20 lut 2020

Poznałam pachnącą rodzinkę kosmetyków pielęgnacyjnych od marki Nutka.

Witam,



Dziś znów trochę lata na zdjęciach i trochę o wspaniałej gromadce jaką są kosmetyki od marki Nutka, którą miałam okazję poznać na jednym ze spotkań blogerskich. Są to fitokosmetyki inspirowane bogactwem natury. Nigdy wcześniej nie miałam tych kosmetyków, jak i marka była mi nieznana. Czasami czytałam o niej właśnie coś z blogów. Dlatego cieszę się, że mogłam poznać kilka takich nowości od nich pielęgnacyjnych zarówno do ciała jak i do włosów. W ostatnim projekcie denko, pokazałam nawet już puste opakowanie po mydełku do rąk, więc czas przedstawić tą pachnącą rodzinkę o mega zapachach. Kosmetyki są iście letnie, wakacyjne, ale jeśli chcemy się rozpieścić kwiatowo-owocowymi zapachami to idealnie pasują one na każdą porę roku, bo te zapachy spodobają się każdej kobiecie.


Skład mojej gromadki to:
- krem pod prysznic odżywiający i regenerujący czarna porzeczka i białe kwiaty
- przeciwłupieżowy szampon do włosów gruszka i bergamotka
- odżywiające i nawilżające mydło w płynie piwonia i słodki migdał
- dermokosmetyczna emulsja do higieny intymnej len i echinacea



Przeciwłupieżowy szampon do włosów gruszka i bergamotka został stworzony do codziennego mycia i pielęgnacji włosów oraz skóry głowy ze skłonnością do łupieżu i nadmiernego wydzielania sebum. Starannie dobrane, delikatnie substancje myjące i ekstrakty pochodzenia roślinnego wraz z kompleksem zmiękczającym i wygładzającym łuskę włosa sprawią, że włosy odzyskają blask i miękkość. Dodatkowo zawartość aktywnego składnika PRZECIWŁUPIEŻOWEGO zapewni zdrowo wyglądającą skórę bez łupieżu. Bogata formuła składników pozwala cieszyć się codzienną pielęgnacją skóry głowy bez nadmiernego obciążenia włosów. Szampon do włosów NUTKA zapewnia uczucie długotrwałej świeżości.

Co wyróżnia szampon?
- łagodne składniki myjące
- przeciwłupieżowy składnik normalizuje wydzielanie sebum
- kompleks kondycjonująco-pielęgnacyjny zmiękcza i wygładza łuskę włosa
- ekstrakt z bermagotki tonizuje i łagodzi podrażnienia skórne
- ekstrakt z gruszki, dzięki bogatej zawartości witaminy C, działa ochronnie i przeciwutleniająco

stosowanie szamponu łagodzi uczucie świądu owłosionej skóry głowy według 90% badanych osób, szampon redukcje łupież u 100% ankietowanych, w tym całkowicie u 70% osób badanych; zauważalne efekty już po pierwszym tygodniu stosowania, 80% badanych potwierdza uczucie ukojenia skóry głowy już po pierwszym użyciu, min. 84% receptury szamponu to składniki pochodzenia naturalnego


Tradycyjnego łupieżu nie posiadam, ale moja łuszczycowa miejscami skóra głowy za uszami, daje swoje znaki i jest uciążliwa. Ten szampon zainteresował mnie, bo byłam ciekawa, czy głowa np. nie będzie mnie swędziała. Po kilku użyciach ten problem nie występował. Szampon okazał się być łagodny i delikatny. Trudno mi stwierdzić, czy działa na łupież, bo jego nie mam, ale to łuszczenie jakie mam za uszami, jakby ucichło za każdym razem jak tylko myłam tym szamponem. Jeśli chodzi o świeżość włosów - tu różne mam odczucia. Myję włosy często, zdarza się, że codziennie, ale jeśli ktoś ma problem z bardzo przetłuszczającymi się włosami, szampon ten reguluje wydzielanie sebum. Gruszka i bergamotka.. brzmi nieźle, choć osobiście nie przepadam za takimi kwiatowo-owocowymi akcentami w szamponach, to ta wersja nawet była w porządku. 


Krem pod prysznic odżywiający i regenerujący czarna porzeczka i białe kwiaty, został stworzony, aby zapewnić uczucie czystości, odświeżenia i nawilżenia skóry przy dogłębnym oczyszczeniu. Receptura kosmetyku została oparta na starannie dobranych, delikatnych substancjach myjących, aktywnych składnikach utrzymujących barierę naskórkową oraz różnorodności świata roślin. Bogata formulacja sprawi, iż codzienna higiena wymagającej odżywienia i regeneracji skóry stanie się pielęgnacyjną przyjemnością.

Co wyróżnia ten krem?
- łagodne składniki myjące pochodzenia naturalnego
- ekstrakt z płatków białych kwiatów (róża stulistna, jaśmin, stokrotka) zapewnia uczucie miękkości i jedwabistości
- ekstrakt z czarnej porzeczki działa regenerująco, przeciwstarzeniowo i ujędrniająco.

pozostawia skórę gładką i zapewnia komfortową pielęgnację skóry u 96% przebadanych osób, 88% osób potwierdza uczucie odżywienia, a 84% osób odczucie zregenerowania skóry, min. 85% receptury kremu myjącego to składniki pochodzenia naturalnego


Krem myjący pod prysznic to dla mnie także nowość. Uwielbiam pachnące żele/kremy/emulsje/pianki do mycia ciała itd., itp. Tu za każdym razem prysznic jest u mnie urozmaicony i nie mam nudy, czy monotonii. Krem jest o jasno, jaśniutkiej jakby fioletowej aksamitnej konsystencji, który przy odrobinie wody zamienia się w puszystą pianę. Ta chwila zawsze jest dla mnie niesamowitym rytuałem, ponieważ zapach tego kremu niesamowicie mnie odpręża. Kwaskowata porzeczka z nutą białym kwiatów tworzy niesamowite połączenie, przyjemne dla nosa. Takich zapachów w mojej łazience już dawno nie było. Polecam na słoneczne lato! Krem pielęgnuje moją skórę podczas mycia, nie czuję wysuszenia. Jeśli chodzi o opakowanie, jest to tuba, która bardziej kojarzy mi się z jakimś balsamem, niż produktem pod prysznic. 


Odżywiające i nawilżające mydło w płynie piwonia i słodki migdał - zostało stworzone, aby zapewnić uczucie czystości, łagodnego odżywienia i nawilżenia skóry dłoni i ciała. Recepturę kosmetyku oparto na bogactwie świata roślin. Starannie dobrane delikatne substancje myjące, w połączeniu z ekstraktami roślinnymi, pozwoliły opracować formułę utrzymującą barierę naskórkową w odpowiedniej kondycji. Bogactwo składników sprawi, iż codzienna higiena skóry dłoni i ciała stanie się pielęgnacyjną przyjemnością i codziennym nawilżeniem, uzupełnionym delikatnym zapachem płatków piwonii i słodkich migdałów. Zawarta w mikrokapsułkach witamina E nada skórze jedwabistą gładkość. Pielęgnacyjne mydło w płynie zapewni uczucie długotrwałej świeżości.

Co wyróżnia to mydełko?
- łagodne składniki myjące pochodzenia naturalnego
- ekstrakt z płatków PIWONII pielęgnuje i detoksykuje
- ekstrakt ze SŁODKICH MIGDAŁÓW nawilża i odżywia skórę

delikatne działanie myjące potwierdzone przez 100% osób, mydło zapewnia długotrwałe uczucie czystości i odświeżenia według 84% przebadanych osób, min. 88% receptury mydła Piwonia – Słodki Migdał to składniki pochodzenia naturalnego


Jak widać przez przezroczystą butelkę, mydełko jest o jasno-czerwonym kolorze. W słońcu odbijają się też takie 'kropeczki', to mikrokapsułki z witaminą E. W dotyku jest takie dość treściwe, średnio-gęsto. Nie jest to taka woda, co przecieka przez palce, w czasie nabierania przez pompkę. Mydełko to urzekło mnie przede wszystkim przepięknym kwiatowym zapachem! Jejciu jak to mydełko pięknie pachnie. Piwonia odgrywa tu kluczową rolę, zapachu migdału hmm słabo co wyczuwałam, bardziej i zdecydowanie piwonia miała pierwsze miejsce. Mydełko to, było też bardzo wydajne, to za sprawą właśnie tej galaretkowatej konsystencji, której nie musiało się brać dużo do umycia rąk. Jedna pompeczka wystarczała, by odświeżyć dłonie, umyć i oczyścić je z bakterii i z zanieczyszczeń. Ja mam na tym punkcie coś i często potrafię myć dłonie. Na plus zasługuje także to, że mydełko nie wysusza skóry. Naprawdę! 


Dermokosmetyczna emulsja do higieny intymnej len i echinacea została stworzona, aby zapewnić uczucie komfortu okolic intymnych każdego dnia szczególnie przy skłonnościach do podrażnień i objawach alergii. Recepturę dermokosmetyku oparto na delikatnych substancjach myjących pochodzenia naturalnego, kwasie mlekowym oraz kompleksie łagodząco-kojących składników. Bogata formulacja sprawi, iż codzienna pielęgnacja wrażliwych okolic intymnych stanie się wsparciem
w zapobieganiu stanom zapalnym i infekcjom. Emulsja zapewni uczucie długotrwałej świeżości i czystości.

Co wyróżnia tą emulsję?
- łagodne składniki myjące pochodzenia naturalnego
- ekstrakt z nagietka stymuluje regenerację nabłonka
- ekstrakt z melisy wspomaga gojenie drobnych otarć i podrażnień
- kwas mlekowy reguluje naturalne pH miejsc intymnych oraz wpływa pozytywnie na wzrost naturalnej flory bakteryjnej
- ekstrakt z lnu nawilża i wspiera działanie przeciwzapalne i łagodzące
- ekstrakt z echinacei pielęgnuje, odżywia i nawilża skórę oraz błony śluzowe

92% badanych kobiet stwierdziło, że emulsja Len – Echinacea zmniejsza uczucie dyskomfortu typu świąd, pieczenie, 95% kobiet testujących emulsję uznało, że pozostawia uczucie czystości i komfortu, 89% potwierdza złagodzenie podrażnień i zaczerwienień, min. 85% receptury emulsji to składniki pochodzenia naturalnego


Okolice intymne są tak samo ważne w pielęgnacji jak inne części ciała. Ja zawsze zwracam uwagę na dobre kosmetyki, które są do takich miejsc przeznaczone. Tyle mówi się o infekcjach, podrażnieniach itp. Tą emulsję wyróżnia to, że posiada naturalne składniki myjące, to ważne, bo miejsca kobiece są bardzo wrażliwe i delikatne. Emulsja dzięki kwasowi mlekowemu reguluje naturalne pH miejsc intymnych. Dokładnie myje i pozostawia uczucie odświeżenia. Opakowanie posiada pompkę, więc aplikacja odbywa się higienicznie. Na zmianę z innymi tego typu produktami, używam tą emulsję i jestem zadowolona. Lubię czuć się świeżo i komfortowo w tych okolicach. 


Podsumowując: Kosmetyki pięknie, obłędnie i soczyście pachną owocami, kwiatami i zachęcają już na dzień dobry swoimi nazwami, aromatami, naturalnymi składami, czy też opakowaniami. Są też tanie, wydajne i nie podrażniają. Mi najbardziej spodobało się to mydełko w płynie piwonia i słodki migdał. Wow po nim dłonie tak cudnie pachniały, że miałam ochotę myć tym mydełkiem cały czas ręce, a nawet i całe ciało. Teraz to chciałabym mieć takie perfumy o zapachu piwonii o! Ten zapach był przepiękny. 


A Wy znacie coś od Nutki?



pozdrawiam,

Donna

18 lut 2020

Bąbelkowe maseczki Eveline w płacie - oczyszczająca i nawilżająca. Bubble face mask.

Witam,



Są pewne maseczki do twarzy, do których lubię powracać. Lubię też poznawać różne nowości. Taką nowością dla mnie były bąbelkowe maseczki od Eveline w płacie - bubble face mask. Zużyłam je już dawno, ale muszę do nich jeszcze powrócić, bo były bardzo przyjemne i takie inne jak te zwykłe i uniwersalne maseczki do twarzy. Kiedyś nawet straszyłam na stories z nałożoną taką maseczką, ale żeby sobie robić w niej zdjęcia - odpuściłam bo to nie był fajny widok do zdjęć. He, he. Jeśli chcecie wyglądać jak taki duszek z pokrytą całą pianą na twarzy, koniecznie poznajcie te maski, bo nawet samo ich robienie jest ciekawą i fajną frajdą. Moje wersje maseczkowe były dwie, jedna to oczyszczająca, a druga to nawilżająca. Przedstawiam pokrótce ich działanie i jak się u mnie spisały.

Maski w postaci tkaniny są nasączona serum, które po styczności z powietrzem zmieniają się w aktywną piankę. Dzięki drobnym pęcherzykom tlenu, substancje aktywne - wnikają głęboko w pory, dokładnie je oczyszczając. Dodatkowo, zabieg eliminuje oznaki zmęczenia, pozostawiając skórę odpowiednio dotlenioną i gładką.


Oczyszczająca bąbelkowa maska w płacie:

Wzbogacona o aktywny węgiel, kwas hialuronowy, ekstrakty z papai, borówki czarnej, pomarańczy i cytryny, doskonale usuwa zanieczyszczenia, delikatnie złuszcza, detoksykuje oraz matuje, pozostawiając cerę odświeżona i promienna. Maska do cery normalnej i mieszanej.

Aplikacja:
Przed użyciem delikatnie rozmasuj saszetkę. Nałóż na oczyszczoną, suchą twarz i pozostaw na 10-15 minut, aż zmieni się w musująca piankę. Usuń płat, pozostałości zmyj ciepła woda.

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Dipropylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Methyl Perfluorobutyl Ether, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Sodium Lauroyl Glutamate, Disiloxane, Sodium Cocoyl Apple Amino Acids, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Charcoal Powder, Hydroxyethylcellulose, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Saccharum Ocinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Allantoin, Hydroxyacetophenone, Disodium EDTA, Niacinamide, Phenoxyethanol, 1,2-Hexanediol, Propanediol, Caprylyl Glycol, Butylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Chlorphenesin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum (Fragrance), Sodium Chloride, Limonene, Linalool.


Nawilżająca bąbelkowa maska w płacie:

Wzbogacona o zieloną herbatę, alantoine i grejpfrut, idealnie odświeża skórę, intensywnie wygładza, detoksykuje oraz niweluje przesuszenia, pozostawiając cerę nawilżoną i promienną. Maska do cery suchej i wrażliwej.

Skład: Water, Glycerin, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Dipropylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Glutamate, Disiloxane, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Apple Amino Acids, Kaolin, Camellia Sinensis Leaf Extract, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Xanthan Gum, Allantoin, Chlorphenesin, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, 1,2-Hexanediol, Propanediol, Caprylyl Glycol, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Hexylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Chromium Oxide Greens (CI 77288), Limonene.


Jedna z masek jest do skóry normalnej i mieszanej, a druga do suchej i wrażliwej. Mi one nie robiły różnicy, bo mniej więcej efekty odczuwałam po nich zbliżone. Są to maski w płacie, czyli pierwsze co, to otwieramy maskę i nakładamy płat na skórę twarzy, z otworami na oczy, noc i usta. Nie było by tej całej magi, kiedy po chwili na tym nasączonym płacie, pojawia Nam się puszysta piana, która z każdą chwilą narasta i powiększa się. Rośnie Nam taka mikołajowa broda, na całej powierzchni płatu. Zabawnie to wygląda, chociaż wtedy wygląda się jak jakieś straszydło. Uczucie tej pianki na skórze jest takie nawet przyjemne, ja cały czas patrzyłam się w lusterko, by obserwować jak ta maska się zmienia. Po ok. 10-15 minutach należy maskę ściągnąć, a pozostałości umyć ciepłą wodą. Buźka jest fenomenalna, taka gładziutka, mięciutka oraz oczyszczona (jeśli chodzi o wersję oczyszczającą) i nawilżona (jeśli chodzi o wersję nawilżającą). Obie wersje mi się spodobały, zbliżenie o nawilżenie miały podobne. Maski traktowałam jako coś nowego, bo je miałam pierwszy raz, jak i pierwszy raz poznałam coś bąbelkującego. Wiedziałam, że nie będą to 'tradycyjne' maski. Jeśli ktoś jest nimi zainteresowany, znajdzie je tylko w Rossmannie. Cena ok. 8,99 zł.


Polecam je np. na wspólny babski wieczór piękności z przyjaciółkami/siostrą/mamą lub na mini prezencik, dla wszystkich, którzy lubią poznawać maseczki do twarzy.



pozdrawiam,

Donna

16 lut 2020

Farmona Tutti Frutti Caramel & Cinnamon żel do kąpieli i pod prysznic.

Witam,



Przez całe grudniowe dni i jeszcze chwile zimowo - styczniowe pod moim prysznicem gościły m.in te oto dwa cynamonowo-karmelowe jednakowe gagatki od Farmony z serii Tutti Frutti. Jak widać lubię robić zapasy, więc niekiedy mam cos jednakowego heh! To żel do kąpieli i pod prysznic. Jak one pachniały! To było coś! Żaden inny zapach w okresie Świąt tak nie pachniał i tak nie uzależniał jak taki cynamonowy umilacz do mycia.


Żel pod prysznic Farmona Tutti Frutti Caramel & Cinnamon jest niezbędnym produktem do codziennej higieny. Łagodnie, ale dokładnie oczyszcza skórę całego ciała i dostarcza jej potrzebnego nawilżenia.
- myje skórę i usuwa zabrudzenia
- pozostawia skórę aksamitnie delikatną i miękką
- odżywia i pielęgnuje skórę
- wytwarza przy myciu obfitą pianę

Super, że taka wersja żelu pod prysznic, może być także płynem do kąpieli. Gdybym mogła Wam jakoś przez ekran dać trochę tego zapachu, wiem że rozpłynęli byście się tak jak i ja za każdym razem, kiedy tylko sięgałam po ten kosmetyk. Zapach iście świąteczny, słodki, otulający o zapachu cynamonu i karmelu. Kto nie lubi takiego cynamonu w okresie grudniowo-zimowym? To jedna z przepięknych przypraw korzennych, które w tym okresie są wyjątkowe i stawiane na pierwszym miejscu do rozgrzania. 


Konsystencja żelu także piękna, jakby świecąca, brązowo-złota, a w dotyku delikatna i aksamitna. Taka pierniczkowa. Pod wpływem niewielkiej ilości wody lub zwilżonej skóry zamieniała się w pachnącą pianę. Zapach tak przyciągający, że tylko w te zimowe dni, jest tak idealny na ten jedyny okres w roku. Żel dobrze oczyszczał skórę, mył i sprawiał, ze ciało jest miękkie w dotyku. Ten słodki jego aromat długo utrzymywał się też na skórze. Żel nie wysuszał skóry, zawsze też balsamuje się, po prysznicu, czy kąpieli. Tutaj, szkoda tylko, że nie miałam masła do ciała też z tej cynamonowej serii, dlatego przy innym zapachu balsamu, ten zapach pozostawiony po kąpieli ulatniał się z mojej skóry. No cóż, nie mniej jednak chwile spędzone pod prysznicem, czy w czasie kąpieli z tym żelem, były dla mnie ucztą dla zmysłów. Ogólnie produkty z tej linii Tutti Frrutti są wspaniałe. Poznałam już wiele zapachów, czy 'smaków' pachnących umilaczy do mycia. Wszystkie są extra, ten cynamonowo-karmelowy polecam właśnie na zimowe dni. 


Myślę, że za rok, znów powrócę do zapachu cynamonu i karmelu do pielęgnacji. 
A Wy lubicie słodko-otulające zapachy?



pozdrawiam,

Donna

15 lut 2020

W Desenio znalazłam pomysł na wystrój wnętrza moich przestrzeni. Plakaty w stylu skandynawskim.

Witam, 



Zawsze cieszą mnie małe zmiany i nowe dodatki w moim pokoju. Lubię coś zmieniać, przemieszczać meble, aranżować lub co jakiś czas zmienić chociażby kolor narzuty, czy poduszek na łóżku. Wielkiego pola do popisu niestety jednak nie mam, bo mój pokój jest na poddaszu, więc o ile mogę coś zmienić w ustawieniach, czy w kolorystyce, tak już nieco trudniej jest np. ze ścianami. Skosy mają to do siebie, że albo coś muszę mieć na wymiar, lub coś trafnie tak dopasować, by wyglądało to dobrze i praktycznie. Jeszcze kilka lat temu, kiedy mój pokój przeszedł metamorfozę, postawiłam na biel i czerń oraz na minimalizm. Na przestrzeni lat, zaczęłam wypełniać mimo wszystko każdy kąt, by pokój nabrał tego przytulnego klimatu i smaczka. Jedną ścianę wypełniłam zdjęciami z wakacji w ramkach, drugą - półeczkami z perfumami, aby mieć je wszystkie pod ręką. Na innej jeszcze mam dużą szafę z lustrem, a jeszcze dalej naklejkę z napisem i z cytatem motywującym. Cały czas tak sobie myślałam, że czegoś mi tu brakowało w tym moim pokoju, który niby ma wszystko, a jednak nie ma. A, że często lubię przeglądać różne zdjęcia wnętrz, olśniło mnie, że w pokoju nie mam żadnych obrazów. Tym sposobem do nie wielkiej zmiany zainspirował mnie szwedzki sklep Desenio, który specjalizuje się w sprzedaży obrazów i plakatów, nawiązujących do najnowszych trendów wystroju wnętrz. To właśnie obrazów/plakatów mi brakowało! Niby to oczywiste, przy wystroju, a ja ich nie miałam. Nigdy nie brałam ich pod uwagę, skupiałam się tylko na moich własnych zdjęciach, które też mam oprawione w ramki. 


Dzięki współpracy ze wspomnianym sklepem mój pokój i przedpokój nabrał teraz ładniejszego wyrazu i takiej świeżości oraz odnowy. A dzięki tej nie wielkiej zmianie i plakatom jakie do mnie zawitały wraz z ramkami pomieszczenia wyglądają teraz ładniej i wyrażają mnie oraz rzeczy, które lubię.

Nawiązując kilka słów o samym sklepie, to oferuje on tysiące różnorodnych motywów i reprodukcji sztuki. Tu każdy znajdzie coś, co do niego przemówi, bo poszczególne obrazy są niedrogie i przeznaczone do każdego pomieszczenia. Nie tylko salon, czy sypialnia uczyni się nastrojowym i urokliwym miejscem, ale każdy przedpokój, pokój gościnny, gabinet, kuchnia, czy także łazienka. Obrazy też świetnie nadają się do salonów kosmetycznych, fryzjerskich, butików... naprawdę wybór jest ich przeogromny. Asortyment zachęca, bo znajdują się w nim reprodukcje zdjęć, klasyczne biało-czarne plakaty, ciekawe reprodukcje w stylu retro, sztuka nowoczesna, ilustracje, śliczne plakaty dla dzieci, krajobrazy, natura, zwierzęta itd.


Co to wyboru obrazów, można je dobrać właśnie tak, by na ścianie stworzył się cały wachlarz z jednej danej kategorii. Jak wspomniałam wcześniej moje skosy ścian, są już zajęte, więc z takiego układu musiałam zrezygnować. Nie mniej jednak zdecydowałam się na różne kategorie, by obrazy umieścić w różnych miejscach i odzwierciedlały mnie, rzeczy i miejsca które lubię.


Kto mnie zna ten wie, że kocham koty, wybrałam więc plakat butterfly cat do tego biała biała drewniana ramka o wymiarach 50 x 70. Obraz prezentuje się pięknie. To jedyne takie miejsce w pokoju, gdzie ten obraz tam pasował.


Inny kociak to leopard już z nieco innej kociej rodzinki zawisł za drzwiami. Ściana i tak była pusta, wiec została teraz nieco przyozdobiona. Do tego biało - czarny odcień tego zdjęcia pasuje zarówno do białej ściany jak i czarnych drzwi. Ogólnie przed wyborem plakatów, oczami wyobraźni miałam już wizje, gdzie jaki plakat zawiśnie.


Wybrałam też coś do mojej przyszłej łazienki, która dopiero jest w fazie układania płytek (tak się złożyło, że mój fachowiec wyjechał teraz za granicę, wiec projekt łazienka musiał poczekać i został odwołany, szkoda bo myślałam, że teraz w lutym już część prac będzie zrobiona). Ale co się odwlecze, to nie uciecze. W niej zagości plakat perfect pearl, a przed łazienką na ścianie powieszę obraz z krajobrazem na morze/ocean logan rock. Na razie obrazy zagościły sobie do czasu zakończenia prac remontowych na stoliku wśród świeczek i aniołków. Zrobił się z tego taki oto przyjemny kącik dla oka. Nie mogłam oprzeć się też pięknym białym różom - white roses.


Natomiast przed drzwiami do pokoju na komodzie umieściłam plakaty w ramach 30x40: Coco i Trocadero, które nawiązują do francuskiego stylu. Z racji, że Francja jest mi ostatnio dość bliska i sentymentalna, nie mogło zabraknąć właśnie jej w moich wnętrzach. 


Kilka obrazów, a potrafiło tak zmienić i uprzyjemnić moje domowe pomieszczenia. Z radością przygotowywałam też obrazy do powieszenia, a wcześniej do ramek, bo kiedy dostałam zamówioną przesyłkę, osobno były plakaty, a osobno ramki. Wszystko było dobrze zabezpieczone, a plakaty przyszły do mnie na płasko w dużej stabilnej kopercie, a nie zwinięte np. w tubie. Dodatkowo był zabezpieczający karton i była pewność, że jakość jak i usługa są wykonane pierwszorzędnie. 


Kochani mam nadzieję, że zainspirowałam Was zmianą na nadchodzącą wiosnę i też skusicie się na plakaty, które przyozdobią Waszą przestrzeń. Lubicie aranżować swoje przestrzenie? 



pozdrawiam,

Donna

12 lut 2020

Moja pielęgnacja wrażliwej skóry głowy kosmetykami Dermedic.

Witam,



Przez moją łazienkę i pielęgnację włosów, przewija się wiele produktów. Znam kilka serii kosmetycznych, które są sprawdzone, ale też lubię poznawać te nowe. Moje włosy ze względu na wrażliwą i łuszczącą się skórę głowy potrzebują delikatnych szamponów, odżywek, masek, olejów, czy wcierek. Zdarza się też, że użyję czegoś drogeryjnego, ale jeśli to nie jest na dłuższą metę to jest wszystko w porządku, w innym wypadku - bunt wrażliwej skóry głowy objawia się tym, że łuszczy się, swędzi, czasami piecze cała schodząca ta łuska. Wtedy apteczne produkty to u mnie priorytet w pielęgnacji. Apteczne, ale takie, które są nawet dostępne w dobrych sklepach stacjonarnych, czy on line. Zawsze kiedy coś zamawiam, na Notino z zapachów, czy z pielęgnacji zerkam też na dział: wrażliwa skóra glowy, tu wśród bestsellerów znaleźć możemy całą masę delikatnych produktów na tą specyficzną dolegliwość. 

Ja poznałam dwa produkty z marki Dermedic z linii Capilarte, były to:

- szampon wzmacniający przeciwko wypadaniu włosów 
- serum/kuracja stymulująca wzrost włosów o działaniu regenerującym

Pierwsze co, to kilka dni temu skończyło mi się już to serum, które wcierałam w skórę głowy, pomyślałam, że od razu coś o tych dwóch produktach napiszę. Zapraszam na dzisiejszy wpis. 


Składniki aktywne: Kompleks PilotantumTM, ProcapilTM, Kofeina, Sok z brzozy, D-Panthenol, Gliceryna

- intensywnie odżywia komórki mieszków włosowych, wydłużając anagenową fazę cyklu życia włosa.
- chroni i regeneruje komórki mieszka włosowego oraz poprawia ich witalność
- stymuluje mikrokrążenie w skórze głowy, przez co wpływa na dotlenienie macierzy włosa,
- pobudza wzrost nowych, prawidłowo zbudowanych łodyg włosowych
- zagęszcza włosy oraz widocznie ogranicza ich wypadanie
- hamuje produkcję dihydrotestosteronu (DHT) – hormonu odpowiedzialnego za skracanie się fazy wzrostu włosów, miniaturyzację mieszków włosowych

Jak stosować: Nanieść niewielką ilość serum na suchą lub wilgotną skórę głowy, bezpośrednio po jej umyciu. Delikatnie i starannie wmasować w skórę i pozostawić do wchłonięcia. Nie spłukiwać. Stosować codziennie przez 3 miesiące.


Składniki aktywne: Kompleks PilotantumTM, ProcapilTM, Ekstrakt z ziaren fasoli guar, Zincidone, D-Panthenol, Witaminy E, C i PP, Lactilglutammato, Gliceryna

- poprawia ukrwienie mieszka włosowego i kondycję jego komórek budulcowych
- pobudza aktywność biologiczną cebulki, odżywia ją i wzmacnia
- wydłuża cykl życia włosa
- ogranicza nadmierne wypadanie włosów
- zwiększa objętość i gęstość włosów
- polecany do codziennego, całorocznego stosowania

Nanieść niewielką ilość szamponu na dłonie, a następnie na zwilżoną skórę głowy. Delikatnie i starannie wmasować, by usunąć wszelkie zanieczyszczenia i odblokować dostęp do mieszków włosowych. Pozostawić na skórze i włosach przez mniej więcej 2 minuty. Bardzo dokładnie spłukać.


Zamawiając jedną buteleczkę serum nie wiedziałam, że kurację należy przeprowadzać przez 3 miesiące. Ta jedna, wystarczyła mi na ok. miesiąca, bo jedna na 3 miesiące to jakoś by było za mało, jeśli producent zaleca używać to serum w każdy dzień. Mi ono szybko ubywało. Zawsze aplikowałam je po umyciu włosów na czystą skórę głowy - codziennie, albo zdarzało się, że co drugi dzień, wtedy kiedy myłam włosy tym szamponem wzmacniającym. Szampon ten - rewelka. Jego przezroczysta i delikatna konsystencja bardzo dobrze myła i pielęgnowała włosy, tworzyła się też łagodna piana, która po pierwszym spłukaniu i ponownym nałożeniu szamponu stawała się większa. Szampon też okazał się być bardzo wydajny, bo używając go systematycznie, mało co ubywa go w butelce, w przeciwieństwie do serum, które znikało z dnia na dzień. Szampon ten nie plątał mi cienkich włosów. Podrażniona wcześniej skóra głowy, stawała się ukojona, nie swędziała, ani nie produkowała tak znacznej łuszczącej warstwy. Dla mnie to ważne, bo wtedy nie mam odruchu, że się drapię itd. Oba produkty dobrze się ze sobą uzupełniały. Do mycia też stosowałam na długość włosów odżywkę lub maskę (tu już z innej firmy), bo w ofercie Dermedic chyba nie ma żadnych odżywek, czy masek o takiej kremowej konsystencji.  Jeśli chodzi o ten duet, to jestem zadowolona. Zawsze kiedy używam coś na wypadanie włosów, wzmocnienie, czy coś na porost - niewielkie efekty da się zauważyć, pod warunkiem, że jestem systematyczna, czy to w masażu skóry głowy, czy to w wcierkach itd. Do tego także dochodzą inne etapy pielęgnacji jak olejowanie, maski i takie tam przyjemności włosowe. Do tego serum/kuracji stymulującej wzrost włosów na pewno jeszcze powrócę, może nie widzę efektów na długości włosów, bo zawsze mam wrażenie, że włosy moje stoją w miejscu, ale po odrostach na czubku głowy, coś tam urosło, bo kolor włosów się odznacza. Jestem na tak co do tych dwóch produktów i jeszcze je zamówię na Notino, z racji na niską tam cenę. 



Znacie produkty Dermedic? 
Co stosujecie na wrażliwą skórę głowy?



pozdrawiam,

Donna

11 lut 2020

Walentynkowe wody perfumowane od Bi-es oraz odżywczy balsam do ciała - nowość!

Witam,



Czy już wiecie, że Walentynki są za kilka dni? Ha, na pewno wiecie. Ja też o tym myślę i jestem ciekawa jak je spędzę. Na myśl o tym dniu, przygotowałam dla Was wpis o nowościach jakie pojawiły się niedawno u mnie. To trzy produkty od Bi-esdwa zapachy i kosmetyk pielęgnacyjny do ciała. Swoją drogą nie wiedziałam, że w ofercie marki są też produkty do pielęgnacji ciała - wow :) A inspiracją taką walentynkową do tego wpisu i recenzji, było jedno opakowanie zapachu, bo wg. mnie jest takie walentynkowe i serduszkowe, wiec idealnie nadaje się właśnie na taki mały pachnący prezent. Nie przedłużam, tylko prezentuje moje nowości :)

Woda perfumowana Heart of Rebell 
Woda perfumowana Velvet Skin
Odżywczy balsam do ciała Green Botanic


Zmysłowa i tajemnicza, pełna uwodzicielskiego wdzięku Hart of Rebell to kwiatowo-orientalna kompozycja, która idealnie sprawdzi się jako zapach dla pewnej siebie i niezależnej kobiety. Jeśli nie wyobrażasz sobie swojej stylizacji bez skórzanej ramoneski i ciężkich botek, to jest to zapach właśnie dla Ciebie!

nuty głowy: kwiat migdałów 
nuty serca: tuberoza, irys, jaśmin, drzewo sandałowe
nuty bazy: kawa, fasolka tonka, kakao, wanilia

Zapach ten bardzo przypomina mi wodę perfumowaną Carolina Herrera Good Girl. Jest dość słodki, nieco ciężki i taki z przytupem. Jest to typ zapachu, który mogę używać od czasu do czasu sporadycznie w zimie, ale nie codziennie. Za to jego urocze opakowanie, zarówno kartonik jak i sam flakonik jest bardzo ładne. Serduszka od razu skojarzyły mi się właśnie z Walentynkami. Dla kobiet co lubią słodkie, kwiatowe i orientalne akcenty ten zapach może się spodobać. Ja ten zapach podaruje mamie, bo ostatecznie do mnie nie przemawia, a jej się spodobał ;) Mi za to bardziej przypadł do gusty ten drugi zapach...


Ekskluzywny zapach dla kobiet Velvet skin, które symbolizuje kreatywność, tajemniczość i ciekawe pasję. Osoba która wybiera te perfumy jest oryginalna, i wyrafinowana. Gdziekolwiek się pojawi pozostawi po sobie wyjątkowe, niezapomniane wrażenie.

Nuty głowy: bergamotka, pomarańcz, mango
Nuty serca: śliwka, konwalia , jaśmin 
Nuty podstawy: drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia, amber

Ta woda perfumowana, zdecydowanie lepiej mi się podoba, niż ta powyżej. Też ma w sobie coś słodkiego, ale ta słodycz jest taka inna - nie jest przytłaczająca. Wyczuwalna jest tu zdecydowanie nuta delikatnej i subtelnej wanilii i takiej zmysłowej elegancji. Dodatkowo występuje amber, a jego w zapachach zawsze wyczuję. Nigdy wcześniej nie miałam takiego fioletowego flakoniku, więc ten wyróżnia się na mojej pachnącej półeczce z zapachami. 

Odżywczy balsam do ciała Green Botanic 
Balsam o innowacyjnej formule zawiera aż 87, 5% substancji pochodzenia naturalnego. W ich skład wchodzi między innymi olejek z migdałów, znanych z właściwości odżywiających i nawilżających; lanolina - składnik wykazujący działanie łagodzące i kojące oraz masło shea, które intensywnie nawilża skórę ciała, poprawiając jej kondycję.

- dodaje skórze witalności oraz promiennego blasku
- odżywia skórę ciała
- intensywnie nawilża ciało
- łagodzi podrażnienia
- zapobiega łuszczeniu i wysuszaniu naskórka
- odnawia barierę ochronną skóry
- ogranicza uczucie napiętej, szorstkiej skóry

Jako miłośniczka różnych balsamów i mazideł do ciała, lubię poznawać nowości pielęgnacyjne do ciała. Ten odżywczy balsam mieści się w dużej i pojemnej butelce o pojemności 400 ml. Super też, że podsiada wygodną pompkę. Jest to bardzo higieniczne i zawsze wydostaje tyle balsamu ile chcę na daną aplikację. Co do jego działania, jestem zadowolona, bo dobrze nawilża skórę i nie pozostawia lepkości, czy tłustości, a taki ochronny film na skórze. Standardowo się wchłania, wiec trzeba chwilę poczekać, po czym można zakładać ubranie, czy coś do spania, jak smarujemy się na wieczór. Konsystencja kremowa, bardziej przypomina takie mleczko. Posiada też 87,5% składników pochodzenia naturalnego, olejek z migdałów, lanolinę i masło shea. Fajny z niego taki przyjemniaczek do pielęgnacji. Skóra po nim jest gładka i przyjemnie miękka w dotyku. 

Cała trójka tych nowości od Bi-es jest bardzo dobra. Wodę perfumowaną Velvet skin polubiłam bardziej i jest ona moja, a woda Heart of Rebell znalazła swojego właściciela, czyli moja mamę :) Obie jesteśmy zadowolone, bo jednej się podoba jeden zapach, a drugiej drugi. Balsam jako ekonomiczne duże opakowanie stoi w łazience, dla szybkiego nawilżenia skóry po kąpieli :)


Jestem ciekawa, czy znacie te nowości i jak podobają Wam się te zapachy oraz urocze flakoniki. 
Czy wiedziałyście, że w ofercie Bi-es jest też balsam do ciała?


pozdrawiam,

Donna

10 lut 2020

Kawa - pobudzająca i aromatyczna. 5 zalet picia kawy.

Witam,



Jako osoba uzależniająca od kawy, nie umiem jej sobie odmówić. Kocham pić dobrej jakości kawę, nawet kilka razy dziennie. Kiedy czuję jej aromat z rana - pobudzają się od razu wszystkie moje zmysły. Kawa budzi mnie do życia, dodaje energii, a przy tym działa na moje niskie ciśnienie, bo z takim się od zawsze zmagam. Najlepiej mi smakuje zaparzona świeżo mielona kawa w dobrej kawiarni, kafejce, czy w restauracji. Jak wiemy, ceny takich kaw zwłaszcza w dużych miastach nieraz dają sporo do życzenia. Nie da się ukryć, kawy takie są drogie. Raz na jakiś czas można sobie oczywiście na taką kawusię pozwolić, ale na dłuższą metę tak pić codziennie kawę w restauracji, to jednak spory wydatek, gdyby sobie to tak podliczyć w skali miesiąca, a później roku, to myślę, że niezła kwota by się z tego uzbierała.


Mnie zadowala picie kawy w domu, tu również dobrze zaparzona i ładnie podana smakuje tak samo wyśmienicie. Najlepiej jak ktoś z rana zaparzy i doniesie do łóżeczka, taką cieplutką to już jestem w siódmym niebie ;) Czy zastanawialiście się jaki wpływ na Nasze życie ma kawa? Nie tylko powoduje ona to, że budzimy się rano i dobrze funkcjonujemy, ale ma też cały szereg drogocennych właściwości. Przedstawię Wam dziś wybranych takich 5 zalet. Jest ich znacznie, więcej na dobry początek kilka z nich.

1). Kawa pomaga spalać tłuszcz - to dobra wiadomość, dla wszystkich tych, którzy się odchudzają. Jedyny warunek, tu należy pić kawę czarną bez dodatków jak: mleko, cukier, miód, bita śmietana, kolorowe posypki, słodkie syropy itp. Ja odstawiłam cukier, ale sięgam po miód, nie potrafię się przekonać do gorzkiej kawy.

2). Kawa ma w sobie źródło ważnych substancji odżywczych - filiżanka kawa kryje w sobie witaminy B2, B3, B5, PP oraz mangan i potas. Nadmiar wypłukuje natomiast magnez, należy wiec, do kawy pić szklankę czystej niegazowanej mineralnej wody.

3). Po wypiciu kawy wzrasta w organizmie stężenie serotoniny, jest to hormon szczęścia, ale gdy pijemy ją często i w dużych ilościach - kawa może nam zaszkodzić. Pojawia się wtedy nerwowość, roztrzęsienie, szybsze bicie serca, wyższy puls. 

4). Kawa zwiększa zdolność umysłową - ja kiedy mam napisać np. jakiś artykuł jest ze mną mała czarna filiżanka kawy. Sprawdziłam to nieraz i wiem z doświadczenia, że jest to prawdą. Pisanie idzie mi wtedy łatwiej, szybciej, mam w głowie wiele pomysłów i większą wenę twórczą. 

5). Kawa jest dobra na depresję, kiedy czujemy, że Nasz nastrój zaczyna się pogarszać, łapiemy tak zwanego doła, aromatyczna kawa to pierwszy krok do poprawy tego stanu.


Moja kawa to kawa ziarnista Cafe Creme Blend Jura. Jest to mieszanka 100% czystych Arabik. Jest lekka, przyjemna i delikatna w smaku, jednocześnie aromatyczna i wykwintnie zrównoważona gwarantuje zachwyt podniebienia.


A Wy jaką lubicie pić kawę najchętniej?



pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...