4 lut 2025

Perfumy, które budzą emocje i uwalniają kobiecą energię - beBIO Ewa Chodakowska.

Witam,



Od zawsze kocham poznawać perfumy dlatego nowe pachnące kobiece testy w #klubrecenzentki od Wizaż bardzo mnie ucieszyły, ponieważ poznałam jeden z dwóch zestawów perfum beBIO Ewa Chodakowska.

Wow nawet nie wiedziałam, że Ewa ma swoją linię perfum!

Wybrałam zestaw, który zaintrygował mnie swoim opisem oraz swoimi nutami zapachowymi. Wybierając je w ciemno, a poznając już na żywo nie pomyliłam się co do mojego gustu, gdyż oba flakoniki skrywają to co mi się podoba! Mają po 50 ml pojemności, a flakoniki są proste, klasyczne z ładnym designem.


Moje perfumy to:

beBIO Ewa Chodakowska, Dressed for Success EDP 50 ml

Ten zapach wyzwoli twoją siłę i wdzięk. Dressed for Success pokochają kobiety, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli chcesz wzmocnić swoją pewność siebie i zrealizować najskrytsze marzenia - intrygujący aromat stanie się twoim cichym sprzymierzeńcem.

Nuty głowy: gruszka, bergamotka, cytryna
Nuty serca: lawenda, kwiat pomarańczy, róża, jaśmin
Nuty bazy: benzoes, piżmo, wetyweria

☆☆☆
Ten zapach uważam, że jest na dzień. Jest świeży kwiatowy, będzie idealny na nadchodzącą powoli już wiosnę do jasnych stylizacji. Sprawdzi się najlepiej do pracy np. biurowej.


beBIO Ewa Chodakowska, Sky is the Limit EDP 50 ml

Sky is the Limit to zapach, który uwolni twoją nieskrępowaną, zmysłową siłę. Drzewno-skórzana symfonia to spotkanie surowej elegancji z ponadczasową klasą.

Nuty głowy: cyprys, jaśmin, róża, kwiat pomarańczy
Nuty serca: wanilia, amyris, drzewna ambra
Nuty bazy: paczula, oud, drzewo sandałowe, skóra

☆☆☆
Ten zapach jest już zdecydowanie na wieczór lub dla wszystkich Pań, które lubią zmysłowe, ciepłe i słodkie wonie. Bezwzględnie jest to mocniejszy zapach, od tego pierwszego i bardziej intensywniejszy. Dla mnie piękny po chwilowym ulotnieniu się - na początku może być nieco duszący.

Współpraca reklamowa z wizaz.pl

 A Wy kochani znajcie już perfumy beBIO od Ewy Chodakowskiej?


pozdrawiam,
Donna

2 lut 2025

"Obsesja terapeutki" - thriller, Vi Keeland. Wydawnictwo Kobiece.

Witam,


U mnie czas na czytanie i nadrabianie ostatnich premier książkowych. 15 stycznia 2025 r. ukazała się nowa książka Vi Keeland "Obsesja terapeutki". To pierwszy thriller bestsellerowej autorki, który wciąga już od pierwszych stron.



Vi Keeland, autorka znana z romansów i powieści erotycznych, tym razem powraca z trzymającym w napięciu THRILLEREM.

Kiedy nowojorska psychiatra Meredith poznaje Gabriela, wpada w niezdrową obsesję na jego punkcie. Czy terapeutka pozwoli wciągnąć się w niebezpieczną grę i rozpozna, kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem?

To nie jest historia o MIŁOŚCI.
To opowieść o OBSESJI.

Opis wydawcy:
Po doświadczeniu straszliwej straty nowojorska psychiatra Meredith McCall czuje się boleśnie osamotniona. Kiedy spotyka Gabriela Wrighta, mężczyznę, z którym łączy ją tragiczna więź, podąża za nim i początkuje tym swoją niezdrową obsesję na jego punkcie. Jak to możliwe, że jemu wiedzie się tak dobrze, podczas gdy jej życie wciąż jest w rozsypce?

Gdy Gabriel wchodzi do jej gabinetu jako pacjent, wie, że leczenie go przekracza wszelkie granice etyczne i moralne. Meredith nie może się jednak zmusić, by go odrzucić, i wikła się dalej w sieć kłamstw, niedomówień i… pożądania. Gdy jej życie i kariera jeszcze bardziej się rozpadają, wydaje się, że nie może być gorzej... dopóki Meredith nie daje się wciągnąć w grę, w której nie wiadomo już, kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem.



Mnie ta książka niesamowicie wciągnęła od pierwszych stron. Wciągnęłam się w "ten świat" tajemnic... obsesji. Czytając napotkałam tu niepokój, zwroty akcji i trochę napięcia. Chciałam jak najszybciej skończyć ją czytać. Dawno nie miałam też thrillera psychologicznego, a połączonego z akcentami miłosnymi, tylko dodaje takiej nutki ciekawości, co się stanie dalej... i jak potoczy się historia. Jeśli tylko lubicie też coś z erotyki to myślę, że czytanie będzie dla Was. Jednak książka ta to nie tylko uniesienia, ale sprzyja też refleksji i pokazuje emocje i coś mrocznego. Czarna tajemnicza oprawka książki na pewno zwraca na siebie uwagę.

Wpis przy współpracy z wydawnictwem Kobiece.


A Wy kochani co dziś czytacie?


pozdrawiam,
Donna


1 lut 2025

Projekt denko cz. 138.

Witam,



Gromadka pustych kosmetyków jakie dziś podsumowuje, sprawiała mi przyjemność w jej używaniu. Naprawdę większość kosmetyków lubiłam i chętnie do niektórych chcę jeszcze powrócić. Nie były to kosmetyki, które otworzyłam i zużywałam w ciągu ostatniego miesiąca, ale kosmetyki, które zbieram do projektu denka, otwieram zużywam (lub nie, bo mi nie służą, lub się z nimi męczę, lub minęła data ważności) i kiedy się dany produkt skończy trafia do gromadki. A tym razem to średnia gromadka pustych opakowań, które czas podsumować i się z nimi pożegnać.


1. For Life & Madaga krem kofeinowy pod oczy - to mój ulubieniec pod oczy, szkoda że mi się skończył, jak tylko go gdzieś spotkam, na pewno się w niego jeszcze zaopatrzę. Krem nawilżał delikatną skórę wokół oczu, nawet po mało przespanej nocy sprawiał wrażenie, że skóra jest wypoczęta, nawilżona, bez opuchnięcia. Bardzo go lubiłam. 

2. Zielone laboratorium krem myjący do higieny intymnej i peeling myjący cytrusowy - oba produkty są wegańskie. Łagodne w używaniu. Peeling był jak taki żelek z drobinkami, które lekko drapały jak taki "piasek" o świeżym cytrusowym zapachu, a płyn do higieny intymnej pomimo, że delikatnie się pienił to przynosił uczucie odświeżenia i dobrego umycia miejsc intymnych. Oba produkty na plus, chętnie do nich wrócę.

3. Onlybio żel pod prysznic migdał - żel posiadał naturalną formułę z olejkiem ze słodkich migdałów, fajnie że posiadał wygodną pompkę. Lubiłam ten żel, bo spełniał swoje zadanie dobrze. Mył, oczyszczał i pielęgnował skórę.

4. Onlybio łagodzący płyn micelarny olejek canola & lewan - buteleczka tego płynu micelarnego jest taka, za którą nie bardzo przepadam, bo zawsze naciskając ją z góry płyn wylewa się i nie jest to do końca dla mnie fajne. Sam płyn micelarny dobrze zmywał makijaż i nie podrażniał skóry. Przelałam go sobie do innej buteleczki i myłam nim moje gąbki do nakładania podkładu. 

5. Dermaco aroma ritual płyn do kąpieli "na stres" - limonka z winogronami świeżo pachniała. Faktycznie w chwilach stresujących i spiętych taka kąpiel z tym umilaczem świetnie łagodziła napięcia i była przyjemna. Zawsze było dużo lekkiej i puszystej piany.

6. Trychoxin szampon przeciw wypadaniu włosów - to już moja kolejna buteleczka i myślę, że nie ostatnia. Razem z ampułkami, które też właśnie skończyłam to była rewelacyjna kuracja dla moich wypadających włosów.

7. Stars from the stars odżywka proteinowa, proteiny ryżu, owsa, arginina, włosy o każdej porowatości - odżywka nieco obciążała mi włosy, dlatego używałam ją nie za każdym razem. Miała ładny zapach. Sama nie wiem, czy mam ją jeszcze w zapasach, czy może inną wersję, ale do tej już nie powrócę. 

8. Joanna pokrzywa w płynie i menthol wcierka regulująca do skóry głowy i włosów - to moje już drugie opakowanie i jestem z tych wcierek od Joanny zadowolona. Są łagodne skuteczne, włosy zawsze są lepiej wzmocnione. Ładnie się rozczesują. Mam jeszcze kilka buteleczek.

9. Lirene hydrolat z mango - kocham hydrolaty, bo są łagodne, nawilżają i odżywiają skórę. Traktuje je jako tonik, jeżeli w danym momencie nie mam toniku. Ten z mango świeżo pachniał. Posiadał 99% składników naturalnych. Chętnie do niego jeszcze powrócę, może w okresie letnim i wakacyjnym.

10. Bielenda eksfoliująca maska z kwasami i witaminą C - robiłam ją od czasu do czasu, gdyż zawsze o niej zapominałam. Fajnie też sprawdzała się jako maska do dłoni - kiedy aplikowałam i trzymałam ją na twarzy lubiłam też zaaplikować na chwilę na skórze dłoni.

11. Onlybio Limon Cello rozświetlający krem do twarzy witamina C, banan i arbuz - tak bardzo żałuje, że już mi się ten krem skończył, bo był rewelacyjny. Pięknie rozświetlał on u mnie skórę. Łagodził wszelakie podrażnienia. Skóra była rozpromieniona zwłaszcza kiedy używałam go na noc, a rano była super wypoczęta, świeża i jasna.

12. Garnier Fructis serum przeciw wypadaniu włosów, włosy cienkie z tendencją do wypadania - przyjemne serum bez spłukiwania używam po myciu i lekkim wysuszeniu jako taka ala wcierka na scalp i nie spłukiwałam. Pojemność 125 ml ale była to buteleczka dla mnie bardzo wydajna.

13. Garnier maska odżywcza Banana Hair Food - lubię tą maskę przede wszystkim za sam zapach. Jest słodko-bananowy i zawsze umila mi to jej aplikowanie na włosy. Lubię ją jako tradycyjna maska do spłukiwania przy myciu włosów, ale można ją też traktować jako odżywkę i maskę bez spłukiwania. W zapasach mam jeszcze kilka jej sztuk.

14. Linteo Baby chusteczki nawilżające dla dzieci - w opakowaniu tylko 10 sztuk, więc sprawdziły się na wyjazd. Lubiłam nimi oczyszczać i odświeżać dłonie. 

15. Sylveco oczyszczający peeling do twarzy - bardzo mi przypasował ten peeling, bo był idealny do mojej tłustej skóry. Był takim nieco ostrym zdzieraczkiem, a to za sprawą korundu. Fajnie i przyjemnie drapał, a po spłukaniu go z twarzy pozostawiał ja idealnie gładką, oczyszczoną, miękką w dotyku i mega czystą. Chętnie powrócę do tego peelingu.

16. Floslek seria carotene pro age krem z kofeiną pod oczy i olejek z beta-karotenem - ten krem kofeinowy nie był tak dobry jak krem pod numerem 1. Olejku natomiast nie zużyłam do końca, nie przepadam za takimi olejkami, ale seria ogólnie przyjemna. 


Kończąc ten projekt denko, kolejny już mam w gotowości :D 


pozdrawiam,
Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...