31 paź 2023

Kosmetyki Oliage od Dermedic dla cery dojrzałej, suchej i wrażliwej.

Witam,



Dziękuję Wizaz, za wspaniałe produkty marki Dermedic dla cery dojrzałej, suchej i wrażliwej. Zestaw to krem i serum przeznaczony dla kobiet, które są przed okresem okołomenopauzalnym, czyli zestaw poznała moja starsza siostra +45. Dziś wpis gościnny.


Odżywczy krem na dzień OILAGE Anti-Ageing przywracający gęstość do specjalistycznej pielęgnacji w wieku okołomenopauzalnym, przywraca charakterystyczne dla młodego wyglądu parametry skóry takie jak: elastyczność, spoistość, nawilżenie i gładkość. Uelastycznia, wygładza i nawilża. Zapewnia termoregulację skóry, chłodząc nadmiernie rozgrzaną skórę oraz chroniąc ją przed wzrostem temperatury podczas uderzeń menopauzalnych.

Krem posiada delikatny, przyjemny i świeży zapach, a jego konsystencja, która jest olejkowo-kremowa, a między innymi sama w sobie bardzo bogata, przy aplikacji szybko się wchłania. Łagodzi i odżywia skórę, zabezpiecza przed wysuszeniem, a także chroni przed jesiennym wiatrem.

Serum antyoksydacyjne OILAGE Anti-Ageing intensywnie rewitalizuje skórę - przywraca jej jędrność i młody wygląd. Zawiera innowacyjny Kompleks TriOleum™, który aktywuje biologiczne funkcje młodej skóry, poprawia jej nawilżenie, gęstość, elastyczność, jędrność i gładkość. Dzięki zawartości Renovage™ serum wydłuża cykl życia komórek skóry, a także zwiększa zdolność replikacyjną fibroblastów - komórek odpowiedzialnych za produkcję kolagenu, kwasu hialuronowego i elastyny. Wysoka zawartość antyoksydantów w oleju arganowym, oleju z oliwek, oleju migdałowym oraz Phytosqualanie chroni skórę przed wolnymi rodnikami, a w konsekwencji przed jej przedwczesnym starzeniem się.

Serum jest o wyjątkowej leciutkiej i aksamitnej konsystencji. Dobrze się rozprowadza i nie jest takie tłuste jak większość olejowych produktów. Pozostawia tylko taką 'powłoczkę', która jest do zaakceptowania. Wygodna pipetka odmierza "kropelki serum" przez co aplikacja jest higieniczna. Skóra jest miękka i odżywiona. Dobrze dopełnia się z kremem.

[prezent]


Siostra zadowolona z pielęgnacji
Znacie kosmetyki Dermedic?


pozdrawiam,
Donna

30 paź 2023

Vaxol - czyste, zdrowe i zadbane uszy.

Witam,



Jaki macie sposób na czyste, zdrowe i zadbane uszy?
Ja przyznam się, że kiedyś uszy czyściłam patyczkami – ale wiem, że to nie jest dobre rozwiązanie i już tego nie robię. Teraz wybieram sprawdzony produkt jakim jest spray Vaxol.


- jest on rekomendowany przez specjalistów,
- posiada naturalny skład, jest bez konserwantów i bez barwników, a zawiera 100% naturalną oliwę z oliwek przygotowaną według standardów farmaceutycznych,
- jest także wygodny w stosowaniu, a jako forma sprayu pozwala na samodzielne dawkowanie w każdej pozycji.

💧 Vaxol do uszu to wyrób medyczny, który skutecznie wspomaga usuwanie nadmiaru woskowiny. Zabezpiecza też uszy przed powstawaniem korków woskowinowych, które mogą prowadzić do problemów ze słuchem.

~~~~~~~~~~~~
Ja po kilku jego użyciach zdecydowanie zauważyłam poprawę, a sam spray spełnił moje oczekiwania. Dzięki wysokiej jakości produktu, moje uszy zachowują teraz czystość. Cieszę się, że w paczce, którą dostałam były dwa opakowania sprayu, chętnie podzieliłam się z bliskimi.

Kochani, znacie spray Vaxol i stosujecie go u siebie i swoich dzieci?

[REKLAMA]

„To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją użytkowania lub etykietą”. Podmiot prowadzący reklamę: Qpharma sp. z o.o. Producent: HL Healthcare Ltd. UK. Autoryzowany przedstawiciel: Advena Ltd. Malta.

Do usłyszenia! 


pozdrawiam,
Donna

28 paź 2023

Adaptogeny, wyd. Buchmann. Naturalna moc leczniczych roślin.

Witam,



Na weekend polecajka i coś do poczytania o zdrowiu i kuchni, czyli moja propozycja książkowa o adaptogenach.
ADAPTOGENY to książka autorki Melisy Petitto i wydawnictwo Buchmann, w tłumaczeniu Andrzeja Wojtasik swoją premierę miała 11.10.23r. Dla mnie książka godna polecenia, dla wszystkich którzy interesują się takimi tematami, a przede wszystkich zdrowiem i zdrowym stylem życia.


Adaptogeny to budzące coraz więcej zainteresowania nietoksyczne rośliny, charakteryzujące się wyjątkowym wpływem na ludzkie ciało i umysł. Pomagają lepiej radzić sobie z codziennym stresem oraz wspomagają adaptację organizmu do niesprzyjających warunków zewnętrznych. Chociaż prozdrowotne właściwości adaptogenów znane są od wieków, dopiero niedawno znów zaczęliśmy doceniać ich potencjał. Niezwykły wpływ tych roślin i grzybów na ludzkie ciało i umysł okazuje się nieoceniony w zabieganym współczesnym świecie, w którym dzień w dzień wystawieni jesteśmy na ciągły stres i nieustanne bodźce.

Co rośliny mogą zrobić dla Ciebie?
- wzmocnić odporność organizmu,
- zmniejszyć skutki stresu,
- zwiększyć zasoby energii,
- stymulować ciało,
- poprawić kondycję umysłową, pamięć i koncentrację,
- minimalizować zmęczenie,
- zwiększać libido.

Data premiery:11-10-2023
Liczba stron: 160
Tłumacz: Andrzej Wojtasik
Wydawca: Buchmann
Autor: Melissa Petitto
Format: 190 x 235
ISBN: 978-83-8319-107-2
Kategoria Wydawcy Kuchnia: Wegetariańska/Wegańska
Typ okładki: twarda


Książka wg. mnie jest niesamowita. Wydanie eleganckie, liczne fotografie, gruba okładka i cenne informacje. Jest tutaj opisanych, aż 50 najpopularniejszych adaptogenów, (rokitnik zwyczajny, bazylia azjatycka, żeń-szeń właściwy, pyłek sosnowy, różeniec górski, bez czarny, mumio, pokrzywa, borówka czarna, matcha, i wiele wiele innych dla mnie mniej lub bardziej znanych), które można łatwo wykorzystać w różnych przepisach na pyszne potrawy. Lubię czytać o korzyściach danej rośliny, jak ją można zastosować i na co pomaga. Jesień to dobry czas na szczyptę aromatycznych przypraw, ziół, które wzmocnią odporność i pomogą na wewnętrzną harmonię. Ja sama odkąd interesuję się takimi tematami od bardzo już dawna, nie od dziś, wiem i wierzę w moc ziół, przypraw - one dużo mi pomogły. Lubię poradniki, przewodniki po świecie 'naturalnych mocy'.

Poczuj moc natury i osiągnij stan prawdziwej wewnętrznej harmonii. 

Wpis przy współpracy reklamowej z wydawnictwem Buchmann.


Lubicie czytać takie książki?


pozdrawiam,
Donna

27 paź 2023

Affect rozświetlacz prasowany Shine One.

Witam,



Od zawsze lubiłam ładnie wykańczać makijaż i zarówno róż, bronzer, czy rozświetlacz są u mnie produktami o których nigdy nie zapominam przy malowaniu. Owszem są dni, kiedy ich nie aplikuję, bo wystarczy mi sam podkład, czy krem BB i matujący puder i wtedy już odpuszczam wszystkie inne świecidełka i dodatki, ale kiedy mi zależy na ładnym i zdrowym podkreśleniu skóry na twarzy sięgam po więcej kolorówki. Cieszę się, że po stacjonarnych drogeriach, czy kosmetycznych sklepach on line, jest ich szeroki wachlarz do wyboru, a firm z kolorówką na rynku kosmetycznym cały czas przybywa. Kobiety potrzebują w dzisiejszych czasach dobrej jakości kosmetyków do makijażu. Szybki tryb życia zmusza, aby codzienny makijaż nawet w domowym zaciszu był wykonywany perfekcyjnie i utrzymywał się przez cały dzień.

Wybrane kosmetyki profesjonalne marki Affect są mi już poniekąd znane, ponieważ poznałam już kilka ich perełek, a do grona ulubieńców dołączył także obecnie rozświetlacz prasowany Shine One, który pojawił się w boxie od Pure Beauty z limitowanej edycji z byHUSHAAABYE #5.


Jak sama marka podkreśla:

"W naszej bogatej ofercie każdy znajdzie coś dla siebie. Palety do makijażu oka i konturowania twarzy, szeroka gama cieni prasowanych, kredki do ust czy sypkie rozświetlające oko pigmenty."

"Twarz w makijażu marki AFFECT będzie Twoją wizytówką każdego dnia"

Mnie zauroczył prasowany rozświetlacz HS-0003 Golden Hour.


Rozświetlacz zapewnia efekt wypoczętej, promiennej cery i dodaje skórze blasku. Zawiera m.in. olej marula, który wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka i stymuluje syntezę włókien kolagenowych. Neutralizuje wolne rodniki, jest cennym źródłem substancji nawilżających i nadaje skórze zdrowy, promienny wygląd.

Skład:
Talc, Mica, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Magnesium Stearate, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Polyethylene, Dimethicone/Vinyl Dimethicone, Crosspolymer (and) Silica, PTFE, Synthetic Wax, Phenoxyethanol & Ethylhexylglycerin, Pearl Powder, Parfum ( Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Lilial, Lyral, Alpha-isomethyl ionone), C.I. 73360, C.I. 77266, C.I. 77491, C.I. 77492, Tin Oxide



Rozświetlacz HS-0003 Golden Hour to niezła petarda! Nadaje on skórze bardzo eleganckiego blasku, a od siły jego aplikacji ten blask się pogłębia. Pigmentacja na najwyższym poziomie. Ja u siebie aplikuję go w niewielkich ilościach, bo kilka muśnięć pędzlem zdecydowanie wystarcza, aby nadać skórze świeżości i ładnego promiennego wyglądu. Kości policzkowe zawsze tak profesjonalnie i ujmująco połyskują, przez co czuję się zawsze wyjątkowo atrakcyjnie. Dobrze też owy rozświetlacz sprawdzi się na łuku kupidyna, czy kiedy nałożymy go w kąciku oka. Jest on przepięknie wykonany, mieści się w opakowaniu z lusterkiem, a tuż po otwarciu delikatnie kremowo pachnie. Ma też miękką formułę, a po nałożeniu go na twarz stapia się ze skórą i utrzymuje w nienaruszonym stanie nawet przez cały dzień. Ja jestem nim oczarowana. Posiada aż 10 g, więc to produkt niekończący się, myślę że będzie bardzo wydajny i starczy na długi czas używania, chociaż producent sugeruje zużyć go w ciągu 12 miesięcy od otwarcia, to wątpię czy uda mi się go wykończyć :)

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty.


Rozświetlacz dostępny jest w trzech różnych odcieniach. To must have na zbliżający się sylwester, czy każdą szaloną imprezę. Kto jeszcze nie miał okazji go poznać, a chce oszałamiający i promienny słoneczny efekt na policzkach - warto go mieć!



pozdrawiam,
Donna

 

26 paź 2023

Kosmetyki dla mężczyzn klasy Premium - Heath London.

Witam,


Fajnie jest wygrywać w konkursach. Miałam to szczęście i wygrałam cieszący się popularnością zestaw kosmetyków Heath London dla mężczyzn klasy Premium z okazji Dnia Chłopaka! Dziękuję, a w zasadzie to dziękujemy!!!


Mój połówek właśnie poznaje:
- Heath Made in England żel do mycia twarzy o pojemności 150 ml – posiada on biodegradowalne cząsteczki z czarnej lawy i aktywnego węgla drzewnego, które usuwają martwe komórki naskórka. Bogaty jest on w witaminę C i minerały, ekstrakt z brazylijskiej papai, który skutecznie oczyszcza i pozostawia skórę świeżą, czystą i gładką. Cena: 59,99zł.

Skład:
Aqua (Water), Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Lava Powder, Polylactic Acid, Coco-Glucoside, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Linalool, Charcoal Powder, Chlorphenesin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Glycerin, Sodium Benzoate, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Potassium Sorbate, Sorbic Acid

- Heath Made in England krem nawilżający o pojemności 100 ml – zapewnia on doskonałą ochronę przed szkodliwymi czynnikami występującymi w środowisku miejskim. Krem ten był wielokrotnie nagradzany i najlepiej sprzedaje się on z myślą o pielęgnacji skóry normalnej i suchej. Posiada wygodne opakowanie i wygodną pompkę. Jest bez zapachu i odpowiednio pielęgnuje męską skórę na twarzy. Cena kremu 99,99zł. 

Skład:
Aqua (Water), Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Polysilicone-11, Isoceteth-20, Parfum (Fragrance), Propanediol, Tapioca Starch, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Buddleja Officinalis Leaf Extract, Sodium Hydroxide, Creatine, Sodium Hyaluronate, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Dehydroacetic Acid, Laureth-12, Polymethylsilsesquioxane, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Gardenia Tahitensis Flower, Linalool

Kosmetyki dostępne są w Drogeriach Hebe.

[Prezent]

Znacie kosmetyki Heath London i wygrywacie w konkursach? 
Co udało Wam się ostatnio dobrego wygrać?


pozdrawiam,
Donna

25 paź 2023

Łagodzący balsam do ciała Manufaktura NOVA Kosmetyki.

Witam,



Nie trzeba mnie namawiać na balsamowanie ciała - co prawda w okresie wakacyjnym mniej się balsamowałam, bo moja skóra tego aż tak wtedy nie potrzebowała, aczkolwiek zawsze kiedy zbliża się okres jesienno-zimowy balsamuje się systematycznie.
Czy mam swój ulubiony typ smarowidła do ciała, typu balsam, mleczko, masło, mus, a może olejek (za którym najmniej przepadam)? hmm chyba nie - na zmianę lubię wybierać poszczególne typy konsystencji, które pasują do pory roku, czy ogólnie na co mam w danej chwili ochotę i jaką potrzebę ma moja skóra. Ogólnie wszystkie balsamy są zawsze mile widziane, a najbardziej to chyba teraz obecnie te naturalne, są u mnie na pierwszym miejscu w pielęgnacji. Uradowałam się, kiedy od Manufaktura Nova kosmetyki poznałam łagodzący balsam do ciała - pielęgnacja skóry suchej, wrażliwej i normalnej. Znajdował się on w boxie od Pure Beauty z limitowanej edycji z byHUSHAAABYE #5. To wyjątkowe pudełko z obłędnymi i naturalnymi kosmetykami, stworzone z myślą dla kobiet, które cenią i chcą dbać o siebie w jak najlepszym wydaniu!

Zapraszam kochani na wpis o łagodzącym balsamie do ciała - jak się on u mnie spisuje, do jakiego typy skóry jest on przeznaczony, kto go może używać i najważniejsze czy ja go osobiście polubiłam?


Balsam zawiera:
panthenol, olej z wiesiołka, olej z czarnuszki, olej z ogórecznika, masło mango, masło shea, witamina e

Stosowanie:
Balsam rozprowadzić na skórze całego ciała, wmasować aż do wchłonięcia.

INGREDIENTS (INCI): 
Aqua, Glycerin, Borago Officinalis Seed Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Mangifera Indica Seed Butter, Glyceryl Stearate*, Cetearyl Olivate*, Sorbitan Olivate*, Polyglyceryl-6 Palmitate/ Succinate*, Cetearyl Alcohol*, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

*składniki z certyfikatem ekologicznym
*eco-certfied ingredients


Na wstępnie napiszę, że podoba mi się buteleczka balsamu, która jest szklana i ma wygodną pompkę. Plus zdecydowanie za pompkę i szkło (bo naturalne kosmetyki jak wiemy, najlepiej jak są właśnie w szklanych opakowaniach), ale minus pewnie jak balsam będzie zbliżał się ku końcowi, to wtedy nie będzie go można ewentualnie przeciąć, aby wydobyć resztki na dnie. Myślę, że pompka pomoże i sprosta temu zadaniu, żeby jak najwięcej skorzystać z jego konsystencji, a żeby nie osiadło ono np. na ściankach. Obecnie balsam dopiero poznaje i zużyłam go w 1/4, dlatego przy projekcie denko dam znać jak go zużyje do końca i czy było łatwo ku końcowi go wydostać. 


Etykieta papierowa na buteleczce to naturalny papier z istotnymi informacjami. Oceniając ją powiem, że jest skromna, ale klasyczna i wykonana w ładnym tonie. Balsam jest do skóry wrażliwej suchej i normalnej. Przeciwdziała on podrażnieniom, koi swędzenie i zaczerwienienie. Ze względu na swój bogaty skład, to prawdziwa bomba nawilżająca i odżywcza dla mojej skóry. Lubię masło shea w balsamach tak samo jak panthenol, czy witaminę E, nazywana witaminą młodości. Do tego jak skomponowane są inne oleje całość zachwyca swoimi dobrociami. Pierwsze spotkanie z balsamem zaskoczyło mnie na tyle, że nie mogłam się zachwycić, jak potrafił on wypielęgnować skórę, która miejscami była mocno przesuszona. Zapach także umilał mi za każdym razem używanie. Początkowo poczułam coś winogronowego, ale w składzie nie ma nic z winogron. Mój nos no naprawdę wyczuwał mocno winogrono. Dopiero przy dogłębnej analizie składu - zaczęłam wyczuwać olej z czarnuszki i mango. To piękna świeżość i lekkość. Tak samo jak konsystencja, która jest biała, lekka, ale mocno kremowa, a zarazem delikatna. Po kilku aplikacjach z pompki i rozsmarowaniu jej na skórze - natychmiast potrafiła się wchłonąć i nie pozostawiała żadnej tłustej powłoczki. Zawsze po kąpieli ten łagodzący balsam czeka na mnie, bo nie mogę się doczekać, jak go u siebie użyję i poczuję ładną, zdrową, zregenerowaną, pachnącą i nawilżoną skórę. Przyjemnie też zmiękcza naskórek, a okolice kolan i łokci z troską pielęgnuję. Moja skóra potrafi od razu wyczuć balsam "drogeryjny", a balsam pochodzący z Manufaktury. Jestem zadowolona z jego jakości i myślę, że to samo odczujecie, kiedy go poznacie u siebie. To mój jesienny hit!

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty.


Lubicie balsamować ciało i pamiętacie, aby robić to systematycznie? Znacie balsamy z Manufaktura Nova kosmetyki? Jeśli tak, to co Was najbardziej w nich zaskoczyło?


pozdrawiam,
Donna

24 paź 2023

Coole - praliny z czekolady nowość od Vobro.

Witam,



Obecnie możemy cieszyć się jeszcze tą piękną ala złotą polską jesienią, ale pewnie niedługo pojawi się jej brzydsze, szare, zimne i deszczowe oblicze. By rozweselić sobie i umilić każdy jesienny dzionek, w ofercie marki Vobro pojawiła się rewelacyjna słodka nowość! To Coole - nowe praliny z czekolady (38%), które nadziewane są kremem mlecznym i kakaowym z chrupkami. Ich urocze, słodkie buźki od razu poprawiają humorek wszystkim dzieciom i dorosłym też. Potrafią one rozweselić każdy nowy dzień. 


Są to praliny w kształcie małej kuleczki. Każda z nich zawinięta jest osobo w kolorowe sreberko. Zabawnie wszystkie wyglądają, a ich mix w opakowaniu robi fajne i wesołe wrażenie, bo wspomniane ich kolorowe sreberka i różne buźki są kolorowe i zachęcają do zajadania. Rozpływają się same w ustach.

Kolory cukierków: 
żółty i zielony (smak mleczny)
fioletowy i różowy (smak kakaowy)

Powiem szczerze, że kiedy odzwyczaiłam się jeść słodycze i mnie do nich od kilku miesięcy nie ciągnie, tak spoglądając na te buźki nie umiem się im oprzeć i nieraz do kawki sobie kilka skradnę. Nie mam tutaj ulubionego smaku, bo zarówno mleczny jak i kakaowy są wyśmienite. Tak samo mi smakują i w tej kwestii nie mam swojej ulubionej wersji. A u Was jak to jest z nadzieniem? Jakie jest Wasze ulubione?

Czekoladki Coole moim zdaniem są też fajną opcją na imprezki urodzinowe dla dzieciaków, czy zabawy w szkole/przedszkolu ze względu na ten kolorowy mix. Na spotkania rodzinne, czy przyjacielskie także będą miłą słodkością przy wspólnych rozmowach. Rozbawią każdego - małego i dużego :)

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Vobro.


Lubicie czekoladki, które mają ładne i zabawne opakowania?
Znacie już pralinki Coole od Vobro?

 

pozdrawiam,
Donna

23 paź 2023

#PoStronieUrody razem z kosmetykami Artishoq.

Witam,


Ucieszyłam się, kiedy w ramach koncepcji Beauty Projekt, #PoStronieUrody, który zorganizował Trnd, zawitał do mnie wspaniały zestaw do pielęgnacji włosów Artishoq. Kosmetyki te tworzone są we współpracy z Jagną Hupało, która jest wspaniałą ekspertką od włosów. Kiedyś miałam już jedną odżywkę z tej marki i oceniłam ją dobrze, miło ją też wspominam. Cały zestaw zapowiada się też dobrze, jak zatem sprawdził się on u mnie? Zapraszam na krótką moją opinię.


Poznałam tutaj m.in.:
✔ szampon kremowa kąpiel do włosów wymagających nawilżenia,
✔ maska odbudowujący cement do włosów,
✔ serum multifunkcyjna kuracja bez spłukiwania,

A także do podzielenia z bliskimi miałam:
✔ ekspresowa kuracja chroniąca i utrwalająca kolor,
✔ ekspresowa kuracja nawilżająca,
✔ maska regenerujący mus do włosów.


Kosmetyki te dostępne są w drogeriach Rossmann, więc jeśli tylko ktoś jest nimi zainteresowany - chętnie je polecam. Jest to kuracja nawilżająca, dlatego jeśli macie jak ja przesuszone włosy, matowe i bez blasku, taka kuracja pomaga nie tylko nawilżyć, ale i zregenerować pasma.
Moimi jesiennymi kuracjami, jakie już przeprowadzałam na włosy, były te z produktami działającymi przeciw wypadaniu. Konkretne produkty, które nawilżają włosy także lubię stosować i je potrzebuje, bo one dobrze wpływają na ogólny stan włosów.

Seria Artishoq to produkty mieszczące się w niebieskich opakowaniach, więc to na pewno je wyróżnia na sklepowych półkach. Mi akurat kolor niebieski dobrze i miło się kojarzy, bo go lubię, więc to była dla mnie przyjemność używać takie kosmetyki. Nie wiem jak Wy, ale ja np. lubię i zwracam uwagę też czasami na sam kolor opakowania :)

- Szampon kremowa kąpiel do włosów wymagających nawilżenia:

Kremowa kąpiel do włosów myje, jednocześnie pielęgnując włosy i skórę głowy. Połączenie kreatyny z ekstraktem z karczocha rewitalizuje uszkodzenia struktury włosów powstałe w wyniku działania czynników zewnętrznych, sprawiając, że stają się one mniej łamliwe i bardziej wytrzymałe. Olej z nasion maku długotrwale nawilża i regeneruje zniszczone włosy, przywracając im połysk bez efektu przetłuszczenia. Pentawityna wraz z prowitaminą B5 nawilżają naskórek głowy, redukując jego skłonność do łuszczenia się i swędzenia, a także zmniejszają wrażliwość i zaczerwienienia skóry. Szampon zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem i sprawia, że łatwo się rozczesują oraz lepiej układają. Już po pierwszym użyciu włosy stają się gładkie i miękkie oraz widocznie odżywione.

To szampon, który wpłynął dobrze na długość moich włosów, ale także na skórę głowy. Mam scalp wrażliwy, czasami łuszczący tutaj ten szampon u mnie nawilżał skórę głowy, więc zyskał u mnie na plus. Ogólnie nie mam do niego zastrzeżeń. Mogłabym napisać, że szampon jak szampon. Jeśli tylko nie plącze włosów, a oczyszcza je z zanieczyszczeń, sebum i dobrze myje, to nic więcej od tego typu drogeryjnych szamponów nie oczekuję. Pierwszy raz miałam też chyba szampon, który w swoim składzie miał wyciąg z karczocha. To fajne doświadczenie i poznanie nowego składnika. 

- Maska odbudowujący cement do włosów:

Artishoq cement odbudowujący do włosów to specjalistyczny preparat do włosów zniszczonych. Dzięki unikalnej kompozycji składników aktywnych skutecznie poprawia ich kondycję, sprawiając, że włosy są gładkie, zregenerowane i pełne blasku. Pochodna kwasów tłuszczowych o budowie podobnej do ceramidów uzupełnia osłabiony cement lipidowy, zwiększa odporność oraz zapobiega łamaniu włosów i rozdwajaniu się ich końcówek. Olej kokosowy, dzięki wysokiej zawartości kwasu laurynowego, wbudowuje się w strukturę włosów i wygładza je. Ekstrakt z karczocha chroni włókna przed działaniem wolnych rodników, a pantenol zwiększa ich połysk. Estry PCA poprawiają sprężystość włosów oraz chronią przed uszkodzeniami powodowanymi stylizacją przy użyciu ciepła. Włosy stają się mocne, lśniące i sprężyste.

Maska genialnie się u mnie sprawdziła. Jej kremowa konsystencja nie spadała w czasie aplikacji, a wręcz przeciwnie szybko była wpijana przez włosy. W czasie spłukiwania już czułam miękkość na włosach, a zarazem delikatność. Włosy zawsze sprawnie i bez problemu się rozczesywały. Po wysuszeniu fryzura była odświeżona, włosy miękkie i wygładzone. Efektem był zauważalny fakt, że włosy nie były łamliwe i nie kruszyły się na końcach. 

- Serum multifunkcyjna kuracja bez spłukiwania:

Multifunkcyjna kuracja bez spłukiwania, dzięki połączeniu 10 składników aktywnych, długotrwale nawilża, regeneruje i wzmacnia włosy od nasady, aż po same końce. Ekstrakt z karczocha w połączeniu z proteinami ryżowymi, sokiem z liści aloesu, naturalną betainą oraz ekstraktem z borówek zapewniają skuteczne nawilżenie i wygładzenie struktury włosów, przez co stają się one miękkie i łatwiejsze do rozczesywania. Wyciąg z kawioru chroni kolor, a oliwa z oliwek wraz z witaminą E sprawiają, że włosy stają się lśniące i pełne blasku. Puder perłowy oraz prowitamina B5 dzięki zdolności wnikania we włosy, uelastyczniają je oraz odbudowują ich strukturę. Dzięki serum są one wygładzone i mniej skłonne do puszenia się. Poprawa wyglądu włosów jest zauważalna już po 1. użyciu.

Zdecydowanie wolę i lubię produkty do spłukiwania, te które są bez spłukiwania kiedy nałożę je za dużo mocno obciążają moje cienkie włosy, dlatego takie kosmetyki są u mnie bardzo wydajne. Serum rzeczywiście ładnie nawilżało i regenerowało pasma włosów. Nie wyglądały one na 'tłuste' a ładnie mieniły się do słońca. To serum wyróżnia bomba witaminowa z różnymi ekstraktami i już po pierwszym użyciu widziałam u siebie znaczną różnicę, że włosy wyglądały po prostu zdrowiej. 

#współpracareklamowa dla Artishoq 

Myślę, że co jakiś czas będę powracać do takiej nawilżającej pielęgnacji. 
 Kto razem ze mną poznał tą serię nawilżającą? 
Miłego dnia :)



pozdrawiam,
Donna

18 paź 2023

Wegański peeling do ciała Toxic Glamour od Kanu nature.

Witam,


Kiedy nadchodzi wieczór zaszywam się w swojej łazience na pielęgnacyjnym, domowym rytualne piękności, a tym samym mam swoją, dłuższą chwilę dla siebie i dla swojej codziennej pielęgnacji. Zapalam kominek z ulubionym woskiem lub olejkiem eterycznym, nalewam cieplej wody do wanny i zanurzam się w chwili błogości nie myśląc o niczym innym, tylko o sobie, o swoim relaxie i regeneracji sił na kolejny dzień. Takie momenty kocham najbardziej. Takie małe przyjemności zamieniam w coś wyjątkowego i potrafię cieszyć się z prostych rzeczy.

Na trwające obecne jesienne momenty, przy mojej pielęgnacji wybrałam wegański peeling do ciała Toxic Glamour z marki Kanu Nature. Jest to już mój drugi peeling jaki miałam okazję poznać z tej marki, ale pierwszy z czarnej serii. Co wyróżnia te peelingi? Boskie zapachy! Cieszę się, że to właśnie taka perełka znalazła się w boxie od Pure Beauty z edycji byHUSHAAABYE #5.


Szczerze napiszę też, że nie przepadam za peelingami, które zostawiają tłustą powłoczkę na powierzchni skóry i tutaj zanim zaczęłam używać ten peeling, domyślałam się, że ten efekt może mnie spotkać, ale że kocham wszystkie peelingi do ciała i jestem ich ogromną wielbicielką i lubię je poznawać, dałam mu szansę. A co mnie w owym peelingu Toxic Glamour najbardziej urzekło i czy można zakochać się w takim peelingu, który pozostawia natłuszczający efekt, a zarazem nie przepadać za taką ostateczną wersją? To zaskakująca niespodzianka!  Zapraszam kochani na dzisiejszy wpis.


Produkt zawiera następujące składniki aktywne:

- oliwa z oliwek - tworzy na powierzchni skóry delikatną warstewkę ochronną, która skutecznie przeciwdziała utracie nawilżenia. Obecny w składzie oliwy kwas linolowy wzmacnia warstwę rogową skóry, reguluje wydzielanie sebum, redukuje stany zapalne oraz normalizuje proces rogowacenia naskórka.

- masło kakaowe - stanowi bardzo dobre źródło antyoksydantów, hamuje procesy starzenia się skóry, stymuluje produkcję kolagenu. Masło kakaowe dostarcza i uzupełnia niedobory składników odżywczych w skórze (m.in. potasu, magnezu, żelaza czy wapnia). Jest ono również źródłem kwasu oleinowego, który wykazuje działanie nawilżające i regenerujące.

- masło shea - zawiera witaminę E opóźniającą procesy starzenia komórek, chroniącą organizm przed działaniem wolnych rodników i przyspieszającą produkcję kolagenu w skórze, a także fitosterole, które w kosmetyce odpowiedzialne są przede wszystkim za ujędrnianie i uelastycznianie cery.

Skład INCI:
Ingredients: Sucrose, Helianthus Annuus Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Benzyl Salicylate.


Peeling Toxic Glamour Kanu Nature mieści się w plastikowym i wygodnym opakowaniu/słoiczku, a jego metalowe wieczko jest ładnie wygrawerowane m.in. nazwą marki. Jego pojemność to 250ml, więc to w porządku pojemność na kilka dobrych zabiegów na moje całe ciało. Podoba mi się, też to, że owy słoiczek w środku posiadał ochronne sreberko, przez co wiem, że nikt inny nie miał wcześniej dostępu do produktu. Zaraz po jego uchyleniu wydobywał się czarujący, elegancki zapach. Przypomina mi on słodkie, zmysłowe perfumy z avonu w takim fioletowym flakoniku (nazwy teraz nie pamiętam, ale wiem jakie to perfumy - tak już mam, że wzrokowo dany produkt znam, a nazwa z głowy ucieka).


Producent zaleca, aby przed każdym użyciem, peeling dokładnie wymieszać w opakowaniu, aby połączyć fazę olejową i cukrową. Ja mam taką specjalną drewnianą, małą łyżeczkę z innego peelingu, którą sobie już dawno zostawiłam, więc sobie nią teraz mieszam różne kosmetyczne konsystencje jak tylko tego potrzebuje. Po wymieszaniu zawartość i taką średnią porcję nakładam już partiami na ciało i kolistymi ruchami wykonuję masaż całego ciała. Zaczynam od stóp, łydki, uda , następnie ręce, dekolt itd. Peeling sunie po skórze jak mięciutkie drapiące masełko. Drobinki nie są duże, raczej oceniam je na takie średnie. Czuję jak w dotyku usuwają one martwy naskórek. Pod wpływem ciepłych dłoni, drobinki się rozpuszczają - bardzo przyjemne uczucie i ten ulatniający się wokół elegancki zapach. Cudo! Za każdym razem moje zmysły są pobudzone, a zarazem można się też fajnie i wybornie przy tym zrelaksować. Zapach także pozostaje na skórze przez jakiś czas, a jak zaraz ubiorę po peelingu koszulkę do spania, to nawet i na niej czuję jego woń. Co do konsystencji, to jego oleista konsystencja, która wydawała mi się być tłusta i na początku nieco mnie zniechęcała, wcale nie pozostawiała tłustej warstwy po spłukaniu, tylko delikatny ochronny film, który w takich peelingach akceptuje, dlatego też, peeling ma tą zaletę, że po jego wykonaniu nie trzeba już balsamować ciała.

Jakie więc efekty przynosi owy scrub? Na pewno oczyszcza skórę i złuszcza martwy naskórek. Pięknie odżywia skórę i ją nawilża. Przy systematycznym jego wykonaniu skóra jest zadbana, zdrowa, zregenerowana. Uwielbiam to uczucie, kiedy jest też miękka w dotyku i ślicznie wygładzona. Dla zainteresowanych scrub kosztuje 65,99zł, ale uważam, że jest wart swojej ceny. Może i jest nieco droższy od innych "zwykłych drogeryjnych" - ale ze względu na swój skład, który pochodzi z certyfikowanych źródeł, elegancki zapach, przynoszące oszałamiające efekty i za wegańską formułę jest warty poznania. Ja cieszę się, że miałam tą przyjemność go poznać i ocenić. Zawsze po jego wykonaniu czuję się jakby hmm luksusowo...

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty. 


A Wy kochani lubicie peelingi do ciała i wykonujecie je systematycznie? Ja nie wyobrażam sobie bez nich życia! To dla mnie must have przy podstawowej dbałości o skórę i przygotowanie jej do następnych kroków pielęgnacyjnych. Serdecznie polecam. 



pozdrawiam,
Donna

16 paź 2023

Trychoxin - kompleksowe rozwiązanie i 3 fazy działania dla zdrowych moich włosów.

Witam,



W połowie września rozpoczęłam kurację z produktami Trychoxin na wzmocnienie włosów słabych i wypadających. We wrześniu byłam też u fryzjera pierwszy raz od xx lat na koloryzacji i regeneracji, a później też na upięciu okolicznościowym. Nie ukrywam, ale te wszystkie ciężkie produkty do stylizacji jak lakiery, nabłyszczacze, czy suche szampony/proszki, które dodają objętości, to nie jest nic dobrego dla moich słabych i cienkich włosów i ich na co dzień nie używam, ale tutaj musiałam zrobić wyjątek i poświęcić się dla pięknego upięcia. Dodatkowo też prostownice, loczki, gorące powietrze - to wszystko w pewnym stopniu niszczy włosy, więc z jednej strony fajnie jest się oddać w ręce specjalisty, ale z drugiej to nic do końca dobrego dla moich włosów. Kiedy wróciłam już do 'normalności' - kuracja wzmacniająca włosy była mi potrzebna i bardzo się cieszyłam, że produkty Trychoxin były ze mną. Dodam też, że ta kuracja była moją już kolejną kuracją, bo produkty te były mi już znane, więc wiedziałam, co mogłam się po nie spodziewać. Czy jednak może coś nowego w owej kuracji mnie zaskoczyło, a może lepiej zadziałała ona po okresie wakacyjnym na moje włosy? O moich spostrzeżeniach zapraszam Was kochani na dzisiejszy wpis.


Aby nie powtarzać treści o produktach - zobaczcie mój poprzedni wpis, w którym to zapowiadałam akcję kuracji:

Dziś będzie tylko już moja opinia:
Kuracja Trychoxin z ampułkami to dla mnie strzał w 10tkę! Zauważyłam, że zawsze po takich ala wcierkach, które aplikuje się bezpośrednio na skórę głowy, włosy o wiele szybciej mi rosną, ponieważ widzę to po odrostach, a także pojawiają się małe baby hair. Aplikacja samych ampułek jest wygodna, każda ampułka, która mieści się w opakowaniu jest podzilona ile w danym dniu trzeba jej zużyć, a do tego porcje były podzielona na tygodnie. Zawsze wiedziałam, kiedy i ile mogę użyć. Jedną ampułkę miałam na dwie aplikacje. Po umyciu włosów, kiedy je lekko podsuszyłam psikałam sobie w skórę głowy daną ampułkę. Po chwil odczuwałam niewielkie mrowienie i rozgrzanie, ono też pojawiało się pod wpływem masażu. Konsystencja ampułki była płynna, nie było to nic tłustego, więc po wchłonięciu się w skórę głowy, mogłam od razu związać sobie włosy w kucyk lub rozczesać i pozostawić je rozpuszczone. Czasami miałam tylko wrażenie, że kiedy aplikowałam ampułkę na noc, to rano włosy były takie przyklapane i bez życia.

Co jest jeszcze ważne w czasie kuracji ampułkowej? Najważniejszy punkt, czyli systematyczność. Nie wolno jej przerywać i omijać dni. Ja o tym pamiętałam i byłam systematyczna.


Do kuracji ampułkowej i dla lepszych efektów stosowałam także Szampon Trychoxin przeciw wypadaniu włosów. Nie dawno też pisałam o tym, że sam szampon nie sprawi, że włosy nagle przestaną wypadać. Ja traktuje go zawsze jako pomocnik i uzupełnienie jako jeden z kroków pielęgnacyjnych. Szampon zawiera takie składniki aktywne jak:

- arginina - zapobiega podrażnieniom skóry, zwiększa wchłanianie składników odżywczych, zapobiega wypadaniu włosów oraz odpowiednio je nawilża
- apigenina - ułatwia przenikanie substancji aktywnych, przyspiesza krążenie krwi, dodaje włosom blasku
- kwas oleanolowy - działanie grzybobójcze, zapobiega wypadaniu włosów
- Peptide biotynylo - GHK - poprawia zakotwiczenie włosów dla lepszego "ukorzenienia" na skórze głowy oraz spowalnia wypadanie włosów poprzez wydłużanie fazy anagenowej.

Szampon jest o delikatnej i przezroczystej konsystencji. Pienił się odpowiednio dobrze i ja za każdym razem starałam się trzymać szampon na włosach kilka minut, aby składniki aktywne mogły zadziałać. Szampon domywał włosy z zanieczyszczeń, z sebum czy pozostałości po ampułkach.  Pachniał podobnie jak ampułki. Nie powodował on podrażnień na moim wrażliwym skalpie. Po kuracji ampułkowej szampon dobrze jest jeszcze stosować przez jakiś czas, aby podtrzymać efekty wzmacniające. Ja dodatkowo przy kuracji łykałam też od wewnątrz specjalne suplementy diety na skórę włosy i paznokcie. Dodatkowo dużo witaminy D3+K2Mk7, cynk, selen i inne mikro, makroelementy, które pomagają u mnie nie tylko na włosy, ale ogólnie na niedoczynność tarczycy, która powoduje u mnie przyczynę wypadania włosów.

Efekty po kuracji:
- włosów wypada na pewno mniej, są one wzmocnione, silniejsze,
- skóra głowy jest lepiej dotleniona (nie tylko przez same ampułki, ale i systematyczne masaże skóry głowy, co przyczyniło się ogólnie na lepsze mikrokrążenie),
- pasma włosów są odżywione, pełne blasku,
- minusów u mnie brak, może jedynie to, ze czasami włosy były przyklapnięte, ale nie był to jakiś wielki problem przy związanych włosach w kucyk nie było tego widać. 

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Trychoxin.

Czy polecam kurację z ampułkami Trychoxin? Jak najbardziej tak! To jedna specjalizująca się kuracja, w pielęgnacji włosów po której widzę u siebie dobry rezultat w stosowaniu powyższych produktów. Jestem na tak i serdecznie polecam. 



pozdrawiam,
Donna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...