20 cze 2019

Avon Little Black Dress i rozświetlająca maseczka do twarzy z pyłem perłowym i algami morskimi z serii Planet Spa.

Witam,


Są takie zapachy, do których lubię powracać. Przypominają mi wtedy piękne chwile, wspomnienia lub czasami niestety nieszczęśliwą miłość. Zapach zawsze jest ze mną i wzbudza jakieś emocje. Avon, bo o nim dziś będzie w wpisie poznałam jak jeszcze chodziłam do liceum, a to było już bardzo dawno temu. Później na studiach czasami jak wpadł mi w ręce książeczkowy katalog, to wybierałam swoje pierwsze zapachy. Pamiętam jak pocierałam ręką w katalogu perfumy i nie mogłam się zdecydować jaki i który zapach wybrać (wszystkie mi się podobały i nadal niektóre z nich podobają). Wtedy też na tamte czasy moim ulubieńcem stał się słynny i kultowy zapach Little Black Dress.


O nim jeszcze nie pisałam na blogu, dlatego fajnie było sobie o nim przypomnieć. Zapach przez tyle lat nie zmienił się, a ja przypomniałam sobie moją pewną miłość, gdzie ten zapach często mi wtedy towarzyszył. Tego związku już nie ma, ale wspomnienia zostały. Co do zapachu, to na blogu w denkach pojawiała się czasami czarna wersja dezodorantu, więc lubiłam ten zapach nie tylko w wodzie perfumowanej. Czy znacie słynny Little Black Dress? Zapraszam Was kochani na pachnąco-pielęgnacyjny wpis o słynnej wodzie perfumowanej i maseczce rozświetlającej do twarzy z pyłem perłowym i algami morskimi z serii Planet Spa od Avon, którą od niedawna także używam.


Klasyk znajduje się w czarnym kartoniku, flakonik równie prezentuje się w czarnej oprawie, ze złotą ala etykietą i złotym dozownikiem. Jak ja dawniej lubiłam taką kolorystykę w kosmetykach. Czarny to był mój kolor. Teraz się to zmieniło, ale jest jednym z ulubionych. Flakonik należy także do prostych i niewyróżniających się buteleczek. Jedynie co to na przestrzeni lat zmieniła się zakrętka - ale zapach pozostał ten sam. Jedni go lubią i ubóstwiają inni go nie cierpią. Cóż... tak to bywa już w zapachach, że o gustach się nie dyskutuje. Ale jeśli chcecie poznać ten zapach to uważam, że warto. Jest to kategoria orientalno-kwiatowa. 

Głównymi nutami zapachowymi są tu:
cyklamen, ylang-ylang, śliwka


Dla kogo jest ten zapach?
Little Black Dress to klasyczna kompozycja zapachowa dla eleganckich kobiet. Jej stylowe nuty pozwolą Ci poczuć się pięknie w każdej kreacji. To zapach, którego nie może zabraknąć w Twojej kolekcji. Little Black Dress od pierwszych chwil urzeknie Cię niezwykle kobiecym połączeniem cyklamenu, słodkiej moreli i wiciokrzewu. Blask i elegancję wprowadzają łagodne nuty ylang-ylang i gardenii. Kompozycję ociepla zmysłowy aromat bazy – nut drzewnych i białego piżma, przełamany zaskakującym i intrygującym akcentem śliwki.

Nuty głowy: cyklamen, morela, wiciokrzew
Nuty serca: peonia, gardenia, ylang-ylang
Nuty bazy: piżmo, śliwka, nuty drzewne

Ten zapach idealnie pasuje na romantyczne wieczory, nie zależnie od pory roku. Pasuje na wiosnę, lato, jesień i zimę. Jest uwodzicielski, kobiecy i bardzo elegancki. Utrzymuje się długo, ja go wyczuwam do kilku dobrych godzin. Nie jest duszący, choć należy do słodkich. 


Drugi produkt to maseczka rozświetlająca do twarzy z pyłem perłowym i algami morskimi z serii Planet Spa. Lubie wersję w saszetkach, ale na warunki domowe wybieram te w tubkach, bo są wydajne i praktyczne. Z wygodnej tubki wydostaję zawsze tyle maseczki ile potrzebuje. Opakowanie jest też higieniczne, bo nie brudzi się przy aplikacji i jest wygodne. Jedyne co to nie pisze na opakowaniu ile trzeba tą maseczkę trzymać, tylko żeby wmasować, zetrzeć i spłukać. Ja chwile ją trzymam, tak do momentu kiedy się wchłonie. Skóra staje się dobrze nawilżona, bardzo też gładka i przyjemna w dotyku. Lubię tą maseczkę do wieczornej pielęgnacji. Czy rozjaśnia? Tak, skóra jest u mnie taka odświeżona i przygotowana na dalszy krok pielęgnacyjny, czyli krem lub serum.

maseczka rozświetlająca:
- pozostawia skórę miękką i jedwabiście gładką
- zapewnia długotrwałe czucie nawilżenia
- wzbogacona pyłem perłowym i algami
- delikatnie złuszcza skórę, pozostawiają ją promienną
- łatwo się rozprowadza i spłukuje


Pył perłowy to bogactwo minerałów i aminokwasów. Przynosi skórze intensywne nawilżenie i zapobiega jej wiotczeniu. Wspomaga procesy regeneracyjne i pomaga złuszczać wierzchnie warstwy skóry, odmładzając jej wygląd i delikatnie ją rozświetlając. Kompleks alg to bogactwo jodu i aminokwasów, witamin z grupy B, a także C i E. Przenika do głębszych warstw skóry, usprawniając przemianę materii i poprawiając ukrwienie. Wzmacnia skórę i intensywnie ją nawilża, przywracając jej elastyczność i jędrność.


Lubicie produkty od Avon?  A może ktoś z Was jest konsultantką?
Ja myślę o założeniu darmowego konta na https://avon.rejestrujemycie.pl/. 
Niedawno też dowiedziałam się, że mojej koleżanki babcia, która ma już ok 80 lat jest konsultantką Avon wow, nie mogłam w to uwierzyć. Fajnie jest mieć taką babcię, która daje wnuczce super promocje.



pozdrawiam,

Donna

16 cze 2019

Ujędrniający krem do twarzy Bema Love Bio.

Witam,



Ok. niecały rok temu kiedy robiłam hurtowo zdjęcia produktów 'na zapas' wykonałam m.in. te oto zdjęcia ujędrniającego kremu do twarzy marki Bema Love Bio, który pochodził z ekozuzu.pl. Kiedy przyszła na niego teraz pora, poznałam go i trochę żałuję, że jego czas wypadł teraz na miesiące letnie, gdyż krem jest typowo gęsty, konkretny i taki pasujący jednak na zimę niż na lato. Jedyny plus mojej cery jest taki, że pomimo że jest tłusta, to kiedy przyjdzie zmiana pogody (wiatr, deszcz, nieco chłodniej) to potrzebuje jednak tego dobrego nawilżenia i taki konkretniejszy krem się wtedy przydaje. Ogólnie oceniając krem, to jest on w porządku, ale nieco więcej już napiszę o nim poniżej. Zapraszam na moje  wrażenia :)


Jest to ekologiczny, naturalny krem do twarzy Bema Love bio. Krem ujędrniający do zwiotczałej i pozbawionej blasku skóry twarzy, szyi oraz dekoltu. Ten delikatny i gęsty krem ze składnikami roślinnymi z amazońskich lasów, takich jak olejek z jagód Acai oraz marakuja, bogate w przeciwutleniacze i witaminy, skutecznie przywróci Twojej skórze elastyczność oraz nawodnienie, równocześnie zapobiegając skutkom jej starzenia. 

Woda różana (hydrolat) pozyskiwana z płatków róży damasceńskiej - nawilża, tonizuje, łagodzi zaczerwienienia, wzmacnia naczynka krwionośne i napina skórę.

Wyciąg z kwiatów nagietka lekarskiego - właściwości łagodzące skórę, pielęgnuje skórę szorstką, popękaną i zniszczoną, działanie przeciwzapalne, ściągające i oczyszczające skórę, chroni przed podrażnieniami, stymuluje proces odnowy naskórka

Oliwa z oliwek - nawilża, odżywia, wygładza zmarszczki, regeneruje skórę, opóźnia objawy starzenia się skóry, działanie ochronne przed czynnikami zewnętrznymi i nadmierną utratą wilgoci, naturalny filtr UV, wykazuje silne działanie przeciwrodnikowe.


Składniki: 
Rosa Damascena* Flower Water, Calendula Officinalis* Flower Water, Aqua/Water, Olea Europaea* (Olive)Fruit Oil, Dicaprylyl Carbonate, Cetearyl Alcohol, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Potassium Cetyl Phosphate, Simmondsia Chinensis*(Jojoba) Seed Oil, Butyrospermum Parkii *(Shea) Butter, Soy Isoflavones, Porphyra Umbilicalis Extract, Rubus Chamaemorus (Cloudberry) Seed Oil, Passiflora Edulis Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Euterpe Oleracea Fruit Oil, Cera Alba/Beeswax, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Glyceryl Caprylate, Benzyl Alcohol,Citric Acid, Tocopherol, Dehydroacetic Acid, Lecithin, Alcohol, Sodium Lactate, Sodium Benzoate, Kaolin, Parfum/Fragrance.

W czasie upałów pod makijaż ten krem jest wg mnie i na moją cerę za ciężki. Choć posiada konsystencję taką konkretną, to jest ona zarazem lekka i delikatna, jak taki puszysty słodki mus. Powróciłam teraz do produktów mineralnych, więc wolę pod makijaż coś lekkiego i najlepiej bez zapachu. Tutaj zapach jest mocno wyczuwalny i przypomina coś z wanilii, coś słodkiego. W jego składzie jest olejek Acai i marakuja. Dokładnie nie wiem jak to pachnie, ja czuję tu konkretną i przesłodzoną wanilię, więc zapach jak na lato trafił się średni. Krem za to świetnie nawilża i odżywia skórę, która dostaje takiego zastrzyku blasku i ujędrnienia. To ujędrnienie może nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale skóra staje się taka – brakuje mi tu słowa 'pełniejsza'. Tzn. nie jest taka szara, przezroczysta, cienka, czy matowa. Podoba mi się w tym kremie to, że jest naturalny, więc na pewno go nie odstawie, a będę używać w te dni kiedy będę widzieć, że potrzebuje konkretniejszego nawilżenia, zwłaszcza na noc. Krem kosztuje ok. 94 zł więc do tanich nie należy, ale pozytywnie mnie zaskoczył. Gdybym otworzyła go w zimie, z pewnością na ten okres stałby się ulubieńcem. 


Lubicie konkretne kremy, by odżywiały skórę bez względu na porę roku, czy jednak jest Wam wszystko jedno jak krem pachnie, jaką ma konsystencję?



pozdrawiam,

Donna

Balea na początek lata - kolorowe i pachnące żele pod prysznic.

Witam,



Początek lata zapowiada się u mnie kolorowo i pachnąco pod prysznicem razem z Balea. Bardzo lubię te produkty i sięgam po nie wtedy jak tylko mam taką możliwość. Chciałabym się znów niedługo wybrać ponownie do Dm, ale zapas moich żeli jest co najmniej na rok, więc co tu zrobić - jechać, nie jechać? Kupić coś nowego, czy jednak nie? hehe :) ciężkie wybory i dylematy. Dziś chciałabym przedstawić 3 pachnące i letnie wersje żeli pod prysznic, co aktualnie zagościło u mnie. A, że lato i upały to żele schodzą u mnie jak woda. Jestem ciekawa, czy znacie coś z moich wakacyjnych wersji.


Wersja z różą - lubię zapach róży, nie tylko jako piękny zapach kwiatu, ale także różane kosmetyki. Jest to zapach delikatny i kwiatowy. Fajny kobiecy.


Wersja z cytryną/limonką - to zapach must have na lato, czyli coś bardzo orzeźwiającego, lekkiego i cytrusowego. Na letni sezon idealny i wskazany.


Wersja z maliną i limonką - to owocowa kompozycja, która odświeża i bardzo przyjemnie lekko kwaśno-słodko pachnie. Połączenie owocowe świetne.


Żele pachną tak jak wyglądają, owocowo, kwiatowo, soczyście, pięknie. Nie jest to zapach, który długo utrzymuje się na skórze, ale w czasie mycia uprzyjemnia chwile pod prysznicem. Kolorowe opakowania jak i cena tych żeli, to największy ich atut. Nie mogę tu napisać o żadnych minusach, bo takich nie ma. Jedynie co, to dostępność. Ale i z tym nie ma już problemu, bo żele przecież można zamówić sobie online. Ja te kupowałam osobiście. Lubię Balea, bo nie uczula, nie podrażnia, żele dobrze myją i odświeżają skórę. Są kolorowe i pachnące. Każde nowe opakowanie tak kusi, że trzeba go mieć i poznać. Niektórzy nie widzą tu takiego wow i zachwytu, ale zmieniają zdanie, jak jakiś żel z Balea poznają. 


Która wersja Was zainteresowała?




pozdrawiam,

Donna

12 cze 2019

Na lato polecam miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa od Lirene.

Witam,



Na upalne dni jak dziś uwielbiam miętowe kosmetyki. I choć ich dużo tak naprawdę nie znam, tak zawsze je wypatruje wśród nowości. W ofercie Lirene znaleźć można taki jeden miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa. Żel ten specjalnie trzymałam na ciepłe dni, wręcz upalne, bo lubię jak coś chłodzi i przynosi ukojenie dla skóry. Cieszę się, że owy żel jest do każdego typu skóry, w tym też do mieszanej i tłustej, więc idealnie do mojej. Kochani zapraszam na dzisiejszy wpis o miętowym żelu :)


Głęboko oczyszczający żel peelingujący skutecznie usuwa zanieczyszczenia, makijaż oraz nadmiar sebum, pozostawiając skórę intensywnie i głęboko oczyszczoną, dając jednocześnie przyjemne uczucie chłodzenia. Ekstrakt z mięty zapewnia poczucie świeżości i czystości na dłużej. Naturalne składniki aktywne normalizują pracę gruczołów łojowych, zwężając i oczyszczając pory oraz zmniejszają przetłuszczanie i błyszczenie skóry. Odpowiedni dla każdego typu skóry, szczególnie mieszanej i tłustej.


WĘGIEL Z BAMBUSA 
– usuwa nadmiar martwego naskórka zmniejszając widoczność porów oraz zaskórników. Pochłania zanieczyszczenia i nadmiar sebum pozostawiając skórę nieskazitelnie gładką i głęboko oczyszczoną.

WYCIĄGI Z BAMBUSA, LOTOSU I LILII WODNEJ 
– bogate w krzemionkę, normalizują wydzielanie sebum, regenerują i nawilżają.

EKSTRAKT Z MIĘTY 
– intensywnie odświeża skórę, przynosząc ukojenie. Dzięki zawartości flawonoidów, skóra jest pełna witalności.

usunięcie martwego naskórka – 96%*
redukcja nadmiaru sebum – 93%*
oczyszczenie porów – 82%*

*TEST IN VIVO – OCENA W GRUPIE KOBIET Z CERĄ MIESZANĄ I TŁUSTĄ PO 2 TYGODNIACH STOSOWANIA.


Oczyszczanie twarzy to u mnie pierwszy krok do zadbanej cery. Wieczorami oczyszczanie u mnie odbywa się w kilku krokach. Zazwyczaj jest to żel do mycia twarzy i coś peelingującego. Rano wystarczy mi już tylko sam żel myjący lub naturalne mydełko. Poznany przeze mnie ostatnio miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa od Lirene okazał się być bardzo sympatycznym produktem. I choć zapach nie jest bardzo intensywnie miętowy, to jego działanie bardzo mnie zadowala, bo jest odświeżające. Efekt chłodzący jest krótkotrwały i minimalny. Po lekkim masażu na twarzy i spłukaniu - skóra staje się gładka w dotyku, taką jaką lubię. Oczyszczona z wszystkich zanieczyszczeń i sebum, które nagromadziło się w ciągu dnia. Pory stają się oczyszczone, a sama skóra zdecydowanie lepiej oddycha. Oprócz ekstraktu z mięty, żel ten posiada także węgiel z bambusa - ostatnio dość popularny wśród różnych kosmetyków oczyszczających twarz i ciało, oraz wyciąg z bambusa, lotosu i lilii wodnej, która dodatkowo nawilża skórę. Żel w swojej konsystencji posiada zatopione drobinki peelingującymi z bambusa i granulkami węgla, nie są one bardzo ostre, ale stonowane. Podsumowując: miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa jak najbardziej polecam na lato do wszystkich typów skóry. Tłusta/mieszana go polubiła.


Kochani znacie ten żel lub inne miętowe kosmetyki?



pozdrawiam,

Donna


10 cze 2019

Przegląd nowości od Joanny i BasicLab Famillias.

Witam,



Dziś zapraszam Was kochani na przegląd nowości od Joanny i BasicLab Famillias, które zaczęłam poznawać od jakiegoś już czasu. Joanna to tania i sprawdzona firma, którą lubię. Od czasu do czasu po nią sięgam, bo czasem trafi się na fajną nowość, na którą warto zwrócić uwagę. Bardzo lubię np. farby do włosów te w zielonych opakowaniach, są ze mną od lat, czy małe pachnące soczyste wersje peelingów do ciała. A co nowego poznaję ja i nie tylko ja? Już pokazuję i nie przedłużam wstępu :)


Nawilżający krem do rąk:
Nawilżający krem do rąk skutecznie wspomaga nawilżenie i regenerację suchych, szorstkich i podrażnionych dłoni. Krem zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego. Przynosi natychmiastowe ukojenie dla suchej skóry. Elegancki zapach delikatnie otula zmysły.

Krem nawilżający do twarzy lekka konsystencja:
Nawilżający krem do twarzy o lekkiej konsystencji dedykowany jest do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej – normalnej i mieszanej. Zawiera aż 99% składników pochodzenia naturalnego. Krem pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku, a jego lekka konsystencja jej nie obciąża. Krem jest bezzapachowy.

Nawilżający krem do twarzy bogata konsystencja:
Nawilżający krem do twarzy o bogatej konsystencji dedykowany jest do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej – suchej i bardzo suchej. Zawiera aż 99% składników pochodzenia naturalnego. Krem pozostawia skórę gładką i elastyczną, a bogata konsystencja dodatkowo zapewnia poczucie pełnego ukojenia skóry. Krem jest bezzapachowy.


Kremy znajdują się w podobnych tubkach o pojemności 75 ml. Te do twarzy oddałam mamie, coś ostatnio łzawią jej oczy jak użyje nieco mocniejszych kremów drogeryjnych, a te okazały się być łagodne. Ja natomiast poznam już krem do rąk. Obecnie skóra na dłoniach nie wysusza się jak w zimie, ale po opalaniu wymaga nawilżenia, więc taki krem się idealnie sprawdza. Cieszę się, że kremy te należą do tych naturalnych.


Żel pod prysznic 4 w 1 Fit fot life został stworzony z myślą o nowoczesnej, aktywnej kobiecie. Kompleksowa formuła produktu odświeża, oczyszcza i pielęgnuje włosy, twarz, ciało, w tym również miejsca intymne. Innowacyjną recepturę oparto na naturalnym neutralizatorze zapachów, ekstrakcie z drożdży – DeoPlex, który niweluje nieprzyjemne zapachy. Po zastosowaniu skóra i włosy pozostają w doskonałej kondycji i przyjemnie pachną.

W upalne dni biorę prysznic kilka razy dziennie. Wybieram wtedy typowo żele, czyli takie aby konsystencja była żelowa, nie kremowa. Lubię jak prysznic mnie odświeża, orzeźwia i przynosi szybkie umycie się usuwając pot, brud i takie zmęczenie z ciała. Żel pod prysznic 4 w 1 Fit fot life od Joanny dla kobiet (bo jest też wersja dla mężczyzn) jest świetny jak na swoją cenę i jakoś. Producent wspomina też o myciu nim włosy, ja jednak myję nim samo ciało. Żel jest w porządku. Apeluję też do wszystkich osób, zwłaszcza tych co nie wiedzą co to mydło i woda w lecie. Ludzie mycie się :) nawet jakby miał być to najtańszy żel i cokolwiek! O antyperspirancie już nie wspomnę.

Żel do higieny intymnej nagietek lekarski 
Łagodna formuła preparatu o świeżym zapachu zapewnia uczucie komfortu i czystości na długi czas. Ekstrakt z nagietka lekarskiego ma działanie bakteriobójcze i przeciwzapalne. Żel nie podrażnia, a dzięki składnikom wiodącym działa przeciwbakteryjnie i łagodząco.

kwas mlekowy utrzymuje właściwy, lekko kwaśny odczyn pH odpowiedni dla kobiecej sfery intymnej, chroniąc ją przed podrażnieniem i zaczerwienieniem
nagietek lekarski ma właściwości bakteriobójcze, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybiczne.

Tak jak i żel pod prysznic, drugą ważną rzeczą przy odświeżeniu się jest żel do higieny intymnej. To także jest postawa u mnie w łazience. Lubię jak takie żele mają w sobie pompkę, bo to zdecydowanie ułatwia aplikowanie. Żel z nagietka lekarskiego jest łagodny i spełnia podstawowe funkcje przy odświeżeniu miejsc intymnych. Polubiłam.


Plastry do depilacji twarzy, ciała żelowa formuła
Żelowa formuła
Aplikacja bez rozgrzewania w dłoniach
Łatwa depilacja dzięki elastycznej formule

Plastry do depilacji to wybór milionów kobiet. Nowa, żelowa struktura siatki 3D zapewnia większą przyczepność nawet do bardzo krótkich włosów, a elastyczna formuła ułatwia dopasowanie do kształtu twarzy. Zastosowania technologia pozwala na przeprowadzenie zabiegu w sposób szybki i skuteczny, pozostawiając skórę gładką i aksamitną na długi czas. Dodatkowo formuła wosku została wzbogacona o ekstrakt z grejpfruta, która ma właściwości nawilżające. Dołączona oliwka usuwa pozostałości wosku oraz działa na skórę kojąco i łagodząco. Testowany dermatologicznie.

Plastry do depilacji ciała rzadko używam, ale są dni że takie zabiegi jak mam więcej czasu sobie wykonam. Fajny jest efekt po, więc można się trochę poświęcić. Szkoda, bo nie mam takiej wprawy by szybko oderwać plaster, niekiedy to boli. Co do plastrów do twarzy, kiedyś nawet pisałam, że ten produkt jest u mnie zbędny, ale dla osób mające wąsik takie plastry muszą być.


Farba do włosów dla mężczyzn, nr 04 Natural Brown
Power Men Color Cream to farba dedykowana specjalnie dla mężczyzn, która daje efekt natychmiastowego i trwałego pokrycia siwych włosów. Już kilka minut wystarczy aby uzyskać dyskretny i naturalny rezultat koloryzacji na głowie, brodzie czy wąsach. Farba jest wygodna i prosta w użyciu dzięki specjalnej buteleczce z aplikatorem po prostu nałóż - pozostaw - spłucz.
Opakowanie zawiera: tubę z farbą do włosów 30 g, butelkę z utleniaczem w kremie 30 g, ulotkę informacyjną, rękawiczki ochronne.

Z nowości od Joanny, także skorzystają Panowie, gdyż Joanna w swojej ofercie posiada także kącik kosmetyczny dla Panów. Ja jeszcze nie przekonałam pewnego Pana na zabieg koloryzujący siwe włosy na ciemny odcień, ale mam nadzieje, że uda mi się jednak namówić. Co w ogóle myślicie o takich zabiegach dla Panów? Czy to coś wstydliwego? 



Czy znacie już coś z tych nowości od Joanny?



pozdrawiam,

Donna



9 cze 2019

Moja sprawdzona ochrona na lato - Żel pielęgnacyjno - łagodzący Thermi i produkty Gentle Day.

Witam,



Pogoda ostatnio taka słoneczna, że momentami żyje się już wakacjami. W końcu nastały upalne i słoneczne dni. Hura. Ja jestem już po pierwszych opalaniach i moja skóra nabiera powoli innego koloru. Na plecach nieco potrafiło mnie już przypiec, dlatego chciałabym niektórych ostrzec, że z tym opalaniem to tak bezpiecznie należy się obchodzić. Na szczęście są produkty, które przychodzą Nam z pomocą i ratują w tych dniach, kiedy tego potrzebujemy. Chciałabym Wam polecić mój sprawdzony od niedawna apteczny żel pielęgnacyjno-łagodzący Thermi oraz jak radzić sobie w tych trudnych kobiecych dniach i przypomnieć Wam o produktach Gentle Day, które są mi już znane i lubiane.


Żel pielęgnacyjno-łagodzący Thermi to produkt o unikalnym składzie. Zawiera molekułę Regen7 – fizjologiczną substancję czynną pochodzenia witaminowego, która pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień.

Przeznaczony jest do pielęgnacji i ochrony skóry:
- narażonej na podrażnienia słoneczne i termiczne
- skłonnej do odparzeń
- podrażnionej po zabiegach dermatologicznych (np. peelingi, mikrodermabrazje, zabiegi laserowe) i kosmetycznych (np. depilacja, golenie).


Działanie:
- Specjalnie opracowana formuła hydrożelu zapewnia skuteczne działanie chłodzące i nawilżające, przynosząc skórze prawdziwą ulgę.
- Żel zmniejsza uczucie przegrzania i pieczenia skóry często odczuwane przy podrażnieniach słonecznych i termicznych.
- Działa kojąco i nawilżająco na skórę.
- Łagodzi zaczerwienienie i chroni skórę przed wysuszeniem.
- Regularnie stosowany pozwala na uzyskanie szczególnie dobrych efektów pielęgnacyjno-ochronnych.

Wskazania:
- Pielęgnacja, ochrona i łagodzenie skóry narażonej na podrażnienia słoneczne i termiczne, odmrożenia oraz inne podrażnienia skóry.
- Pielęgnacja i łagodzenie skóry podrażnionej po zabiegach dermatologicznych (np. peelingi, mikrodermabrazje, zabiegi laserowe) i kosmetycznych (np. depilacja, golenie).
- Pielęgnacja i łagodzenie w otarciach naskórka.
- Pielęgnacja i ochrona skóry przed odparzeniami.


Żel jest o lekkiej i przezroczystej konsystencji. Zamknięty w miękkiej tubie i z łatwością się wydostaje. Jakie posiada działanie i wskazania opisałam wcześniej, ja używałam go po opalaniu, kiedy mocniej odczułam czerwoną skórę, która pojawiła się wieczorem. Za dnia przebywając na słońcu nie odczuwałam tego aż tak, dopiero wieczorny prysznic pokazał gdzie i jak zostałam opalona i gdzie skóra bardziej piecze. Od razu tego samego dnia posmarowałam czerwone miejsca. Żel  przyniósł ukojenie i delikatny efekt chłodzący, który szybko minął. Dodatkowo skóra została dobrze nawilżona, a drobne podrażnienia także 'ucichły'. Żel ten także można stosować na odmrożenia, więc nie tylko na lato należy go mieć gdzieś pod ręką, ale najlepiej przez cały rok. Dobrze się też sprawdza się u mnie przy depilacji. Używamaszynki, bo tak mi wygodnie i szybko. Później nieraz pojawiają się takie czerwone krosteczki na łydkach, w takich przypadkach ten żel jest niezastąpiony. 

Drugą kategorią produktów na sprawdzoną ochronę w słoneczne lato to artykuły do higieny intymnej oraz produkty dla kobiet w czasie okresu. W ofercie Gentle day znajdziemy podpaski, tampony, chusteczki nawilżane, czy płyny do higieny intymnej. Od jakiegoś czasu pojawia się też dość popularny kubeczek menstruacyjny, ale ja tradycyjnie jestem wierna tamponom i podpaskom. To co wyróżnia podpaski Gentle day, z paskiem anionowym od innych, to to, że są to produkty ekologiczne, które posiadają certyfikat ekologiczny Oeko-Tex 100. Nie podrażniają skóry i nie powodują żadnych reakcji alergicznych bowiem do ich produkcji wykorzystuje się tylko najwyższej jakości materiały. Ich największą zaletą jest to, że mają bardzo wysoki poziom wchłaniania, porównując je do innych podpasek. Dzięki temu nie przeciekają nawet przy bardzo obfitych miesiączkach. Osobiście nie wstydzę się pisać, czy pokazywać podpaski na blogu. To normalna rzecz, a jeśli ktoś ma z tym problem to jego problem, a nie mój :) Ja bardzo lubię jak każda podpaska jest zapakowana osobno, to wygoda nie tylko w pracy, w podróży, ale i to, że zawsze możemy mieć takie rzeczy w damskiej torebce. A o płynie do higieny intymnej można poczytać już tutaj :)



Jak Wy radzicie sobie z ochroną nie tylko tą słoneczną ale i kobiecą w upalne lato? 
Znacie produkty, które ja polubiłam?



pozdrawiam,

Donna

8 cze 2019

Korektory od KOBO - Creamy Camouflage i Sensique - High Coverage.

Witam,


Dobrych kilka miesięcy temu (bo jeszcze na jesieni zeszłego roku), poznałam kilka nowych korektorów od Kobo Professional i Sensique. Wtedy też zrobiłam zdjęcia i mogłam je spokojnie aplikować. Nie lubię używać coś mając świadomość, że napisy z opakowania mogą się zmazać, a tak już nieraz miałam i później kosmetyk nie nadawał się już do zdjęcia. Jak więc sprawdziły się u mnie poniższe korektory:
KOBO - Creamy Camouflage
Sensique - High Coverage 
zapraszam Was kochani na krótką recenzję :)


KOBO - korektory Creamy Camouflage
Kremowy korektor, który tuszuje niedoskonałości cery i neutralizuje cienie pod oczami. Jest odporny na ścieranie i nie wysusza skóry. Nawilża twarz dzięki specjalnie dobranej formule na bazie masła shea i olejku z pestek moreli. Idealny również do konturowania. 
Dostępny w trzech wariantach kolorystycznych: 
401 FAIR, 402 LIGHT BEIGE, 403 NATURAL BEIGE
Cena: 18,99 zł


Sensique - korektory High Coverage 
Długotrwały korektor kryjąco-matujący. Idealnie kryje niedoskonałości. Sprawia, że skóra jest gładka i matowa. Szczególnie polecany dla osób o cerze wrażliwej. 
Dostępny w trzech odcieniach:
1 PORCELAIN, 2 LIGHT BEIGE, 3 SAND BEIGE. 
Cena: 14,99 zł


Korektory są do siebie podobne, pod względem wyglądu, czyli aplikacja na wyjmowany pędzelek. Ich kolorystyka nie różni się, aż tak bardzo do siebie, z wyjątkiem nr. 403 od Kobo, który ze wszystkich jest najciemniejszy, ale na skórze nie wygląda on źle. Wg. mnie korektory Kobo sprawdzają się jedynie do zakrycia niedoskonałości na skórze twarzy, bo pod oczami mam wrażenie, że się zbierają, są za gęste, chyba że nakładam je w mniejszych ilościach i dobrze wklepię je gąbeczką. Nie mniej jednak porównując je, to bardziej polubiłam te z Sesique pod oczy. Ładnie wtapiaj się w skórę, zakrywają to co mają zakrywać. Oko wygląda na bardziej wypoczęte, a skóra na zdrowszą. Ja tak naprawdę bez korektora pod oczami mogę żyć i nie muszę go za każdym razem używać, ale kiedy użyję go to pewniej się czuję i zdecydowanie widać tą różnicę kiedy mam zaaplikowany korektor, a kiedy nie. Od zawsze zmagam się z 'workami pod oczami' korektor powoduje, że są one mniejsze i nie takie straszne. Jeśli chodzi o kolorystykę, to zawsze wybieram najjaśniejszy odcień, wtedy on rozjaśnia oko i nie wygląda na zmęczone. Tu z tych odcieni najbardziej polubiłam nr. 1 Porcelain od Sensique. 

A Wy używacie korektorów pod oczy, czy bardziej na niedoskonałości na skórze twarzy?




pozdrawiam,

Donna

7 cze 2019

Marokański sekret z gór Atlas - glinka Rhassoul w płytkach.

Witam,



Kiedy wracam nieraz ze spotkania blogerek, dopiero w domu na spokojnie mogę przejrzeć wspaniałe upominki od partnerów, którzy mnie i inne uczestniczki obdarowali. Czasem zdarza się, że trafi się naprawdę wspaniała perełka, choćby była najmniejsza, to bardzo ceniona wśród całej gamy przeróżnych nowości. Dziś właśnie tak mnie naszło, aby napisać o jednej z najmniejszych perełek, jaką dostałam jeszcze na zimowym spotkaniu w Krakowie. Pochodzi ona ze sklepu marokosklep i jest ona dobrze mi już znana, czyli mowa o glince Rhassoul w postaci naturalnych płytek. Tą wersję jaką ja mam to można powiedzieć, że jest w wersji miniaturki, ale na kilka użyć naprawdę mi wystarczyła. Używałam ją w formie tylko maseczki na twarz i specjalnie przytrzymałam na okres, kiedy moje sebum na twarzy pracuje ze zdwojoną siłą, ze względu na zaczynające pojawiać się ciepło i upał. Tak, skóra tłusta potrzebuje glinek, by zmatowić ten łój na skórze. Choć na wieczór ją porządnie nawilżam, tak w dzień produkcja sebum cały czas trwa, co jest bardzo uciążliwe. 


Korzystaj z dobrodziejstw natury zrób maskę na twarz lub na całe ciało, by je naturalnie odżywić minerałami zawartymi w tym wspaniałym produkcie. Główne składniki glinki to: stewensyt bogaty w krzemionkę, magnez, żelazo, wapń, potas, sód.


Efekty stosowania:
- eliminuje nieczystości i martwe komórki skóry,
- poprawia elastyczność, jędrność i strukturę skóry,
- redukuje suchość i łuszczenie się skóry,

Sposób użycia: zamocz płytki w wodzie (najlepsza woda mineralna), poczekaj 20 - 30 min, aż się rozmoczą i nałóż na twarz lub ciało. Wg. uznania można dodać wodę różaną lub pomarańczową, albo też dolać trochę oleju arganowego lub innego naturalnego: cytrynowego, piżmowego, różanego czy z ambrą. Zmyj po 5 - 7 minutach. Nie zaleca się używać metalowych przedmiotów do namaczania i rozgniatania glinki.


Glinka wspaniale działa na moją tłustą skórę, matowi ją, oraz uspokaja produkcję sebum. Skóra po całym dniu, kiedy dostaje dawkę glinki po ogólnym oczyszczeniu zaczyna oddychać i stawać się odświeżona. To uczucie trzymania glinki na skórze twarzy, choć na swój wygląd jest ona nie za ładna, odpręża mnie, bo czuję jak pochłania ona całą nagromadzoną tą tłustą powłokę z całego dnia. Po takiej papce od razu lepiej się czuję i jakby ujęło mi kilka kilogramów z twarzy. Kiedyś taką glinkę próbowałam nakładać bezpośrednio na włosy w formie maski, kończyło to się jednak z wielkim wysuszeniem i sianowatymi włosami, więc do końca z efektów takich nie byłam zadowolona, ale na twarzy jako oczyszczająca maseczka jest idealna. Jej przygotowanie jest proste, ja potrzebuje tylko wody (nie dodaję żadnych innych olejków) Po jej namoczeniu w wodzie powstaje papka, w formie takiego błota/glinki. Trzeba też się przygotować, że glinka ta nie jest pachnąca, a nakładać ją trzeba tak, aby się nie pobrudzić, najlepiej pędzelkiem. Ja dodatkowo zakładam specjalną opaskę ochraniającą włosy i czuję się jak w Spa. Kiedy minie jej czas i należy ją spłukać, ja odczuwam już, że skóra jest porządnie oczyszczona, w dotyku staje się gładka i delikatna. Potem przemywam skórę delikatnym tonikiem i wklepuję nawilżający krem. Naprawdę taka maleńka perełka, a tak wiele robi dla skóry :)


Znacie glinkę Rhassoul?
Jak wy ją stosujecie - na twarz, ciało, czy włosy?




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...