21 wrz 2020

Pożegnanie lata z wodą perfumowaną Miu Miu Fleur d'Argent.

Witam,



Kochani, bardzo mi smutno kiedy muszę o tym pomyśleć, że w tym tygodniu pożegnamy słoneczne lato, a powitamy kolejną porę roku, czyli jesień. Nie mówię, bo też lubię magiczną jesień i jej bajeczne, kolorowe barwy, jednak lato to lato, które uwielbiam i dla mnie mogłoby trwać ono przez cały rok! Ale by jak najdłużej zatrzymać ten lekki i kwiatowy powiew lata - moim odkryciem od niedawna stała się perfumowana woda dla kobiet Miu Miu Fleur d'Argent, która zamknięta jest w uroczym i mega przepięknym flakoniku, który od razu podbił moje serducho. Jaki to zapach i jakie nuty kryje w sobie? Zapraszam na dzisiejszy pachnący jeszcze letni wpis. 

Skład zapachu:
W całej kompozycji zapachowej dominuje delikatna i zmysłowa tuberoza, dzięki której skład tej wody perfumowanej jest bardzo elegancki i kobiecy. Kwiatowe esencje podkreślają również akordy piżma i cząsteczki Akigalawood®, które odpowiadają za pociągający aromat paczuli.

Historia zapachu:
Fleur d’Argent – „srebrny kwiat“ – jest czwartym z kolei zapachem z portfolio włoskiej marki Miu Miu, która prowokuje swoją innowacyjną interpretacją kobiecości. Flakon przypomina szlifowany lód, ozdobiony różową nakrętką. Inspiracją dla powstania zapachu zaprezentowanego w 2018 r. były kreacje modowe marki Miu Miu – połącznie błyszczącej sukni i klasycznej eleganckiej kurtki.

Marka Miu Miu dostępna jest w perfumerii Notino

Jak wspomniałam na początku, flakonik jest przepiękny! Bo jest i mi on się bardzo podoba :) Może trochę dziewczęcy, z tą jasno różową zatyczką, ale w nim cały urok i takie dopełnienie do tego flakoniku. Na początku myślałam, że flakonik jest przezroczysty, jednak to mylne wrażenie, bo jest on jak srebrno lustrzane odbicie i nie da się zobaczyć nawet ilości zużywania zapachu. W składzie dominuje turberoza, przyznam się szczerze, że nie wiem jak ona pachnie sama, bo chyba tak na żywo tych kwiatów nie wąchałam, (chociaż mogę się mylić, lub nie pamiętam). Mi natomiast dominuje tu zapach białych konwalii, chociaż nie ma ich w składzie, to mam wrażenie, że bardzo podobnie one pachną. Jest to zapach zdecydowanie czysto kwiatowy, lekki, nie przytłaczający. Kojarzący się z latem, słońcem i białymi ubraniami. Tak już mam, że czasami lubię opisywać perfumy pod względem z jakim kolorem go najlepiej utożsamiam. Tutaj wg. mnie to biel i jasny róż. Zapach na skórze wyczuwalny jest umiarkowanie w ciągu dnia dobrze, w zależności jak mocno się nim popsikamy, na ubraniach czuć go dłużej. Ogólnie - polubiłam ten kwiatowy aromat, może przez to, że zapach konwalii znam od dzieciństwa, gdzie pełno tych kwiatuszków rosło u mnie zaraz koło domu i wspomnienia zapachowe wróciły. Uważam też, że woda ta będzie pasować raczej na dzień, na wieczór - kto co lubi. Ja jednak wolę nim psikać się rano i czuć go w ciągu dnia.



Jestem ciekawa, czy znacie tą włoską markę Miu Miu i jak Wam podoba się ten oto flakonik :)



pozdrawiam,

Donna

20 wrz 2020

Naturalne produkty od Lirene - łagodzący płyn micelarny z aloesem, oraz seboregulująca maska normalizująca z kiełkami brokułu i rumiankiem Eco Power.

Witam,



Pakując się w lipcu na wakacyjny wyjazd miałam dylemat jakie kosmetyki mam ze sobą zabrać. Wtedy też dzień przed moim wyjazdem pojawiło się u mnie kilka kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy z marki Lirene. Bardzo się wtedy ucieszyłam, bo produkty z tej marki u mnie dobrze się sprawdzają i je lubię. Chciałam je od razu wszystkie ze sobą zabrać, ale moja kosmetyczka i tak już była zapełniona - wybrałam, więc tylko kilka z nich, by móc testować je w czasie wolnych dni. Przychodzę dziś z moją opinią na temat dwóch produktów do pielęgnacji twarzy, które rewelacyjnie się u mnie spisywały, a były to: łagodzący płyn micelarny do twarzy z aloesem, a drugi to seboregulująca maska normalizująca na płachcie z kiełkami brokułu i rumiankiem Eco Power. To jest dla mnie hit! 


Eco Power Seboregulująca maska normalizująca na płachcie z kiełkami brokułu i rumiankiem:

Seboregulująca maska normalizująca na płachcie zawiera ponad 99% składników naturalnych i pochodzenia naturalnego, których źródło, normy jakości i stopień naturalności potwierdza certyfikat Ecocert.

Maska czerpie moc działania z natury, a jej skuteczność potwierdzona została w badaniach. Przywraca równowagę naturalnemu ekosystemowi skóry i już po 1 aplikacji widocznie redukuje niedoskonałości oraz zmniejsza wydzielane sebum, sprawiając że skóra przestaje się błyszczeć. Idealna dla każdego typu cery, szczególnie mieszanej i tłustej.


Składniki aktywne:
Organiczne kiełki brokułu - jako źródło witaminy A, wyraźnie wygładzają skórę, jednocześnie chroniąc ją przed wolnymi rodnikami.
Rumianek - posiada właściwości łagodzące.
Witamina C - rozjaśnia skórę oraz zmniejsza zaczerwienienia


Przyznam szczerze, że miałam pierwszy raz maskę do twarzy z kiełkami brokułu i rumiankiem. Nie przypominam sobie, abym wcześniej spotkała tego typu składniki w maseczkach (czy też w kremach, balsamach itp.) To dla mnie zupełna nowość i zaskoczenie, oraz nie ukrywam, że takie wow. Byłam mega ciekawa tej maski, bo maski w płachcie lubię używać. Tu wielkim plusem jest to, że maska ta posiada 99 % składników pochodzenia naturalnego oraz jest z certyfikatem ECOCERT. Kiedy tylko poczułam, że moja skóra potrzebuje nawilżającego ratunku, dodatkowo regulacji wydzielania sebum, wygładzenia, czy odświeżenia (np. po słonecznym i gorącym dniu), natychmiast i z wielką radością sięgnęłam po ową maskę. Odpuściłam sobie robienia zdjęcia w samej masce, by Was nie straszyć, ale płachta jak płachta - wycięcia odpowiednio dobre, a sama maska nawet spora i dość konkretnie mocno nasączona. Lubię tak, bo tą esencję mogę jeszcze wklepać sobie w szyję i w dekolt. Producent zaleca trzymanie maski przez ok. 10-15 minut, u mniej mniej więcej tyle trzymałam i relaksowałam się przyjemnym czasem (zawsze tak mam, kiedy nakładam płachtę na twarz, zamykam oczy, czuję się jak w mini Spa). Efekty po? Na plus. Maseczka dała skórze przede wszystkim odpocząć, skóra nasączyła się dobrociami, strefa T zwłaszcza moje czoło poczuło ulgę, bo moja tłusta skóra mocno się świeci. Dodatkowo skóra stała się odświeżona, ukojona i taka miła w dotyku. Chętnie będę do tej maski powracać, bo ta maska powoduje mniejsze błyszczenie się skóry, a na tym najbardziej mi zależy, kiedy zmagam się z błyskiem codziennie.  


Łagodzący płyn micelarny z aloesem usuwa makijaż i zanieczyszczenia, koi, regeneruje

Zespół ekspertek Laboratorium Naukowego Lirene stworzył unikalną formułę micelarną ze 100% naturalnym aloesem, opartą na synergii działania składników oczyszczających oraz łagodzących, która:
• skutecznie usuwa makijaż i zanieczyszczenia skóry twarzy i okolic oczu
• wspomaga procesy regeneracyjne
• głęboko nawilża
• odświeża
Płyn, dzięki optymalnej zawartości miceli, zapewnia dogłębne oczyszczenie skóry twarzy i okolic oczu z makijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń. 100% naturalny ekstrakt z aloesu skutecznie łagodzi podrażnienia oraz koi skórę. Dzięki swoim unikalnym właściwościom nawilża oraz przywraca skórze miękkość, pozostawiając ją na długo odświeżoną i zregenerowaną. Dzięki delikatnej formule polecany jest także dla cer wrażliwych.

Składniki aktywne:
Aloes - Surowiec roślinny o znanych od lat właściwościach nawilżających, zawiera bowiem liczne mukopolisacharydy, które są składnikami NMF. Ponadto łagodzi stany zapalne i wspomaga procesy regeneracji skóry.


Pamiętam, że w zamówieniu wybierałam płyn micelarny z miętą, a ostatecznie pojawiła się wersja z aloesem. Domyślam się, że zaszła pomyłka, bo opakowania są identyczne - zielone. Nie mniej jednak i tak z tej wersji jestem zadowolona, bo aloes także lubię w pielęgnacji. Posiada on także cenne właściwości pielęgnujące, więc kochani polecam Wam produkty aloesowe. W oczyszczaniu twarzy płyny micelarne to u mnie coś bez czego nie wyobrażam sobie zmywania na wieczór makijażu. To jeden z kroków, którego nigdy nie pomijam. Ten płyn świetnie sobie radził z usuwaniem makijażu (w lecie nie malowałam się mocno, ale zmywał dokładnie czarną kredkę, podkłady itp.). Usuwał także wszystkie zanieczyszczenia oraz perfekcyjnie koił skórę. Był to czasami taki ratunek, kiedy czułam, że mam czerwoną twarz z opalania. Przykładałam sobie nasączone waciki już po oczyszczeniu skóry i tak przez chwile trzymałam do skóry. Regeneracja była stopniowa i nie czułam tego uczucia, że coś piecze. Płyn ten posiada 100% naturalnego ekstraktu z aloesu, dlatego tak szybko przynosił ten komfort. 


Kochani, jeśli jesteście ciekawi nowości - polecam seboregulującą maskę normalizującą na płachcie z kiełkami brokułu i rumiankiem. Natomiast uważam, że taki płyn micelarny z aloesem to podstawa przy oczyszczaniu i ukojenie skóry. Płyn ten jest do wszystkich typów skóry, więc nawet sprawdzi się przy wrażliwej. Ja z produktów jestem zadowolona, a już niedługo kolejne moje naturalne nowości, które także są na wielki plus :) 


pozdrawiam,

Donna

19 wrz 2020

Projekt denko cz. 84.

Witam,


W sierpniu ze względu na mój zagraniczny pobyt wakacyjny nie zrobiłam projektu denko na czas, ale dzielnie zużywałam puste opakowania. Później początek września też tak szybko minął, że nie miałam kiedy za to się zabrać i nazbierała mi się niezła gromadka. Dziś zapraszam Was kochani na część pierwszą (bo wszystkiego naraz nie udało mi się pomieścić na jednym zdjęciu), a za niedługo już na drugą część. Muszę się z tego trochę ogarnąć, bo nie lubię jak mam dużo pustych opakowań - a nawet nie wiem kiedy mi się tego tyle nazbierało. 


1. Body fragrance C-THRU Harmony Bliss - zapach bardzo przyjemny i kwiatowy, fajnie sprawdzał sią na wiosenne dni. Polubiłam go jak jak i moja mama. Recenzja

2. Naturalny rycynowy olej Dr. Feelgood na wzmocnienie włosów - bardzo dobry olejek do włosów, zamówiłam już drugie takie samo opakowanie. Włosy po tym olejku były zawsze odżywione, nawilżone. Ten olejek dobrze się u mnie sprawdzał. Moje włosy do polubiły, choć trochę jest za gęsty przy aplikacji, to daję radę. Recenzja

3. Malinowy peeling do twarzy Botanic SkinFoood - nie do końca to jest typ peelingu, który lubię, bo wolę coś bardziej ostrego i skutecznego w oczyszczaniu, dlatego tutaj był on bardzo łagodny i myślę, że to taka wersja dla osób z wrażliwą skórą lub dla kogoś go nie lubi ostrych peelingów.

4. 2-minutowa, magiczna maska Love Beauty and Planet Blooming Colour - maska nie obciążała moich cienkich włosów, była pachnąca subtelnymi różami. Mam jeszcze jedno opakowanie tej maski, dlatego chętnie zużyję, ale po kolejne już się nie skuszę. Recenzja

5. Dove peeling do ciała pestki granatu i masło shea - jeden z moich ulubieńców jeśli chodzi o peelingi do ciała, nie zostawiał tłustych smug, pięknie pachniał. Skóra była dobrze oczyszczona, wygładzona i bardzo zadbana. Poznałam już wersję z makadamią, ale chcę poznać kolejny zapach z kiwi.
 
6. Mydełko w płynie z balsamem wersja malinowa Jaonna - dobrze myło i oczyszczało skórę. Ładnie też owocowo pachniało. Polubiłam wersję malinkową, na lato było super, chętnie wrócę do tej wersji.

7. Peeling enzymatyczny to Keratea, marki Cellabic velvet skin - peeling ten bardzo mnie zaskoczył, nie przepadam za peelingami enzymatycznymi, bo wolę konkretne zdzieraczki, ale do tego chętnie bym powróciła. Peeling był okej. Buźka była miła w dotyku, oczyszczona, gładka, promieniała. Recenzja

8. Delikatny żel pod prysznic, śródziemnomorski Granat LPM - lubię żele z tej marki, one zawsze pięknie pachną i pielęgnują skórę. Myślę, że powrócę do tej wersji bliżej ciepłych miesięcy. 

9. Peeling drobnoziarnisty Naturia grejpfrut Joanna oraz Żel pod prysznic 4 w 1 Fit fot life - oba produkty towarzyszyły mi na wakacjach, lubiłam ich świeże zapachy, dobrze oczyszczały i myły skórę.

10. Alpecin szampon kofeinowy C1 dla mężczyzn - sama zużyłam ten szampon mimo, że to wersja dla Panów. U mnie rewelacyjnie się sprawdzał i myślę już nad kolejnym opakowaniu, jak tylko moja grupka szamponów nieco się zmniejszy, a to może jeszcze chwilkę potrwać, ale na pewno wrócę do tej wersj. Recenzja

11. Peeling drobnoziarnisty z olejkiem z czarnej porzeczki od Lirene - dobrze oczyszczał skórę, był fajnym zdzieraczkiem, jestem na tak. Recenzja

12. Lakier do włosów 4 hold TRESemme - lakier zużyła moja mama, to jej już kolejne opakowanie - lubi lakiery z tej marki.

13. Szampon hipoalergiczny i odżywka wzmacniająca Onlybio - niestety ten zestaw rzepakowy nie zachwycił mnie pod żadnym względem. Szampon był nijaki, odżywka nie miała ładnego zapachu. Moje włosy nie miały 'życia' w sobie, były oklapane, szybko się tłuściły. Raczej u mnie ten zestaw się nie sprawdził. 

14. Serum Jedwab Joanna - włoski były super wygładzone, takie błyszczące i pachnące - ta wersja była ze mną na wakacjach, więc byłam zadowolona. 

15. Próbki szamponów, kremów itp. maseczki - na wakacjach starałam się zużywać tego typu produkty i zawsze staram się zbierać m.in szampony w saszetkach i mieć coś w razie wyjazdów. Tu najwięcej zużyłam produktów z Equilibry, bo ta marka jest dla mnie świetna.



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...