21 sty 2020

Unikatowe wzory w Sferze koszulek. Moja nowa bluza: Małe jest piękne! ;)

Witam,



W wolnym czasie nie ma nic lepszego jak serial/film, dobra książka, czy spacer i aktywność na świeżym powietrzu. Lubię te czynności wykonywać w wygodnym stroju, by nie krępowały ruchów. Aktualnie, kiedy za oknem zimowo, a niekiedy już prawie przed wiosennie lubię wskoczyć w ciepłą i milusią bluzę, najlepiej z kapturem. W mojej szafie jak już nieraz pisałam, nie mam dużo typowych bluz, dlatego tą garderobę staram się uzupełniać, jeśli tylko natrafię na coś fajnego. A ostatnio trafiłam właśnie na kapitalny i rewelacyjny sklep z odzieżą jakim jest Sfera koszulek.


To nie jest typowa odzież, którą możemy wszędzie nabyć - oj nie, nie. To sklep, który specjalizuje się w produkcji odzieży z własnym nadrukiem/napisem/logo i indywidualnymi życzeniami klienta. Oferta jest tak bogata (sklep posiada ok 6 tysięcy unikatowych wzorów), że ja wybierając coś dla siebie, wybierałam to kilka dobrych godzin, bo nie mogłam się zdecydować na wzór, czy napis. Ostateczny wybór padł na bluzę, to wiedziałam od początku i na napis "Małe jest piękne" ;))) Często to słyszałam, kiedy poznawałam kogoś, czy to w realu, czy on line przez internet, kiedy mówiłam ile mam wzrostu. 160 cm powiedzmy w butach - szału nie robi, więc ten napis nieskromnie mówiąc pasuje do mnie świetnie! he Wybrałam białą bluzę - wiem, może nie jest to praktyczny kolor, bo szybko będzie się brudził, ale ja to taki czyścioszek i pedantka, więc szybko się na pewno nie ubrudzę. Chyba, że jakiś przypadek losowy spadnie na mnie i samochód mnie opryska kałużą, lub wpadnę do błota (oczywiście teraz to żartuję). Podoba mi się biel jak i czarny kolor, ale zdecydowałam się na biel, bo czarnego w szafie mam już zdecydowanie za dużo. Biel to świeżość, elegancja, połysk, dobra energia, optymizm, radość itp. więc właśnie z tymi cechami mi się ten kolor kojarzy. 


Sama bluza wykonana została z 80% z wysokogatunkowej bawełny i w 20% z poliestru. Nadruk nie pęka, nie zmienia koloru oraz nie spiera się, ponieważ wykonany został z foli Poli Flex Premium. Wszyte metki informują Nas w jakiej temperaturze należy prać, że wolno bluzę prasować itp.


W wewnątrz bluza jest taka milutka w dotyku, czuć nie polarek, ale taki przyjemny ala misiowy materiał. Nie jest ocieplana, no może lekko. Mój rozmiar to S. Obawiałam się, że może być nieco za duża, bo porównując wymiary z moją inną bluzą, to ta była o 4 cm szersza, ale po założeniu, nie czułam, aż takiej wielkiej różnicy. Fajnie mi się ją nosi, jest bardziej luźna i oto mi chodziło. Rękawy są w porządku, kaptur także. Ta bluza dostępna jest jeszcze w kolorze: czerwonym, niebieskim i czarnym i w pozostałych większych rozmiarach: M, L, XL, XXL. Bluza posiada także wygodną i dość sporą kieszeń, gdzie schować możemy obie ręce, tak do środka. 


Zajrzyjcie do sklepu, bo oprócz bluz, jest cała masa koszulek z krótkim rękawem - zarówno damskich jak i męskich. Napisy, nadruki są śmieszne, na luzie i przede wszystkim z dystansem. Ja lubię taką spersonalizowaną odzież, bo wiem, że nikt inny takiej nie będzie miał. Nowością są też koszulki i bluzy dla par, to mistrzowski, pomysł na zbliżające się walentynki już 14 lutego. Pierwszorzędnie jest podarować drugiej połówce niepowtarzalny napis, czy grafikę - mina w chwili dostania prezentu, z pewnością stanie się bezcenna, a wspólne chwile spędzone w takich bluzach/koszulkach jeszcze bardziej zbliży i umocni więź. 


Jak podchodzicie do tego typu spersonalizowanych ubrań?

Podoba Wam się, czy może uważacie, że to nie na miejscu, bo nie wypada, bo wstyd, bo to już nie te lata. Ja wychodzę z założenia, że kiedy czas na pracę i bycie poważnym to praca, kiedy czas na zabawę i dobry humor to zabawa, kiedy czas na 'czas dla siebie' to czas dla siebie, więc w wolnych chwilach, czy na wakacjach, odpoczynku nuta szaleństwa ze śmiesznym napisem, czy nadrukiem jest w porządku i:
 czemu nie! ;)



pozdrawiam,

Donna


20 sty 2020

Styczniowe nowości z miłości do Ciebie oraz naszej Planety - Love Beauty and Planet.

Witam,


O kosmetykach Love Beauty and Planet już nieraz pisałam na moim blogu. Do tej pory poznałam trzy serie kosmetyczne, które polubiłam i opisywałam je tu na blogu, więc poczytajcie. Są to kosmetyki wegańskie, które cieszą się coraz większą popularnością. Powstały one z myślą o konsumentach, którzy chcąc dbać o siebie dbają jednocześnie o naszą planetę. Wszystkie produkty stworzone są z naturalnych składników, które pochodzą ze sprawdzonych źródeł i miejsc z najdalszych zakątków świata, gdzie wytwarzane są w małych, lokalnych gospodarstwach. Dodatkowo, butelki kosmetyków zostały wyprodukowane z plastiku pochodzącego z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia. Marka posiada akredytację Vegan and Cruelty-Free PETA. 


Dziś kochani przedstawiam Wam moją małą gromadkę, która pochodzi z limitowanej edycji i dostępna będzie tylko do końca stycznia w Drogeriach Rossmann. Jeśli tak jak i ja jesteście ciekawi tych nowości - zapraszam do ich poznania. Z racji, że kosmetyki są ze mną krótko, tak więc testy są jeszcze przede mną, ale pokrótce zaprezentuję Wam co nowego i wegańskiego zagościło u mnie w pielęgnacji.

- Szampon w kostce,
- Żel do mycia twarzy,
- Pasta do zębów.
- Maseczka w biodegradowalnej płachcie


Szampon w kostce jest w dwóch wersjach. Ja posiadam wersję z wodą kokosową i kwiatem mimozy, do włosów cienkich i pozbawionych objętości, czyli idealny, bo moje włosy są właśnie cienkie, natomiast druga wersja różowa jest do włosów farbowanych (w sumie też do moich).
Szampony w kostce są mi już znane od kilku dobrych lat, a dokładnie kiedy zaczęła się moja blogowa przygoda, czyli mniej więcej od 2012 roku. Kocham słynny lush, gdzie jak tylko mam możliwość być za granicą kupuję go, bo działa u mnie dobrze na mój chory i łuszczący skalp. Wersji od Love Beauty and Planet jestem mega ciekawa i jak tylko skończę rozpoczętą kurację z innymi produktami na wypadanie włosów, chcę poznać właśnie ten szampon w kostce. Jak sugeruje producent, kostka starcza na ok. 50 użyć. Tu się zgodzę i wierzę, bo mając takie szampony, wiem że są one bardzo wydajne. Dodatkowo ich mała wielkość nadaje się na wyjazdy, bo jest praktyczna i nie zabiera miejsca jak duża, tradycyjna butla szamponu. Urocze serduszko szamponu w kostce, to kolejny argument, że fajnie podarować taki szampon np. ukochanej. Może być mylone z mydełkiem, bo w dotyku przypomina takie kremowe mydełko. Szampon w kostce kosztuje 29,99 zł. 


Drugi produkt jaki posiadam również jest z wersji niebieskiej, to żel do mycia twarzy. Z początku myślałam, ze to miniaturka żelu pod prysznic. Doczytałam jednak, że jest to żel o pojemności 125 ml. Jego koszt to 24,99 zł. 
Produkt zawiera łagodne dla skóry substancje myjące pochodzenia roślinnego, które delikatnie oczyszczają skórę. Żel posiada 'żelową' konsystencję (trochę masło maślane mi wyszło), która pozostawia skórę naturalnie odświeżoną. Chciałabym także poznać wersję zieloną z detoxem, bo ona ma za zadanie oczyszczać skórę.


Pasty do zębów to w ofercie marki totalna nowość! Każda z nich zapakowana jest w aluminiową tubkę, która nadaje się do recyklingu. Kartonik wyprodukowany został także z papieru ze 100% pochodzącego z recyklingu. Ja posiadam wersję o smaku róży i aloesu. Aloes znany jest ze swoich właściwości kojących - łagodzi podrażnienia jamy ustnej, natomiast olejek różany nadaje paście bogaty aromat róży z nutą miodu. W ofercie dostępne są jeszcze dwie inne pasty (kokos i mięta oraz węgiel aktywny i kwiat pomarańczy), kosztują one 21,99 zł za 75 ml pojemności. Szkoda tylko, że pasta, którą ja mam posiada fluorek sodu. 


Na sam koniec zostawiłam maseczkę w biodegradowalną płachcie. Moja wersja z wodą kokosową i kwiatem mimozy nawilża skórę i pozostawia ją odświeżoną. Jej koszt to 15,99 zł. 


Produkty te są takie można powiedzieć miniaturkowe, więc sprawdzą się na podróże. Jestem ciekawa co Was zainteresowało najbardziej. Znacie już może szampony w kostce? Pasty do zębów? 


Pamiętajcie te nowości dostępne są wyłącznie w styczniu w Drogeriach Rossmann.




pozdrawiam,

Donna


17 sty 2020

Tisane żel do powiek Świetlik i Cremobaza 30% mocznika.

Witam,



Na spotkaniu blogerek, jakie odbyło się w grudniu w Krakowie, wśród upominków znalazłam dwa produkty od Farmapol - ucieszyłam się, bo miałam wcześniej taką możliwość, by sobie coś wybrać indywidualnie. Wybrałam więc coś na oczy i coś do stóp. Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis, bo chciałabym coś więcej o tych produktach napisać. Relaks dla oczu Tisane żel do powiek Świetlik i Cremobaza 30% mocznika - to właśnie dwa moi ulubieńcy ostatnich tygodni.


Krem Cremobaza 30% - Krem zmiękczający o właściwościach nawilżających.

WSKAZANIA 
Polecany szczególnie do skóry nadmiernie przesuszonej, zrogowaciałej i pękającej (szczególnie skóry rąk, łokci, kolan i pięt). Eliminuje szorstkość skóry, zmiękcza, wygładza i długotrwale nawilża. Testowany dermatologicznie. Nie zawiera kompozycji zapachowej.

DZIAŁANIE 
Krem z 30% zawartością mocznika intensywnie pielęgnuje, chroni, nawilża i wygładza miejsca na skórze objęte nadmiernym rogowaceniem, a także pękaniem. Łagodzi, relaksuje i pomaga zachować elastyczność skóry.

Aqua, Hydroxyethyl Urea, Propylene Glycol, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Ammonium Lactate, Disodium Phosphate, Citric Acid, Glyceryl Caprylate.


Cremobaza 30% to krem zmiękczający o właściwościach nawilżających. Wcześniej poznałam cremobazę 50% i była mega, dlatego teraz chciałam wypróbować o mniejszym stężeniu mocznika. Ta wersja równie dobrze sprawdza się co 50tka! Krem stosuje tylko na stopy, ponieważ do rąk mam standardowe kremy do rąk, a łokcie i kolana nie mam mocno przesuszonych. Stopy to już inna bajka. Lubię o nie dbać, zwłaszcza, że ja non stop w domu chodzę bez skarpetek. Tu skóra szybko mi się przesusza, a pięty wołają o dobre nawilżenie. Cremobaza 30% zmiękcza zrogowacenia, natłuszcza. Najlepiej jak na noc posmaruje stópki i nałożę skarpety i tak przez kilka razy po rząd. Od razu widać polepszenie kondycji skóry. Lubię też moczyć stopy w wodzie z dodatkiem soli, używać pumeksów. Te dodatkowe czynności sprawiają, że domowe zabiegi potrafią zdziałać cuda na moich stopach. Co prawda nie byłam też nigdy na profesjonalnym zabiegu Spa tylko dla stóp, więc nie mam porównania, ale to jak dbam o stopy w domowym zaciszu mi w zupełności wystarczy. Cremobaza 30 % to dobry krem, nawilża, pomaga kiedy skóra na piętach staje się popękana, natłuszcza i wygładza.


Żel do powiek Tisane Świetlik. Relaks dla oczu. Przynosi ulgę zmęczonym oczom i wrażliwym powiekom. Nawilża i pielęgnuje.

DZIAŁANIE

Żel przynosi ulgę zmęczonym i podrażnionym oczom. Działa przeciwzapalnie, normalizuje ukrwienie w okolicach oczu, zmniejsza opuchliznę i zasinienie. Nawilża delikatną skórę powiek. Jest niezastąpiony przy pielęgnacji spuchniętych, podrażnionych kurzem, słońcem i makijażem okolic oczu. Ma działanie przeciwzapalne i łagodzące podrażnienia.

WSKAZANIA
Oczy zmęczone czytaniem, promieniowaniem monitorów, pracą w sztucznym oświetleniu, prowadzeniem samochodu. Powieki opuchnięte, zaczerwienione z powodu wpływu czynników środowiskowych takich jak zapylenie, wiatr, słońce. Preparat ze świetlikiem lekarskim może być z powodzeniem stosowany także przez osoby noszące soczewki kontaktowe. Można go stosować pod makijaż, szybko się wchłania.

Aqua, Euphrasia officinalis extract, Propylene glycol, Carbomer, Sodium hydroxide, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben.


Żel znajduje się w malutkim plastikowym słoiczku o pojemności 4,7 g. Ta forma opakowania nie jest taka jaką lubię, bo jest dla mnie mało higieniczna. Zdecydowanie wolę wygodne tubki. Tu muszę za każdym razem dotykać konsystencji palcem, a jak wiemy niesie to za sobą masę bakterii (zawsze mam ręce umyte jak aplikuję ten żel na skórę, nie mniej jednak i tak gdzieś tam są te mikro bakterie). Konsystencja jest w formie 'ciemnego' żelu, a sam żel pachnie tak ziołowo i aptecznie. Aplikuje go pod oczy i na powieki. Od razu czuję ulgę, kiedy moje oczy są zmęczone. A niestety są bardzo, od patrzenia w monitor, w telefon itd. (dodatkowo wspomagam się też kroplami do oczu). Żel po aplikacji pozostawia taką przezroczystą otoczkę, wchłania się ona po chwili i nawilża dobrze skórę. Żel nakładam rano i wieczorem, ponieważ poranki nie należą do zbyt przyjemnych - nie lubię rano wstawać, jestem zaspana i mam opuchnięte powieki. Opuchlizna powstanie czasami z niedoczynności tarczycy, tak już mam, ale to mija, dlatego wklepanie żelu sprawdza się dobrze też pod makijażem.


Dla mnie oba produkty spisują się dobrze, jedyny minus to opakowanie świetliku, wolałabym aby była to wygodna tubka, lub coś z pompką. Znacie Cremobazę 30%?




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...