12 sie 2020

Czym pachnę w sierpniu? Włoska marka Trussardi - Donna.

Witam,



Kolekcja zapachowa u mnie się co jakiś czas powiększa - mam stałych faworytów, jeśli chodzi o wybrane i lubiane marki z perfumami, ale lubię poznawać też coś z nowych marek, które znam tylko ze słyszenia, czy widzenia z wystaw perfumerii. Zawsze mnie coś nowego kusi, nawet jak nie jest już najświeższą nowością. Od jakiegoś czasu chodziła za mną włoska marka Trussardi - z wodą toaletową dla kobiet Donna. Nie trudno się domyślić i nie dziwić, dlaczego wybrałam akurat tą nazwę - chciałam mieć zapach z 'moim pseudonimem', który pochodzi od mojego imienia i którym podpisuje się pod moimi wpisami. A ponieważ nic z owej marki do tej pory jeszcze nie miałam, tak wybór padł właśnie na Donnę :) Jestem ciekawa kochani, czy znacie już ten zapach, a może wodę perfumowaną, która ma podobny flakonik, ale nuty zapachowe jak i zatyczka różnią się kolorem.


Woda toaletowa Trussardi Donna to czysto kobiecy zapach, dzięki któremu zostaje się zauważonym, w każdym towarzystwie. Jest to ten typ zapachu, co spokojnie można używać zarówno do pracy, na spotkania, czy rodzinne imprezy. W każdy dzień otoczy kobiecą skórę, czy ubranie czymś przyjemnym i pachnącym. Jest w nim coś ze świeżości jak i coś otulającego. Ogólnie zaliczany jest on do kategorii cytrusowej, świeżej i czystej, ale nutkę słodyczy też w nim fajnie czuć, która nie jest nachalna. Świetnie ta woda toaletowa sprawdza się właśnie aktualnie w czasie ciepłych i letnich sierpniowych dni. Polecam go używać na co dzień, by każdego dnia czuć się pewną siebie i niezależną kobietą. W zapachu intryguje mnie jego kobieca elegancja i to coś, co nie spotka się w większości innych kwiatowo-szyprowych zapachach. Kiedyś taki zapach przypominał mi perfumy mojej mamy, może miała coś zbliżonego? Bo gdzieś już taki aromat mi się przewinął koło mojego nosa - pamiętam go, a mój nos jest czujny. Jak na wodę toaletową, muszę napisać, że zapach jest trwały, wyczuwam go przez większość dnia, pomimo, że jest to wersja wspomnianej wody toaletowej. I to mi się w nim podoba, bo nie muszę co chwilę aplikować i dobierać psiknięć. 


Zapach ten to grupa kwiatowo-szyprowa. Dokładnie w zapachu spotkać możemy następujące nuty:

Głowa: yuzu, cytryna, melon
Serce: lotos, jaśmin, kwiat pomarańczy
Podstawa: wanilia, cedr, paczuli, drzewo sandałowe

Jak więc widać jest tu coś świeżego cytrynowego, ale i słodkiego jak wanilia, dlatego zapach ten jest świeżo-otulający, z tym 'czymś' co tworzy świetną taką niespotykaną całość co ogólnie mi się podoba, bo jest w nim takie coś przełamanego i świeżego i ciepłego, jak kontrast. 

Woda ta ma klasyczny i prosty flakon, przypominający ala piersiówkę. Zatyczka w kolorze srebrnym dodaje takiego dodatku w kształcie jakby korony, która jest nieco ciężka jak taki magnes. Bardzo podobny flakon, ale z ala złotą zatyczkę posiada już woda perfumowana z tej serii od Donny. Obie wersje tego zapachu są dostępne w perfumerii Notino.


A Wy jaki zapach obecnie używacie?




pozdrawiam,

Donna


Moje cztery nowe dresy ze sklepu Femmeluxefinery.

Witam,



Podczas mojej nieobecności w domu, zawitały do mnie nowe przesyłki ze sklepu femmeluxefinery.co.uk. Tak się złożyło, że zamówienia dotarły wtedy, kiedy mnie już nie było w Polsce, ale powoli w ramach wolnych chwil, będę wracać do blogowych wpisów i nadrabiać to o czym chcę pisać. Choć o wakacyjnym wyjeździe marzyłam już od dawna i nie chciałam szybko wracać, tak mając świadomość tego, że w domu czekają na mnie nowe paczuszki - nabierałam dalej pozytywnej energii, która przez cały wakacyjny miesięczny wypoczynek i tak mnie nie opuszczała. Choć mając obecnie cały czas upalne lato, to w moim zamówieniu, które jeszcze robiłam będąc w chłodnej Polsce, pojawiły się 4 nowe zestawy dresowe, które najchętniej myślę będę nosić jesienią. Skoki temperatur bywają też zmienne, więc chłodniejsze wieczory, czy nocne podróże samochodem w trasie sprawiają, że najlepszy w tym czasie sprawdza się oczywiście wygodny dres! Wybrałam coś w jasnych i ciemniejszych kolorach, tak dla urozmaicenia. 

Zapraszam Was kochani na przegląd moich nowych wybranych dresów, w sportowym stylu jak i poniekąd sportowo-eleganckim. A także na inne działy w sklepie:

Szary zestaw Acadia - to zestaw, który już posiadam, ale w kolorze czarnym. Przyszedł czas na odcień szarości, bo tak jakoś polubiłam ten kolor ostatnio i dobrze się w nim czuję. Długość na rękawie sobie podwijam, więc nie ma problemu, że coś jest za długie, bo i tak w tym dresie czuję się komfortowo i dobrze. Ten zestaw uważam, że jest jednocześnie i elegancki i sportowy, więc taki jak lubię najbardziej. Mi się ten komplecik podoba i lubię w wersji czarnej jak i szarej.


Drugi dres to beżowy zestaw dresowy Loungewear - Maria - myślałam, że mam już wszystkie kolory tego dresiku, ale wypatrzyłam w sklepie, że jest jeszcze odcień beżowy, co na ekranie monitora myślałam, że jest to coś w szarościach. Faktycznie, na żywo jest to taki beż, więc zdjęcie koloru na modelce może zmylić. Warto czytać opisy. Model tego dresu uważam, że jest najwygodniejszy ze wszystkich (chyba to już nieraz pisałam). Uwielbiam go i mega lubię. Nawet na wakacyjny wyjazd zabrałam ze sobą granatowy kolorek, ale ze względu na upalną pogodę nie był mi on potrzebny, nic nie szkodzi na jesień się przyda. 


Teraz przejdę już do ciemnych zestawów z myślą o tym, że mogę ubrać je w czasie jazdy na rowerze, na rolki (myślę o ich zakupie i nauczenia się czegoś nowego), czyli do takich aktywności, że dres szybko nie będzie się brudził w przeciwieństwie do jasnych kolorów. Zestaw khaki z długim rękawem - Jinell, to taka butelkowo-zielona kolorystyka. Ten model zestawu posiadam już w szarym odcieniu, a teraz skusiłam się na taki kolor, którego w mojej szafie jest mało. Tu też mogę sobie podwinąć rękawy ale nie muszę - dres jest luźny, wygodny i oto w nim chodzi. Dobrze się w nim czuję.


Ostatni ala elegancko-sportowy dres to czarny zestaw Loungewear Amor. Też świetnie się w nim czuję. Przy nogawkach jest wszyta gumka, co fajnie wygląda, nie ściska ona, więc jest dobrze. Czarny kolor nie musi być smutny, zestaw ten mogę przecież łączyć z innymi kolorami - raz ubrać czarną górę lub czarny dół, chociaż ja w czerni czuję się jak ryba w wodzie, więc dlatego skusiłam się i na ten zestaw i kolor. Dres podobnie jak dwa powyższe (oprócz dresu Maria), ma podobną tkaninę w dotyku. 



Ja jestem teraz zaopatrzona na jesienne dni w dresy, więc już się cieszę na samą myśl, że nie będzie mi zimno, kiedy pogoda się popsuje lub zrobi się chłodniej. Nawet teraz przy letnich deszczach, czy zimniejszych porankach, też mogę szybko wskoczyć w dresik - chociaż chciałabym, aby było jak najdłużej ciepło. Dresy to najwygodniejsze ubranie nie tylko będąc w domu, ale jest stylizacją na wycieczki, podróże, czy nawet zakupy, a nawet luźne spotkania z przyjaciółmi. 

A czy Wy kochani lubicie chodzić w dresach? Jakie kolory najchętniej wybieracie, czy są to szarości, czy może coś ciemnego?




pozdrawiam,

Donna


3 sie 2020

“Offline" - Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście. Mark Boyle.

Witam,



I tak.... mamy, półmetek wakacji i półmetek mojego wakacyjnego wypoczynku, który jest on w połowie aktywny, a w połowie leniwy. Uwielbiam dni, gdzie mogę sam na sam pobyć z książką. Jeszcze przed moim wyjazdem zawitała do mnie książkowa nowość, która swoją premierę miała 12 lipca 2020 roku, jej tytuł to: Offline. Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście", autor: Mark Boyle. Bardzo się z niej ucieszyłam, bo lubię czytać i poznawać tego typu historie. Książka bardzo mnie od razy wciągnęła, a jej czytanie poniekąd zainspirowało i dało chwilę do zastanowienia się nad sensem życia i jego wszystkich udogodnień. Jest napisana łatwym i prostym językiem, więc spokojnie się ją szybko czyta. Historia bohatera książki pokazuje, że życie offline wcale nie jest takie złe, czy trudne. Na co dzień daje satysfakcję i dalszą moc motywacji do działania i przetrwania. Myślę, że większość obecnych osób marzy o tym, by przez chwile być offline, w dobie internetu, technologii, urządzeń itp. Jak więc z tym wszystkim radzi sobie Mark Boyle dowiecie się z owej książki. Ja z ciekawością pochłonęłam tą historię, która przedstawiała osobę, 'nie posiadającą finansów', a trwającą dzięki poszczególnym porom roku, daleko od zgiełku i miejskich zwyczajów. Czy da się przetrwać w dzisiejszym świecie bez urządzeń elektrycznych hmm... dla niektórych jak widać da się!

„Była godzina dwudziesta trzecia, kiedy po raz ostatni sprawdziłem pocztę i wyłączyłem telefon, licząc na to, że robię to na zawsze”.


Nie ma bieżącej wody, samochodu ani niczego, co wymaga elektryczności: internetu, telefonu, pralki, radia, żarówek. Mieszka w drewnianej chacie i prowadzi niewielkie gospodarstwo na skraju świerkowego lasu. Brzmi jak wyimaginowany świat daleki od XXI wieku? Być może, ale takie właśnie życie pozwoliło Markowi Boyle - 40-letniemu Irlandczykowi odnaleźć spokój i szczęście. 

Premiera książki “Offline. Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście” odbyła się kilka tygodni temu...


Mark Boyle, Irlandczyk, absolwent ekonomii, znany na świecie jako „człowiek bez pieniędzy”, postanowił zacząć żyć bez dochodów i technologii w 2008 roku. Początkowo miał to być jedynie roczny eksperyment, który ostatecznie potrwał trzy lata. Boyle samodzielnie zbudował dom, nauczył się rozpalać ogień i czerpać wodę ze strumienia. 

Idealnie odnalazł się w prostym życiu. Zaczął kąpać się w rzece, za papier toaletowy doskonale sprawdziła się makulatura z pobliskiego sklepu, a zamiast pasty do zębów zaczął używać kości rybnej i ziaren włoskiego kopru. Ten powrót do źródeł wzbudza głęboką refleksję nad istotą człowieczeństwa w czasach, kiedy granice między człowiekiem i maszyną coraz bardziej się zacierają. 

Zdaniem Boyle’a nie jesteśmy świadomi tego jak wielki wpływ nasze codzienne wybory mają na całą planetę. „Jeśli uprawialibyśmy własne jedzenie, nie marnowalibyśmy 1/3 tego co dzisiaj. Jeśli zbudowalibyśmy swoje krzesła i stoły, nie wyrzucalibyśmy ich podczas zmiany wystroju. Jeśli mielibyśmy oczyszczać dla siebie wodę pitną, pewnie byśmy jej nie zatruwali” - podkreśla Mark Boyle.

 

Książka przynosi refleksję, chwilę zatrzymania się, spojrzenia na świat z innej perspektywy. Lubię poznawać takie historie, wyzwania osób i czytać o losach ludzi, którzy mają swój pomysł na życie. A czy Ty umiałabyś odnaleźć się przez jakiś czas 'offline'?



pozdrawiam,


Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...