30 wrz 2017

Zestaw do cienkich włosów Wella Wellaflex Fullness For Fine Hair

Witam,



O produktach do stylizacji włosów rzadko kiedy piszę, bo i rzadko je stosuje. Jednak jest niewiele firm, które są u mnie mile widziane i sporadycznie je lubię użyć. W gromadce znalazł się m.in zestaw do cienkich włosów Wella Wellaflex Fullness For Fine Hair - byłam ciekawa produktów tym bardziej, że jest to zestaw do włosów które posiadam ↬ cienkie. 


Kosmetyki do stylizacji włosów Wella Wellaflex Fullness For Fine Hair zostały stworzone z myślą o posiadaczkach, trudnych w stylizacji, cienkich włosów. Dzięki nie obciążającej formule lakier i pianka doskonale nadają się do układania włosów na co dzień i na specjalne okazje.

Formuła pianki wzbogacona jest o pantenol, który pogrubia cienkie włosy i dodaje im objętości. Utrwala fryzurę na 24 godziny, nie wysusza i nie obciąża włosów. 
Lakier doskonale utrwala fryzurę, łatwo się wyczesuje, nie skleja włosów i chroni je przed działaniem promieni UV.


Opinia:
Produkty te poznałam jeszcze w sierpniu, a jest to lakier do włosów i pianka. U mnie to jest tak, że i lakier jak i piankę używam od święta i one starczają mi naprawdę na długi czas. Chyba, że widzę jak kończy się lakier u mamy to chętnie daje jej mój i tak było w tym przypadku, bo po ok. miesiącu stwierdziłam, że ja ten lakier będę mieć długo, długo a mama zużyje w ciągu dwóch miesięcy, piankę zostawiłam już dla siebie. Duet produktów pianka i lakier bardzo dobrze się uzupełniają i razem na cały dzień ładnie stylizują fryzurę. Pianka dodaje objętości i nie obciąża moich cienkich włosów, za to lakier nie skleja ich. Produkty oba ładnie profesjonalnie pachną. Nauczyłam się już, że pianki nie nakłada się dużo, jak to robiłam dawno temu - wystarczy ją dać np. na końcówki lub tak przejechać palcami po pasmach włosów (oczywiście głowa pochylona w dół) kiedy wyschnie, odczuwam, w dotyku nieco grubsze włosy i tak jakby ich robiło się więcej. Ale więcej o piance, będzie osobny wpis, ponieważ zrobiłam pojedynek na pianki i razem z nią przetestowałam jeszcze dwie inne, więc małe porównanie już mniej więcej w głowie mam :)  Lakier w ogóle nie skleja włosów. Psikany z większej odległości niż jak to robiłam wieki temu jeszcze np. w LO sprawia, że zaczesane włosy są niemalże idealne. Po tym lakierze nie odczuwam, że mam w ogóle lakier na włosach. Pozostawia ona bardzo naturalną fryzurę. Nawet jak włosy mam rozpuszczone to pasma są swobodne, a nie jakieś posklejane czy sztywne. Lakier szybko się też wyczesuje


Podsumowując: Włosy cienkie potrzebują delikatnego traktowania. Produkty do stylizacji z czasem nauczyłam się aplikować, by nie obciążać, nie narażać do sklejenia i nie szarpać przy rozczesywaniu. Produkty Wella są bardzo dobre o ile nakładam je w mniejszych ilościach oraz od czasu do czasu.
ps. fryzura mojej mamy na nocnej imprezie trzymała się fantastycznie - dzięki Wella ;) 




pozdrawiam,

Donna

29 wrz 2017

Kremowa emulsja do higieny intymnej AA Comfort.

Witam,


Dziś chciałam napisać o kremowej emulsji do higieny intymnej Comfort AA intymna, z racji że dawno już nie pisałam o tego typu płynach, a z drugiej strony rzadko kiedy mam przyjemność używać coś z kosmetyków AA. Są to też produkty, które my kobiety jak najbardziej powinnyśmy sobie coś polecać, bo taka higiena jest dla Nas w szczególności bardzo ważna i w codziennej pielęgnacji nie może być pomijana. Czy znacie już ten płyn lub inne serie? Zapraszam Was kochani na moją recenzję, jaką dla Was przygotowałam :)


Od producenta:
Comfort kremowa emulsja do higieny intymnej:
ZAUFANIE GINEKOLOGÓW - Produkt został opracowany przy współpracy lekarzy specjalistów Kliniki Ginekologii, Ginekologii Onkologicznej i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. ODŚWIEŻENIE, OCHRONA I PIELĘGNACJA - dzięki specjalnie opracowanej formulacji emulsja zapewnia długotrwałe uczucie świeżości, ochronę i pielęgnację. NIWELOWANIE PODRAŻNIEŃ - Emulsja ułatwia golenie a jednocześnie, dzięki zawartości kompleksu Comfort Plus, działa łagodząco, niweluje podrażnienia oraz zapobiega zaczerwienieniom, zapewniając uczucie komfortu. WSPOMAGANIE REGENERACJI - D-pantenol zapobiega wysuszeniu błony śluzowej i regeneruje naskórek, wzmacniając ochronną funkcję skóry. OCHRONA ANTYBAKTERYJNA - kwas mlekowy zapewnia odpowiednie pH okolic intymnych, a współdziałając ze składnikiem o działaniu przeciwgrzybiczym i przeciwbakteryjnym zapobiega infekcjom i stanom zapalnym.

Stosowanie:
Do codziennego stosowania, zamiast mydła. Niewielką ilością emulsji myć intymne części ciała, następnie spłukać wodą.


Opinia:
Już na samym początku, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy płyn, to była ocena buteleczki, która posiada wygodną pompkę. Druga sprawa to przezroczyste opakowanie, bo kontrolujemy zużycie. Posiada aż 300 ml pojemności i owy płyn jest bardzo wydajny. Czytelny opis z tył buteleczki, to kolejny plus. Konsystencja kremowej emulsji w dotyku jest bardzo przyjemna. Do tego posiada ładny i przyjemny zapach, taki stonowany, lekko może wpadający w coś męskiego (???) zawsze tak myślę jak ją używam i wącham na dłoni. Co do działania, jestem bardzo zadowolona. Naprawdę wystarczy mi pompeczka czasem dwie, by ładnie oczyścić, odświeżyć i umyć miejsca intymne. Nie czuję żadnego podrażnienia, uczulenia czy czegoś piekącego, wręcz przeciwnie, czuję, że emulsja koi, pielęgnuje, a małe podrażnienia, zaczerwienienia jeśli występują - znikają. Czuję się komfortowo i świeżo zarówno w dzień jak i w nocy. Cieszę się, że taki produkt, który jest łatwo dostępny, bo możemy go kupić w drogeriach stacjonarnych czy online został opracowany przy współpracy przez specjalistów. Zaufałamu :) 


Chętnie bym poznała inne wersje tych płynów :)



pozdrawiam,

Donna

28 wrz 2017

Wosk Kringle Candle Dewdrops.

Witam,



Nie długo skończą mi się podgrzewacze, bo non stop coś u mnie się pali pachnącego. Jeśli jakiś zapach mi się spodoba, palę przez kilka dni odrobinkę go krusząc, jeśli tak średnio zostawiam i biorę kolejny. Jeśli uznam, że to jest to - to wpisuję na listę, by w przyszłości jak będę mieć okazję to zakupię, gdy będę mieć dylemat co wybrać. 
Kringle Candle Dewdrops to ostatnio poznany zapaszek - od wybrania go od razu mi się spodobał, zarówno etykieta jak i zapach, więc byłam ciekawa czy na sucho pachnie tak samo jak przy paleniu. Pachnie pięknie


Dewdrops Kringle Candle to wyjątkowe połączenie ziół mięty i delikatnej woni porannej rosy - tak można o nim przeczytać. Ja czuję w nim piękne świeże kobiece kwiatowe perfumy. Faktycznie taki zapach mogłabym mieć i nosić w lecie. A w powietrzu po zapaleniu w kominku unosi się bardzo świeży, romantyczny zapach kwiatów, kwiatuszków. Czy tak pachnie poranna rosa? :) same musicie to poczuć. Ja np. nie wyczuwam tu żadnej mięty czy ziół. Świeżość, lekkość i taki zapach przestrzennego jasnego salonu kosmetycznego.


Te pojemniczki naprawdę mi się podobają, niż te papierki u YC. 
Do tego woski z Kringle nie kruszą się tak jak yankee.


Ktoś mi powiedział, że ten wosk pachnie czymś mydlanym :D no ale co nos to opinia. Ja czuję pachnące kwiatuszki :D A Wy jak opiszecie ten zapach?



pozdrawiam,

Donna

27 wrz 2017

Urban skin ochrona i detoks od Nivea.

Witam,



Bardzo się ucieszyłam, kiedy zawitało do mnie Nivea z nowościami pielęgnacyjnymi do twarzy z nową serią Urban Skin Detoks. Tak to nowość! W skład linii wchodzi: 
↬ Urban skin ochrona krem na dzień 
↬ Urban skin detoks krem na noc 
↬ Urban skin detoks 1-minutowa maska
Pierwsze wrażenie opakowań super - podoba mi się. Są zachowane barwy niebieskie, czyli te kojarzone z Nivea :) z lekką nutą zieleni. Do tego zielone słoiczki o biało-niebieskich zakrętkach komunikujące co na dzień, a co na noc. A miękka i wygodna maseczka w tubie dobrze się aplikuje, bo takie opakowania przy maseczkach lubię. Jak sprawdziły się kosmetyki pielęgnacyjne od Nivea? 
Zapraszam Was kochani na krótką moją recenzję :) 

Kilka słów od producenta:
Urban skin ochrona krem na dzień:
Krem na dzień z kwasem hialuronowym, antyoksydantami i ekstraktem z bio zielonej herbaty.
- Zapewnia dodatkową ochronę antyoksydacyjną i wzmacnia naturalny system ochronny Twojej cery.
- Pomaga chronić Twoją cerę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, zanieczyszczeniem powietrza i szkodliwym działaniem promieni słonecznych dzięki ochronie UVA/UVB (SPF 20).
- Zapewnia Twojej skórze obfite, 48-godzinne nawilżenie.
- Lekka formuła i orzeźwiający zapach sprawia, że poczujesz wspaniałe odświeżenie.

Składniki:
Aqua, Octocrylene, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Alcohol Denat., Butyl Methoxydibenzoylmethane, Methylpropanediol, Distarch Phosphate, C12-15 Alkyl Benzoate, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Silica Dimethyl Silylate, Glycyrrhiza Inflata Root Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Carbomer, Dimethiconol, Sodium Polyacrylate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Trisodium EDTA, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Citronellol, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Benzyl Alcohol, BHT, Parfum, CI 47005, CI 42090


Urban skin detoks krem na noc:
 Żel-krem na noc z kwasem hialuronowym, antyoksydantami i ekstraktem z bio zielonej herbaty:
 - Pomaga oczyszczać skórę z toksyn każdego wieczoru - dla widocznie udoskonalonej, zdrowo wyglądającej cery 
- Przywraca zdolność antyoksydacyjną skóry i wzmacnia jej naturalny system ochronny 
- Pomaga cerze zregenerować się podczas snu 
- Wypełnia Twoją cerę obfitym, 48-godzinnym nawilżeniem
 - lekka formuła i orzeźwiający zapach sprawiają, że poczujesz wspaniałe odświeżenie 

Składniki:
Aqua, Cyclomethicone, Glycerin, Alcohol Denat., Distarch Phosphate, Methylpropanediol, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Glucosylrutin, Isoquercitrin, Glycyrrhiza Inflata Root Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Sodium Polyacrylate, Trisodium EDTA, Dimethiconol, Sodium Hydroxide, BHT, Phenoxyethanol, Citronellol, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Benzyl Alcohol, Parfum, CI 47005, CI 42090


Urban skin detoks 1-minutowa maska:
Maska 1-minutowa z białą glinką i aktywnym ekstraktem z magnolii: 
- oczyszcza skórę z toksyn, redukując stresory środowiskowe
- zapewnia ekstra głębokie oczyszczenie i złuszcza martwe komórki naskórka dzięki peelingującym drobinkom 
- udoskonala cerę i wspiera jej piękny wygląd.

Składniki:
Aqua, Kaolin, Glycerin, Alcohol Denat., Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Microcrystalline Cellulose, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride


Opinia:
Zastanawiałam się czy, aby teraz czy może za jakiś czas otworzyć pojemniczki kremów, bo kolejkę z kremami to ja mam sporą :D jednak przekonał mnie fakt, że skoro zaczęłam używać 1 minutowej maski to wypadałoby też używać całą serię, skoro to seria. Nie żałuję, bo cały zestaw okazał się być fantastyczny dla mojej skóry. U mnie jest tak, że jeśli nakładam makijaż to krem do twarzy używam w minimalnych ilościach, żeby skóra za bardzo się nie świeciła, jeśli natomiast dzień mam no make up to zdecydowanie więcej i grubiej używam wtedy kremu na twarz. Wszystkie produkty bardzo dobrze ze sobą współgrają i się uzupełniają. Po kremach, nie zauważyłam żadnego zapychania, gdyż 1 minutowa maska świetnie oczyszczała skórę. Co o poszczególnych produktach napiszę? Zapraszam:
Urban skin ochrona krem na dzień  - kreszybko się wchłania, ma delikatną konsystencję, nie roluje się. Nie lubię tego uczucia kiedy nakładam jedną cienką warstwę, a później miejscami drugą i już odczuwam to rolowanie. Tutaj absolutnie nic takiego nie odczułam. Po nałożeniu pozostawia on skórę miłą i miękką w dotyku oraz nawilżoną. Przyjemny zapach to jego atut, podoba mi się. Jest taki świeży. Zresztą cała seria należy do świeżości zapachowej.
Krem na noc (a właściwie taki żel - krem) zapewnia lepsze nawilżenie, niż krem dzienny, naprawdę - pomimo tej żelo-kremowej konsystencji. Kiedy budziłam się rano, miałam wrażenie, że skóra stawała się być w lepszej kondycji, taka świeża i taka, że przez noc szybko się regenerowała. To było i jest fajne uczucie, kiedy właśnie używam tego kremu na noc.
1 minutowa maska tutaj mogłabym wiele pisać, ale to trzeba poczuć na własnej skórze jak to działa. Produkt idealnie stworzony do mojej skóry, bo jest oparta na glince. Średnio gęsta. Oczyszcza, złuszcza martwy naskórek. Lekko po nałożeniu może piec, ale to było tylko przy pierwszym razie, później już tego nie odczuwałam. Systematyczne jej stosowanie wchodzi w nawyk, bo kiedy chcę dobre oczyszczenie chętnie sięgam właśnie po ową 1 minutową maskę, która przy mojej tłustej skórze mam wrażenie, że też ją matowi (to dzięki Alcohol Denat. ja wiem że dla kogoś ten składnik to coś niedobrego, moja skóra dobrze go toleruje) Na początku trochę zdziwiła mnie nazwa 1 minutowa, ale to fajne rozwiązanie, kiedy czasami nie mamy nawet tych 20 minut z maską by spokojnie posiedzieć, taka 1 minutowa załatwi sprawę szybko i efektywnie. Szczerze to też nigdy z zegarkiem w ręku jej nie trzymałam, że dokładnie 1 minuta i zmywanie, to jest różnie, czasem jest to 2 minuty, czasem 3 lub 5. Najlepiej stosować ją przed nałożeniem kremu na noc. Przynajmniej ja wtedy ją stosowałam. Chciałam pokazać się w maseczce na zdjęciu, ale jednak nie chciałam straszyć :D


Podsumowując: Z całej linii najbardziej polubiłam maseczkę, później krem na noc, a na końcu krem na dzień. Jak u Was sprawdziła się ta seria? Znacie ją?




pozdrawiam,

Donna

26 wrz 2017

Nowa truskawkowa kampania Lpm :)

Witam,



Kiedy opadły nieco emocje po wczorajszym wpisie, dziś chciałam napisać o czymś przyjemnym :) A mianowicie o nowej nadchodzącej kampanii Lpm, którym przewodnim akcentem będę truskawki!!! jeju czemu te owoce nie rosną cały czas świeże tylko jedynie w czerwcowym sezonie?  
Ale Lpm przygotowało wspaniałe truskawkowe kosmetyki - super, extra, dziękujemy! 


Kto jeszcze się nie zgłosił do rekrutacji to zapraszam:
- wypełnijcie ankietę
otagujcie koniecznie grafikę #truskawkowylpm #twojachwilalpm #ambasadorkaLPM
- i czekajcie na wyniki 

Czasem coś nam umyka, czasem czas minie do zgłoszenia, dlatego zgłaszajcie się już dziś :)



pozdrawiam,

Donna

25 wrz 2017

Krem antycellulitowy Swedish Spa od Oriflame.

Witam,



Robiąc niedawno przegląd kosmetyków, wybrałam te, które to nie będę używała. Wśród nich był m.in ten oto Krem antycellulitowy Swedish Spa od Oriflame. Za firmą średnio przepadam - zdecydowanie wolę i wybieram produkty z Lirene czy z Dr Ireny Eris na cellulit, więc co do owego balsamu byłam już z góry nastawiona jakoś na nie. Ktoś mi go kiedyś przysłał w ramach nagrody. Jego data ważności kończy się dopiero za rok, więc jest jeszcze czas, ale ja przegląd robię o wiele wcześniej, by na bieżąco zużywać produkty pielęgnacyjne. A i zawsze też znajdzie się ktoś chętny by razem ze mną testować, więc na szybko zrobiłam fotki, by zaprezentować dla Was ten antycellulitowy balsam do ciała i czekałam na opinie jak się sprawdzi u osoby testującej.


Opis:
Aromatyczny krem, który wygładza i ujędrnia skórę oraz pomaga przeciwdziałać "pomarańczowej skórce". Kofeina minimalizuje cellulit, a stymulujący olejek imbirowy i łagodzący kompleks Hydracare+ mają właściwości tonizujące oraz nawilżające.
Jak używać: 
Dość mocno masuj nogi dłońmi z obu stron, okrężnymi ruchami, od dołu do góry. By uzyskać najlepsze rezultaty, stosuj krem antycellulitowy dwa razy dziennie – rano po kąpieli i wieczorem, przed pójściem spać.
Kluczowe składniki: 
Hydracare+ (Furcellaris Lumbricalis): krasnorost Furcellaria Lumbricalis zawiera substancje pielęgnujące i jest znany ze swoich właściwości nawilżających. Kofeina: znana ze względu na swoje właściwości antycellulitowe i wyszczuplające. Pomaga napinać skórę i stymuluje ją. Olejek imbirowy: ma właściwości tonizujące, antyoksydacyjne i kojące, jest bogaty w witaminy i minerały. Dodaje skórze i włosom kojącej, zmysłowej energii oraz zapewnia im zdrowy wygląd. Pobudza krążenie.

Wszystkie składniki:
Aqua, butylene glycol, glycerin, carbomer, caffeine, phenoxyethanol, menthyl lactate, imidazolidinyl urea, parfum, polyquaternium-39, sodium hydroxide, methylparaben, helianthus annuus seed oil, zingiber officinale root extract, limonene, propylparaben, glyceryl acrylate/acrylic acid copolymer, ethylparaben, propylene glycol, linalool, eugenol, citral, furcellaria lumbricalis extract, bht


Opinia:
Cena katalogowa owego kremu to 29,90. Właśnie pod taką nazwą możemy go spotkać jako krem, ale jego konsystencja jest w formie jasnego jakby żelu/balsamu, który dobrze się smaruje, wchłania nie pozostawiając tłustej powłoki tylko taki jakby ochronny film. Przy systematycznych użyciach krem nie likwiduje całkiem pomarańczowej skórki, jedynie co to lekkie ujędrnienie na udach. Fajnie też wygładza, powodując takie napięcie i również nawilża skórę. Ładnie pachnie, przez co można się zmobilizować do jego używania w każdy dzień. Ja osobiście nie zagłębiałam się i nie analizowałam składu, ale osoba go poznająca nie narzekała na żadne uczulenie czy podrażnienie. Wystarczył jej na ponad miesiąc stosowania, czy półtora (już nie pamiętam dokładnie) bo używała tylko na same partie ud, tam gdzie można spotkać cellulit. Produkt ma 200 ml pojemności i miękką tubę, z której dobrze się wydostawało krem nawet jak był już przy końcówce. Osoba testująca czy poleca krem? do wygładzenia i napięcia skóry tak, do nawilżenia tak, do całkowitego pozbycia się cellulitu, kiedy się prowadzi siedzący tryb życia nie. 


Tak jak nieraz pisałam cellulit nie zniknie Nam od razu po opakowaniu 'jakiegoś tam balsamu' - dieta, ruch, picie wody to podstawa, kosmetyki to tylko dodatki, które wygładzą skórę, nawilżą ewentualnie ujędrnią. Ja aktualnie teraz używam Lirene na uda też fajny przyjemniaczek - o nim później, bo jeszcze go muszę chwile poużywać :P



pozdrawiam,

Donna

24 wrz 2017

Róże do policzków Mysecret Blusher 104 Dusty Rosy, 105 Pure Peach. Jesienne nowości w drogeriach Natura.

Witam,



Lubicie róże? Ja bardzo. Lubię mieć podkreślone poliki. Te z Mysecret Blusher o aksamitnej konsystencji, które gwarantują łatwą aplikację i mają bezzapachową formułę spisują się nawet dobrze. Delikatne muśnięcia i skóra wygląda zdrowiej jest promienna i nie wyglądamy na zmęczone. Jest on dostępny w 5 odcieniach, ja mam dwa 104 Dusty Rosy, 105 Pure Peach. 


Dla siebie wybrałam 104 Dusty Rosy, czyli ten trzymany w ręce, a 105 poznaje koleżanka. Róże to jedyna kolorówka, która tak szybko się nie kończy, więc podzielenie się uważam w tym przypadku za słuszne, gdyż coś poznam ja i coś pozna ktoś. Jak widać róże się między sobą różnią i w kolorkach i w pigmentacji dot. połysku. Ja lubię błyszczeć, więc 104 ma w sobie lekkie drobinki, mieniące się, ale na skórze nie widać to aż tak bardzo, tylko promienny wygląd. 105 jest już bardziej podchodzący pod mat, ale wykończenie równie dobrze prezentuje się na polikach. Nie jest takie przesadzone i delikatne muśnięcie sprawia ładną, zdrową skórę. Nie ma tu żadnych efektów 'malowanej lali' bo dobra aplikacja czyli lekkie muśnięcie daje fantastyczny efekt na policzkach. Intensywność i bardziej nasycony kolor zależy od ilości nałożonego różu.


Co do opakowania to wg. mnie jest słabe, gdyż ciężko przynajmniej mi się je otwiera. No nie wiem, czy takie mi się trafiło czy takie jest każde. Jest ono zwykłe plastikowe, ale jak za cenę 11,99 za róż to można przymknąć oko. Jak dla kogoś kto zaczyna przygodę z różami taka wersja opakowania i samego różu nada się dobrze. 


A na koniec kilka jesiennych nowości, które wchodzą do kosmetycznych szaf w Drogeriach Natura już 28 września, co nowego tym razem? Coś Sensique i nowa konturówka do ust KOBO Professional. 

Sensique Color with tefpoly:
Dziesięć nowych odcieni lakierów do paznokci z serii Color with tefpoly, która nie zawiera szkodliwych substancji, tj. toluen i formaldehyd. Nowoczesna formuła ze składnikiem tefpoly przedłuża trwałość lakieru, pogłębia intensywność koloru oraz zapewnia efekt szklanego połysku.
Kolekcja wzbogacona została o nowe kolory: 
202 HYPNOTIC RED, 203 SHOCKING PINK, 204 BURNING LOVE, 205 ROSEWOOD, 206 DAMASK ROSE, 207 FRESH NULBERRY, 208 LAVENDER MIST, 209 DOVE GRAY, 210 STREET STYLE, 211 CHAMPAGNE. 
Pojemność: 10 ml 
Cena: 6,99 zł

Sensique Twist Highlighter Powder:
Multikolorowy, brązująco-rozświetlający puder do wykonywania fantazyjnych makijaży. Doskonale podkreśla kości policzkowe. Sprawdza się również jako cień do powiek. Kolory można stosować oddzielnie lub mieszając je pędzlem. Dostępne kompozycje kolorystyczne: 
01 TROPICAL VIBES, 02 PARADISE BEACH 
Waga: 7 g. 
Cena: 14,99 zł

KOBO Professional Long Lasting Lip Liner
Nowy kolor w kolekcji konturówek do ust – 111 ROSEWOOD. Wodoodporna formuła produktu wzbogacona jest o witaminę E i wosk pszczeli. Miękki sztyft pozwala na dokładne obrysowanie konturu ust. Funkcjonalne opakowanie zawiera końcówkę z temperówką, która ułatwi codzienne użytkowanie. 
Waga: 0,2 g. 
Cena: 12,99 zł.

I jak spodobało Wam się coś tym razem?
A może znacie już róże do policzków my secret?



pozdrawiam,

Donna

23 wrz 2017

Daj komuś palec, a weźmie całą rękę...

Witam,



Wpis trochę chaotyczny, ale od kilku tygodni chodzę cały czas jak bomba, która zaraz ma wybuchnąć...

Blogosfera rozwija się jak grzyby po deszczu, powstaje multum nowych blogów, trwa wyścig szczurów, konkurencja, zazdrość. Jako blogerka z długistażem nie jedno już przeszłam, widziałam, słyszałam, czytałam. Nie brakowało afer. Były są i będą też miłe zjazdy, zloty, eventy, spotkania, warsztaty, szkolenia. To daje zawsze skrzydła i nową energię do działania i pisania. Nowe przyjaźnie, nowe znajomości.
ps. myślę nad zorganizowaniem spotkania blogerek u siebie, czyli ja jako organizatorka co Wy na to? :)

Ja swojego bloga specjalnie nie ukrywam, ale trzymam dystans. Miałam już nie jedną nauczkę, że nie warto mówić czym się zajmuję - bo znajdą się tacy co wyśmieją, skrytykują, pozazdroszczą, a nawet bezczelnie powiedzą co wolno, a co nie wolno mi pisać, tak jak jedna kobieta, Pani G. wtrąciła się, kiedy to na blogu wspomniałam, że jestem zmęczona. Pamiętacie? 

Wśród rodziny nie chwalę się na prawo i lewo. Owszem ktoś, coś już widział tzn. 'moje pudła z zapasami' i jak zobaczył jego pierwsza reakcja - sprzedaj to!!! daj mi coś!!! 
szok, ale nie o tym chciałam...

Kończąc myśl: wśród rodziny nie chwalę się na prawo i lewo... ...jednak stało się inaczej, bo zostałam namierzona, co średnio mi się podoba, bo każdy mój ruch teraz w sieci jest śledzony co upubliczniam czy to na ig, fb, a blog to wiem, że jest czytany non stop. Ba! nie chce nikomu zaszkodzić i nie jest to proste dla mnie, ale niestety muszę to napisać, bo nie chce aby ktoś pomyślał, czy to z firmy z którymi współpracuje, czy inne koleżanki-blogerki, z którymi się znam w realu czy wirtualnie, że założyłam drugi blog, czy podszywam się pod kogoś. 
Tyle się pisze nie kopiuj! 
Swoją drogą ja nadal mam zakładkę "perełki", która jest ukryta, ale ponownie ją muszę znów dać na światło dzienne - w którym znalazła się nowa perełka kopiując w 90% tytuł  mojego bloga. 
Tak jak pisze, nie jest to dla mnie proste, tym bardziej, że jest to ktoś teraz z rodziny, osoba, której dałam tylko wskazówkę: wymyśl nazwę i nick i osobny e-mail najlepiej 
(wymyśl, a nie skopiuj) i podpisuj zdjęcia, bo kradną na konkursy...
no to masz! dałam palec, wzięli rękę ;/ i sami ukradli ;/


 źródło: internet

Naprawdę roz
mawiałam i z siostrą i z mamą i z przyjacielem pokazując moją nazwę jak i nazwę skopiowaną - jak oni to widzą, jak to odczuwają, ich pierwsza reakcja była ta sama 'przecież to kopia', 'to plagiat', 'co Ty założyłaś drugi blog o takim samym tytule?' - takie były ich słowa.

Nikt przecież nie chce, mieć identycznych nazw, choć blogosfera, to co drugi blog:
kosmetyczny świat Asi,
kosmetyczny świat Srasi,
kosmetyczny świat Bolka 
itd.itp.

..dlatego ja zakładając blog 5 i pół roku temu wymyśliłam nazwę niekojarzącą się z kosmetykami... a teraz okazało się, że mam klona :) świetnie :/ Oczywiście mogę być tą złą, tą niedobrą, ale z pewnością każda blogerka też by tak zareagowała jak ja.  Bo mi np. nie jest do śmiechu i cieszenie się i przyklaskiwanie, o jak super założyłaś bloga, o jak fajnie, o a może chcesz namiary na współprace? mam super kontakty.. Nie! - nikt się nie cieszy jak widzi kradzież ze swojego bloga i ze swojej pracy. Bo jak to inaczej nazwać jak nie kradzież pomysłu

pasje..zainteresowania...czas wolny? 
hobby..zainteresowania..czas wolny?

Na początku było tak:

 Teraz jest tak:
Nie przyjmuję tłumaczeń, przeprosin - wpisu nie kasuje! 
to jest po po prostu kolejna przestroga dla innych, którzy chcą coś w przyszłości znów skopiować z goldony. Ja nie po to prowadzę blog systematycznie, działam w sieci, poświęcam temu mnóstwo czasu i pracy, żeby ktoś przyszedł i skopiował moją nazwę i mój pomysł od tak sobie...





pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...