20 lis 2017

Coś słodkiego - piękna patera na ciacha, słodkości, torty, owoce.

Witam,



Już nie mogę się doczekać świątecznych gości, którzy mnie odwiedzą, by nakryć ładnie dla nich stół. Jak to bywa w okresie świątecznym na stołach będą królować ciasta, ciasteczka, domowe wypieki mm palce lizać. Aby ciasta ładnie się prezentowały i były wykwintnie podane do tego posłuży mi przepiękna i wyjątkowa patera. Nie jest to zwykła patera, ale spersonalizowana. Jestem ciekawa, czy goście zauważą grawer 😊 Zatem zapraszam Was kochani do dalszej części wpisu, gdzie opowiem i przedstawię Wam bliżej to naczynie :) A może ktoś podaruje taką paterę na mikołajki lub gwiazdkę mamie, babci, cioci? No Panowie, teraz już macie inspiracje i pole do popisu, bo znam dużo kobiet i dziewczyn co lubią takie gadżety kuchenne. A patera może dosłownie gadżetem nie jest, ale jest praktycznym naczyniem przy serwowaniu ciast czy tortów. 


Ja może idealnym cukiernikiem nie jestem, by serwować pieczone słodkości, ale cały czas coś nowego się uczę i podpatruję u mamy jak ona to robi. Podobno muffinki wychodzą mi całkiem nieźle, czy ciasto śliwkowe. Innych bardziej skomplikowanych ciast nie potrafię piec, ale wszystko przede mną. W ostateczności na paterze mogę podać zdrowe przekąski, owoce, słodkie bułeczki, bo patera jest bardzo praktyczna i zachwyca swą szklaną oryginalnością.


Wracając do patery jest ona okrągła na nóżce, wykonana ze szkła, które jest 2-3 razy bardziej odporne na uszkodzenia niż porcelitowe czy porcelanowe produkty o podobnej grubości. Powierzchnia patery jest idealnie gładka. Jej wymiary to: wysokość: 11,5 cm, średnica: 32 cm i taka patera jest dla nas indywidualnie spersonalizowana. Zajmuje się tym znany i przeze mnie lubiany sklep mygiftdna.pl Dla siebie wybrałam napis - U Aldony zawsze jest pora na coś słodkiego. W rzeczywistości jest ona bardzo dobrze wykonana, jest mocna, stabilna, a grawer wykonany techniką laserową. Na szklanym stole patera komponuje się bardzo elegancko.


Uważam, że taka patera zadowoli wszystkie gospodynie domowe, które uwielbiają pichcić słodkości i przyjmować gości, nawet tych niezapowiedzianych. Spersonalizowana patera zaskoczy nie jednego i na pewno zwróci na siebie uwagę. Gotowych przykładowych napisów sklep przygotował cały wybór, ale możemy również przygotować własny napis tylko dla Nas.


Patera to dobry pomysł na upominek, nie tylko na święta czy uroczystości rodzinne, ale też wspaniały prezent na parapetówkę. Jak Wam się podoba moja patera? Obiecuję, że paterę zaprezentuję jeszcze ze świątecznymi wypiekami - o ile goście dadzą coś pofocić, zanim zniknie wszystko z niej ;) 




pozdrawiam,

Donna

19 lis 2017

Lakier i pianka Care&hold do stylizacji włosów Nivea.

Witam,



Nowości od Nivea ostatnio zaczynają mnie zaskakiwać. Poznany płyn dwufazowy w październiku spodobał mi się i zmywam nim od czasu do czasu tusz z rzęs, a teraz w listopadzie poznałam coś do stylizacji włosów, czyli lakier i piankę z serii Care & hold nr. 4 extra strong. Na lakier czai się już mama, bo ona lakierów używa codziennie, ja natomiast już rzadko... szczerze to tego typu produkty używam tylko sporadycznie lub na jakieś wyjścia, by utrwalić fryzurę, bo włosy cienkie i półdługie w moim przypadku nie potrzebują zbytnio stylizacji, ale nowości chętnie spróbowałam, by je ocenić. Jak spisał się zestaw do stylizacji, zapraszam na krótką recenzję :)


Co o produktach mówi producent:
NIVEA Care & Hold Pianka regenerująca posiada innowacyjną formułę, która łączy regenerację i jednocześnie zapewnia długotrwałe utrwalenie, bez sklejania fryzury. Pianka wzmacnia strukturę włosów i je regeneruje, nie obciąża ani nie wysusza włosów, dodatkowo chroniąc je przed uszkodzeniami termicznymi. Formuła pianki zawiera również Eucerit, dzięki czemu włosy są elastyczne i piękne. Fryzura trzyma się przez wiele godzin, a włosy wyglądają naturalnie i zdrowo.

- Regeneruje włosy i zapewnia im naturalny wygląd
- Nie skleja włosów
- Zapewnia długotrwałe utrwalenie
- Chroni przed uszkodzeniami termicznymi
- Zawiera Eucerit

Aqua, Isobutane, VP/VA Copolymer, Propane, Polyquaternium-68, Butane, Panthenol, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Benzophenone-4, Niacinamide, Palmitamidopropyltrimonium Chloride, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Hydroxypropyl Methylcellulose, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Limonene, Citronellol, Benzyl Alcohol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool


NIVEA Care & Hold Lakier regenerujący posiada innowacyjną formułę, która łączy regenerację i jednocześnie zapewnia długotrwałe utrwalenie, bez sklejania fryzury. Lakier wzmacnia strukturę włosów i je regeneruje, nie obciąża ani nie wysusza włosów, dodatkowo chroniąc je przed promieniowaniem UV. Formuła lakieru zawiera również Eucerit, dzięki czemu włosy są elastyczne i piękne. Fryzura trzyma się przez wiele godzin, a włosy wyglądają naturalnie i zdrowo.

Alcohol Denat., Butane, Isobutane, Propane, Octylacrylamide/Acrylates/Butylaminoethyl Methacrylate Copolymer, Aqua, Panthenol, Niacinamide, PEG-12 Dimethicone, Benzophenone-4, Aminomethyl Propanol, Limonene, Citronellol, Benzyl Alcohol, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool


Opinia:
Są pianki, które lubię i nie sprawiają mi kłopotów i są też te, które sklejają włosy, obciążają. Na stanie mam teraz tylko dwie. Z nivea nie miałam jeszcze nigdy żadnej, więc byłam jej po prostu ciekawa. Pianka okazała się być jak na pierwsze testy okej, bo nie skleja mi włosów. Używam ją tak pasmami, ugniatam lekko na długości włosów. Przyjemny jej zapach mi się podoba i sprawia, że mam ją ochotę używać. Nie czuję obciążenia czy strąków na włosach, bo używam jej w małym porcjach. Radzi sobie kiedy włosy zaczynają się elektryzować.


Lakier Care & hold natomiast pomaga mi, gdy jest wietrznie za oknem. Kiedy robię kucyk, to lakieru używam, by ogarnąć moje baby hair, które rosną :) Staram się nie psikać bezpośrednio na skórę głowy. Czasem psikam od tak pasma włosów, dla lepszego ułożenia. Skutecznym sposobem kiedy chcę nadać objętości spuszczam głowę na dół, psikam lakierem ale lekko przód i odchylam głowę z powrotem - następuje fajny efekt i lakier wtedy pomaga. Z tego co odczułam to lekko jakby wysusza włosy, może to przez to, że w składzie posiada Alcohol Denat? Poza tym innych minusów nie odczuwam i produkty nie sprawiają większych problemów. Nie używam ich też codziennie, więc nie doprowadzam włosów do obciążenia. Nie aplikuje ich na skórę głowy, więc od czasu do czasu sporadycznie cienkim włosom nie szkodzą.


Znacie już te nowości Nivea?




pozdrawiam,

Donna

18 lis 2017

Żele pod prysznic: Gold i Classic Vabun.

Witam,



Co Wasi mężczyźni lubią pod prysznic? Czy kupujecie im męskie żele, czy wszystko im jedno w tej kategorii do mycia? Ja znam takich co tylko im zwykłe mydło wystarczy lub coś 3 w 1 gdzie mogą umyć ciało i włosy za jednym zamachem. Ale na szczęście znam też i takich co zwracają uwagę na produkty pielęgnacyjne. W ofercie Vabun oprócz zapachów, znajdziemy też perfumowane żele pod prysznic. To powinno Panów zainteresować, bo żele pachną wytwornie męsko. 


Wersję Vabun Gold już znam i zna ją mężczyzna, który wcześniej testował, natomiast Vabun Classic to dla Nas jakby nowość. Nie mniej jednak jest również bardzo przyjemna jeśli chodzi o męski aromat zapachowy.


Co o produkcie mówi producent:
Wersja Classic: Żel pod prysznic dla mężczyzn, przeznaczony do codziennej pielęgnacji ciała, który wydobywa prawdziwą męskość. Klasyczny zapach. Idealny dla każdego rodzaju skóry, łączy w sobie aromat owoców, ostrą nutę mięty, lekką woń grejpfruta i delikatna nutę cynamonu. Pielęgnuje, nawilża i pozostawia skórę odżywioną, piękna i pachnącą.
Produkt przetestowany dermatologicznie, pH przyjazne skórze. Pojemność: 250 ml.

Wersja Gold: Idealny dla każdego rodzaju skóry, o zapachu truskawki, ananasa, jabłka, kminku, gałki muszkatołowej, piżma, jaśminu, cynamonu, cytrusów. Piękny, słodki aromat dodający pewności siebie. Zapach utrzymuje się jeszcze długo po kąpieli.


Opinia:
Testujący żele mężczyzna jest bardzo z nich zadowolony. Używa je na zmianę przy porannym prysznicu i wieczornym. Oba produkty dobrze oczyszczają skórę i delikatnie pielęgnują. Konsystencje przy kontakcie z wodą tworzą pianę i dobrze współpracują przy masażu. Zarówno w czasie mycia jak i dłuższą chwilę po prysznicu na skórze, czuć ładny męski zapach. Wersja Classic jest rześka, świeża, bo w swoich nutach znajdzie się i mięta i woń grejpfruta, ale też jest z takim lekkiprzytupem, bo gdzieś tam przewija się też aromat cynamonu, który jest bardzo subtelny i nie czuć go aż tak intensywnie, ale z umiarem w sam raz co nadaje całości tego męskiego akcentu. Wersja Gold natomiast jest już taka bardziej otulająca, nieco słodka, ale nie bardzo, bo nuty ananasa, jabłka czy truskawki nadają takiej wyrazistej męskości, gdzie też towarzyszy cynamon. Oba żele są tak męskie i tak pięknie pachną, że Ci wybredni Panowie polubią te zapachy :) 


Nie ukrywam, ale ja byłam ciekawa jak one się spisują pod prysznicem. Piękny, męski aromat - ulala moja skóra później świetnie męsko pachniała przez jakiś czas. Koniecznie podarujcie swoim mężczyzną owe żele. Do kupienia m.in Pako Lorente i Hebe.



Którą wersję zna Wasz mężczyzna?



pozdrawiam,

Donna

17 lis 2017

Wspomnienia z fotoksiążką Saal-digital.

Witam,



Bardzo lubię pamiątki, czy to w formie dawania czy dostawania. Tym razem sama dla siebie zrobiłam pamiątkę i stworzyłam pamiątkowy album fotoksiążkę z moimi zdjęciami z wyjazdów. Cieszę się, że tak niewiele, a może sprawić tak wiele! Ja wiem, że jestem sentymentalna i lubię wracać do miłych chwil jakie spędziłam na wakacjach. Do tych chwil zachowanych na zdjęciach, bo nie wyobrażam sobie wakacji bez aparatu czy w codziennym życiu. W każdy dzień robię choć kilka zdjęć. Uwielbiam oprawiać je w ramki, lubię przeglądać je na komputerze, ale kiedy w dzisiejszych czasach można stworzyć własną fotoksiążkę, to naprawdę niepowtarzalna okazja do stworzenia własnego projektu i zachowań wspomnień w formie papierowej. 


Swoją książkę zaprojektowałam razem z saal-digital. To cudowne miejsce do stworzenia nie tylko albumów w formie fotoksiążki, ale też fotozeszty, fotoobrazy, kalendarze, fotokartki i wiele innych produktów z własnymi zdjęciami. Wracając jednak do projektu fotoksiążki, stworzyłam ją sama. Wybrałam twardą okładkę, przez co fotoksiążka wygląda na elegancką, a tym samym jest stabilniejsza. Skorzystać można z pomocnych gotowych szablonów, grafik czy z automatycznego kreatora, który jest super pomocnikiem. Ja jednak szablony czy wielkości zdjęć ustawiałam sama.



Wybrałam rozmiar 19x19. Okładkę błyszczącą, dzięki której uzyskałam głębię kolorów i szczególny błyszczący efekt. Nie ma się co martwić, ale nie ma przy dotykaniu oprawki odbitych palców. W środku natomiast powierzchnia wewnętrzna stron jest już wykonana na papierze matowym. Ich wysoka jakość jest naprawdę na najwyższym poziomie.


Efekt końcowy mnie bardzo zadowolił. Wzruszył. Wspomnienia wróciły, jestem zadowolona z tego pięknego albumu.


Czas dostawy ha, nim się obejrzymy w ciągu 3 dni kurier zapuka do Naszych drzwi z Naszym projektem, więc może warto pomyśleć nad gwiazdkowym prezentem dla najbliższych, co Wy na to :) Podobają Wam się takie fotoksiążki?



pozdrawiam,

Donna

16 lis 2017

Fireside Treats wosk Yankee Candle.

Witam,


Choć wosk Fireside Treats jest już od dłuższego czasu w ofercie, ja dopiero teraz go poznałam. Bardzo, bardzo chciałam go już mieć, ale zawsze jakoś coś innego wybierałam lub nie było go aktualnie w sklepie na stanie. Pytałam nawet na stoiskach Yankee, ale tego wosku nigdzie nie mogłam spotkać. W końcu udało się go dorwać i odpalić. Bo kto z Nas nie lubi pianek, takich do jedzenia lub do kawy. A jak pachną te opiekane? - musicie koniecznie zapoznać się z tym woskiem.. choć może być już przez Was dobrze znany, tylko ja mam tyły co to poznawania kolejnych wosków :P



Jest to wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. 
Wyczuwalne aromaty: opiekane pianki.


O wosku:
Ciągną się w nieskończoność i pachną kuszącym, roztopionym cukrem. Przypiekane w żywych płomieniach wieczornego ogniska pianki to smak dzieciństwa i wspomnienie upływających w doskonałej atmosferze spotkań z przyjaciółmi. Słynne, topione Marshmallows to także zjawiskowa kompozycja Yankee Candle, która – przybierając formę naturalnego wosku – pachnie karmelizowanym cukrem, słodkim lukrem i ledwo wyczuwalną nutką najprawdziwszej, ogrzanej w płomieniach wieczornego ogniska laski wanilii.


Opinia:
Zapach z kominka po odpaleniu urzekł i to bardzo, bo wosk okazał się być z tych aromatów, którym mówię - chcę takich więcej! Jest przepiękny. Słodki, aczkolwiek nie mdły. Otulający przestrzeń jakby się było w jakiejś w krainie słodk0-waniliowej. Oj, coś czuję, że chyba nie skończy się na jednym wosku, chciałabym święcę lub kilka wosków jeszcze co najmniej. Pianki marshmallow spisują się na medal, gdyż wąchając je z kominka nie utuczą Nas. Co innego gdybyśmy je zajadali. Cieszę się, że Fireside Treats trafił do mnie właśnie na jesień, może załapie się też na zimę, bo zapach jest fantastyczny na chłodniejsze dni.


Do takiego domu chcę wracać, gdy w kominku pali się Fireside Treats.


pozdrawiam,

Donna

15 lis 2017

Multikolorowe, brązująco-rozświetlające pudry Sensique: 01 Tropical Vibes i 02 Paradise Beach.

Witam,



Wszystkie świecidełka z rozświetlaczy do podkreślenia polików lubię. W sposób naturalny i nałożone z umiarem takie kosmetyki potrafią rozpromienić buźkę. Nadać ładnego kolorytu, podkreślić ładnie wykończenie makijażu, sprawiając, że jesteśmy wypoczęte, a buzia nie wygląda na zmęczoną czy szarą. Ostatnio poznałam dwa multikolorowe, brązująco-rozświetlające pudry do wykonywania fantazyjnych makijaży Sensique. Na pierwsze wrażenie wyglądają na jasno-ciemniejsze, ale ich połysk już znacznie się od siebie różni. Zapraszam na prezentację i moje odczucia o owych zakręconych kosmetykach do makijażu.


 01 TROPICAL VIBES 
02 PARADISE BEACH

Multikolorowy, brązująco-rozświetlający puder do wykonywania fantazyjnych makijaży. Doskonale podkreśla kości policzkowe. Sprawdza się również jako cień do powiek. Kolory można stosować oddzielnie lub mieszając je pędzlem. 

Opinia:
Nie wiem, czy to widać dobrze na zdjęciu, bo na żywo są to kolory, ala złote i ala perłowe.

Produkty znajdują się w plastikowych okrągłych opakowaniach. Szkoda, że tak skromnie, bo gdyby miałyby bardziej ładniejszy wygląd pudełeczek, przyciągałyby swoim urokiem. A tak dostajemy przezroczyste opakowania, gdzie przez plastikową klapeczkę i bez konieczności otwierania można podpatrzyć już puder w sklepie. Czyli czy plastikowe czy inne bardziej eleganckie, to już bez znaczenia. Chociaż te plastikowe to wg. mnie tak jakoś słabo wyglądają tzn. się prezentują. 
Co do samego pudru, który jest brązująco-rozświetlający, ja nie stosuję go na całej twarzy, tylko do podkreślenia polików. Nie chcę być świecącą lampką na święta, która się cała błyszczy, jeszcze przy tłustej skórze. Na policzkach tworzy on bardzo ładną, subtelną mgiełkę, kiedy aplikujemy pędzelkiem. Jej intensywność zależy od warstw nałożenia. Zauważyłam, że lepiej mi służy i lepiej pasuje tonacja ciepła ta ze złotem.


Urzekły mnie również te zakręcone w środku odcienie. Ja zawsze je mieszam, bo one ładnie się ze sobą i tak łączą. Nie ma obaw, że coś wyjdzie za ciemne czy nie równo. Producent mówi, że można używać je też jako cienie - nie próbowałam, ale może zabiorę je na jakiś wyjazd to będę mieć kosmetyk 2w1.


Multikolorowe, brązująco-rozświetlające pudry Sensique dostępne są w Drogeriach Natura i można je kupić mniej więcej za 15 zł. Ktoś chce pofantazjować z makijażem? 



pozdrawiam,

Donna

14 lis 2017

Olejkowa mgiełka do ciała z koralem morskim Lirene.

Witam,


Kiedy byłam na wakacjach w czerwcu, pod moją nieobecność w domu zawitała morska seria do pielęgnacji ciała od Lirene. Zawartość całej serii pokazywałam wtedy na instagramie, ale dopiero po kilku tygodniach tak naprawdę zaczęłam poznawać kosmetyki. Pierwszeństwo do napisania recenzji dostała olejkowa mgiełka do ciała koral morski. Obawiałam się jej tłustości jak to zawsze bywa przy kosmetykach olejkowych, ale czy moje obawy były słuszne? Zapraszam na recenzję nt. tej mgiełki jak się sprawdziła i czy ją polubiłam? I co z tą 'olejkową' nazwą ;)


Opis:
Olejkowa mgiełka subtelnie otula ciało zapachem morskiej bryzy oraz w intensywny sposób pielęgnuje skórę, pozostawiając ją aksamitnie miękką w dotyku. Koral morski ma działania antyoksydacyjne oraz pozwala długotrwale nawilżyć skórę, przywracając jej gładkość i zdrowy koloryt. Minerały morskie regenerują i odbudowują skórę, przywracając jej odpowiednie napięcie i elastyczność.
Lekka, dwufazowa formuła mgiełki zapewnia szybką i równomierną aplikację oraz błyskawiczne wchłanianie, nie pozostawiając tłustej warstwy.

Stosowanie: wstrząsnąć energicznie butelką w celu dokładnego połączenia faz. Nanieść równomiernie na umytą i osuszoną skórę ciała, a następnie rozsmarować. Stosować codziennie rano i wieczorem.


Opinia: 
Naprawdę lubię wszelakie nowości jak i umilacze do ciała, coś nowego, coś ładnie pachnącego, by tylko móc się w maleńki sposób rozpieścić. My kobiety musimy się rozpieszczać marką Lirene. Osobiście poznałam mnóstwo już produktów tej marki i z większości z nich byłam naprawdę zadowolona. Nowa linia Mineral Collection to kolejna seria, która zasługuje na wysoką ocenę. Nie chciałam robić wpisu tasiemca o wszystkich trzech produktach, bo jak się rozgadam (czyt. rozpisze) to wiem, że wyjdzie ten długi tasiemiec. Dlatego też, skupię się dziś na olejkowej mgiełce do ciała, która miło mnie zaskoczyła. 


Koral morski nazwa jak i design opakowania przypomina i kojarzy się z latem, z wakacjami, z lazurową wodą. O tak! to był świetny pomysł z tą nowością na lato. Po mgiełkę sięgam nawet teraz w jesieni, bo jest bardzo wydajna w używaniu. Po posikaniu nie tworzy żadnej tłustej warstwy na skórze, nie świeci się też, a dobrze wchłania. Skóra robi się miękka i miła w dotyku. Mgiełka jest dwufazowa, więc przed aplikacją wskazane jest, aby ją porządnie wstrząsnąć. Zapach jej jest subtelny, łagodny, morski i świeży. Niestety nie utrzymuje on się długo na skórze, ale mimo to i tak ta mgiełka jest przyjemna w użytkowaniu. Idealnie spisze się na wakacjach, na letnie dni, ale przecież można ją używać przez cały rok. Teraz np. w jesiennych dniach po wykonanym peelingu, po kąpieli, popsikanie się mgiełką i wskoczenie do milutkiego szlafroczka sprawi, że przez chwile przeniesiemy się w morski klimat. Polecam! 😊


Szczerze? polubiłam olejkową mgiełkę i powiem Wam, że wcale taka olejkowa nie jest ;) więc jeśli ktoś tak jak i ja nie przepada za olejkami, płynami dwufazowymi i wszystkim tymi kosmetykami co mają wspólnego z olejkami do ciała, to ta mgiełka wart jest wypróbowania, bo nie tłuści. 



 pozdrawiam,

Donna



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...