Witam,
Balsam o którym chciałam już dawno napisać - skończyłam w sumie nie tak dawno i właśnie odchodzi do denka, ale zasługuje on na swoje 5 minut na blogu, gdyż:
1). stał się moim ulubieńcem w kategorii pielęgnacji wakacyjnej
2). bardzo dobrze się sprawdził w różnych warunkach
3). pomagał nie tylko gdy naraziłam swoją skórę na słońce
4). ma szereg innych zalet m.in dobrze nawilża, łagodzi i koi
To SOS RATUNEK balsam po przedawkowaniu słońca Lirene Dermo program 5% D-Pantenol. Balsam dla którego zbliża się sezon i warto go mieć ze sobą, kiedy poczujemy, że za długo przebywaliśmy na słońcu.
SOS RATUNEK balsam po przedawkowaniu słońca to wyjątkowo skuteczny preparat łagodzący podrażnienia skóry spowodowane nadmiernym opalaniem. Błyskawicznie likwiduje skutki nadmiernej ekspozycji na słońce i niedostatecznej ochrony antyUV. Uzupełnia niedobory lipidów i witamin, intensywnie odżywia, uelastycznia i przywraca optymalny poziom nawilżenia. Ultralekka formuła łatwo rozprowadza się na skórze.
D-PANTENOL I ALANTOINA
Działają kojąco na podrażniony naskórek, niwelują efekt „palącej skóry”.
OLEJ WINOGRONOWY I WITAMINA E
Przynoszą natychmiastową ulgę spieczonej skórze.
Opinia:
Balsamu używałam na wakacjach, gdy byłam narażona na mocne zagraniczne słońce. Od tamtego czasu (bo nie zużyłam wtedy całego balsamu) używałam powolutku i sporadycznie w warunkach domowych, dlatego tak długo zeszło mi jego zużycie. 150 ml pojemności, a balsam okazał się być mega wydajnym produktem. Kiedy moja skóra była gorąca od słońca, czerwona ten balsam przynosił od razu ukojenie. Łagodził. W ciągu dnia tak tego nie odczuwałam, dopiero pod prysznicem wieczorem widziałam opalone i czerwone miejsca. Na wakacyjnych wyjazdach nie może zabraknąć nigdy tego typu specyfików - one naprawdę ratują skórę i pomagają. Cieszę się, że ten produkt był wtedy ze mną.
Jak wspomniałam wcześniej balsam zużyłam dopiero na dniach, gdyż pomagał mi też kiedy nie narażałam skóry na słońce. Nie mam problemów przy depilacji, ale czasami zdarzały się czerwone krostki na łydkach, skóra jest wtedy wrażliwa i piecze. Ten balsam szybko ratował i przychodził na RATUNEK. Świetnie nawilżał, odżywiał. Skóra już na drugi dzień po nocy była zregenerowana. Balsam posiada alantoine i witamine E, więc te delikatne składniki szybko zaczynały działać. Konsystencja balsamu była typowo biało-kremowa. Konkretna i treściwa ale w dotyku delikatna. Zapach bardzo pachnący, intensywny, taki hmm pudrowo - kobiecy. Jak jeszcze teraz wącham opakowanie, gdy otworze od razu przypominają mi się wakacyjne chwile. Ale co do zapachu, lepiej używało mi się ogólnie balsamu w miesiącach zimniejszych - kiedy był upał zapach jak dla mnie był za ciężki, taki nieco przytłaczający, ale za to działanie było rewelacyjne, więc w małych ilościach używałam jak tylko moja skóra go potrzebowała. W małych bo balsam dłużej się wchłaniał niż typowe nawilżające balsamy i nieco lepił jak nałożyłam go więcej. Nazwa RATUNEK w tym przypadku sprawdza się w porządku, dla mnie ten balsam faktycznie przynosił ratunek, więc jest to kolejny mój sprawdzony balsam od Lirene.
Przygotowujecie się powoli już do wakacyjnego wypoczynku? - lepiej wcześniej zadbać o kosmetyki do pielęgnacji ciała jeśli chodzi o promienie słoneczne, bo te lada chwila będą coraz mocniejsze.
pozdrawiam,
Donna
Miałem i lubiłem :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie mogę się opalać, więc i takie produkty nie są mi potrzebne.
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze, że nie znam tego balsamu. U mnie w tamtym roku królowała Soraya :)
OdpowiedzUsuńJuż niedługo może się nam przyda, bo pogoda się porawia
OdpowiedzUsuńlatem zawsze warto mieć taki balsam sos
OdpowiedzUsuńZdarzało mi się przedobrzyć ze słończem :D śmietana zawsze pomagała :D hihi
OdpowiedzUsuńlatem przyda się na pewno :)
OdpowiedzUsuńMiałam z nim do czynienia w zeszłym roku ;)
OdpowiedzUsuńW lato zawsze jestem cała czerwona, spalona, więc z pewnością mi się przyda:)
OdpowiedzUsuńW lecie na pewno się przyda, zwłaszcza jeśli wyjeżdżamy w jakieś cieplejsze miejsce;)
OdpowiedzUsuńJak przedawkuję słońce to będę o nim pamiętać :) Na razie się jednak na to nie zapowiada eh..
OdpowiedzUsuń