31 gru 2020

Zdrowia i jeszcze raz zdrowia w 2021 roku!

Witam,



Kochani, dziś kończymy 2020 r., który nie należał do dobrego czasu - wszyscy wiemy jak było i jak jest... co przyniesie kolejny Nowy 2021 rok tego też nie wiemy, ale ja myślę, że nie będzie już tak, jak było dawniej.... Kochani chciałabym Wam życzyć w Nowym Roku przede wszystkim zdrowia i szczęścia! O północy wypicia symbolicznie i tradycyjnie schłodzonego szampana z bąbelkami i dobrej zabawy z najbliższymi.  


Dwanaście miesięcy przed nami,
Niech będą najlepsze dla każdego z nas.
Świąteczną radość niezmiennie nieś w sercu,
przez cały rok, na trudny i lepszy czas.
Ze słońem nad głową i w duszy, miej zdrowie wyzwania brać
Nie żałuj niczego co z tyłu, łap wiatr w żagle, odważnie do przodu patrz.
Miej zawsze przyjaciół przy boku i 365 dni najlepszych szans.





pozdrawiam,
Donna    

29 gru 2020

Świąteczne upominki "Spotkanie blogerek"

Witam,



Zawsze jestem pełna energii kiedy zasiadam do pisania relacji z eventów, kiedy to zazwyczaj dwa razy do roku się na nie wybieram, by spotkać się z moją zaprzyjaźnioną grupą dziewczyn/blogerek w Krakowie. Spotykamy się w następującym gronie:
Mariola http://www.mariolawilk.pl/
Kasia http://www.luksuszagrosze.pl/
Kasia http://www.testujemykosmetyczki.pl/
Dominika https://www.kosmetyczneszalenstwo.pl/
Kornelia http://www.zakatekrudej.pl/
I tym razem już w okolicach gdzieś października zaczęłyśmy myśleć i organizować mikołajkowe grudniowe spotkanie, bo okres przedświąteczny, to wspaniały czas by się właśnie spotkać i porozmawiać przy pysznej zimowej herbacie i smacznych pierniczkach, oraz oderwać na chwile od tej całej przedświątecznej bieganiny. Niestety obecny rok i zmieniające się co chwile przepisy dotyczące zamykania różnych sklepów, usług, w tym też lokali gastronomicznych, czyli wszystkie restauracje, kawiarnie, pizzerie uniemożliwiły Nam się spotkać na żywo 6 grudnia i tym samym zorganizować tego wspaniałego wydarzenia, na które tak czekałyśmy. Każdy z Nas myśli już o normalności i normalnym funkcjonowaniu, dlatego zwykłe wyjście do restauracji teraz każdy docenia i może ono tak cieszyć. My w trakcie przygotowań nie mogłyśmy zawieźć Naszych partnerów spotkania, którzy przygotowali dla Nas świąteczne upominki, dlatego przed samymi Świętami dotarły do mnie fantastyczne upominki.

Kochani zapraszam Was na przegląd moich nowości oraz wspaniałych prezentów jakie znalazłam pod choinką.

Marka Revers podarowała kilka cudownych nowości oraz kilka już mi znanych produktów do makijażu. Lubię te kosmetyki, bo dobrze się sprawdzają i widzę też, że w ofercie marki pojawiają się coraz to fajniejsze nowości. Tu zainteresował mnie wielofunkcyjny żel do twarzy i ciała 99% aloe vera. Myślę, że wszystkie te produkty są wart uwagi, więc za jakiś czas postaram się coś więcej o nich jeszcze napisać, kiedy lepiej je poznam. 


Drogeria Rossmann rozpieściło Nas kilkoma produktami, które też bardzo mi się spodobały. Nic z tych produktów jeszcze nie miałam, więc tym bardziej chcę je poznać. Oprócz pielęgnacji ciała kremem pod prysznic z Isany i mydełka w kostce z Alterry, jest tu pomadka oraz pędzelek z pęsetą Auri.


Duży upominek od marki Tołpa, która idealnie trafiła w moje upodobania pielęgnacyjne. Seria produktów Sebio do skóry tłustej na pewno zużyję, tylko seria ta musi poczekać na swoją kolej, następnie dla mnie kilka nowości jak peeling do skóry głowy, płyn micelarny - borówkowy (mniam), oraz dwa produkty do rąk, czyli serum i balsam. Przydadzą się na zimowy okres. 


Kosmetyki AA także bardzo lubię, tutaj znalazłam pielęgnację twarzy (tonik i krem z nowości Aloesowy), oraz coś do makijażu - jak super.


Coś do pielęgnacji włosów i cała aloesowo-kokosowa seria od Delia Cameleo (szampon, odżywka i maska), jeszcze tej serii nie znam, więc jestem zadowolona, że zagości ona u mnie w pielęgnacji. Lubię maski i odżywki z tej marki, więc się cieszę - szampon chyba dam mojej mamie, bo u mnie sporo ostatnio szamponów, więc się podzielę. 


I tu również coś do pielęgnacji włosów od marki Polka - słyszałam, że te produkty są świetne, mam w zapasach już coś z tej marki do poznania, ale produkty czekają na swoją kolej. Ostatnio natrafiam na same duże pojemności, więc zanim je zużyję to trochę mija, dlatego już nie mogę się doczekać, kiedy poznam coś z tych produktów z tej marki. Jak się spiszą, na pewno dam znać na blogu lub instagramie :)


Wydawnictwo Buchmann z grupy wydawniczej Foksal przygotowało coś do poczytania. Dla koleżanek Lody na Śniadanie - jak zadbać o swoje wewnętrzne dziecko - super jest ta książka! a dla mnie inny poradnik - Tata nie ma siły. 


I na sam koniec coś już mniej kosmetycznego, ale także związanego z urodą. Moja farma urody to super produkty, gdzie w ofercie znaleźć można oleje i herbatki. Oleje można spożywać przy posiłkach lub pielęgnować nimi ciało, bo rewelacyjnie nawilżają skórę. Ja jednak wykorzystam je wewnętrznie i będę dodawała np. do sałatek lub innych potraw. A herbatka ziołowa na piękne oczy myślę, że będzie bardzo smaczna :)


Zostając przy herbatkach, Ziolove także sporo różnych wersji herbatek podarowało dla Nas z czego bardzo się ucieszyłam. Jestem fanką takich ziołowych herbatek i piję je codziennie. Na odporność już znam, a poznam także herbatkę na odchudzanie, oczyszczanie i na sen.


Bardzo dużo tych upominków zawitało u mnie tego roku pod choinką - bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim partnerom, za tak liczne nowości. Z czasem wpisy o poszczególnych produktach będę pojawiać się w recenzjach lub w denku, kiedy jakiś produkt uda mi się skończyć. Cieszę się i raz jeszcze ślicznie za wszystko dziękuję. Żałuję tylko, że spotkanie nie doszło do skutku, ale jestem dobrej nadziei, że w nowym roku restauracje i inne dostępne miejsca będą już normalnie funkcjonować.



pozdrawiam,
Donna    

28 gru 2020

Nawilżająca linia kosmetyków Love Beauty and Planet z algami morskimi i eukaliptusem stworzona z szacunkiem dla naszej planety.

Witam,



Dzisiaj kochani chciałabym Wam przedstawić nową nawilżającą linię kosmetyków marki Love Beauty and Planet z algami morskimi i eukaliptusem, która została stworzona (tak jak i inne linie tej marki) z szacunkiem dla naszej planety. Kosmetyki Love Beauty and Planet (z różnych wersji zapachowych) znam już od jakiegoś czasu - marka ładnie się powoli rozwija, dlatego z przyjemnością poznaję nowe linie jakie posiada w swojej ofercie. W lecie byłam zachwycona wersją różaną kosmetyków do pielęgnacji ciała i włosów, a obecnie w mojej łazience zagościły kosmetyki z algami morskimi i eukaliptusem. Myślę, że ta wersja zapachowa również idealnie przypasowałaby właśnie na okres letni, bo te błękitne opakowania są wspaniałe, ale kto powiedział, że te zapachy muszą być tylko przeznaczone na lato? Teraz w okresie zimowym, letnie zapachy przenoszą nas choć przez chwile w wakacyjne ciepłe chwile. 


Zapraszam Was kochani na przegląd trzech nowych kosmetyków marki Love Beauty and Planet, które warto poznać, ponieważ posiadają one w 100% wegańskie składy, ich składniki są etycznie pozyskiwane, butelki ich są w 100% wytwarzane z plastiku z recyklingu - zebranego z okolic oceanu z Azji i nadają się do ponownego przetworzenia, oraz największym atutem tych produktów jest to, że świetne one nawilżają zarówno włosy jak i ciało. Marka ta od początku istnienia w swoim DNA zakorzenione ma dbanie o planetę. Co ją wyróżnia? Co najmniej 93% składników pochodzenia naturalnego. W tym roku pojawiła się wspomniana linia Marine Moisture z algami morskimi i eukaliptusem - ja jestem w trakcie jej poznawania, dlatego jak najszybciej chciałabym coś więcej o tych produktach Wam kochani napisać. Jestem nimi zachwycona - zapach jest przepiękny i bardzo umila on pielęgnację, a te błękitne etykiety opakowań, to coś wspaniałego na łazienkowych półeczkach. 


Szampon nawilżający Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl betaine, Sodium chloride, Parfum Glycol distearate, Sodium benzoate, Citrid acid, Cocamide mea, PPG-8, Guar hydroxypropyltrimonium chloride, Disodium edta, Cocos nucifera oil, Eucalyptus globulus leaf oil, Glycerin, Macrocystis pyrifera extract, Sodium Hydroxide, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.

Odżywka nawilżająca Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Skład: Aqua, Cetearyl alcohol, Behentrimonium chloride, Cocos nucifera oil, Parfum, Dipropylene glycol, Benzyl alcohol, 1,2-hexanediol, Disodium edta, Eucalyptus globulus leaf oil, Glycerin, Macrocystis pyrifera extract, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.

Nawilżający balsam do ciała Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Skład: Aqua, Glycerin, Stearic Acid, Glycol stearate, Glycine soja oil, Caprylic/Capric triglyceride, Glyceryl stearate, Triethanolamine, Parfum, Cetyl Alcohol, Sapindus mukurossi fruit extract, Latobacillus/wasabia japonica root ferment extract, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Styrax benzoin gum, Stearamide amp, Disodium edta, BHT, Sodium nitrate, eucalyptus globulus leaf oil, Disodium phosphate, Polysorbate 60, Macrocystis pyrifera extract, Alpha-isomethyl, Ionone, Benzyl cinnamate, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.


Dawno w swojej pielęgnacji włosów nie miałam produktów z algami morskimi. Szampon z tym składnikiem sprawił, że moje cienkie włosy stają się lśniące, a z każdym myciem zauważyłam lepsze ich nawilżenie. Teraz przy zimnej temperaturze i noszeniu czapki szybko włosy się przesuszają i są matowe. Dodatkowo już po kilkukrotnym umyciu tym zestawem, włosy stają się wygładzone od nasady, aż po końcówki. Na mój wrażliwy skalp szampon spisuje się dobrze, bo nie podrażnia on suchej skóry. Dobrze się pieni, więc przy zwilżonych włosach piany jest nawet czasami za dużo, jak zaczynam masowanie i mycie. Zawsze czynność powtarzam, więc za drugim razem mam wrażenie, że piany jest więcej. Szampon też wszystko domywa i oczyszcza z włosów, a nawet radzi sobie ze zmyciem oleju z włosów. Posiada on lekką formułę i nie obciąża włosów, a skóra głowy po nim nie swędzi. Jeśli chodzi o odżywienie pasm, moje lubią odżywki. Za każdym razem po myciu właśnie sięgam po odżywki, fajnie że i w tej serii jest odżywka z tej samej linii. Nie zawiera ona silikonów i posiada 98% składników pochodzenia naturalnego. Odkąd używam odżywek czy masek włosy przestały mi się elektryzować. Są one miękkie w dotyku, a po wysuszeniu mam ochotę cały czas je dotykać. Odżywka ta pięknie pachnie, przez co umila ona pielęgnację. Wystarczy nałożyć, chwilę odczekać i spłukać włosy ciepłą wodą. Ten zestaw okazał się być naprawdę fajnym zestawem, który przede wszystkim dobrze nawilża moje włosy.


Nawilżający balsam do ciała to must have w mojej codziennej pielęgnacji. Kocham wszelakie balsamy, mleczka, czy masła. Mam kilka ulubieńców, ale poznawać nowości to sama przyjemność. Ten balsam cudownie pachnie i swoim zapachem przypomina mi już o wakacjach. Posiada on wygodną pompkę i łatwo się go wydostaje z buteleczki. Konsystencja jest lekka, jedwabista, przez co szybko się wchłania. Jeśli ktoś nie lubi długo czekać, kiedy kosmetyk się wchłania - wersja z algami morskimi i eukaliptusem będzie dla niego idealna. Podobnie jak przy produktach do włosów, tak i ten kosmetyk do ciała świetnie nawilża skórę. Przy systematycznym używaniu, ciało staje się być zadbane, a skóra zdrowa i dobrze nawilżona. Dzięki algom skóra też jest zregenerowana, nawodniona a aromat eukaliptusa zostawia przyjemny na ciele orzeźwiający aromat. 


Kochani jeśli w zimie chcecie się przenieść choć przez chwile w ciepłe klimaty i poczuć morskie zapachy, polecam poznać wersję z algami i eukaliptusem. Powiew lata zawsze dobrze i beztrosko się kojarzy, więc zachęcam do przyjemnej chwili relaksu z nową serią od Love Beauty and Planet :)



pozdrawiam,
Donna  

27 gru 2020

Sól Floris kosmetyczno-kąpielowa: aloes z pomelo. Sól bocheńska.

Witam,



Bardzo lubię wszystkie pachnące umilacze do kąpieli - już kilkakrotnie o tym nieraz pisałam na blogu. Kąpiel wtedy jest bardziej przyjemniejsza, a dany zapach, który unosi się znad wody, sprawia lepsze samopoczucie leżąc w wannie. Nie ukrywam, że jestem z tych osób co kocha dłuższe kąpiele i od czasu do czasu lubię sobie właśnie taką kąpiel zafundować, zwłaszcza teraz obecnie w zimie. Mam w zapasach kilka soli, które czekają na swoje zużycia, dlatego okres zimowy to najodpowiedniejszy czas na relaks w wannie i domowe spa w łazience, dlatego też obecne sole szybciej mi się wtedy kończą.


Jak pamiętam ową Sól Bocheńską Aloes z Pomelo otrzymałam już dawno temu na jednym spotkaniu blogerek. Sama nie wiem, czemu jej do tej pory nie zużyłam (chyba z racji tego, że miałam inne pootwierane i używałam też różnych płynów). Nie mniej jednak sól już od jakiegoś czasu poszła w ruch, dlatego mam okazję coś o niej więcej napisać. 


Sól Floris kosmetyczno-kąpielowa stworzona w oparciu o sól bocheńską, której składniki regenerują, wygładzają i zmiękczają naskórek. Uwalniające się podczas kąpieli składniki mineralne umożliwiają oddychanie jodowym, morskim powietrzem - zapewniając relaks i odprężenie. Dodatek naturalnego, najwyższej jakości kolagenu nawilża i ujędrnia skórę. Produkt posiada doskonałe właściwości myjące, optymalna zawartość składników eliminuje potrzebę stosowania dodatkowych kosmetyków do kąpieli.

Sól Floris posiada wiele efektownych kompozycji kolorystyczno-zapachowych.

Produkt przebadany dermatologicznie. Bardzo dobrze tolerowany przez każdy rodzaj skóry.

Sposób użycia:
Zawartość 1/4 opakowania wsypać pod strumień bieżącej wody (ok 100 l), zamieszać do całkowitego rozpuszczenia. W zależności od indywidualnych upodobań dawkowanie na proporcjonalnie zmieniać. Zalecany czas kąpieli 15-20 minut w temperaturze 36-38 stopni Celsjusza.

INCI: Sodium Chloride, Sodium Laureth Sulfate, Collagen, Parfum, Aqua, Phenoxyethanol/Ethylhexylglycerin, +/-[CI 14720, CI 16255, CI 19140, CI 42090, CI 47005]


W opakowaniu znajduje się aż 1,2 kg tej soli i choć producent pisze, żeby na jedną kąpiel wsypywać 1/4 opakowania, ja sypie tak na oko, ale mniej. Woda barwi się na jasno zielonkawy kolor i nawet lekko pieni, kiedy wanna napełnia się wodą. Sama sól jest drobno "zmielona", bo jej kryształki przypominają zarówno w dotyku jak i wyglądzie piasek. W wodzie nawet szybko się one rozpuszczają i nie pozostawiają po sobie takiego osadu. Zapach soli jest z tych świeżych i lekkich i myślę, że spodoba się on większości osób. Aloes czuć delikatnie, pomelo także ma taki neutralny i delikatny zapach sam w sobie.  Składniki znajdujące się w soli regenerują, wygładzają i zmiękczają naskórek. Po kąpieli skóra jest miękka w dotyku, delikatnie przyjemnie pachnie i nie jest wysuszona. Ja też zawsze po kąpieli używam zaraz nawilżającego balsamu, wiec wysuszenia tym bardziej nie odczuwam. Myślę, że przy systematycznych takich kąpielach sole działają ogólnie na nasze samopoczucie i kondycję skóry. Działają odprężająco, nawilżają i ujędrniają skórę, a przede wszystkim zmiękczają one naskórek i sprawiają otwarte pory w czasie których przy gorących kąpielach uwalniają się toksyny z organizmu i organizm się stopniowo sam oczyszcza. 


Kochani, macie to szczęście, że posiadacie wannę i serwujecie sobie domowe kąpiele razem z kosmetycznymi solami? Jeśli tak, to jaka jest Wasz ulubiona sól do kąpieli? 


pozdrawiam,
Donna  

24 gru 2020

Magia Bożego Narodzenia.

Witam,


Mam nadzieję kochani, że u Was wszystko w porządku i jesteście zdrowi :) Chciałabym Wam złożyć najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia!

Magia Bożego Narodzenia nigdy się nie kończy, a jego największym darem są rodzina i przyjaciele.

Lulajże Jezuniu snem cichym, szczęśliwym.
Obdarz nas radością i szczęściem prawdziwym.

Kochani! Świąt prawdziwie świątecznych, ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz, jaśniejących pierwszą gwiazdką. Niech z nut świątecznych zapachów powstanie najpiękniejsza kolęda i czarem swej melodii spełni Wasze marzenia.


pozdrawiam,

Donna  

22 gru 2020

Pachnący zestaw upominkowy od Bi-es na Święta.

Witam,



Pod koniec roku marki kosmetyczne przygotowują dość ciekawe świąteczne zestawy upominkowe wraz z nowościami. Ich wybór jest naprawdę imponujący i na sklepowych półkach (czy też w sklepach online), jest ich naprawdę dużo. Cenowo każdy może wybrać coś dla siebie, bo są one różne - od tych tańszych, po te droższe. Marka Bi-es w swojej ofercie zapachowej przygotowała też kilka ciekawych damskich (męskich też) zestawów prezentowych i jeśli nie macie kochani jeszcze pomysłu na kobiecy świąteczny prezent, to warto wybrać coś z jej oferty, gdyż zestawy te są tanie, a jeśli nie chcemy przepłacać, to warto skorzystać właśnie z takiej cenowej okazji. U mnie jeszcze przed weekendem pojawił się przepiękny upominkowy zestaw i powiem Wam, że pomimo jego niskiej ceny, zapachy mi się bardzo podobają - a są to numery No2 w wersji mniejszej do torebki (12 ml pojemności) i większej (50ml pojemności) oraz mała wersja żelu pod prysznic w uroczym gwiazdkowym opakowaniu. 


Zapach No2 z numerologicznej kolekcji Numbers - odpowiedni dla osób skromnych i wrażliwych, ceniących sobie przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa; dla estetów kochających wszystko co piękne. Zapach ten otula frezją i delikatną aksamitką, pewności siebie dodaje pobudzający jamajski pieprz. Energetyczny i nieskrępowany.

W skład zestawu wchodzi 50 ml woda perfumowana, 50 ml nawilżający żel pod prysznic oraz perfumy zamknięte w stylowej, 12 ml cygaretce.


Nuty głowy : pieprz jamajski, wanilia, paczula
Nuty serca: hibiskus, frezja, aksamitka
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, cedr, gruszka


Cały zestaw zapakowany jest jakby w ala złote opakowanie, przez co od razu może być ono podarowane dla kogoś - no może jeszcze kolorowa torebka do tego lub dołączona kokarda i mamy gotowy elegancki prezent dla kobiety, która lubi ładnie pachnieć. Mnie osobiście takie prezenty zawsze się podobają i cieszą, oraz sama takie lubię wybierać dla innych, gdzie mamy wodę perfumowaną i kosmetyk pielęgnacyjny do ciała. Znam już kilka zapachów z tej marki i zazwyczaj one mi się podobały, a że nr. N02 jeszcze nie znałam tak więc ucieszyłam się, że ten zapaszek dołączył do mojej perfumowej rodzinkowej kolekcji. Jaki on jest? hmm zarówno świeży jak i kwiatowy. Bardziej pasujący na wiosnę, niż teraz bo to zapach taki radosny i bardzo kobiecy. Fajnie, że zestaw posiada dwie różne pojemności - 12 ml i 50 ml - tutaj możemy się podzielić z mamą lub z siostrą, albo nosić w torebce mniejszą wersję, a w domu mieć tą większą. Zestawy zapachowe od Bi-es dostępne są w wielu drogeriach m.in.: w Hebe, Natura, Jawa, Jaśmin, Drogerie Polskie, Sekrety Urody, czy w Laboo, a także w niektórych dyskontach jak: Biedronka, Auchan itp. 


Lubicie takie pachnące zestawy upominkowe?
Jestem ciekawa, czy znajdziecie u siebie taki zestaw pod choinką :)



pozdrawiam,
Donna  

16 gru 2020

Bielenda - tonująca baza pod makijaż Glow Essence. Wyrównanie koloru.

Witam,



Dziś nieco w wakacyjnej formie, bo takie miałam zrobione i przygotowane wcześniej zdjęcia na tle wakacyjnych palm z tonującą bazą pod makijaż Glow Essence Bielenda. Szczerze też powiem, że teraz coraz rzadziej używam baz pod makijaż. Wystarczy mi dobry krem nawilżający lub matujący, podkład i puder. Bazy ewentualnie na jakieś większe wyjścia - ale tak na co dzień to raczej nie. Kiedyś na blogu pisałam już o brązującej bazie z Bielendy (która nie do końca mnie zadowoliła), też posiadająca ala kuleczki w swojej buteleczce, gdzie po naciśnięciu na dłoń zamieniały się one w jednolitą żelową konsystencję, ta oto poniżej jest podobna, ale już w innej kolorystyce, czy ta baza była lepsza, czy się polubiłyśmy? Zapraszam na krótką moją opinię.


Żelowo-perłowa kolorowa baza pod makijaż, to idealny sposób na stonowanie i poprawę kolorytu cery, przy jednoczesnym podniesieniu jej poziomu nawilżenia. Inteligentny dozownik rozbija wielobarwne kapsułki zawieszone w żelu i zmienia je w aksamitną bazę pod makijaż, delikatnie rozjaśniającą i korygującą wygląd skóry. Odcienie perełek zostały tak skomponowane, aby tworzyły tonujący miks wyrównujący koloryt. Żółty służy zmniejszeniu cieni i szarości, fiolet ukierunkowany jest na niedoskonałości, zielony wizualnie łagodzi zaczerwienienia, różowy poprawia koloryt, a biały rozświetla. Baza jest bardzo lekka, nie klei się, szybko się wchłania, jest kompatybilna z każdym odcieniem i rodzajem fluidu. Testowany dermatologicznie.

Stosowanie: Produkt rozprowadzić równomiernie na oczyszczonej twarzy opuszkami palców, doprowadzając do całkowitego rozbicia perełek i poczekać do wchłonięcia. Kosmetyk można stosować jako bazę pod makijaż, ale także jako produkt do samodzielnego stosowania na dzień.


Aqua (Water), Glycerin, Trehalose, Panthenol, Orchis Mascula Flower Extract, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Butylene Glycol, Mica, Calcium Alginate, Xanthan Gum, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Propylene Glycol, 1,2-Hexanediol, Propanediol, Agar, Gellan Gum, Synthetic Fluorophlogopite, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Deceth-7, PPG-26-Buteth-26, Potassium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77288, CI 60730.


Bazę tę otrzymałam na którymś spotkaniu blogerek, a że zazwyczaj kolorówka ma dłuższą datę ważności, to gdzieś tam sobie ten produkt czekał do poznania. Chciałam go też poużywać właśnie w czasie lata, bo te kolorowe jego kuleczki tak mnie zachęciły, by właśnie na wakacjach tę bazę poznać. Czy byłam po niej zadowolona, czy może nieco rozczarowana? Myślę, że pół na pół. Moja tłusta skóra nie lubi dodatkowych rozświetleń, bo z reguły w czasie dnia i tak zaczyna się błyszczeć, a tu ala te schowane białe kuleczki miały za zadanie rozświetlać skórę i to robiły. Dodatkowo czułam, że ogólnie twarz zaraz po zaaplikowaniu bazy jest świecąca, więc to mnie trochę zniechęcało już na początku poznawania tej wersji glow essence, ale od czasu do czasu gościła ona przy makijażu. Z drugiej strony szybko się wchłaniała i nie była ona po wchłonięciu lepiąca - zostawiała rozświetlającą taflę, która była piękna, ale nie na skórze tłustej (tu myślę, że lepiej sprawdzi się przy skórze suchej i normalnej). Z plusów jaki ma ten produkt, oceniam wydajność. Wystarczy odrobina, nawet jedna niewielka pompka na jeden raz, oraz to, że ten kosmetyk można stosować nie tylko jako bazę pod makijaż, ale też samodzielnie na skórę. Baza ciekawa - kolorowe kuleczki mają inne zadania, co po połączeniu ich ze sobą i zmieszaniu na skórze poprawiają koloryt, łagodzą zaczerwienienia, kryją niedoskonałości czy rozświetlają skórę. Fajny produkt, aczkolwiek nie do końca pasuje do mojej tłustej skóry. Przedłużenia trwałości makijażu również u siebie nie zauważyłam. Jeśli chcecie poznać - zachęcam, jako baza drogeryjna jest okej, ale przy tłustej skórze nie będzie tego efektu wow. 


Stosujecie kochani bazy pod makijaż?


pozdrawiam,
Donna  

14 gru 2020

Perfekcyjne i nawilżone usta z produktami Blistex.

Witam,



Przy grudniowych i zimnych dniach, kiedy jest mroźno na zewnątrz, bardzo cierpią moje usta. Stają się one spierzchnięte, popękane i wysuszone. Z pomocą przychodzą mi ochronne pomadki, masełka, czy balsamy w różnych aplikacjach, czy to wysuwane, czy maleńkie słoiczki. Teraz dodatkowo, kiedy wszyscy nosimy maseczki (co wg. mnie jest trochę przesadzone i wcale to nie pomaga, a tylko pogarsza stan zdrowia), usta wymagają szczególnej pielęgnacji i nawilżenia. W moich zapasach wyszukałam kilka produktów marki Blistex. To międzynarodowa marka doskonałych, cenionych na całym świecie balsamów do ust. Miałam ich więcej, ale używałam je na wakacjach (nie zrobiłam im zdjęcia, więc nie napiszę o nich), a te które zostawiłam na okres zimowy, to super produkty, o których dziś trochę napiszę.


Blistex® INTENSIVE
Wiodącym wariantem w gamie balsamów jest Blistex® INTENSIVE - unikalny produkt, który zapewnia natychmiastową pomoc nawet najbardziej spierzchniętym i popękanym ustom. Jest on także polecany dla osób, które cierpią na opryszczkę wargową.

- szybko uśmierza ból ust, także spowodowany opryszczką
- jego wyjątkowa lekka konsystencja ułatwia aplikację, nie powodując dodatkowego podrażnienia popękanych i bolących ust
- przyspiesza gojenie oraz intensywnie nawilża i regeneruje skórę ust, sprawiając, że szybko odzyskują one swój zdrowy wygląd
- zawiera filtr SPF 10, który chroni przed szkodliwym działaniem promieni UVB, dlatego jest również polecany dla osób narażonych na silne działanie słońca (na przykład w zimie na nartach czy w lecie na plaży)


Ta maleńka tubeczka bardzo szybko pomaga nawilżyć i odżywić przesuszone usta. To balsamik, który dodatkowo pomaga przy opryszczce tak możemy przeczytać na opakowaniu - tego napisać, czy pomaga czy nie, nie umiem stwierdzić, ponieważ stosując go nie miałam opryszczki. Ale myślę, że warto go posiadać, jeśli taki przykry problem Nas spotka. Dodatkowo balsam ten przyspiesza gojenie się ranek na popękanych ustach i chroni je w czasie mrozu i przy wietrze.


Blistex® Conditioner
Zalecany od codziennej pielęgnacji, nawilżania i odżywiania skóry ust

- skutecznie nawilża, dzięki zawartości wyciągu z liści aloesu
- głęboko odżywia, a dodatkowo olej z pestek winogron wygładza ich powierzchnię i łagodzi podrażnienia
- zapobiega wysuszaniu i pękaniu ust, zapewniając im skuteczną ochronę
- zawiera oliwę z oliwek, witaminę E oraz filtr SPF 15, które chronią usta przed szkodliwym działaniem wolnych rodników i promieni UVB

Ten ochronny balsam i jakby masełko znajduje się już w maleńkim opakowaniu, zakręcany nakrętką. Nie jest to dobra forma aplikacji (osobiście nie lubię takiej aplikacji), ze względu, że produkt należy nakładać palcem, a więc za każdym razem dotykamy konsystencji bezpośrednio nakładając później na usta. Dlatego ten balsamik używam tylko będąc w domu przed spaniem, kiedy mam pewność, że moje dłonie są zawsze czyste. Po nich usta także nabierają dobrego nawilżenia. Przed aplikacją lubię na chwilę położyć pudełeczko na ciepły kaloryfer, wtedy to masełko/balsamik nieco się tak rozmięknie i nie jest takie zbite w opakowaniu. Po zaaplikowaniu przez pewną chwilę czuć taki przyjemny chłodek na ustach.


Kochani jak dbacie Wy o usta, kiedy nosicie maseczki?



pozdrawiam,
Donna  

12 gru 2020

Poradnik: Nie rób nic. Jak zerwać z przepracowaniem i zacząć żyć. Wydawnictwo Buchmann.

Witam,



12 listopada 2020 miała miejsce premiera książki autorki Celeste Headlee "Nie rób nic. Jak zerwać z przepracowaniem i zacząć żyć". Bardzo ciekawił mnie ten poradnik, kiedy ukazał się już w zapowiedziach, w wydawnictwie Buchmann, ponieważ lubię takie literatury, a także ten tytuł mnie do siebie tak jakoś po prostu przyciągnął. Pracujemy coraz więcej, żyjemy intensywniej i stajemy się coraz bardziej z tego powodu samotni i zatroskani. Staramy się być idealni w każdym aspekcie życia, nie zwracając uwagi na to, w czym jesteśmy dobrzy z natury. Dlaczego wciąż podnosimy sobie poprzeczkę i za czym tak gnamy?

Znajdziemy tu także odpowiedzi na pytania:
- jak skoncentrować się na swoich celach, 
- jak przestać porównywać się z innymi, 
- jak inwestować w czas bezczynności
- i co zrobić, by częściej przebywać z przyjaciółmi i rodziną.


Książka ta wprowadzi również globalne zmiany w Naszym myśleniu, abyśmy mogli przestać sabotować nasze samopoczucie, odłożyć pracę na bok i wreszcie zacząć żyć.

Autorka książki Celeste Headlee to międzynarodowa dziennikarka i ekspertka w dziedzinie konwersacji i komunikacji. Jej wystąpienie na TEDx o tym, jak prowadzić lepszą rozmowę, jest jednym z najlepszych wystąpień TEDx w historii – ma ponad 20 milionów wyświetleń.



W niedzielę wieczorem odpowiadamy na służbowe maile. Nieustannie sprawdzamy wiadomości w mediach społecznościowych. Zanim wrzucimy zdjęcie na Instagram, wkładamy energię w to, byśmy wyglądali na nim jak najlepiej. Nie mamy czasu w całości przeczytać artykułów, które nas zainteresowały. Pracujemy wiele godzin, by następnie rzucić się w wir tworzenia naszego perfekcyjnego wizerunku w życiu prywatnym. Siłownia, zakupy, kursy lub studia podyplomowe, nauka języka, a wieczorem obowiązkowa pogoń za tym, by być na bieżąco. Jesteśmy przepracowani, zestresowani, wiecznie niezadowoleni i wciąż podnosimy sobie poprzeczkę. Najwyższa pora zrozumieć, co jest nie tak.



„Byłam tak bardzo zajęta, że miałam wrażenie, że praca sprawuje kontrolę nad moim życiem i dyktuje mi wszystkie decyzje. Wiedziałam, że taki stan rzeczy mnie unieszczęśliwia” - pisze Celeste Headlee, autorka książki „Nie rób nic”. „Gdy zdarzyło mi się przez całe popołudnie oglądać w telewizji filmy o potworach, miałam poczucie winy. Byłam przerażona, że ktoś zobaczy, jak siedzę bezczynnie na kanapie i powie, że jestem leniwa. Musiałam zadać sobie pewne trudne pytania”. 

Jak zachować równowagę między swoim życiem zawodowym a osobistym? Oderwać się od pracy tak, by przestać o niej w ogóle myśleć? Pozbyć się poczucia winy i poczuć satysfakcję z należnego nam odpoczynku? Rozwinąć w sobie na nowo zdolność do beztroskiej zabawy? Zwolnić tempo i strzec swoich granic? Zadbać o siebie w czasach, gdy wszechobecny jest kult wydajności?

Autorka „Nie rób nic” zachęca nas do nowego spojrzenia na odpoczynek oraz odkrycia dobrych stron oczyszczającej nasz umysł bezczynności. Udowadnia, że przyzwyczajenia, których się kurczowo trzymamy, są dla nas szkodliwe. Pokazuje, jak zmienić swój sposób myślenia, obalić mit „im więcej, tym lepiej” i przestać gorączkowo porównywać się z innymi.

 Odłożyć pracę na bok, wcisnąć hamulce – i zacząć żyć.


Kochani, ile to razy byliśmy przepracowani - stawialiśmy tylko na krótki odpoczynek, a później ponownie zatracaliśmy się wir pracy. W pracy myślimy o obowiązkach domowych, a w domu myślami jesteśmy już w pracy i tak w kółko. Do tego dochodzą dodatkowe zajęcia, nauka, angażowanie się w projekty, wyjazdy, a gdzieś z boku cały czas jesteśmy uzależnieni od telefonów, social media i żyjemy tak jakbyśmy nie byli sobą, tylko starali się cały czas dorównywać innym. Książka ta podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich dotyczy kultu wydajności - czy żyjemy po to, by pracować, czy winna jest technologia? Druga część - porzuć kult pracy - jak inwestować w odpoczynek, nawiązuj prawdziwe kontakty, odejdź od biurka oraz ciekawy rozdział poświęcony 'żyj w społeczności, a nie w mediach społecznościowych'. I tu właśnie mi się wydaje, że większość z Nas żyje niestety całymi mediami społecznościowymi - by tylko wykreować w nich idealny swój świat, który mija się z rzeczywistością. Czujemy z każdej strony zazdrość, jak też sami stajemy się zazdrośni, porównujemy się z innymi, dążymy do perfekcjonizmu, nie zwalniamy tempa, a to doprowadza, że cały czas żyjemy pracując. 


Wiem, że nie każdy lubi poradniki - jednak zachęcam Was kochani do zapoznania się z tą lekturą, która powie jak zerwać z przepracowaniem i zacząć żyć. Myślę, że spodoba Wam się wstęp tej książki, który naprawdę daje do myślenia i więcej motywacji do tego, by po prostu odpuszczać i zachęcić się do nowego spojrzenia na odpoczynek i odkrycie dobrych stron bezczynności. Musimy przestać traktować siebie samych jak maszyny, które powinno się napędzać, podkręcać, a zacząć cieszyć człowieczeństwem kiedy nic nie robimy. To dobra książka dla wszystkich pracusiów.




pozdrawiam,
Donna  

11 gru 2020

Prezenty dla mężczyzn - pomysły na Boże Narodzenie.

Witam,


Na Święta Bożego Narodzenia zjedzie się do mnie kilku wspaniałych mężczyzn - uu jak to zabrzmiało he :) ale spokojnie, mam tu na myśli rodzinkę, czyli zacznę od najstarszego: mój tata, moje serce, szwagier, a nawet bliski przyjaciel rodziny. Nie mogę więc o moich Panach zapomnieć i dla nich także muszę coś przygotować z upominków typowo męskich i tych osobistych. Inspiracji i pomysłów jest tu mnóstwo - nie tylko męskie gadżety, akcesoria samochodowe, dodatki, ubrania, czy gry, książki, telefony, ale cała masa prezentów kosmetycznych jest tu mile widziana. Kto jak kto, ale my kobiety w tym wypadku przejmujemy pałeczkę, bo doskonale rozumiemy Panów urodę i ich potrzeby. Nie da się ukryć, ale czasy się zmieniły i Panowie coraz częściej zwracają uwagę na swój wygląd, a asortyment męskich marek kosmetycznych z roku na rok prężnie się rozwija. Ja zawsze przemyślę dany prezent kiedy mam komuś wręczyć i dobieram go indywidualnie, by mężczyzna, który go otrzyma był naprawdę z niego zadowolony. Moich Panów znam dobrze, więc wiem co kto lubi i tu nie mam problemu z wyborem.

Jeśli Was kochane czekają jeszcze zakupy prezentów dla swoich mężczyzn, zapraszam na garść inspiracji. 


Do praktycznego strzyżenia, np. męskich włosów, nie ma nic prostszego niż użycie maszynki, w której można regulować długość strzyżenia, osiągając po chwili upragniony rezultat. Wybór takich maszynek jest bardzo bogaty, od prostych klasycznych tańszych, po ekskluzywne, które wyróżniają się swoimi funkcjami, mocą i praktycznym, ergonomicznym kształtem, który dobrze się trzyma w ręce. Uważam, że każdy mężczyzna, niezależnie od wieku powinien być posiadaczem takiej maszynki do włosów. To wygoda, oszczędność nie tylko czasu, ale też oszczędność na usługi fryzjerskie. Z drugiej strony, mam wrażenie, że mężczyznom szybciej rosną włosy niż kobietom, więc dla Panów to idealne rozwiązanie. 


Najpopularniejszą marką wybieraną na prezenty jest marka Braun. Otrzymała ona ponad 100 międzynarodowych nagród za design swoich produktów - wow :)


Kolejną propozycją dla Panów to spory wybór kosmetyczny. Najchętniej na prezenty sprawdza się zestaw kosmetyków dla mężczyzn. Takich zestawów możemy spotkać kilka rodzajów jak:
- zestawy do pielęgnacji zarostu, które zawierają wszystko, czego potrzebuje mężczyzna przy pielęgnacji brody, wąsów. Najczęściej zawierają szampony, olejki, woski, grzebienie i szczotki do brody.
- męskie zestawy kompletów do włosów z najlepszymi szamponami, odżywkami i produktami do stylizacji.
- zestawy do golenia, zawierające maszynki, pianki i wody po goleniu.
- komplety kosmetyków dla mężczyzn z produktami do kąpieli i pod prysznic
- kuferki ze specjalnymi kremami do twarzy dla mężczyzn, dzięki którym skóra Panów zawsze będzie idealnie czysta.
Drogie Panie - czy już macie swoje pomysły upominkowe i wiecie co ucieszy Waszych mężczyzn z kategorii beauty? Wybieracie kosmetyki sprawdzone i lubiane, czy może stawiacie na nowości?



pozdrawiam,
Donna  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...