24 cze 2017

Age ReGENeration nawilżający krem matujący na dzień 30+ Lirene.

Witam,


Lubię pielęgnację z Lirene, zarówno do twarzy jak i ciała. Zazwyczaj kremy do twarzy starczają mi na dłużej, bo używam ich tylko na twarz, więc ilościowo produktu idzie zawsze mało, ale gdy polubię dany krem to nawet się nie obejrzę, a już pół słoiczka nie ma. Tak było z kremem Age ReGENeration, nawilżający krem matujący na dzień 30+ Lirene. A czy faktycznie on jest matowy? Zapraszam na moje odczucia.


Jakie informacje możemy przeczytać na kartoniku?
Młodość komórkowa: tiotaina jest wyjątkowo skutecznym antyoksydantem, stanowiąc tarczę ochronną, zabezpieczającą struktury skóry przed wolnymi rodnikami. Aktywizuje energię komórkową, niezbędną do szybkiej regeneracji skóry. Ekstrakt proteinowy stymuluje syntezę kolagenu i sprawia, że skóra zachowuje odpowiednie napięcie i elastyczność. Cellularna hydratacja: sylimaryna przeciwdziała uszkodzeniom bariery naskórkowej, zapewniając utrzymanie prawidłowego balansu wodnego skóry. Składniki o właściwościach higroskopijnych intensywnie i długotrwale nawilżają, gwarantując miękkość i gładkość naskórka. Perfekcyjny wygląd: formuła kremu Lirene Dermoprogram Age ReGENeration zawiera specjalne mikrogąbeczki, powodujące efekt jedwabiście gładkiej i delikatnie matowej skóry.


Opinia:
Krem przeznaczony jest do wieku mniej więcej +30 lat, więc takie kremy są u mnie mile aktualnie widziane. Standardowo pojemniczek kremu charakteryzuje markę Lirene - jest podobny jak wiele innych kremów, które już znam i miałam. Ładna ala srebrna plastikowa zakrętka dodaje ładnego eleganckiego wyglądu. Konsystencja kremu jest dość treściwa, biała, kremowa oraz ładnie pachnąca. Nie jest to zapach duszący, ale taki charakterystyczny (dla kogoś może być za dużo naperfumowany, mi akurat to nie przeszkadza)


Producent zapewnia, że jest to krem matujący - osobiście się z tym nie zgodzę, gdyż ja nie odczuwam żadnego matu, nawet zaraz po aplikacji, czy kilka godzin po nałożeniu. Jest to krem mocno nawilżający, a nawet taki co natłuszcza skórę. Z matem nie ma on nic wspólnego - szkoda, ale nie skreślam, go bo i tłusta skóra potrzebuje nawilżenia czy takiej dawki natłuszczenia dla dobrej regeneracji. Kremu nakładam w małych ilościach, kiedy stosuję go pod makijaż, a jeśli rano po oczyszczeniu nie robię makijażu, stosuję go nieco więcej, mimo że skóra się błyszczy to chcę jej dać dobrą dawkę nawilżenia. Jak na warunki domowe i gdy nie wychodzę nigdzie to błyszczenie "może być"
Podsumowując:
- nie jest to krematujący, nie matuje ani przez chwile
- natłuszcza, nawilża na 100%
- konsystencja treściwa i jak na krem na dzień nie jest lekka
- lepiej lubię go stosować solo niż pod makijaż 


Znacie ten krem z Lirene? Czy też uważacie, że on natłuszcza skórę, a nie matowi?


pozdrawiam,

Donna

21 cze 2017

Pilomax maska regenerująca do włosów suchych i zniszczonych Henna Wax.

Witam,



Lubię produkty Pilomax, a najlepiej sprawdzają się i działają u mnie maski regenerujące do włosów suchych i zniszczonych Henna Wax. Jest to moje już któreś opakowanie, dlatego pomyślałam, że coś więcej o owej masce napiszę, ba naprawdę pomaga i jest dobra. 


Opinia:
Opakowanie w tej masce bardzo mi odpowiada, dla mnie jest wygodne i praktyczne. Konsystencja jest na tyle fajna, średnio-gęsta i taka nie lejąca, że bez problemu wydostaje się ją ze środka. Jest kremowa o białym, ale takim perłowym kolorze. Po nałożeniu nie spływa z włosów. Staram się ją stosować jak mam więcej czasu, bo im dłużej się ją trzyma, tym daje lepsze efekty. Włosy są miękkie w dotyku, gładkie. Przy systematycznym używaniu robią się zregenerowane i lepiej się układają. Produkt nie podrażnia skalpu, więc mogę ją stosować nawet na skórę głowy. Co mnie cieszy w tej masce, to to że nie obciąża nawet cienkich włosów. Czy zmniejsza wypadanie? tego nigdy nie zauważyłam.


Kiedy czuję, że włosy robią się bez życia, ta maska daje im ratunek. Czuję różnicę, już po kilku zastosowaniach, więc chętnie do maski tej powracam, bo wiem że pomaga. Na wyjazd również ją zabrałam i dobrze się spisuje, przy innym klimacie/wodzie.



Czy macie swoje ulubione maski do włosów, do których chętnie wracacie?



pozdrawiam,

Donna

15 cze 2017

Pomadki w płynie MY SECRET I love matte lips liquid lipstick.

Witam,



Ostatnią nowością w kategorii pomadek w Drogeriach Natura są matowe pomadki w płynie MY SECRET I love matte lips liquid lipstick. Występuję one w 5 odcieniach, kolejno wg. numerków 10,11,12,13,14. Poznałam je i choć kolorki są różne to nawet przypadły mi do gustu. Lubię nudziaki jak i czerwienie, rzadziej natomiast ostre różne na ustach. Jak przedstawiają się poszczególne kolorki - zapraszam na krótki wpis :)


My Secret I LOVE MATTE LIPS LIQUID LIPSTICK 
Trwała pomadka w płynie. Gwarantuje aksamitne, matowe wykończenie przez wiele godzin, a zastosowane składniki nie powodują efektu wysuszenia. Dostępna w kolorze nude oraz kilku odcieniach różu. 
Pojemność: 7 ml 
Cena: 13,99 zł


Opinia:
Pomadki te są jak kolorowe cukierki :) Razem wyglądają przesłodko, osobno to już indywidualność na ustach.  Nr. 10 to nudziaczek - pasuje do ust wąskich, czyli takie jakie mam. Nadaje naturalny odcień. Podobają mi się takie odcienie i niezależni czy są matowe czy inne wykończenia - nude u mnie zawsze mile widziane. Nr 11. to taki słodki jakby pudrowy róż. Nie każdemu będzie pasował, ale co kto lubi. Nr 12. to intensywny róż - tutaj raczej nie było zachwytu z mojej strony, bo na ustach kolor jak dla mnie mocno przesadzony, źle się czuję w takich odcieniach. Zdjęcie na ręce może tego nie oddaje, ale na żywo daje 'po oczach' Nr 13 to kolorek czerwony, mocny, intensywny - idealnie pasuje na wieczór gdy chcemy dość dobrze podkreślić usta. Nr 14 to najciemniejszy ze wszystkich - tutaj przy takich odcieniach nie mam nic do nich, ale to również, kto co lubi i do jakiej stylizacji pasuje kolor ust.


Pomadki nadają ładnego matowego wykończenia, są 'dobre' w smaku. Pachnące. Pędzelek i aplikacja jak dla mnie jest bardzo dobra. Pomadki nie podkreślają suchych skórek pod warunkiem, że wcześniej usta są dobrze nawilżone i zadbane. Trwałość na ustach - oceniam na bdb u mnie długo się trzymają, nawet jak jem czy piję. Po dłuższym czasie na ustach zostaje tylko takie 'obramowanie' i resztki danego koloru. 


Znacie już te kolorowe i przesłodkie jak cukierki pomadki w płynie MY SECRET I love matte lips liquid lipstick?



pozdrawiam,

Donna

14 cze 2017

Lekki krem przeciwzmarszczkowy Nivea Care.

Witam,



Kiedy dostałam balonową pocztę, którą pokazywałam m.in na IG, a w niej kryjący się lekki krem przeciwzmarszczkowy Nivea Care, ucieszyłam się bo kremów do twarzy nigdy dość. Używam kremów codziennie, bo jak nie użyję to jest kiepsko. Skóra od razu daje o sobie znać, że niedostała tego co potrzebuje, czyli nawilżenia i odpowiedniej pielęgnacji, więc krem zawsze muszę użyć. Jaki jest więc lekki krem od Nivea Care? Znacie go? 


W przesyłce PR były ładne, delikatne i subtelne biało-żółte piórka, świetnie to się wkomponowało w ten cały lekki kremowy design. Takie dodatki mnie zawsze cieszą. Pomysłowo to zostało zrobione. 


Co o kremie mówi producent:
NIVEA Care Lekki Krem Przeciwzmarszczkowy: 
To nowy krem do twarzy przeznaczony do każdego typu cery. Stworzony z myślą o tym, by dzięki cennej witaminie E oraz Filtrom UV chronić skórę i dbać o utrzymanie jej młodego wyglądu na dłużej, każdego dnia! Formuła kremu dodatkowo zawiera innowacyjne, oczekujące na patent hydrowoski, które błyskawicznie rozpuszczają się po kontakcie ze skórą. Zatopione w lekkim kremie, zapewniają intensywne nawilżenie i odżywienie, bez uczucia lepkości.
↬ Zachowuje młody wygląd cery
↬ Głęboko odżywia
↬ Szybko się wchłania


Opinia:
Jaki jest lekki krem przeciwzmarszczkowy? Ogólnie dobry i oceniam go pozytywnie. Jego kremowa ładnie pachnąca konsystencja jest faktycznie lekka, przez co szybko się wchłania, nie jest tłusta. Trochę tylko odczuwam lepką warstwę po nałożeniu, gdy nałożę jej nieco więcej, ale krem nadaje się pod makijaż w małej ilości, tak delikatnie wklepując opuszkami palców w oczyszczoną skórę. W ciągu dnia moja skóra zaczyna się błyszczeć, więc krem grubszą warstwę lubię nakładać na noc lub jak zmyję już makijaż i chcę coś lekkiego. Czy jak zapewnia producent działa na zmarszczki? raczej nie - ja tego nie odczułam, jedynie zmarszczki mam pod oczami (tu raczej pomoże zabieg, a nie 'zwykły drogeryjny krem' no nie wiem, ale póki jestem młoda, to tego typu kremy profilaktycznie można stosować, by zmarszczki nie pogłębiały się i nie było ich więcej) Po jednym opakowaniu i testach, zmarszczki jak były tak są. Jedynie co to krem nawilża ładnie skórę, daje jej odpowiednią pielęgnację, czyli podstawy są zachowane. Czuję jak skóra staje się delikatna i miękka. Jego plusem jest to, że nie uczulił mnie oraz to, że nie zapycha (stosuję regularnie peelingi i maseczki oczyszczające, więc zapychanie nie odnotowałam) Krem jak widać ma wygodne i ładne opakowanie - skromne ale eleganckie, takie zadbane i takie nive'owskie.


 Wiem, że dużo z Was dostało balonowe przesyłki, więc jestem ciekawa Waszego zdania na temat tego kremu do twarzy od Nivea :) chętnie poczytam Wasze recenzje. Jakie wg. Was krema plusy, a jakie wady? Co sądzicie o takich pomysłowych przesyłkach?




pozdrawiam,

Donna

13 cze 2017

All is Bright wosk YC.

Witam,



Wosk All is bright Yc, który był mile widziany w święta (wtedy też go jakoś zamówiłam, ale nie odpaliłam) uważam, że można go palić nie tylko w tamtym okresie. Owszem wydobywa się z niego taka magia, ale na wieczorne chwile niekoniecznie te świąteczne ten zapach również przypadł mi do gustu i może być. Jednak wielkich ochów i achów nie było. 


Co to za zapach:
Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachowej mieszance musujących cytrusów połączona z nutą ciepłego piżma.

Dla mnie jest to taka mieszanka, coś przytulnego, ale z nutą cytrusową, owocową. Taki mieszaniec-poplątaniec, ale ogólnie zapach nie do porobienia i taki niecodzienny. Kiedy paliłam go po raz pierwszy, wydawał mi się bardzo intensywny, wyraźny, konkretny, bez otworzenia okna i wywietrzenia pokoju się nie obeszło. Później aplikowałam już zdecydowanie mniejsze porcje i taki przyjemniaczek mógł się już spokojnie palić. Wosku nawet nie wypaliłam pół, więc drugą część zostawię na ten okres świąteczny :) 


Oceniam go tak średnio, gdyż nie jest to wersja zapachowa, ta która mi się podoba. Piżmo lubię, nuty cytrusowe również, ale na nie muszę mieć chęć i ochotę, by coś takiego wąchać. Przeważnie wybieram coś z zapachów zmysłowych i tych takich wyszukanych. Owocowe nuty, nie są złe, nie mniej jednak piżmo i cytruski to takie połączenie "może być" - odpalę by umilało mi coś pachnącego w pokoju i na tym się kończy, nie ma tu mojego wielkiego zachwytu, że skuszę się na ponowny ten zapach czy świecę. Kiedy wosk pali się odrobinę w kominku i po jakimś czasie wejdę do pokoju, jest przyjemnie :)


Znacie ten wosk? 
Jak go opiszecie? 




pozdrawiam,

Donna


12 cze 2017

Zielono żółto czyli dziś Oriflame The One i Eveline mini max.

Witam,



Dziś wybieram się do siostry do Krakowa, ale zanim nastąpi wyjazd i dalszy lot, jakoś parę dni temu naszło mnie na coś żółtego. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam pomalowane paznokcie na żółto. Do tego wybrałam coś zielonego. Taki duet na spontanie pomalowałam, nie miałam tego w planie nawet fotografować, ale wtedy zakwitły żółte irysy i tak pomyślałam - że to będzie fajne tło 😊


Lakiery, które użyłam to Oriflame The One i Eveline minimax. Lakiery te między sobą różnią się, zarówno samym pędzelkiem, jakością i trwałością. Który zatem okazał się lepszy?
Eveline dłużej trzymał się na paznokciach. Oriflame już na drugi dzień nadawał się do zmycia. Odpryskiwał. Nie trzymał się tak jak ten z Eveline. Szybciej natomiast zastygał. Do malowania w obu przypadkach potrzebowałam dwóch warstw. Jedna była zdecydowanie za mało. 


Czy w żółtym na paznokciach dobrze się czułam? i tak i nie. Nie jest to kolor za którym przepadam i miałabym go nosić non stop, ale kilka razy mogę nim pomalować pazurki. To zawsze coś innego i nie ma monotonii. Nadał on takiej świeżości na dłoniach i był inspiracją na zbliżające się wakacje. 


Lubicie żółty na paznokciach?



pozdrawiam,

Donna

11 cze 2017

Zapach damski kwiatowo-owocowy 1 2 3 Viva La Fiesta Luxure.

Witam,



Ile zapachów, tyle opinii zawsze jest. Lubię poznawać nowe zapaszki i psikać się nimi, oczywiście z umiarem. Przez kilka miesięcy nie pojawiał się żaden zapach z Luxure - czas to nadrobić. Poznałam zapach kwiatowo-owocowy 1 2 3 Viva La Fiesta. Pomyślałam, że skoro kwiatowo-owocowy to na lato takie coś będzie odpowiednie. Czy tak właśnie jest? Zapraszam na krótką opinię na jego temat. 


nuta głowy: grejpfrut, ananas
nuta serca: orchidea, róża, kwiat pomarańczy
nuta spodu: piżmo, nuty drzewne

Opinia:
Po nutach zapachowych zapowiada się dobrze, ale... ten zapach przypomina mi taki maminy zapach, czyli zapach mamy - nie mój. Kompletnie nie jest to mój gust zapachowy. Choć nie ukrywam z początku mi się podobał jak powąchałam pierwszy raz, a aktualnie nie mogę się do niego coś przekonać. Dla mnie jest on męczący i trochę duszący. Na lato? hmm trudno powiedzieć, ale nie bardzo będzie pasował, chyba, że będą chłodniejsze letnie chwile to tak, na upał odradzam. Ja na sobie po kilku aplikacjach męczyłam się po prostu, a to nie oto chodzi. Inaczej jest jak np. popsikam trochę w pokoju, wyjdę i przyjdę za jakiś czas, to wtedy zapach się tak stopniowo ulatnia i nawet ładnie czuć tak ciepło i wydobywają się takie słodkie kwiaty przeważając zapachem orchidei. Owoców w nim niestety nie czuję. 


Nie jest to typ zapachów, które długo się trzymają, nie są też intensywne, a takie umiarkowane. Do kilku godzin spokojnie wytrzymają, ale nie cały dzień. Podoba mi się w nich flakon. Prosty, długi, taki inny niż wszystkie. W wyglądzie przypomina mi plastry miodu - takie mam skojarzenie hehe no wygląd jak i kolor przypomina mi coś z miodem. Całego końcowego elementu i takiej kropki nad i dodaje ala złota zatyczka, co sprawia, że zapach jest elegancki - ciepły i zmysłowy.




pozdrawiam,

Donna

10 cze 2017

Paczuszkowa nagroda i niespodzianka od Pharmaceris.

Witam,



Kurier przywiózł mi bardzo miłą i wyczekiwaną paczuszkę - nagrodę. To garść kosmetyków Pharmaceris wg. własnych potrzeb. Lubię tą dermokosmetyczną firmę :) 
Otrzymałam to co sobie sama wybrałam indywidualnie - cieszę się, jupi i bardzo, bardzo dziękuję za wyróżnienie mojego bloga w aranżacji aptecznej CC Naczynka N 😊 gratuluje również 4 pozostałym blogerkom, które też zostały wyróżnione - dziewczyny jesteście niesamowite! 

Taki paczuszkowy wpis miałam przygotować razem z innymi nowościami, ale od poniedziałku, aż do końca czerwca będę niedostępna u siebie w domu, więc paczuszki poczekają, aż wrócę z wypoczynku, ale żeby blog nie umarł w ciszy, przygotowałam kilka wpisów na zaś :D

Bogata oferta Pharmaceris jest naprawdę ciekawa, więc to co wybrałam w ramach nagrody przedstawię pokrótce. Niedawno moje włosy zostały skrócone, a do tego zawsze wypadają, zależy mi na wzmocnieniu i szybszym ich wzroście, wybrałam więc:
H-STIMUCLARIS Specjalistyczny szampon o podwójnym działaniu stymulujący wzrost włosów i przeciwłupieżowy.
H-KERATINEUM Szampon wzmacniający łodygę włosa do włosów osłabionych i przerzedzonych.
H-STIMUFORTEN Preparat do kuracji stymulującej wzrost włosów.
  
Witamina E zawsze mnie kusiła, czytałam o niej same dobre rzeczy, więc jestem ciekawa koncentratu, oraz dwa produkty z serii T, żel i płyn micelarny.
E-SENSILIX koncentrat z 8% wit. E.
❤ PURI-SEBOGEL Antybakteryjny żel myjący T do twarzy.
❤ SEBO-MICELLAR Antybakteryjny płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu.

Natomiast już bez nagrody, dwa dni wcześniej przesyłka -niespodzianka z serią A demakijaż, i kontynuacja kuracji na siwienie dla znajomego. Tyle dobroci od Pharmaceris! 🌷🌷🌷


Buzia moja uśmiechnięta 😊
Włosowe dobrocie zacznę używać już po przyjeździe do kraju i resztę produktów również, jakoś to muszę znów poukładać, posegregować i ogarnąć co kiedy i jak. 



pozdrawiam,

Donna

9 cze 2017

Wygładzająca Eksfoliacja antycellulitowe serum o działaniu złuszczającym Lirene.

Witam,


Cellulit był jest i będzie - to Nasza zmora kobiet. Czasem jest większy, mniejszy - zależy. U mnie to różnie bywa, nieraz już pisałam, że to zależy od danego trybu życia, czy więcej się ruszam, czy siedzę, co jem, czy dużo piję wody i takie tam. Wierzę w produkty antycellulitowe dobrych i sprawdzonych firm. Stosowanie ich systematycznie i regularnie, naprawdę przynosi zadowalające efekty. Ja to widzę! Wygładzająca Eksfoliacja, czyli antycellulitowe serum o działaniu złuszczającym, 5% kwasu migdałowego Lirene to ostatni specyfik jaki wprowadziłam do pielęgnacji samych ud, pupy. Jak się sprawdził/sprawdza? Zapraszam na recenzję 😊


Co o produkcie mówi producent:
Antycellulitowe serum z 5% kwasem migdałowym, o działaniu złuszczającym, wygładza i zmniejsza widoczność grudek oraz nierówności. Kompleks nawilżający zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia oraz poprawia elastyczność. Efekty redukcji cellulitu widoczne już po 1 tyg. stosowania! Produkt inspirowany zabiegiem eksfoliacji (złuszczania) wykonywanym w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych.
Serum jest doskonałym uzupełnieniem kuracji antycellulitowych. Stosowanie: Serum aplikować codziennie wieczorem na oczyszczoną skórę objętą cellulitem.

Już po 2 tygodniach stosowania serum*:
• wzrost elastyczności skóry do +10%
• spadek szorstkości naskórka do -36%
• zwiększenie stopnia gładkości skóry do +28%
*Pomiary aparaturowe gładkości i elastyczności skóry zostały wykonane przy użyciu aparatury firmy Courage-Khazaka electronic GmbH.


Opinia:
Produkt naprawdę mi przypasował. Widzę i czuję efekty. Naprawdę czuję różnicę i w dotyku i w wyglądzie skóry na udach. Systematyczna pielęgnacja nie idzie na marne. Smaruje, smaruje, bo już nie długo wyjazd, plaża, słońce, więc chciałam poprawić kondycję skóry. Stan poprawił się, uda są niesamowite elastyczne, skóra wygładzona, taka jędrna. 5% kwasu migdałowego, może kogoś zniechęcić, ale nie ma się czego obawiać. 



Zapach produktu jest świeży, lekki cytrusowy - jednym słowem taki rześki, co sprawia, że chętnie po niego sięgam. Konsystencja delikatna, szybko się wchłania. Jej minus odczułam jeden, jeśli nałożę serum więcej - zaczyna się rolować na skórze i sypią się takie grudki zrolowanego produktu, więc z nakładaniem należy dość umiarkowanie postępować. 


Polecam to serum stosować systematycznie, ja zrobiłam kilka dni przerwy, ale później gdy nie przerywałam, a nakładałam na same uda, czasem pupę to w dotyku skóra zmienia się na plus i dlatego to mobilizuje mnie, aby używać cały czas. Zużyłamoże już pół opakowania, zużyłabym już całe, ale ze względu na rolowanie się, nakładamniej, przez co jest bardziej wydajne, więc to mi się podoba. Produkt wart wypróbowania, zwłaszcza teraz przed wakacjami. Systematyczność i zmiana diety na zdrowszą oraz picie dużooo wodyyy - przyniesie fajne i widoczne efekty w poprawie jędrności skóry. 



Jakie ostatnio produkty na cellulit używałyście?



pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...