26 lut 2023

Florystki, Alicja Sinicka, wyd. W.A.B.

Witam,



Zbliżający się 8 marzec, to nie tylko dzień kobiet, ale i dzień premiery najnowszej książki FLORYSTKI Alicji Sinickiej w Wydawnictwie W.A.B.

Mistrzyni thrillerów psychologicznych powraca z nową książką!

Premiera: 8 marzec 2023

"W jej pięknych oczach mieszkał strach i było mu tam bardzo wygodnie".

Książka dobrze się czyta, historia wciąga, czujemy się jak w kwiaciarni pełnych kwiatów, ale czy to taka miła, lekka i przyjemna lektura? Jest akcja, napięcie, dreszczyk emocji, zagadki, tajemniczość.. Na okładce biała kalia, ale przybrudzona krwią, dlaczego?


Helena Bardo - utalentowana florystka i właścicielka kwiaciarni Chloris, tworząca zachwycające bukiety, z których każdy zdaje się opowiadać jakąś tajemniczą historię - znika bez śladu. Ostatnim znakiem jej obecności są krople krwi błyszczące na nożycach i szpulach wstążek.

Najlepsza przyjaciółja Heleny - Sonia - która również pracuje w Chloris, wraz z policją rozpoczyna desperackie poszukiwania, starając się rozwikłać sprawę zaginięcia. Z każdyn dniem utwierdza się jednak w przekonaniu, że nikomu nie można ufać, nawet mężowi swojej zaginionej przyjaciółki.
Pewnej nocy dostaje zagadkową wiadomość - nadawca ostrzega, że ta sprawa dotyczy także jej.

Czy Helena naprawdę była tak idealna, jak jej ukochane białe kalie?
A może latami skrywała coś przed światem?
Jedno jest pewne: korzenie rodzinnych tajemnic sięgają głęboko.

Data premiery: 08-03-2023
Liczba stron: 352
Wydawca: W.A.B.
Autor: Alicja Sinicka
Format: 135 x 210
ISBN: 978-83-8318-357-2
Kategoria Wydawcy: Kryminał, sensacja
Typ okładki: miękka ze skrzydełkami


Post przy współpracy z wydawnictwem W.A.B.


Kto lubi thrillery, w których dzieje się coś od samego początku czytania - polecam na niedzielny wieczór :) Premiera już 8 marca 2023. 



pozdrawiam,
Donna

25 lut 2023

Pomoc płynąca z natury.. naturalne kosmetyki z olejem konopnym Manu Natu.

Witam,



Dziś przywołuję już wiosnę z kolorowymi i naturalnymi kosmetykami od Manu Natu. To warszawska manufaktura naturalnych, wegańskich kosmetyków. Głównym składnikiem jest w nich olej konopny, który pochodzi z Polski. Ja bardzo lubię konopne kosmetyki za ich dobroczynne właściwości jakie zapewniają w czasie pielęgnacji, a do tego jeśli mamy dodatkowo w nich masło shea, czy witaminę E 'młodości' to jak najbardziej lubię pielęgnować nimi skórę. 

Poznałam kilka nowości m.in:
- krem do rąk z olejem konopnym (o kremie pisałam już tutaj)
- mydło w płynie z olejem konopnym,
- naturalny arbuzowy żel pod prysznic,
- krem do stóp z olejem konopnym.

Sam wygląd kolorowych opakowań już robi wrażenie i przyciąga wzrok. Opakowania są w solidnych buteleczkach. Mydło do rąk i żel pod prysznic posiadają wygodne pompki, przez co są higieniczne, a kremy do rąk i stóp również maja wygodne ale dziubki z pompką. Wszystkie informacje o danym  produkcie jak opis, skład, sposób użycia są na kolorowych etykietach na opakowaniach. Przeznaczone do każdego rodzaju skóry, w tym także wrażliwej. 

Zapraszam kochani na przegląd kilku nowości, a są to wegańskie naturalne kosmetyki do ciała. 


Naturalne mydło w płynie z olejem konopnym

Skład:
Olej konopny, Oliwa z Oliwek, Olej Rycynowy, Wodorotlenek Potasu, Woda, Kwas mlekowy, Alkohol etylowy

Zapach:
trawa cytrynowa, gałka muszkatołowa z nutą wiecznie zielonego rozmarynu

Mydła w płynie to podstawa w mojej łazience. Kiedyś nie zwracałam uwagi na mydło w płynie - liczyło się, aby ładnie pachniało, umyło i oczyściło skórę z bakterii. Obecnie kiedy mamy dostęp do różnych form mydeł, czy to w piance, w kostce, czy właśnie w płynie można dowoli i świadomie wybierać i sprawdzać np. ich dobry skład. Naturalne mydło do rąk Manu Natu wyróżnia się tym, że w składzie ma olej konopny, który tworzy barierę zapobiegającą wysychaniu skóry, oraz oliwę, która zmiękcza skórę i nadaje jej zdrowego blasku. Zapach mydełka jest świeży, mocno orzeźwiający, a to za sprawą trawy cytrynowej. Odpowiednio dobrze myje skórę na dłoniach, tworzy przyjemną delikatną pianę i nie wysusza skóry. Lubię nim myć ręce za każdym razem kiedy tego potrzebuję. Wydajność dość dobra, buteleczka mieści w sobie 300 ml. 


Naturalny arbuzowy żel pod prysznic

zapach: arbuz

skład inci: aqua, sucrose, decyl glucoside, glycerin, dehydroacetic acid, benzyl alcohol, parfum*, sodium alginate
*benzyl benzoate


Arbuzowy żel od razu swoim kolorowym opakowaniem przypomina powiew wiosny, a już na pewno może kojarzyć się ze słoneczny latem. To wyjątkowy zapach świeżego arbuza, która rozbudza zmysły. Żel można zarówno używać pod prysznic jak i dodawać do kąpieli. Jest o delikatnej, przezroczystej konsystencji. Na początku miałam wrażenie, że żel słabo się pieni (czasem wegańskie produkty słabo się pienią, a to dlatego, że są naturalne a nie nafaszerowane sls'ami), dlatego można go aplikować np. na gąbkę lub myjkę i wtedy wytwarza się zdecydowanie więcej puszystej piany. Skóra jest oczyszczona, miękka w dotyku i nie ma uczucia ściągnięcia. Podoba mi się w nim to, że również posiada wygodne opakowanie z pompką.


Naturalny krem do stóp z olejem konopnym

Skład produktu:
Olej Konopny, Masło Shea, Mocznik, Emulgator, Witamina E, Konserwant

Zapach:
Lawenda z nutą rozmarynu

Ostatni produkt to krem do stóp. Okres zimowy dla moich stóp jest nieraz ciężki, gdyż chodzenie w zimowym obuwiu męczy stopy. Jeśli nie mam możliwości to nieraz cały dzień noszę zimowe botki. Stopy pod koniec dnia wymagają wtedy odpowiedniej pielęgnacji. Krem do stóp zawiera podobny składnik jak wcześniejsze kosmetyki, czyli jest z olejem konopnym, a jego zapach jak podaje producent jest lawendowy i uzupełniony subtelną nutą rozmarynu. Kocham lawendę w kosmetykach, więc tutaj byłam przede wszystkim ciekawa zapachu. Czy ten krem pachniał typową lawendą hmm jak dla mnie, mało go wyczuwałam, co mimo wszystko nie szkodzi, bo i tak krem aplikowałam na noc, czasami zakładałam skarpetki i szłam spać, więc zapach nie miał tutaj aż tak wielkiego znaczenia. Nie mniej jednak to właśnie lawenda jest znana z tego, że przynosi ukojenie, zrelaksowanie i odpoczynek w tym przypadku - zmęczonym stopom. Co do właściwości lubiłam ten krem przede wszystkim, że robił cuda ze skórą na stopach, nawet po jednej nocy. Krem może być stosowany też jako maska, aplikując grubszą warstwę i zakładając bawełniane skarpety. Zmiękczał naskórek, regenerował popękaną skórę, mocno nawilżał i odżywiał. Stopy z każdym takim nocnym zabiegiem stawały się nie tylko miękkie, gładziutkie, ale bardzo zadbane.



Sięgając po naturalne, wegańskie kosmetyki Manu Natu mam pewność, że są one delikatne dla mojej skóry. Nie mam uczucia swędzenia, czy podrażnienia. Każdy kosmetyk posiada olej konopny przez co robi się tak wyjątkowy i poprawia nie tylko barierę ochronną skóry, ale naskórek odzyskuje swój naturalny blask i witalność. Opakowania produktów przeznaczone są w 100% do recyklingu, czyli zasada less-waste i eco-friendly są tutaj na plus. 

#współpracareklamowa z marką Manu Natu


Czy sięgacie po produkty z olejem konopnym?

Bardzo polecam, jeśli interesuje Was kochani świadoma pielęgnacja i wybór naturalnych, wegańskich kosmetyków koniecznie zajrzyjcie do Manufaktury Manu Natu :)



pozdrawiam,
Donna

24 lut 2023

Literatura młodzieżowa: Głębia Challengera, Neal Shusterman, wyd. W.A.B.

Witam,



Zanim zaczęłam czytać książkę GŁĘBIA CHALLENGERA, autor: Neal Shusterman, od Wydawnictwa W.A.B, zastanawiałam się przez chwile co dokładnie przedstawia to zdjęcie na okładce książki, co autor miał na myśli i dlaczego taka? Po przeczytaniu teraz już.


Caden Bosch jest członkiem załogi statku żeglującego w stronę Głębi Challengera - najgłębiej położonego punktu Rowu Mariańskiego.

Jest zdolnym licealistą, ale jego świat zaczyna drżeć i powoli się rozpadać. Chłopak wie, że coś się dzieje przestaje jednak dostrzegać różnice między rzeczywistością i ułudą. Zaczyna żyć w dwóch światach.

Data premiery: 08-02-2023
Liczba stron: 336
Seria: Neony
Wydawca: W.A.B.
Autor: Neal Shusterman
Format: 142 x 202
ISBN: 978-83-8318-324-4
Kategoria Wydawcy: Literatura młodzieżowa
Typ okładki: miękka



Wiecie, że widmo choroby umysłowej dotyka co trzecią amerykańską rodzinę? To straszne, kiedy ktoś z bliskich zapuszcza się w głębię...a kochająca go osoba jest bezsilna, aby pomóc. Choroba umysłowa nigdy nie mija całkowicie. Zobaczcie na fotografie z książki, to rysunki autorstwa Cadena, kiedy przebywał w głębinach.. tych "rysunków" i szkiców w książce jest więcej...

Uważam, że każdy odbierze tą lekturę inaczej, aczkolwiek na pewno pokazuje ona jak można się wczuć w sytuację i zrozumieć jak to jest żeglować po mrocznych, nieprzewidywalnych wodach choroby umysłowej/psychicznej.

Na końcu książki znajduje się wykaz placówek w których można otrzymać informacje i pomoc w zakresie problemów i zaburzeń psychicznych dzieci i młodzieży.

Książka kierowana jest dla młodzieży, niemniej jednak polecam ją każdemu dorosłemu. Premiera odbyła się 8.02.2023r.


Post przy współpracy z Wydawnictwem W.A.B.

Zapraszam do lektury.


pozdrawiam,
Donna

23 lut 2023

Pianka-chmurka do mycia twarzy, oczyszcza i matuje - Stars from the Stars.

Witam,



Odkąd pianki do mycia twarzy pojawiły się na rynku kosmetycznym wśród różnych firm, zaczęłam je używać, choć początkowo wydawało mi się, że pianka to taki zbędny kosmetyk, myśląc że tylko żelem myjącym dobrze oczyszczę twarz. I tutaj jakie było moje zdziwienie, kiedy jednak pianka okazywała się być naprawdę dobra! Od tamtej pory, a będzie to już myślę kilka ładnych lat - pianka obowiązkowo u mnie się pojawia jako jeden z kroków oczyszczających, kiedy zmywam twarz wieczorem przy demakijażu, lub odświeżam rano buzię po nocnej pielęgnacji. Zazwyczaj za każdym razem wybieram inne pianki, bo ich jest coraz więcej na sklepowych półkach, a tym razem poznałam piankę Stars from the Stars

Pianka-chmurka do mycia twarzy Stars from the Stars oczyszcza i matuje i jest dla mnie nowością. Pojawiała się ona w edycji Really Lovely w boxie od Pure Beauty. Bardzo się z niej ucieszyłam, bo jeszcze jej nie miałam okazji poznać - a tu miła niespodzianka i coś odpowiedniego dla mojego typu skóry. 


Składnikami aktywnymi są tutaj:
- łagodne substancje myjące, które pomagają usunąć nagromadzone zanieczyszczenia z powierzchni twarzy,
- zielona herbata, która działa detoksykująco i pomaga zwalczyć wolne rodniki, oraz efektywnie matuje i zapobiega błyszczeniu się cery,
- arbuz i granat, które odżywiają, regenerują i dodają skórze zastrzyku energii.

Jak mówi producent:
Przenieś się do chmur, by w ułamku sekundy odkryć ich delikatność i puszystość. Podaruj je swojej skórze, aby poczuć wyraźne oczyszczenie bez wrażenia ściągnięcia i wysuszenia. Kosmetyk niczym tarcza ochronna nie dopuści do przykrych, międzygalaktycznych zjawisk.


Jaka jest pianka-chmurka?
1). Naturalna, ponieważ posiada 99% składników, które pochodzą prosto z natury. Cenię kosmetyki naturalne, więc to największa zaleta tego produktu. 
2). Wegańska, bo formuła otrzymała prestiżowy certyfikat Vegan Society. Brawo, ostatnio coraz więcej wegańskich produktów! 
3). Bezpieczna, dlatego odpowiednia jest dla początkujących i doświadczonych miłośniczek kosmetyczno-galaktycznej podróży. 

Składniki/ingredienrs

Aqua, Sodium Cocoyl Glutamate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Glycerin, Cereus Grandiflorus (Cactus) Flower Extract, Citrullus Lanatus Fruit Extract, Punica Granatum Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sorbic Acid, CI 14720, Parfum.


Opakowanie pianki jak sami widzicie jest niesamowite. Piękna różowa i migocząca się etykieta niczym gwiezdne niebo, jak gwiezdna jest cała seria tych kosmetyków. Pianka więc może być fajnym pomysłem na prezent dla przyjaciółki, siostry lub kogoś kto lubi takie poznawać nowości kosmetyczne. Buteleczka o pojemności 150 ml może wydawać się mała, ale uwierzcie mi pianki takie są bardzo wydajne i mi starczają na dłuższy czas. Czasami są momenty, że już zaczyna mi się nudzić, ale zawsze do końca zużywam myjące piankowe produkty. Konsystencja to biała puszysta pianka, która po naciśnięciu od razu jest gotowa do aplikacji. Bardzo lubię takie piankowe konsystencje, bo sama w sobie ta pianka jest delikatna i faktycznie jak taka chmurka. Bardzo odświeża twarz, mnie nie uczula, odpowiednio myje, nawilża, a nawet matuje. Przyjemnie też owocowo, może poniekąd też kwiatowo pachnie, przez co zapach umila stosowanie kosmetyku. Na początku może wydawać się nieco mocniejszy, ale z każdą chwilą się on ulatnia i jest subtelniejszy.

Pianka ogólnie przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry, również mieszanej i tłustej. U mnie właśnie na mieszanej tłustej sprawdza się mega dobrze. Skóra nie piecze, nie jest ściągnięta. Po umyciu nie występują zaczerwienienia. Przy systematycznym stosowaniu można zauważyć, że redukuje też niedoskonałości, bo naskórek jest zadbany, czysty. Jak ją aplikować? To proste! Niewielką ilość pianki wydozować na czyste dłonie i nanieś na zwilżoną skórę twarzy. Delikatnie rozpocząć masaż, omijać okolice oczu, a następnie spłukać letnią wodą. Osuszyć ręcznikiem - ja do twarzy mam specjalny ręcznik, którym nie pocieram skóry, a delikatnie przykładam go do twarzy, a on sam wpija kropelki wody. W ten sposób moja skóra jest gotowa do przyjęcia kolejnych etapów pielęgnacji jak przemycie twarzy tonikiem, nałożenie kremu pod oczy, serum czy kremu.

Pianka może być odmienną formą do oczyszczania skóry. Można powiedzieć, że to przełom w produktach oczyszczających i coś nowego dla osób lubiących nowinki kosmetyczne. Zwykłe żele do mycia twarzy, lub żelo-peelingi czasami są ciężkie, gęste w zależności od ich konsystencji, czasem są też za rzadkie przez co ma się wrażenie niedomytej skóry... a pianka to delikatna forma puszystości, przez co jest tak lubiana. Od razu czuć różnicę jak dba o skórę, jak ją dopieszcza i jak wyjątkowo się nią zajmuje.

Post przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty


Lubicie stosować pianki do mycia twarzy?



pozdrawiam,
Donna


22 lut 2023

Adidas Activ Skind & Mind - czyste wegańskie formuły. Efekt przyjemnego odświeżenia.

Witam,



W mojej łazience pojawiły się niedawno fantastyczne nowości od marki Adidas. Nie pamiętam już kiedy miałam coś z tej marki kosmetycznego do pielęgnacji, dlatego ucieszyłam się, jak tylko kurier przyjechał i wręczył paczuszkę od wizaz.pl Teraz dzięki #klubrecenzentki poznaje żel pod prysznic Activ Skin Mind Deep Care i dezodorant w kulce Instant Cool 24h. W ostatnim czasie nie ukrywam, ale mam duże szczęście do testowania różnych produktów właśnie w klubie recenzentki, przez co poznaje nowości i produkty, które chce przetestować.


Adidas Active Skin & Mind Deep Care to żel pod prysznic, który jest testowany pod kontrolą dermatologiczną, odpowiedni dla skóry wrażliwej, posiada wegańską formułę i nie zawiera mydła. Nie zawiera też środków powierzchniowo czynnych na bazie siarczanów. Butelka wykonana ze 100% z recyklingu (z wyłączeniem filtra UV w opakowaniu, korka i etykiety) i jest do ponownego napełnienia. Żel został stworzony dla miłośników sportu. Posiada kompleks glicerynowo-hialuronowy (10%), pozwalający na szybkie przywrócenie odpowiedniego poziomu nawilżenia. 

Aqua, Glycerin, Sodium C14-16 Olefin Sulfonate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Polimer, Propanediol, Citric Acid, Glycol Distearate, Hydroxyacetophenone, Parfum, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Coco-Glucoside, Sodium Hydroxide, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Benzoic Acid, Sodium Hyaluronate

Żel niesamowicie odświeża ciało pod prysznicem. Kiedy chcę szybko się odświeżyć rano po przebudzeniu sięgam ostatnio właśnie po ten żel. Dodaje też takiej nutki pozytywnej energii i zastrzyku do działania na cały dzień. Buteleczka o pojemności 400 ml jest dość wydajna i może być nawet dla całej rodziny - uważam, że zarówno kobiety jak i mężczyźni mogą myć się tym żelem, gdyż zapewnia świeżość i oczyszczoną skórę. Jest to taki żel z typu uniwersalnych dla każdego. Zapach wow - letni, wakacyjny unisex (choć bardziej dla kobiet jednak) - po prostu szał-ciał myślę, że każdemu się on spodoba. Konsystencja żelu jest delikatna, średnio gęsta i szybko tworzy puszystą pianę, zmywając zabrudzenia, kurz, pot itp. Piana szybko się spłukuje, a unoszący się świeży zapach daje orzeźwienie. Skóra nie jest przesuszona. Myślę, że to będzie mój ulubiony żel na lato w czasie upałów, chętnie do niego jeszcze powrócę. Chyba muszę częściej zwracać uwagę na żele od Adidasa, bo nie wiedziałam, że mogą mnie tak miło zaskoczyć. 


Dezodorant w kulce Active Skin & Mind Instant Cool jest z miętowym olejkiem eterycznym, który zapewnia 24-godzinną ochronę przed nieprzyjemnym zapachem, a dzięki kompleksowi glicero-hialuronowemu pozwala szybko przywrócić odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Formuła nie zawiera alkoholu ani aluminium. To dezodorant kulka stworzony z myślą o miłośnikach sportu – ma czystą, wegańską formułę i przetestowany pod kontrolą dermatologiczną. Opakowanie zostało wykonane w co najmniej 25% ze szkła z recyklingu, a nakrętka – w 98% z plastiku z recyklingu.

Aqua/Water/Eau, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycerin, Steareth-2,cetearyl Alcohol, Triethyl Citrate, Parfum/Fragrance, Steareth-20, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Chlorphenesin, Disodium EDTA, Tocopherol, Limonene, Olus Oil/vegetable Oil/huile Vegetable, Sodium Hyaluronate

Dezodorant jest w formie wygodnej kulki, co bardzo mi odpowiada, bo lubię kulki. Skończyłam niedawno sztyft, więc kulka to fajna zmiana. Zapewnia mi uczucie świeżości nawet przez cały dzień. Początkowo obawiałam się, kiedy poznaje nowy produkt pod pachy, czy wytrzyma u mnie przez cały dzień, ale pod tym względem spisuje się dobrze. Polecam zabierać go na fitness, czy siłownię - tam gdzie coś się dzieje i jest się aktywnym. Chroni on przed przykrym i mało komfortowym zapachem potu i można go używać zarówno do białych jak i kolorowych ubrań. Po aplikacji dezodorantu na skórę - nie lepi się on, chwilę należy odczekać do wchłonięcia i można się ubierać. Jest delikatny dla skóry i ładnie pachnący, przez co szybko daje uczucie przyjemnego odświeżenia. Dezodorant tak jak w przypadku żelu pod prysznic mogą używać zarówno kobiety jak i mężczyźni, bo to unisex. Ja go polubiłam, ponieważ zapewnia mi dobrą ochronę, a to jest chyba najważniejsze kiedy chcemy czuć się świeżo. Nie wiem jak się będzie spisywał przy mocnych upałach, ale na obecną porę roku - daje rade. 

Prezent w ramach testu w klubie recenzentki #wizaz.pl 


Lubicie kosmetyki Adidasa?
Macie swoje ulubione produkty z tej marki?


pozdrawiam,
Donna

20 lut 2023

Manu Natu naturalny krem do rąk z olejem konopnym. Pomoc płynąca z natury.

Witam,



W ofercie marki Manu Natu pojawiło się ostatnio kilka ciekawych nowości. To naturalne kosmetyki, bez sztucznych konserwantów, a głównym składnikiem jaki występuje w nich to m.in. olej konopny, który pochodzi z Polski. Olej konopny pozyskiwany jest z przemysłowych konopi włóknistych uprawianych przez polskich rolników. Manu Natu to warszawska manufaktura kosmetyków, dlatego cenię sobie takie miejsca i pasję do tworzenia naturalnych kosmetyków i coraz częściej zwracam uwagę przy wyborze do pielęgnacji właśnie, aby kosmetyki były jak najwięcej naturalne i wegańskie. 

Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis o naturalnym kremie do rąk z olejem konopnym, który pomaga mi na moje przesuszone dłonie, kiedy za oknem jest jeszcze zimowa i chłodna pogoda.


Naturalny, wegański krem do rąk zawiera olej konopny i nierafinowane masło Shea, które zapewnia odpowiednie nawilżenie i wygładzenia na skórze dłoni. Dodatkowo witamina E chroni przez wiatrem, mrozem i czynnikami zewnętrznymi.

Zapach:
Bogata nuta bergamotki

Skład:
Olej Konopny, Olej Słonecznikowy, Nierafinowane Masło Shea, Bepantenol, Emulgator Olivem 1000, Witamina E, Woda, Konserwant 1%



Zima to czas, kiedy skóra na dłoniach szybciej się u mnie przesusza i potrzebuje częstego nawilżania. To właśnie w tym okresie zazwyczaj zużywam więcej kremów do rąk, niż w pozostałych porach roku. Za każdym razem wybieram coś nowego, bo może nowy kosmetyk mnie czymś zaskoczy, zostanie moim ulubieńcem na dłużej? Właśnie do takich kremów zaliczam krem do rąk z olejem konopnym z Manu Natu.

Mieści się on w wygodnym opakowaniu z pompką o pojemności 75ml. Ma dwa zabezpieczenia, czyli plastikowe zamknięcie, a na pompce jest jeszcze taki ochronny dziubek. To daje gwarancje, że do kremu nie przedostają się bakterie z zewnątrz. Konsystencja jest lekka, delikatna, trochę rzadka - nie jest taka treściwa i ciężka, a wygląda jak subtelne mleczko do ciała. Po niewielkiej dawce, kiedy wyciśniemy z pompki krem, on szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Powiedziałabym, że jest to taka niezauważalna ochronna warstewka, która natłuszcza, ale nie tłuści, nie lepi się. Można zaraz wrócić do czynności, kiedy nakremowało się nim dłonie.

Moja skóra staje się odżywiona, ładnie nawilżona i rozjaśniona. Krem wpływa też na stan paznokci - moje w ogóle się nie łamią, są mocne. Dodatkowo wzmacniam się od środka witaminami, więc wiem, że to też ma na nie dobry wpływ.

Podsumowując:
Naturalny krem z olejem konopnym zapewnia moim dłoniom:
- nawilżenie, odżywienie i wygładzenie skóry, 
- chroni zawsze przed mrozem,
- lubię go, że szybko się wchłania,
- nie pozostawia tłustego filmu

 
Lubicie kochani pielęgnację z olejem konopnym?
Czy znacie naturalny krem do rąk z olejem konopnym od Manu Natu?




pozdrawiam,
Donna

18 lut 2023

Herbapol Polana serum olejowe odmładzające - jak sprawdziło się na mojej tłustej skórze.

Witam,



Zawsze kiedy poznaje coś na bazie olejków jestem ciekawa, czy dany produkt polubię, czy nie. Mam skórę tłustą/mieszaną i olejowe tłuste produkty nie są dla mnie najlepsze choć nieraz słyszy się, że olejki dla skóry tłustej też są dobre i można je stosować. Dla mnie dany olejek musi mnie czymś zachwycić, bo nie ukrywam było kilka co polubiłam i polubiła tak samo moja tłusta skóra.

Pozytywne opinie miewa np. serum olejowe ODMŁADZANIE Herbapol Polana. Z racji, że to serum u mnie miało krótką datę ważności zabrałam się za jego poznawanie zaraz jak tylko pojawiło się u mnie pudełeczko Pure Beauty, bo to właśnie w edycji Really Lovely było ono wśród innych perełek kosmetycznych. Jak się u mnie to olejowe serum sprawdziło? Zapraszam Was kochani na moje odczucia i mój punkt widzenia.


Serum olejowe Herbapol Polana to starannie wyselekcjonowane składniki, które zapewniają skórze widoczny efekt odmłodzenia. Bogata w izoflawony czerwona koniczyna poprawia elastyczność i sprężystość skóry, wyrównuje jej koloryt, a także zwiększa jędrność.

Serum do twarzy Herbapol Polana zawiera aż 94,7% składników pochodzenia naturalnego. 
Wśród nich znajdziemy między innymi:
- olej z maku - wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe i głęboko nawilżające,
- ekstrakt z żywokostu - niweluje widoczność zmarszczek, przywraca skórze promienność i odpowiednie nawilżenie,
- olej z ostropestu - redukuje zaczerwienienia, zwiększa jędrność i elastyczność skóry.


Zawarte w serum składniki ujędrniają i uelastyczniają skórę przywracając jej młody wygląd.

Składniki (INCI):
Tripelargonin, Ricinus Communis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Polyamide-3, Papaver Orientale Seed Oil (olej z maku wschodniego), Silybum Marianum Seed Oil (olej z nasion ostropestu plamistego), Helianthus Annuus Seed Oil (olej z nasion słonecznika), Trifolium Pratense Leaf Extract (ekstrakt z koniczyny), Symphytum Officinale Root Extract (ekstrakt z żywokostu), Tocopheryl Acetate (witamina E), Gomphrena Globosa Flower Extract (ekstrakt z gomfreny kulistej), Brassica Campestris Seed Oil (olej rzepakowy), Tocopherol, Lecithin (lecytyna), Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid.


Serum mieści się w małej i szklanej buteleczce o pojemnosci 30 ml z pipetką, a w olejowej konsystencji zatopione są płatki kwiatów czerwonej koniczyny. To oczywiście na pierwsze wrażenie przepięknie wygląda i bardzo zachęca do używania. Pierwsza aplikacja odbyła się u mnie na noc i byłam zadowolona, myślałam, że serum się wchłonie i nie będzie się lepiło. Z reguły coś olejowego zawsze nakładam na porę nocną. Potem za każdym następnym razem to serum stawało się dla mnie za bardzo tłuste :( pomimo, że konsystencja jest taka delikatna, aksamitna. Zapach też stawał się dla mnie coś za bardzo mocno naperfumowany. Dawałam jednak dalej szansę, ale za bardzo się męczyłam - skóra nie wchłaniała tego serum, choć dawałam go w mniejszych dawkach tak jak sugeruje producent tylko kilka kropel. Tłusty film jaki pojawiał się na całej twarzy był mało komfortowy dla mnie, lepił się i mocno błyszczał. Szkoda, bo myślałam że jeszcze na okres zimowy dam mojej skórze dawkę 'odmłodzenia' - ale moja tłusta skóra nie przekonała się do tego serum. Może u Was będzie inaczej? :)

Jeśli macie skórę tłustą, to jak Wasza skóra zachowuje się na takie olejowe produkty? 
Czy wtedy nie robi się zbyt szybko tłusta i lepiąca?

Post przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty

Znacie produkty marki Herbapol i macie swój ulubiony, a może to serum właśnie u Was fajnie się sprawdziło?



pozdrawiam,
Donna

17 lut 2023

Projekt denko cz. 112.

Witam,



Gromadki pustych opakowań cały czas u mnie przybywają. Nie są to kosmetyki, które zużyłam w ostatnim miesiącu, tylko produkty, które były dużo wcześniej otworzone, poznane i sukcesywnie używane. Nieraz nazbiera mi się więcej w jednym czasie, a nieraz jak ostatnio nie robiłam denka co miesiąc i wtedy potrafiło mi się uzbierać całkiem tego sporo i dlatego drugi projekt denko w tym miesiącu, bo nadrabiam zaległości, a przy okazji robię porządki w kosmetykach. Co tym razem polubiłam i chętnie jeszcze powrócę, a z jakim produktem się pożegnam na zawsze? Zapraszam na kolejny projekt denko.



1. Żel pod prysznic mango i papaja Naturia Joanna - te małe wersje żeli po 100 ml pojemności zabieram najczęściej na wyjazdy. Ten żelek pojechał właśnie ze mną na wyjazd. Była to wersja owocowa mango i papaja. Dla mnie są wystarczające te żele z Joanny, ponieważ odpowiednio myją skórę, odświeżają i każda wersja ładnie pachnie. Jestem na tak i chętnie będę dalej używać. W zapasach mam jeszcze inny zapach innego żelu, też w wersji mini.

2. Dezynfekujący płyn antywirusowy do rąk z łagodzącą szałwią 70% alkoholu Lirene - wielki minus, że w tym płynie nie ma pompki lub innego 'dziubka' do aplikacji. Przelałam sobie ten płyn do pojemnika po sprayu i mogę teraz z łatwością go używać. Płyn bardzo dobrze dezynfekuje, zdecydowanie czuć tu mocno alkohol. Odświeża dłonie.

3. Hialuronowy żel do mycia twarzy Hyaluron Specjalst L'oreal - bardzo żałuje, że już skończył mi się ten żel do mycia twarzy, bo bardzo go lubiłam. Może kupię następne jego opakowanie? Był łagodny, nie podrażniał, a zawsze koił skórę, ładnie i delikatnie pachniał świeżością, aż miało się go ochotę używać. 200 ml pojemności a żelek bardzo wydajny, pompka na plus.

4. Kuracja naczynkowa emulsja do mycia twarzy łagodząca zaczerwienienia Ziaja - emulsja była o gęstej konsystencji i dość mocno naperfumowana, jak na buteleczke 200 ml była też dość wydajna. Sama nie mam naczynkowej skóry - emulsję zużyła mama, która powoli przekonuje się do takich produktów, wcześniej nie używała często żeli/pianek do mycia twarzy.

5. Szampon do włosów ocet jabłkowy Polka - dla mnie średni szampon, który z włosami nie robił nic, poza tym, że mocno się potrafił pienić. Nie do końca ta seria przypasowała moim włosom.

6. Sanex zero skóra normalna żel pod prysznic - bardzo delikatna formuła tego żelu, a z racji, że posiadał aż 500ml pojemności był dla całej rodziny. Mył, odświeżał. Minusów brak.

7. Micelarny szampon do włosów Yappco - tym szamponem byłam zachwycona. Był delikatny dla mojego scalpu, nie podrażniał go. Włosy zawsze po umyciu była zadbane, wypielęgnowane i zdrowe. Ten szampon to jeden z moich ulubieńców, które ostatnio udało mi się poznać z produktów do pielęgnacji włosów, a ze względu, że mój scalp jest wymagający i niestety chory potrzebuje właśnie takich naturalnych i wegańskich produktów.

8. Gentle day płyn do higieny intymnej pH 5.3 - płyn w porządku, lubię go, jest ok. Odświeża, myje, zapewnia delikatną ochronę miejsc intymnych, które są wrażliwe. Fajnie, że jest pompka w opakowaniu. Mam też kolejne opakowanie, które musi poczekać, ponieważ ostatnio poznałam piankę i od płynów mam małą przerwę.

9. Flosmen antyperspirant Flos Lek i perfumy Oriflame Eclat Toujours - kosmetyki zużyte przez moje mężczyznę, do tej pory opakowania męskie były wyrzucane, ale udało mi się coś zabrać do denka. Może częściej będę je zabierać, kiedy zobaczę puste opakowanie hmm :)

10. Przeciwzmarszczkowy krem liftingujący Bielenda 50+ Japan Lift - krem zużyła mama, może nie jest 50+, ale to krem przeciwzmarszczkowy, więc jej taki odpowiadał. Mama była zadowolona, bo gdyby nie była, to by nie przyniosła mi 'denka'.

11. Maseczka peeling do twarzy odżywcza Vianek - maseczka, która dość mocno miała w sobie olejków, które tłuszczą skórę i to do końca mi się nie podobało, peeling mało ostry jak dla mnie. Fajny był natomiast efekt po, bo skóra była taka miękka w dotyku i odżywiona. Sama ta tłusta forma jak dla mnie nie podobała mi się.

12. Be Natural oczyszczająco-stymulujący peeling do skóry głowy - fajny peeling z dość dużymi drobinkami, które nie rozpuszczały się, a fajnie masowały/drapały skórę głowy. Mam jeszcze jeden w zapasach, więc chętnie dalej będę używać. Po tym peelingu włosy były odbite od nasady i miałam wrażenie, że ich objętość zawsze rosła właśnie po wykonanym peelingu. Jestem na tak, choć peeling u mnie ciężko się czasami spłukiwał, miałam wrażenie, że po dość dobrym spłukaniu i po wyschnięciu włosów, nadal coś mi "zgrzytało" na skórze głowy.

13. Wodne chusteczki nawilżane Fresh Baby Aqua Wipes - jakość tych chusteczek mnie zachwyciła, były mocne, a zarazem delikatne. Posiadały w sobie 99,9% wody, więc były takie uniwersalne i mogły je używać nie tylko dzieci ale i dorośli też.

14. Kilka saszetek i próbki kremów.


To już koniec, może nie było tego aż tak dużo, ale dla mnie dużo, ponieważ z każdym pustym opakowaniem - otwieram inny kosmetyk i cieszę się nowościami. A u Ciebie jak z denkiem? Robisz systematycznie?



pozdrawiam,
Donna

15 lut 2023

Perfect Day, Romy Hausmann, wyd. W.A.B.

Witam,



Czytaliście już nowy thriller Romy Hausmann PERFECT DAY? To ciekawe zwroty akcji, niezły zamęt, czy granie na emocjach. Książka momentami smutna i przerażająca. Bardzo przejmująca. Historia przedstawiona w niej nie jest łatwa, ale... wraz z czytaniem ta historia jednak wciąga. Zastanawiałam się, czemu książka była owinięta czerwoną wstążką - o tym już za chwilę :)

"Potęga wyobraźni może przynieść pocieszenie, albo śmierć"

"Niebezpieczna podróż do najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy"

Premiera książki była 8 lutego 2023 w wydawnictwie W.A.B. więc dostępna jest już w księgarniach, a także online.


Od 14 lat w okolicach Berlina giną małe dziewczynki - drogę do ich zwłok wskazują czerwone wstążki 🎀

Policja wciąż nie może trafić na właściwy trop, aż pewnego wieczoru - na oczach córki Ann zostaje aresztowany słynny profesor filizofii i antropologii Walter Lesniak.
Zarzut: dziesięciokrotne morderstwo.
Brukowce szybko nadają podejrzanemu pseudonim "Profesor śmierci", ale Ann, przekonana, że to pomyłka, postanawia dowieść niewinność ojca.

Czy jej się to uda?
Rusza z prywatnym śledztwem, ale pomaga jej też dziennikarz.

Data premiery: 08-02-2023
Liczba stron: 368
Wydawca: W.A.B.
Autor: Romy Hausmann
Format: 135 x 210
ISBN: 978-83-8318-320-6
Kategoria Wydawcy: Kryminał, sensacja
Typ okładki: miękka ze skrzydełkami


Lubicie czytać thrillery?



pozdrawiam,
Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...