21 lut 2018

Fiński design do snu - inspiracje pościeli i dekoracyjnych poszewek ze sklepu Kodemii.

Witam,



Przez ostatnie lata bardziej spotkać mnie można w sklepie typu aranżacja wnętrz, dodatki do domu, niż w drogeriach, kiedy są akcje 2+2. Od mojego remontu pokoju minęło dwa lata, a ja nadal bym wprowadzała coś z nowości. Teraz np. jestem na etapie kupowania szklanej witryny, ale oprócz takiej planowanej organizacji, co gdzie ma być przechowywane, interesuje się też akcesoriami typowo sypialnianymi, czyli jak zapewnić sobie dobry i przytulny sen, a mowa tu o pościeli i poszewkach. Na wiosnę zawsze robię generalną zmianę w kilka dobrych jakościowo nowych kompletów. To nie kosztuje majątek, a mała zmiana zawsze jest mile widziana. 

Chciałabym Wamoi drodzy czytelnicy przedstawić kilka takich ciekawych, nieszablonowych wzorów pościeli i dekoracyjnych poszewek, które mi się spodobały. Wszystkie pościele wykonane są z bawełny, jak możemy przeczytać z opisów, są one delikatne i miłe w dotyku oraz wykonane ze staranną dokładnością.


Dobór jak i kolorystyka czy jakość wykonania ma bardzo duże i ważne dla mnie znaczenie. Odkąd stałam się posiadaczką dużego, tapicerowanego łóżka preferuję klasyczne, ale i piękne, estetyczne 100% bawełniane pościele. Zasługuję, aby sen jak i odpoczynek był czymś dla mnie wyjątkowym, abym po całym aktywnym dniu mogła z przyjemnością się zrelaksować i odpocząć. Cieszę się, że w dobie aktualnych czasów tego typu zakupy można wykonywać właśnie przez internet. Ja zainspirowałam się jednym sklepem, który ceni sobie kolor, design i minimalizm. Czy znacie może Kodemii? Tak, to miejsce stworzone z pasji do prostoty, odkrywania nowego i zamiłowania do stylu życia Finów, dla których najważniejsi są ludzie, szacunek do siebie, innych oraz przyrody. To tylko tutaj są produkty zaprojektowane w Finlandii przez tamtejszych projektantów.


Wnętrze to nie tylko piękne meble, kolory, czy dekoracje, ale i dodatki jak piękne zaścielone Nasze łóżko. To ono jest wizytówką pokoju/sypialni. Najbardziej preferuję kolory stonowane, szary, biały z nutą czerni, gdyż w takich kolorach jest mój pokój. Ale kiedy już niedługo zawita do Nas wiosna i lato, mam ochotę na żywsze kolory. Fajnie, że sklep ma duży asortyment i spotkać można także wesołe kolory.



A co powiecie o poduchach i pięknych dekoracyjnych poszewkach, lubicie je? Ja uważam, że te dodatki to tak naprawdę najmniejszy koszt, a największa zmiana. Jak odwiedziłam raz koleżankę, zdziwiłam się, że znów zrobiła metamorfozę na łóżku, a ona, że tylko zmieniła nowe poszewki. Efekt z szarych na jasne kwiatowe wzory był genialny. 


Czy wybór dla Was pościeli ma znaczenie?
Czym kierujecie się przy wyborze?
Szykujecie zmianę dekoracyjnych poszewek na poduchy na wiosną?



pozdrawiam,

Donna


20 lut 2018

Warm Cashmere wosk Yankee Candle.

Witam,



Nieraz trzeba wypalić wiele zapachów, by trafić na swojego kolejnego ulubieńca. I tak oto Warm Cashmere stał się moim ulubieńcem. Na sucho zapach jest prześliczny, po zapaleniu w kominku odzwierciedla się, a pokój wypełnia piękny zapach eleganckich ciepłych damskich perfum. Co znajduje się w wosku? drzewo sandałowe, kardamon, piżmo, paczula oraz francuska wanilia, czyli wszystko to co uwielbiam z zapachów.


Ten zapach przypomina mi zapach, kiedy chodziłam po francuskich odzieżowych butikach, gdzie panowała elegancja, ale zarazem luźny, wygodny styl. Styl taki jaki lubię, czyli dopasowane żakiety, poncza, jeansy, kaszmirowe sweterki. I tak jak na tej etykiecie spotkać możemy ciepły kocyk z kaszmiru tak i zapach świetnie pasuje, bo jest w tonacji ciepłej i otulającej. Po zapaleniu w pokoju czuć piękną słodycz, ale nie nachalną. Trochę mój nos wyczuwa tu akcenty męskie, to za sprawą drzewa sandałowego, piżma. Z tego co kojarzę owy wosk był wprowadzony na jesień, ale uważam, że na każdą porę roku będzie pasować. Jest świetny. Ostatnio zapaliłam go jak przyjechała do mnie rodzinka - pierwsze gdy weszli do przedpokoju było hasło "co tak pięknie pachnie"


Wosk ten jest już na liście do ponownego zakupu.
A czy Ty go już znasz? :) 




pozdrawiam,

Donna

19 lut 2018

Regenerujący krem do stóp z olejkiem arganowym z serii Sensual Joanna.

Witam,


Czy Wy też macie dość chodzenia w botkach/kozakach czy w butach zimowych? Bo ja już mam trochę dość, stopy się szybciej męczą, skóra nie oddycha, a pięty robią się przesuszone. Dlatego w wieczornej pielęgnacji jest ze mną krem regenerujący z olejkiem arganowym z serii Sensual od Joanny. 


Krem do stóp dzięki zawartości olejku arganowego bogatego w witaminę E oraz nienasycone kwasy tłuszczowe intensywnie odżywia i regeneruje skórę stóp. Receptura kremu została wzbogacona w mocznik i kwas mlekowy, które wzmacniają zmiękczające i wygładzające działanie kosmetyku oraz pomagają w usuwaniu zrogowaciałego naskórka. Lekka konsystencja sprawie, że krem doskonale się aplikuje i szybko wchłania.


Krem jak na moje potrzeby jest w porządku. Przede wszystkim nawilża, nie lubię kremów, przy których smaruję, smaruję, a zamiast nawilżenia ja czuję, że skóra jeszcze bardziej się przesusza. Tutaj krem zawiera mocznik i kwas mlekowy. Już po kilkukrotnym smarowaniu na noc, skóra na stopach zrobiła się miękka, gładka (fajnie też, jak wcześniej użyjemy peelingu czy sięgniemy po ostry pumeks) Krem przyjemnie, ale delikatnie pachnie - to umila aplikację. Skóra nie jest lepka czy tłusta, wystarczy chwilę odczekać by krem się wchłonął. Podsumowując, krem nie ma minusów, czy wielkich plusów, które zrobiły na mnie wielkie wow, ale zapewnia on podstawową pielęgnację stóp, czyli nawilża, chroni przed przesuszeniem, regeneruje. Jego koszt to niecałe 5 zł więc warto spróbować, jeśli się nie chce przepłacać.


Co Wy używacie w lutym do pielęgnacji stóp?



pozdrawiam,

Donna

18 lut 2018

Tołpa specialist, odnowiona skóra 100% zadania krem na dzień i na noc.

Witam,



Przez ostatni czas używałam dwóch kremów do twarzy, na dzień i na noc Tołpa z serii odnowiona skóra 100% zadania. Kremy te zawierają 1 % kwasu fitowego. Wcześniej o nim nawet nie słyszałam, ale trochę już poczytałam. Jak spisały się te dwa produkty do pielęgnacji buzi i czy byłam z nich zadowolona? Zapraszam na krótką recenzję :)


Nasz krem jest przyjazny dla skóry wrażliwej. Rozświetla, poprawia wygląd skóry i przywraca komfort zaraz po zastosowaniu. Stopniowo rozjaśnia przebarwienia i ujednolica koloryt. Wspomaga odnowę naskórka i przywraca promienny wygląd. Nawilża, wygładza i spłyca niewielkie zmarszczki. Regeneruje skórę i chroni przed negatywnym wpływem środowiska.

małe wielkie składniki:
torf tołpa, kwas fitowy, gliceryna, pigmenty rozświetlające
1 % kwasu fitowego to stężenie w sam raz, żeby skóra w 100% skorzystała z jego działania. Więcej naprawdę nie trzeba.

0% alergenów, oleju parafinowego, silikonów, parabenów i donorów formaldehydu


Ogólnie napiszę, że kremy oceniam tak pół na pół. Przy pierwszych dniach używania, nawet byłam zadowolona. Zapach który zarówno przy kremie na noc jak i na dzień jest dość pachnący i intensywny nie przeszkadzał mi, później przy drugim tygodniu aplikowania zaczynał mnie nieco drażnić taką kwiatową słodkością. Kiedy nałożyłam kremu nieco więcej to rolował się, ale pod makijaż sprawdzał się dobrze. Konsystencja kremów niby wygląda na lekką i delikatną, taka też była, ale wymagała takiego wcierania w skórę. Jak na porę zimową nawilżenie oceniam średnio-dobre, ponieważ miejscami miałam przesuszoną skórę i potrzebowałam czegoś bardziej tłustego. Z czego jestem zadowolona? tak przeglądając się w lusterku oceniam, że skóra zrobiła się jakby jaśniejsza, ujednolicona. Niestety chodzę późno spać i to odbija się od razu na skórze, że wygląda na zmęczoną, ale te kremy jednak dawały radę, bo nie widzę takiej szarej i zmęczonej skóry (może to też zasługa systematycznych maseczek) Podsumowując? zapach nieco bym stonowała, nawilżenie? średnie, rolowanie uciążliwe, ale efekt jaśniejszej i promiennej skóry był zauważony. Czyli ocena pół na pół. 



Co znacie dobrego z Tołpy?



pozdrawiam,

Donna

16 lut 2018

Content marketing i social media. Jak przyciągnąć klientów wyd. Pwn.

Witam,



Od jakiegoś czasu mówi się, że jak ktoś nie ma konta na fb tzn. że nie istnieje, tak samo można powiedzieć o szanujących się firmach, które to nie mają stron internetowych i prowadzonych kanałów na social media to też nie istnieją. Świat idzie do przodu, niemal że pędzi, wciąż pojawiają się nowe zagadnienia, nowinki ze świata reklamy, promocji, marketingu itp. by nadążyć za tym wszystkim warto sięgnąć po książkę 
Content marketing i social media Jak przyciągnąć klientów autorki Barbary Stawarz-Garcia od wyd. PWN.

Dla kogo jest ta pozycja?
Dla marketingowców, osób zajmujących się PR-em oraz komunikacją i budową marki, social media managerów, blogerów, dziennikarzy oraz właścicieli firm.


Nowe wydanie książki, która przybliża zagadnienie content marketingu. Przedstawia – krok po kroku – jak kreować strategię content marketingową oraz tworzyć treści do internetu i budować społeczność wokół marki w social media. To pierwsza publikacja omawiająca światowe standardy, w sposób umożliwiający zaadaptowanie ich na polskim rynku. Drugie wydanie zostało poszerzone m.in. o szczegółowe omówienie komunikacji w social media, proces dojrzewania leadów i automatyzacji działań content marketingowych. W książce znalazły się również porady dotyczące tworzenia treści pod smartfony oraz femvertising, czyli komunikację skierowaną do kobiet.


Jakbym miała określić jednym słowem jaka jest ta książka, to na pewno bym odpowiedziała, że jest ciekawa. Składa się ona z ośmiu rozdziałów z podrozdziałami. Każdy rozdział jest o czym innym, ale jakby całościowo współgra z całą tematyką. Zagadnienia w niej poruszane dały mi odpowiedzi na nie jedno pytanie, na które do tej pory nie znałam odpowiedzi. Nieraz nawiązując współpracę i dostając zlecenie na napisanie tekstu pojawia się słowo, które pierwszy raz słyszę, nie wiem co ono oznacza i szukam w wujku google o co to może chodzić. Oczywiście są to zagadnienia typowe marketingowe, wiec siedzę szukam, czytam, analizuje. Teraz mogę łatwo znaleźć to w owej książce.


Książkę czyta się szybko, jest napisana lekkim piórem, dużo jest tu wykresów, tabelek, przykładów, grafik. Co ciekawe książka ma kolorowe zdjęcia. Na samym początku czytania, mnie oczywiście zainteresował rozdział gdzie poruszany jest temat blogów, social media, czyli narzędzia content marketingowe. Ciekawie pisze też o instagramie - jak należy robić zdjęcia, aby przyciągnąć do siebie fanów, jakich hasztagów używać (wiecie, że są hasztagowe trendy?) niby to wszystko proste i oczywiste, ale w praktyce to wygląda zupełnie inaczej - mam tu na myśli 'sztuczne konta' z mega wielką ilością obserwatorów do kilkudziesięciu tysięcy, gdzie serduszka pod zdjęciami nie przekraczają do 100 czy 150 sztuk. To smutne jak niektóre blogerki chcą się dowartościować, chcą się wybić lub Ci którzy obserwują na chwile by tylko złapać cyferkę, a później odlajkować. Żeby lajki rządziły teraz światem i kto ma ich więcej, to ja chyba nie nadaje się do tej rzeczywistości. No ale wracając do lajków, dlaczego one są w dzisiejszym świecie takie ważne. Wchodząc na konta firmowe od razu widzimy ile osób lubi daną firmę, jak firma jest zaangażowana w społeczność z fanami. Książka jak wspomniałam jest dla wszystkich marketingowców, ludzi zajmujących się PR'em, czy dla osób prowadzących własną prywatną działalność. Ci ostatni myślę, że mogą najwięcej skorzystać z tej pozycji, dlatego, że dowiedzą się jak budować oraz tworzyć treści do internetu, jak budować społeczność wokół swojej marki, jak prowadzić fb/instagram/blog. Jak pisać tekst, by dotarł do jak największego odbioru, jak zatrzymać przy sobie 'publiczność', ponieważ firm powstaje coraz więcej, każdy chce się utrzymać i wygryźć konkurencję, dlatego jak przyciągnąć klientów dowiecie się z tej książki. 



Drodzy blogerzy i blogerki znacie tą książkę?
Ja polecam ją mojej siostrze, która to ciągle zadaje mi pytania na temat social mediów ;)



pozdrawiam,

Donna

15 lut 2018

Kremowy żel pod prysznic hydra nutrium Dove.

Witam,



Założę się, że każda z Was ma otwartych co najmniej kilka żeli pod prysznic! Więc ja się przyznaje bez bicia, że ja tak mam. Nie lubię monotonii pod prysznicem, a tym bardziej, że każdy żelek jest inny. Jeden ładniej pachnie, drugi tworzy lepszą pianę, trzeci bardziej nawilża, czwarty ma żelową konsystencję, a piąty kremową i tak można w nieskończoność wymieniać i wyliczać zalety itp.


Są jednak żele, które nigdy, absolutnie nigdy się nie znudzą przynajmniej mi, a są to żele Dove do pielęgnacji ciała pod prysznic. Jak byłam na wyjeździe zagranicznym zrobiłam mały ich zapas, ze względu na ich kremowość, lepszą jakość, bo teraz w czasie ogrzewania czy mrozu na zewnątrz skóra przesusza się jak szalona, a te produkty są mega jeśli chodzi o dobre nawilżenie.


Wersja żelu którą ja poznałam, jest o łagodnym i delikatnym kwiatowym zapachu z nutą kremowego miodu. Pięknie otula całe ciało pod prysznicem. Bardzo mi się ta wersja spodobała teraz w chłodniejszych dniach. Używam jej bardzo chętnie, ze względu na mega nawilżanie. Zużyłam dopiero pół opakowania i oceniam, że produkt jest bardzo wydajny, bo konsystencja jest gęsta, kremowa, bardzo treściwa i konkretna. Przy kontakcie z wodą z żelku powstaje świetna piana, która otula skórę jak taki pachnący puszek. Gdybymiała zawiązane oczy jak w tej reklamie z Dove, zawsze bym odgadła, że myję się właśnie z czymś z Dove. To niesamowite jak można polubić coś, co się nigdy nie znudzi. 


Dobrą wiadomość dla siebie mam taką, że mam jeszcze kilka opakowań z tej serii, bo jak robić zakupy to robić, a nie jak wracam do domu to żałuje, że nie kupiłam czegoś więcej. Też tak macie? :) Tam gdzie robiłam wtedy zakupy jedna sztuka wychodziła po 1,66 euro a w Polsce nawet nie jestem na bieżąco ile wychodzi zwykła buteleczka 250 ml, muszę się wybrać do jakiegoś Rossmanna :)



pozdrawiam,

Donna

14 lut 2018

Nowości w kolorówce - Delia, Kobo Professional, Mysecret oraz w pielęgnacji Cameloeo, Nivea.

Witam,


Kto śledzi mój instagram ten zapewne widzi na bieżąco moje nowości kosmetyczne. Ale jest też duże grono osób co zapewne nie zna mnie jeszcze na instagramie - zatem zapraszam do śledzenia, by być na bieżąco:

↬ goldonaa ↫

Z obserwacji wiem, że tego typu wpisy cieszą się ogromną popularnością, więc dziś maleńkie podsumowanie ostatnich nowości - tym razem jest więcej kolorówki z czego bardzo się cieszę, bo lubię się malować. Co prawda jak wiadomo kolorówka schodzi Nam wolniej od pielęgnacji, więc postanowiłam nieco się z Wami podzielić. Co myślicie o rozdaniu???

Nie przedłużając zapraszam na przegląd. I tak pokrótce poznam: Cameleo produkty do włosów. Na łuszczyce skóry głowy tego typu kosmetyki raczej nie są wskazane, ale maskę czy odżywkę na długość włosów chętnie poznam. 

Nivea rozpieszcza znów moje usteczka. Owocowy smak jajeczka do ust - super! Wiem, że jest jeszcze wersja miętowa, którą chciałabym poznać na upalne dni dla ochłody.


Kobo professional - te cudowności będą w dłuższej recenzji, bo wieczka czarnych opakowań nie wiele pokazują, dlatego jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, a wszystko pojawi się na blogu.


Delia również miło zaskoczyła. Na niebiesko powiek raczej nie maluję, ale może się przekonam i zaszaleje. Do tego była super maksa na oczy i dużo innej kolorówki: pomadka, podkłady, kredka, tusz, lakier do paznokci itp. 


I kolejne nowości od my secret piękne paletki i pojedyncze cienie oraz piękne rozświetlacze. Jednym słowem ochy i achy :D


Czy coś już znacie z tej kolorówki czy pielęgnacji?
Który kosmetyk tzn. kolorówkę chciałybyście, aby znalazła się w rozdaniu? Jeśli jeszcze jej nie otworzyłam (bo kilka produktów już zaczęłam testować) to znajdzie się jako nagroda.


pozdrawiam,

Donna


9 lut 2018

Męsko-damsko o anti-perspirantach Adidas Adipower.

Witam,



Zimową porą chętniej zjadamy więcej smakołyków, przekąsek, mniej się ruszamy, a chyba najbardziej to spędzamy czas pod kocem. Jak typowe koty wolimy być w ciepełku i przespać najchętniej całą zimę. Cieszę się, że są organizowane różne projekty, które to namawiają Nas do aktywności fizycznej przez cały rok, a przy tym mieć możliwość poznania coś z nowości kosmetycznych. Taka akcja prowadzona jest razem z adidasem, w projekcie Trnd, gdzie podejmuje się wyzwanie z ochroną. Oczywiście wyzwanie to nie tylko siłowania, ale np. wspinaczki, boks, biegi, fitness, ogólnie każdy sport, czy też na co dzień praca fizyczna, gdzie jesteśmy ciągle w ruchu. 

Oboje z przyjacielem poznaliśmy anti-perspiranty Adidas Adipower, które za zadania mają ochraniać do 72 godzin! Ja poznałam wersję damską, on męską. Przyznam się, że zapach męski lepiej mi się podoba. Jak więc kosmetyki sprawdziły się w Naszych wyzwaniach? Zapraszam(y) na krótką recenzję.


Niedawno był tłusty czwartek, no i znów się zgrzeszyło pączusiami, faworkami, dlatego ja w warunkach domowych mam hula hop, ciężarki i skakankę. Bardzo lubię skakać, może wydawać się to dziwne, ale podczas skakania dostaje się takiej energii, że ma się ochotę na więcej i więcej, co oczywiście jest to na plus, bo więcej kalorii się spala.  Podczas takich domowych treningów człowiek się poci, adidas poradził sobie ze swoim zadaniem rewelacyjnie, czyli hamował przykry zapach potu. 


To samo przy pracy fizycznej, kiedy przyjaciel był cały dzień w ruchu, adipower męski utrzymywał świeżość pach i dawał radę cały dzień. 72h jakie sugeruje na opakowaniu, uważamy że jest nieco wyolbrzymione z racji, że no częściej się myjemy, bo w tym czasie prysznic jest brany co najmniej 3-5 razy. Oboje nie sprawdzaliśmy, czy 72 h faktycznie wytrzymuje, ale jeśli ktoś to sprawdzi to chętnie przeczytam opinię. 


Podsumowując:
- produkty jako spraye są wygodne w użyciu
- ładnie, świeżo i lekko pachną
- dają dobrą ochronę i nie pozostawiają plam na ubraniach, wystarczy, że chwile damy produktowi się wchłonąć

A u Was co aktualnie gości w ochronie na co dzień lub w trakcie treningów?


pozdrawiam,

Donna

4 lut 2018

Wosk WoodWicka Dreamsicle Daydream.

Witam,



Ostatnio mogę ciągle palić woski typu zjem Cię. Co powiecie tym razem na aksamitny pomarańczowy sorbet i krem waniliowy? To wspomnienie przepysznego deseru minionego lata. A zapach to wosk WoodWicka Dreamsicle Daydream. Wąchałam i paliłam już wiele wosków, ale za każdym razem poznanie czegoś nowego jest wyjątkowe.


Przez 10 godzin każdego dnia możesz zatopić się w zapachu, który przywodzi wspomnienia lekkich, letnich deserów pełnych słońca i słodyczy. Wosk sojowy WoodWick - Dreamsicle Daydream to unikalna kompozycja zapachu aksamitnych pomarańczy i słodkiej wanilii. A pomarańczowy sorbet oraz krem waniliowy przywoła na pewno wspomnienie przepysznego deseru z minionego lata. Ten zapach powinien na stałe znaleźć się w Twoim mieszkaniu podczas zimowych wieczorów. Przyniesie bowiem ciepłe wspomnienia i sprawi, że każdy dzień nie będzie już tak krótki i szary, ale stanie się początkiem drogi w stronę słonecznego i bardzo ciepłego lata. Posmakuj zapachu, który spowoduje, że z przyjemnością zjesz deser pełen słońca i radości, a jedzenie to przyjemność, a przyjemność to radość życia. Pozwól więc swoim zmysłom zadecydować, co jest dla Ciebie najlepsze. Rozpieszczaj się zmysłowym zapachem słodkich owoców i eleganckiej wanilii. Pokochaj zmysłowy świat wszelkich deserów. Skuś się na odrobinę słodyczy.

***

Zawsze jak czegoś nie znam obawiam się, czy zapach nie będzie męczący, mdły, duszący itp. Wiem, że niektóre zapachy trzeba nauczyć się palić, dlatego ja zawsze do kominka łamię odrobinę, by ocenić jak jest z intensywnością, by po chwili dodać jeszcze kawałek. Wosk sojowy WoodWick - Dreamsicle Daydream to taki uniwersalny wosk, ponieważ i na lato i na zimę jest jak znalazł. Na lato, gdyż jest to typowo letni zapach pomarańczy, ale przełamany cieplejszą nutą wanilii, czyli coś znów zimowego. Paląc go teraz możemy zatęsknić w cieplejsze miesiące, bo wyobraźnia zaczyna pracować i już chcemy lato, a paląc go w lecie z pewnością umilimy sobie fajnie przestrzeń ładnym zapaszkiem.

Co polecacie jeszcze z WoodWicka?




pozdrawiam,

Donna

3 lut 2018

Fotkowy mix # 21.

Witam,


Zapraszam na kolejny fotkowy mix. Przeżyłam znów wspaniałe chwile, były dni gdzie uśmiech nie schodził z mojej buźki, ale i takie dni, że niektórzy doprowadzali mnie do szału. Cóż raz jest kolorowo, raz nie. Najważniejsze umieć cieszyć się z miłych chwil, bo to one kształtują codzienność. 

Patrząc na zdjęcia znów przypomniały mi się te cudowne dni, a więc po kolei: spacery, podróże, jazda samochodem. Hmm nio mało coś śniegu, czy to w Polsce czy za granicą. Ale czasami mrozik był i fajne, rześkie powietrze.


Czekamy na lot, zawsze chciałam lecieć w nocy - udało się! Świat jest piękny



"Wystarczy, że raz doznasz lotu, a będziesz zawsze chodził z oczami zwróconymi w stronę nieba, gdzie byłeś i gdzie pragniesz powrócić."


Uwielbiam sklepiki z pierdółkami, wydaje się, że to raj, gdzie jest wszystko, a jak przyjdzie coś kupić to tego nie ma, albo ciężko się zdecydować co wybrać.


Zimowe babeczki - tak zjadłam ale tylko jedną.


i ON - Basta i jego pierwsza zima.


Piękne, styczniowe zachody słońca.


I na koniec moje dwa czarne szczęścia! to jest najlepsza terapia :)


pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...