30 lip 2017

Musujące kule do kąpieli Bomb Cosmetics.

Witam,



Kiedy kupiłam owe kule do kąpieli z Bomb Cosmetics, aż oczka mi się zaświeciły. Wszelkiego rodzaju umilacze do kąpieli to ja uwielbiam i nie muszę tego powtarzać. Kąpiel dla mnie ma być przyjemna, relaksująca i chwilą tylko dla mnie, wiec umilacze są wtedy mile widziane pod każdą postacią. Bomby te są tak kolorowe i wyglądają tak apetycznie, że ma się je ochotę zjeść.


Każda kula ma swoją nazwę, to możemy znaleźć pod spodem na etykiecie. Najbardziej spodobała mi się Bomb Voyage, przepięknie pachnąca, aż trudna do opisania. To coś kokosowego, przypominającą egzotyczną tropikalną podróż. Pozostałe dwie kule pachną też tak cukierkowo-owocowo, a ta z niebieskim serduszkiem jakby morsko. 


Bomb Voyage:
Zapach plaży, oceanu i orzechów kokosowych zamknięty w został w jednej kuli do kąpieli. Wybierz się na wakacje bez wychodzenia z domu. Kula odpręży Cię i wypielęgnuje Twoją skórę, zupełnie jak na urlopie!
Zapach: Oceaniczny, kokosowy
Olejki eteryczne: Trawa Cytrynowa, Kokos
Właściwości: nawilża, relaksuje


Szkoda mi naraz rozpuszczać kulę, więc dzielę je sobie na mniejsze porcje. Fajnie musują się wrzucając je do wody. Kąpiel jest przyjemna, z wody unoszą się piękne zapachy, które roznoszą się po całej łazience. Kule idealnie nadają się na odprężającą kąpiel po męczącym dniu. Bardzo je polubiłam i jak tylko będę mieć okazję je jeszcze kupić to z pewnością zakupię inne wersje zapachowe.


Lubicie takie umilacze do kąpieli?



pozdrawiam,

Donna


29 lip 2017

Projekt denko cz. 49.

Witam,


Z początkiem lipca nie robiłam projektu denka, robię pod koniec. Część pustych opakowań wyrzuciłam na wyjeździe zagranicznym, bo po co przywozić puste opakowania jak tylko zabierają dużo miejsca - wtedy też zużyłam dużo próbek/saszetek. Denko poniższe, które przygotowałam jest takie sobie, ale jest kilka takich produktów, co otworzyłam naprawdę już jakiś czas temu i powoli je zużywałam np. kulka pod paszki, spray do stóp, patyczki itp. a część kosmetyków jest takich bieżących co na bieżąco szybko zużywam.


Ponieważ produkty w większości były już opisywane, nie będę tego robić ponownie. 
1. Serum oczyszczające do skóry głowy z olejkiem z czarnej porzeczki Bionigree Basic_01 - ciekawy produkt, fajnie chłodzi i pomaga, ale dość drogi - Recenzja
2. Bioderma - często wracam do tego płynu micelarnego, gdyż nigdy mnie nie zawodzi, w planach kupię ponowne opakowanie.
3. Herbal Care Farmona - dezodorant CZARNA MIĘTA do stóp i butów - Recenzja
4. Naturalny, delikatny płyn do higieny intymnej pH 5,3 Gentle Day - Recenzja
5. Czekoladowa sól do kąpieli - świetny umilacz o przepięknym czekoladowym zapachu.
6. Emulinka emulsja olejowa do kąpieli Skarb Matki - tutaj już zeszła etykieta, która była w formie naklejki i się szybko odkleiła - Recenzja
7. Hairx Smooth Control - wygładzający szampon i odżywka Oriflame - Recenzja
8. Żel pod prysznic jędrna skóra 100% zadania: ujędrnia, masuje Tołpa specialist - Recenzja
9. Gruboziarnisty scrub modelujący mango Lirene Beauty Collection - Recenzja
10. Mydło dziegciowe i siarkowe z olejem z oliwek Vis Plantis - Recenzja
11. Patyczki Lula 
12. Age ReGENeration nawilżający krem matujący na dzień 30+ Lirene - Recenzja
13. Equilibra - Aloesowy anty-perspirant w kulce Recenzja
14. Luksusowy balsam głęboko nawilżający do ciała - pistacja, migdał od Eveline Cosmetics z serii SPA! Professional Recenzja
15. Oczyszczający peeling trychologiczny do skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu H-stimupeel Pharmaceris Recenzja
16. Krem pod oczy oeparol 
17. Próbki, maseczki 


Denko udane, ląduje w koszu a ja zabieram się za kolejne zużycia :)




pozdrawiam,

Donna

25 lip 2017

Szampon głęboko oczyszczający do włosów ciemnych Wax Pilomax.

Witam,


Lubię szampony z Pilomaxu - sprawdzają się u mnie i chętnie po nie sięgam jak mam tylko okazję. Nie robią mi krzywdy jak szampony drogeryjne co podrażniają skalp, powodują swędzenie itp. Szampon, który miałam pierwszy raz to szampon głęboko oczyszczający do włosów ciemnych WAX. Otworzyłam go z konieczności, bo zbliża się jego data ważności, ale i tak do tego czasu zanim się skończy spokojnie go zużyję, więc się oto nie martwię, a i tak szampony szybko się zużywają więc jak to się mówi luzik.


Opinia:
Jaki jest ten szampon dla moich włosów? Dobry, czyli dobrze pielęgnuje skórę głowy, nie powoduje uczucia swędzenia, jest łagodny ale zarazem dobrze oczyszcza włosy. Po umyciu czuję, że włosy są dobrze umyte i 'domyte', czasem odnosimy takie wrażenie, że niby umyjemy włosy, a one są takie jakby niedomyte i mało co świeże lub świeże przez połowę dnia. W tym przypadku świeżość jest znacznie dłuższa. Oczyszczenie i mycie na wielki plus. 



Jakie efekty po myciu? piękne :)


Włosy ładnie i fajnie się układają są takie mięsiste, co przy cienkich włosach od razu da się to wyczuć w dotyku. Nie mam zastrzeżeń co do tego szamponu - sprawdził się i na zmianę z innymi na stałe gości u mnie w łazience.




pozdrawiam,

Donna

23 lip 2017

Pakowanie kosmetyczki po raz drugi - kolejny wyjazd.

Witam,


I znów pakuje się - pakuje ubrania, kosmetyki i wyruszam na dwu tygodniowy wyjazd jako wychowawca. Nie zabieram dużo kosmetyków, bo wiem, że na przesiadywanie w łazience to ja nie będę mieć zbytnio czasu, ale aby zapewnić jakieś podstawy pielęgnacyjne i higieniczne zabieram zwykłe podstawy jak: żel pod prysznic, płyn micelarny, szampon, mydło, coś pod paszki, maszynka i kilka próbek. 


Żel pod prysznic Fa magic Oil przeciętna butelka powinna wystarczyć na dwa tygodnie, by odświeżyć ciało i się po prostu umyć. Płyn micelarny Tołpa - micelek musi być, bo jakże go może zabraknąć. Do tego by umyć twarz zabieram też żel z ekstraktem z jabłka Eco plant (o nim już wkrótce) - to nowy żel który poznaje i jest w fazie testów, przypasował mi więc go biorę. Lush szampon w kostce jak i mydełko Dove to must have każdych wyjazdów.


Kilka próbek szamponów Basil Element, bo mimo że biorę Lush, to tak co drugie mycie wolę umyć włosy szamponem płynnym. Jedna maseczka Tołpa - może uda się wieczorem coś nałożyć, a warto coś takie mieć w razie 'wu'. Dove kulka i maszynka to wiadomo po co i na co. Spf 50 emulsja do opalania Dax Sun - mała wersja, gdyż zrezygnowałam z czegoś dużego i pełnowartościowego, ze względu, że gdzie ja tam będę się opalać? ja jadę do pracy, a nie leniuchować na słońcu :D jedynie co to w planie jest rajd rowerowo-konny, ale wątpię, aby odbył się jakby był upał i pełne słonko, więc również w razie 'wu' tylko mała pojemność do opalania, a nie duża butla.
Płyn do higieny intymnej, odżywka do włosów jak i jakieś mazidło do ciała - odłożę z dużych pojemników w małe buteleczki/pojemniczki, by nie zabierać dużych opakowań (tego już nie pokazywałam, bo to dopiero zrobię)

Do tego dołożę jeszcze kilka wacików, jakiś mały kremik do buźki, pastę do zębów i małe perfumiki o których tu zapomniałam. I to chyba by było na tyle oprócz produktów do makijażu, które też są minimalne:

Rezygnuję ze wszystkich peelingów czy to do twarzy czy ciała, z olejków do opalania w dużych opakowaniach, pianek do golenia itp. i wszystkich tych ponad podstawowych moich pierdółek, bo i tak na to nie będzie czasu...

...a jeśli uda mi się wybrać przed wyjazdem jeszcze do Rossmanna koniecznie muszę kupić chusteczki nawilżające i małe żele antybakteryjne do rąk - bo przeglądając moje wszystkie kosmetyki jakie mam to aktualnie tego u mnie na stanie brakkkkk 👀 a takie rzeczy na wyjazd to aż się prosi zabrać :D




pozdrawiam,

Donna

22 lip 2017

Nivea Sun Protect & moisture nawilżający balsam do opalania spf 30

Witam,



Tego lata u mnie szaleństwo z produktami do opalania. Olejki, balsamy, emulsje, pianki - do wyboru do koloru. Cieszę się, że zawsze w lecie mogę wyjść do ogrodu i zwyczajnie się poopalać niż jakbym mieszkała w bloku i była ograniczona od opalania (chociaż na balkonie też można) Nivea zadbała również i o moje ciałko w czasie rozkoszowania się promieniami słonecznymi. Nivea Sun Protect & moisture nawilżający balsam do opalania spf 30 to balsam jaki towarzyszył mi w ogródkowych chwilach, kiedy czytałam książkę. Czasem się zapomnę, a ja jestem z tych osób co słońce nie przeszkadza i mogę godzinami na nim siedzieć, więc warto jak się przy okazji coś czyta posmarować ramiona czy nóżki ☀


Co o balsamie mówi producent:
Zapewnia natychmiastową i długotrwałą ochronę przed poparzeniem słonecznym oraz zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Jego zaawansowana formuła pielęgnacyjna skutecznie chroni skórę i jednocześnie głęboko i długotrwale ją nawilża. Skuteczny system filtrów UVA/UVB zapewnia natychmiastową ochronę oraz redukuje ryzyko uczuleń słonecznych. Produkt dostępny jest w różnych wariantach ochrony przeciwsłonecznej: z faktorem 15, 20, 30 i 50+. 

↬ Pomaga zredukować ryzyko wystąpienia alergii słonecznej
↬ Zawiera skuteczny system filtrów UVA/UVB, by zapewnić natychmiastową i długotrwałą ochronę
↬ Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry
↬ Wodoodporny

Skład: 
Aqua, Homosalate, Octocrylene, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Salicylate, Alcohol Denat, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Glyceryl Stearate Citrate, Panthenol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Myristyl Myristate, Tocopheryl Acetate, VP/Hexadecene Copolymer, Xanthan Gum, Sodium Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Cetyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Sodium Citrate, Silica Dimethyl Silylate, Citric Acid, Trisodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Linalool, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Eugenol, Coumarin, Parfum


Opalenizną mogę się już pochwalić z zagranicznego wyjazdu, ale skóra już potrafiła mi zejść kilka razy (nawet przy smarowaniu się spf) ale zregenerowała się też szybko, bo mocno ją nawilżałam. A to co zeszło przy peelingach spowodowało u mnie zniknięcie nieco opalonego koloru, więc od nowa mogę się opalać już z polskim nie tak mocnym słońcem niż tym blisko z lazurowego wybrzeża, które naprawdę szybko łapało nawet mnie. 

Balsam Nivea jest łagodny dla ciała o przyjemnej konsystencji i ładnie pachnącej. Wchłania się bez zarzutów, nie pozostawia białych plam. Świetnie nawilża skórę. Pomaga przy opalaniu - nie powiem, bo tak jest. Nie czułam żadnego pieczenia, ani mocno zaczerwienionej skóry na ramionach więc swoje zadanie ochraniające spełnił.


Jaką ochronę Wy stosujecie?



pozdrawiam,

Donna


21 lip 2017

Płyn micelarny do demakijażu Bishojo.

Witam,


Nie zawsze każdy produkt kosmetyczny mi pasuje, cóż czasem coś takiego jest, że coś ma więcej minusów niż plusów. Dziś przedstawię płyn micelarny Bishojo, który nie do końca się tak sprawdził jakbym tego oczekiwała, ale tak do końca go znów też nie skreślam. 


Opis:
Skutecznie usuwa makijaż, sebum oraz inne zanieczyszczenia. Zawiera kwas hialuronowy o silnym działaniu nawilżającym i ekstrakt z Perełkowca Japońskiego, który wzmacnia naczynka krwionośne. Nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka, nie pozostawia filmu na skórze. Idealnie przygotowuje skórę do kolejnego etapu pielęgnacji.

Sposób użycia: Zwilżyć płatek kosmetyczny. Delikatnie nie naciągając skóry zmywać oczy, twarz, szyję i dekolt, aż do uzyskania czystego płatka.

Składniki:
Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Sodium Cocoamphoacetate, Coco-glucoside, Glyceryl Oleate, Orchis Maculata Flower Extract, Sophora Japonica Flower Extract, Panthenol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum


Będzie to krótka recenzja i nieco inna niż dotychczas, gdyż przedstawię moje odczucia w plusach i minusach, bo tak chyba najprościej mi będzie przedstawić ten płyn micelarny:
plusy:
+ jest to nowość, nigdy marki wcześniej nie używałam, więc coś nowego poznałam - cieszę się
+ ładne, eleganckie opakowanie z pompką (z wyglądu) ale minus tego opakowania w użyciu będzie poniżej
minusy:
- z opakowania nie kontrolujemy i nie widzimy ubywającego płynu, po naciśnięciu pompki, zawsze płyn leci jakby za szybko, zawsze wyleci po za wacik kosmetyczny mimo, że robię to powoli i delikatnie naciskam, zawsze się oblewam lub ląduje płyn mi na ubraniu
- jak dla mnie zapach płynu naperfumowany, o ile nie przeszkadza mi to przy przecieraniu policzków, czoła to już przy oczach mnie drażni
- piecze w okolicach oczu i niedokładnie zmywa oczy, trzeba się po prostu napracować, żeby zmyć makijaż oczu - więc kiedy mnie piecze to wolę nim nie zmywać oczu i tutaj kiedy potrzebuje zmywania, bo tego oczekuję od płynów micelarnych daje mocny minus, bo co to za zmywanie kiedy mnie pieką oczy...


Podsumowując:
By się nie męczyć z pieczeniem oczu płyn ewentualnie zużyję, zmywając nim czoło, policzki, usta - omijając tylko oczy, więc do końca go nie skreśliłam, ale ma u mnie mocny minus, gdyż od płynu oczekuje przede wszystkim dobrego zmywania tuszu, czarnej kredki itp. 


Znacie ten płyn?
Jak u Was sobie radzi z demakijażem?



pozdrawiam,

Donna

20 lip 2017

Coastal Living rześka linia zapachowa Yankee Candle.

Witam,



Pomimo ciepłych dni, lubię późnym popołudniem i wieczorami zapalić dyskretny, łagodny wosk YC który pali się w kominku. Na lato wybieram coś delikatnego i ładnego, a nieduszącego czy ciężkiego. W ofercie woskowej jest przecież mnóstwo letnich zapachów, więc nie odmawiam ich sobie właśnie teraz nie poznać, czy w ogóle zrezygnować palić wosków na ten czas, a czekać tylko do zimy. Ja woski palę przez cały rok :) Jaki jest wosk YC Coastal Living? wosk przywiozłam z francuskiego sklepiku przy którym nie mogłam przejść obojętnie. Zaciekawił mnie on kolorem, etykietą no i zapachem przez papierek. 


Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o intrygującej słodko-słonej mieszance zapachu nadbrzeżnych kwiatów z ciepłą oceaniczną bryzą.


Opinia:
Etykieta bardzo mi się podoba, bije z niej taki spokój, cisza, melancholia, zapomnienie. Ścieżka prowadząca do oceanu... jak to więc może pachnieć? czy etykieta odzwierciedla zapach? ja czuję świeżość, rześkość, lekkość coś słodkiego poplątanego z miętą. Świeżość jak morska bryza, słodka mięta jak takie kwiatowe cukiereczki. Ciężko to opisać, lepiej zamknąć oczy i wczuć się, że jesteśmy nad oceanem w letni ciepły wieczór, gdzie dookoła pachną nadbrzeżne kwiaty pachnące ciepłą oceaniczną bryzą. Przy tym zapachu trudno przejść obojętnie..


Wg. mnie zapach nie jest mdły, nie pachnie kostką toaletową (gdzieś przeczytałam taką opinię) jest taki na mocną czwórkę z plusem na lato :) ja polecam! 


Znacie już ten zapach? Kogo zachwycił?



pozdrawiam,

Donna

19 lip 2017

My Secret I love Matte Lips 2in1 Lipstic&Liner.

Witam,



Kolorowe kredki w pudełeczku noszę, kolorowe kredki bardzo lubią mnie ... hehe to są słowa piosenki z mojego dzieciństwa, ale tak naprawdę te kredki są do malowania ust to chyba oczywiste. Równe, równiusieńkie to mogą być tylko kredki My Secret I LOVE MATTE LIPS 2IN1 LIPSTICK & LINER o szerokiej gamie kolorystycznej, ale w której przeważają czerwienie coś z bordo, aż po brąz/beż. My Secret po raz kolejny mnie zaskoczyło, ale zaskoczyło pozytywnie. Kto nie oprze się takim kredkom, które można spotkać w szafach Drogerii Natura? Te szafy zamieniają się ostatnio w kolorowy szał ciał :D


My Secret I LOVE MATTE LIPS 2IN1 LIPSTICK & LINER
Matowy duet pomadki i konturówki do ust w jednym. Dzięki wygodnej końcówce doskonale rozprowadza się na wargach. Dzięki zawartości składników nawilżających oraz witaminy E dodatkowo odżywia i nawilża usta.
Waga: 2,2 g, Cena: 12,99 zł


Opinia:
Jest to pomadka i konturówka do ust w jednym. Przyznam się, że nie używam konturówek do ust, mam jedną może dwie, ale nie używam. Tutaj otrzymujemy kredkę 2w1 więc coś idealnego dla tych co konturówek nie używają. Cóż mogę napisać o kolorkach? Same/sami widzicie są k o l o r o w e.  Możemy przebierać, wybierać każdą na inny dzień, czy inną stylizację. Usta muszą przecież dopełniać całość makijażu. Każda pomadka posiada swój numerek. Są to pomadki z kategorii matowe, ale gdy je nakładamy są kremowe i miękkie, przez co aplikacja jest łatwa. Nie są lepkie na ustach. Pomadki te nie kruszą się, mi też żadna się nie złamała jak do tej pory, więc oceniam że są wytrzymałe. Ich minusem jest to, że nie są to pomadki wysuwane, a są do strugania, ale czy to przeszkadza? hmm - raz na jakiś czas zastrugać coś to nie potrzeba przecież dużo czasu. 


Cieszy mnie to, że marka my secret wprowadziła do swojego asortymentu i ma tak fajne i dobro jakościowe pomadki jak te za niską cenę. Utrzymują się na pewno dłużej na ustach niż przeciętne zwykłe tanie pomadki takie wysuwane. Dokładnie ile godzin to nie kontrolowałam aż tak, ale jeśli nie jemy, nie pijemy to tak do 3 godzin, gdy jechałam autobusem usta były nadal w pomadce prawie, że bez naruszenia. Później już zaczęłam jeść, wycierać się chusteczką więc kredkę świadomie usunęłam z ust - gdybym tego nie zrobiła to myślę, że jej czas na ustach by się wydłużył. 



Kredki są na tyle małe, fajne, zgrabne że zmieszczą się w każdej torebce, ba! nawet w bocznej kieszonce żakietu (o ile żakiet/marynarka je posiada)



pozdrawiam,

Donna

18 lip 2017

Co nas drażni, co nas wkurza - wyd. PWN.

Witam,


W końcu znalazłam chwile by zapoznać się z książką od wyd. PWN Co nas drażni, co nas wkurza...
Autor: Flora Lichtman, Joe Palca, Tłumacz: Olga Siara
Książka z dziedziny psychologii, która stała się bestsellerem i aktualnie jest na promocji w ksiegarnia.pwn.pl Książka daje do myślenia i uważam, że warto ją chociaż przejrzeć.


Według prognoz International Programs Center przy U.S. Census Bureau, 24 września 2010 roku o 19:32 czasu uniwersalnego populacja świata wynosiła 6 870 906 129 ludzi. Ta liczba robi wrażenie. Oznacza bowiem, że 24 września 2010 roku istniało ponad 6,8 miliarda opinii na temat tego, co jest najbardziej irytującą rzeczą na świecie.

Zgrzyt paznokcia po tablicy.
Kruszenie styropianu.
Zaplątany kabel od słuchawek.
Głośna rozmowa telefoniczna w autobusie.
Mlaskanie przy jedzeniu.
Przedświąteczny tłum w galerii handlowej.


Istnieją dźwięki, zapachy i zachowania innych ludzi, które budzą w nas ogromną irytację. Jedyną rzeczą, której wówczas chcemy, jest natychmiastowe przerwanie drażniącej sytuacji. Jak to się dzieje, że nie możemy znieść takich drobiazgów? Dlaczego rzeczy, które nie mają w gruncie rzeczy większego znaczenia, drażnią nas i denerwują? Joe Palca i Flora Lichtman sięgnęli do badań i teorii by wyjaśnić, dlaczego na niektóre bodźce reagujemy silną awersją.



Z książki „Co nas drażni, co nas wkurza” Czytelnik dowie się:
· dlaczego cechy, które na początku wydawały nam się atrakcyjne w nowym partnerze, z czasem zaczynają nas irytować
· jak to się dzieje, że niektórych dźwięków nie potrafimy zignorować i jak to wykorzystują służby medyczne i porządkowe
· z jakiego powodu prowadzenie badań naukowych nad wydzieliną skunksów jest szalenie skomplikowane
· oraz w jaki sposób naukowcy denerwują badanych, by zdobyć wiedzę o działaniu „zirytowanego” mózgu.


Wydzielina skunksa, która kojarzy nam się z zapachem zepsutego jedzenia, zgrzyt paznokci na tablicy, który kojarzy nam się z krzykiem – te irytujące bodźce mogą mieć ze sobą coś wspólnego. Nieprzyjemne doznania łączą się w ich przypadku z reakcjami awersyjnymi, wykształconymi w toku ewolucji, żeby utrzymać nas przy życiu. Czynniki, które budzą w nas irytację, kojarzą nam się z czymś, czego organizm każe nam unikać, dlatego wyzwalają silną reakcję. To kwestia pomylonej tożsamości – nie potrafimy rozróżnić prawdziwego zagrożenia od czegoś, co je naśladuje.


Opinia:
Każdego czasami coś wkurza i drażni, nie znam takiego człowieka co by nie narzekał i ze wszystkiego był zadowolony. Każdy się wkurzał, wkurza i będzie wkurzał - taki jest świat i życie i tego nie zmienimy. Jednych będzie wkurzało coś jednego, drugich coś innego. Czytelnik, który bierze po raz pierwszy ową książkę do ręki, może być już podrażniony jej bardzo neonową, jaskrawą pomarańczową oprawką. Zdjęcie tego tak nie oddało, ale na żywo oprawka 'bije po oczach' Tył oprawki znów może kogoś wkurzyć, bo jest pisany do góry nogami :P nie wiem czy to celowo czy jak... hehe, ale na pewno przyciąga to uwagę i jest takim małym szczegółem. Co do treści książki -  jest to z jednej strony zabawna książka i lekko się ją czyta, a z drugiej wydobywa się taka mądrość i coś takiego inteligentnego. Początek książki dla mnie był niezrozumiały, te wszystkie przedmowy, wstępy itp. nie umiałam się w tym odnaleźć, więc pomyślałam, że ta książka będzie książką z serii nudnych, nieciekawych i taka nijaka. Pomyliłam się, bo im dalej czytałam już konkretne rozdziały tym książka robiła się fajniejsza i zabawna. Każdy rozdział był o innym jakby zagadnieniu, podawał inne przykłady rozdrażnienia, wkurzenia i to wszystko sprawiało, że po przeczytaniu już ogólnie książki można analizować to co Nas do tej pory wkurzało, a tak naprawdę jest codziennyaspektem Naszego życia. 



A Was co najbardziej wkurza?
Uliczny korek? Latająca mucha? 
Splątane słuchawki?
😃😃😃


pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...