16 sty 2019

Elegancka francuska woda toaletowa Balmain - Extatic Gold Musk.

Witam,



Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam, że albo psikam się jednym i tym samym zapachem przez jakiś czas, albo codziennie wybieram to inny flakon. Tej zimy mam kilka swoich faworytów, chociażby tych co pokazywałam niedawno na instagramie. Spotkać tam można nuty typowo orientalne (Calvin Klein - Obsession), kwiatowe (Miss Giordani Intense marki Oriflame) czy cytrusowe (NOU Parfum - bergamot). Zapach jaki chciałam dziś zaprezentować, jest całkiem inny od tych, które wyżej wymieniłam. Tak naprawdę wybierałam go w ciemno, no dobra po nutach zapachowych, ale i tak w ciemno. Rezultat samego pierwszego powąchania - wow, tego chciałam. To woda toaletowa dla kobiet marki Balmain - Extatic Gold Musk.


Woda toaletowa Balmain Extatic Gold Musk dzięki swojemu zmysłowemu aromatowi przeniesie Cię do czarodziejskiego, orientalnego ogrodu pełnego kwitnących kwiatów.

- jest to kwiatowo-drzewny zapach
- dla nowoczesnej, pewnej siebie kobiety
- do używania na co dzień

Głowa: aldehydy, bergamotka
Podstawa: drzewo sandałowe, piżmo, żywica
Serce: Akigalawood, gardenia, kaszmir
Grupy zapachów: drzewne, kwiatowe


Szukałam czegoś z piżmem no i znalazłam. Jak wspomniałam wcześniej, zapach wybierałam w ciemno, ale mniej więcej wiedziałam czego się mogę spodziewać. To ciepły i otulający zapach na co dzień, na wieczory, na randki, spotkania zawodowe czy te z przyjaciółmi. To zmysłowe pachnidełko zwróci na siebie uwagę nie tylko mężczyzn ale i kobiet. Perfumy są bardzo eleganckie, lekko pudrowe i wyjątkowe. Będą kojarzyć mi się teraz z tą właśnie zimą, ale na inną porę roku też myślę, że to odpowiedni aromat. Samej marki Balmain nie znałam jak do tej pory, a zapach pochodzi od nazwiska francuskiego projektanta mody - Pierre Balmain, który w 1945 r. założył w Paryżu salon krawiecki.


Co do flakoniku zapachu, też jest on śliczny, niby prosty i cały biały, to jego uroku dodaje ta piękna ala złota zatyczka, która dobrze się zamyka, a nawet bym powiedziała, że na taki magnesik. Całość czyli zapach jak i jego oprawa - zasługują na mocną piątkę. Zapach utrzymuje się przez kilka godzin, ponieważ jest to woda toaletowa, która nie jest zbyt intensywna, a raczej umiarkowana i średnia. Ja i tak czuję ją wystarczająco dobrze, bo w ciągu dnia lubię poprawić jej intensywność. Jeśli tylko lubicie zmysłowe i nieco słodkie, ale nie duszące pachnidełka, które wyróżniają się z tłumu, koniecznie poznajcie Extatic Gold Musk. 


Lubicie wybierać zapachy w ciemno, po czym oceniacie, że zapach Wam się podoba?



pozdrawiam,

Donna

15 sty 2019

Aksamitne cienie do powiek Sensitive Skin top Color eyeshadow Sensique

Witam,



W porze bardziej cieplejszej niż jest teraz obecnie pojawiły się u mnie nowe cienie do oczu Sensique Sensitive Skin top Color eyeshadow. Skorzystałam wtedy z ładniejszej pogody na zaś, by móc na spokojnie później używać i poznać nową kolorówkę. Nowości na bieżąco pojawiają się na moim instagramie, tam zbiorowo prezentuje nowinki z Drogerii Natura więc serdecznie Was zapraszam, a na blogu są już dłuższe i osobne wpisy na ich temat. 


Jest czas, że lubię mieć makijaż oka i cienie na powiekach, a są momenty, że niekoniecznie muszę mieć wymalowane oko, bo sam tusz mi wystarczy. Ale jak tu się nie oprzeć, kiedy te cienie są takie piękne. Zarówno ich kolorki jak i pigmentacja bardzo mnie urzekają. W zależności od światła cienie mienią się i to bardzo, dlatego pora karnawałowa i małe szaleństwo na oku - czemu nie :) Czy wy znacie te pojedyncze paletki i cienie Sensitive Skin Top Color Eyeshadow Sensique?

Tutaj na 1 zdj. od prawej strony są odcienie z 2 zdj. od lewej strony

SENSIQUE SENSITIVE SKIN TOP COLOR EYESHADOW
Aksamitne cienie do powiek, które charakteryzują się wyjątkową trwałością i wydajnością. Pokrywają powiekę głębokim kolorem i są łatwe w aplikacji. Polecane dla osób o cerze wrażliwej. Nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego.


Piątka cieni jakie posiadam są w kolorach ala złota, srebra i butelkowej zieleni. Cienie te wyróżniają się tym, że są aksamitne w dotyku, nie kruszą się przy nabieraniu, są też miękkie i takie przyjemne w dotyku, jakby nawilżone. Aplikacja ich odbywa się naprawdę sprawnie i fajnie. Pod tym względem jestem zadowolona, jak również to, że przez większość dnia trzymają się na powiece, nie znikając. Pigmentację oceniam na bardzo dobrą, ten błysk w świetle słonecznym - coś pięknego. Każdy wykonany nimi makijaż nabierze ładnego końcowego efektu. A oko będzie takie 'rozbudzone' W ofercie jest dostępnych ok. 20 różnych kolorów, więc każdy wybierze i znajdzie coś dla siebie.

13 black velvet, 214 crystal coral, 215 volcanic stone, 216 precious thing, 217 heather field, 218 rosy taupe, 219 summer dusk, 220 dark cocoa, 221 burned beige, 222 sapphire, 223 silver reflection, 224 golden girl, 225 rose gold, 226 pink euphoria, 227 sweet love, 228 burned orange, 229 golden apricot, 230 full of green, 231 chameleon, 232 champagne gold


Cienie te mieszczą się w plastikowych i pojedynczych opakowaniach. Ja zawsze po takie sięgam, jeśli chcę zabrać jakiś cień na wyjazd i nie muszę zabierać wtedy całej innej dużej palety. Jeden, dwa cienie w zupełności wystarczają.


Koszt takiego cienia jest w granicach 10,99 zł, ale aktualnie są na nie promocje. 
Czy Wam podobają się takie kolorki?



pozdrawiam,

Donna

13 sty 2019

Kosmetyki O3 ZONE - Czyścik wygładzający drobnoziarnisty do twarzy oraz krem do stóp.

Witam,



Na spotkaniu blogerek w Tarnowie, na którym byłam zeszłego roku w październiku poznałam nową firmę O3zone, o której wcześniej nawet nie słyszałam, nie czytałam i była to dla mnie zupełna nowość wśród kosmetyków. Zestaw jaki wtedy otrzymałam składał się z ozonowego peelingu do twarzy oraz kremu do stóp. Ucieszyłam się, bo tego typu produkty lubię i używam. Oczywiście zabrałam się za poznawanie owych ozonowych kosmetyków, a dziś krótkie podsumowanie jak produkty spisały się u mnie przy pielęgnacji.


Linia produktów pielęgnacyjnych O3 ZONE stworzoną jest na bazie oliwy ozonowanej o laboratoryjnie udokumentowanej ilości ozonu. Kosmetyki te wspomagają leczenie dermatologiczne.

Czyścik Wygładzający Drobnoziarnisty - O3zone
Czyścik wygładzający drobnoziarnisty to bardzo skuteczny peeling pielęgnujący dla osób o nawet bardzo wrażliwej cerze. Wspomaga naturalne procesy regeneracyjne (dzięki dodatkom składników łagodzących, takich jak: oliwa ozonowana, D panthenol i Allantoina). Za sprawą dwóch rodzajów drobinek (w tym ziaren lnu bogatych w kwasy Omega 3, Cynk oraz witaminę E) szybko i efektywnie pomoże oczyścić skórę, przywracając jej naturalne piękno. Bez problemu poradzi sobie ze zrogowaciałym naskórkiem, a przy tym znacząco wpłynie na poprawę mikrokrążenia.

Aqua, Ethylhexyl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Glycerin Pentylene Glycol, Polylactic Acid, Ozonized Olive Oil, Ceteareth-20, Glycereth-2 Cocoate, Linum Usitatissimum Seed Powder,Tocopheryl Acetate, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Polyacrylate, Allantoin, Panthenol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin , Hexyl Cinnamal, Limonene


Peelingi do twarzy używam systematycznie i regularnie. Jeżeli nie jest to typowy peeling, to na pewno jest to jakaś glinka, maseczka oczyszczając, która ma podobne działanie do peelingu. A jak już jest to peeling to lubię te ostre zdzieraczki, bo moja tłusta skóra takie lubi najbardziej. Poznany przeze mnie czyścik - peeling (swoją drogą fajna nazwa 'czyścik') jest drobnoziarnisty i wygładzający. Znajduje się w długiej plastikowej tubie, zamykanej na klik o pojemności 100 ml. Jego konsystencja jest kremowa, a w niej zatopione maleńkie drobinki podobne coś do ziarenek drobno zmielonego piasku czy soli, które w czasie masażu są trochę wyczuwalne. A tak naprawdę są to ziarenka lnu. Taki kilku minutowy masaż buźki usuwa z niej martwy naskórek, a skóra na twarzy staje się oczyszczona, świeża, gładka i miła w dotyku. Staje się też nawilżona, bo peeling posiada kremową konsystencje, przez co widzę, że jest promienna i przygotowana do dalszych kroków pielęgnacyjnych. Zapach podoba mi się, czuję coś w nim kremowo owocowego. Producent sugeruje, aby peeling wykonywać między godz. 20 - 22 oraz dwa razy w tygodniu. Ja wykonuję go czasowo różnie i częściej. Czasami żele do mycia twarzy czy takie pasty oczyszczające mam mocniejsze niż ten peeling, więc sam zabieg takiego peelingu wykonuję codziennie lub co drugi dzień, bo jak dla mnie jest on delikatny. Produkt ten jest dla wgetarian i vegan. Kosztuje 89 zł.


KREM DO STÓP z Protect-Ozone Active Complex
Jeśli poszukujesz kremu do stóp, który będzie wspomagał pielęgnację i regenerację suchej skóry stóp z otarciami, skaleczeniami czy problemami grzybiczymi, pomyśl o zakupie kremu O3 ZONE z Protect-Ozone Active Complex. Nie dość, że dodatek oliwy ozonowanej hamuje rozwój mikroorganizmów (grzybów, bakterii) to połączenie z olejem ze słodkich migdałów, olejem z orzechów makadamii, masłem Shea, alantoiną i panthenolem czyni skórę stóp świetnie natłuszczoną i doskonale zregenerowaną. 

Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ozonized Olive Oil, Glycery1 Stearate SE, Ethylhexyl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Ceteareth-20, Tocopheryt Acetate, Panthenol, Sodium Lactate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin , Prunus Amygdalus Oulcis oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Allantoin


Używanie kremów do stóp również weszło mi w nawyk, zwłaszcza teraz w zimie. Kiedy jestem w domu chodzę cały czas bez skarpetek z gołymi stopami. Tak już mam, że w okresie zimy moje stopy i ręce są ciepłe, a w lecie - zimne :) Co innego bo śpię już w skarpetkach, więc czas snu i nocy są dla moich stóp czasem na regenerację i pielęgnację. Zazwyczaj poznawane nowy kremy do stóp sprawdzają się u mnie dobrze. I tak było i z tym kremem. Nie mam problemów z grzybicą, ale zdarza się przesuszenie, więc grubsza warstwa na noc i skarpety to zbawienie dla moich stópek. Polubiłam ten krem za dobre nawilżanie i za odpowiednią pielęgnację. Krem zmiękcza twardy naskórek. Czasem chodząc w kozakach w ciągu dnia czuję też niewielkie otarcia, krem więc spełnia dodatkowo funkcję szybkiej regeneracji. Nie odnotowałaminusów, więc warto ten krem poznać i używać przy codziennej pielęgnacji stóp. Za pojemność 75 ml zapłacimy 38 zł, to sporo jak na krem do stóp, ale skóra dochodzi szybko do dobrej kondycji i poprawia się jej ogólny stan.


Znacie ozonowe kosmetyki?



pozdrawiam,

Donna


12 sty 2019

Naturalne piękno z masłami do pielęgnacji ust i ciała z serii Skin food marki Weleda.

Witam,



Jak tam u Was z pogodą? U mnie na południu mrozik trzyma od Nowego Roku, a śniegu jest tyle, że chyba każdy by pozazdrościł kto lubi narty, sanki i inne zabawy śnieżne. Aż nie byłam przygotowana, na takie zaspy. Jednym słowem zima trwa na całego. Hura - bo zaczynają się już ferie i dzieciaki się wyszaleję. Ale kiedy pogoda była jeszcze w miarę 'ciepła' w grudniu, zawitały do mnie nowe masła do pielęgnacji ust i ciała z serii Skin food marki Weleda. Jak wiecie jestem fanką mazideł do pielęgnacji, więc produkty bardzo mnie ucieszyły, a w okresie zimniejszych miesięcy zużywam ich naprawdę dużo. Weleda to marka, która jest mi już znana, miałam od nich tylko jeden produkt także do pielęgnacji ust, którego miło wspominam i opisywałam na blogu na wakacjach. Jak zatem spisały się te dwa nowe masła, masełka do pielęgnacji? Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis. Będzie pachnąco, nawilżająco i odżywczo.


Weleda Skin Food Masło do ciała to kosmetyk przeznaczony do stosowania w celu pielęgnacji skóry ciała. 

Właściwości:
Weleda Skin Food Masło do ciała intensywnie nawilża, odżywia i doskonale się wchłania. Zawarte w kosmetyku łagodzące wyciągi roślinne z fiołka, nagietka lekarskiego i rumianku harmonizują skórę. Organiczne masło Shea i olej kokosowy intensywnie ją odżywiają. Produkt długotrwale nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy, a aromatyczna lawenda i pomarańcza nadają mu subtelne nuty zapachowe. 

Skład:
INCI: Water (Aqua), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, ViolaTricolor Extract, Alcohol, Betaine, Carrageenan, Xanthan Gum, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Sodium Capryol/Lauroyl Lactylate, Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol.


Produkt do ciała, czyli masło Skin Food Body Butter dostajemy w wygodnym pojemniczku o pojemności 150 ml. Już na początku wydawało mi się, że to masło zużyję raz dwa, ale nie tym razem, ponieważ jego konsystencja jest dość treściwa i nie trzeba go wiele aplikować, gdyż jest to produkt z tych maseł, co wchłania się nieco dłużej. Nie pozostawia ono tłustej powłoczki, ale na skórze ładnie się błyszczy i potrzebuje troszkę czasu by się dobrze wchłonęło. Kiedy nabierałam go z pudełeczka, na początku masło było/jest gęste, zbite ale pod wpływem ciepłych dłoni rozpuszcza się. Trzymam go też w temperaturze pokojowej, więc konsystencja zrobiła się aksamitna i chociaż jak wspomniałam masło jest treściwe to przypomina apetyczny mus. Zaraz po mega dobrym nawilżeniu i odżywieniu skóry, masło to wyróżnia przepiękna aromatyczna lawenda i pomarańcza. Zapach skradł moje serce od razu, jest coś po między czymś świeżym, cytrusowym, a czymś spokojnym otulającym. Jestem miłośniczką lawendy, więc ten zapach wyczuwam od razu, w tym przypadku zgadłam go od razu, choć jest on bardzo subtelny. Masło to polecam dla wszystkich, którzy borykają się z przesuszoną skórą i szukają naturalnego produktu. Ja na ciele mam skórę normalną, ale odkąd zaczęłam używać tego masła, skóra go wpija, a ja widzę że ogólnie wygląd skóry się polepszył, hmm skóra 'wyładniała', zrobiła się zdrowsza i napięta. Jak mnie kociak zadrapie (a niedawno to zrobił do krwi) naskórek szybko się regeneruje i wraca do zdrowia. Masło lubię też stosować na dłonie, ponieważ tu skóra ostatnio przechodzi kryzys, kiedy spada temperatura minusowa, to u mnie pojawiają się od razu suche skórki zwłaszcza między palcami, więc to masło ratuje sytuacje, a ja cieszę się z pięknego zapachu na dłoniach. Wiele zalet ma to masło i wiele o nim mogłabym pisać, ale teraz przejdę do masełka do ust, bo i ono domaga się by coś o nim napisać :)


Weleda Skin Food Masło do ust to kosmetyk przeznaczony do stosowania w celu pielęgnacji ust, szczególnie suchych i spierzchniętych. 

Właściwości:
Weleda Skin Food Masło do ust zawiera naturalne olejki i wyciągi roślinne. Intensywnie odżywia usta w codziennej pielęgnacji ich suchej i spierzchniętej skóry.

Skład:
INCI: Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lanolin, Beeswax (Cera Alba), Glycerin, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Alcohol, Water (Aqua), Fragrance (Parfum), Limonene, Linalool, Geraniol.


Używam różnych produktów do ust, jestem zaopatrzona w ochronne pomadki i ich mi nie brakuje, ale pomadka - a masło do ust jest już inne i widać różnicę czy to w działaniu, w konsystencji czy w nawilżaniu. Tutaj w masełku aplikacja odbywa się poprzez wyciśnięcie odrobiny konsystencji i bezpośrednio nałożenie na usta. Nie trzeba się bać, że coś nakłada się rękami, wszystko odbywa się higienicznie i sprawnie. Po nałożeniu masełka - usta pięknie się błyszczą, zostają ukojone i dobrze nawilżone. Produkt u mnie na ustach pozostaje dopóki nie zaczynam jeść, ale i tak oceniam go w porządku bo przez większość czasu czuję na ustach nawilżenie. Jeśli chodzi o zapach jest podobny do tego masła do ciała, ale to zapach bardzo subtelny i mało co wyczuwalny. Po chwili znika z ust, a pozostaje tylko odżywcza bezwonna powłoczka.


Z obu produktów jestem zadowolona. Za ich działanie i konkretne nawilżanie. Skóra odwdzięcza się solidnym odżywieniem, jest wypielęgnowana i zadbana. Polecam zwłaszcza w okresie zimowym. Chętnie czytam też Wasze recenzje nt. tych produktów, kto z Was również je polubił? A kto się na nie skusi?


zBLOGowani.pl





pozdrawiam,

Donna

10 sty 2019

Podstawowa higiena i pielęgnacja dla mężczyzn - Nivea dba o Panów.

Witam,



Są mężczyźni, którzy do swojej pielęgnacji czy higieny osobistej nie potrzebują zbyt wiele kosmetyków, w przeciwieństwie do Nas kobiet. Im wystarczy zazwyczaj jeden produkt, najlepiej jak jest 3 w 1, który spełnia wszystkie zadania do mycia twarzy, ciała i włosów. Ale jednak grono Panów sięga też po inne kosmetyki i coraz częściej dba o siebie, bo współczesne czasy zmuszają do bycia zadbanym. Chciałabym dziś zatem zaprezentować cztery podstawowe produkty do pielęgnacji ciała dla mężczyzn od Nivea, które powinien poznać każdy Pan, by jego ciało było odświeżone i zadbane.


Wpis ten powstał jako recenzja gościnna, a produkty zostały poznane i przetestowane przez pewnego Pana, który lubi i używa tylko Nivea, bo kosmetyki te go nie uczulają i spisują się dla niego rewelacyjnie. Ja dodam od siebie, że sama lubię produkty dla kobiet od Nivea, zwłaszcza te do pielęgnacji ciała, więc czy są to zestawy damskie czy męskie jak widać są dobre i lubi je większość osób. Do tego tak naprawdę firmy nie trzeba reklamować, bo znana jest na całym świecie, a że cały czas się rozwija, to pojawiają się w niej nowości, które warto poznać i być na bieżąco z asortymentem.


Na początek mężczyzna używał nowego żelu pod prysznic do twarzy, ciała i włosów seria Men Cool Kick. Żel ten jest bardzo odświeżający. Dobrze myje skórę, zapewnia uczucie świeżości i energii pod prysznicem. Świetna alternatywa dla kogoś kto lubi lekkie, świeże zapachy na szybkie umycie się. 


Bogata oferta produktów do higieny osobistej jak kulki, sztyfty czy spraye, Nivea ma naprawdę sporo. Ulubieńcem stał się już dobrze znany antyperspirant roll-on Deep, który chroni przed zapachem potu, nawet w ekstremalnych warunkach, sprawdza się przede wszystkim przy pracy fizycznej, a do tego pielęgnuje delikatnie skórę pod pachami. Jest to też niedawna nowość, więc warto ją poznać. 

Inną alternatywą, którą lubią mężczyźni to sięganie po dezodoranty w sprayu np. wersja Nivea Men Dry Impact, która pachnie niesamowicie męsko i pięknie. Też używa się ją pod pachami jak też można nią spryskać ciało, które przez cały dzień daje poczucie świeżości i pewności siebie.

 Jeśli chodzi o kwestię golenia, tu mężczyźni załatwiają sprawę raz dwa, w końcu golą się często i jest to ich nawyk, ale często zapominają, by pielęgnować swoją skórę. Na początek można spróbować np. mini wersje balsamów po goleniu Nivea Men Sensitive - zobaczyć czy nie uczulają, czy nie podrażniają skóry, czy zapach odpowiada, a później zdecydować się już na większą pojemność. Nivea, o to również dba, bo mini wersje nadają się na podróż, wyjazd kilkudniowy czy testowanie w warunkach domowych nowości.


Uważam, że tanim kosztem mężczyzna może być zadbany. Nivea to zapewnia, bo posiada różne linie kosmetyczne w skład których wchodzą produkty zapewniające podstawową higienę i pielęgnację dla Panów. To także fajna opcja na prezent, bo z różnych serii, można naprawdę sporo wybrać fajnych produktów. Zapakować w pudełko i prezent bez okazji gotowy. Jeśli same chcecie zrobić taki prezent dla Waszych mężczyzn, polecam iperfumy.pl tam jest mnóstwo inspiracji od Nivea. Oferta jest na bieżąco uzupełniana i zawsze pojawiają się tam nowości dla mężczyzn.


Czy Wasi Panowie lubię produkty Nivea?



pozdrawiam,

Donna

9 sty 2019

Żyj lepiej, kochaj mądrze wyd. PWN.

Witam,



Jakiś czas temu przeczytałam bardzo fantastyczną książkę, która osobiście mi otworzyła szerzej oczy na pewne sprawy z dziedziny psychologii, zachowania osób czy też sposób i schemat myślenia. Pochodzi ona z wydawnictwa PWN i nosi tytuł: Żyj lepiej, kochaj mądrze. Autor: Philip Zimbardo, Rosemary Sword. Tłumacz: Olga Siara. 

Książka swoją premierę miała w maju 2018 więc już od jakiegoś czasu jest na rynku. Jest ona w miękkiej oprawie i choć jest cienka, liczba stron 176, to jest napisana w sposób zwięzły, ale treściwy i zawiera większość dokładnie opisanych zagadnień ze sfery psychologicznej. Jeśli tylko potrzebujecie i chcecie zmienić sposób swojego myślenia czy nastawienia warto przestudiować tą literaturę. Autorzy książki wypunktowali i pokrótce omówili każdy rozdział z najważniejszych etapów, jakie my ludzie podejmujemy, czyli decyzje pod wpływem postrzegania czasu. Co możemy zrobić na toksyczne relacje, jak rozpoznać dręczycieli, jak radzić sobie z odrzuceniem, sprawy seksu, wychowanie dzieci, stres, szczęście itp. problemy.


Wyobraź sobie, że możesz wyzwolić się od całego zła, jakie spotkało cię w życiu. Masz możliwość zostawić za sobą toksyczne związki, tragiczne sytuacje, lęk przed utratą partnera i złamanym sercem czy ból fizyczny, psychiczny i emocjonalny? Co robisz?

Zastanów się, jak by to było, poczuć się naprawdę szczęśliwym i odnaleźć sens życia; uwolnić się od destrukcyjnych schematów myślenia i reakcji, które prowadzą do negatywnych doświadczeń, oraz od toksycznych ludzi i sytuacji, które cię ograniczają? Jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby okazało się, że od lat patrzysz w złym kierunku – wracasz do przykrych doznań z przeszłości, zamiast spojrzeć przed siebie, na przyszłość pełną bezkresnej nadziei?

A co, jeśli rozwiązaniem jest coś tak prostego jak zmiana nastawienia? Może wystarczy uświadomić sobie, w jaki sposób traktujesz czas – jak postrzegasz przeszłość, teraźniejszość i przyszłość? Czy nie chcesz wywołać pozytywnych zmian w każdym aspekcie swojego życia – począwszy od relacji intymnych i kontaktów z rodziną, współpracownikami, kolegami ze szkoły i przyjaciółmi? Czy to wszystko może się wydarzyć, jeśli po prostu zaczniesz inaczej patrzeć na swój świat?

Kluczowe pytanie: czy wiedząc, jak to zrobić i mając taką możliwość, skorzystasz z nadarzającej się okazji? Jeśli odpowiesz twierdząco, to jesteśmy w domu; masz przed sobą właściwą książkę i możemy brać się do pracy!


Książka zawiera 8 rozdziałów, które uwierzcie szybko się czyta. Ja, by lepiej zrozumieć sens tej książki, nie czytałam jej na wyścigi, że jest cienka i szybko ją skończę czytać. Czytałam umiarkowanym tempem, a nad niektórymi rozdziałami zatrzymywałam się i myślałam, analizowałam, wyciągałam wnioski. Niektóre rozdziały jak: toksyczne relacje czy dręczyciele i ich ofiary - były tak prawdziwe i często spotykane w codziennym życiu, że lepiej tego ująć w tej książce nie można było. Każdy prędzej czy później będzie w takiej relacji, czy to w pracy, w domu, wśród znajomych, a nawet bliskich przyjaciół. Czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo myślimy że to Nas nie dotyczy, że to nie Nasz problem - a jednak. Ile jest przypadków osób, które spotykają się z toksycznością, manipulacją, wykorzystywaniem na co dzień, a nie umieją się stosownie odezwać, czy zmienić swojego nastawienia. Ile jest przypadków dręczycieli. Tacy ludzie, którzy myślą, że nic złego nie robią - właśnie robią, a tego sami nie widzą. Jest więc wiele osób, które czasem boją się coś komuś powiedzieć szczerze, bo boją się reakcji. Osobiście powiem, że ja sama od jakiegoś czasu, zaczynam traktować innych tak jak sama jestem przez nich traktowana. Nie wynika to z egoizmu, ze złośliwości, z odegrania się na kimś. Otworzyłam oczy na to, że nie daje się wykorzystywać, nie daje sobą manipulować. Lubię pomagać, ale jeśli zawsze jest to tylko w jedną stronę - to zaczyna zapalać się lampka. Jeśli tylko coś takiego i Ty czujesz od razu reaguj. Należy się otrząsnąć z tego negatywnego obszaru. To może być trudne na początku, ale da się to zrobić, bo trzeba zmienić swoje nastawienie. I wiele takich przykładów, można na każdy tak krótki rozdział pisać, ale uważam, że należy to samemu przeczytać, bo to trudny temat, ale bardzo ważny dla każdego. Autorzy owej książki, dają nam wskazówki i jak radzić sobie w trudnych dla Nas sytuacjach nie tylko tych obecnych, ale i tych które zdarzyły się w przeszłości, które cały czas gdzieś tam w Nas tkwią i nie dają szczęśliwie funkcjonować tu i teraz.


Jeśli lubicie zagłębiać się w ludzką psychikę, tematy tak prawdziwe i ważne, zrozumieć jak żyć lepiej i kochać mądrzej - koniecznie przeczytajcie i Wy tą wspaniałą książkę.



pozdrawiam,

Donna

8 sty 2019

Lirene Shower Oil żel pod prysznic z olejkiem makadamia i monoi.

Witam,



W okresie zimowych miesięcy lubię kremy pod prysznic jak np. Dove, Palmolive, Balea i inne tego typu, ale nie zapominam też o żelach w postaci olejków, które wtedy lepiej i dodatkowo nawilżają moją skórę przy myciu, bo nie tylko taki olejek myje, ale i nawilża czy odżywia przesuszoną skórę. Kiedy była u mnie siostra w okresie świątecznym to obie używałyśmy żel pod prysznic z olejkiem makadamia i monoi od Lirene. Zarówno siostra jak i ja polubiłyśmy go od razu (chociaż siostra wcześniej znała już ten olejek, więc ucieszyła się, że i u mnie go spotkała). Buteleczka jest dość spora, bo posiada 400 ml pojemności, więc spokojnie wystarczała na wieczorne czy poranne prysznice dla Nas.


Żel zawiera dwa cenne olejki o silnym działaniu odżywczym i nawilżającym. Olejek makadamia, bogaty w kwasy Omega 3, 6, 9, zmiękcza i wygładza skórę, pozostawiając ją gładką i aksamitną w dotyku. Olejek monoi to źródło cennych witamin i kwasu foliowego. Poprawia wygląd skóry, nawilża i intensywnie odżywia. Żel ma doskonałe właściwości myjące oraz przyjemny zapach, sprawiając, że kąpiel staje się przyjemnością. Pozostawia na skórze delikatną, nietłustą warstwę, chroniąc przed wysuszeniem.


Sposób użycia: nanieś żel na wilgotną skórę. Delikatnie masuj okrężnymi ruchami, a następnie dokładnie spłucz wodą. Po osuszeniu ciała użyj wybranego balsamu Lirene.

Efekty:
↬ doskonałe właściwości myjące
↬ działanie odżywcze i nawilżające
↬ tworzy warstwę ochronną na skórze


O ile olejek makadamia kojarzę, to monoi już nie, ani z nazwy ani z innych produktów, choć może nie pamiętam i się mylę. Nie mniej jednak takie połączenie w owym żelu mi się podoba. Produkt używałam do mycia ciała jak standardowe żele pod prysznic lub czasami wlewałam go sobie też do wanny przy kąpieli. Jego zadaniem jest mycie jak i usuwanie zanieczyszczeń, oraz przede wszystkim nawilżanie. Pozostawia on skórę aksamitnie delikatną i miękka. Ja przed zastosowaniem tego olejku-żelu lubiłam też pierwsze zrobić sobie peeling, a na końcu już po spłukaniu peelingu dopieścić się tym olejkiem. Skóra stawała się pięknie miękka, wygładzona i bardzo mocno odżywiona, zregenerowana. Przy spłukiwaniu nie tłuści on skóry, nie pozostawia także żadnej lepkiej czy świecącej skóry. Co do zapachu - myślałam, że będzie on bardziej słodki - owszem jest, ale jest to taka subtelno słodko-otulająca woń. Podoba mi się ona :) Ogólnie olejek przy kontakcie z wodą mało się pieni, ale mi to nie przeszkadza - w końcu jest to produkt, zawierający oleje. Bardzo lubię go używać i myślę, że na jednym opakowaniu się nie skończy, bo jest to jak dla mnie taki dodatek pod prysznic, by cieszyć się słodką wonią, rozbudzić zmysły i by nałożyć warstwę nawilżającą, a ta w czasie mrozów jest bardzo cenna dla dobrej kondycji mojej skóry. Cieszy mnie to, że na bieżąco można śledzić ubywanie produktu z opakowania, bo jest ono przezroczyste. A sam olejek jest koloru słomkowego złota. Do tego mieniąca się ta etykieta dodatkowo przyciąga nie tylko mnie do jego używania. 



W ofercie Lirene są jeszcze inne wersje takich olejków pod prysznic, chętnie poznam je wszystkie. 
Zamówię je sobie na iperfumy.pl
A Wy znacie już któryś z nich?




pozdrawiam,

Donna

7 sty 2019

Pasta Sensitive do wrażliwych zębów i dziąseł - żel aloesowy Equilibra.

Witam,



Jeszcze w listopadzie na instagramie zaprezentowałam kilka nowych produktów marki Equilibra, które poznałam. Firma jest mi już znana od dawna, a jej aloesowe czy arganowe produkty są świetne, więc warto je bliżej poznać. Cieszę się, że firma wzbogaca i rozszerza swój asortyment, a ja poznaję kolejne nowości. Dziś chciałabym napisać kilka słów o paście do wrażliwych zębów i dziąseł Sensitive, a właściwie o żelu aloesowym. Kiedyś poznałam już jedną pastę o potrójnym działaniu i byłam zadowolona, a jak spisała się ta? Czy macie wrażliwe zęby, jeśli tak to zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis :)


Pasta do zębów wrażliwych w formie delikatnego żelu o świeżym miętowym smaku, pozbawiona sacharyny. Łączy w sobie łagodzące działanie aloesu (odpowiadający 30% soku z aloesu) z łagodzącym i przeciwzapalnym działaniem escyny i dzikiego ślazu. Echinacea jest odpowiedzialna za zdrowie dziąseł, a olejek z drzewa herbacianego działa antyseptycznie. Dodatek mentolu naturalnie odświeża jamę ustną, a krzemionka naturalnie wybiela. Pasta stosowana regularnie przy właściwym szczotkowaniu zębów przez co najmniej jedną minutę, pomaga chronić przed chorobami dziąseł, a także zapewnia odpowiednią ochronę przed próchnicą i powstawaniem płytki nazębnej. 96% składników naturalnego pochodzenia. Kontrolowane właściwości ścierne, nie uszkadza szkliwa.

Glycerin, sorbitol, Hydrated Silica, Aqua (Water), Sodium Lauroyl Sarcosinate, Aloe Barbadensis, Potassium Citrate, Aroma (Flavor), Potassium Acesulfame, Escin, Cellulose Gum, Menthol, Echinacea Angustifolia Extract, Xylitol, Melaleuca Alternifolia Oil, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, CI75810 (Chlorophyllin-Copper Complex)


O zęby dbam i to w sposób szczególny. Nie jestem z tych osób co boją się dentysty i idą do niego dopiero wtedy jak zaboli mocno ząb. Nigdy też nie biorę znieczulenia, jestem wytrzymała na taki ból. Dentystę odwiedzam co jakiś czas, a moja zaufana Pani stomatolog na bieżąco kontroluję moje zęby, które odpukać zawsze są w dobrym stanie. Do higieny jamy ustnej przeważnie wybieram różne pasty, zawsze są to inne, bo chcę poznać ich jak najwięcej. Nie trzymam się tylko jednej kluczowej pasty - lubię różnorodność. Poznany aloesowy żel od Equilibry jest w porządku - to bardzo dobra pasta, godna polecenia, gdyż w 96% jest naturalna i dla zębów wrażliwych. Wrażliwość pojawia się wtedy, kiedy zęby reagują na ciepło, zimno. Czasami i u mnie się to pojawiało w lecie przy jedzeniu lodów, ale stosowna interwencja dentysty i wybieranie odpowiednich past zlikwidowały ten problem. Teraz profilaktycznie tylko sięgam po pasty dla zębów wrażliwych. 

Ten aloesowy żel to łagodna pasta o zielonkawym żelu, która w sposób delikatny czyści zęby, usuwając z niego osad i nagromadzone zanieczyszczenia pojawiające się z picia i jedzenia w ciągu dnia. Dba też o dziąsła, nie podrażnia ich w czasie mycia. Żel jest o świeżym i miętowym smaku. Zazwyczaj lubię mocno miętowe pasty, a ta jest taka umiarkowana. Po umyciu zębów, czuję że są one dobrze wyszczotkowane, takie śliskie i czyste. Pasta nie zawiera fluoru, sacharyny, alergenów, sls, parabenów i jest testowana klinicznie. Cieszę się, że poznałam ten żel i będę mogła kontynuować pielęgnację jamy ustnej z tym żelem, gdyż na ostatnim spotkaniu blogerek w Krakowie, również w upominkach znalazłam ową pastę, także na zęby wrażliwe. Kochani sięgajcie po takie dobre i naturalne pasty. Warto dla Naszego zdrowia :)


A Wy jak dbacie o zęby?
Znacie pasty od Equilibra?



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...