31 sty 2026

„Przypowieść o talentach” Octavia E. Butler - wyd. W.A.B.

Witam,


Kilka dni temu w wydawnictwie W.A.B odbyła się premiera książki Octavii E. Butler „Przypowieść o talentach” w znakomitym tłumaczeniu Jacka Chełmniaka. Premiera miała miejsce 28 stycznia 2026 roku i jest to długo wyczekiwana, poruszająca oraz niezwykle aktualna kontynuacja „Przypowieści o siewcy” jednej z najważniejszych dystopii XX wieku.

Ten weekend postanowiłam więc spędzić dokładnie tak, jak lubię najbardziej: z nową książką w ręku i kubkiem herbaty pod kocem, bo przecież weekend bez książki to weekend stracony. Już od pierwszych stron wiedziałam, że to będzie intensywna, wymagająca, ale też bardzo satysfakcjonująca lektura.

Samo wydanie zachwyca - twarda, elegancka oprawa, minimalistyczna szata graficzna i solidne wykonanie sprawiają, że książka robi naprawdę świetne wrażenie jeszcze zanim zaczniemy czytać. To jeden z tych tytułów, które chce się mieć na półce.


Akcja powieści przenosi nas do roku 2032, do świata, w którym instytucje państwowe właściwie przestały istnieć, a społeczeństwo pogrążone jest w chaosie, przemocy i skrajnym fanatyzmie religijnym. W tej brutalnej rzeczywistości rodzi się prorokini nowej ery. Lauren Olamina, założycielka ruchu Nasiona Ziemi, próbuje odbudować sens wspólnoty i człowieczeństwa, opierając je na idei zmiany jako jedynej stałej. Jej wizja świata, w którym wzrost i adaptacja są kluczem do przetrwania, staje się zagrożeniem dla tych, którzy wolą rządy strachu i tyranii.

Historia opowiedziana jest z perspektywy córki Lauren, co nadaje jej jeszcze większej emocjonalnej głębi. To opowieść bolesna, epicka, momentami przytłaczająca, ale jednocześnie niezwykle humanistyczna o wierze, nadziei, stracie i sile idei w świecie, który zdaje się zmierzać ku zagładzie.

Najbardziej poraża jednak to, że choć książka powstała w 1998 roku, Butler z zadziwiającą przenikliwością przewidziała kryzys klimatyczny, narastające nierówności społeczne, populizm i religijny ekstremizm. Czytając ją dziś, trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie dystopia, a niemal reportaż z przyszłości  albo z teraźniejszości. To powieść, która brzmi jak spełnione proroctwo i zmusza do bardzo niewygodnych refleksji.

Wpis przy współpracy reklamowej z wydawnictwem W.A.B.
#współpracareklamowa



Dajcie znać znacie ten tytuł? Czy „Przypowieść o talentach” znalazła się już na Waszej liście do przeczytania?


pozdrawiam,
Donna

26 sty 2026

Pralinki EGO Hazelnut Passion od Vobro - nowość w praktycznym opakowaniu typu doypack.

Witam,


Dziś pozwoliłam sobie na małą chwilę tylko dla siebie. W spokojnym momencie, przy filiżance aromatycznej herbaty, sięgnęłam po nowość od marki Vobro pralinki EGO Hazelnut Passion. To drobny gest, ale właśnie takie niewielkie przyjemności potrafią najbardziej umilić codzienność i zatrzymać nas na moment w biegu dnia.

Pralinki EGO Hazelnut Passion zachwycają już od pierwszego kęsa. To niewielkie, aksamitne czekoladki o subtelnym, stonowanym charakterze, w których wyraźnie wyczuwalna jest nuta orzecha laskowego. Smak jest harmonijny, nieprzytłaczający, a jednocześnie na tyle wyrazisty, by na długo pozostać w pamięci. Czekoladka delikatnie rozpływa się w ustach, dając poczucie komfortu i prawdziwego wytchnienia – dokładnie tego, czego czasem najbardziej potrzebujemy.


Na uwagę zasługuje również forma podania. Całość zamknięta jest w poręcznej i estetycznej torebce typu doypack, która została zaprojektowana z myślą o codziennym użytkowaniu. Łatwe otwieranie dzięki bocznym nacięciom oraz możliwość wielokrotnego zamykania za pomocą wbudowanej struny sprawiają, że opakowanie jest nie tylko eleganckie, ale też bardzo praktyczne. W środku znajduje się 8 pralin, z których każda zapakowana jest w osobną, szczelną zawijkę. Taki detal podkreśla jakość produktu i sprawia, że sięganie po kolejną pralinkę staje się małym rytuałem.


Paczka pralin EGO to dla mnie synonim małego luksusu i subtelnego rozpieszczania własnego ego. To drobna przyjemność, której nie trzeba się z nikim dzielić – można zachować ją wyłącznie dla siebie i sięgać po nią wtedy, gdy ma się na to ochotę. Produkt spełnia oczekiwania zarówno pod względem smaku, jak i estetyki, idealnie wpisując się w codzienny rytm dnia. Sprawdza się zarówno w domowym zaciszu, w pracy, jak i w podróży. Nie bez powodu ideą tej linii jest zachęta, aby każdy znalazł w ciągu dnia swoją własną chwilę dla EGO.


Warto również wspomnieć o ciekawym aspekcie cenowym. Marka Vobro oferuje dziś produkt pralinkowy w cenie zbliżonej do klasycznych tabliczek czekolady, co sprawia, że taka mała, luksusowa przyjemność staje się bardziej dostępna i naturalna w codziennym życiu. To propozycja dla osób, które cenią jakość, estetykę i smak, ale jednocześnie lubią mieć pod ręką coś wyjątkowego bez okazji.

Bardzo dziękuję za tak miłą niespodziankę oraz dwa kartony zbiorcze pralinek EGO Hazelnut Passion. Każdy z nich zawierał aż 14 opakowań, dzięki czemu łącznie trafiło do mnie 28 opakowań tych wyjątkowych pralin. To ogromna radość móc nie tylko samodzielnie cieszyć się nowością od marki, ale także podzielić się nią z najbliższymi w formie drobnych, słodkich upominków.

Cieszę się, że dzięki temu prezentowi nie tylko ja, ale również osoby z mojego otoczenia będą mogły poznać i docenić nowości od marki. To piękny gest, który sprawia prawdziwą przyjemność i zostaje w pamięci na długo. Dziękuję za zaufanie i tę wyjątkowo słodką niespodziankę.

Wpis przy współpracy z marką Vobro.
#współpracareklamowa


A Wy kochani lubicie orzechowe smaki pralinek? Czy również sięgacie po takie drobne słodkie przyjemności, by znaleźć chwilę tylko dla siebie?


pozdrawiam,
Donna

22 sty 2026

Nowości Wewi w Sklepy Krzyś - chusteczki nawilżane i ręczniki czyszczące do domu.

Witam,


Z przyjemnością odkryłam nowości, które właśnie pojawiły się w Sklepy Krzyś. To produkty praktyczne, dobrze przemyślane i stworzone z myślą o codziennym komforcie zarówno dla dzieci, jak i całej rodziny.

Na szczególną uwagę zasługują chusteczki nawilżane Wewi, ponieważ są delikatne, miękkie i przyjemnie pachną świeżością.


Wewi Wet Wipes Baby to propozycja idealna do codziennej pielęgnacji skóry dziecka. Chusteczki są wolne od alkoholu i parabenów, bardzo łagodne, a jednocześnie skuteczne. Duże, wygodne opakowanie zawiera aż 120 sztuk.

Wewi Wet Wipes Dream to równie delikatna wersja, wyróżniająca się subtelnym, kwiatowym zapachem. Również tutaj mamy 120 chusteczek, które sprawdzą się zarówno w domu, jak i w podróży.

W ofercie znajdziemy także Wewi Paris to chusteczki, które jednocześnie czyszczą i nawilżają skórę malucha, łącząc skuteczność z troską o wrażliwą skórę.

Nowością, która szczególnie mnie zainteresowała, są ręczniki czyszczące Wewi, wyjątkowe połączenie skuteczności i świeżości. O zapachu mydła arabskiego, nie pozostawiają smug ani kurzu, doskonale usuwają plamy, odtłuszczają powierzchnie i chronią przed zaparowaniem. Sprawdzą się do czyszczenia szkła, metalu, mebli, plastiku, ceramiki, parkietu oraz dywanów. Produkt nie zawiera parabenów, a opakowanie liczy 100 sztuk.


Dodatkowo miałam okazję poznać:

Chusteczki higieniczne Wewi wykonane w 100% z celulozy są miękkie, delikatne i bardzo wydajne, bo aż 550 sztuk w opakowaniu.

Wewi Wet Wipes Super Soft w poręcznej, kieszonkowej wersji 15 sztuk, idealnej do torebki lub plecaka

To produkty, które realnie ułatwiają codzienne funkcjonowanie i świetnie sprawdzą się w każdym domu.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Sklepy Krzyś.
#współpracareklamowa


A Wy znacie już markę Wewi? Produkty dostępne są: www.sklepykrzys.pl oraz allegro.pl/uzytkownik/sklepykrzys


pozdrawiam,
Donna

19 sty 2026

L’Oréal Paris Age Perfect - moja skuteczna pielęgnacja przeciw oznakom starzenia.

Witam,


Dzięki uprzejmości Wizaz.pl oraz #klubrecenzentki mam ogromną przyjemność poznać bliżej linię L’Oréal Paris Age Perfect, za co bardzo dziękuję :) To pielęgnacja stworzona z myślą o dojrzałej skórze, która potrzebuje czegoś więcej niż tylko podstawowych kroków realnego wsparcia, odżywienia i widocznych efektów.

Linia Age Perfect zachwyca mnie skutecznym połączeniem innowacyjnych formuł i starannie dobranych składników aktywnych, które faktycznie działają na oznaki starzenia. Jako kobieta 40+ coraz bardziej świadomie podchodzę do pielęgnacji. Słucham potrzeb swojej skóry i wybieram produkty, które nie tylko obiecują, ale też dostarczają konkretne rezultaty. 


W mojej codziennej pielęgnacji towarzyszą mi:

 L'Oréal Paris Age Perfect Collagen Expert odżywczy żel myjący do twarzy

To delikatny, a jednocześnie skuteczny produkt oczyszczający, który nie narusza bariery hydrolipidowej skóry. Zamknięty w wygodnej butelce z pompką o pojemności 150 ml, świetnie sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Jego aksamitna, perłowa konsystencja pięknie się pieni i bardzo łatwo spłukuje, pozostawiając skórę czystą, miękką i komfortową. Zawarte w formule peptydy kolagenowe wspierają jędrność skóry, a gliceryna intensywnie nawilża, koi i zapobiega uczuciu ściągnięcia. To idealny pierwszy krok pielęgnacji, który przygotowuje skórę na kolejne etapy rytuału.

 L'Oréal Paris Age Perfect Serum Le Duo redukujące oznaki starzenia

To produkt, który jest mi już wcześniej znany, jednak stosowany razem z całą linią pokazuje swój pełny potencjał. Dwa sera zamknięte w jednej butelce tworzą kompleksową pielęgnację, działając na różne potrzeby skóry jednocześnie. Serum ma lekką, przyjemną konsystencję i bardzo ciekawą aplikację. Już po około tygodniu regularnego stosowania skóra wygląda na bardziej promienną, gładszą i wyraźnie młodszą. Systematyczne używanie wpływa również na widoczność zmarszczek, które stopniowo stają się mniej zauważalne. Cera zyskuje zdrowy blask i świeżość.

L'Oréal Paris Age Perfect Collagen Expert ujędrniający krem na dzień SPF 30

Choć krem dedykowany jest skórze 50+, uważam, że doskonale sprawdzi się również przy moje cerze 40+, szczególnie jeśli zależy mi na działaniu przeciwstarzeniowym i ochronie. Zamknięty w klasycznym słoiczku o pojemności 50 ml, posiada aksamitną konsystencję, która pięknie otula skórę, zapewniając mi komfort i odżywienie bez uczucia lepkości, co jest dla mnie niezwykle ważne. Dodatkowym ogromnym atutem jest SPF 30, który chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB. Krem świetnie współgra z makijażem i stanowi idealną bazę pod podkład.

 L'Oréal Paris Age Perfect Collagen Expert krem na noc

To mój absolutny must have w wieczornej pielęgnacji. Po dokładnym oczyszczeniu skóry żelem, krem na noc idealnie dopełnia cały rytuał. Jego delikatna, ale bogata formuła intensywnie odżywia i wspiera regenerację skóry podczas snu, czyli wtedy, gdy naturalne procesy naprawcze zachodzą najintensywniej. Rano skóra jest wyraźnie bardziej miękka, jędrna i wypoczęta, a przy regularnym stosowaniu zauważam poprawę jej gęstości i elastyczności.

Wpis przy współpracy reklamowej z Wizaz.pl i L'Oreal.
#współpracareklamowa [prezent]



Linia Age Perfect to dla mnie przykład przemyślanej, świadomej pielęgnacji, dopasowanej do potrzeb dojrzałej skóry, która chce wyglądać zdrowo, promiennie i czuć się komfortowo każdego dnia.

A Wy kochani znacie już linię Age Perfect od L’Oréal Paris?



pozdrawiam,
Donna

18 sty 2026

Kobiety z wiatru – poruszająca powieść Magdaleny Knedler, wyd. Zwierciadło.

Witam,


Ten weekend należał do książki, która całkowicie mnie pochłonęła - takiej, która wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się odłożyć nawet na chwilę. Są historie, które czyta się powoli, delektując się zdaniami i są takie, które domagają się pełnej uwagi. Kobiety z wiatru” Magdaleny Knedler zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. 14.01.2026 miała miejsce premiera III tomu serii „Ścieżki Nadziei”, wydanego przez @wydawnictwo_zwierciadlo. Już po pierwszych rozdziałach wiedziałam, że muszę wrócić również do poprzednich części, bo to opowieść, którą najlepiej poznawać w całości - niespiesznie, z uwagą i emocjonalnym zaangażowaniem.


To książka piękna nie tylko pod względem treści, ale również formy. Twarda, elegancka oprawa, ozdobione brzegi stron i dbałość o najmniejsze detale sprawiają, że idealnie nadaje się na prezent dla miłośników literatury i pięknych wydań. Zachwyca w domowej biblioteczce, a jeszcze bardziej podczas samej lektury. To jedna z tych książek, które cieszą oko i poruszają serce.

Autor: Magda Knedler
Tytuł oryginału: Kobiety z wiatru
Data premiery: 14.01.2026
ISBN: 978-83-8132-730-5
EAN: 9788381327305
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: twarda  z barwionymi brzegami
Liczba stron: 416
Cena detaliczna: 59,90 zł
Kategoria: literatura piękna


Magdalena Knedler po raz kolejny zabiera nas w świat silnych kobiet, których losy splatają się niczym warkocze, pozornie delikatne, a jednak niezwykle trwałe. Poznajemy Praksedę, pochłoniętą opieką nad trojaczkami, która próbuje odnaleźć równowagę między macierzyństwem, własnymi ambicjami a życiem towarzyskim. Jest Aniela, korzystająca ze swojego statusu, nieświadoma, jak dramatyczne konsekwencje przyniesie odnowiona znajomość z przeszłości. Jest też Frida, ucząca się nie oczekiwać zbyt wiele od życia, choć los jak to często bywa przygotował dla niej zaskakujące zwroty akcji. Do tego powrót kogoś dawno niewidzianego, stare błędy i decyzje, które komplikują wszystko jeszcze bardziej.


To poruszająca opowieść o siostrzanych więziach, mrocznej przeszłości, przyjaźni wystawionej na próbę i kobietach, które w tamtych czasach musiały wykazać się ogromną siłą. Jest tu miejsce na romans, ale również na ból, codzienność, trudne wybory i emocje, które zostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki. Dużo się dzieje, a każda kolejna strona tylko pogłębia ciekawość, właśnie dlatego ta historia tak bardzo mnie wciągnęła.

„Kobiety z wiatru” są już dostępne w sprzedaży znajdziecie je na sklep.zwierciadlo.pl, a także w innych księgarniach online i stacjonarnych.

Wpis przy współpracy reklamowej z wydawnictwem Zwierciadło.
#współpracareklamowa


Jeśli lubicie poruszające historie z wyrazistymi, kobiecymi bohaterkami i emocjami, które rezonują jeszcze długo po lekturze, to zdecydowanie książka dla Was. Polecam serdecznie. :))


pozdrawiam,
Donna

17 sty 2026

Treaclemoon Creamy She Butterfly - kremowy mój ulubiony żel pod prysznic z masłem shea.

Witam,



Myślę, że każdy, kto choć raz sięgnął po żele pod prysznic i do kąpieli marki Treaclemoon, szybko zrozumie, dlaczego można się w nich zakochać, dokładnie tak, jak ja. To produkty, które wyróżniają się przepięknymi, dopracowanymi zapachami, dużymi, wydajnymi pojemnościami oraz uroczymi etykietami, które od razu przyciągają wzrok i umilają codzienną pielęgnację. Ogromną radość sprawiło mi więc to, że w boxie Pure Beauty w edycji WINTER WONDERS znalazł się żel pod prysznic i do kąpieli Creamy She Butterfly. To zapach, którego wcześniej nie miałam okazji poznać, dlatego tym bardziej byłam ciekawa tej wersji. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że to będzie kolejna udana propozycja tej marki. Kremowa konsystencja, otulający aromat i przyjemne uczucie na skórze sprawiły, że codzienny prysznic stał się dla mnie moim małym rytuałem przyjemności. Żel dostępny jest w dużej pojemności 500 ml, co czyni go bardzo wydajnym, a jego cena to około 21 zł, co uważam za świetny stosunek jakości do ceny. To kosmetyk, który nie tylko pięknie pachnie i cieszy oko, ale również pozwala na chwilę relaksu po długim dniu.

Zapraszam Was kochani serdecznie i ciepło na moją opinię na jego temat. 


Kilka słów od producenta:
Shea Butterfly to kremowy żel pod prysznic i do kąpieli, który podnosi codzienną pielęgnację skóry do poziomu relaksującego rytuału. Formuła wzbogacona masłem shea delikatnie oczyszcza skórę, jednocześnie dbając o jej komfort i miękkość. Bogata, kremowa konsystencja tworzy przyjemną pianę, która otula skórę i pomaga zachować jej naturalne nawilżenie. Produkt sprawdzi się zarówno podczas szybkiego prysznica, jak i długiej, odprężającej kąpieli. Subtelny, kremowy zapach inspirowany masłem shea sprawia, że każda aplikacja staje się chwilą wyciszenia i przyjemności . Żel jest odpowiedni do codziennego stosowania.

Dlaczego warto?
- kremowa formuła wzbogacona masłem shea
- delikatnie oczyszcza, nie powodując uczucia przesuszenia
- odpowiedni do stosowania pod prysznicem i w kąpieli
- subtelny, otulający zapach

Shea Butter Glycereth-8 Esters - wspiera nawilżenie i pomaga chronić skórę przed utratą wilgoci
Glycerin - wiąże wodę w naskórku, zapewniając komfort i miękkość skóry
Cocamidopropyl Betaine - delikatny składnik myjący, który oczyszcza skórę bez podrażnień

Sposób użycia
Nanieś niewielką ilość produktu na wilgotną skórę, delikatnie wmasuj do uzyskania piany, a następnie spłucz wodą. Produkt można również dodać pod bieżącą wodę do kąpieli.

Składniki: (INCI)
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycol Distearate, Parfum, Coco-Glucoside, Citric Acid, Sodium Benzoate, Cocamide MEA, Laureth-10, Potassium Sorbate, Shea Butter Glycereth-8 Esters, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hexyl Cinnamal, Limonene, Coumarin, Phenoxyethanol.


Jak już pisałam wcześniej uwielbiam żele pod prysznic marki Treaclemoon. Miałam okazję poznać już kilka ich wersji i za każdym razem byłam oczarowana zapachami, które potrafią poprawić nastrój i zamienić codzienny prysznic w mały rytuał przyjemności. Wersji Creamy She Butterfly wcześniej nie używałam, dlatego sięgałam po nią z dużą ciekawością i już pierwsze prysznice z tym kremem pod prysznic totalnie mnie zachwyciły. Szczególnie cieszy mnie fakt, że formuła zawiera masło shea, które jest moim zimowym ulubieńcem. W tym okresie moja skóra potrzebuje więcej odżywienia i komfortu, a ten składnik doskonale się tu sprawdza. Dodatkowo bardzo doceniam dużą pojemność, bo takie opakowania starczają mi na długo i pozwalają cieszyć się ulubionym kosmetykiem bez pośpiechu i ciągłego uzupełniania zapasów. Opakowanie żelu jest po prostu piękne - estetyczne, w białej odsłonie, z uroczym serduszkiem i różowym motylkiem. Już sam wygląd przywołuje skojarzenia z nadchodzącą wiosną. Podobne wrażenie daje mi również zapach, który jest kwiatowy, delikatny, bardzo kobiecy i uroczy. Otula on skórę podczas mycia i subtelnie utrzymuje się jeszcze przez chwilę po prysznicu.
Konsystencja jest kremowa i w kontakcie z wodą bardzo dobrze się pieni, dzięki czemu produkt jest przyjemny i wydajny w użyciu. Skóra po myciu jest czysta, pachnąca, miękka, dobrze nawilżona i wyraźnie dopieszczona, a jednocześnie idealnie przygotowana na kolejne etapy pielęgnacji. Ogromnym plusem jest też to, że Creamy She Butterfly można stosować zarówno jako krem pod prysznic, jak i produkt do kąpieli, co czyni go niezwykle uniwersalnym. To kolejny zapach Treaclemoon, który z przyjemnością wpisuję na listę swoich ulubieńców.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Treaclemoon i Pure Beauty.
#współpracareklamowa


Jeśli lubicie kochani produkty, które łączą funkcjonalność z przyjemnością stosowania, żele Treaclemoon zdecydowanie warto mieć na swojej półce.


pozdrawiam,
Donna

15 sty 2026

Moje zimowe SOS dla skóry na mroźne dni z produktami do La Roche-Posay i CeraVe.

Witam,


Dziś, kochani, chciałabym podzielić się z Wami moim zimowym SOS dla skóry na mroźne dni. Zima rozgościła się u nas na dobre, a na południu Polski śniegu nie brakuje i w ostatnich dnach nasypało go całkiem sporo. Moja skóra bardzo szybko zaczęła domagać się większej troski, a przede wszystkim nawilżenia i regeneracji. Nie lubię mrozu, wiatru i suchego powietrze w pomieszczeniach, bo właśnie te czynniki m.in sprawiają, że moja skóra staje się bardziej wrażliwa, napięta i jest przesuszona. Postawiłam więc na świadomą, dobrze przemyślaną pielęgnację, która opiera się właśnie na intensywnym nawilżeniu, regeneracji i wzmocnieniu bariery ochronnej.


Razem ze mną na co dzień towarzyszy mi:

La Roche-Posay Toleriane Sensitive - prebiotyczny krem nawilżający, który doskonale sprawdza się w zimowych warunkach. Jest bezzapachowy i bardzo delikatny, dzięki czemu idealnie nadaje się nawet dla skóry wrażliwej. Zawiera wodę termalną z La Roche-Posay o właściwościach kojących, glicerynę oraz ceramidy, które pomagają zatrzymać nawilżenie w skórze, a także witaminę B3, znaną z działania łagodzącego i wzmacniającego barierę hydrolipidową. Krem ma aksamitną, przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i daje natychmiastowe uczucie komfortu. Dodatkowym plusem jest poręczna tubka zamykana na klik, idealna do codziennego użytku i do torebki.


Drugim filarem mojej zimowej pielęgnacji jest La Roche-Posay Hyalu B5 Serum – skoncentrowane serum, które regeneruje skórę i pomaga ujednolicić jej strukturę. Zawiera kompleks czterech form kwasu hialuronowego oraz witaminę B5, które wspólnie intensywnie nawilżają, wygładzają i wzmacniają naturalne mechanizmy ochronne skóry. Serum ma lekką, aksamitną konsystencję, łatwo się rozprowadza, szybko wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. To jeden z tych produktów, do których naprawdę chętnie wracam.


Nie zapominam również o pielęgnacji ciała. CeraVe Intensywnie Nawilżający Balsam to mój niezawodny ratunek dla bardzo suchej i szorstkiej skóry, szczególnie zimą. Długotrwale nawilża, redukuje uczucie swędzenia spowodowane suchością i skutecznie wspiera odbudowę bariery ochronnej skóry, przynosząc ulgę już po pierwszym użyciu.


Jestem naprawdę zadowolona z tej rutyny pielęgnacyjnej, ponieważ każdy z tych produktów działa synergicznie, wzmacniając barierę hydrolipidową skóry i zapewniając jej ukojenie, nawilżenie oraz regenerację nawet w trudnych, zimowych warunkach. Efekt „przed” i „po” mówi sam za siebie - sucha, podrażniona skóra dłoni zamieniła się w gładką, nawilżoną i promienną, z wyraźnie lepszym kolorytem i zdrowym wyglądem.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty, La Roche-Posay, CeraVe.
#współpracareklamowa 

#skincare #HyaluB5 #MLAD
@larocheposay @ceravepoland @purebeauty_pl



pozdrawiam,
Donna

14 sty 2026

Sesderma i C-VIT Serum Liposomowe - rozświetlenie, blask i promienna moja skóra.

Witam,


Dbanie o skórę twarzy jest dla mnie kluczowym aspektem i absolutnym priorytetem, jeśli chodzi o zdrową i promienną cerę. Zawsze zwracam uwagę na to, aby sięgać po dobre, skuteczne sera do twarzy, dlatego tym razem wybrałam Sesderma C-Vit Serum Liposomowe, które znalazłam w edycji boxa Pure Beauty o nazwie Winter Wonders.

To serum jest naprawdę warte każdej złotówki. Jego koszt to ok. 221 zł, więc dość sporo, ale wg. mnie ma ono same zalety. Doskonale wyrównuje koloryt mojej skóry, nadaje jej piękne rozświetlenie i intensywne nawilżenie, a dodatkowo wzmacnia skórę naczynkową. Choć sama nie mam cery naczynkowej, a raczej tłustą, u mnie również sprawdza się rewelacyjnie, ponieważ skóra wygląda zdrowo, świeżo i jest wyraźnie bardziej promienna.

Serdecznie zapraszam Was na dzisiejszy wpis, w którym opowiadam więcej o tym wyjątkowym serum i moich wrażeniach z jego stosowania.


C-VIT Serum Liposomowe - jej sekretem jest stabilna forma witaminy C w postaci 3-0 etylowego kwasu askorbinowego, który w połączeniu z innowacyjnymi składnikami oraz nanotechnologią przenika w głąb skóry, zapewniając skuteczne działanie.

Serum C-VIT wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne oraz przeciwzapalne, chroni skórę przed wolnymi rodnikami, rozświetla i ujednolica jej koloryt. Zapewnia głęboki poziom nawilżenia, zwiększa syntezę kolagenu i elastyny, dzięki czemu cera staje się bardziej jędrna i elastyczna.

Wspomaga ochronę przed promieniowaniem UV, niweluje oznaki fotostarzenia i przebarwienia, zapobiegając ich nawrotom. Ponadto wzmacnia naczynia krwionośne i niweluje rumień. Serum C-VIT zapewnia potrójne spektrum działania: antyoksydacyjne, przeciwzmarszczkowe oraz ujednolica koloryt skóry.

Stabilna witamina C jest silnym utleniaczem, który chroni skórę przed uszkodzeniami i przedwczesnym starzeniem spowodowanym wolnymi rodnikami.

Witamina C (3-O-etylowy kwas askorbinowy), Wyciąg z miłorzębu japońskiego, Kwercytyna, Pterostilben, Kwas hialuronowy, peptydy

Składniki: aqua, glycerin, propylene glycol, propanediol, polymethylsilsesquioxane, peg-40 hydrogenated castor oil, ginkgo biloba leaf extract, sodium hyaluronate, resveratrol dimethyl ether, quercetin, palmitoyl tripeptide-5, morus alba root extract, 3-o-ethyl ascorbic acid, lecithin, alcohol, tocopheryl acetate, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, polysorbate 20, xanthan gum, sodium chloride, bht, triethanolamine, disodium edta, sodium cholate, hydroxypropyl cyclodextrin, retinyl palmitate, sodium hydroxide, tocopherol, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, potassium sorbate, parfum, citronellyl methylcrotonate, d-limonene, linalool, citral, ci 15985


Serum mieści się w małej, bardzo wygodnej ciemnej, szklanej buteleczce, co uważam za idealne rozwiązanie. Tego typu sera powinny być właśnie w takich opakowaniach, ponieważ ciemne szkło pomaga zachować ich jakość i skuteczność. Pojemność tego serum to 30 ml jest dla mnie w pełni wystarczająca, a samo serum okazuje się bardzo wydajne. Aplikacja jest niezwykle komfortowa i higieniczna dzięki pipetce, która nabiera dokładnie tyle produktu, ile potrzebuję do jednorazowego użycia. Konsystencja serum jest aksamitna i lekka, moja skóra wręcz uwielbia tę formułę. Nie lepi się, nie obciąża, a stopniowo i przyjemnie się wchłania, pozostawiając skórę miękką i przyjemną w dotyku.

Serum stosuję zarówno rano, jak i wieczorem na dokładnie oczyszczoną skórę twarzy. Z każdym kolejnym dniem zauważam, że moja cera staje się coraz bardziej promienna i świetlista, jakby po prostu piękniejsza. To wspaniałe uczucie i dla mnie najlepszy dowód na to, że serum naprawdę działa tak, jak powinno. Dodatkowo doskonale nawilża moją skórę, ujednolica jej koloryt i koi, dlatego widzę w nim same zalety. To jeden z tych kosmetyków, po które sięgam z prawdziwą przyjemnością i który na stałe zagościł w mojej pielęgnacji.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty i Sesderma.
#współpracareklamowa 


Jeśli zależy Wam na pięknym rozświetleniu, skórze pełnej blasku i zdrowej, naturalnej promienności, koniecznie poznajcie C-VIT Serum Liposomowe od Sesdermy.


pozdrawiam,
Donna

13 sty 2026

Elegancka listonoszka Wittchen - klasyka i nowoczesność w kobiecej garderobie.

Witam,


Długo szukałam listonoszki, która będzie czymś więcej niż tylko dodatkiem. Zależało mi na modelu, który nie tylko dopełni moje stylizacje, ale też doda mi pewności siebie i podkreśli mój styl. Chciałam czegoś nowego, oryginalnego i nieszablonowego, a jednocześnie ponadczasowego, dlatego ogromną radość sprawiło mi, gdy marka WITTCHEN zaprezentowała nowość, która od razu skradła moje serce.


Ta elegancka listonoszka z ekoskóry to dla mnie idealne połączenie klasy i nowoczesności. Postawiłam na kolor czarny, który okazał się absolutnym must have w mojej garderobie. Jest niezwykle uniwersalny, ponadczasowy i pięknie komponuje się zarówno z codziennymi stylizacjami, jak i z bardziej dopracowanymi zestawami na większe wyjścia.

Zachwyca mnie jej forma, czyli subtelny połysk, staranne wykończenie i dbałość o każdy detal. Sprawia to, że prezentuje się ona wyjątkowo elegancko. Dekoracyjna klamra na klapie dodaje jej nowoczesnego, modnego charakteru, a usztywniane dno sprawia, że torebka zawsze wygląda nienagannie, niezależnie od tego, co mam w środku.


To jeden z tych dodatków, które nie krzyczą, ale robią wrażenie. Prosta, elegancka i z charakterem dokładnie taka, jaką chciałam mieć w swojej kolekcji.

Dodatkowo w chłodne dni ta listonoszka w zimowe stylizacje towarzyszy mi cały czas. Stała się nieodłącznym elementem moich zimowych outfitów. To dodatek, który pięknie dopełnia stylizacje, dodając im elegancji i klasy. Świetnie odnajduje się zarówno w codziennych zestawach, jak i w bardziej dopracowanych stylizacjach na wyjątkowe okazje. Zachwyca mnie jej forma i wygoda noszenia wygląda doskonale trzymana w dłoni, a na ramieniu jest lekka i bardzo komfortowa. To właśnie takie detale sprawiają, że czuję się w niej swobodnie, ale i stylowo.

#współpracareklamowa z @wittchencom

#WITTCHEN #URBANELEGANCE #trnd @trnd_polska


A Wy, macie swoje ulubione torebki od Wittchen? Jestem bardzo ciekawa, które modele skradły Wasze serca i towarzyszą Wam na co dzień. Czy sięgacie po klasyczne listonoszki? Jeśli tak, dajcie znać, jaki kolor wybieracie najczęściej ponadczasową czerń, ciepły brąz, a może coś jaśniejszego? Chętnie poznam Wasze wybory. :)


pozdrawiam,
Donna

12 sty 2026

Moja kosmetyczna wygrana w BeautyColab i box kosmetyków od L’Oréal :)

Witam,


Czasem naprawdę miło jest wygrać nagrodę i otrzymać box pełen kosmetycznych niespodzianek. W ramach zadania na platformie BeautyColab zostałam wyróżniona i jako jedna z 20 osób, które stworzyły najlepszą publikację, otrzymałam 10 produktów marki L’Oréal o łącznej wartości 774 zł - bardzo dziękuję za to wyróżnienie. To nie była moja pierwsza taka wygrana - kilkakrotnie byłam również nagradzana voucherami do kina, a także miałam okazję wygrać przepiękną biżuterię z perłami.

Cieszę się, że mogę być częścią BeautyColab, poznawać nowości, trendy i kosmetyczne perełki.


Wśród moich ulubieńców znalazły się m.in.:
• Revitalift Laser - krem przeciw oznakom starzenia o potrójnym działaniu,
• Revitalift Filler z kwasem hialuronowym - wygładzający Water-Cream zapewniający długotrwałe nawilżenie,
• Revitalift Laser Serum 3w1 - redukcja zmarszczek, ujędrnienie i wyrównanie kolorytu,
• Revitalift Clinical z witaminą C SPF 50+ - rozświetlający krem na dzień,
• Bright Reveal - serum z 10% niacynamidu na przebarwienia,
• Age Perfect - serum z linii Age Defying,
• Elseve Hyaluron Plump - nawilżająco-scalająca odżywka,
• Elseve 2% Hyaluron Plump - serum bez spłukiwania,
• Infaillible 32H Fresh Wear z witaminą C - podkład,
• Paradise Big Deal - mascara.

Wpis przy współpracy reklamowej z BeautyColab.
#współpracareklamowa


A Wam kochani, udało się ostatnio coś wygrać? 
Pięknego dnia.


pozdrawiam,
Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...