18 sie 2017

AQUA Kringle Wax melt - wakacyjny klimat trwa.

Witam,



Na najbliższe dni wybrałam dwa woski, które to będą umilać mi czas. Jeden z nich już poznałam Aqua od Kringle Wax melt - zachęciła mnie w nim wakacyjna, letnia etykieta. Nie da się ukryć, że to na etykiety zawsze zwracam pierwsze uwagę, a ten obrazek bardzo przypomina mi turkusową wodę w której to miałam okazję kąpać się na południu Francji, a drugi wosk YC Driftwood też 'na sucho' jest bardzo przyjemny, ale jego zostawiam już na weekend do palenia.

Wracając do Aqua jaki on jest?


To wyraźny aromat cytrusowo - morski z nutą bergamotki połączony z piżmem i drzewem sandałowym stanowi świeżą i zarazem luksusową kombinację.


Zgadza się, ja czuję w owym wosku nutę morską i świeżą. Przypominającą też męski aromat i męskie, letnie zapachy. Nuta cytrynowa tak z ukrycia próbuje się przedostać, ale ona już słabiej wygląda na tle zdecydowanie morskim. To co wyróżnia woski Kringle od Yankee Candle to to, że mają fajne, zgrabne i praktyczne pojemniczki. Wosk nie kruszy się z papierka jak przy YC. Wydostajemy wosk tyle ile Nam potrzeba i zamykamy wieczko pojemniczka, nie brudząc nic dookoła. Auqa nie jest duszącym zapachem, nie przypomina też nic z wc morskiego - jeśli ukruszymy w miarę spokojnie wosk, gwarantuje, że w pokoju zacznie unosić się naprawdę lekki i orzeźwiający męsko-letni-wakacyjny zapach. 


A kiedy znudzą mi się morskie klimaty następnym w kolejce do umilania dni będzie już coś YC Driftwood, też fajnie się zapowiada :D  

Znacie Aqua? Wolicie Kringle czy Yankee?



pozdrawiam,

Donna

17 sie 2017

Cukrowy peeling do ciała śliwka w czekoladzie Eco Plant.

Witam,


Śliwki w czekoladzie kojarzą mi się z czaseszkoły podstawowej, wtedy kiedy to mama częstowała mnie nimi - to był wtedy rarytas, dlatego do dziś te smakołyki (oprócz krówek i paru jeszcze innych dobroci) tak bardzo lubię zajadać. Czy śliwka w czekoladzie może kryć się w peelingu do ciała? Owszem! dlatego czytelnicy o dużym apetycie mogą zacząć lizać ekran :D


Cukrowy peeling do ciała śliwka w czekoladzie firmy Eco Plant to mój nowy peeling, który zagościł u mnie w pielęgnacji i przeszedł już pierwsze testy. Jak zatem on się spisuje? Zapraszam Was kochani na moje odczucia, a będzie słodko, apetycznie, smacznie, pachnąco... i długo by wymieniać jego atuty.


PEELING do CIAŁA ŚLIWKA W CZEKOLADZIE:
to peeling cukrowy idealny dla suchej i wrażliwej skóry. Peeling łagodnie złuszcza martwy naskórek. Zawarte w recepturze masło Shea, olej kokosowy oraz olej śliwkowy zapewnia skórze gładkość, w pełni ją regeneruje i odżywia. Kompozycja czekolady i śliwki pozostawia na skórze przyjemny i miły zapach.

Składniki:
Sodium Chloride, Sugar, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cera Alba, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Powder, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Lactylate, Parfum, Glyceryl Stearate SE, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid (and) Citric Acid, CI 45100, CI 42090, CI 16035, CI 73015


Opinia:
Peelingi to coś co kocham i chyba za każdym razem to powtarzam do znudzenia. No cóż... Poznawanie kolejnych i nowych zawsze wzbudza u mnie małe podekscytowanie. Każdy peeling jest inny, każdy o innym zapachu, konsystencji, więc tu ocena jest zawsze inna i indywidualna. Śliwkowy peeling po odkręceniu zakrętki posiada zabezpieczające sreberko to plus. Później wyłania się słodko - śliwkowo- czekoladowy zapach. Gdyby nie to, że to peeling, to już po samym zapachu produkt można by było zjeść. Konsystencja jest bardzo zbita, twarda - przy kontakcie z wodą, czy przy ciepłych dłoniach drobinki cukru rozpuszczają się. 


Peeling przy spłukiwaniu tworzy na skórze taką mleczno-kakaową powłokę, która ładnie się spłukuje i cały czas czuć taką czekoladową słodycz. Drobinki cukru są bardzo wyczuwalne przy masażu, ale tu proponuje bardzo dobrze zwilżyć ciało lub dodanie wody na rękę, gdyż jak pisałam wcześniej peeling jest bardzo zbity, co z początku też utrudniało mi to nieco przy masażu. To co mi się podoba (bo zawsze się tego obawiam), to to, że po spłukaniu nie czuję żadnej tłustej powłoki uff - czuję nawilżenie. 


Czy peeling radzi sobie z martwym naskórkiem? tak, ale tutaj mam też mieszane uczucia, gdyż ja czuje bardzo miękką skórę i dość dobrze nawilżoną. Nie czuje takiego 'drapanka' pomimo, że drobinki cukru są wyczuwalne pod palcami. To chyba przez tą zbitość, ale to w trakcie aplikacji trzeba rozgryźć i samemu zwilżać peeling wodą. Na czas upałów bo u mnie jeszcze takowe są, zapach śliwkowo-czekladowy średnio mi pasuje, ale uwierzcie on jest obłędny!!! więc drugie pół opakowania, bo tyle do tej pory zużyłam zostawiam na chłodniejsze jesienne wieczory, wtedy ta czekoladowa mikstura z pewnością doda mi większych endorfin, gdy za oknem będzie szaro, buro i ponuro. 


A Wy lubicie śliwki w czekoladzie?
Co powiecie na taki peeling - zachęciłam Was choć trochę :P




pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...