31 paź 2017

Witches Brew na Halloweenowy wieczorowy klimat.

Witam,



Wybierając wosk Witches Brew byłam ciekawa jak on pachnie. Ciemny nieco mroczny wosk od razu kojarzy się z nocą i czymś tajemniczym. Jak mówi opis jest to wosk z limitowanej Halloweenowej serii zapachowej Yankee Candle o zapachu egzotycznych owoców paczuli. Czy faktycznie jest to wersja limitowana hmm no sama nie wiem, bo ten wosk już przewijał się na blogach kilka lat temu. 


Opinia:
Ja wybrałam go nie dawno z myślą o Halloween. Nie, nie obchodzę tego święta jakoś specjalnie - ale wszędzie o tym pełno, czy po sklepach, czy w sieci i ogólnie, że jak w ofercie pojawił się wosk Witches Brew, to wiadomo, że ciągnie do poznania owego zapachu. Jaki on dla mnie jest? lubię paczulę w zapachach, ale nigdy tak konkretnie samej nie miałam okazji wąchać/palić, zawsze ona była z jakimś dodatkiem, więc to już zupełnie zmienia aromat i zapach. Wosk halloweenowy jest taki konkretny, czuć w nimagię, przyprawy, kadzidła, 'mieszanki czarownic'? :D  myślę, że fajnie odda klimat jeśli faktycznie urządzimy imprezę halloweenową, a w tle w kominku nadamy takiej kropki nad i. Bo wosk nadaje takiego pazura w nastroju właśnie w noc Halloweenową. Kogoś może odstraszyć już sam ziemisty kolor wosku i narysowany pająk na etykiecie - na szczęście Halloween jest raz w roku, więc fajnie, że w kolekcji również i Yankee pomyślało o takim zapaszku na stworzenie w zaciszu domowym halloweenowej ekscytacji. Do kupienia w goodies.pl


Jak Wy odbieracie ten wosk zapachowy?



pozdrawiam,

Donna

30 paź 2017

Hydrożelowe płatki pod oczy Efektima.

Witam,



Przyszedł czas na małe podsumowanie płatków hydrożelowych pod oczy od Efektimy, które dzielnie ostatnio poznawałam. Tego typu płatków hydrożelowych chyba jeszcze nie miałam, choć sama nie pamiętam. Fajnie więc zatem było poznać te, a poznałam trzy różne wersje - choć uważam, że tak samo i podobnie się spisywały przy zauważonych pierwszych efektach. Zapraszam na małe ich podsumowanie. 


WINE-THERAPY Hydrożelowe płatki pod oczy na bazie ekstraktu z czerwonego wina.
HIALU-LIFT Hydrożelowe płatki pod oczy.
WHITE-COMPRESS Hydrożelowe płatki pod oczy rozjaśniające cienie i sińce


WINE-THERAPY Hydrożelowe płatki pod oczy na bazie ekstraktu z czerwonego wina. Precyzyjne połączenie kwasu hialuronowego, witaminy E, C i B3, ekstraktu z czerwonego wina oraz olejku z kwiatów róży, pozwala spowolnić proces starzenia. To połączenie pomaga tkance łącznej skóry odzyskać lepszą sprężystość oraz rozjaśnić cienie pod oczami. Wpływa ono także na poprawę wyglądu skóry wokół oczu.
❤❤❤
HIALU-LIFT Hydrożelowe płatki pod oczy. Przeciwzmarszczkowe, liftingujące płatki pod oczy o innowacyjnej technologii hydrożelowej. Zmniejszają opuchliznę i cienie. Zapewniają natychmiastowy efekt odświeżenia i poprawy wyglądu skóry wokół oczu. Dostarczają skórze wielu cennych substancji odżywczych i regenerujących.
❤❤❤
WHITE-COMPRESS Hydrożelowe płatki pod oczy. Wygodne w użyciu hydrożelowe płatki pod oczy opracowane z myślą o działaniu rozjaśniającym cienie i sińce pod oczami. Skrupulatnie dobrane i połączone składniki aktywne wpływają na poprawę wyglądu skóry pod oczami. Ekstrakt z mleka, witamina C oraz B3 znane są ze swych właściwości rozjaśniających i pielęgnujących. Kwas hialuronowy, ekstrakt z alg oraz witamina E, cenione są za działanie przeciwzmarszczkowe, poprawiające elastyczność, jędrność i gładkość skóry, dbają o odpowiednie nawilżenie oraz działają regenerująco.


Opinia:
Wszystkie trzy wersje płatków są podobne jeśli chodzi o kształt. Bez problemu się je aplikuje na skórę pod oczami. W dotyku przypominają jakby żelki. Nie spadają ze skóry. Trzymałam je mniej więcej jak sugeruje producent, ok. 20 minut - czasem było to dłużej, bo zapominałam, że je mam pod oczami. Czułam ich obecność, ale są tak wygodne, że nie odczuwałam, żadnego dyskomfortu. Na skórze w czasie aplikowania nic nie czułam jeśli chodzi o pieczenie, szczypanie czy zaczerwienienie. Po ściągnięciu zawsze odczuwałam taką ulgę, oddychającą skórę i bardzo przyjemną w dotyku skórę, która stawała się być jaśniejsza, promienna i taka delikatna. Płatki hydrożelowe działają! Po ich ściągnięciu efekt jaki się uzyskuje mi się podoba, można od razu wykonywać makijaż. Używa się je jednorazowo, więc takie płatki najlepiej sprawdzą się przez ważnym spotkaniem, jeśli chcemy poprawić kondycję skóry pod oczami. Sprawdzą się też przed i po imprezie i zawsze wtedy kiedy chcemy odpowiednio pielęgnować skórę pod oczami, która wymaga delikatnej pielęgnacji. Takie hydrożelowe płatki przydadzą się osobom z opuchniętymi oczami, zwłaszcza dla niedoczynek, które z pewnością zwłaszcza rano miewają opuchnięte oczy. 



Nie mam konkretnego faworyta jeśli chodzi, które płatki z powyższych sprawdziły się najlepiej. U mnie problem ze zmarszczkami pod oczami czy workami jest nie od dziś - więc tutaj używanie taki płatków to tylko efekt chwilowy, bo pozbycie się zmarszczek to już kwestia odpowiedniego zabiegu z medycyny estetycznej. Nie mniej jednak płatki hydrożelowe dają fajny efekt rozjaśnionej, wygładzonej skóry, szkoda tylko, że taki efekt jest krótkotrwały. 

Znacie lub używacie takich płatków hydrożelowych pod oczy?




pozdrawiam,

Donna

29 paź 2017

4 nowe ramki artePoint.

Witam,


Bardzo lubię ramki na zdjęcia, mam do tego jedną przeznaczoną ścianę w pokoju i na niej wieszam biało-czarne ramki artePoint. Zawitały na niej cztery nowe: trzy czarne i jedna biała. Ściana jest spora, więc jeszcze pomieści więcej ramek, bo bardzo podobają mi się właśnie różne wielkości jak i ich kolorystyka. Zapraszam zatem Was kochani na nowy ramkowy wpis. (czyli nieco aktualizacja tego wpisu sprzed roku klik


Lubię te ramki, ponieważ:
- są proste, klasyczne
- biało-czarne idealnie pasują do mojego biało-czarnego pokoju (choć w asortymencie jest wiele innych kolorów, zerknijcie na artePoint)
- są łatwe w obsłudze jak i w ścieraniu z nich kurzu
można je wieszać jak i postawić na biurku, komodzie
- każda z nich jest zafoliowana i bezpiecznie zapakowana


Zdjęcie do dokumentu, a uprzejmy Pan fotograf zrobił dla mnie kalendarz wraz z moją osobą. Takie gratisowe zdjęcia robią u mnie w mieście. Zdjęcie idealnie wpasowało się w ramkę o wymiarach 21 x 29,7. 


Nie trzeba wiele, by Nasze wnętrza stały się bardziej przytulniejsze, a zdjęcia to przecież pamiątka, wspomnienia cudownych chwil. Lubię po przebudzeniu patrzeć na zdjęcia, wspominać i czasami sama do siebie się uśmiechać co w danej chwili robiłam, czułam i jak wyglądałam. Ramka podarowana wraz z fotografią to idealny prezent od serca dla siostry, mamy czy babci lub innych członków rodziny, a także przyjaciół.

  
Też lubicie takie ramki? 
A może macie u siebie taki wpis z Waszym kącikiem ramkowym, to chętnie zajrzę do Was.



pozdrawiam,

Donna

28 paź 2017

Biblia w malarstwie Bożena Fabiani wyd. PWN.

Witam,



Poniższej książki-albumu może nie przeczytałam jeszcze od deski do deski, ale dość mocno się nią już zachwyciłam i jak najszybciej chciałam się z Wami podzielić takim pięknym wydaniem. To Biblia w malarstwie autorki Bożeny Fabiani od wydawnictwa PWN. Jednym słowem to kolejna bardzo dobra pozycja z nieco innej kategorii jaką do tej pory czytałam, ale jakże piękna i wciągająca. Znawczynią malarstwa nie jestem, studiowania Biblii też nie przerobiłam jak na studiach teologicznych, ale co nieco przecież wiem. Książka zanim trafiła w moje ręce już spodobała mi się pod względem opisu, a kiedy po raz pierwszy wzięłam to dzieło do rąk, mój zachwyt był przez kilka wieczorów, kiedy to siedziałam i przeglądałam to wydanie. Album/książka, bo tak i tak można to dzieło wg. mnie nazwać jest poświęcona sztuce inspirowanej Pismem Świętym. Książka z barwnymi reprodukcjami, wydana na wysokim jakościowo papierze i w twardej oprawie będzie pięknym prezentem dla wszystkich miłośników sztuki.
Zapraszam na namiastkę tego dzieła, ale uwierzcie warto mieć taką książkę w domu i na żywo się z nią zapoznać. 


Stary Testament zawiera opowieści najróżniejsze: zadziwiające, niezrozumiałe, wzniosłe i okrutne, tętniące życiem i emocjami – i wszystko to autorka obserwuje na obrazach, tropiąc przy tym realia związane zarówno z epoką żydowskich patriarchów i królów, jak i z czasami artystów podejmujących tematy biblijne. Przygląda się, jak w ciągu wieków radzono sobie z trudnościami w wyobrażeniu człowieka i żywiołów, powietrza, światła, wody, jak ukazywano potężne emocje bohaterów biblijnych, zwłaszcza te najgroźniejsze – nienawiść, mściwość, zawiść. Autorka ściśle powiązuje historię z obrazem, wyjaśnia jego treść, pokazuje podejście malarza do tematu – tak różne w zależności od epoki oraz indywidualnych cech artysty.


Bożena Fabiani przybliża i objaśnia również malarstwo, którego źródłem stał się Nowy Testament. Przyjmuje układ chronologiczny, zgodny z opowieścią o życiu Jezusa. Wpisuje swoją opowieść w szeroko pojęty kontekst historyczno-obyczajowy, zarówno w odniesieniu do samego zapisu Ewangelii i starożytnej Palestyny, jak i do konkretnego dzieła, badając czas i okoliczności jego powstania oraz cechy charakterystyczne, styl artysty i ducha epoki, nie wchodząc przy tym w zagadnienia czysto teologiczne.

Prawdę Starego i Nowego Testamentu można oddać w rozmaitych wariantach – opowiedzieć na swój własny sposób, uchwycić przez zmyślenie czy idealizację, wynieść ponad czas fabularny. Opowiedziana językiem malarstwa przeszłość biblijnych bohaterów jawi się w zaskakujących odsłonach i kostiumach, a artyści wszystkich epok prowokują do zupełnie innego spojrzenia na literacki pierwowzór.


Pisząc o sztuce, która wyrosła na glebie słowa pisanego, Bożena Fabiani utrzymuje równowagę słowa i obrazu. Każdy rozdział składa się z przeplatających się dwóch elementów – krótkiego streszczenia tekstu, który malarz miał za zadanie zilustrować (autorka cytuje przy tym tekst biblijny) oraz z obrazów, którym towarzyszy opis, a nierzadko także dygresyjna informacja o malarzu. Autorka wzbogaca narrację o wiersze inspirowane Ewangelią.

Książka jest skierowana do wszystkich miłośników malarstwa, a zwłaszcza tych, których interesują dzieła inspirowane tematyką biblijną. To propozycja książki popularyzującej wiedzę o sztuce i pasję do sztuki, pisana przez panią profesor Fabiani z zamysłem, by publikacja trafiła także do rąk młodych odbiorców. Kto sięgnie po tę książkę, będzie czerpał dużo przyjemności, odnajdując w niej rozmaite wymiary – słowne, literackie, malarskie i materialne.


Mnie urzekły na początku same ilustracje, bo to one wzbudziły u mnie pierwsze zachwyt, dopiero później zapoznawałam się z tekstem.
  



pozdrawiam,

Donna

27 paź 2017

Nicole Cosmetics 815 - odpowiednik Versace Eros.

Witam,



Niecałe dwa tygodnie temu, zawitała do mnie niespodziewanie mała paczuszka, a w niej urocze dwa małe pudełeczka z nazwą Nicole. Większość blogerek kojarzy nazwę, bo nie od dziś wiadomo, że kryją się w niej śliczne zapachy, a właściwie odpowiedniki znanych perfum. Każda kobieta czy mężczyzna (no prawie każdy) lubi zapachy. Teraz zbliżający się okres świąteczny jak i prezentowy zawsze kusi czymś pachnącym. Co więc wyróżnia Nicole? Przede wszystkim różne pojemności produktów, od najmniejszych 9 ml po o wiele, wiele większe do 100 ml.


Ale co tak naprawdę zawierała paczuszka? Perfumik o pojemności 9 ml i napełniacz (refill) Smart filler o pojemności 30 ml w takim samym zapachu. Zapewne jesteście ciekawe jaki to zapach kryje się pod numerem 815? Otóż jest to coś męskiego, ale przy różnych gustach to i kobiety w tym przypadku mogły by się popsikać, z racji na bardzo świeży zapach. No ale jak ma być męsko, tak więc trzymajmy się, że jest to zapach przeznaczony tylko dla mężczyzn. 815 to odpowiednik Versace Eros. 
Zapach z tych zapachów, że może być pewniakiem wybierając na prezent. Bo należy do świeżych, lekkich,wyróżniającego mężczyznę z tłumu, lubiącego ładnie pachnieć. Wyczytałam, że:
Versace Eros powstał specjalnie z myślą o bohaterskim i pełnym pasji mężczyźnie, takim, jakim był grecki bóg Eros. Zapach ten jest doskonałym wyrazem siły i zmysłowości. Symbolizuje miłość, pragnienie i pasję. 

Jego nuty zapachowe to:
Głowa cytryna, mięta, japoński kwiat wiśni
Serce geranium, ambroxan, fasola Tonka
Podstawa wetiweria, cedr, wanilia, mech


Tak jak zaprezentowałam wyżej zawsze kiedy skończy Nam się pojemność w małym pojemniczku, w każdej chwili bez problemu i szybko możemy napełnić z dużego do małego do ml, bo jest on: a). wygodny b). wszędzie możemy go zabrać c). jest wydajny

"Napełniacz (refill) SMART FILLER NICOLE to buteleczka całkowicie inna niż wszystkie. Jej wyjątkowość polega na fakcie, iż nie jest szklana, a plastikowa i ekonomiczna. Taka forma napełniacza to świetne rozwiązanie dla każdego perfumoholika. To oszczędność, ale i frajda, że Sam/Sama możesz napełnić szklaną buteleczkę swoimi ulubionymi perfumami Nicole"



Numer zapachu wybrałam w ciemno, ale mężczyzna go używający i testujący wyraża pozytywne zdanie o nim. Podoba mu się zapach i jak powiedział, będzie go używał tylko na specjalne okazje, choć ja uważam, że spokojnie na co dzień ten typ zapachu można używać ze względu na nie nachalność jakiegoś słodkiego, duszącego zapachu, a na lekkość, męskość i oryginalność.


Ja osobiście sama lubię takie małe pojemności. Jak wiemy my kobiety w torebce nosimy wszystko, a wszystko=sporo kilogramów, więc im mniejszy flakonik zapachu tym lepiej. No i to też plus, że częściej możemy coś nowego poznawać, a nie męczyć się z dużą pojemnością, gdzie po pół roku znudzi się zapach.

Co ostatnio poznałyście z Nicole?
Stawiacie na odpowiedniki czy z wyższej półki zapachy?
Ja np. wybieram to i to. Stać mnie na drogie perfumy, ale ich często nie kupuję. Owszem oryginał to oryginał, ale kiedy nocowałam za granicą i mieszkałam dwa kroki od znanej perfumerii uwierzcie, że na dłuższą metę bym uciekała z takiego miejsca, ze względu na intensywność zapachów, ich różnorodność, gdzie po kilkunastu minutach ból głowy gwarantowany. Dlatego, dobrze że w okresie letnim była tam klimatyzacja i zamknięte drzwi, bo zdarzały się dni bez klimy z otwartymi drzwiami, więc nie musiałam się psikać, bo i tak byłam przesiąknięta wszystkimi pachnidłami. 


A tu znajdziecie listę i numerki odpowiedników, może coś wybierzecie dla siebie lub swojego mężczyzny.




pozdrawiam,

Donna

26 paź 2017

Musująca kula do kąpieli Blueberry Funday z Bomb Cosmetics.

Witam,


O kulach musujących do kąpieli z Bomb Cosmetics już nieraz pisałam. Udało mi się zdobyć taką samą co już miałam, bo zarówno sam zapach, wygląd i sama kąpiel jest mega! Kula nosi nazwę: Blueberry funday. Przypomina ona coś morskiego, ale tak naprawdę czuć w niej zapach owocowo-słodko-morski. Sama kula jest w sobie tak urocza i słodka, a to maleńkie serduszko na środku - aż żal to wrzucać i rozpuszczać do wody ;) ale stało się...  plum wrzucamy :D 


Piękny jasno niebieski odcień kuli w wodzie zamienia się w prawdziwą lazurową wodę. Kula przez chwilę musuje, przy czym wzrasta jej intensywność przy kolorze wody. Bo biała woda jak widać zamienia się w tą przepiękną niebieściutką wodę. Zapach niooo jest niesamowity, w łazience czuć przepięknie, ale nie nachalnie. Tu nie trzeba obawiać się bólu głowy, że zapach jest bardzo intensywny, po prostu pachnie wg. mnie tak jak ma pachnieć normalnie - a że pięknie to już zaleta tej wspaniałej kuli.


Kula nasączona jest dużo olejkami, bo woda nie pieni się jak przy płynach do kąpieli, a jest dziwnie to zabrzmi 'nawilżona' a nie tłusta. Na skórze czułam taki ochraniający nawilżający ale nie tłusty film. Na drugi dzień nie musiałam balsamować ciała, bo czułam, że skóra po prostu tego nie potrzebuje. Wcześniej przy pierwszej sztuce co miałam, kule przecinałam na pół, by cieszyć się jak najdłużej, ale stwierdziłam, że 1 kula=1 kąpiel wtedy woda nabiera intensywności w kolorze i sama kąpiel lepiej działa na ciało. Nie ma co dzielić kul i tak jak napełnimy całą wannę wody to ta kula i tak wydaje się, że jedna to mało ;)


Teraz z pewnością wybiorę już coś innego, bo patrząc na asortyment kul można dostać niezłego mętliku w głowie :D szkoda, że cenowo to wychodzi tak sobie drogo, bo za jedną kulę można przecież kupić cały płyn do kąpieli 500ml i mieć go na dłużej niż tylko na jeden raz ;) 




pozdrawiam,

Donna

25 paź 2017

Tołpa specialist 100% zadania: peeling, płyn micelarny.

Witam,



W ostatnim czasie poznałam dwa produkty z Tołpy, o ile płyn micelarny zaczęłam używać jeszcze na wakacjach, to na zdjęciach jest on prawie, że skończony, a peeling w sumie poznałam nie tak dawno, ale mam już o nim swoje wyrobione zdanie. Zapraszam na recenzję co myślę o tych produktach i jak się sprawdziła tołpa specialist 100% zadania:
- peeling pod prysznic odżywiona skóra
- płyn micelarny oczyszczona skóra


Opis:
Peeling może być stosowany codziennie. Łagodnie oczyszcza ciało i delikatnie złuszcza martwy naskórek. Stymuluje mikrokrążenie, odnawia i przyspiesza regenerację. Odżywia, nawilża i pozostawia uczucie komfortu. Skóra jest wygładzona, miękka i oczyszczona, delikatnie złuszcza martwy naskórek, wygładza i nawilża, pozostawia skórę miękką w dotyku poprawia ogólną kondycję skóry, wspomaga jej regenerację i odnowę
* badania dermatologiczne na grupie 30 osób

torf tołpa, 2% naturalnych drobinek peelingujących: ryż, korund i perlit, stymulujący mikrokrążenie ekstrakt z jeżyny, regenerujący ekstrakt z rabarbaru, gliceryna

0% alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, SLS-u, silikonów, mydła, parabenów i donorów formaldehydu

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Styrene/Acrylates Copolymer, Propylheptyl Caprylate, Perlite, Peat Extract, Verbena Officinalis Leaf Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Rice Bran Wax, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract, Lecithin, Rheum Officinale Stem Extract, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Callus Culture Extract, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Butylene Glycol, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Alumina, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.

Opis:
Płyn jest przyjazny dla skóry wrażliwej. Usuwa makijaż twarzy, oczu i ust oraz zanieczyszczenia nagromadzone w ciągu całego dnia. Pozostawia skórę gładką, nawilżoną i odświeżoną. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort. Delikatnie i jednocześnie skutecznie oczyszcza twarz z makijażu i zanieczyszczeń
* badania dermatologiczne na grupie 21osób

torf tołpa, betaina, 3% betainy to stężenie w sam raz, żeby skóra w 100% skorzystała z jej działania. 

0% sztucznych barwników, PEG-ów, SLS-u, silikonów, parabenów i donorów formaldehydu

Aqua, Betaine, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Peat Extract, Buddleja Davidii Meristem Cell Culture, Glycerin, Polysorbate 20, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.


Opinia: 
Płyn micelarny skóra oczyszczona - określiłabym, że jest w porządku. Zmywa makijaż, tusz na rzęsach w miarę dobrze. Oczyszcza wszystkie zanieczyszczenia i sebum. U mnie nie powodował żadnego pieczenia i nie podrażniał. Ładnie też pachniał, choć uważam, że jednak płyny micelarne powinny być nieco lżejsze przy zapachach, bo to jednak przemywamy okolice oczu. Czy mogę go polecić? jak najbardziej tak. Używałam go na zmianę z innymi produktami, które miałam i mam zaczęte, więc posłużył mi on na dłuższy czas, gdybym zmywa nim i tylko nim - szybko by się skończył, bo ma tylko 200 ml pojemności. 
Peeling pod prysznic skóra odżywiona - ślicznie pachnie, to mnie urzekło już na samym początku. Jak takie landryneczki-cukiereczki hmm bardzo przyjemnie. Gdzieś mi uciekło zdjęcie konsystencji, więc jednak jej nie zaprezentuję, ale peeling ma ją kremową, białą jak taki zwyczajny balsam do ciała. Zatopione w niej drobinki peelingujące są bardzo maciupeńkie (niekiedy peelingi do twarzy są bardziej wyczuwalne i ostrzejsze) Drobinki te nie podrażniają skóry, są delikatne, jak taki drobniutki piasek, przez co jak sugeruje nawet sam producent - peeling można stosować codziennie. Po peelingu może nie czuję takiego ostrego usunięcia martwego naskórka, ale czuję bardzo przyjemną w dotyku skórę. I to prawda jak używam peeling codziennie to czuć, jak skóra robi się taka wygładzona, miękka i taka otulona dobrą pielęgnacją. Przy zmywaniu nie czuję tej tłustej warstwy jak przy peelingach z parafiną, bo tu jej nie ma. Czuję odświeżoną i nawilżoną skórę. Fajny ten peeling choć nieco słaby jak dla kogoś kto kocha ostre zdzieraczki, ale jeśli ktoś nie przepada właśnie za ostrymi zdzieraczkami, myślę, że ta wersja będzie odpowiednia.


Podsumowując:
Całkiem przyjemne produkty o ładnych zapachach. Robią to co mają robić, choć peeling jak dla mnie okazał się zbyt delikatny, ale za to jest bardzo przyjemny w stosowaniu i lubię po niego sięgać ostatnio w każdy dzień. Kosmetyki nie podrażniają, są bez parabenów, barwników itp. Polubiłam je. 


 

A czy Wy je znacie?




pozdrawiam,

Donna

24 paź 2017

My secret natural beauty eyeshadow palette: Cinnamon Rolls i Violet Hills.

Witam,


Wcześniej jeszcze we wrześniu prezentowałam jedną z paletek My secret, która mnie od razu urzekła. Pisałam o niej -> Tu Na poniższym pierwszym zdjęciu to ta po prawej stronie u góry. Jej pigmentacja, błysk to jej atut i jednym słowem jakbym ją określiła to takie cudeńko. Ale jej 'przyrodnie siostry', które również zawitały w jesiennych nowościach, ale już bez błysku równie są niczego sobie. Dlatego dziś ich prezentacja.


A mowa tu o paletkach o nazwach: 
- Cinnamon Rolls 
- Violet Hills
Jak łatwo się domyśleć, wiadomo która jest która. Osobiście od razu do gustu przypadła mi wersja fioletowo-śliwkowa.


Opis palet: 
Są to palety cieni idealnych do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego w bardziej zdecydowanym stylu. Bogactwo efektów w ramach tej samej palety. Jedwabista, silikonowo - mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Hipoalergiczne.


Opinia:
Paletki w trzech cieniach są praktyczne, wygodne i podoba mi się w nich dobrana kolorystyka, pod względem kolorów przy wykonywanym danym makijażu. Jak napisałam wcześniej bardziej podoba się - Violet Hills. Znajdziemy tu mocny fiolet, nieco lżejszy i jasny zgaszony odcień i coś pomiędzy fioletem, a bielą. W Cinnamon Rolls jest już zupełnie całkiem inaczej, bo znajdziemy odcienie ciemnego brązu, odcień ala ceglasty i taki jasno-mleczny. Nałożyłam je dla przetestowania jak będą wyglądać na powiece - ale muszę się do nich co nieco przekonać, bo wersje śliwkowe to natychmiast wylądowały na oku. Uważam, że takie fiolety lepiej pasują dla brunetek, niż odcienie beżu/brązu. Ale to wszystko kwesta gustu i jakie Nam się indywidualnie podobają kolory. 


Cienie dają matowe wykończenie, nieco się sypią, a dla trwałości ich utrzymywania się na powiece zalecam bazę, bo np. u mnie cienie już po całym dniu nie były tak intensywne jak zaraz po zaaplikowaniu, tylko nieco poznikały.


Czy podoba Wam się taka kolorystyka?



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...