18 lip 2018

Płynny korektor kamuflujący 204 Ivory od Kobo Professional.

Witam,


Ostatnio moim ulubionym korektorem pod oczy stał się płynny korektor kamuflujący w odcieniu 204 Ivory od Kobo Professional. Dawniej myślałam, że bez korektora da się zrobić makijaż i jest to kosmetyk zbędny i nie potrzeby, ale gdy od kilku lat stosuje i poznaje różne korektory pod oczy, to widać końcową różnicę w makijażu. Oko jest promienne, nie zmęczone, a skóra ładnie rozjaśniona. 


Kamuflujący korektor o delikatnej konsystencji, mocno niepigmentowany, zapewnia wysokie pokrycie przebarwień oraz innych niedoskonałości.


Bardzo mi odpowiadają takie aplikatory, bo są dla mnie wygodne i higieniczne. Nie lubię korektorów w słoiczkach, gdzie trzeba dotykać bezpośrednio palcami. Tutaj jest naprawdę wygodnie. Korektor używam od jakiego dłuższego czasu i powiem, że konsystencja jest w porządku. Wcześniej lubiłam korektor Hean Definition do twarzy i pod oczy nr 101 w odcieniu porcelain - miałam go nawet w kilku sztukach, ale ostatnia okazała się być dziwna, z racji że konsystencja od otworzenia produktu, stała się po kilku dniach bardzo zbita, gęsta i sucha. Co wcześniej przy innych opakowaniach taka nie była. Tutaj przy korektorze z Kobo cały czas obserwuję konsystencję i cały czas jest lekko płynna, ale nie lejąca.


Kolor może wydawać się bardzo jasny, przy mojej opalonej ręce i skórze, ale po rozsmarowaniu go - ładnie wtapia się on w skórę, nie powodując jasnych plam. Nie lepi on się na skórze, jest delikatny. Też byłam na początku stosowania go trochę niepewna, bo faktycznie kolor wydawał mi się za jasny, ale okazał się być bardzo dobry. Za ciemny odcień wg. mnie brzydko wygląda, a jasny zawsze można przypudrować opalonym pudrem. Ten na szczęście nie zmienia koloru w ciągu dnia. 


Skóra pod okiem jest naprawdę promienna, a korektor zakrywa wszystkie niedoskonałości. Ja nie posiadam np. niebieskich żyłek pod oczami, a wiem że niektórzy tak, więc nałożenie takiego korektora na pewno ładnie stonuje odcień. 


Używacie korektorów do twarzy, pod oczy?
Korektor ten dostępny jest w Drogeriach Natura i kosztuje 19,99. Posiada różne odcienie.



pozdrawiam,

Donna

16 lip 2018

Seria dermokosmetyczna Mediqskin Plus do cery trądzikowej i z niedoskonałościami.

Witam,


Od jakiegoś czasu poznaję nową serię dermokosmetyczną do pielęgnacji twarzy, a dokładnie Mediqskin Plus. Jest to seria przeznaczona do cery trądzikowej i z niedoskonałościami. Nie posiadam cery trądzikowej, ale zgodziłam zapoznać się z tą serią z racji, że produkty zwalczają także wydzielanie sebum, a niedoskonałości przy skórze tłusto/mieszanej u mnie czasami występują. Poznałam m.in żel do mycia twarzy, płyn micelarny, krem na dzień oraz żel punktowy. Czy znacie te dermokosmetyki? Ja powiem, że wcześniej o nich mało co wiedziałam i czytałam. Chyba nie są tak popularne, jak nie które inne dermokosmetyki, które znam.


Produkty posiadają opisane kartoniki i ulotki ze wszystkimi istotnymi informacjami. Do zestawu dołączony był również mały pendrive, który przydaje się do zgrywania zdjęć, kiedy mam ich dużo na karcie. Dziś jednak skupię się na samych produktach jak spisują się u mnie i czy je Wam polecam?


Żel do myci twarzy:
Składniki żelu delikatnie oczyszczają skórę tłustą i trądzikową nie podrażniając jej. Usuwają zanieczyszczenia, makijaż i nadmiar sebum, zabezpieczając jednocześnie naturalną barierę ochronną naskórka.

Olejek z drzewa herbacianego hamuje rozwój bakterii P.acnes na skórze i ogranicza powstawanie zmian trądzikowych. Ekstrakt z płatków róży stulistnej reguluje wydzielanie sebum (łoju) oraz zapobiega namnażaniu się bakterii i w rezultacie ogranicza pojawianie się stanów zapalnych na skórze. Kompleks NMF wzmacnia barierę ochronna skórę. Przyczynia się do wiązania i długotrwałego zatrzymywania wody w skórze, dzięki czemu jest ona nawilżona. Alantoina koi i łagodzi podrażnienia. Wspiera także regenerację skóry podrażnionej wskutek działania kuracji dermatologicznych.

Płyn micelarny:
Łagodna baza myjąca dokładnie oczyszcza skórę i usuwa makijaż twarzy i oczu, nie powodując podrażnień ani wysuszenia skóry.

Oczyszczanie: Żel do mycia twarzy i płyn micelarny. Jak widać, żel ma formę typowego przezroczystego żelu, ale kiedy zwilżymy twarz wodą i zaczniemy mycie owym żelem, to ten żel robi się ala glutkowaty i taka kremowa kleista powłoczka odlepia się od skóry. Dopiero przy większej ilości wody, ta konsystencja już zamienia się w standardową pianę. Co do zapachu, pierwsze skojarzenie, to było, że ten żel pachnie jak zaplecze starej, dawnej apteki. Czuć go po prostu aptecznie, nie jest to piękny, ładny zapach typowych drogeryjnych żeli do mycia twarzy, a jednak jest to dermokosmetyk, więc i zapach jego jest już inny. Żel ten bardzo dobrze oczyszcza skórę, która jest miła w dotyku, a zaskórniki znikają, co mnie bardzo cieszy, bo niedawno pisałam jak mnie jeden krem na noc zapychał. Kiedy skórę wysuszę małym ręczniczkiem, czuję że jest ładnie zmatowiona, nawilżona i nie ściągnięta. Wybaczam mu ten zapach i da się go znieś, nawet taka odmiana w różnych zapach też jest potrzebna. Płyn micelarny do cery trądzikowej używam zaraz po żelu. Nie zmywam nim bezpośrednio ciężkiego makijażu, tylko przemywam nim twarz, kiedy jest osuszona ręcznikiem. Z jednej strony płyn też ma za zadanie oczyszczać, co oczywiście robi, ale też i koi on skórę, łagodzi podrażnienia, działa przeciwbakteryjnie. Czy wiecie ile my posiadamy bakterii na skórze? A po całym dniu czy imprezie jak ktoś nie zmyje od razu makijażu jak wraca do domu... jest to jedno wielkie pole do namnażania się bakterii, przez co cierpi Nasza skóra i pojawiają się na niej różni nieprzyjaciele. 


Krem intensywnie nawilżający Spf 15:
Codzienna pielęgnacja cery trądzikowej, zwłaszcza podczas terapii dermatologicznych jako preparat łagodzący podrażnienia i suchość skóry oraz wspomagający jej regenerację. Niweluje uczucie napięcia i dyskomfortu. Idealny jako baza pod makijaż.

Żel punktowy:
Specyficzny niesterylny wyrób medyczny stosowany w profilaktyce powikłań trądzikowych wywołanych czynnikami zewnętrznymi. 
Wyrób stosować najlepiej wieczorem, nakładając go równomiernie na powierzchnię zmian skórnych poddawanych leczeniu. Następnie rano zmyć wyrób podczas codziennej toalety. Innowacyjna butelka AIRLESS jest wyposażona w aplikator, który po naciśnięciu przycisku uwalnia 0,25 ml wyrobu. Pozwala to na precyzyjne dobranie potrzebnej ilości oraz unikanie marnowania wyrobu. Na powierzchnię odpowiadającą całej twarzy wystarczy 0,75 ml wyrobu. Taką ilość można uzyskać trzykrotnie naciskając przycisk na aplikatorze. Przed użyciem wstrząsnąć. Wyrób medyczny należy rozprowadzać suchymi i czystymi dłońmi.
Wyrób nie zawiera alkoholu etylowego ani substancji zapachowych, a w jego skład wchodzi polialkohol winylowy, który tworzy niezatykającą porów niewidoczną warstwę. Izoluje ona i chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, mogącymi mieć wpływ na nasilenie objawów trądzikowych.
Kwasy glikolowy i retinowy, dzięki swoim właściwościom złuszczającym, sprzyjają mechanicznemu usuwaniu komórek martwego naskórka. Z kolei obecna w składzie klindamycyna działa wspomagająco, przeciwdziałając namnażaniu się bakterii poprzez utrzymywanie całkowitego poziomu drobnoustrojów na niezmiennym poziomie.

Pielęgnacja: Co do kremu intensywnie nawilżającego SPF 15 tutaj mam raczej mieszane uczucia. Krem posiada taką już konkretniejszą kremową konsystencję, ale nie jest ona tłusta, bo dobrze nawilża, ale średnio u mnie matowi. Ładnie i świeżo pachnie. Krem nakładam jedynie solo na twarz, pod makijaż się nie zdecydowałam. Po moich obserwacjach, faktycznie mogę ocenić, że gdy użyję go na dzień, czy na noc - krem jakby 'leczy' Nie posiadam obecnie mocnego trądziku, ale gdzie nie gdzie małe niedoskonałości się znajdą i to one na skórze są łagodzone. Skóra staje się też jaśniejsza i jakby ładna. Czy to zasługa całej tej serii? Uważam, że tak. Ale jednak pod makijaż go nie używam, bo na lato wolę coś lekkiego, a ten krem wg. mnie jest nieco treściwszy w porównaniu z nawilżającymi kremami jakie stosuje pod makijaż.


Co do żelu punktowego, nie mogę o nim wiele powiedzieć, bo jeszcze się taki gagatek nie pojawił, bym go punktowo ustrzeliła. Ale myślę, że on sprawdzi się tylko jak gdzieś wyjadę, zmienię wodę, powietrze i na pewno coś niespodziewanego na twarzy się pojawi lub użyję go wtedy jak tylko zaobserwuje gdy stan mojej cery się pogorszy pod wpływem stresu, czy innych czynników. 

  
Cała seria ma ładną i przyjemną różową szatę graficzną z przeważającą bielą. Produkty posiadają wygodne opakowania, pompki, zatrzaski czy miękkie tubki.

  
Trudno mi ocenić, jak cała seria spisuje się na intensywnym trądziku - przy skórze tłustej jaką posiadam, mogę napisać, że produkty dobrze oczyszczają, łagodzą podrażnienia i niedoskonałości. Apteczny zapach żelu do mycia twarzy nie odstrasza, ale ta glutkowata konsystencja nieco może zaskoczyć na początku, później to kwestia przyzwyczajenia.

Używacie dermokosmetyków do pielęgnacji twarzy?



pozdrawiam,

Donna


14 lip 2018

Sól do stóp ze skłonnościami: opuchlizna, obrzęki BingoSpa.

Witam,



Nieraz sobie myślę, że Nasze stopy to mają ciężko, bo przez całe życie muszą Nam służyć. To dzięki nim chodzimy, biegamy i funkcjonujemy. Dla nich pielęgnacja powinna być szczególna i wyjątkowa. Ja np. teraz w lecie odczuwam bardziej jak stopy mi puchną i chociaż jestem w sile młodego wieku, to nieraz mam odczucie, że czuję się jak babcia, gdzie bolą mnie nogi, a stopy puchną kiedy jest upał. Kiedy dużo chodzę lub kiedy dużo siedzę - stopy to odczuwają i są nabrzmiałe. Chodząc w klapkach tego nie czuję, ale kiedy chcę ubrać balerinkę w upalny dzień, czuje już opór w bucie, dlatego nigdy nie kupuję np. butów, kiedy jest mega upalnie, bo napuchnięte stopy inaczej zachowują się przy mierzeniu, a inaczej już w domu.


Znalazłam w ofercie Bingo Spa sól na opuchnięcia, obrzęki - pomyślałam, że to może być fajny dodatek do pielęgnacji. Czy sól działa i czy warto stosować takie sole? Zapraszam :)


Sól BingoSpa zawiera octowinian glinu, siarczan magnezu, tlenek cynku oraz wyciągi z lawendy lekarskiej, rumianku, krwawnika i szałwii. Łagodzi opuchliznę i obrzęki, odświeża i tonizuje oraz zmiękcza naskórek.

Działanie soli BingoSpa potwierdzone badaniami aplikacyjnymi(Badania przeprowadzono w Specjalistycznym Laboratorium Badawczym pod kierownictwem lekarza dermatologa) 

Większość badanych z powodu stojącego trybu pracy miała dużą skłonność do obrzęków i opuchlizny stóp i nóg zwłaszcza w okolicy kostek. 
69% badanych oceniło właściwości użytkowe soli BingoSpa jako bardzo dobre i dobre.
44% badanych uznało sól BingoSpa za lepszy preparat niż stosowane dotychczas.
69% badanych wyraziło chęć do dalszego stosowania soli BingoSpa.
100% badanych stwierdziło, że sól BingoSpa jest bardzo dobrze tolerowana przez skórę.


Sól jak widać jest drobniusia. W wodzie szybko się rozpuszcza. Nie ma takiego efektu piasku na dnie miski. Przyjemnie nawet pachnie, jakby ziołowo i świeżo. Ziołowo a to ze względu na wyciąg z lawendy, rumianku, krwawnika i szałwii. Producent zaleca wsypywać sól do chłodnej wody. Ja lubię jak jest ciepła, jeśli nie ma upału, a jak jest naprawdę gorąco to faktycznie zanurzenie stóp w chłodnej wodzie z dodatkiem owej soli naprawdę przynosi ulgę. Sól daje uczucie odprężenia, zmniejsza uczucie takiego ciężaru, w średnim stopniu odczułam też, że zmniejszają się obrzęki na stopach. Stosuję ją ostatnio bardzo często. Fajnie też zmiękcza naskórek, stópki są też odświeżone. 


Wraz ze solą lubię balsam kasztanowy, o nim pisałam już na blogu. Te dwa produkty po pierwsze dobrze się uzupełniają, a po drugie są to produkty jak dla mnie takie typowo letnie. Zapewniają podstawową pielęgnację stóp - dodatkowo jeśli chcemy mieć lepiej zadbane stopy polecam też peelingi lub pumeksy (ja lubię te ostre) na noc wybierać krem z mocznikiem i od czasu do czasu serwować stopom maski odżywcze. Na mnie np. złuszczające skarpety nie działają, więc wolę już dać coś skórze stóp regenerującego i nawilżającego.


Z obu produktów jestem zadowolona i polecam je używać również jako taka profilaktyka.
A Wy czego używacie jak puchną Wam stopy? 



pozdrawiam,

Donna

13 lip 2018

Niespodzianka z nowościami kosmetycznymi: L'oreal, Avène, Mixa, Revlon Professional, Girlz Only i inne.

Witam,


Nie dawno zawitała do mnie miła kosmetyczna przesyłka niespodzianka od perfumerii internetowej Iperfumy.pl Zawsze lubię niespodzianki, bo to z jednej strony jest to taka niewiadoma, z drugiej to napięcie przy otwieraniu i sama radość, jeśli jesteśmy z czegoś zadowolone. W moim przypadku byłam bardzo zadowolona, bo produkty jak i same firmy były strzałem w dziesiątkę. Część znam, część nie, więc czekają mnie nowe testy.


Niektóre produkty już dawno chciałam poznać jak np. Avène Cleanance. Otrzymałam oczyszczający płyn micelarny do skóry z problemami. Do tej pory jak sobie przypominam nie miałam niczego z tej firmy, a woda micelarna jaką dostałam jest do cery takiej jak moja, więc mam nadzieję, że u mnie się dobrze sprawdzi. Posiada 100 ml więc idealnie się złożyło, bo zabiorę ją do bagażu podręcznego do samolotu. Zawitało też kilka produktów z L'oreala m.in krem BB Wake Up & Glow Bonjour Nudista, pędzelek. Do pielęgnacji czuprynki, suchy szampon Girlz only party nights, szampon do włosów suchych Botanicals Rich Infusion. Kiedyś już miałam podobny, ale z innej serii - mam go do dziś, jest mega wydajny bo jeszcze mam go trochę na dnie i jest w produktach skierowanych definitywnie do denka. A taka butla starcza mi na długo z czego się akurat cieszę. Super, że te opakowania posiadają pompkę. Do włosów znalazłam też miniaturkę produktu Uniq One All In One Hair Treatment jest to kuracja regenerująca do wszystkich rodzajów włosów - również jestem tej kuracji w wersji mini ciekawa, bo zapach jaki już zdążyłam powąchać jest wspaniały i profesjonalny.


Ostatnia grupka jaką sobie podzieliłam to większość miniaturek do buźki, balsam do ust, pasta do zębów, mydełko oczyszczające, próbki perfum oraz pełnowartościowy krem MIXA Extreme Nutrition bogaty krem nawilżający z olejkiem z wiesiołka. Produkty minaturkowe również lubię, gdyż wiem później czy kupię pełnowartościowy produkt, czy nie - kilka z nich zachowam sobie na wyjazd. A próbki perfum zdecydowanie mi się podobają. Jeden zapach z nich to Lolita Lempicka bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią bym go kupiła w dużej pojemności, ale ta nazwa po części "lolita" nie kojarzy mi się zbyt dobrze, a mianowicie to nazwa sklepu byłego pracodawcy o którym chcę jak najszybciej zapomnieć (nie tylko ja chcę o nim zapomnieć), ale pocieszam się tym, że jest mnóstwo innych zapachów, że coś jeszcze wybiorę dla siebie pięknego bez nazwy kojarzącej się z negatywnymi ludźmi. 

Podsumowując przesyłka, niespodzianka sprawiła mi ogromną radość. 
Czy Wy coś znacie z tych produktów?
Lubicie niespodzianki? 



pozdrawiam,

Donna

11 lip 2018

Krem normalizujący do cery tłustej i mieszanej na noc od Lirene z serii Derma Matt.

Witam,



Z serii Derma matt Lirene pisałam już o kremie na dzień i o złuszczającym żelu. Nadszedł czas by napisać też kilka słów o wygładzającym kremie na noc normalizującym sebum oraz podsumować całą serię Derma matt. Na wstępie napiszę, że nie tego się spodziewałam po tej serii, a co dokładnie mam na myśli? Otóż, spodziewałam się matowienia, a dostałam nawilżenie. Cera tłusta nie skorzystała z żadnego matowienia, dlatego pod tym kątem jestem średnio nastawiona na tą serię, ale pod względem nawilżenia i wygładzenia jestem na tak, bo produkty w tej roli spisały się bardzo dobrze.


Wygładzający krem normalizujący sebum na noc został opracowany w trosce o kobiety ze skórą mieszaną i tłustą, ze skłonnością do błyszczenia oraz okresowo pojawiających się niedoskonałości. Krem pomaga zapewnić odnowę i regenerację skóry nocą oraz widocznie redukuje niedoskonałości. Długotrwale matuje, zaś obecność molekuł zatrzymujących wodę zapewnia intensywne nawilżenie oraz poprawę elastyczności. Skóra jest świeża, zrewitalizowana i miękka w dotyku.
SEBUM MATT COMPLEX Działa wielokierunkowo: normalizuje pracę gruczołów łojowych oraz zapobiega nadmiernemu przetłuszczeniu i błyszczeniu się skóry.
WITAMINA E Chroni skórę przed wolnymi rodnikami, zapobiegając jej uszkodzeniom.
OLEJEK Z AVOCADO Doskonale wspomaga procesy odbudowy i regeneracji, dzięki czemu skóra z każdym dniem staje się wyraźnie piękniejsza.


Kiedy używałam tego kremu, bo aktualnie słoiczek jego jest już pusty, to z początku było wszystko dobrze, ale po jakimś czasie odczuwałam, że krem mnie zapycha. Często używam i glinek do oczyszczania i maseczek węglowych i staram się naprawdę dobrze oczyszczać skórę na twarzy, to gdzieś i tak pojawiały mi się takie niedoskonałości i zaczynało mi się to dziać jak używałam właśnie tego kremu. Dało się to odczuć. Krem ładnie pachnie, ma uniwersalną konsystencję nieco taką jasna różową i w dotyku przyjemną. Nie jest to krem z typu konkretnych, tłustych i takich ciężkich na noc, a raczej taki normalny jak standardowy krem na dzień. Nawilżał dobrze, nie matowił wcale - co już wspomniałam. Nie powrócę już do niego, bo chciałam matu, a tego nie dostałam. Podsumowując całą serię - to ładne opakowania, ładny i świeży zapach produktów. Nawilżenie na plus, matowienie na minus. 



Jestem ciekawa, czy ta seria u osób mającą skórę tłustą i mieszaną sprawdziła się?



pozdrawiam,

Donna

Flowers in the Sun wosk Yankee Candle.

Witam,


Słońce świeci nad Nami ogrzewa Nasze nagie ciała promieniami...

Jak ja się cieszę, że jest lato i słońce. Tyle pozytywnej energii wokół. Tyle pięknych pachnących kwiatów w ogrodzie. To również dobry moment, by część ogrodu i jego zapachu przenieś do domu. W ofercie Yankee Candle jest mnóstwo letnich i lekkich kwiatowych zapachów, które świetnie nadają się na tę porę roku. Poznałam nowy zapach Flowers in the Sun. W ofercie jest już od jakiegoś czasu, ale u mnie teraz on gości. Czy znacie już ten zapach?

Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o promiennym zapachu słodkich kwiatowych pąków, przywołujący wspomnienie przechadzek po malowniczych, kolorowych ogrodach.

Oczywiście wybrałam ten zapach, za sprawą tej pięknej etykiety jak i samego koloru wosku - żółty to musi być energia, to musi być lekkość, kwiaty to wiosna/lato beztroskie chwile i piękno. Jaki jest ten wosk? Śliczny i przede wszystkim oczywiście świeżo kwiatowy. Czasami jak się wchodzi do jakiegoś salonu kosmetycznego czy na recepcje eleganckiej kliniki czuć taki zapaszek, gdzieś tam w tle, który nie jest nachalny, a subtelny. Sam w sobie zapach jest intensywny, ale na dużych przestrzeniach i w małych ilościach ten zapach się rozprasza pozostawiają kwiatową nutę. 


Ja jestem na tak, jeśli chodzi o ten wosk. 
Fajnie też jest go mieć np. na ponure i szare dni, wtedy coś kwiatowego umili smętne chwile.
Do kupienia w goodies.pl



pozdrawiam,

Donna

10 lip 2018

Orientalna Magnolia perłowy mus do ciała z serii Flower Collection Lirene.

Witam,


O Lirene w to lato nie zapominam. I choć ostatnio pisałam o różnych balsamach do ciała to mała taka pojemność 200 ml też się gdzieś przypomina i zmieści by mieć ją pod ręką. Lubię różne balsamy, ale jak jakiś jeden "zatrzyma kolejkę" bo ma nagle 500, 400 ml to szybko gdzieś ta pielęgnacja zaczyna się nudzić, przy dłużej pojemności. Sama nie lubię mieć dużo otworzonych produktów, to prawda, ale jest lato, chcę zmieniać kosmetyki pielęgnacyjne, bawić się zapachami. Raz coś kremowego, raz kwiatowego i od razu dzień zaczyna być lepszy, barwny, weselszy. Orientalna magnolia mmm to perłowy mus do ciała z serii Flower Collection Lirene - znacie? 


Rozkosz dla skóry oraz egzotyczną podróż dla zmysłów zapewnią kosmetyki Lirene Flower Collection. Główny składnik musu to esencja kwiatu orientalnej magnolii o właściwościach wygładzania, nawilżania i łagodzenia skóry. Wyjątkowy wyciąg z białej perły subtelnie rozświetla skórę, podkreślając jej naturalne piękno. Formułę wzbogacono o kompozycję składników odżywczo - regenerujących: olej Babassu, masło Shea, witaminę B3 i wosk z oliwek. Poczuj rozkosz zmysłowej pielęgnacji! Rozpieść swoją skórę delikatną konsystencją musu i zmysłowym zapachem kwiatu magnolii!

Testowano dermatologicznie.

Pierwszy raz balsam użyłam no noc i poszłam spać. Rano się budzę, a ja widzę, że moja skóra jest pełna blasku, piękna, promienna. Okazało się, że owy balsam posiada maleńkie mieniące się drobinki (to zasługa wyciągu z białej perły), ale nie jest to żadnej brokat. Są one bardzo minimalne i subtelne, nie brudzą ubrań. Dodają zdrowego kolorytu na skórze, a jeśli jesteśmy już opalone, to skóra wygląda na zdrową i pięknie zadbaną. Balsam cudnie, kwiatowo pachnie, podobno jak sugeruje już opakowanie jest to mangolia, ale mi ten zapach przypomina też białą herbatę - jednym słowem coś świeżego i lekkiego i tak kobieco orientalnie. Utrzymuje on się nawet przez jakiś czas na skórze, która jest miła w dotyku. Bardzo lubię to uczucie jak tak pachnę. Nie potrzebuje już wtedy żadnego zapachu. Zaletą tego perłowego musu jest również to, że szybko się wchłania, nic nie tłuści, a jego konsystencja jest naprawdę lekka i delikatna. 


Kiedy używam tego balsamu, zawsze czuję się taka dopieszczona - pod względem i zapachu i nawilżenia (posiadam teraz w lecie normalny typ skóry, więc takie nawilżenie mi odpowiada, dla bardzo suchej skóry, balsamoże być za słaby) Ja po zastosowaniu go, prostu czuję się we własnej skórze dobrze. Uważam, że ten balsam to taki uniwersalny balsam dla każdej kobiety, typowo na lato. Ładne opakowanie, ładny zapach. Cóż posiada parafinę w składzie, ale tu mi ona nie przeszkadza. Opakowanie to miękka tuba i zamykanie na klik. Chętnie po niego sięgam, ale teraz stosuje go już na dzień - na noc nie potrzeba mi drobinek na skórze, które i tak nie są w domu widoczne, dopiero do słońca pięknie się mienią.


Polecam ten perłowy mus do pielęgnacji ciała na lato. 
Ja aktualnie na zmianę z innymi balsamami używam i jestem zadowolona.



pozdrawiam,

Donna

Maseczki do twarzy z serii Beauty Bar AA - węglowa oczyszczająca i kremowa nawilżająca.

Witam,


O tym, żeby Nasza twarz była dobrze zadbana nie wystarczą same kremy. Należy pamiętać też o maseczkowaniu. Przyznam się, że u mnie jest to różnie - albo mam fazę na maseczki, albo zapominam o nich i robię je bardzo sporadycznie. W domu lubię używać maseczki pełnowartościowe, czyli te w tubkach, słoiczkach, na wyjazdy zdecydowanie zabieram już saszetki. Ale, aby czasem na wyjeździe się nie rozczarować np. uczuleniem na coś, to pierwsze poznaję saszetki w domu. Robiłam niedawno przegląd w moich próbkach/maseczkach i znalazłam maseczki z serii Beauty Bar AA. Wiedziałam, że je mam, ale skoro już mi wpadły w ręce to postanowiłam je zużyć. Maseczek tych miałam więcej, znam je z tamtego roku, ale bodajże o nich nic nie pisałam. A warte są poznania. 

AA Beauty Bar – Twój domowy salon ekspresowej pielęgnacji. Szeroki wybór zabiegów, wysoka skuteczność i kremowa przyjemność stosowania.

Oczyszczająca maseczka węglowa doskonale usuwa wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry i przywraca jej świeżość. Jest polecana szczególnie dla cery tłustej, trądzikowej i ze skłonnością do powstawania zaskórników.
Aktywny węgiel głęboko oczyszcza skórę i odblokowuje pory, przywracając skórze zdrowy wygląd.
Tlenek cynku reguluje wydzielanie sebum, pozostawiając skórę świeżą i wygładzoną.
Kwas azelainowy normalizuje proces złuszczania naskórka oraz redukuje ilość zaskórników i wykwitów skórnych.


Kremowa maseczka nawilżająca dostarcza skórze maksymalną dawkę nawilżenia, chroni ją przed utratą wody i niweluje objawy (nadmiernego) przesuszenia.
System Hydro Derm 24h – dwupoziomowy kompleks nawilżający, zapewnia natychmiastowe nawilżenie oraz chroni skórę przed utratą wilgoci.
Masło shea odżywia i uelastycznia skórę, poprawiając jej gładkość i miękkość.
Bogate w cenne dermolipidy masło cupuacu wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, chroniąc przed nadmierną utratą wody.


Obie wersje maseczek, czyli węglowa i nawilżająca rewelacyjnie u mnie się sprawdziły. Nie uczuliły, ani nie podrażniły. Węglowa bardzo fajna, to nie jest typowy 'czarny węgiel', kiedy aplikujemy na twarz, a takie coś jak ciemna  szaro - niebiesko glinka. Dobrze oczyszczała i odświeżała skórę, a po zmyciu pozostawiała skórę taką rozjaśnioną i gładką w dotyku. Nic nie piekła. Od nałożenia po kilku minutach maska zaczynała wysychać. To był znak, że albo można było ją już zmywać, albo popsikać np. hydrolatem, by maseczkę nawilżyć, a nie odczuwać na skórze takiej skorupy. Ja trzymałam ją tak mniej więcej 10-15 minut, to mi w zupełności wystarczało. (producent sugeruje do 10) Jej wada? hm nieco brudziła, ale tego można się spodziewać po węglowych maskach. Nawilżająca za to jest przyjemnie kremowa. Jak dla mnie jedna saszetka mogła wystarczyć spokojnie na dwa użycia. Przyjemny jej zapach umilał trzymanie maski na skórze. Również należy ją trzymać ok. 10 minut po czym spłukać. Ja trzymałam nieraz dłużej, bo widziałam, że ładnie się wchłania. Ta maska miała za zadanie nawilżać i faktycznie to robiła. Tłusta skóra jaką mam wpijała dosłownie tą maskę - widocznie od słońca skóra potrzebowała wody. Uważam, że warto wypróbować te maseczki, kosztują dosłownie kilka złotych, a można dobrze oczyścić i nawilżyć buźkę.


Znacie te maseczki?
Pamiętacie o dobrym oczyszczaniu i nawilżaniu?



pozdrawiam,

Donna

9 lip 2018

Summer Black Friday - Jakie marki przygotowały 20 % zniżki?

Witam,


Przychodzę dzisiaj do Was z dobrą i interesującą wiadomością! Jako kobiety lubimy zakupy, a jak do tego są fajne promocje to przecież nie możemy przejść koło tego obojętnie. To również dobra okazja, jeśli akurat chcemy kupić coś komuś na prezent, bo wtedy zaoszczędzimy pieniążki i wtedy my jesteśmy szczęśliwi, a i ten ktoś również. Co to za dobra wiadomość? Otóż: 

Od dzisiaj czyli od 9 lipca rozpoczyna się największe wydarzenie kosmetyczne lata 2018 na różne marki kosmetyczne z 20 % zniżką. Wydarzenie to potrwa aż do 15 lipca. A to wszystko przygotowało Notino.

To Summer Black Friday :)

Kto powiedział, że czarny piątek nie może odbyć się latem? Oczywiście, że może! Osobiście nie brałam udziału jeszcze w żadnym czarnym piątku, ale kto wie może tym razem na coś się skuszę? :)


Jakie marki przygotowały 20% zniżki?
Katy Perry, David Beckham, Armaf, Caron, DW Home, Yankee Candle, Avene, L'oreal Paris, Makeup Revolution, Max Factor, Bourjois, Dermacol, Klorane, Korika, Spiritime, Nivea, Weleda, Eveline Cosmetics, Johnson's Baby, Avon, Mary Kay, BrushArt, Remington.

Trochę ich jest - od kolorówki, po pielęgnację, a także świece, woski, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Kupić dużą świecę na promocji, naprawdę się opłaca. Kiedyś tak kupiłam i byłam mega zadowolona, a reszta co została, przeznaczyłam na kilka wosków - więc dobry interes :P



KOD ZNIŻKOWY to SUMMER20PL
Co wg. mnie warto wybrać, czyli coś z pielęgnacji i z kolorówki, co u mnie kiedyś się sprawdziło i lubię. Niektóre z tych produktów już opisywałam na blogu były to m.in: produkty Nivea, czy Eveline Cosmetics. Nivea to produkty myślę, że goszczące w każdym domu - są znane, lubiane, a jeśli są na promocji to warto kupić, bo się naprawdę opłacają. Zapachy musu do mycia w formie pianki są piękne, na lato fantastyczne, a sam mus do mycia to fajna odmiana od standardowych żeli. Produkty Eveline też polecam - peelingi do ciała, odżywki do paznokci są okej, może nie wszystkie wersje odpowiadają mi, ale większość uratowała i wzmocniła moje paznokcie. Biust również lubi balsamy Eveline, przy systematycznych stosować widać efekty. A co z kolorówki ciekawego można upolować? Kuszą mnie produkty z Makeup Revolution - czytałam o nich nieraz na blogach recenzje i produkty były chwalone. A ja jeszcze niczego hmm z tej firmy nie miałam. 


Co wybierzecie dla siebie kolorówkę, pielęgnację?
Bierzecie udział w takich wydarzeniach jak czarny piątek promocje? w końcu można zaoszczędzić :)



pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...