31 sty 2018

Multi oczyszczające olejkowe mleczko do demakijażu lub mycia oczu i twarzy Fenomen C Perfecta.

Witam,


Fajnie było sobie zrobić zdjęcia kiedy była zielona trawka, kwiatuszki i ciepełko na zewnątrz. Teraz o takiej sesji można sobie pomarzyć, kiedy za oknem u mnie biało w ogrodzie. Chociaż kiedy śniegu jeszcze nie było, w styczniu chodziłam na zewnątrz z całym arsenałem sprzętu, teł i robiłam zdjęcia marznąć nieźle w dłonie, później zgrywanie na komputer, akceptacja czy może poprawka i od nowa czy też nie. Ale tak się niestety pracuje w różnych warunkach, my blogerki o tym wiemy, że poświęcenie nieraz musi być. Dlatego cieszę się, że mieć gotowe zdjęcia na dysku, to super sprawa. A o czym dziś chciałam napisać o MULTI oczyszczającym OLEJKOWYM MLECZKU do demakijażu lub mycia oczu i twarzy od Perfecty. Podobnie jak za płynami dwufazowymi tak i za mleczkami nie przepadam, ale kiedy przeczytałam, że owym mleczkiem można twarz myć tak spokojnie produkt poczekał by i jego poznać.


FENOMEN CTH OLEJKOWE MLECZKO głęboko oczyszcza, skutecznie usuwa makijaż, także wodoodporny, nawilża i wygładza, łagodzi podrażnienia i przywraca skórze komfort. KOMPLEX CTH unikalne połączenie trzech skoncentrowanych form witaminy C – lipofilowej, liposomowej i hydrofilowej C5300 oraz transporterów SVCT-1 pobudzających transport witaminy C bezpośrednio do komórek skóry. Odpowiada za rozjaśnienie, energizację skóry i działanie antyoksydacyjne. CERAMIDY BIOMIMETYCZNE są składnikiem cementu międzykomórkowego, regulują nawilżenie, natłuszczenie i utrzymują właściwości barierowe i ochronne skóry. GLICERYNA ma silne właściwości nawilżające, pomaga wiązać wodę potrzebną do nawilżenia skóry.

Dwa sposoby stosowania:
1. Nasączyć płatek mleczkiem i delikatnie, okrężnymi ruchami zmyć makijaż i oczyścić twarz. Powtarzać czynności, aż płatek będzie czysty. Nie wymaga spłukiwania wodą. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy.
2. Niewielką ilość mleczka nanieść na zwilżoną skórę. Masować delikatnie, okrężnymi ruchami. Spłukać letnią wodą.
Polecane jest do codziennego demakijażu lub mycia twarzy, oczu, szyi i dekoltu. 


Opinia:
Mleczko stosuję drugim sposobem jak sugeruje producent, czyli na zwilżoną skórę, masuję, spłukuje i w tej roli przy innych też 'oczyszczaczach' mleczko jest w porządku. Nie wyobrażam sobie nakładania mleczka na wacik i zmywanie bezpośrednio makijażu, nieraz miałam efekt zamglonych oczu, piekących oczu, więc dlaczego mam się męczyć taką formą zmywania jak mogę inną. Mleczko z Perfecty to pierwsze mleczko od dłuższego x czasu, jakie mam, bo ten rodzaj kosmetyku bardzooo rzadko u mnie bywa. Fajnie było sobie przypomnieć tą formę zmywania, delikatną konsystencję, a dodatkowo jeśli produkt można zmyć to jest to dobry dodatek do pielęgnacji na wieczorne domowe spa, bo to wieczorem, zawsze przykładam więcej uwagi na oczyszczoną twarz po całym dniu. Używam wtedy zawsze kilku produktów do mycia. Spróbujcie Serię Fenomen C, pachnie pięknie, orzeźwiająco. Kiedy rano nie chce mi się wstać, umycie twarzy mleczkiem to tak jak delikatny żelek szybko obudzi. Mleczko nie podrażnia mojej tłustej skóry, jest bardzo lekkie, delikatne. Przyjemne uczucie kiedy nakładamy i ta chwila masowania. Po spłukaniu nie odczuwam lepkości, czy tłustej warstwy choć mleczko jest olejkowe. 


Czy znacie to mleczko? Który produkt z całej serii Fenomen C wg. Was jest najlepszy? 
Ja mam jeszcze żelek i peeling o nich wkrótce.



pozdrawiam,

Donna


30 sty 2018

Nowy zestaw GLOV na Walentynki.

Witam,


Dziś chciałam Was zainspirować nowym zestawem GLOV na Walentynki Bunny Together Set to nowość, którą specjalnie na Święto Zakochanych przygotowała spółka Phenicoptere, producent rękawiczek GLOV, które zmyją makijaż i inne zanieczyszczenia wyłącznie za pomocą wody.
W jego skład wchodzą trzy produkty:
Kultowa już rękawica GLOV on-the-go została wykonana ze specjalnych mikrowłókien posiadających właściwości oczyszczające oraz redukujące nadmiar sebum. Nie narusza bariery hydrolipidowej, czyli nie zaburza naturalnego pH i jest hipoalergiczna. GLOV poprawia mikrocyrkulację, pozostawiając skórę niezwykle gładką i świeżą. Jest odpowiednia dla każdego typu cery i nie wywołuje podrażnień nawet przy skórze atopowej. Kompaktowa rękawiczka została zaprojektowana w odpowiedzi na potrzeby współczesnych kobiet. Sprawdza się nie tylko w domowym zaciszu, ale także w podróży czy na siłowni. Z GLOV nie potrzebujemy już żadnych mleczek, toników czy płynów micelarnych. Wystarczy tylko woda. Formuła produktu jest w pełni ekologiczna i pozwala cieszyć się skutecznością rękawicy przez trzy miesiące. 


Najmniejszy wariant z portfolio spółki Phenicoptere Glov Quick Treat, nakładany na palec, pozwoli poprawić makijaż w ciągu dnia, zmyć tzw. „efekt pandy” pod oczami bądź uporczywą pomadkę. Natomiast pluszowa opaska Bunny Ears Headband przytrzyma włosy w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych, ułatwi demakijaż i nakładanie maseczek. Została wykonana z wysokiej jakości elastycznych włókien absorbujących wodę i jest dostępna w jednym uniwersalnym rozmiarze. Wszystkie produkty zostały zapakowane do wygodnego woreczka, który sprawdzi się również w roli podróżnej kosmetyczki.
Bunny Together Set jest dostępny w sieciach perfumerii Sephora i Douglas w cenie 69 zł.


Jak Wasze przygotowania do Walentynek?




pozdrawiam,

Donna

29 sty 2018

Piękne aranżacje oświetlenia salonu - moje inspiracje lamp podłogowych i stołowych.

Witam,



Dwa lata temu remontowałam mój pokój, był to remont od A do Z (może pamiętacie tą metamorfozę, bo pokazywałam ją tu na blogu) można też powiedzieć, że mój pokój to taki salon, ze względu na dużą przestrzeń i metraż. Z przeprowadzonego wtedy remontu nie zmieniłabym nic, bo byłam i jestem bardzo zadowolona. Aczkolwiek dodałabym nieco więcej światła, bo pokój jest na poddaszu i nie mam okien dachowych, a tylko jedno normalne w ścianie prostej. Cóż teraz nie da się zrobić dziury w ścianie i w nowych miejscach wprowadzić np. nowe lampy sufitowe, czy kinkiety, ale dobrym rozwiązaniem jest np. wprowadzenie lamp podłogowych czy stołowych. To z pewnością nada przytulniejszego klimatu czy ociepli kącik tam gdzie piję poranną kawę. Wystarczy mały dodatek, a już można zobaczyć fajne efekty.

Z racji na tonację biało-czarną mojego pokoju również w tej kolorystyce interesują mnie lampy. Zainspirowałam się kilkoma modelami lamp podłogowych i stołowych, które będą pasować zarówno pod styl nowoczesny jak i minimalistyczny. Pochodzą one ze sklepu Ardant. Jest to sklep z dużym asortymentem lamp na każdą kieszeń, na każdy styl oraz na rodzaj i przeznaczenie czy to do salonu, sypialni, kuchni, łazienki itp. Uważam, że dobry wybór lampy do salonu/pokoju jest jak dla kobiety dobrze dobrane szpilki czy biżuteria lub kolor dodatków. To one nadają takiej kropki nad i całej stylizacji, tak i lampa podłogowa czy stołowa nada takiego charakteru całemu pomieszczeniu - ociepli, światło zrelaksuje, stworzy romantyczny nastrój czy wyciszy przy czytaniu książki.


Ale wracając do inspiracji pierwsza z nich to ozdobna lampa stołowa Brno z szeroką przeźroczystą podstawą i białych kloszem. Wyróżnia się nietypowym designem i wysublimowaną stylistyką. Bardzo mi się podoba, bo jej wygląd jest nieszablonowy. Niby zwyczajna prosta lampa stołowa, ale ta przezroczysta podstawa jest jej atutem i przykuwa uwagę na pierwszy rzut oka. Duży biały klosz nada subtelne punktowe światło. Extra!


Druga inspiracja to coś nowoczesnego, a zarazem oryginalnego. To lampa podłogowa Eos Light XL w kolorze białym i na trzech nogach wykonana z naturalnych ptasik piór. Żarówka zamknięta w białym abażurze daje delikatne i równomiernie rozproszone światło tworząc przytulną atmosferę. Z tego co się dowiedziałam te lampy to hit tego sezonu tzn. te na 3 nogach.


Ostatnia już trzecia inspiracja to prosta i minimalistyczna lampa z białym abażurem w stylu scandi Hideout. Punktowe źródło światła można skierować ku górze lub ku dołowi, co zdecydowanie podnosi poziom funkcjonalności lampy. Podoba mi się, że lampę tą można wykorzystać, np. do czytania książki, czy oświetlić sam sufit siedząc np. przy stole.

Która lampa najbardziej Wam się podoba?
Lubicie klasyczne modele czy takie wyszukane?



pozdrawiam,

Donna

28 sty 2018

Linden tree wosk Yc z serii Classic.

Witam,



Ostatnio pierniczkowy wosk nieco zasłodził i przypiernikował mi pokój, więc dla odmiany coś lekkiego i wiosennego zawitało i wjechało do kominka. To Linden tree, zapach odmienny niż ostatni, ale tego mi było potrzeba, bo kobieta zmienną jest i raz tak, raz tak. Czy podobnie macie ze swoją zmiennością? Jaki zatem okazał się bielutki wosk z Yankee? Zapraszam Was serdecznie na krótkie moje wrażenia o tym zapachu.

Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o świeżym zapachu kwitnącej lipy, przywołującej wspomnienia rześkiego i słonecznego dnia.

Już nie mogę się doczekać pierwszych dni wiosny i poczuć tą świeżość o poranku. To rześkie i świeże powietrze. Kwitnąca lipa to zapach lekki, przyjemny i ujmujący. Taki przyjazny i sympatyczny. Nie mam się do czego tu przyczepić, bo aromat mi się podoba. Jest kwiatowy. Palony w małych ilościach wypełnia miło pomieszczenie. Zapach nie został jednak moim ulubieńcem, ale jest w kategorii wosków - podoba mi się! Jeśli chcecie poczuć coś lekkiego i kwiatowego, odpalcie, poznajcie oraz dajcie znać czy Wam się podoba. Do kupienia tu




pozdrawiam,

Donna

27 sty 2018

Modne, matowe pomadki do ust Celia Art.

Witam,


Dziś o kolejnych pomadkach tym razem klasycznych nie kredkowych od Celia Art, o których pisałam tu, a będą to pomadki matowe matt Lipstick. Pomimo, że do samej Celi mam ogromny sentyment to wróciły też wspomnienia kiedy ich używałam będąc w liceum, oczywiście wtedy były inne odcienie, inne opakowania itp. Wersję pomadek, które ja posiadam to numery 03 i 05. Szkoda, że numer 03 nie jest takim jaśniejszym nudziakiem, a jest raczej takim odcieniem ceglastym/rudym nie wiem do końca jak to nazwać, na zdj. widać, że to nie nudziak. 


Modna, matowa pomadka do ust o trwałym, intensywnym kolorze i odżywczej formule. Nadaje piękny, głęboki, matowy kolor. Ma przy tym znakomite właściwości pielęgnacyjne. Dzięki zawartości oleju arganowego, migdałowego i kokosowego oraz witaminy E intensywnie odżywia, nawilża i regeneruje usta oraz zapobiegają ich przesuszeniu. Pomadka matt Celia ART ma lekką, kremową konsystencję.


Pomadki jeśli chodzi o kolorki podobają mi się, aczkolwiek bordo preferuje moja mama, a ja wolę nudziaki. Kiedy używam matowych pomadek muszę mieć idealnie nawilżone usta, by nie odczuwać suchych skórek. Wieczorem zazwyczaj wykonuję peeling (z cukru i odrobinę miodu) lub masuję usta szczoteczką do zębów, by zrobiły się gładkie i miękkie, a na noc nawilżam je bezbarwną pomadką. Rano usta są już w lepszej kondycji i mogę użyć jakiegoś matu. Czy te pomadki są tak do końca matowe? hm nie powiedziałabym, gdyż na ustach są kremowe o delikatnej poświacie. Utrzymują się krótko tak do pierwszego picia czy jedzenia, więc szybko się ścierają, ale za to przyjemnie pachną i z przyjemnością się je nosi na ustach.


Cieszę się, że Celia znów jest na topie i można coś nowego poznać. Dodatkowo same w sobie pomadki jak widać są eleganckie. Ala złote opakowanie do tego ładne kolorowe ale w ciemnej tonacji pudełeczko. Fajna opcja dla nastolatek, które chcą zacząć przygodę makijażową ust.



pozdrawiam,

Donna

26 sty 2018

Kredki/konturówki do oczu Celia Art.

Witam,


Celia Art zaskakuje mnie pozytywnie. Ostatnio bardzo polubiłam dwie kredki/konturówki do oczu. Używam je do brwi lub do malowania linii wodnej. Takie kredki u mnie są bardzo wydajne i starczają naprawdę na długi czas. Czy mają zalety/wady? Zapraszam na moje odczucia. Przed ich poznaniem i testowaniem, zrobiłam zdjęcia, nie chciałam, aby coś się złamało czy zmazały się napisy. Atutem automatycznej konturówki jest jej zafoliowanie, co daje Nam pewność/jakość i bezpieczeństwo, że nikt wcześniej nie miał do kredki dostępu. Nie lubię np. najczęściej w Rossmannie tam gdzie chodzę pootwieraną kolorówkę, a tam zdarza się to bardzo często - niestety.


Celia Art proponuje nowe, intensywnie napigmentowane kredki do oczu, do rysowania precyzyjnych kresek lub do blendowania. W ofercie są dwie linie – klasyczne kredki drewniane oraz automatyczne kredki wykręcane. Dostępne są w 3 kolorach: 01 Black (czarna), 02 Brown (brązowa), 03 Graphite (grafitowa). Kredki są miękkie w aplikacji, co wpływa na łatwość i wygodę stosowania.
Cena: 5,99 zł (kredka klasyczna), 8,59 zł (kredka wykręcana)


Zalety:
- wydajność, bo starczają na długi czas, łatwa aplikacja przy wersji automatycznej, różnorodność w kolorach, kredki są miękkie, po otwarciu ważne 9 miesięcy, trwałe na brwiach, nie rozmazują się, kredki same w sobie nie kruszą się, są tanie
Wady:
- przy wersji klasycznej niestety kłania się struganie, dlatego lepiej polubiłam wersję automatyczną, przy struganiu czasami powoduję, że sama łamię kredkę.  


Używacie takich konturówek?



pozdrawiam,

Donna

25 sty 2018

Nivea krem do rąk kwiat wiśni i olejek jojoba.

Witam,


Szczerze napiszę, że kremów do rąk używam znacznie więcej teraz w zimie niż w lecie. Trafić na dobry nawilżająco-odżywczy krem zimowy nie jest tak łatwo, bo z reguły kremy nawilżają, ale dla wymagającej i przesuszonej skóry ten efekt jest krótkotrwały. Przez ostatnie dwa tygodnie był ze mną nowy krem do rąk od Nivea - kwiat wiśni i olejek jojoba. Bardzo się ucieszyłam, kiedy ten krem zawitał do mnie, bo kilka tygodni wcześniej poznałam balsam z tej serii, co prawda była to wersja w próbkach (kilka saszetek) ale i tak to mi wystarczyło, by polubić tą serię. Jak więc spisał się krem do rąk? Zapraszam Was kochani na dzisiejszą moją krótką recenzję.


Poczuj rozpieszczającą pielęgnację olejkami w szybko wchłaniającym się kremie do rąk. 
↬ Zapewnia 24-godzinne nawilżenie bez uczucia lepkości 
↬ Pozwala cieszyć się delikatnym zapachem kwiatu wiśni 
↬ Sprawia, ze skóra Twoich dłoni staje się niewiarygodnie miękka w dotyku

Składniki:
Aqua, Glycerin, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Tapioca Starch, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Benzyl Alcohol, Citronellol, Geraniol, Parfum


Bardzo spodobało mi się opakowanie owego kremiku, jest inne niż standardowe kremy w miękkich tubkach. Niebieska szata graficzna, czyli to zawsze wyróżnia Nivea - niebiesko musi być! Krem jest na tyle mały, że można go nosić bez problemu nawet w małej kobiecej torebce. Konsystencja kremu jest delikatna, może trochę rzadka, ale przy aplikacji szybko się rozsmarowuje i wchłania. To za sprawą olejku jojoba, konsystencja jest taka aksamitna. Zapach oczarował mnie (podobnie jak balsam do ciała) jest piękny, czuć tak owocowo-kwiatowo, czyli lekko i przyjemnie. Skóra po posmarowaniu robi się miękka w dotyku, nie czuję żadnej lepkości czy czegoś tłustego, a ochronny film. Systematyczne stosowanie (pilnowałam tego!) sprawiło, że moje suche skórki zwłaszcza te między palcami ustąpiły. Zawsze kiedy zmarznę w dłonie, skóra przesusza się szybko między palcami. 


Warto wypróbować ten krem. Dajcie znać, czy też go lubicie? Czytałam już wiele recenzji o nim i większość była pozytywna.



pozdrawiam,

Donna

24 sty 2018

Iced Gingerbread wosk Yankee Candle.

Witam,


Pierniczkowo-choinkowy sezon niby się skończył, ale nie u mnie, nie w ofercie wosków Yankee ;) Tak naprawdę to teraz odczuwam jakieś znaki śniegu i zimy, bo na południu Polski w końcu zaczął sypać śnieg na dobre, więc świąteczny czas naprawdę teraz powinien się zaczynać niż kończyć z racji na aurę. I tak od kilku lat nie ma zimy w grudniu tylko na zimowych feriach. By więc nastroić się pierniczkowo gdy za oknem śnieżny biały puch, a w domciu ciepło zapaliłam Iced Gingerbread - to był dobry wybór. A jaki jest to wosk? Zapraszam na krótki wpis. 

Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu pierniczków pełnych przypraw, glazurowanych waniliowym lukrem.

Na sucho wosk pachnie już przyjemnie, zapach pierniczków, zapach korzenny - pięknie. Po odpaleniu pokój wypełnia się magicznym nastrojem. Jest ten klimat! Właśnie takie zapachy podobają mi się najbardziej, kiedy są do tego warunki, czyli za oknem śnieg, a w domu aromat pierniczkowy, korzenny, cynamonowy. Kiedy w grudniu brak śniegu, a czas świąteczny jest sztuczny bez białego puchu, zapach piernikowy nie odda tej magi, dlatego cieszę się, aż poczekałam z tym zapachem jak zacznie sypać śnieg. Jest to zapach specyficzny i nie każdemu od przypadnie do gustu. Przyprawy korzenne są mocne, nieco mogą wydawać się duszące, słodkie, może i mdłe, dlatego tego typu zapachy palę w małych ilościach, by wydobyć z niego delikatny zapach, a nie dawkę czegoś przytłaczającego, która spowoduje szybkie otworzenie okna i ból głowy. Cieszę się, że poznałam ten zapach, dla odmiany fajnie poczuć zapach pierników z kominka.

Jeśli lubicie przyprawy korzenne, cynamon, jeść pierniki poznajcie ten wosk! Do kupienia tu



pozdrawiam,

Donna

23 sty 2018

Spiced White Cocoa wosk YC.

Witam,



Jeśli lubicie słodkie, słodziutkie zapachy i smaki to zapraszam Was na dzisiejszy wpis o nowym wosku jaki poznałam, czyli Spiced White Cocoa. Jak wosk spisał się paląc w kominku? Czy mi się podobał? Czy był duszący? Na te pytanie już odpowiadam. Jest to wosk z typu: mam ochotę Cię zjeść ;) więc dla wszystkich smakoszów i łasuchów. 

Harmonia kontrastów: słodycz białej czekolady, solony karmel i toffi doprawione szczyptą gałki muszkatołowej.


Wosk podoba mi się, ale palony w małych ilościach. Zbyt duży kawałek może przyprawić np. o ból głowy, gdyż zapach jest wg. mnie mocny, słodki, konkretny. Oczywiście jak się wyjdzie i wejdzie do pokoju od razu przychodzi skojarzenie: co tak pięknie pachnie! Jakieś pyszności jedzeniowe: biała czekolada, karmel, toffi mmm jak w prawdziwej cukierni, gdzie na świeżo można zjeść pyszną, ciepłą drożdżóweczkę. Do tego jakieś słodkie cappuccino obowiązkowo z pianką. Jeśli lubicie jedzeniowe słodkie woski musicie koniecznie poznać Spiced White Cocoa. Palony w okresie zimy otuli, ociepli dom fajnym aromatycznym zapachem. Na lato uważam, że nie będzie pasował, bo będzie za ciężki, chyba że gdzieś zapalony wieczorem dla relaxu i odpoczynku z kubkiem ulubionej czekolady do picia. Do kupienia w sklepie tu :) 


Jakie ostatnio jedzeniowe zapachy palicie?
Co polecacie?




pozdrawiam,

Donna

22 sty 2018

Arganowa pianka oczyszczająca do pielęgnacji twarzy Equilibra.

Witam,



Bardzo lubię pianki do mycia twarzy, niezależnie od pory roku. Chociaż lepiej te produkty sprawdzają się u mnie w lecie ze względu na swoją lekkość. W zimie natomiast fajnie łagodzą zaczerwienioną skórę od wiatru czy zimna. Poznałam Arganową piankę Equilibra i powiem szczerze, że jestem z niej zadowolona. Jest to również ostatnia nowość w ofercie. Bardzo lubię tą firmę, ponieważ produkty są naturalne, nie podrażniają i są łagodne dla skóry. Koniecznie poznajcie coś z oferty. Najbardziej polecam aloesowy szampon, ale...ale  dziś przecież miało być o piance... rozpędziłam się :))) 


Delikatna pianka oczyszczająca do twarzy. Doskonale odświeża i orzeźwia, usuwa makijaż i zanieczyszczenia.

↬ 98% składników pochodzenia naturalnego
↬ nie zawiera parabenów i silikonów, petrolatum, PEG, olei mineralnych i parafiny, SLES, SLS
↬ testowana dermatologicznie i okulistycznie
↬ polecana do skóry wrażliwej


Po wyciśnięciu jej z opakowania dostajemy przyjemną delikatną piankową konsystencję, którą od razu nakładamy na twarz i masujemy/myjemy skórę, bo chwilę później już zaczyna znikać, jak to pianka. Wyczuwamy ładny, zapach który umila jej stosowanie. Nie jest on nachalny, ale dla mnie przyjemny. Pianka dobrze radzi sobie z oczyszczeniem i odświeżeniem skóry, ale przy mojej tłustej piankę używam jako dodatek do oczyszczania, bo gdybym jej tylko samej użyła to dla mnie to za mało. Czuję się niedomyta. Pianka zawiera 98% składników naturalnego pochodzenia, w tym olejek arganowy. Osoby, które mają wrażliwą skórę mogą ją również bez problemu stosować. Nie znalazłam w piance żadnych minusów (jedynie ten, że dla mnie użycie jej jako samej to za mało) Opakowanie jest wygodne, aplikacja higieniczna, sama w sobie pianka jest w porządku. A czy Ty ją już znasz? :) 


Znacie firmę Equilibra? Co ostatnio z niej używałyście? Co dobrego polecacie?


pozdrawiam,

Donna

21 sty 2018

Matujący fluid korygujący Nude Celia Art.

Witam,



Matujące fluidy korygujące Nude Celia Art są mi już znane. Kiedyś nawet jeden miałam, przewinął się gdzieś w denku. Pamiętam, że nie sprawdził się u mnie. Słabo matowił, słabo krył i moja cera go nie polubiła. Nie pamiętam już jaki miałam wtedy odcień i numer, trudno mi teraz to powiedzieć. Poznałam natomiast - jasny pastel i naturalny 02. Jak spisały się te matujące fluidy? Zapraszam na krótką recenzję.


• Dzięki zawartości składników regulujących wydzielanie sebum nawilża przesuszone partie twarzy i normalizuje strefy tłuste • Perfekcyjnie ujednolica koloryt skóry, dopasowując się do karnacji • Podczas aplikacji zmienia się w delikatny matujący puder, dając efekt idealnej cery z satynowym wykończeniem makijażu • Dodatek witamin C i PP zapewnia działanie pielęgnacyjne. Dostępny w 4  kolorach


Otóż, tak jak myślałam od tamtego czasu nie wiele się zmieniło, tzn. owe fluidy słabo u mnie matują skórę. Po kilku dosłownie godzinach cała się już świecę (nawet jak się przypudruję) Na zdjęciach w odcieniach, może nie wiele się od siebie różnią, ale na żywo widać bardziej różnicę - nieco jaśniejszą i bardziej podchodzącą pod żółtą. Podoba mi się bardzo konsystencja, bo jest delikatna, lekka - nie jest z tych ciężkich podkładów. Kiedy mamy zadbaną buźkę, dobrze nawilżoną i bez dużych niedoskonałości ta konsystencja w miarę dobrze zakryje Nasze mankamenty na twarzy. Dla wymagających będzie za słaby w kryciu i też trzeba zrobić uważam wstępne testy i sprawdzić czy na twarzy podkłady te nie wpadają w lekki pomarańcz.


Jestem ciekawa czy znacie te fluidy i jak u Was się sprawdzają.



pozdrawiam,

Donna

20 sty 2018

Pomadki Chubby Lipstick Celia Art.

Witam,



Jak chyba większość blogerek lubię kolorówkę. Co prawda zużywa się ją powoli, dlatego nie jest jej u mnie dużo w recenzjach, bo staram się kończyć to co mam pozaczynane, niż mieć np. otworzonych 5 tuszy z czego 3 wysycha, a 2 używam. Na kolorówce również są daty ważności, lub informacja na temat czasu otwarcia danego kosmetyku, dlatego z kolorówką nie szaleję. 

***
Ostatnio zawitały do mnie nowości od Celia Art. Są to kosmetyki kojarzone u mnie za czasów LO, kiedy to używałam pierwsze moje pomadki do ust, ale te w tradycyjnej formie, nie kredkowej o której dziś będę pisała. Sentyment powrócił i nie mogłam dłużej czekać jak poznać kilka nowych produktów.


Na pierwsze testy poszły pomadki Chubby Lipstick kolor * nawilżenie * blask ale w kredce. Nie wiem, czy dobrze odczytuje numerki/odcienie, ale na jednej pisze 11 (nudziak) a na drugiej 16 (czerwień), więc chyba to oto chodzi 11 i 16.


Zarówno nudziak jak i odcień czerwieni są piękne. Wiadomo, że na żywo inaczej oddają się kolorki niż na zdjęciu. Aplikacja jest tak prosta i szybka, że taka forma w kredce idealnie nadaje się dla tych, którzy szybko rano wykonują makijaż i mogą podkreślić usta nawet bez lusterka. Sama w sobie kredka jest miękka, przez co ułatwia bardzo nakładanie jej na usta. Coś w stylu nawilżającego masełka. Wykończenie jest lekko połyskujące co sprawia nawilżone usta bez suchych skórek. Posmak kredki jest neutralny, a raczej bezsmakowy. Zawsze to mnie ciekawi jaki dana pomadka ma smak :D 


Trwałość pomadek jest tak do pierwszego picia/jedzenia, więc uważam że jest to trwałość tradycyjna jak przy większości innych tego typu kredkach. Które odcienie lepiej lubicie? czerwienie czy nudziaki?




pozdrawiam,

Donna



19 sty 2018

Co łączy świat historii i milion klocków LEGO? HistoryLand w Krakowie!

Witam,



W Polsce nastał czas ferii zimowych, co prawda np. w małopolsce ferie będą dopiero w lutym, ale już teraz razem z koleżanką sąsiadką, która ma dwójkę małych dzieciaków myślimy nad zorganizowaniem dla nich konstruktywnie spędzonego wolnego czasu. Chcemy by dzieciaki nie nudziły się, by mogły odpocząć od obowiązków szkolnych, ale też by nauczyły się czegoś nowego. U mnie w mieście nie ma fajnych miejsc, tzn. są ale nie tak kreatywne i nie tak odkrywcze jak te w dużych miastach. Duże miasto to jednak dostęp do wielu ciekawych wartości, do wspaniałej rozrywki, do kontaktu z innymi. W dobie internetu możemy świetnie zaplanować weekend poprzez podróż połączoną z nauką. Ja jako osoba lubiąca jeździć do Krakowa, od razu wpadłam na pomysł by zorganizować taką wycieczkę i wybrać się właśnie do miasta królów.

To miasto ma bardzo dobrze rozwiniętą sieć komunikacyjną, łatwo jest się do niego dostać, prawie z każdej części Polski, a z moich regionów, jeśli wybierzemy opcję autokarową, to w cenach promocyjnych bilet możemy nabyć już za 1 zł :) i w niecałe 2 godzinki jesteśmy już na miejscu. Ale.. ale Kraków długi i szeroki, więc nie ma co szukać atrakcji daleko, a poznać te co są na wyciągnięcie ręki od Dworca Głównego (pół minuty spacerkiem) więc punktem kulminacyjnym Naszej wycieczki będzie coś co dzieciaki średnio lubią, ale po tym dniu zmienią o tym zdanie i polubią... co to takiego? lekcja historii - nie, nie żartowałam - lekcja historii.


Spoookojnie, nie chcę Was przestraszyć, bo ja sama nie lubiłam tego przedmiotu w szkole, nie mówiąc już o dzisiejszych najmłodszych co też nie chętnie przepadają za tą tematyką. Dlatego, aby historia nie kojarzyła Nam się strasznie, właśnie w Krakowie, historię Polski odkryto na nowo, bo zbudowało ją milion klocków LEGO. Ale jak to? serio? ale jak? Brzmi niesamowicie? Otóż od kilku miesięcy działa niebywałe miejsce w samym sercu tego królewskiego miasta to HistoryLand, które najważniejsze momenty i wydarzenia z historii Polski zbudowały klocki Lego. Antoś już nie może się doczekać tej wycieczki i zobaczyć milion klocków w jednym miejscu 👀
Wielkie brawa, że technika tak idzie do przodu, że nauka przez zabawę naprawdę ma i będzie mieć sens. Szkoda, że za moich czasów tak nie uczono jak teraz. Ale nic straconego, bo dorośli również mogą powtórzyć lekcję historii, nic nie stoi na przeszkodzie. Każdy z nas może przenieść się w sam środek bitwy pod Grunwaldem oraz zobaczyć blisko 36 tysięcy koni zgromadzonych w jednym miejscu. Takie właśnie atrakcje czekają Nas tam na miejscu. Zabierając dzieciaki w to niezwykłe interaktywne historyczne miejsce dzieciak pozna też niezwykłe miejsca i wydarzenia jak: osadę w Biskupinie, Drzwi Gnieźnieńskie, bitwę pod Grunwaldem, klasztor na Jasnej Górze, bitwę pod Oliwą, obronę Westerplatte, bitwę pod Monte Cassino, Stocznie Gdańską, katedrę na Wawelu i krakowskie Sukiennice! A to wszystko zbudowane z klocków Lego! Co ciekawe makiety te reagują na polecenia i dostosowują się do pokazów i animacji. 


Miejsca, wydarzenia i budynki z historii Polski zostały w HistoryLandzie przedstawione w skali 1:50, co znaczy, że jego elementy z Lego, takie jak np. koń widoczny na zdjęciu, są dokładnie o 50 razy mniejsze niż w rzeczywistości!

To miejsce z pewnością nie jest nudne, bo uczestnik przenosi się na pola bitew, czuje morską bryzę, dzięki efektownym pokazom multimedialnym, ujrzy klasztor na Jasnej Górze z lotu ptaka, zobaczy słynne budowle z innej perspektywy przy pomocy gogli VR (virtual reality) 


Jednym słowem - angażuje wszystkie swoje zmysły - wzrok, słuch, węch, dotyk, a nawet smak. Dziecko w ten sposób szybciej i łatwiej zapamiętuje fakty, przyswaja chętnie wiedzę. Chcę się uczyć, poznawać, odkrywać. Staje się poszukiwaczem i rozwija w sobie pasje, być może budowlaną (poprzez budowanie później czegoś z klocków w domu), pasję historyczną (poprzez ciekawość faktów, zapisanie się na kółko historyczne w szkole) pasję podróżniczą (zwiedzanie miejsc i atrakcji na żywo z rodzicami) i wiele wiele innych przykładów. 

***

Takie miejsca to super okazja by spędzić weekend z rodziną, nie tylko w ferie zimowe, to wyjazd do nowego miasta, to dzień na rozrywkę, zabawę, naukę i razem spędzony czas z rodziną. Kto z Was zna już to miejsce? Czy zainspirowałam mamy na wyjście z pociechami do HistoryLandu? Zabierzcie ze sobą tatę, on też kocha klocki Lego, tylko nie mówi o tym głośno. 
Co myślicie o takich interaktywnych miejscach na naukę i zabawę? Zdjęcia zaczerpnęłam z fb, na którego zapraszam, by na bieżąco śledzić aktualności co dzieje się w krainie historycznych klocków. 



pozdrawiam,

Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...