6 sie 2018

Detox by Volante - 3 tygodniowa kuracja oczyszczająca.

Witam,



Przyszło Nam żyć w czasach, kiedy to przez jedzenie, zanieczyszczone powietrze i inne czynniki zewnętrzne Nasze organizmy nie zachowują się tak jak organizmy Naszych babć czy pra prababć. Częściej chorujemy, mamy niską odporność i posiadamy w sobie bardzo dużo toksyn. Od czasu do czasu lub systematycznie powinniśmy zatem oczyszczać Nasze organizmy od wewnątrz, by pozbyć się tego co Nam nie służy i nie służy zdrowiu. Odpukać, ale ja osobiście posiadam mega odporność i nie wiem co to antybiotyk, bo rzadko, ale to bardzo rzadko kiedy choruję. Do tej pory różne uzdrawiania domowe oczyszczające robiłam i robię sama, poprzez picie wody z cytryną, picie dużo soków warzywnych, herbatek ziołowych, dań w postaci sałatek, surówek itp. Ale kiedy niedawno przeczytałam o hiszpańskiej kuracji Detox by Volante, postanowiłam, że ją wypróbuję, bo zainteresowała mnie ona i posiada też wiele korzyści dla zdrowia. Co to za kuracja, z czego się składa i czy przyniosła efekty? Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis.


Detox by Volante to połączenie najwyższej jakości oliwy z oliwek Extra Virgin Volante Premium z organicznym świeżo wyciskanym sokiem z cytryny oraz lecytyny sojowej.
Detox by Volante ma na celu oczyszczenie organizmu z toksyn oraz zadbanie o lepsze funkcjonowanie organizmu. Detox by Volante można zastosować raz, dwa lub cztery razy w ciągu roku przez trzy tygodnie. Produkt stosuję się dwadzieścia jeden dni podczas jednej kuracji według opisów na opakowaniu oraz w odstępach trzymiesięcznych między kuracjami. Detox by Volante powinien być stosowany wyłącznie według zaleceń producenta.
Detox by Volante składa się z 21 saszetek 10 mililitrowych. 
Każda saszetka to 4,75 ml oliwy, 4,75 ml soku i 0,5 ml lecytyny.


Jest to kuracja trzytygodniowa. Nie mylić, bo kuracja oczyszczająca to nie jest kuracja odchudzająca, choć owa kuracja powoduje lepsze trawienie tłuszczów i poprawę metabolizmu przez co niechciane kilogramy też można pożegnać. Zawsze rano na czczo piłam z łyżeczki napój. Nie mieszałam go z jedzeniem, nie dodawałam do posiłków. Stosowałam się do zaleceń producenta. Zamykałam oczy i piłam, bo smak cytryny sprawia u mnie zawsze kwaśną minę. Później szybki łyk wody i już było wszystko dobrze. Przez pierwszy tydzień kuracji, czułam że nie jestem jakoś specjalnie głodna do południa. Owszem jadłam śniadania, ale one nie były obfite. Drugi i trzeci tydzień też mniej więcej był podobny, bo jeść - jadłam, ale nie odczuwałam specjalnie głodu nie ciągnęło mnie po prostu do jedzenia jak wypiłam saszetkę Detox by Volante. Zawsze jem śniadania rano i nigdy nie wychodzę bez niego z domu, przy kuracji jadłam ale mniej. Ogólne samopoczucie w ciągu dnia było dobre. Nie odczułam spektakularnych efektów w wyglądzie (mam na myśli lepszą cerę itp.) Ale wiem, że dzięki kuracji dałam sobie dawkę składników odżywczych i przeciwutleniaczy zapobiegając starzeniu się. Kuracja, która składa się z między innymi z oliwy z oliwek zawiera cenną witaminę E, a to ona jest przeciwutleniaczem, która ma znaczące korzyści dla organizmu takie jak zmniejszenie ryzyka chorób serca, zapalania stawów i zmarszczek. Jestem bardzo ciekawa jak będę kiedy babcią, czy będę mieć dużo zmarszczek, które dodadzą mi urody i czy to dbanie o siebie teraz w młodszych latach jak dziś przyniesie korzyści w postaci, że mój organizm będzie się wolniej starzał? Zobaczymy. Uważam, że warto przeprowadzać takie kuracje, bo to od nas samych zależy jak się czujemy i czym posilamy Nasz organizm. Ja nie lubię mieć śmietnika w brzuchu - serio! Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam śmieciowe jedzenie na mieście. Zawsze wybieram sałatki typu: grecka, gdzie dostanę garść cennych oliwek i pyszną oliwę wraz z innymi lekkimi warzywkami.


Dodatkowo do kuracji mogłam poznać Oliwę Volante premium extra Virgin - posłużyła mi ona na 10 obiadów do dań jednogarnkowych typu kasze, makarony z warzywami. Była ona również w formie saszetek co ułatwiło mi porcjowanie przy podduszeniu warzyw lub kropiąc nią pyszne, letnie sycące sałatki. Uwielbiam taką oliwę z oliwek, jak same oliwki w postaci owoców, mogę jeść je naprawdę często.


Stosujecie takie kuracje oczyszczające?
Czy sięgacie po gotowe produkty jak np. ten?
Jeśli lubicie smak oliwy i cytryny to zachęcam do skosztowania Detox by Volante.



pozdrawiam,

Donna

5 sie 2018

Tonujący balsam do ust Weleda odcień Berry Red.

Witam,


Robiąc porządki w kosmetycznych datach ważności natknęłam się na tonujący balsam do ust Weleda odcień Berry Red. Bardzo chciałam go poznać, a posiada jeszcze tylko dwa miesiące terminu, więc chciałam się nim choć przez chwile nacieszyć. Balsam jest genialny i powiem szczerze, że dawno nie miałam czegoś do ust tak porządnie nawilżającego. Owszem używam pomadki bezbarwne, ochronne itp. ale ten balsam jak dla mnie świetnie i bardzo dobrze nawilża i odżywia i pielęgnuje usta. W skali na 10 daje mu 10. Ale więcej o nim już w poniższej recenzji.


Tak naprawdę o marce Weleda nie wiele wiem, jedynie co to czasami coś sporadycznie czytałam na innych blogach. Dlatego jeśli i Wy nie kojarzycie tej marki lub jej nie znacie kilka słów o niej:

Marka Weleda wyraża prawdziwe współbrzmienie człowieka z przyrodą. Certyfikowane, naturalne kosmetyki, których oferta jest naprawdę bogata, pomagają poprawić kondycję, odzyskać i zachować zdrowie. Przyczyniają się do poprawy nastroju i wspierają rozwój osobisty. Weleda powstała w 1921 roku jako laboratorium farmaceutyczne z własnym ogrodem roślin leczniczych.

Stopniowo przebiła się na rynku i zyskała światową renomę jako firma zajmująca się z powodzeniem zdrowiem i urodą. Dziś ma przedstawicielstwa w ponad 50 krajach. Wszystkie produkty Weleda są wytwarzane wyłącznie z naturalnych składników bez użycia sztucznych konserwantów. Dodatkowo surowce w absolutnej większości przypadków mają swoje źródło w rolnictwie ekologicznym.


Właściwości:
- chroni usta przed wpływami zewnętrznymi
- delikatnie napina usta
- głęboko nawilża i intensywnie odżywia
- wygładza drobne linie na ustach


Balsam do ust Weleda Lip Care jest niezbędnym pomocnikiem w pielęgnacji skóry ust o każdej porze roku. Nie ma on typowo wysuwanej części do aplikacji, tylko jest w formie miękkie tubki z której przy lekkim naciśnięciu wydobywa się konsystencja. Tubka posiada skośną końcówkę. Jest to bardzo higieniczne. Ale minusem jest to, że końcówka ta lubi się brudzić, więc polecam wytrzeć sobie wacikiem czy chusteczką. Ja np. nie lubię takich umazianych pomadek/balsamów kiedy wiem, że za jakiś czas znów będę to aplikowała na usta, więc 'dozownik' chcę mieć czysty. Na składach perfekcyjnie się nie znam, ale analizując trochę to posiada on olej rycynowy, olejek jojoba, masło shea, dlatego tak dobrze nawilża on usta.


Ja posiadam wersję berry red, balsam ten nieco zmienia kolor ust i fajnie je podkreśla. Ta zmiana jest bardzo dyskretna i minimalna. Na żywo wygląda to dość naturalnie, bo usta błyszczą, ale też są pełniejsze. Ja widzę ten rezultat u siebie, bo posiadam wąskie usta, dlatego ten efekt jakby powiększenia daje się zauważyć. Co do trwałości to balsam utrzymuje się przez dłużą chwilę na ustach dopóki czegoś nie jemy itp. Sam w sobie balsam jest średnio gęsty i przypomina typowe błyszczyki, ale w żadnym wypadku nie lepi on ust. Na ustach powstaje ochronny, błyszczący film. Czy pachnie? - jakoś specjalnie to nie, albo ja nie umiem skojarzyć tego zapachu. Jego cena to 42 zł i dostępny jest na iperfumy.


Czy znacie markę Weleda? 
Ja powiem, że pierwszy raz mam z nią styczność i jest całkiem w porządku. 



pozdrawiam,

Donna

4 sie 2018

Chwila przyjemności z herbatą Pure Leaf - naturalnie wysoka jakość.

Witam,



Jedni mówią, że w czasie upałów należy pić ciepłą herbatę, inni znów że tylko wodę - ile poradników tyle teorii, nie wiadomo kogo słuchać. Nie mniej jednak herbata to podstawowy i cenny napój pity przez większość z Nas każdego dnia. Ja uwielbiam herbaty: zielone, białe, owocowe, ziołowe, czarne. O ich właściwościach, rodzajach, smakach nie będę Wam pisać, bo internet posiada wiele istotnych na ten temat informacji. Jednak dziś zapraszam Was kochani na wpis o wyjątkowej herbacie, która ostatnio często u mnie gości. Czy znacie już Pure Leaf ?


Pure Leaf to herbaty najwyższej jakości produkowane bez sztucznych konserwantów. Każdy produkt Pure Leaf to herbaty liściaste stworzone wyłącznie z naturalnych składników, zamknięte w jedwabne, ekologiczne piramidki. Pure Leaf to herbaty dla osób, które poszukują oryginalnych doznań smakowych i wspaniałego aromatu.


Smakosze herbat docenią jej jakość, aromat i smak. Ja aktualnie codziennie parzę sobie delikatną zieloną herbatę w szklance od producenta Pure Leaf. Posiada ona podwójne ścianki, które sprawiają, że szklanka utrzymuje ciepło napoju na dłużej, a herbata wygląda, jakby unosiła się w powietrzu. Dodatkowo odmierzam sobie czas przeznaczoną do tego klepsydrą, ile dana herbata ma się parzyć. Ciekawy gadżet i coś nowego kiedy odwiedzają mnie goście. A wracając do herbaty Pure Leaf to jak wspomniałam zaparzyłam Green Gunpowder to wysokiej jakości indonezyjska zielona herbata. Liście zwinięte w maleńkie pączki, podczas procesu parzenia zmieniają się w piękne, podłużne liście. Herbata posiada lekko dymny, ale niezwykle orzeźwiający smak. W całej ofercie jest dużo mnóstwo smaków owej herbaty - jeśli jesteście zainteresowani to zajrzycie do sklepu Konesso.


Jakie herbaty lubicie najczęściej pić?



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...