31 gru 2018

Sylwestrowa zabawa i Noworoczne życzenia :)

Witam,


Niech Nowy Rok zabłyśnie dla Was tęczy kolorami 
i rozsypie się nad głowami szczęście i uśmiechów moc 
i niech zostanie na 12 miesięcy z Wami 
nie tylko w tę Sylwestrową noc. 
Do siego roku!


Trzy, dwa, jeden... 2019! Kochani, fantastycznego sylwestra i rewelacyjnego Nowego Roku :) 

Ja właśnie w trakcie przygotowań na szampańską zabawę: jeszcze nawilżająca maseczka, szybki prysznic. Kreacja przygotowana i piękna biżuteria też. Ulubione perfumy gotowe. Godzinka i jestem gotowa do wyjścia - wóz podjedzie :) Szampańska noc przede mną. 



A Wy jak spędzacie sylwestra?



pozdrawiam,

Donna

30 gru 2018

Profesjonalne produkty do stylizacji od TRESemme.

Witam,



Już niedługo sylwester, czy zastanawialiście się już nad fryzurami? Lubicie np. delikatne warkocze, naturalne fale czy upięcia z efektem lustra? Ja mam włosy cienkie i wypadające, więc na co dzień nie mogę pozwolić sobie na szalone fryzury czy wszelakie kosmetyki do stylizacji włosów, bo moje włosy tego nie lubią, ale od czasu do czasu jednak i takie produkty używam, jak np. lakier czy suchy szampon. Lubię mieć objętość na włosach, ale zarazem łagodne wygładzenie bez napuszenia. Dlatego do tego przychodzą mi z pomocą nowe profesjonalne produkty od Tresemme. Markę jak najbardziej znam i lubię, bo w miesiącach letnich poznałam już kilka produktów pielęgnacyjnych od nich, z których naprawdę byłam i jestem zadowolona (te przepiękne zapachy masek, coś pięknego), a teraz przyszedł czas na poznanie czegoś do stylizacji. Do czterech produktów stylizacyjnych jako dodatek były też akcesoria do włosów, jak gumki do koków, zwykłe gumeczki, wsuwki itp.


Lakier do włosów TRESemme Freeze Hold 
- lakier do włosów w pełni zabezpiecza stworzoną fryzurę, a włosy pozostawia miękkie i miłe w dotyku.
Lakier do włosów TRESemme Ultimate Extra Hold 
- lakier do włosów Extra Hold dla długotrwałego utrwalenia fryzury.
Pianka do włosów TRESemme Volume&Lift 
- profesjonalna pianka do włosów dla dodania objętości i utrwalenia fryzury.
Suchy szampon TRESemme Voluminous Lock
 - suchy szampon TRESemmé Voluminous Lock jest wygodnym i szybkim sposobem na natychmiastowe odświeżenie i ożywienie włosów bez użycia wody.


Najbardziej z tego zestawu jestem zadowolona z lakieru Extra Hold (bo Freeze Hold jest mi już znany i jest on numerem jeden mojej mamy, która ma już jego drugie opakowanie, a ode mnie trzecie) oraz z pianki Volume&Lift. Pianka nadaje fajnej i takiej konkretnej objętości, co przy moich cienkich włosach jest to od razu widoczne. Nie nakładam jej też zbyt dużo, by nie obciążyła, ale tak na dłoni niewielka wyciśnięta porcja w zupełności wystarcza by tak przejechać sobie po pasmach włosów, najlepiej jak głowę spuścimy w dół. Nie lubię pianek co sklejają włosy, ta nie skleja więc ją polubiłam. Przynajmniej po kilkukrotnych takich aplikacjach na włosy byłam zadowolona. Świetnie unosi też włosy od nasady, a upięcie zwykłego końskiego kucyka, sprawiało że włosów mam więcej i są jakby 'grubsze' 

Do utrwalenia takiej fryzurki delikatnie lubię użyć tego lakieru Extra Hold. Tu fryzura, a w zasadzie mój przód włosów wytrzymuje cały dzień jak sobie rano włosy ułożę. Lubię nosić przedziałek, który lekko unoszę do góry i spryskuję lakierem. Lakier nie powoduje żadnego przyklapu, obciążenia czy ulizania. Fryzura trzyma się długi czas, nie elektryzuje się, a lakier ładnie pachnie i jest bardzo wydajny.

Jedynie co to suchy szampon nie spisał się jakbym tego chciała. Nie jest zły, bo efekt puszystości był, ale bardzo krótkotrwały, a włosy w ciągu dnia po jego użyciu nadawały się tylko do umycia. Spisywał się lepiej na krótkich włosach i nie moich tylko maminych, widocznie cienkie moje mu nie służą, a krótkie tak. Szampon odświeża i ratuje w nagłych wypadkach, kiedy nie zdążymy umyć włosów i jest zbawieniem np. rano w zimie kiedy nie myjemy włosów o tej porze roku, a musimy szybko wyjść.


Każde włosy są inne i każde potrzebują czegoś innego. Warto jednak coś nowego poznawać i próbować. Pianki, lakiery czy suche szampony nie są takie straszne, wystarczy wybierać dla siebie odpowiednie, a i fryzura zyska ładniejszy wygląd, a tym samym i nasze samopoczucie się stanie lepsze. 

Czy znacie produkty od TRESemme?



pozdrawiam,

Donna

29 gru 2018

Puder rozświetlający STROBE & GLOW HIGHLIGHTER od Revers Cosmetics.

Witam,



Kiedy po wrześniowym spotkaniu blogerek poznałam ten puder rozświetlający STROBE & GLOW HIGHLIGHTER nr.04 Harmony od Reverscosmetics to od razu pomyślałam o sylwestrze i pięknym blasku na twarzy. Co to za rozświetlacz - petarda!!! Pomimo, że w opakowaniu wygląda na spokojnego to jest to niezły gagatek :D oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zapraszam Was kochani na kilka słów z owym przepięknym rozświetlaczem.


Strobe & Glow, to sposób na rozświetloną cerę każdego dnia, przez co sprawia, że wygląda ona na świeżą, wypoczętą i zrelaksowaną idealnie wpisując się obowiązujące trendy makijażowe. Absolutny must-have w kosmetyczce każdej wymagającej kobiety, która pragnie zabłysnąć! Puder nie pozostawia smug, ani przebarwień, idealnie łączy się z cerą. Nie zmienia koloru podkładu.


Zalety:
- Idealnie konturuje rysy twarzy poprzez rozświetlanie wybranych jej partii
- Optycznie odmładza twarz
- Nadaje cerze zdrowy, promienny i wypoczęty wygląd
- Podkreśla naturalne piękno

Jak stosować?
Przy pomocy pędzla rozprowadź kosmetyk w miejscach, które chcesz rozświetlić (kości policzkowe, kąciki oczu, łuk brwiowy, nos, łuk kupidyna), a następnie rozetrzyj go, aby uzyskać naturalny efekt. Możesz stopniować intensywność błysku, nakładając kolejne warstwy kosmetyku.


Tego typu kolorówka nigdy się nie kończy. Rozświetlacz jest mega wydajny i naprawdę starcza na dłuższy okres czasu. Ja kolorówkę od Revers Cosmetics tak naprawdę poznałam dopiero na spotkaniu blogerek w Krakowie, była to dla mnie zupełna nowość i fajne odkrycie. Wcześniej pisałam o pachnącej mgiełce do ciała, która równie była i jest super, ale ją zostawiłam na okres wakacyjny, ze względu na orzeźwiający i morski zapach. A poznany w październiku rozświetlacz zrobił na mnie mega wrażenie. Okres sylwestrowy i karnawałowy z tym rozświetlaczem to strzał w dziesiątkę. Naprawdę daje przepiękny efekt na podkreślonych policzkach. Nałożony oczywiście z umiarem nadaje twarzy wypoczętą skórę, pełną blasku i taką dopieszczoną. W ciągu dnia nie zmywa się, ani nie ściera. U mnie trzyma się przez dłuższy czas. Na wieczór możemy nieco bardziej się rozświetlić i nałożyć mocniejszy efekt rozświetlenia, do tego szykowna stylizacja i mamy efekt jak z 'okładki'. I kto by powiedział, że właśnie dzięki takiemu niepozornemu produktowi, który jest zamknięty w plastikowym, ale stabilnym opakowaniu uzyskuje się takie prześliczne i błyskotliwe efekty. 

 

Dajcie znać czy lubicie od czasu do czasu na specjalne okazje używać takie rozświetlacze?



pozdrawiam,

Donna

Elegancki srebrny naszyjnik LaVivre „Gorąca Miłość”

Witam,



Nie znam kobiety, która by nie lubiła biżuterii. I chociaż każda z Nas ma inny gust, tak biżuterię kobiecą lubimy. Czy jest to złota, srebrna, ręcznie robiona, z koralików, z bursztynów, kamieni, czy drewniana itp. to zawsze coś w danym okresie życia Nam się podoba. Ja odkąd pamiętam gustuję w biżuterii srebrnej. Najbardziej lubię i nigdy mi się nie znudzą długie, zwisające proste kolczyki. Tak naprawdę to nie wiem ile już takich par miałam, ale od szkoły średniej wiele się różnych takich kolczyków przewinęło, bo dziurki na kolczyki w uszach miałam przebijane jeszcze w przedszkolu. Później kiedy dorastałam, pod koniec szkoły podstawowej dostałam pierwszą moją srebrną dość dobrej jakości bransoletkę, którą miałam bardzo długi czas i niestety na studiach ją gdzieś zgubiłam :( Bardzo mi było ją wtedy szkoda. Dlatego zakładając teraz 'droższą' biżuterię, zakładam tylko na szczególne okazje, by nie zgubić i nie stracić tak cennych pamiątek. A jeśli mowa o pięknych biżuteriach, to jeszcze przed świętami stałam się posiadaczką tego oto przepięknego srebrnego naszyjnika „Gorąca Miłość”


Ta biżuteria srebrna jest bardzo delikatna i kobieca. Symbol serduszek nigdy nie wychodzi z mody jest zawsze na czasie, bo ten akcent jest zawsze elegancki i taki z uczuciem. Serce kojarzy się z miłością, zakochaniem, dobrocią, rodziną, więc to idealny pomysł też na prezent od serca, z sercem od ukochanego dla ukochanej oraz dla wszystkich tych którzy darzą się uczuciem, zaufaniem czy sympatią. Naszyjnik należy do lekkich i subtelnych. Ciężko go było sfotografować, ale do małej czarnej pasuje idealnie. O takim naszyjniku od dawna właśnie marzyłam. Może dla kogoś to tylko zwykły naszyjnik, dla mnie będzie wyjątkowy z dobrą energią. Symbolizuje moją kobiecą delikatność i otwarcie serca na innych dobrych ludzi. Połączone serduszka to też znak na dwie kochające się osoby. No czyż ten naszyjnik nie jest piękny? 


Naszyjnik składa się z trzech serduszek. W centralnym punkcie naszyjnika znajdują się swobodnie wiszące, dwa połączone ze sobą serduszka. Po jednej stronie znajduje się wiszące srebrne serduszko w kształcie ramki, dzięki czemu naszyjnik ma modowy look, po drugiej stronie znajduje się serduszko dzielone w wyjątkowym kształcie. Całość wygląda po prostu zjawiskowo!

Długość naszyjnika jest ruchoma – od 43,5cm do 46,5cm
Wielkość serduszek połączonych – 1,5cm/1cm
Wielkość serduszka srebrnego ramka – 1cm/1cm
Wielkość serduszka dzielonego – 1,1cm/0,9cm
Naszyjnik w całości wykonany został ze srebra próby 925.


Dodatkowo naszyjnik kiedy go nie noszę mieszka sobie w tym oto pudełeczku. Całość wygląda bardzo elegancko i z dobrym gustem w sam raz na prezent. 


Czy Wy również lubicie srebrną biżuterię?
Łańcuszki, kolczyki czy może bransoletki?



pozdrawiam,

Donna

27 gru 2018

Bioaktywna rewitalizująco-rozświetlająca maska do twarzy na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1 od Revitacell.

Witam,



Jeszcze jesienią poznałam pewną Bioaktywną rewitalizująco-rozświetlającą maskę do twarzy na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1 od Revitacell. Marka jest mi już znana, bo kiedyś miałam krem pod oczy i byłam bardzo zadowolona, dlatego poznanie maseczki do twarzy również mnie ciekawiło. Przeważnie lubię maseczki jako saszetki - jednorazowe. W tubkach też, ale przyzwyczajona jestem jednak do saszetek. Tutaj w owej maseczce jest bardzo dobra aplikacja, bo maseczka posiada wygodną jakby pompkę, przez co i ręce się nie brudzą i jest to też higieniczne. Zaletą jest także, że maska wystarcza na bardzo wiele, wiele razy. Zatem, czy znacie i Wy bioaktywną rewitalizująco-rozświetlającą maskę do twarzy na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1?


Maska do twarzy zawiera unikalne połączenie NHAC Biocervin MIC-1 oraz witamin E i B3 jak również kwasu hialuronowego mające za zadanie aktywację naturalnej zdolności regeneracyjnej oraz rewitalizację delikatnej skóry twarzy. Aktywne czynniki białkowe skutecznie liftingują skórę, zmniejszają przebarwienia oraz zapobiegają powstawaniu nowych. Substancje antyoksydacyjne chronią skórę przed wolnymi rodnikami. Maska ma delikatny zapach i lekką formułę. Szybko się wchłania. Już od pierwszego zastosowania skóra twarzy odzyskuje zdrowy i promienny wygląd, jest bardziej jędrna i gładka. Maska jest odpowiednia do każdego typu cery.


Produkt z racji na krótką datę ważności zaczęłam używać od razu jak otrzymałam go na wrześniowym i październikowym spotkaniu blogerek, bo chcę na spokojnie coś poznać, niż w pośpiechu coś używać. Maseczka jest o kremowej, ale takiej perlistej konsystencji. Świeża w zapachu. Jest ona rozświetlająca, bo nawet na skórze tworzy taką lekko świecącą powłoczkę. Producent sugeruje, że maseczka nie wymaga już zmywania, ja natomiast przeważnie ją zmywam. Przy tłustej skórze coś dodatkowo rozświetlającego to nie jest dobry pomysł, chyba że maseczkę aplikuje pod wieczór, to na noc może zostać na twarzy. Jedyną wadą maseczki było to, że przy pierwszych aplikacjach odczuwałam pieczenie na twarzy. Było to tylko na samym początku, dwa, trzy razy może. Chciałam ją odstawić, ale to nie było żadne uczulenie tylko odczucie pieczenia, które dało się wytrzymać. Kiedy tak skóra się uspokoiła i systematycznie co kilka dni nakładałam cienką warstwę na twarz, skóra stawała się ładnie napięta, taka wypoczęta i nawilżona. Ta maseczka naprawdę jest dobra, choć z początku sprawiała wrażenie, że będzie tylko na kilka razy z racji, że piecze, to teraz kiedy od kilku dobrych tygodni ją używam, ani śladu czy efektu pieczenia. Nakładając ją wieczorem bez zmywania, a rano wykonując poranną pielęgnację i robienie makijażu - ten trzyma się o wiele lepiej i dłużej. Cieszę się, że tych maseczek mam akurat dwie sztuki, chciałam nawet jedną komuś podarować, ale efekty jakie widzę po tej maseczce u mnie na skórze - podobają mi się i po nowym roku otwieram kolejne opakowanie :)


Jeśli znasz tą maseczkę, to czy też odczuwałaś na początku efekt pieczenia?




pozdrawiam,

Donna


26 gru 2018

Nowa seria zapachowa Miss Giordani Intense Oriflame.

Witam,


Od jakiegoś czasu jest ze mną cały zestaw nowej serii Miss Giordani Intense, marki Oriflame w skład którego wchodzi:
- Woda perfumowana Miss Giordani Intense
- Kremowy żel pod prysznic Miss Giordani Intense 
- Nawilżający, perfumowany balsam do ciała Miss Giordani Intense
Produkty te były upominkiem na ostatnim świątecznym spotkaniu blogerek w Krakowie. Bardzo się ucieszyłam z tych nowości jak i z całego uroczego zestawu, a od powąchania pierwszy raz tego zapachu zauroczyłam się, bo zapach bardzo przypadł mi do gustu. Dodatkowo produkty uzupełniające jak żel czy balsam do ciała pięknie pasują do całości i na dłużej można cieszyć się tym kwiatowym zapachem. Czy Wy także znacie już tą serię? Zapraszam was kochani na dzisiejszy wpis z tymi nowościami.


Woda perfumowana Miss Giordani Intense to pełna życia kompozycja, lśniąca nutami neroli i fioletowej gardenii. Świetlisty zapach, łączący wyrafinowanie i młodzieńczą żywiołowość.


Kremowy żel pod prysznic Miss Giordani Intense - delikatny, kremowy żel pod prysznic, który stosowany z wodą perfumowaną i balsamem do ciała jest częścią rytuału przedłużającego trwałość zapachu Miss Giordani Intense.

Nawilżający, perfumowany balsam do ciała nie tylko zapewnia skórze miękkość, ale także przedłuża trwałość zapachu Miss Giordani Intense.


Przez całe święta produkty te towarzyszyły mi w pielęgnacji ciała jak i do psikania się na skórze, bo woda perfumowana jest bardzo kobieca. Cała seria jest w czarnej tonacji z urokliwymi fioletowymi kwiatami, z ala złotymi napisami i zatyczką przy flakoniku również ala złotą. To wszystko prezentuje się elegancko, więc taki zestaw pasuje też idealnie na prezent. Kwiatowe nuty to coś, co kobiety lubią najbardziej, więc większości się z pewnością spodoba. Najbardziej chciałabym się skupić właśnie na tym zapachu. Co w nim możemy znaleźć? Coś z owoców i coś z kwiatów.

Głowa: brzoskwinia, pomarańcza, zielona nuta
Podstawa: piżmo, storczyki waniliowe, White Woods
Serce: gardenia, neroli

Zapach ten na początku jest słodko zmysłowy, gdzie po chwili zamienia się w kwiatowo-owocową nutę. Właśnie ten późniejszy zapach podoba mi się bardziej. Jest już taki delikatny i przyjemny dla nosa. Bardzo kobiecy, myślę że na wiosnę spisze się rewelacyjnie, choć teraz zimowo również fajnie pachnie kwiatowo i ciekawa odmiana wśród innych zapachów ciężko orientalnych. Do tego żel czy balsam o podobnych nutach działają jeszcze bardziej na zmysły. Zapachy te nie męczą, więc naraz można bez problemu wszystko użyć, jeśli zależy Nam na jednej tonacji zapachowej. I to jest dobre rozwiązanie, bo zapach np. balsamu czułam przez większość dnia na skórze. Woda perfumowana także jest wyczuwalna przez dłuższą chwilę. Czuć ją nawet na drugi dzień na ubraniach. A żel pod prysznic oczyszcza, myje i do tego ładnie pachnie i dłużej niż zwyczajne żele pod prysznic. Taki zestaw trzech produktów o podobnych nutach zapachowych sprawdzi się nie tylko na świąteczny czas, ale i wszelakie inne imprezy rodzinne, bo nie pachniemy tylko samą wodą perfumowaną, ale i Nasze ciało jest oczyszczone i nabalsamowane pięknymi kwiatowymi nutami. Jesteśmy wtedy w delikatnej pachnącej otoczce.


Podobają mi się te produkty pielęgnacyjno, zapachowe. Nie tylko pod względem ładnego flakoniku, kolorystyki ale i pod względem tych pięknych kwiatowych nut. Jeśli i Wy jesteście ciekawi tego zestawu lub chcecie poznać coś nowego warto zapytać osobę, która zna ofertę jak np konsultantka Oriflame, która doradzi i pomoże.




pozdrawiam,

Donna

25 gru 2018

Nowa linia do mycia ciała Dove Micellar Water.

Witam,



Niedawno w ofercie Dove pojawiła się nowa linia oczyszczająca żeli pod prysznic Micellar Water. Co to za linia? To oczyszczająca moc wody micelarnej połączona z delikatnością Dove. Ta nowa linia pielęgnacyjna bardzo mnie zainteresowała, ponieważ jest stworzona dla każdej kobiety. Każdego dnia Nasza skóra jest narażona na różnego rodzaju czynniki, które naruszają naturalną barierę, dlatego nowe żele pod prysznic są na bazie wody micelarnej, które delikatnie oczyszczają skórę z codziennych zanieczyszczeń, zawierają 100% łagodnych substancji myjących i można je używać zarówno do mycia ciała jak i twarzy. Zawarte w żelach maleńkie cząsteczki, które niczym magnes przyciągają zanieczyszczenia i zamykają je w swoim wnętrzu. Tak to po krótce można o tej nowej linii powiedzieć, a jak się sprawdziła u mnie w codziennym używaniu? I czy ją polubiłam? Zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis z produktami od Dove.


Jak wspomniałam poznałam dwa żele pod prysznic Micellar Water wersję Anti-Stress i wersję Sensitive Skin. Opakowania te są charakterystyczne dla żeli pod prysznic Dove, czyli buteleczka w jasnej tonacji zamykana na klik. Jak wiecie bardzo lubię wszelakie żele pod prysznic Dove. Lubię je za tą kremowość, gęstość, zapach, aksamitność i miękkość, oraz nawilżenie skóry. Te żele wyróżniają się tym, że są stworzone na bazie wody micelarnej. W porównaniu do innych są jakby delikatniejsze, ale spełniają swoją rolę bardzo dobrze, czyli m.in dobrze myją, oczyszczają skórę z zanieczyszczeń, a tych w ciągu dnia na skórze wiele się pojawia, nawet jak tego nie widzimy gołym okiem. Nasza skóra, aby być zdrową i zadbaną - pierwszym krokiem, by to zadanie było spełnione musi być dobrze oczyszczona, dlatego higiena osobista pod prysznicem jest tak bardzo ważna. Dobór odpowiednich produktów tu jest bardzo istotny. Osobiście poznaje wiele żeli pod prysznic, ale do produktów Dove, zawsze powracam, bo je bardzo lubię. Żadne inne żele nie zawierają np. ¼ kremu nawilżającego jak Dove. Wersje te różnią się zapachem i tak: Sensitive Skin jest świeży, lekki i szybko odświeża skórę, natomiast Anti-Stress jest bardziej słodko-kwaśny, ale równie piękny. Oba produkty jak to produkty Dove rozpieszczają zmysły swoim zapachem. Zawsze kiedy idę pod prysznic i sięgam pod Dove - cieszę się, bo wiem, że skóra będzie odpowiednio umyta, pachnąca i zadbana. 


A jeśli mowa o oczyszczaniu, to nie tylko należy dbać o oczyszczoną skórę, ale też i powietrze wokół Nas. Dlatego ja zaopiekowałam się moją nową roślinką Skrzydłokwiat, która ma niezwykłe właściwości oczyszczające powietrze.


Kochani, czy znacie już nową linię oczyszczająco-pielęgnującą pod prysznic Micellar Water Dove? Jeśli tak, to którą wersję polubiliście bardziej? Ja obie :)





pozdrawiam,

Donna

24 gru 2018

Wesołych Świąt z bliskimi :)

Witam,



Kochani, cieszę się, że znów spotykamy się przy wspólnych Świątecznych życzeniach. Pisząc ten wpis właśnie sypie u mnie śnieg. Rodzinka również do mnie już przyjechała, siostra z mężem :) Kociaki moje także w miłych nastrojach, w kuchni czuć wigilijne potrawy, dookoła palą się świece i robi się nastrojowo. Życzę i Wam, aby ten nadchodzący wieczór był wyjątkowy i rodzinny. Dużo błogosławieństwa Bożego, zdrowia, zwolnienia oddechu i nabrania dystansu do tego, co wokół...





pozdrawiam,

Donna

  

23 gru 2018

Dwustopniowy zabieg wygładzający - aksamitne dłonie, rękawiczki regenerujące Lirene.

Witam,



Przed świetami moja skóra rąk stała się przesuszona, a ogólny jej stan nieco słaby. Sprzątanie, gotowanie, obieranie warzyw, pranie, mróz za oknem to wszystko przyczynia się, że skóra dłoni staje się bez blasku, zniszczona i potrzebuje dobrej regeneracji. Wiedziałam, że kiedyś przydadzą mi się pewne rękawiczki regenerujące od Lirene, które pomogą wtedy kiedy będę tego najbardziej potrzebowała. Wczoraj gdy już relaksowałam się po kąpieli, postanowiłam zrobić taki domowy zabieg na dłonie. A dlaczego taki zabieg? Bo owe rękawiczki wykonuje się w dwóch krokach. Pierwszy z nich to wykonanie peelingu, a drugi krok to maseczka, czyli nałożenie rękawiczek.


Rękawiczki regenerujące Lirene to profesjonalny zabieg w dwóch krokach do samodzielnego wykonania w domu:
1. Intensywnie wygładzający peeling kwasowy typu gommage. Zawiera kwasy owocowe, które złuszczają naskórek. Zastosowany przed nałożeniem maseczki, wygładza, ułatwiając wchłanianie składników aktywnych. Żelowa formuła kosmetyku w kontakcie ze skórą zmienia się w delikatny, „rolujący się” na skórze peeling.
2. Regenerująca maseczka w formie nasączonych rękawiczek, dzięki zawartości bogatej kompozycji składników odżywczo-nawilżających, przynosi natychmiastową ulgę szorstkiej i spierzchniętej skórze dłoni.

KWASY AHA - Pochodzące z ekstraktów z jabłka i owoców cytrusowych, efektywnie złuszczają i odnawiają skórę. MASŁO SHEA, ALANTOINA, OLEJEK MAKADAMIA I UREA - Koją podrażnienia oraz sprzyjają łagodzeniu mikrouszkodzeń powstałych na skutek przesuszenia naskórka, przywracając skórze miękkość.


Peeling na dłonie to zbawienie, bardzo lubię go wykonywać, kiedy robię peeling na ciało, ale ostatnio chyba przesadziłam, bo im więcej peelingu na dłoniach, tym one bardziej zaczęły się wysuszać od strony wewnętrznej, tak wiem to była moja wina, bo jakbym sobie usunęłam tą barierę ochronną naskórka. Chciałam dobrze, a jednak przesadziłam. Co prawda skóra była bardzo gładka, miękka w dotyku, martwy naskórek mega usunięty, ale przyszło mi tylko wtedy dość mocno nawilżać skórę, by się odnowiła i zregenerowała. Na szczęście przy dobrych kremach i masłach do ciała, wszystko powróciło do normy, a peelingi wykonuje teraz już rzadziej, by nie przesadzać. Nie mniej jednak kiedy tu w rękawiczkach pojawił się jednak peeling to wykonałam go, był bardzo delikatny i przygotował on dłonie na dalszy etap maseczkowy. Jak zawsze kiedy nakładam rękawiczki na dłonie są one za duże na moją małą dłoń, ale nie na tyle by było mi w nich źle. Rękawiczki te nakładamy na 30 minut. Oj sporo czasu jakby ktoś powiedziała, ale w tym czasie można pooglądać serial lub jakieś filmiki na yt, ja zawsze tak robię, że odpalam yt i nadrabiam świąteczne vlogmasy. Rękawiczki te to same dobrocie dla Naszej skóry, zawierają: masło Shea, allantoinę, olejek makadamia i UREA, czyli wszystko co zmiękcza i nawilża suchą skórę. Bardzo lubię ten moment kiedy kończę zabieg, a moje dłonie wyglądają jakby były co najmniej na jakimś dobrym Spa. Na koniec dodatkowo wcieram sobie takie pozostałości i już nie myję rąk. Najlepiej rękawiczki takie wykonywać na wieczór, na noc, kiedy już nic nie będziemy robić, jedyne co to położyć się spać, by wszystkie te składniki zregenerowały skórę i by ona w czasie snu też odpoczęła. Wiem, że jednym zabiegiem nie poprawię wyglądu skóry, ale poprawię jej stan nawilżenie, co w tym przypadku mi się udało. Skóra na dłoniach była dobrze nawilżona, zniknęły wszystkie suche skórki, nawet te uciążliwe między palcami. Lubię takie rękawiczki i wiem, że na okres jesienno-zimowy warto mieć kilka takich sztuk w zapasie. W jesiennych nowościach od Lirene też były rękawiczki, więc za parę dni wykonam ponownie sobie pielęgnacyjny zabieg na dłonie.


A Wy jak pielęgnujecie swoje dłonie, gdy są mocno zniszczone? Stosujecie takie rękawiczki?



pozdrawiam,

Donna

22 gru 2018

Wygładzająco-ochronny balsam do ciała Sensual proteiny jedwabne Jaonna.

Witam,



Pozostaję w klimatach Joanny i tym razem coś do pielęgnacji ciała - mowa o wygładzająco-ochronnym balsamie do ciała proteiny jedwabne dla skóry wymagającej i szorstkiej. Niedawno pisałam, że na zimę mam już masła do ciała, ale balsam o jakim chcę dziś napisać, używałam jeszcze przed masłami, więc nieco nadrabiam zaległości w recenzjach, a tych mam bardzo dużo, ale spokojnie, powoli wszystko nadrobię. Chcę też na bieżąco używać i denkować to co mam pozaczynane, bo z nowym rokiem chcę jednak już pootwierać jakieś inne fajne nowości, jakie czekają na mnie i które przywiozłam ze spotkań blogerskich. Póki co grzecznie to wszystko na mnie czeka. Ale wracając do balsamu proteiny jedwabne, bardzo lubię poznawać nowe balsamy, takie jakie jeszcze nie miałam. Dla mnie balsam ma przede wszystkim dobrze nawilżać, ładnie pachnieć i nie tłuścić za bardzo skóry, w sensie ma się w miarę dobrze wchłaniać. Jaki jest ten? Zapraszam na wpis.


Poczuj prawdziwie zmysłowe doznania! Dzięki zawartości protein jedwabiu balsam widocznie wygładza Twoją skórę, zapewniając jej odpowiednią ochronę i piękny wygląd.


Balsam od Joanny jest o pojemności 200 g, więc pojemnościowo raczej mały, ale bardzo wydajny. Trzymałam go na jakiś wyjazd, ale że ostatnio nie miałam takowego dłuższego, więc zaczęłam go używać. Jak wspomniałam jest wydajny, bo nie potrzeba dużo go aplikować na skórę, inaczej przy większej aplikacji poczujemy na skórze taką warstewkę niewchłoniętą, a ja tego nie lubię, więc nakładałam go w mniejszych porcjach. Jego konsystencja jest też jak takie masło - mus. Średnio gęste, ale mi się to podoba. Zapach ładny i świeży, taki owocowy. Co do nawilżenia to jest w porządku, tylko, tak po tygodniu poczułam, że jednak wolę coś bardziej nawilżającego. Ta wersja okazała się być za słaba, jeśli chodzi o takie porządniejsze nawilżenie. O ile skóra na ramionach, rękach była okej, tak na łydkach czułam, że stają się przesuszona, więc jeśli nie macie dość wymagającej skóry ten proteinowy jedwab do ciała myślę, że będzie dobry i bardziej tak na lato, niż na jasień, bo ja wtedy jesienią poznałam ten balsam. Innych minusów poza małym nawilżeniem przy tym produkcie nie odnotowałam. Wiem, że z tej wersji Sensual balsamów do ciała, są jeszcze inne zapachy jak kolagen morski, olejek arganowy, czy kozie mleko. Chciałabym je wszystkie poznać, ale na najbliższą przyszłość mam już inne mazidła do ciała, chyba że na jakiś wyjazd to taka mała pojemność wystarczy spokojnie. 


Podsumowując: Produkty Joanna należą do tanich i dobrych. Z reguły te produkty pielęgnacyjne ciało u mnie się sprawdzają. Ten balsam okazał się być na czwórkę, szkoda że nie nawilża do końca tak jakbym chciała, ale jego zapach bardzo mi się podoba. Na lato przy mniej wysuszonej skórze, niż teraz, myślę że lepiej by się sprawdził. 

Co ostatnio miałyście z Joanny?




pozdrawiam,

Donna



21 gru 2018

Damska woda perfumowana Calvin Klein Obsession - zimowy, zmysłowo-orientalny zapach.

Witam,



Już pierwszy dzień zimy, więc i ja przychodzę dziś z wpisem o moim nowym zimowym kobiecym zapachu. Jest to woda perfumowana Calvin Klein Obsession, która jest typowo o orientalno przyprawowych nutach. Nie każdemu ona może się od razu spodobać, ja do niej dojrzewałam, ponieważ jest już ze mną od jakiegoś czasu, ale wiedziałam, że kiedy nadejdzie właśnie ten zimowy moment ten zapach mnie oczaruje i będę z niej bardzo zadowolona. Jaka jest więc ta zimowa woda? Zapraszam Was kochani na dzisiejszy pachnący wpis oraz historię tego zapachu.


Historia zapachu:
Zapach Obsession bywa często nazywany „latami 80-tymi we flakonie“, ponieważ idealnie wyraża blask i seksualność ekscentrycznego stylu życia tamtego dziesięciolecia. Wsławił się również dzięki niezapomnianej i prowokacyjnej reklamie z młodziutką wtedy modelką Kate Moss.


Damska woda perfumowana Calvin Klein Obsession jest ucieleśnieniem palącego pragnienia i nieustannej namiętności. Poddaj się odurzającej mieszance kwiatów, przypraw i rozgrzewających drzew.
- intensywny orientalny zapach
- dla zmysłowej i pewnej siebie kobiety
- idealny szczególnie na wieczór i specjalne okazje
Głowa: bazylia, bergamotka, brzoskwinia, cytryna, mandarynka, wanilia, zielona nuta
Podstawa: bursztyn, cyweta, kadzidło, piżmo, wanilia, wetiweria
Serce: cedr, drzewo sandałowe, jaśmin, kolendra, kwiat pomarańczy, mech dębowy, przyprawy, róża
Grupy zapachów: orientalne, przyprawowe


Jest to zapach bardzo konkretny, mocny, orientalny. Nieco z początku może wydawać się ciężki, duszący, może mdły. Ale to tylko chwilowe, bo kiedy jest z Nami dłużej, wydobywa się z niego otulająca ciepła mgiełka. Bardzo przypomina mi zapach z Diora, jak dobrze pamiętam ten o nazwie Addict. Zapach jest czarujący i dla pewnych typów kobiet. Wg. mnie nie pasuje do delikatnej blondynki czy kogoś wrażliwego. Chociaż ja sama jestem filigranowa, to ten zapach ma to coś, co przypada mi bardzo do gustu i na typowego skorpiona jest strzałem w dziesiątkę. Zapach zdecydowany, silny, pewny siebie. Podkreślający mocny charakter i zmysłowość. Trochę minęło jak się do tego zapachu przekonałam i może dlatego, że pierwszy raz poznałam go przy ciepłej jesieni i wtedy wydał mi się jeszcze za mocny. Teraz natomiast, kiedy przywitałam już zimę i chłodniejszy grudzień ten zapach wpasował się idealnie na mroźne dni. Wybrałam go też, ze względu na kadzidło jakie w sobie ma i które bardzo lubię wraz z bursztynem i piżmem ciekawie się zgrywają. Jednym słowem Calvin Klein Obsession to zapach na wieczór, na zimę na elegancką randkę. Niektórzy mówią, że to zapach taki babciny. No jeżeli któraś babcia nosi taki zapach to widać, że ma dobry gust. Ja nie kojarzę go z babcią, chociaż no może trochę, ale jest to nowoczesna babcia. 


Wersja jaką ja posiadam ma 100 ml pojemności. 
Często na iperfumy.pl są na ten zapach promocje.
Znacie i lubicie takie mocniejsze i orientalne wersje zapachów?





pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...