3 sie 2020

“Offline" - Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście. Mark Boyle.

Witam,



I tak.... mamy, półmetek wakacji i półmetek mojego wakacyjnego wypoczynku, który jest on w połowie aktywny, a w połowie leniwy. Uwielbiam dni, gdzie mogę sam na sam pobyć z książką. Jeszcze przed moim wyjazdem zawitała do mnie książkowa nowość, która swoją premierę miała 12 lipca 2020 roku, jej tytuł to: Offline. Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście", autor: Mark Boyle. Bardzo się z niej ucieszyłam, bo lubię czytać i poznawać tego typu historie. Książka bardzo mnie od razy wciągnęła, a jej czytanie poniekąd zainspirowało i dało chwilę do zastanowienia się nad sensem życia i jego wszystkich udogodnień. Jest napisana łatwym i prostym językiem, więc spokojnie się ją szybko czyta. Historia bohatera książki pokazuje, że życie offline wcale nie jest takie złe, czy trudne. Na co dzień daje satysfakcję i dalszą moc motywacji do działania i przetrwania. Myślę, że większość obecnych osób marzy o tym, by przez chwile być offline, w dobie internetu, technologii, urządzeń itp. Jak więc z tym wszystkim radzi sobie Mark Boyle dowiecie się z owej książki. Ja z ciekawością pochłonęłam tą historię, która przedstawiała osobę, 'nie posiadającą finansów', a trwającą dzięki poszczególnym porom roku, daleko od zgiełku i miejskich zwyczajów. Czy da się przetrwać w dzisiejszym świecie bez urządzeń elektrycznych hmm... dla niektórych jak widać da się!

„Była godzina dwudziesta trzecia, kiedy po raz ostatni sprawdziłem pocztę i wyłączyłem telefon, licząc na to, że robię to na zawsze”.


Nie ma bieżącej wody, samochodu ani niczego, co wymaga elektryczności: internetu, telefonu, pralki, radia, żarówek. Mieszka w drewnianej chacie i prowadzi niewielkie gospodarstwo na skraju świerkowego lasu. Brzmi jak wyimaginowany świat daleki od XXI wieku? Być może, ale takie właśnie życie pozwoliło Markowi Boyle - 40-letniemu Irlandczykowi odnaleźć spokój i szczęście. 

Premiera książki “Offline. Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście” odbyła się kilka tygodni temu...


Mark Boyle, Irlandczyk, absolwent ekonomii, znany na świecie jako „człowiek bez pieniędzy”, postanowił zacząć żyć bez dochodów i technologii w 2008 roku. Początkowo miał to być jedynie roczny eksperyment, który ostatecznie potrwał trzy lata. Boyle samodzielnie zbudował dom, nauczył się rozpalać ogień i czerpać wodę ze strumienia. 

Idealnie odnalazł się w prostym życiu. Zaczął kąpać się w rzece, za papier toaletowy doskonale sprawdziła się makulatura z pobliskiego sklepu, a zamiast pasty do zębów zaczął używać kości rybnej i ziaren włoskiego kopru. Ten powrót do źródeł wzbudza głęboką refleksję nad istotą człowieczeństwa w czasach, kiedy granice między człowiekiem i maszyną coraz bardziej się zacierają. 

Zdaniem Boyle’a nie jesteśmy świadomi tego jak wielki wpływ nasze codzienne wybory mają na całą planetę. „Jeśli uprawialibyśmy własne jedzenie, nie marnowalibyśmy 1/3 tego co dzisiaj. Jeśli zbudowalibyśmy swoje krzesła i stoły, nie wyrzucalibyśmy ich podczas zmiany wystroju. Jeśli mielibyśmy oczyszczać dla siebie wodę pitną, pewnie byśmy jej nie zatruwali” - podkreśla Mark Boyle.

 

Książka przynosi refleksję, chwilę zatrzymania się, spojrzenia na świat z innej perspektywy. Lubię poznawać takie historie, wyzwania osób i czytać o losach ludzi, którzy mają swój pomysł na życie. A czy Ty umiałabyś odnaleźć się przez jakiś czas 'offline'?



pozdrawiam,


Donna

22 lip 2020

Co mam nowego od Joanny? - Odświeżający żel antybakteryjny do rąk i pasta matująca z glinką do stylizacji włosów.

Witam,



Obecnie kiedy wyjechałam na wakacje na mały wypoczynek zagraniczny, zwracam częściej i szczególną uwagę na mycie rąk. Nie zawsze mam dostęp do świeżej wody np. w czasie jazdy samochodem, dlatego odświeżający żel antybakteryjny do rąk od Joanny, który zawitał do mnie już jakiś czas temu, zabrałam ze sobą w podróż. Czy zauważyłam za granicą, że ludzie przestrzegają zasad higieny? Tak. Ludzie pilnują maseczek (choć ja w to i tak nie wierze, że maseczka 'coś' pomaga, na upale, który za granicą bardziej doskwiera, bo temperatury nie schodzą poniżej 30 stopni, maseczki wg. mnie szkodzą niż pomagają), dezynfekują ręce w sklepach, na stacjach benzynowych itp. Oprócz płynu poznałam też coś do stylizacji włosów, choć akurat ja takich produktów nie używam, to dla osób stylizujące krótkie fryzurki - matująca pasta z glinką jest wart poznania.


Antybakteryjne działanie odświeżającego żelu do rąk potwierdzone jest badaniami. Dzięki 70% zawartości alkoholu żel doskonale odkaża skórę bez użycia wody i neutralizuje szkodliwe drobnoustroje, a przy tym nawet często stosowany, nie przesusza i nie podrażnia dłoni.
Żel jest niezwykle wydajny, błyskawicznie się wchłania, pozostawiając przyjemne uczucie świeżości. Idealnie sprawdzi się w podróży, pracy, szkole i wszędzie tam, gdzie mycie rąk jest utrudnione.

Sposób użycia:
Rozprowadź odrobinę żelu równomiernie na dłoniach, nie zapominając o przestrzeniach między palcami. Pozostaw do wchłonięcia. Nie spłukuj.
Efekt: Higienicznie czyste ręce.


Żel znajduje się w dużym i ekonomicznym opakowaniu, więc ciężko go zabrać np. do torebki, ale już na półeczkę do samochodu między siedzeniami jak najbardziej się mieści. Pompka ułatwia szybką aplikację. Wystarczy odrobina, by oczyścić skórę na dłoniach. Żel mocno czuć alkoholem, jest tu go 70%, więc mamy pewność, że taka zawartość dokładnie odkazi skórę z zanieczyszczeń, bakterii i zarazków. Ja już przy pierwszym użyciu, poczułam świetne odświeżenie na skórze. Żel tak jak wspomina producent nie wysusza dłoni - to prawda. Ja używając żelu systematycznie, czy w czasie jazdy samochodem i używaniu go wielokrotnie, nie odczułam wysuszenia, czy jakiegokolwiek podrażnienia. Warto mieć taki żel w domu, w pracy, w samochodzie - wszędzie tam, gdzie potrzebujemy dezynfekcji rąk. Szkoda, że opakowanie jest z tych większych - chciałabym aby było ono niewielkich rozmiarów, które można schować do torebki, czy nawet kieszonki dresów. 


Drugi produkt z nowości od Joanny, to pasta matująca, która ułatwia stylizację fryzury dając mocne, ale elastyczne utrwalenie włosów, z możliwością zmiany fryzury w dowolnym momencie. Kaolin użyty w recepturze zapewnia trwały efekt zmierzwionych włosów o matowym wykończeniu. Pasta nie skleja włosów, pozostawia je miłe w dotyku.


Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką matującą z glinką pastą, więc dla mnie to coś nowego. Po odkręceniu słoiczka, nie była ona zabezpieczona sreberkiem, więc to trochę słabo, ale widać, że pasta nie była naruszona. Ładnie też pachnie, jakby nuty męskie, świeże - mi się podoba. Pasty raczej osobiście stosować nie będę, dlatego podaruję ją komuś, kto takie produkty do stylizacji włosów używa. Swoją drogą Jaonna ma sporo ciekawych produktów do stylizacji włosów i większość produktów się sprawdza. Kosmetyki są tanie, ale dobre. Jestem ciekawa, czy Wy używacie takich dodatków do swoich fryzur?





pozdrawiam,

Donna

21 lip 2020

Kilka nowości z nowego zamówienia ze sklepu Femmeluxefinery.

Witam,



Niedawno prezentowałam się w czerwonej sukience mini z frędzlami Rubin - gdyby nie to, że bardzo opina mnie ona na udach i nie mogę zrobić w niej kroku - sukienkę bym bardzo polubiła, dlatego też zamówienie do końca nie było udane w 100%. Natomiast pozostałe 3 ciuszki, które także w owym zamówieniu do mnie wtedy zawitały, były i są zdecydowanie na tak i dziś mała prezentacja w nich na modelce i na mnie. Ubrania pochodzą ze sklepu femmeluxefinery.co.uk, więc jeśli kochani jesteście na kupnie fajnych i dobrej jakości ubrań - polecam właśnie ten sklep. 


Działy takie jak Joggers, Loungewear, T shirts są wyposażone w fajne nowości jak i letnie promocje. A oprócz tych kategorii w sklepie znajdziemy też spodnie, gorsetowe sukienki, Jeans (dżinsy), a dla Pań znajdzie się również bielizna koronkowa.


Sukienka bodycon z kwiecistym rękawem - Kellen to moja druga już sukienka tego modelu. Mam ją już w kolorze czarnym, teraz przyszedł czas na jasno-zielony. Może do końca nie jest to mój ulubiony kolor, ale bardzo polubiłam ten fason, więc dla odmiany taki oto kolorek. Te koronkowe, kwieciste rękawy są przepiękne, one ozdabiają całą sukienkę. Podobają mi się. Długość sukienki typowo mini - więc dla kogoś, kto lubi takie długości na lato będzie odpowiadało.

 

Kolejna rzecz ubraniowa została wybrana z myślą o nadchodzącej niedługo jesieni i a potem zimie. Szary zestaw z wysokim kołnierzem - Avianna jest rewelacyjny. Mięciutki, puchaty i ciepły dresik jest przyjemny w dotyku. Może ciut na mnie za duży, ale to nie ważne, bo wskoczyłam w niego i pokochałam od pierwszego wejrzenia i dotyku. Jestem z niego najbardziej zadowolona z całego zamówienia i choć jeszcze na niego nie sezon i pora, tak nie mogę się już doczekać chłodniejszych dni, kiedy będzie mnie mój misiu grzał. Bardzo go Wam kochani polecam dla wszystkich zmarzluchów będzie jak znalazł. Góra posiada dużą kieszeń, więc możemy schować do niej sobie łapki, dół też jest o puchatym wykończeniu. Spodnie grzeją na całego, więc w zimie nie ma mowy, że może być nam zimno. Nie wiem jeszcze, jak ten puchaty zestaw zachowa się po praniu, bo jeszcze go nie prałam, ale nawet jakby się skurczył to mi to nawet na rękę, bo byłby wtedy na mnie idealny. Teraz czuję w nim luz i ciepełko oraz to puchate i miękkie ala misiowe futerko. Extra!


Zestaw Loungewear z długim rękawem Grey - Jinell także skradł moje serce od razu. Polubiłam kolor szary w dresach. Jakoś tak lekko się wtedy czuję. Dres jest bardzo wygodny. W dotyku materiał jest okej, może nie jest typu misiowatym, ale też ta tkanina jest w porządku.


Spodnie są tu z wyższym stanem, więc możemy spokojnie przy siadaniu być spokojni, że nie są one krótkie i wystaje nam z tył ciało. Nogawki mogę też podwinąć, bo długość jest na tyle długa, że mogę mieć podwinięte lub nie. Dres jest mega wygodny, każda wycieczka, spacer, czy luźny dzień w tym dresie będzie super.



Lubicie kolor szary w zestawach dresowych?
A może coś w zieleni?



pozdrawiam,

Donna


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...