13 kwi 2021

Perfecta AZJAtica - azjatycki rytuał młodości.

Witam,


Produkty do pielęgnacji twarzy staram się wybierać pod mój rodzaj cery, ale w zapasach miałam kilka takich serii, które także chciałam poznać. W projektach denko wstecz, pokazywałam już puste opakowania zużytych dawno, dawno temu tych produktów, więc czas na wpis z serii nadrabiam zaległości w recenzjach i krótkie podsumowanie w mojej ocenie tych kosmetyków. To kosmetyki marki Perfecta z serii AZJAtica.
Poznałam m.in:
- ryżowe mleczko lotion do demakijażu i mycia twarzy,
- lekki krem na dzień i na noc Odmłodzenie, silne nawilżenie,
- krem-olejek też na dzień i na noc Regeneracja, silne nawilżenie.

AZJAtica to seria, która bazuje na udowodnionym działaniu składników aktywnych pochodzących z Azji. Linię tworzą nowoczesne, lekkie konsystencje kosmetyków, które stosowane warstwowo, jeden na drugi, tworzą kompletny azjatycki rytuał młodości. Bo to właśnie co, wyróżnia azjatycką pielęgnację, jest to, że kosmetyki stosuje się warstwowo. Jak więc ta seria spisywała się u mnie? Zapraszam na dzisiejszy wpis.


Krem-Olejek o jedwabistej konsystencji stworzony w oparciu o azjatycki rytuał młodości. Daje skórze natychmiastowe uczucie nawilżenia i wygładzenia. Polecany do pielęgnacji skóry wymagającej regeneracji i silnego nawilżenia. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż i przedłuża jego trwałość.
Yuzu extract bogaty w ceramidy extrakt z popularnego azjatyckiego cytrusa, nawilża, zmniejszając przeznaskórkową utratę wody TEWL oraz wzmacnia działanie barierowe i ochronne skóry. Regeneruje, odbudowuje i wygładza nierówności na jej powierzchni.
Alga azjatycka dostarcza skórze substancji aktywnych w postaci aminokwasów, cukrów i soli mineralnych pomagając zachować właściwy poziom nawilżenia. Tworzy warstwę ochronną na skórze, chroniąc ją przed wysuszeniem.
Antipollution agent otrzymywany w procesie fermentacji roślinnej polisacharyd, tworzy na powierzchni skóry ochronny film – efekt „drugiej skóry” – ochraniając ją przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi i zanieczyszczeniami, jak drobne pyły zawieszone PM2,5 wchodzące w skład smogu.

Aqua, Glycerin, Propanediol, Dimethicone, Dicaprylyl Ether, Betaine, Sodium Acrylates Copolymer, Lecithin, Polysilicone-11, Butylene Glycol, Decyl Glucoside, Biosaccharine Gum-4, Citrus Junos Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Hydroxyacetophenone, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Benzyl Salicylate, Citronellol, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum.

Aqua, Glycerine, Dimethicone, Cetearyl Ethylhexanoate, Betaine, C12-15 Alkyl Benzoate, Sodium Acrylates Copolymer, Lecithin, Glycine Soja Oil, Butylene, Glycol, Citrus Junos Fruit Extract, Biosaccharide Gum-4, Allantoin, Fucus Vesiculosus Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Lithothamnium Calcareum Extract, Polysilicone-11, Decyl Glucoside, Phenoxyethanol, Hydroxyacetophenone, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Propylene Glycol, Benzyl Salicylate, Citronellol, Limonene, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionene, Parfum, Cl 15985, Cl 19140.


Kremy były w podobnych szklanych słoiczkach, które nie różniły się od siebie wyglądem, jedynie co to kolorem konsystencji i nazwą. Konsystencje były tu z tych żelowo-kremowych, w działaniu były raczej podobne, jeśli chodzi o sam efekt nawilżenia, różniły się już poniekąd zapachem. Początkowo po zapoznaniu się na czym polega azjatycki rytuał trochę się przeraziłam, bo nie lubię nakładać na moją skórę kilka warstw różnych produktów, ze względu, że moja tłusta skóra szybko się błyszczy, potrzebuje matu, a produkty, które się nie wchłoną lepią się. Dlatego też kremy te używałam pojedynczo i czekałam jak zużyję jeden, to zabiorę się za drugi, bo naraz ich smarowanie powodowało, że nie czułam komfortu na skórze i miałam wrażenie, że skóra nie oddycha. Same w sobie kremy jak dla mnie były mocno naperfumowane i jak na początku mi to nie przeszkadzało, bo cieszyło mnie, że tak ładnie pachną, to z czasem zaczęło mnie to drażnić. Z minusów jakie dostrzegłam także po tych kremach było to, że mocno zapychały moją skórę, zwłaszcza w okolicach brody, trochę na policzkach też. To właśnie już po aplikacjach, czułam że skóra nie oddycha. Ich lekkie żelowe konsystencje wchłaniały się, ale na powierzchni skóry tworzyły taką ochronną silikonową warstewkę, która sprawiała natychmiastową miękkość na skórze i gładkość. To uczucie mięciutkiej skóry oczywiście podobało mi się, ale to zapychanie już nie. Zdecydowanie wolę inny typ jeśli chodzi o kremy do twarzy z inną delikatniejszą kremową i typowo białą konsystencją, nie w formie żelowej, która się wchłonie i nie będzie zapychać. Do tych kremów już nie wrócę.


Aksamitne mleczko do oczyszczania, demakijażu i mycia twarzy stworzone w oparciu o azjatycki rytuał młodości. Idealne do każdego rodzaju cery niezależnie od wieku.
 Centella Asiatica pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny, redukuje zmarszczki i odmładza. Stymuluje syntezę kwasu hialuronowego, przyczyniając się do wzrostu nawilżenia skóry.
Biały ryż niweluje oznaki zmęczenia i poprawia mikrokrążenie skóry. Dodatkowo hamuje działanie wolnych rodników, dzięki czemu chroni kolagen i elastynę.
Ceramidy są składnikiem cementu międzykomórkowego. Regulują nawilżenie, natłuszczenie i utrzymują właściwości ochronne i barierowe skóry.


Ryżowe mleczko lotion do demakijażu i mycia twarzy oceniam w porządku, choć do tego mleczka podchodziłam dość długo, bo ogólnie za mleczkami nie przepadam jeśli chodzi o demakijaż. Dopiero jak doczytałam, że można go też zmywać i używać tak ogólnie do mycia to już zagościło ono u mnie w łazience i starałam się go zużyć. Wersja ze spłukiwaniem już mi odpowiadała, by od razu po oczyszczeniu mleczko można było spłukiwać, wtedy nie miałam tego wrażenia, że coś mi się lepi do skóry, czy jest tłuste. Jak to typowe mleczko barwy białej i delikatnej umiało mi jego stosowanie przez wygodną pompkę. Podobnie jak w przypadku kremów, do tego mleczka także nie wrócę - wolę żele/pianki do mycia i oczyszczania.


Jak Wy kochani oceniacie tą serię, czy lubicie nakładać wiele warstw pielęgnacyjnych na skórę twarzy, czy jednak jeden krem lub serum Wam wystarcza?


pozdrawiam,
Donna 

12 kwi 2021

Ulubione mgiełki do ciała Victoria's Secret.

Witam,



Na swojej półeczce z perfumami, przygotowałam już iście wiosenne, kwiatowe zapachy, ale przy tak zimnej pogodzie jaka Nas znów zaskoczyła, mam ochotę na coś słodkiego, otulającego i przytulnego, ale zarazem lekkiego. Dobrym rozwiązaniem na taką zmienną pogodę sprawdzają się u mnie mgiełki do ciała, ale właśnie te o tych słodkich aromatach. Mam kilka ulubionych już typowo letnich, ale urokliwe mgiełki od Victoria's Secret są takie piękne, że to właśnie po nie chętnie sięgam. Mam ich dopiero dwie sztuki, myślę jednak, że ich kolekcja z pewnością kiedyś mi się powiększy. Moje wersje jakie posiadam są typowo słodkie, otulające - podoba mi się ta ich słodycz. Nie jest ona dusząca, a przyjemnie pachnie nadając ładnego kobiecego zapachu.

Victoria's Secret Amber Romance
Victoria's Secret Glam Angel


Mgiełki do ciała chętnie wybieramy na lato i wakacje jak i każde cieplejsze dni. Ja wybieram je kiedy chcę odmiany od intensywniejszej wody perfumowanej. Tak, tak mgiełki takie zapachowe można używać zamiast perfum, tylko ich trwałość jest już słabsza. To fajna opcja też dla młodych dziewczyn, którym nie pasują jeszcze typowo mocniejsze perfumy, a chcą ładnie pachnieć, jak też wszystkim kobietom, które nie preferują np. wód toaletowych. Mgiełka tworzona jest na bazie hydrolatów zapachowych, czasami spotkać można też tam olejki eteryczne i dlatego różnią się od innych zapachów tym, że same w sobie są lekki. Mnie mgiełki przyciągają pięknymi opakowaniami, nazwami i nutami zapachowymi jakie kryją one w sobie, które zamknięte są w estetycznych buteleczkach z atomizerem. Mają one płynną postać i zazwyczaj widać ich zużycie, jeśli buteleczka ma prześwitującą etykietę. 


Mgiełka do ciała kojarzona jest zazwyczaj ze świeżymi zapachami, które odświeżają i orzeźwiają ciało, ale ich gama z aromatami jest bardzo różnorodna i spotkać możemy aromaty od kwiatowych, cytrusowych, wodnych, owocowych, ziołowych, po słodkie, orientalne, czy słodko-zmysłowe.

Jak pachną te z Victoria's Secret?

Amber Romance ten zapach kojarzy mi się z ciepłą plażą o zachodzie słońca. Jest bardzo romantyczny i znajdzie swoje wierne grono odbiorców, którzy lubią nutkę wanilii. Mi ten aromat spodobał się od razu. Nuty bursztynu też zawsze mi się podobały, a tutaj tworzą coś z orientu i są trochę zmysłowe.

Glam Angel też jest poniekąd słodki, ale tutaj można wyczuć coś słodko-cytrusowego. Zapach kojarzy mi się z luksusem. Mnie trochę uzależnia - jest piękny. Bardziej preferuję go na zimowe miesiące, ale na ciepły wiosenny wieczór też może być całkiem przyjemny. Mgiełka ta daje mi z jednej strony taki spokój i ukojenie, a z drugiej strony, czuję się wyjątkowo piękna, kiedy ten zapach otula moje ciało. Zawsze dostaje mnóstwo komplementów czym tak pachnę jeśli użyję, którąś z tych wersji mgiełek.


Wiem, że zapachy jest ciężko opisywać i najlepiej jest poznać je osobiście na żywo. Każdemu podoba się co innego, każdy lubi inne nuty i aromaty. Myślę, jednak że kiedy znamy upodobania najbliższej osoby co do takich pachnących mgiełek - możemy podarować takie pachnidełko jako upominek, to będzie fajny pomysł na prezent. Ja sama szaleje na punkcie nowych zapachów, więc jak dla mnie mogą być zawsze niespodzianki w formie perfum, wód perfumowanych, czy właśnie takich mgiełek do ciała. 


A Wy kochani macie swoje ulubione mgiełki do ciała z Victoria's Secret? A jeśli nie z Victoria's Secret to jak się nazywają lub co jeszcze polecacie na cieplejsze dni z mgiełek? Ja myślę nad jakimś kokosowym tropikalnym zapachem na lato, ale nie wiem, czy nie będzie on może za słodki hmm.




pozdrawiam,
Donna 

11 kwi 2021

Prezenty na Dzień Mamy - sprawdź co przygotował sklep Koszulkowy.pl

Witam,



Kochani, przychodzę dziś do Was z propozycjami prezentów, jakie zamówiłam dla mojej mamy z okazji zbliżającego się powoli dnia matki 26 maja. Tak, wiem, jest jeszcze sporo czasu do tego święta, ale wolałam już wcześniej rozejrzeć się za upominkami, a nie odkładać tego na ostatnią chwilę. Teraz kiedy tak naprawdę żyjemy w takich dniach, że nic do końca nie jest pewne, nawet odnośnie tego, czy będą normalnie funkcjonowały stacjonarne sklepy i galerie handlowe, czy też nie, więc zakupy przez internet przychodzą nam z pomocą, bo są bezpieczne i także możemy tam wybrać wyjątkowe prezenty dla najbliższych. Ja mam kilka takich ulubionych sklepów online, do których powracam i wiem, że są sprawdzone, ponieważ przesyłki szybko dochodzą, produkty są dobrej jakości, lub też można dokonać zwrotu. Takim miejscem jest np. sklep koszulkowy.pl, gdzie zamawiam prezenty na różne rodzinne okazje, czy też święta jak nadchodzący dzień mamy.


To wyjątkowe miejsce w którym znajdziemy fantastyczne i pomysłowe koszulki i bluzy z nadrukiem, kubki, poduszki także z nadrukiem, a ostatnią nowością, która pojawiła się w ofercie to produkty drewniane jak: deski, tace śniadaniowe, drewniane chusteczniki z grawerem itp. Zamówienia realizowane są już od jednej koszulki, a te większe powyżej wartości kwoty 150 zł mają darmową dostawę. Świetnie!

Ja wolę, aby prezent dla mamy wyróżniał się, był inny niż standardowe czekoladki i kwiaty. Moje 3 propozycje to: koszulka z nadrukiem, poduszka z nadrukiem i przepiękny kubek, wyrażający emocje także z nadrukiem dla mamy. Lubię takie wzruszające prezenty. Sama się przy tym wzruszam i lubię te łzy szczęścia kiedy widzę je w oczach najbliższych. Taki prezent to nie tylko miły gadżet z nadrukiem to także piękna pamiątka i wspomnienia na późniejsze lata. Wzory jak widzicie wybrałam jedne z najpiękniejszych, choć w ofercie sklepu, jest ich naprawdę mnóstwo i wszystkie są wspaniałe! Czasami pewnych rzeczy nie da się wyrazić słowami. Wiem, że wśród wielu dzieci, nawet tych starszych i dorosłych już, są osoby skryte, nieśmiałe i którym trudno wyrazić uczucia względem rodziców, a w szczególności mamy, której tak dużo zawdzięczamy. Z samych życzeń od dziecka, mama też się ucieszy, ale jaką radość sprawimy jej wręczając coś, czego nie będzie miał nikt inny - to już nabiera większej wartości i taki prezent będzie szczególnie traktowany. 


Najlepsza mama na świecie poduszka z nadrukiem.
Jeśli chcesz pokazać mamie, że jest najlepszą mamą na świecie, podaruj jej tę wyjątkową poduszkę z nadrukiem. Zamów poduszkę i spraw niepowtarzalny prezent dla mamy.
Wymiary poduszki 38x38cm. Cena zawiera komplet: poszewkę z nadrukiem oraz osobno wypełnienie. Nadruk jest wykonany bardzo trwałą metodą, odporny na pranie, jednocześnie niewyczuwalny w dotyku.

Myślę, że poduszka to dobry wybór. Niejedna mama ma swój domowy kącik, w którym lubi spędzać czas, oglądać seriale, czytać książki. Poduszka to nie tylko coś dekoracyjnego, ale może posłużyć do wygodnego ułożenia się. Dla odwiedzających gościach taka poduszka może zrobić też miłe wrażenie, zapewniając, że w domu panuje miła rodzinna atmosfera. 

Kochana mamo kubek z nadrukiem.
Kochana mamo! Jesteś najlepsza gospodynią, nauczycielką, przyjaciółką. Jesteś po prostu najlepszą mamą na świecie!
Kubek ceramiczny z nadrukiem dla mamy. Wymiary kubka: średnica 82 mm, wysokość 95 mm.

Bardzo mi się podobają takie personalizowane kubki, które są tylko dla tej jednej osoby. Picie kawy/herbaty i czytanie takiego napisu pod cichu na sercu sprawi, że zrobi się cieplej, zwłaszcza kiedy na co dzień nie mieszkamy już z mamą. Kubek to też dobra opcja na prezent, kiedy mamy ograniczony budżet, a chcemy, aby nasza niespodzianka była miła i wyjątkowa. I nie uważam, aby kubek był nudnym pomysłem wręcz przeciwnie - właśnie te proste, małe rzeczy jak kubek są czasami wielkie i nabierają większego znaczenia, jeśli mają piękną dedykację. 


Zanim mnie o coś zapytasz: - Nie wiem - W lodówce - Nie, nie możesz
Koszulka z nadrukiem dla mamy. Idealna na prezent. Wykonana z grubej, miłej w dotyku, wysokiej jakości bawełny.

Koszulki z zabawnymi napisami są świetne dla wszystkich. Tych z mamą w ofercie jest cały wachlarz, więc każdy spokojnie wybierze coś dla swojej mamy. Dla mojej mamy nie udało mi się wybrać koszulki, ze względu na większy rozmiar jaki nosi, więc koszulkę wybrałam pod siebie w rozmiarze S, by Wam kochani zaprezentować, że nie tylko w dniu mamy można mieć dystans do siebie, ale i poczucie humoru. 


Mam nadzieję, że moje pomysły kogoś zainspirują, a mama, która dostanie taki prezent będzie najszczęśliwszą mamą na świecie! :)




pozdrawiam,
Donna 

7 kwi 2021

Bo życie jest za krótkie na nudne skarpety! Many Mornings, skarpetki nie do pary.

Witam,



Kiedy zawitało do Nas kilka cieplejszych i słonecznych wiosennych dni, od razu poczułam więcej energii i uśmiechu na twarzy. U mnie na południu Polski nawet temperatura wzrosła powyżej dwudziestu kilku stopni i to w cieniu, więc po długiej zimie, doczekałam się w końcu cieplejszych chwil na zewnątrz. I choć dalej wokół można powiedzieć, że jest pesymistycznie, jeśli chodzi o pandemię, to przez ten miniony rok myślę, że każdy dostał pewną lekcję do przemyśleń. Ja od zawsze staram się czerpać radość z każdego dnia i cieszyć z małych rzeczy, więc jestem nastawiona do życia optymistycznie!

Optymistycznie tak jak Many Mornings, który, produkuje kolorowe i fantastyczne skarpetki nie do pary. Nie do pary? Tak, nie do pary! To skarpetki stopki, długie modele, dziecięce, czy baleriny, o niespotykanych wzorach, które w strukturze na dwóch stopach tworzą jedną całość. A to psikus i to wcale nie na prima aprilis, który był kilka dni temu. 


Ile razy zdarzyło Wam się kochani szukać jednakowych skarpetek po praniu, a ile w czasie prania zjadła Wam pralka? To od wieczny problem nie od dziś znikających skarpet myślę, że w niejednym domu. Pracując kiedyś w sklepie z bielizną, gdzie był też dział skarpetkowy nieraz pakowałam do wysyłki po wiele, wiele sztuk skarpet, myśląc nieraz po co komu tyle skarpet. Ha :) Sama lubię też przecież skarpetki, czy stopki, ale kiedyś wybierałam zazwyczaj białe bez wzorków, klasyczne, gładkie - ale odkąd przyszła moda na kolorowe skarpety nawet do męskich garniturów, mój świat skarpetkowy zmienił się - i im bardziej wyszukane, nieszablonowe wzory tym bardziej mi się takie podobają. Wystarczająco mamy teraz na ulicach miast smutku, gdzie obecnie widzimy tylko spojrzenia wzroku spod maseczek. Brak komunikacji twarzą w twarz, izolacja w domach itp. prowadzi Nas nieraz do depresji, którą ukrywamy. Wychodząc jednak na miasto, do sklepu, apteki takie skarpetki nie do pary mogą ożywić stylizację, dodać barw, koloru -  a nam dodać zadowolenia i lepszego humoru. Coś w tym jest, bo kolory wpływają przecież na nastrój.


Szukając więc czegoś nowego na wiosenno-letni sezon wycieczkowy, czy też do codziennych stylizacji domowych i nie tylko, trafiłam na takie kolorowe skarpetki nie do pary. Wybrałam kilka fantastycznych wzorów, które mi się spodobały, dlatego chętnie Wam je właśnie dziś kochani tutaj zaprezentuję. Oferta sklepu jest naprawdę bogata i tak różnorodna, że każdy poszuka tam coś dla siebie. Motyw artystyczny, jedzenia, świąteczny itp. od rozmiaru dziecięcego 23 po dorosły duży nawet 46.


Ja przede wszystkich wybrałam coś z motywem zwierzęta. Kocham koty i sama jestem posiadaczką dwóch czarnych pupili, więc nie mogłam przejść obojętnie wśród takiego wzoru. Wersja zabawny kot jest zarówno w formie stopek jak i w długich skarpetach. Stopki pojawiły się w sumie niedawno w ofercie, a to za sprawą, że 17 lutego obchodzony jest dzień kota! Ja więc skusiłam się na stopki. Różowe odcienie, a na nich biało- czarne kociaki, czy też na drugiej stopie jeden duży kocur, to propozycja dla wszystkich fanów mruczadeł i miękkich ich futerek. 


Koty mi towarzyszą wszędzie, na poduszkach, kubkach, obrazach - chyba mam kota na punkcie kota, ale taka już jestem, więc skarpetki w garderobie też musiały być. Ten wzór jest więc dla mnie szczególny, polecam go dla wszystkich kociar. 


Drugie skarpetki nie do pary wybrałam o wakacyjnym kryptonimie - Aloha Vibes - dzięki którym można poczuć klimat hawajskiej plaży na... własnych stopach! O jak mi się marzą już wakacje w tropikach, albo wyjazd na lazurowe francuskie wybrzeże. Skarpetki z tym motywem są bardzo urocze i takie wakacyjne. Może to jeszcze nie ich pora na wakacje, ale sezon zbliża się oj zbliża. 


Kolejny wzór to już skarpetki z motywem budowlanym dla mojego pracusia i złotej rączki. To także ciekawa propozycja na prezent dla brata, taty, czy przyjaciela, który lubi majsterkować i czuć się, że jest w czymś najlepszy, jeśli chodzi o te sprawy tu coś przykręć, tam przybij, tu napraw itd. Chociaż niektórzy twierdzą, że skarpetki to nudne prezenty dla facetów, lub nie powinno ich się wcale dawać, to ja uważam, że skarpetki takie, które się wyróżniają, lub są ładnie zapakowane są świetnym pomysłem. Taki zestaw skarpet wcale nie będzie nudnym prezentem, a zaskoczy osobę. 


Następne moje skarpetki stopki to motyw pszczółek i paseczków żółto-czarnych. Miód na serce dla wszystkich, którzy lubią przełamywać słodycz ubioru dowcipem i plastrem koloru. Skarpetki we wzory pszczelarskie to odrobina słodyczy na każdy dzień. 


Może być zabawnie i śmiesznie, a najważniejsze to mieć do siebie dystans i poczucie humoru.


Na koniec zostawiłam coś słodkiego i miłosnego. Aaa nie!! Walentynki już były, ale miłość jest obecna przecież na co dzień, więc nie trzeba czekać do 14 lutego by ją słodko wyznawać. Długie skarpety w kształcie czerwonych i słodkich lizaków, a na drugiej stopie napis love to każde dziecko i dorosły może nosić niezależnie od wieku. 


Zrobiło się słodko, tak dziewczęco, serduszkowo - a kto powiedział, że musi być cały czas poważnie? 
Życie jest za krótkie na nudne skarpety!


W tym zwariowanym skarpetkowym szale kolorowych skarpet ciekawostką jest to, że firma robi coś bardzo pożytecznego i wielkie brawa za to, bo kiedy kupujemy skarpetki Many Mornings wspieramy potrzebujących, ponieważ 5% trafia na cele charytatywne.
Ja jestem pod wrażeniem jeśli chodzi o pomysł na takie produkty. To coś innego, oryginalnego i wyróżniającego się na tle innych zwykłych skarpet. Ekipa Many Mornings to pozytywni ludzie tworzący z pasją, są odważni, nie boją się łamać zasad, przez co są szczęśliwi, że mogą sprawiać uśmiech na naszych twarzach. Oprócz zamówień skarpet online szukajcie stanowisk w galeriach handlowych na tak zwanych wyspach w większych miastach w Polsce. Gdańsk, Łódź, Szczecin, Poznań, Warszawa, Kraków - czeka na Ciebie, wpadnij na zakupy i przybij załodze piątkę. 



A czy Wam kochani, podoba się pomysł na takie szalone skarpetki nie do pary?
Lubicie odrobinę szaleństwa, wyróżniać się, mieć do siebie dystans, bawić się w wolnym czasie, czy jednak stawiacie na białą gładką lub ciemną klasykę lub wybieracie modele, gdzie na pół stopy bije logo marki chcąc pochwalić się tylko przed znajomymi?



pozdrawiam,
Donna 

6 kwi 2021

Promienny, kwiatowo-drzewny zapach Daisy Marc Jacobs.

Witam,



Ale nam pogoda robi psikusa, był już słoneczny powiew cieplejszej wiosny, a tu nagle biały puch śniegu. Czy u Was także zrobiło się biało? Nie mniej jednak myślę, że to chwilowe i znów szybko pojawi się zielona wiosna, bo mam już przygotowanych kilka lekkich, kwiatowych zapachów na najbliższe dni. Na ten moment wybrałam promienny, kwiatowo-drzewny zapach Daisy Marc Jacobs. To moja kolejna woda toaletowa od MJ, bo wcześniej znałam i mam już inne flakoniki z tym kwiatowym akcentem.

Za co lubię te zapachy? Jest kilka powodów - pierwszy z nich to oczywiście przepiękne flakoniki, a w szczególności zatyczki/zakrętki w kształcie kwiatów. To ten niewielki szczegół wyróżnia te perfumy z tej marki, bo inne wersje zapachowe także mają podobne urocze zakrętki, a różnią się tylko kolorem flakoniku i nazwą. A drugi powód to przepiękne skrywane w tych flakonikach zapachy, które są bardzo kobiece, kwiatowe i stworzone na cieplejsze dni.


W nutach zapachowych jest wszystko to co lubię, m.in liście fiołka. Lubię zapach tego kwiatu, więc koniecznie chciałam poznać ten aromat. A co innego jeszcze tu spotkamy?

Głowa: poziomki leśne, liście fiołka, czerwony grapefruit
Serce: fiołek, jaśmin, gardenia
Podstawa: wanilia, białe drzewo, piżmo
Grupy zapachów: kwiatowe, drzewne


We wstępie zapachu przeplatają się akordy owoców leśnych, intensywny zielony aromat liści fiołków i świeże nuty soczystego grejpfruta. Po chwili do głosu dochodzi eleganckie kwiatowe serce z fiołkiem, jaśminem i gardenią. Pudrową, delikatną bazę kompozycji zapachowej tworzy białe drewno, piżmo i szczypta wanilii.

Woda toaletowa skrywana w tym flakoniku dla mnie jest piękna! A sam wygląd flakonu także przypadł mi do gustu i wcale nie jest taki dziecinny, czy należący tylko dla młodszego grona. Mi się podoba ze względu na swój radosny urok i optymistyczny klimat. Od razu na toaletce robi się tak świeżo i zwyczajnie ładnie. Nieraz już na sam widok flakoniku mogę zgadnąć jaki to będzie zapach, czy słodki, czy może lekki i świeży. Ten zalicza się to świeżych, kwiatowych, nieco romantycznych i zdecydowanie jest on na ciepłe dni. Lubię nim psikać nadgarstki, okolice za uszami i ogólnie na ubraniach. W mojej ocenie jak na wodę toaletową przystało, nie jest ona zbyt trwała, ale jej stopień trwałość zależy od intensywności i ilości psiknięć. Mi wystarcza kilka takich psiknieć, by poczuć delikatną jej mgiełkę. Zapach nie jest nachalny, więc spokojnie można nawet więcej razy jej użyć. Moja 100 ml pojemność posłuży na dłużej, ale jeśli chcecie zamówić w mniejszej pojemności, te urocze flakoniki zamówicie na Notino.

Historia zapachu
Woda toaletowa Daisy jest ucieleśnieniem szczęścia i optymizmu. Ideę tę odzwierciedla również zabawny flakon ze zdobiącymi zamknięcie plastikowymi stokrotkami w stylu retro. Ponadczasowy zapach, który wprowadzono na rynek w roku 2007, stworzył legendarny perfumiarz Alberto Morillas.


Polecam ten promienny, kwiatowo-drzewny zapach, dla młodzieńczej i romantycznej kobiety, który jest idealny do noszenia w ciągu dnia na obecne wiosenne dni. 




pozdrawiam,
Donna 

5 kwi 2021

Projekt denko cz. 93.

Witam,


Nowy miesiąc, więc zapraszam na nowy projekt denko, czyli co udało mi się ukończyć i co pojawiło się w pustych opakowaniach. To garstka kosmetyków, do których myślę już nie wrócę, może z jednym małym wyjątkiem peelingowym z Organic Shop, który mega lubię, a pozostałe kosmetyki owszem były w porządku, no może nie wszystkie, ale jak zawsze czekają na mnie kolejne nowości i następna kolejka, więc na bieżąco zużywamy dalej następne produkty, gdzie nie widać ich końca :D Cieszę się, że co miesiąc mogę coś się pozbywać z pustych opakowań, więc nie jest tak źle, chociaż i tak zawsze nowego mi też przybywa. 


1. Srub do ciała Belgijska czekolada Organic Shop - peeling o zapachu czekolady, był fenomenalny, to moje drugie opakowanie i myślę, że nie ostatnie. Sam jego zapach już tak umilał złuszczające zabiegi, że w czasie trwania miało się go ochotę zjeść. Jestem na tak, jeśli chodzi o te peelingi z tej marki, mam już następne jego opakowania. Recenzja

2. Cd dezodorant grejpfrut i imbir - mi nie bardzo ten deo przypasował, mało mnie chronił i niestety ale nie czułam z nim dobrej ochrony, natomiast u mojej mamy spisał się całkiem inaczej, zapewniał jej ochronę i u niej się sprawdzał dobrze. Jak widać każdy produkt na innego inaczej działa. Mi się podobał jego świeży i owocowy zapach.

3. Żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem z drzewa sandałowego Love Beauty and Planet - ładny słodki zapach tego żelu pod prysznic towarzyszył mi na chłodne miesiące, duża butla starczyła na jakiś czas. Lubię te żele z tej marki, za piękne zapachy. Recenzja

4. Ryżowe mleczko - lotion do demakijażu lub mycia oczu i twarzy - Perfecta AZJAtica - za mleczkami nie przepadam jeśli chodzi o demakijaż, za to lubię je używać w formie, że nałożę, przemyję tak skórę twarzy i spłukam wodą, co też tak producent proponuje przy sposobie używania. Taka więc wersja mi odpowiada by od razu mleczko spłukiwać, wtedy nie mam wrażenia, że coś mi się lepi do skóry. O mleczku jak i całej serii Azjatica planuję wpis

5. Ultranawilżający krem na dzień i na noc botanic expert Eveline - krem był bardzo dobry, lekki, zapewniał dobre nawilżenie skóry, sprawdzał się też pod makijażem, lubiłam go, ale szukam czegoś może lepszego? Ten nie był zły, ale chcę coś lepszego.

6. Ochronny żel do higieny intymnej Kora dębu + prebiotyk Herbal Care Farmona - lubię płyny do higieny intymnej z tej marki, są łagodne, dobrze myją, odświeżają i oczyszczają wrażliwe miejsca, jestem na tak i być może jeszcze kiedyś powrócę do tego produktu, gdyż cenię sobie taką ochronę. Kora dębu to świetna seria.

7. Alterra szampon oczyszczający węgiel aktywny i melissa bio - o szamponie miałam coś więcej napisać, ale jak zabrałam go już do mycia, tak później zapomniałam zrobić z nim zdjęcia, a nie lubię robić kiedy etykiety na opakowaniach są mało estetyczne. Ten szampon z tył miał papierową naklejkę z opisem produktu, więc i tak szybko napisy się rozmazały. Szampon był o czarnej konsystencji, który tworzył szaro-białą pianę, czarnych śladów nie pozostawiał. W mojej ocenie był on dobrym oczyszczającym szamponem, który u mnie przy wrażliwym skalpie nie robił żadnej krzywdy. Lubiałam go i to nawet bardzo i nawet się zdziwiłam, że Alterra ma tak dobre szampony, bo np. u mnie ta czarna wersja bardzo mi przypasowała.

8. Serum odżywcze do rąk i paznokci olejek różanym Bielenda - krem miał wygodne opakowanie z pompką, był duży wydajny, nawilżał i pielęgnował dłonie. Wolę jakieś mniejsze opakowania, niż takie duże, bo jednak szybko się nudzą.

9. Glinka myjąca Blance T-zone Floslek - to moje drugie opakowanie tego prpduktu, więcej już nie powrócę, bo wolę coś innego z glinek myjących.

10. Żel-peeling do mycia twarzy z serii urban garden Tołpa - jak dla mnie ten peeling był niezbyt, taki średniaczek, szukam czegoś lepszego, bo ten słabo oczyszczał, był gęsty, więc ta wersja raczej nie była dla mnie. Recenzja

11. Peeling enzymatyczny cera sucha i wrażliwa Jadwiga - ten peeling był także słabiutki, miałam wrażenie, że lepszy efekt oczyszczonej skóry jest po zwykłym żelu oczyszczającym, niż po tym peelingu, dobrze że to była mała pojemność, więc mogłam poznać i ocenić jaki to był peeling. Raczej bym nie chciała mieć go w większej wersji.

12. Cleansing Charcoal Toothpaste - tą pastę wybrałam przypadkowo, bo chciałam poznać coś węglowego z tych pas tańszych, zużyłam do końca, choć ta pasta nie była taka mocna jak lubię, raczej słaba w smaku, ale też dobrze czyściła zęby i odświeżała jamę ustną. Nie wrócę już do niej, bo mam inne zapasy past do zębów bez fluoru.

13. Krem pod oczy 30% tlenu 02skin - to był świetny krem pod oczy, pomagał mi, kiedy byłam np, zaspana, fajnie koił skórę wokół oczu, był delikatny, z początku trochę też sprawiał wrażenie piekącej skóry, ale to szybko mijało. Szkoda też, że miał szklane opakowanie, bo przy końcówce, źle się wydostawał ze środka.

14. Różne maseczki do twarzy, te np. z Oriflame bardzo ciężko się zmywały i dziwnie oblepiały skórę - dawno już tak nietrafionych masek nie miałam, te pozostałe inne już były dobre. 




pozdrawiam,
Donna 

4 kwi 2021

Zdrowych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych :)

Witam,



Niech Zmartwychwstały Chrystus oświeca drogi codziennego życia, obdarza błogosławieństwem i pomaga życie czynić szczęśliwym.

Wesołych, zdrowych i rodzinnych świąt Wielkanocnych!


Moi Kochani, życzę Wam dużo zdrowia w ten trudny czas, wiosennego nastroju, uśmiechu i smacznego jajeczka :)


Wesołego Alleluja!!!




pozdrawiam,
Donna 

2 kwi 2021

Świetny zakup na Notino - depilator z szczoteczką do czyszczenia twarzy.

Witam,



Notino to nie tylko miejsce z pięknymi damskimi i męskimi perfumami, luksusowymi markami, czy też produktami do pielęgnacji z każdej półki cenowej. To także miejsce, gdzie można zakupić różne urządzenia ze strefy beauty. Sama nieraz zamawiałam tam kilka urządzeń z których jestem zadowolona i od kilku lat, cały czas mi służą. Były to m.in dwie suszarki do włosów, szczoteczka elektryczna do zębów, czy maszynka trymer dla mężczyzny. Niedawno także dokonałam świetnego zakupu, a był to depilator z szczoteczką do czyszczenia twarzy marki Braun. Wybrałam go dlatego, że jest to urządzenie dwa w jednym, czyli jest tu depilator, a przy zmianie głowicy mamy też szczoteczkę. Super rozwiązanie, bo fajnie się sprawdza, a przy systematycznych takich domowych zabiegach na twarzy, efekty mamy bardzo zbliżone do tych kiedy odwiedzamy kosmetyczkę. Teraz i tak kiedy raz salony są zamknięte raz otwarte, nie wiemy jak i czy zapisywać się na terminy. Dlatego ja w domowym zaciszu urządzam sobie takie mini spa i jestem zadowolona. Polecam i Wam takie praktyczne rozwiązania. 


Idealnie gładka skóra lśniąca czystością i pięknem już teraz na wyciągnięcie ręki. 
Depilator i szczoteczka do twarzy Braun Face 810 jest pierwszym urządzeniem w swoim rodzaju. Usuwa nawet najbardziej delikatne włoski razem z korzeniami, co pozwala uzyskać wyjątkowo gładką skórę nawet na 4 tygodnie. Smukły, kompaktowy korpus depilatora zapewnia proste usunięcie włosków z podbródka, obszaru powyżej górnej wargi lub z czoła. Urządzenie może również służyć do modelowania brwi.

Urządzenie Braun Face 810 zawiera również wymienną głowicę ze szczoteczką, która dzięki ruchom mikrooscylacyjnym zapewnia dokładne usunięcie wszelkich zanieczyszczeń i makijażu, głęboko oczyszcza pory i delikatnie ściera skórę. Dzięki temu staje się ona cudownie gładka i naturalnie promienna, a także lepiej przygotowana do wchłaniania składników aktywnych z Twojej ulubionej pielęgnacji.


Właściwości:
- w ciągu kilku sekund usuwa włoski razem z korzeniami
usuwa nawet najbardziej delikatne włoski o długości 0,02 mm
- pozostawia skórę idealnie gładką nawet na 4 tygodnie
- nadaje się do podbródka, górnej wargi, czoła i brwi
- szczoteczka głęboko oczyszcza pory i usuwa makijaż
- usuwa ze skóry zanieczyszczenia nawet 6 razy skuteczniej niż w przypadku czyszczenia ręcznego
- sprawia, że skóra staje się jedwabiście gładka i naturalnie promienna
- poprawia skuteczność aplikowanej później maseczki do twarzy

Specyfikacja techniczna:
- 200 depilujących ruchów na sekundę
- 10 mikrootworów, które wychwytują nawet najdrobniejsze włoski
- setki ruchów mikrooscylacyjnych dla idealnie gładkiej i delikatnej skóry twarzy
- technologia Wet & Dry – depilacja nawet pod prysznicem
- smukły, kompaktowy korpus zapewnia prostą manipulację
- w 100% wodoodporne

Akcesoria:
- głowica ze szczoteczką do oczyszczania twarzy
- nasadka ochronna
- szczoteczka do konserwacji
- wymienna bateria


Zawsze zastanawiałam się skąd niektóre dziewczyny mają tak gładką i wypielęgnowaną skórę. Czemu ich twarz jest taka jasna, zdrowa, a podkład jaki mają nałożony jest tak naturalny, że nie widać, że to make up, nie widać żadnych podkreślonych suchych skórek, nie widać nawet delikatnych włosków, które są przecież same w sobie naturalne i tak mało widoczne. Ale no właśnie kobiety też zmagają się z owłosieniem na twarzy i to w dyskretny sposób zawsze maskujemy, bo używamy pęsety do pojedynczych włosków, czy też specjalnego wosku do depilacji twarzy. Najczęściej włoski rosną w okolicach ust, no i przede wszystkim brwi, które co jakiś czas odświeżamy by nadać im właściwego wyglądu i kształtu.
Depilator wraz ze szczoteczką marki Braun Face 810, który poznałam to rewelacyjne urządzenie do domowych warunków. Chociaż pierwsze użycie depilatora nie należało do przyjemnych, bo podrażniłam sobie nim skórę to i tak nie zniechęcam się, tylko uczę się cały czas obsługiwać go i nabrać wprawy przy kolejnych zabiegach. To podrażnienie nie było takie straszne i po kilku dniach zniknęło, nie mniej jednak w ulotce nawet pisało, że przy pierwszym razie może być podrażniona skóra. To tak jak przy depilacji powstają takie drobne małe krosteczki, tak i tutaj w okolicach ust miałam kilka takich niewielkich krosteczek, które przy nawilżaniu kremem zagoiły się. Tam gdzie nie podrażniło mnie, mogłam już przy pierwszym użyciu poczuć gładką wydepilowaną skórę. A ponieważ depilator naprawdę porządnie depiluje i jego obroty są naprawdę szybkie trzeba wyczuć ten moment przykładania go do skóry. Nie ukrywam, że początki mogą wydawać się 'straszne' ale to tylko takie wrażenie i nie ma się czego bać. Gdyby urządzenie wyrządzało większe krzywdy na pewno by nie było produkowane i wypuszczane na rynek - dlatego tak jak piszę ćwiczyć, ćwiczyć a nabierze się wprawy jak przy każdej nauce kiedy poznajemy coś nowego. 


Jeśli chodzi zaś o szczoteczkę, to ta jest fenomenalna. Miałam już kilka podobnych, ale tanich tego typu szczoteczek i żadna z nich nie przynosiła takiego efektu jak przynosi ta szczoteczka. Zarówno depilator jak i szczoteczka dobrze trzyma się w dłoni, a z wyglądu widać, że jest jakościowo profesjonalna.


Jej włosie jest delikatne i początkowo myślałam, że przy tak delikatnym i łagodnym dotykaniu skóry przy oczyszczaniu to nie wiele oczyści mi skórę, to tu pomyliłam się, bo po pierwszym zabiegu czułam nawet, że twarz jest zaczerwieniona i nieco piekła mnie, nawet na drugi dzień. Choć z pozoru jest delikatna, to mega oczyszcza, że mogę powiedzieć, że efekt jest wow. Oczywiście na szczoteczkę nakładam żel jaki mam do mycia twarzy i ustawiam jaki poziom chcę włączyć i do dzieła. Nie wyobrażam sobie już teraz nie mieć takiej szczoteczki u siebie podczas oczyszczania. Tak co drugi/trzeci dzień kiedy chcę lepiej oczyścić twarz sięgam po tą szczoteczkę. Nie chcę jej używać codziennie, z racji, że mam też inne urządzenia do oczyszczania i peelingi, które lubię masować sobie dłoniami, więc żeby nie naruszyć warstwy ochronnej naskórka przy mocnym pocieraniu - ta szczoteczka jest używana co kilka dni. 


Kochani jeśli chcecie poczuć mega gładką skórę, wygładzoną, dobrze oczyszczoną polecam Wam zainwestować w taką szczoteczkę. Uwierzcie mi, że to nie jest to samo, kiedy myjemy twarz tylko 'rękami', czy może jakimś innym dodatkiem. 



pozdrawiam,
Donna 

1 kwi 2021

Pielęgnacja twarzy z Natura Siberica linia Royal Caviar.

Witam,



Zawsze sobie powtarzam, że w każdym miesiącu napiszę choć pięć zaległych recenzji kosmetycznych, jakie kiedyś miałam w planie i które czekają u mnie w kolejce, bo zużycie produktów już dawno pokazałam np. w denku, a zdjęcia czekają i czekają po różnych folderach. Mobilizuje się do takich wpisów i przyznam się, że im bardziej coś odkładam na później tym potem mi się już nie chce o tym pisać, dlatego też jestem z tych osób, co jak coś planują, to muszą to zrobić już teraz, niż odkładać i odkładać. Także mobilizacja u mnie trwa i dziś o dwóch kremach z marki Natura Siberica, które już dawno poznałam i czas ich w końcu przedstawić. Jeden z nich był na tak, drugi na nie, ale o tym już poniżej coś więcej.

Z marki Natura Siberica znam kilka past do zębów, swoją drogą są bardzo dobre, miałam też peeling do ciała - też był na plus. Z opinii jakich czytam dobre są też produkty do włosów, a jak u mnie sprawdziły się dwa produkty pielęgnacyjne do twarzy z kawiorem? Poznałam Ujędrniający krem pod oczy Royal Caviar i Rewitalizujące serum do twarzy Royal Caviar. Produkty te otrzymałam już dawno na jednym spotkaniu blogerek. 


Ujędrniający krem pod oczy Royal Caviar
Lekki krem pod oczy zawierający działającą silnie ujędrniająco kompozycję ekstraktu z czarnego kawioru z Bieługi, dziko zbieranego różeńca górskiego, kwasów omega-6 oraz kompleksu REGU-AGE. Długotrwale nawilża i zmniejsza widoczność oznak starzenia się skóry. Ponadto dogłębnie odżywia, wzmacnia cienką skórę dokoła oczu oraz pomaga wyeliminować cienie i obrzęki pod oczami.

Aqua, Dicaprylyl Ether, Octyldodecanol, Silica, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Saccharide Isomerate, Hydrolyzed Rice Bran Protein, Oxido Reductases, Glycine Soja Protein, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Cetraria Nivalis ExtractWH, Larix Siberica Needle ExtractWH, Caviar Extract, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Chamomila Recutita Flower Water*, Rosa Damscena Flower Water*, Rhodiola Rosea Root ExtractWH, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Triticum Vulgare Germ Oil*, Anthemis Nobilis Flower Extract*, Panthenol, Glycerin, Sodium Stearoyl Glutamate, Parfum, Sodium Polyacrylate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, CI 77891, CI 77491.

(*) - Składniki organiczne pochodzące z upraw ekologicznych
(WH) - ekstrakty z dziko zbieranych ziół syberyjskich.
(PS) - olejek z orzeszków piniowych


Rewitalizujące serum do twarzy Royal Caviar
Aktywne serum, które odświeża, rozświetla i zmiękcza skórę twarzy. Skutecznie wyrównuje koloryt oraz w widoczny sposób redukuje zmarszczki i linie mimiczne. Zawiera ekstrakt z syberyjskiego kawioru, który wygładza i dzięki stymulacji produkcji kolagenu, zapobiega wiotczeniu skóry. Kwas hialuronowy, poprzez swoją zdolność do wiązania ogromnych ilości wody, tonizuje i utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. W serum wykorzystany jest zarówno wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy, który ujędrnia i liftinguje, jak i niskocząsteczkowy kwas hialuronowy, mający zdolność głębokiej penetracji naskórka, dzięki czemu doskonale nawilża i zamyka wilgoć w głębi skóry. Dodatek porostu islandzkiego o działaniu antyoksydacyjnym, rozświetla i chroni skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.

Aqua, Sacharide Isomerate, Caviar Extract, Rhodiola Rosea Root ExtractWH, Cetraria Nivalis ExtractWH, Larix Sibirica Needle ExtractWH, Cetraria Islandica Extract, Sodium Hyaluronate, Camelia Sinensis Leaf Extract*, Angelica Archangelica Root Water*, Urtica Dioica Leaf Extract*, Pineamydopropyl BetainePS, Hippophae Rhamonoidesamidopropyl BetaineHR, Panthenol, Niacinamide, Caprylyl/Capryl Wheat Bran/Straw Glycosides, Fusel Wheat Bran/Straw Glycosides, Polyglyceryl-5 Oleate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Caprylate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Carbomer, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, CI 77891, CI 77499.

(*) - Składniki organiczne pochodzące z upraw ekologicznych
(WH) - ekstrakty z dziko zbieranych ziół syberyjskich.
(PS) - olejek z orzeszków piniowych


Opakowania tych kremów są czarne z ala srebrnymi dodatkami, proste, ładne i zarazem eleganckie. Także ich otwieranie mi się spodobało, bo zarówno krem pod oczy i serum tak samo się otwiera, a wystarczy tą srebrną 'zatyczkę' przekręcić na bok, by wydostał się taki dziubek i kliknąć w dół, aby wydostała się już wygodna pompka kremu. Produkty z kawiorem kojarzą się też z luksusem, czymś drogim, tutaj te kremy aż takie drogie nie są, więc czy na pewno są aż tak kawiorowe? Myślę, że nie, posiadają one jak możemy przeczytać ekstrakty z kawioru.

Krem pod oczy bardzo mi przypasował i rewelacyjnie działał. Jego jasna konsystencja taka treściwa po zaaplikowaniu na skórę potrzebowała chwilki by się wchłonęła. Skóra odpoczywała, była nawilżona. Cieni i obrzęków pod oczami nie mam, ale krem fajnie tak pielęgnował te delikatne miejsca na skórze. Byłam z tego kremu zadowolona. Skóra stawała się wzmocniona a po nocy okolice oczu wypoczęte. 

Inne zdanie mam już co do serum. Posiadało ono żelową/ciemną nawet czarną konsystencję, którą kiedy aplikowałam w niewielkich ilościach na skórę twarzy, to lepiła się. Nie wchłaniała się jak np. powyższy krem pod oczy, a zostawiała lepką warstewkę na skórze. Mam też skórę tłustą i ona na takie lepkie warstewki jest przeczulona i nie lubi takich końcowych efektów. Nie podobało mi się to, nawet wtedy jak chciałam nałożyć podkład, bo mało estetycznie to wyglądało i nie czułam się z tym dobrze. Serum niestety jak dla mnie, nie zadowoliło mnie i bardzo już dawno nie miałam takiego kosmetyku, gdzie byłabym stanowczo na nie. Może na innym rodzaju skóry nie byłoby tej lepkiej warstwy, którą ja odczuwałam? Uważam, że to indywidualnie trzeba poznać i ocenić samemu. 


A Wy kochani lubicie markę Natura Siberica lub znacie tą linię pielęgnacyjną Royal Caviar?
 



pozdrawiam,
Donna 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...