mamy takie potrzeby, by po nią sięgać. Forma peelingu jaki też tu spotykamy, nie jest wskazany, by często robić takie zabiegi złuszczające, dlatego u mnie dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczą.


Kochani, jeśli jesteście zainteresowani koniecznie poczytajcie o składnikach aktywnych tej maseczki, a są one niesamowite. (aktywne składniki) Myślę, że koszt takiej maski co do jej jakości, działania i wydajności jest raczej w porządku. Nieco drogi to fakt, ale na samą myśl, że składniki pochodzą z tak daleka i są prawdziwe, a przede wszystkim bogate w swoje właściwości to dochodzi się do wniosku, że warto w taką jedną i porządną maskę zainwestować.



pozdrawiam,
Donna 

26 wrz 2020

Pomarańczowy olejek oczyszczający Orange (Cleansing Oil) ze sklepu Uniquecos.

Witam,



Ucieszyłam się kiedy pewnego dnia dowiedziałam się, że zostałam wybrana przez portal Uroda i zdrowie do poznania pomarańczowego olejku oczyszczającego Orange ze sklepu Uniquecos.pl. Paczuszka jaką otrzymałam wzruszyła mnie, bo była przepięknie zapakowana i pachnąca. Znalazłam w niej też kilka próbek kremów do twarzy (maskę z kwiatu pomarańczy, żel pod oczy i krem z kwiatu pomarańczy). Niedługo potem zabrałam się za pierwsze używanie, bo kiedy powąchałam zapach tego olejku - przepadłam! Zagościł on u mnie na stałe w mojej łazience i stosuję codziennie przy oczyszczaniu twarzy jako jeden z kroków pielęgnacyjnych.


Bardzo przyjazny dla skóry produkt do oczyszczania twarzy, z dodatkiem naturalnych olejków, takich jak olejek pomarańczowy, olejek migdałowy oraz olejek z awokado. Łagodnie i głęboko oczyszcza pory, pozostawiając skórę witalną i zadbaną. Produkt przeznaczony do pielęgnacji wszystkich rodzajów cery, a szczególnie skóry wrażliwej.
Produkt wegański. Bez konserwantów i olejów mineralnych wymienionych na liście KVO.

Glycine Soja (Soja) Oi, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Trilaureth-4 Phosphate, Persea Gratissima Oil, Isopropyl Palmity, Aroma, Citrus Aurantium Dulcis, Diisobutyl Adipate, E160c, E160e, Citral, Linalool, Limonene


Do kąpieli - dodaj niewielką ilość produktu do gorącej kąpieli.
Do czyszczenia twarzy - nałóż produkt na twarz, dekolt i szyję i wmasuj. Następnie masuj opuszkami placów zwilżonych zimną lub letnią wodą, aż powstanie mleczna emulsja. Pozostałość usuń wacikiem. Rekomendujemy także użycie toniku do twarzy z oczaru wirginijskiego lub ziołowego toniku do twarzy, w zależności od rodzaju skóry.


Olejek dostajemy w butelce o pojemności 200 ml. Jest on otwierany standardowo przez zakrętkę, ale w środku ma już maleńki otworek. Szkoda, że nie posiada on wygodnej pompki, bo to ułatwiłoby aplikację olejku np. na dłoń. Olejku można używać na dwa sposoby: jako olejek do oczyszczania twarzy i do kąpieli. Ja go przeznaczyłam tylko do oczyszczania twarzy, bo zakochałam się w jego zapachu. Pachnie on obłędnie soczystymi, świeżymi i słodkimi pomarańczami. Zawsze kiedy go używam mam ochotę zjeść co najmniej jakąś słodką pomarańczę lub zrobić wyciśnięty świeży sok pomarańczowy. Zapach ten też świetnie pobudza i dodaje energii. Dawno już nie miałam olejku do zmywania makijażu i oczyszczania, więc fajnie było znów powrócić do takiej formy pielęgnacji. Producent zaleca, żeby po wykonanym masażu na twarzy olejkiem pozostałości usuwać wacikiem, kiedy pojawi się mleczna emulsja przy zwilżeniu wodą. Ja jednak używam wody, bo wtedy odczuwam lepszy komfort na twarzy, niż tylko użycie samego waciku. Nieraz miałam wrażenie, że później do skóry wszystko mi się zaczyna lepić nie używając wody, więc jednak olejek, a właściwiej tą mleczną emulsję spłukuje ciepłą wodą. Po osuszeniu buźki, bardzo lubię później ten efekt miękkiej i nawilżonej skóry, dodatkowo też odpowiednio odżywionej. Przyjemny pomarańczowy zapach sprawia też, że skóra jest witalna i rozjaśniona. Olejek pozytywnie mnie zaskoczył, nie podrażnia on skóry, jest delikatny i łagodny, a jego zapach (czy ja już trzeci raz piszę o zapachu??) jest rewelacyjny! Szkoda, że nie poznałam go początkiem wakacji, bo wszystko co pomarańczowe jest takie wakacyjne :)


Czy Wy też kochane/kochani używacie olejków do pielęgnacji twarzy?
Lubicie pomarańczowy zapach w kosmetykach?



pozdrawiam,

Donna

6 sie 2019

Zalety dzbanka filtrującego AQUAPHOR Provance.

Witam,



O tym jak ważna jest woda w życiu człowieka każdy wie. Wykorzystywana jest ona codziennie, bez niej nie da się żyć i normalnie funkcjonować - czy zwracamy na nią uwagę jakiej jest jakości? Jej stan nieraz mówi wiele do życzenia, dlatego najlepiej używać dzbanków filtrujących, by mieć pewność, że woda do picia będzie czysta, a dla Nas zdrowa. Aquaphor w swojej ofercie posiada dużo różnych modeli dzbanków, różniących się pojemnością, filtrami i kolorystyką. Ja od ponad tygodnia cieszę się jakością dobrej magnezowej wody jaką serwuje dzbanek filtrujący AQUAPHOR Provance a to za sprawą magnezowego wkładu A5 Mg2+. To bardzo elegancki i wyjątkowo pięknie wyprofilowany kształt dzbanka.


Wygląda jak klasyczny szklany dzbanek, ale w rzeczywistości jest wykonany z przezroczystego, nietłukącego się trittanu, dzięki czemu jest odporny na przypadkowe pęknięcia i stłuczenia, pozostając przy tym lekki i poręczny.


Jakie zalety posiada dzbanek filtrujący Provance:
- posiada piękny i niepowtarzalny, elegancki wygląd,
- jest o dużej pojemności 4,2 litra, więc sprawdza się w domu jako rodzinna wersja lub w miejscu pracy,
- jego filtracja trwdo 3 minut
- największa jego wydajność jest do 350 l (wkład A5 Mg2+) lub do 90 dni w zależności od jakości wody,
- nie wymaga on instalacji,
- uchylna pokrywka z systemem "Flip-top" ułatwia napełnianie wodą,
- wygląda jak prawdziwe szkło, ale nie tłucze się


- posiada mechaniczny wskaźnik zużycia wkładu
- zapobiega tworzeniu się kamienia na urządzeniach AGD,
- usuwa szkodliwe substancje,
- niweluje nieprzyjemny smak i zapach wody.


Wkład filtrujący AQUAFOR A5 Mg zapewnia dłuższą ochronę przed zanieczyszczeniami, występującymi w wodzie kranowej, która jest silnie zanieczyszczona rdzą, piaskiem i mułem. Zawiera więcej sorbentu dla wydłużonego okresu użytkowania filtra o pojemności 350 litrów. Wkład A5 Mg wzbogaca wodę w magnez nawet do 30% zalecanej dziennej wartości.


Woda jaką piję czuję, że jest czysta i krystaliczna. Różni się od tej sklepowej zdecydowanie! Ja bardzo lubię pić wodę, także z dodatkami jak cytryna, czy mięta. Jednak najlepiej smakuje ta zwykła dla szybkiego orzeźwienia. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio piłam coś słodkiego - dla mnie te wszystkie gazowane kolorowe wody i napoje mogą nie istnieć - nie lubię ich. Nieraz żal mi dzieci i rodziców jak pozwalają pić taką chemię niż zwykłą czystą wodę. Woda to Nasze życie i zdrowie. Jestem zwolenniczką, aby od małego uczyć dzieci pić wodę. Sama w rodzinie znam przypadek gdzie 20-kilku letnia osoba nie wie co to smak wody, bo od małego piła cole, fanty itp. napoje - a na wodę kręci nosem, bo woda dla niej to fuu... 
Dla kogoś woda jest bez smaku, jest nijaka - wystarczy zrobić sobie test. Zjeść coś kwaśnego np. plasterek cytryny, rozpuścić dużo witaminy C, aby poczuć kwaśny smak. Później napić się łyka lub dwa wody. Od razu poczujemy 'słodkawy' smak wody w ustach i tak przyzwyczajać się do jej smaku. Przefiltrowaną wodę ze dzbanka możemy wykorzystywać nie tylko do bezpośredniego picia, ale także do gotowania zup, potraw, herbaty, koktajli itp. zastosowań jest mnóstwo.



Czy u Was w domu także gości dzbanek filtrujący?
Ja powyższy model poznałam dzięki portalowi Uroda i zdrowie 😊




pozdrawiam,


Donna

3 lis 2018

Olej Cbd Active + (olej z konopi)

Witam,


Jestem osobą, która zwraca uwagę co je, co pije - przecież wokół dzieje się tyle złego z Naszym pożywieniem i odżywianiem. Powstaje mnóstwo chorób właśnie przez chemiczną i toksyczną żywność. Niektórzy podchodzą do tego "co ma być to będzie, "na coś muszę umrzeć" i takie gadania najbardziej mnie wkurzają. Jeśli ktoś jest świadomy nie będzie się truł, a szukał rozwiązań. Ja odkąd zachorowałam na niedoczynność tarczycy ciągle szukam sama dobrych i sprawdzonych źródeł wiedzy jak pokonać tą chorobę, która wg. endokrynologów jest ponoć nieuleczalna, ale ja wiem, że tarczycę można wyleczyć! Chciałabym tu napisać długi wykład na ten temat, ale może innym razem. Napiszę w skrócie: od pewnego czasu słucham wykładów pewnego dobrego, ale mało jeszcze znanego lekarza, który działa w sieci, ma wielu zwolenników, ale i grono przeciwników - bywa. To od niego dowiedziałam się o oleju CBD - olej z konopi (w ogóle o jego istnieniu) Nie wiedziałam z początku czy jego się je, pije, smaruje - byłam kompletnie zielona w tym temacie. Teraz już moja wiedza na ten temat jest o wiele większa i super, że coś wartościowego w sieci od dobrych ludzi można się jednak nauczyć i czytać tych, którzy zostali wyleczeni sami, bo wzięli sprawy w swoje ręce niż liczyć na pomoc 'zwykłych lekarzy', którzy leczą...leczą a nigdy nie wyleczą. A to jest różnica. 

Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam Was na dzisiejszy wpis o oleju CBD active+ Poznałam go dzięki portalowi Uroda i zdrowie.


Tak naprawdę to mało który lekarz powie o tym oleju, ja np. nigdy nie spotkałam się z tym, aby polecił komuś go z mojej rodzinie czy znajomym, gdy ktoś zmaga się z jakąś chorobą. A działanie ten olej ma naprawdę bardzo szerokie jak i wspomaga leczenie wielu schorzeń i dolegliwości. Ja byłam go bardzo ciekawa ze względu na tarczyce i łuszczyce. Co prawda poznałam go tylko w wersji 5 ml pojemności, ale jak na początek to mi wystarczyło. Należy on też do produktów droższych, więc na początkową terapię te 5 ml jest ok. Sprawdziłam jak smakuje, czy nie uczula, czy coś zaczyna działać, jak się po nim czuję i takie tam reakcje, które dało się po nim odczuć. 



Olej cbd ma zastosowanie w suplementacji diety i wspomaganiu terapii, m.in. w leczeniu rzs, choroby alzheimera, padaczki lekoopornej, choroby parkinsona, tików, choroby leśniewskiego i crohna, bólów reumatycznych, uzależnień, chorobach tarczycy, chorobach nowotworowych, fibromialgii, łuszczycy oraz wielu innych chorobach autoimmunologicznych. CBD ma działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwnudnościowe, przeciwbakteryjne, hamujące wzrost komórek rakowych, stymulujące wzrost kości, łagodzące stany depresyjne, obniżające poziom cukru, poprawiające krążenie, antyskurczowe, antyutleniające, rozluźniające i antystresowe.


Sam w sobie olej ma gorzki - ziołowy posmak, ja przyjmuje go z wodą, bo nie czuć wtedy intensywnie tak jego "dziwnego" smaku. Pompka na jedną aplikację mi w zupełności wystarcza. Na samym początku używania poczułam przypływ energii. Nie wiedziałam dlaczego tak się czuję, czy to aby było faktycznie działanie tego oleju hmm, ale były też dni, że po jego wypiciu po chwili było mi niedobrze, widocznie organizm musiał się przyzwyczaić, bo nigdy wcześniej nie piłam oleju CBD. To uczucie 'nie dobrze mi' nie trwało długo, może 2-3 dni i nie odczuwałam wtedy apetytu. To tyle jeśli chodzi o zaobserwowanie skutków ubocznych. Czy pomógł na łuszczyce, tarczyce? Tu nie zauważyłam aby było mi lepiej. Jedynie przypływ energii, co przy niedoczynności zawsze jest plusem, bo jak wiadomo NS powoduje ospałość, senność, a łuszczyca no cóż jakby się pogorszyła (pomimo też smarowania i natłuszczania naskórka naturalnymi kremami), ale wydaje mi się i jestem tego pewna, że to nasilenie spowodowane jest tym, że organizm zaczął się oczyszczać i następuje tzw. wysyp, by później nastąpiła faza regeneracji i łagodzenia łuszczenia się. Będę nadal się obserwować.

W ofercie są dostępne również inne oleje CBD o różnych stężeniach 8%, 25 % itp. Szkoda, że ich cena jest taka wysoka :( bo przy dłuższych jego kuracjach wiem, że efekty byłyby znacznie lepsze. 


Czy Wy stosujecie takie terapie?
Znacie olej CBD?



pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...