2 kwi 2020

Projekt denko cz. 80.

Witam,



Nowy miesiąc i nowy projekt denko. Z jednej strony, bardzo szybko to przeleciało licząc od ostatniego projektu, a z drugiej strony akcja zostań w domu jakoś mi się zaczyna dłużyć i marzec niesamowicie mi się dłużył właśnie pod tym względem. Z racji, że lubię mieć porządek przygotowałam więc, kolejne denko, żeby pozbyć się szybko tych pustych opakowań. Lubię takie podsumowania, więc to co miałam w pustej torebce prezentuję Wam dzisiaj. W między czasie, kiedy miałam już gotowe zdjęcie do wpisu - znalazłam też kilka już pustych opakowań w łazience na dnie, więc tamte produkty już poczekają do następnego projektu. Tymczasem co zużyłam? Dużo pielęgnacji - jak zawsze. Ulubieńcy to mleczka do ciała Dove i wcierka/odżywka do włosów Jantar Farmona!


1. L’biotica Biovax Falling Hair maseczka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów - o maseczce planuję osobny wpis, bo mam już przygotowane zdjęcia, dlatego w najbliższych dniach będzie o niej coś więcej. Jak dla mnie i dla moich włosów była w porządku. 

2. Żel z ochroną przeciwzapachową Simply Delicate z bawełnianą bryzą Avon - bardzo delikatny płyn do mycia i odświeżania miejsc intymnych, z początku zrobił na mnie dobre wrażenie, lubiłam go i używałam dwa razy dziennie, czasami raz, ale już tak przy końcówce jego stosowania odczuwałam jakieś dziwne pieczenia, nie wiem czym to było spowodowane, czy tą jego delikatnością, czy też nie, ale stwierdziłam, że potrzebuje czegoś bardziej konkretniejszego, tą wersję polecam dla młodszych kobiet/nastolatek. 

3. Black & white invisible silky smooth antyperspirant spray Nivea - lubiłam za zapach, nie zawierał alkoholu, ma swoje plusy, minusy też, ale do niego już nie wrócę Recenzja

4. Naturia płyn do kąpieli Joanna kozie mleko - bardzo dobry płyn do kąpieli, ładnie tak mlecznie pachniał, nie wysuszał skóry, był bardzo wydajny. Chcę poznać inne wersje zapachowe. 

5. Dwa produkty Balea - żel pod prysznic i kulka pod pachy - produkty tanie, a dobre. Może do tych wersji już nie wrócę, ale chcę poznać coś innego z tej marki. 

6. Produkty z Dove - żel pod prysznic, dwa balsamy/mleczka do ciała oraz mydełko - te produkty też często się u mnie pojawiają w pielęgnacji, lubię je za piękne zapachy, nawilżenie skóry i to, że dobrze pielęgnują skórę, która wygląda na zadbaną i zdrową. 

7. Kawowy peeling do ciała Alterra z Rossmanna - przepiękny kawowy zapach, od razu pobudzał mnie i mój nos, aromatyczną kawą. Może nie drapał tak mocno jak lubię, ale zapach wygrywa. Mam na niego jeszcze ochotę, więc przy najbliższej okazji ponownie go kupię. 

8. Wcierka/odżywka Jantar Farmona - kolejne jej zużyte opakowanie, dla mnie ta wcierka to nr. 1 używam i będę używać - cenowo ją różnie spotykam, więc jak jest gdzieś na promocji lubię zrobić sobie jej mały zapas. 

9. Patyczki higieniczne - tu nie mam nic do zarzucenia, duże i praktyczne opakowanie 200 sztuk 

10. Czarny reduktor zmarszczek z węglem bambusowym - japońska kuracja Yoskine - fajnie było ten krem poznać, ale do niego już nie wrócę, chyba wolę konsystencje białe do nawilżania, niż takie ciemne. Z czarnych produktów lubię natomiast maseczki/pasty oczyszczające czy to do buzi, czy pasty do zębów Recenzja

11. Kremy do rąk - najbardziej lubiłam ten z Eveline Regenerujący krem do rąk I Love Vegan Food awokado i hibiskus - dobrze nawilżał, nie był tłusty, szybko się wchłaniał, polubiłam go bardzo i chętnie do niego jeszcze powrócę jak i chcę poznać inne jego wersje. Recenzja

12. Maseczki/opakowanie po płatkach kosmetycznych



pozdrawiam,
Donna 

31 mar 2020

Bioaktywny morski kolagen Collalloc dla mojego i Twojego zdrowia!

Witam,



Z początkiem lutego rozpoczęłam swoją kurację z bioaktywnym morskim kolagenem - Collalloc. Od czasu do czasu przeprowadzam sobie takie zdrowotne kuracje w ciągu roku i łykam różnorodne suplementy diety. Już sama nazwa wskazuje 'suplement' diety, czyli coś dodatkowego do Naszej diety. Zawsze jak czytam wypowiedzi typu, ja nie łykam suplementów, bo witaminy dostarczam przez jedzenie, no cóż - dzisiejsze chemiczne jedzenie jest jakie jest, każdy o tym wie, więc nie da się dostarczyć tyle witamin i składników odżywczych ile potrzebujemy. Podobno w dzisiejszym przetworzonym jedzeniu jest o 20% mniej witamin niż jeszcze kilkanaście lat temu, dlatego łykanie sprawdzonych i naturalnych suplementów, czy witamin u mnie w diecie zawsze można spotkać. Tym razem postawiłam na bioaktywny kolagen morski. Z wiekiem każdy dorosły człowiek będzie go potrzebował, bo jest to ważne białko budulcowe, a tylko do pewnego wieku jest ono wytwarzane. W młodości mogliśmy skakać, biegać, Nasze stawy, czy kości były mocne, zdrowe, a my pełni wigoru. Przy osiąganiu z każdym rokiem lat - kolagen będzie czymś, co bardziej docenimy właśnie na Nasze kości, ale nie tylko. Moja Śp. babcia kiedy była już na tym etapie swojego życia, że nie mogła chodzić, zawsze powtarzała mi i mówiła dbaj o swoje nogi, kolana, stawy i nie strzelaj tak na kościach ręki! Teraz wiem co miała na myśli ;) że kiedy na starość nie będę tak odczuwała bólu jak ona w nogach, czy w stawach. Dlatego bardzo się cieszę, że jeszcze w młodym moim wieku, mogłam przeprowadzić sobie taką kolagenową zdrowotną kurację i mam nadzieję, że nie będzie ona ostatnią. 

Jak więc oceniam przyjmowanie kolageniu po dwóch miesiącach czasu? 
Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis.


Collalloc promuje naturalne piękno, ruch bez bólu i zdrowie ogólne:


Uroda collalloc - poprawia stan skóry, spowalnia proces starzenia, niweluje zmarszczki, rozstępy i cellulit. Twoja skóra będzie gładka, wysoce nawilżona i odżywiona. Wzmocnią się włosy, zwłaszcza ich wzrost, objętość, elastyczność i siła. Poprawi się stan paznokci, tak, że nie będą się rozdwajać ani łamać.

Ruch collalloc - umożliwi ci ruch bez bólu. Chrząstka stawowa, więzadła i ścięgna zostaną odpowiednio odżywione. Prewentywnie stłumisz objawy artretyzmu. Po wysiłku będziesz się szybciej regenerować i budować masę mięśniową. Zachowasz więcej energii.

Zdrowie collalloc - przyspiesza metabolizm, wspomaga efektywność diet. Zapewnia ochronę przewodu pokarmowego i obniża przepuszczalność jelit. Polepsza sprawność układu krążenia i zdrowie serca. Twoja ogólna odporność zostaje wyraźnie wzmocniona.


Moja kuracja jest na trzy miesiące, ale ja po dwóch chciałam już o niej napisać, bo widzę efekty na plus. Collalloc to wygodne saszetki, które były dobrze zapakowane w kartoniku. Każda saszetka to jedna porcja na dzień. Jest ona w formie białego, czystego proszku, którą rozpuszcza się w wodzie, w soku, smoothie, a nawet producent zaleca, że można rozpuszczać w mleku. Ja rozpuszczałam albo w przegotowanej letniej wodzie, albo dodawałam do ulubionych soków owocowych, które sama przyrządzam sobie w domu w blenderze, czy sokowirówce. Jeśli była to sama woda, to smak jej był nijaki, bo sam czysty kolagen jest bez smaku, zapachu, a nawet barwy, no może barwa była taka jasno-mętna.


Częste picie sycących owocowo-warzywnych smoothie przez zimowy okres wraz z bio aktywnym kolagenem morskim odwdzięczyło mi się szybko mocnymi paznokciami. I choć obcinałam je na krótko, tak kiedy odrastały stawały się one silniejsze, mocniejsze - nie rozdwajały się, ani nie łamały. Przestałam też malować je lakierami. Paznokcie odżyły i szybko się zregenerowały. Podobnie mam, kiedy przyjmuje ogólnie witaminy na skórę, włosy i paznokcie - tu nie patrze na ilość dawkowania pod względem jak sugeruje producent, tylko czytam skład i jeśli widzę ile mg ma dany składnik ja łykam je w większych dawkach przez kilka dni. Organizm zawsze chce więcej witamin i składników odżywczych, niż to co pisze czasami na opakowaniu. Przy stresie i szybkim trybie życia, witamin potrzebujemy zdecydowanie więcej.


Dla zwiększenia efektywności i wchłaniania się samego kolagenu miałam też witaminę C w proszku. Lubię też i taką wersję, niż standardowe pastylki i ją też chętnie dawałam do soków. Dla mnie prawie każdy sok musi być kwaskowaty. Przy dodaniu czasami do smoothie banana, soki są dla mnie za słodkie, takie za mdłe. Dawka konkretnej witaminy C zawsze ten sok mi orzeźwiała i dawała powera. Takiego przysłowiowego kopa! Ogólnie witamina C jest chyba tego sezonu u mnie najważniejszą witaminą i najbardziej popularną. Łykam ją naprawdę w dużych ilościach, a zwłaszcza teraz gdzie panują wirusy z tą witaminką ja i moja rodzina się nie rozstajemy.

Podsumowując kurację: Oceniam ją na tak! Mam wzmocnione paznokcie, nie bolą mnie stawy (czasami pokazywałam na stories moje domowe treningi na chodziarzu, początkowo czułam zakwasy, ale z każdym dniem było coraz lepiej). Kolagen wpłynął też na moją dietę, wiem że wpłynął też na detoks. Przez picie dużych ilości soków, czułam się pełna energii (pomijając dni, kiedy moje niskie ciśnienie dawało o sobie znać i wtedy czułam i czuje się fatalnie - ale to mija 'uroki niskiego ciśnienia'). Czuję się też oczyszczona, co widzę, że moja skóra na twarzy nie ma żadnych niedoskonałości, jest czysta! - zmarszczki niestety nie zniknęły, ale ja uwielbiam się śmiać, więc tu mi nawet sam kolagen nie pomoże, więc zmarszczki są naturalnym etapem w życiu i musimy je zaakceptować. 


Kochani jeśli chcecie wzmocnić swoje kości, stawy, skórę, czy paznokcie polecam Wam przeprowadzić takie kolagenowe kuracje. Aktualnie, kiedy dużo siedzimy w domu, ze względu na akację zostań w domu, mamy mało ruchu i różnych sportów na świeżym powietrzu. Już teraz warto zabezpieczyć się, kiedy wrócimy do normalności, czy treningów na siłowni, biegów na zewnątrz, jazdy na rowerze, czy spacerów. Nasze zastałe kości i stawy mogą tego nie wytrzymać i łatwo wtedy o różne kontuzje.




pozdrawiam,
Donna 


29 mar 2020

Jak żyć? Poradnik dla nieogarniętych - autorki Marie Robert. Filozoficzna pomoc w 12 opowieściach.

Witam,



Miałam okazję przeczytać niedawno bardzo ciekawą książkę autorki Marie Robert, brakowało mi tylko czasu, by ją tutaj zaprezentować, zaraz po przeczytaniu, ale udało się i nadrabiam już swoje małe zaległości. To książka o tytule: Jak żyć? Poradnik dla nieogarniętych. Jej premiera miała miejsce 26 lutego '20

Nawet nie wiemy jak wiele codziennych sytuacji może nas wyprowadzić z równowagi. A co na Nasze problemy odpowiedzieliby wielcy filozofowie? Hm czemu akurat właśnie oni? A to dlatego, że w książce tej jest przedstawionych 12 opowieści i 12 doktryn filozoficznych, które pomogą nam poradzić sobie z codziennymi kryzysami. Kiedy zobaczyłam sam tytuł bez wcześniejszej streszczonej zapowiedzi, spodziewałam się po tym poradniku czegoś innego, bardziej typowego i sztywnego poradnika, takiego współczesnego. Tu już po pierwszym rozdziale jakim była podróż do Ikei (w gruncie rzeczy opisana tak, jak w prawdziwym życiu większość z Nas ją prezentuje) i chęć pragnienia tego wszystkiego co między innymi znajduje się w tym sklepie, bo wszystko według Nas się przydaje z tego sklepu, a później i tak większość rzeczy ląduje w piwnicy, lub są nieużytkowane - to poradnik ten tak mnie wciągnął w czytanie, że nie mogłam się już od tej książki oderwać. Zapraszam Was kochani na informacje prasowe dotyczące książki, oraz moje podsumowanie na jej temat. 


Jak żyć? Na to pytanie próbowały odpowiedzieć najtęższe umysły przez stulecia. Niektórzy, snując na ten temat rozważania, zapisali się na kartach historii jako wielcy myśliciele, twórcy przełomowych koncepcji filozoficznych. Dlaczego w XXI wieku mamy zapomnieć o ich dorobku, przypominając sobie o teoriach filozofów takich jak Arystoteles lub Nietzsche tylko po to, by zaliczyć egzamin na studiach? Czas wyciągnąć filozofię z bibliotek i sprawić, by pojawiła się na imprezach, spotkaniach ze znajomymi, w pracy, a przede wszystkim – w chwilach, gdy tracimy panowanie nad sobą, pogrążając się w rozpaczy, złości i poczuciu beznadziei. Trudno o lepszą radę na wszelkie przeciwności losu niż słowa otuchy, które przetrwały stulecia, przekonuje Marie Robert. 

Gdy ogarnia nas trema, a stres paraliżuje, odejmując wszystkie życiodajne siły, jakiej wskazówki mógłby udzielić nam wątły i chorowity Fryderyk Nietzsche? Kiedy kolejny weekend zakończył się kacem i poczuciem winy, że zbyt duża ilość alkoholu znów spowodowała szereg niefortunnych zdarzeń – co powiedziałby na to Arystoteles i dlaczego to właśnie on ma dla nas najlepszą poradę? Gdy wielogodzinna wędrówka alejkami Ikei w poszukiwaniu wymarzonego regału doprowadziła nas do rozstroju nerwowego, jakimi słowami pocieszyłby nas siedemnastowieczny filozof Baruch Spinoza? Lub kiedy nasze życie przypomina komedię romantyczną bez happy endu, co na to wszystko rzekłby słynny twórca koncepcji miłości, Platon? 

Marie Robert w dowcipny i bardzo przystępny sposób przedstawia dwanaście koncepcji filozoficznych, które pomogą nam w radzeniu sobie z codziennymi kryzysami: smutkiem związanym z rozstaniem z ukochaną osobą lub śmiercią najdroższego psa, wybuchem niepohamowanej irytacji spowodowanej wizytą teściów lub kolejną nieudaną randką, bezradnością w walce z przeżywającym okres buntu nastolatkiem lub nadciągającym kryzysem wieku średniego. Chwilami, które rzucają nas na pożarcie wściekłości, łzom, poczuciu winy, niezrozumieniu i wstydowi. 

„Jak żyć? Poradnik dla nieogarniętych” to książka, w której współczesny człowiek, z całym swoim wewnętrznym chaosem, może przejrzeć się jak w lustrze i niespodziewanie odnaleźć odpowiedzi na swoje wątpliwości oraz zwątpienia w księgach, które powstały lata, wieki lub nawet tysiąclecia temu. 


Data premiery: 26-02-2020
Liczba stron: 192
Tłumacz: Magdalena Kamińska-Maurugeon
Wydawca: Buchmann
Autor: Marie Robert
Format: 142 x 202
ISBN: 978-83-280-7254-1
Kategoria Wydawcy: Poradniki Inne
Typ okładki: miękka ze skrzydełkami


Książkę naprawdę szybko się czyta, bo jest napisana prostym językiem. Język ten jest także lekki i humorystyczny. Czegoś mi też w niej brakowało, może bardziej rozwiniętych tematów? Hm, sama nie wiem, bo te rozdziały tak szybko mi uciekały w czytaniu, że miałam takie wrażenie. Każdy rozdział to inna opowieść, krótkie jej przeanalizowanie i wyciągnięcie wniosków jak filozofia ratunkowa w kilku zdaniach. Tu znajdują się piękne przesłania jak np. jedno z nich zacytuje: "Bycie szczęśliwym oznacza skupienie się na prostych rzeczach, na docenieniu ich i na umiejętności cieszenia się z tego, że istnieją" Krótko jest też napisane o każdym myślicielu, czyli jego jakby notka biograficzna. To mi się podobało, bo książka jest zwięzła, ale ja czuję po niej niedosyt.



Aktualnie książka jest na promocji z 34,99 zł na 29,74 zł więc jak ktoś jest zainteresowany, zapraszam do księgarni lub do kupienia on line.



pozdrawiam,
Donna 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...