14 paź 2026

Sesderma Mattifying Serum - serum matujące do cery tłustej, działanie i moje pierwsze wrażenia.

Witam,


Jestem posiadaczką cery tłustej, dlatego doskonale wiem, jak wymagająca potrafi być w codziennej pielęgnacji. Nadmierne wydzielanie sebum, nieestetyczne błyszczenie i trudności z utrzymaniem świeżego wyglądu skóry przez cały dzień sprawiają, że kosmetyki o działaniu matującym są dla mnie szczególnie ważne. Lubię, kiedy moja cera wygląda na zadbaną, a jej wykończenie pozostaje bardziej matowe i komfortowe.

Z zainteresowaniem sięgnęłam po Sesderma Sesbalance Mattifying serum matujące z retinolem, które ma regulować wydzielanie sebum. Produkt należy do linii matującej i regulującej, przeznaczonej do pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej. To kosmetyk, który od razu wzbudził moją ciekawość, szczególnie ze względu na jego przeznaczenie.

Serum znalazłam w najnowszym boxie Pure Beauty COZY DAYS, dlatego postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej i sprawdzić, jakie zrobi na mnie pierwsze wrażenie. Czy okaże się pomocne w pielęgnacji mojej wymagającej cery?

Zapraszam na moje pierwsze wrażenia!


Opis:
Silnie matujące serum odpowiednie do pielęgnacji skóry mieszanej i tłustej. Idealnie sprawdzi się dla osób zmagających się z łojotokiem oraz trądzikiem pospolitym. W składzie produktu zastosowany został Polymethyl methacrylate. Składnik ten zapewnia natychmiastowy efekt zmatowienia. Dodatek kwasu salicylowego działa przeciwtrądzikowo, normalizuje pracę gruczołów łojowych oraz wykazuje właściwości keratolityczne.

Niacynamid zapewnia w serum działanie łagodzące, a ekstrakt z zielonej herbaty, dzięki swoim antybakteryjnym właściwościom, skutecznie niweluje zmiany trądzikowe. Formułę wieńczy retinol, który zmniejsza ilość wydzielanego sebum, a także wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe.

Sesbalance Mattifying Serum niweluje zmiany trądzikowe oraz łojotok, pozostawiając skórę wygładzoną i matową.

Składniki aktywne:

Polymethyl methacrylate, kwas salicylowy, retinol, niacynamid, ekstrakt z zielonej herbaty.

Skład INCI:
Aqua, Niacinamide, Glycerin, Propanediol, Propylene Glycol, Mandelic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polymethyl Methacrylate, Epigallocatechin Gallate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Aesculus Hippocastanum Bark Extract, Alcohol, Ammonium Glycyrrhizate, BHA, BHT, Biotin, Butylene Glycol, Caffeine, Camellia Sinensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Extract, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Faex Extract, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Phosphatidylcholine, Poloxamer 235, Poloxamer 338, Polysorbate 20, Potassium Sorbate, Retinol, Salicylic Acid, Sodium Cholate, Sodium Hyaluronate, Sodium, Hydroxide, Tocophersolan, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Zinc Gluconate.


Serum Sesbalance Mattifying Serum ma pojemność 30 ml i znajduje się w estetycznej, białej buteleczce z wygodną pipetą, która ułatwia dozowanie odpowiedniej ilości kosmetyku. Już samo opakowanie przypadło mi do gustu jest minimalistyczne i praktyczne. Konsystencja serum jest lekka, żelowa, o delikatnie żółtawym zabarwieniu. Po aplikacji pozostawia na skórze subtelną warstwę, która jednak dobrze się wchłania. Nie zauważyłam nieprzyjemnej lepkości ani tłustego filmu, co przy mojej cerze ma duże znaczenie. Sam zapach jest subtelny, świeży, kojarzący mi się z czystością. Do pokrycia twarzy wystarczy mi zaledwie kilka kropli, dlatego myślę, że kosmetyk mógłby być wydajny i posłużyć mi przez dłuższy czas. Niestety, jest też pewien minus, na który zwróciłam uwagę. Na opakowaniu zauważyłam datę ważności przypadającą na listopad, co oznacza, że od momentu otrzymania produktu mam niecałe trzy tygodnie na jego zużycie. Trochę szkoda, ale może się uda. :)

A jak serum sprawdziło się przy pierwszym użyciu? Moje pierwsze wrażenia są całkiem pozytywne! Kosmetyk delikatnie zmatowił skórę, a nadmiar sebum był mniej widoczny. Doceniam również to, że serum dobrze współpracowało z makijażem i nie powodowało u mnie dyskomfortu. Przy tłustej cerze takie właściwości są dla mnie dużym plusem, ponieważ zależy mi na świeższym wyglądzie skóry i ograniczeniu nadmiernego błyszczenia. Na ten moment jestem zadowolona z pierwszego użycia. Oczywiście to dopiero początek i trudno jeszcze ocenić długofalowe efekty, ale serum wzbudziło moje zainteresowanie. Szkoda jedynie tej krótkiej daty ważności, bo chętnie dałabym mu więcej czasu, aby sprawdzić, jak poradzi sobie w mojej codziennej pielęgnacji.

Wpis przy współpracy reklamowej z Sesderma i Pure Beauty.
#współpracareklamowa


A Wy kochani też macie cerę tłustą i zmagacie się z nadmiernym błyszczeniem skóry? Znacie już serum matujące Sesderma Mattifying Serum? Dajcie znać, czy miałyście okazję je wypróbować i jak sprawdziło się u Was.


pozdrawiam,
Donna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za każdy napisany komentarz :)
Osobiście usuwam wszelaki spam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...