28 lut 2018

Natual Beauty Eyeshadow Palette My secret

Witam,



Dziś dalsza część nowych cieni Natural Beauty do powiek My secret. Tym razem są to dobrze już znane paletki 3 w 1. Powiem, że zarówno cienie pojedyncze jak i w tej formie lubię. Kolory są tak dobrane w każdej palecie, że pasują do wykonania mocniejszego, czy bardziej subtelniejszego makijażu. Jedyną ich wadą jest to, że potrafią się osypywać, ale wiem, że te paletki cieszą się dużym zainteresowaniem.


W przedstawionych trzech propozycjach, kolory są tutaj takie moje, czyli: beże, brązy, coś ceglastego czy kolory takie nude. W odcieniach jest paletka matowa jak i metaliczna. Dłużej u mnie trzymają się cienie metaliczne, niż matowe, choć do jednych jak i drugich potrzebna jest baza, wtedy cienie zdecydowanie dłużej i lepiej się trzymają. Pamiętam jak wymalowałam się raz rano i czekała mnie podróż, nie długa ale 4 godzinna, gdy zerknęłam do lusterka, po tym czasie, to po cieniach nie wiele co zostało, jedynie brzydkie rolowania się w załamaniach, dlatego baza jest konieczna.

Spójrzcie zatem na nowe paletki i ich kolorki. 

Nazwy dla zainteresowanych:

Ich opakowania są plastikowe, nie wygląda może to zachęcająco, ale kupując i wybierając kolorki jesteśmy w stanie podglądnąć już cienie, więc zawsze w minusach znajdą się też plusy.


I jak? coś Wam przypadło do gustu z odcieni?
Jest to edycja limitowana i dostępna w Drogeriach Natura.



pozdrawiam,

Donna

27 lut 2018

Cienie My Secret Glam&Shine eye shadow.

Witam,



Jeszcze pod koniec stycznia zawitały do mnie nowe cienie My secret z serii Glam & Shine Eye Shadow. No muszę powiedzieć, że zrobiły na mnie duże wrażenie, chociaż serię już znam, bo rok temu również wzdychałam, ale do innych kolorków. Hmm bez otworzenia pojemniczków, kiedy je ujrzałam, wydawały mi się takie sobie, ale po otwarciu i spróbowaniu pigmentacji powiedziałam sama do siebie wow. 6 kolorów Glam & Shine Eye Shadow przedstawia się następująco i są to nr. 12, 13, 14, 15, 16, 17. Nie będę się dziś dużo rozpisywać, tylko zapraszam Was na prezentację. Z pewnością miłośniczki kolorowych makijaży będą zadowolone. Ja pokusiłam się na 3 zaprezentowane na końcu wpisu. Z początku się musiałam nieco przyzwyczaić do takich odcieni (bo zawsze jestem za beżami, czasem brązami) a ten fiolecik na oku nawet fajny :D


Wszystkich cieni nie użyłam 'na ręce' a to dlatego, że szykuję dla Was rozdanie i nie chciałam maziać paluchami :) 

Podobają się? 



pozdrawiam,

Donna

26 lut 2018

Smartfon, tablet, notebook - a Ty na czym pracujesz?

Witam,



Tak działa dzisiejszy współczesny świat, że bez telefonów, komputerów, aparatów fotograficznych i innych sprzętów nie da się już normalnie funkcjonować. Nie unikniemy tego, nie uciekniemy, jesteśmy zdani na nowinki, aplikacje, na coraz to nowsze technologie i bycie mobilnym. My blogerki to doskonale wiemy, że Naszym oknem na świat jest: internet i nowoczesny sprzęt. Sprzęt do robienia zdjęć, sprzęt do pracowania, sprzęt do komunikacji. Ale wszystkie te funkcje możemy mieć w jednym urządzeniu. Dlatego w dzisiejszym wpisie trochę nowinek ze świata urządzeń do komunikowania się, do pracy, do rozrywki. Jaki sprzęt wybrać na wakacje, w podróż? Czym się kierować w wyborze sprzętu, oraz Wasza mała pomoc dla mnie - jakie macie doświadczenie w posiadaniu tabletu.
Ja np. przez ostatnie dwa lata, częściej latam samolotami. Na moją pierwszą podróż wybrałam się bez 'mojej prawej ręki', czyli bez laptopa. Nie żałuje, bo odpoczęłam. Pocztę sprawdzałam na telefonie, ale wpisów na blogu już nie prowadziłam. Później z każdą kolejną podróżą, zabierałam ze sobą już laptop. Nie da się ukryć, że było to męczące. Tu duża walizka, tu torba z laptopem, jeszcze kobieca torebka przepasana na ramieniu, a i jeszcze aparat zawieszony na szyi. Jednym słowem za dużo tego wszystkiego. Dlatego kiedy nadejdą wakacje i czas podróży - choć podróżować można przez cały rok, zastanawiam się nad ułatwieniem tego wszystkiego i zainwestować w nowego smartfona czy w tablet (mój dotychczasowy telefon z rozbitą szybką, nadaje się niestety do wymiany, bo służy mi już 4 lata, więc nie jest pierwszej nowości ani świeżości) A to wszystko pędzi na przód...
Uważam, że nowy sprzęt na pewno będzie wygodą w czasie lotów, mniej walizek/walizeczek, toreb/torebeczek, bo mały smartfon czy tablet można schować przecież do torebki, czy plecaka. Póki co przeglądam sobie oferty na allview.pl. Dla mnie sprzęt ma być łatwy w obsłudze, lekki, mieć podstawowe funkcje. Jako kobieta zawsze wybieram, aby coś wyglądało ładnie wizualnie (tak wiem, ktoś może się z tego śmiać :P) a dopiero później sprawdzam parametry lub konsultuje to ze szwagrem. Niestety mieszkamy w innych miastach i ta pomoc nie zawsze bywa na bieżąco, pozostaje mi samej zadziałać w tej kwestii i czymś się zainspirować. Co myślicie o tablecie VIVA H802LTE? Jest w nim wszystko czego bym potrzebowała: oglądanie filmów, podział ekranu, duża pojemność, utworzenie kilku profili, podanie informacji medycznej, posiadanie dwóch aparatów i wiele wiele innych funkcji.


Nigdy nie miałam tabletu, więc nie wiem jak się sprawdzi w praktyce. A może Wy macie swoje doświadczenie? Czy jednak postawić na smartfon? Nie chce przepłacać, ani też wybierać czegoś gorszego. Na początku zawsze patrze co piszczy w nowościach i takim smartfonem jest P9 Energy S. Tu przekonuje mnie długi czas pracy bez ładowania. Tryb czuwania to aż 403 godziny, a 22 godziny rozmów telefonicznych. Robienie zdjęć w warunkach słabego światła ponoć to nie problem. Smartfon posiada też skaner kodów QR i wiele wiele innych funkcji. 

A Ty droga blogerko na czym pracujesz?
Znasz się na smartfonach, tabletach czy notebookach? Czy liczysz na pomoc fachowców/najbliższych przy zakupie nowego sprzętu?




pozdrawiam,

Donna

25 lut 2018

Elegancka narzuta czy ciepły koc? - tekstylia do każdej sypialni.

Witam,



Pamiętacie jak niedawno wspominałam o pięknych pościelach, poszewkach i dodatkach do sypialni? Jeśli nie, to zapraszam do lutowego przeglądu wpisów. Dziś nieco temat podobny i siostrzany, ponieważ będzie o narzutach i kocach na łóżko, czyli dopełnienie całości jeśli chodzi o akcesoria do spania i piękny wystrój do snu. Bo jak mówi przysłowie: jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, ma wielkie znaczenie i to jest prawda - a ja się z tym w zupełności zgadzam! 

Nie przygotowałam dla Was wpisu kosmetycznego, bo 'zasiedziałam' się cały wieczór w jednym sklepie internetowym przeglądając narzuty, koce, piękne dekoracje. Jesteście ciekawe co mi się spodobało? Bo ja bardzo chcę się z Wami podzielić tym co wyszukałam. Ciekawe czy macie podobny gust do mojego, a te wszystkie piękności oferuje madley.pl więc koniecznie tam zajrzyjcie. Swoją drogą pamiętam jak miałam dawno temu praktyki w hotelu, jak ścieliłam właśnie takie duże łóżka z narzutami, jak wszystko musiało być równiutko, bez zagięcia, bez nawet jednego malutkiego włoska. Praca przyjemna, ciekawa ale i odpowiedzialna, by każdy gość był zadowolony z pobytu w hotelu. Wtedy mi się marzyło mieć takie łóżko u siebie w domu. Po x latach marzenie się spełniło, tapicerowane łoże mam, więc teraz nie pozostaje nic innego jak upiększać swoją oazę do snu. Przepraszam za długi wstęp, ale już zapraszam Was na przegląd eleganckich, szykownych i stylowych narzut oraz cieplutkich koców. 

Hiszpańska narzuta Opera Grey to propozycja dla osób, które lubią kontrasty i nietypowe wzory. Narzuta ma geometryczne wzory, które przykuwają uwagę. Taka narzuta z pewnością będzie grała główną rolę w aranżacji sypialni. Jeżeli nie boisz się odważnych połączeń i nietypowych rozwiązań, narzuta Opera Violet przypadnie Ci do gustu.

Narzuta Antilo Ainara Beige na łóżko pozwala nie tylko chronić przed kurzem i roztoczami, ale stanowi także fantastyczny element dekoracyjny sypialni. Dobrze dobrana narzuta podkreśla nie tylko wyjątkowy charakter tego miejsca, ale również pozwala nam czuć się w nim dobrze. Jeśli Ty dobrze czujesz się w eleganckim anturażu, jeśli uwielbiasz beże, z pewnością ta narzuta spełni wszystkie Twoje oczekiwania. Jest niezwykle elegancka i szykowna.

Narzuta Antilo Bond Lila jest przykładem narzuty, która zadowoli gust osoby szczególnie wyczulonej na piękno. Utrzymana w fioletowej tonacji z elementami łososiowymi, posiada geometryczne wykończenie w części dolnej, zaś przez część centralną biegnie poziomy, ozdobny pas z arabeskowym wzorem. Główną zaletą tego modelu jest właśnie jego ujmująca prostotą szykowność.

Hiszpańska narzuta Opera Violet to propozycja dla osób, które lubią kontrasty i nietypowe wzory. Narzuta to połączenie kolorów – beżowego i fioletowego. Obydwa są utrzymane w jasnej tonacji, jednak wyraźnie ze sobą kontrastują.

Koc Casandra Pink jest produktem najwyższej klasy. Wykonanie 100% mikrowłókna poliestrowego wysokiej jakości daje pewność długiego użytkowania. Jest niezwykle trwały oraz wytrzymały, pomimo długotrwałego korzystania nie zmienia swoich właściwości. Można go prać w pralce automatycznej, łatwo więc zachować jego czystość i estetyczny wygląd. Koc ma bardzo oryginalny, elegancki wytłaczany wzór kwiatowy. Jest odpowiedni zarówno do wnętrza nowoczesnego, jak i klasycznego. Jego niezwykły intensywny kolor ożywi wnętrze i nada mu niepowtarzalny charakter. Tak naprawdę dopiero rozłożony na dużym łóżku ukaże całą swoją urodę.

Koc poliestrowy Ida Grey jest wygodny, ciepły, mięsisty, z właściwościami termoizolacyjnymi oraz dostosowany do każdego rodzaju sypialni, od klasycznej po współczesną.

I jak która propozycja Wam się podoba najbardziej? Wolicie wzory, kwiaty czy stonowane jednolite kolory odcieni? Zdecydujecie się na zmianę tekstyliów w swoich sypialniach czy pokojach? Wiosna to dobry moment na wprowadzenie niewielkich zmian i przeprowadzenie spontanicznych metamorfoz. Ja muszę chronić swoje łóżko/tapicerkę, ze względu na posiadanie dwóch kotów, co grozi zadrapaniem i wchodzeniem na pościel co bardzo tego nie lubię, a i koty raczej o tym wiedzą. Dlatego narzuta czy koc musi być obowiązkowo. Na co dzień więc zaścielam łóżko kocem, ale dla większej elegancji kiedy ktoś do mnie przychodzi czy np. w weekendy lub w święta chciałabym jednak narzutę, a tu ciężko znów się zdecydować na wzór.



pozdrawiam,

Donna

24 lut 2018

Oliwka, lawenda, lawenda, oliwka - mydełka Lpm.

Witam,



Dojechała do mnie nowa dostawa dwóch mydełek Lpm, dobrze mi już znanych: oliwkowe i lawendowe. O oliwkowym pisałam już tu, lawendowe pojawiało się tylko w denkach. Jak pamiętam o nim nie pisałam, choć mogę się mylić. Nie wiem, czy Wy też tak macie, że jak coś lubicie z kosmetyków to ciągle to kupujecie i używacie? pomimo, że są inne nowości? Ja czasami tak mam, że inne mydełka w płynach, czekają na swoją kolej m.in z Balea, Cień, a ja ciągle to używam i powracam do tych co lubię, a w tym przypadku są to te dwie wersje Lpm. Jednym słowem ↬ uzależniłam się.


Choć myślę, że jeśli ktoś spróbuje te mydełka, to albo się w nich zakocha, albo nie. One mają specyficzną konsystencję niby taką olejkową, ale bardzo pielęgnującą i nie zostawiającą żadnej tłustej warstwy, a piękny zapach, który czuć na skórze. Ten zapach nie jest taki nijaki, ale gdy pierwszy raz miałam z nimi styczność, to czułam prawdziwą intensywną lawendę, to samo mogę powiedzieć o oliwce. Zapachy są mega takie soczyste. Ogólnie jako mydło dobrze się sprawdza w swojej roli, bo oczyszcza, myje i pielęgnuje skórę. Ja przy moich dwóch futrzakach, czyli kotach, ciągle po głaskaniu - myje dłonie, wiec mydełka schodzą jak woda.


Nie wiem, czy przejdzie mi na nie ochota, mydełka jak i zapachy kojarzą mi się z latem 2016, z wakacjami, pięknymi przeżyciami. Jakbymiała stworzyć gromadkę top 10 z czymś co się nie nudzi te wersje: lawenda i oliwka są na wysokiej pozycji. 

Czy Wy też macie swoje ulubione zapachy mydełkowe?



pozdrawiam,

Donna

23 lut 2018

Jedwab morski - lekki balsam odżywczy do ciała serii Mineral Collection Lirene.

Witam,



Tak jak obiecałam w styczniu, przychodzę dziś z trzecim i ostatnim produktem z serii Mineral Collection od Lirene. Wcześniej poznałam i pisałam o Multi - regenerującym balsamie do ciała z minerałami z Morza Martwego oraz o Olejkowej mgiełce do ciała z koralem morskim. Dziś będzie o Jedwabiu morskim, czyli lekkim balsamie odżywczym do ciała. Znacie te produkty? Lubicie markę Lirene do pielęgnacji? Zapraszam Was kochane moje dziewczynki (oraz Panowie) na krótką moją recenzje, którą dla Was przygotowałam. 


Bogaty w aminokwasy, minerały i witaminy naturalny Jedwab Morski, posiada właściwości stymulujące skórę do wielopoziomowej odnowy, zapewniając jej elastyczność i gładkość. Zawarte w formule balsamu zielone kapsułki z witaminą E chronią jej biologiczną aktywność i uwalniają pielęgnacyjne właściwości dopiero podczas aplikacji na skórze. Obecność kompleksu CalmProtect zmniejsza i koi podrażnienia, nadając jednocześnie skórze aksamitną gładkość i miękkość.

Balsam ma delikatną, lekką konsystencję, idealną dla skóry normalnej – szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy.

Stosowanie: nałożyć na umytą i osuszoną skórę ciała, a następnie wmasować aż do wchłonięcia. Stosować codziennie, najlepiej rano i wieczorem.


Wpisy podzieliłam na 3 części z racji, że ja nie testuję, a używam produkty, więc kiedy poznam konkretny kosmetyk wtedy o nim pisze. Jaki jest więc jedwab morski? Jakbym miała go opisać jednym słowem? 
Bardzo podobny do swojego brata, czyli multi regenerujacego balsamu, ale tutaj odczuwałam bardziej delikatniejszą konsystencję. Z racji, że ja lubię ostre peelingi i po takim zabiegu, kiedy nakładam ten jedwab, moja skóra po pierwsze wpija go, po drugie staje się niesamowicie miękka, nawilżona (taka, że mam ochotę się co chwile po niej dotykać) i do tego ładnie pachnie. Ten zapach kojarzy mi się zdecydowanie z podróżami, z wakacjami, pobytem nad wodą i szczęściem! Nieraz czuję ten zapach jeszcze na pościeli. Jedwab jest dla niewymagającej skóry, czyli taką jak ja mam na ciele. Owszem zdarzają się okresy przesuszenia, to zależy od klimatu, pogody, pory roku, ale jak na obecne warunki, ten jedwab smarując zawsze po kąpieli czy prysznicu zapewniał mi nawilżenie. Jestem z niego zadowolona i jeśli marzą Wam się już wakacje poznajcie dla samego morskiego zapachu czy fajnej konsystencji z takimi ala małymi turkusowymi drobinkami, które podczas smarowania znikały i wpijały się w skórę. 

Jak oceniam całą serię?
Uważam, że jest to seria świetna na lato, ponieważ samym już morskim zapachem orzeźwia i przywołuje na beztroskie wakacje. Na inne pory roku, również jest w porządku, z racji na dobrą pielęgnację, nawilżenie. Produkty szybko się wchłaniają, więc nie musimy przeznaczać godzin, żeby się np. ubrać. Nie umiem wskazać, który produkt jest najlepszy. Wszystkie 3 oceniam po równo. Z początku obawiałam się tłustej mgiełki, ale dopóki jej nie wypróbowałam tak było, późnij zdanie zmieniłam, bo okazała się być fajna. Balsamować się lubię, więc zarówno balsam jak i jedwab są mile w mojej pielęgnacji widziani. 


Czy Wy macie swojego ulubieńca z tej trójki? 



pozdrawiam,

Donna

22 lut 2018

Sentymentalnie do Dove: kostka myjąca, uniwersalny krem.

Witam,



O produktach Dove wiele się pisze. Większość z Nas te produkty lubi i chwali. Ja również jestem ich miłośniczką. W dobie nowości kosmetycznych, gdy na rynku jest wiele nowych kosmetyków i firm, ja czasami lubię powracać do sprawdzonych i klasycznych produktów, które mogą spełniać kilka zadań jednocześnie. Kiedy często wyjeżdżam, nie zapominam o kosmetyczce. Kiedyś pakowałam kilogramy kosmetyków, teraz z każdą następną podróżą minimalizuje produkty, ale zawsze mam to co chce i potrzebuje. Przygotowując się do kolejnego wyjazdu - nastąpił we mnie jakiś sentyment do klasycznej wersji z Dove, a mianowicie kremu i mydełka. Ten zapach jestem rozpoznać zawsze i wszędzie. Jest bardzo kremowy i na pewno go znacie. 


Miłość do Dove zrodziła się u mnie jak pamiętam od mydełka w kostce, właśnie w tej klasycznej niebieskiej wersji oraz kremu. Lubię myć ręce, twarz tym mydełkiem, bo nie wysusza skóry. Na wyjazdach służy mi również jako produkt pod prysznic, bo mogę cała się namydlić, mając pewność, że moja skóra nie będzie przesuszona. Czasem mam wrażenie, że zwykłe żele pod prysznic potrafią wysuszyć skórę, a to mydełko nigdy. Przy namydlaniu piana robi się puszysta, średnio gęsta, po prostu kremowa. Skóra po spłukaniu jest miękka w dotyku, aksamitna. Krem również zaliczam do produktów kilka w jednym, mogę nim nakremować całe ciało, stopy, oraz sporadycznie buzię, bo dobrze nawilża, odżywia. Oba produkty pielęgnują, świetnie się uzupełniają. Zapach jest piękny, kremowy kobiecy. Nie muszę zabierać tony mazideł, dużych żeli na kilkudniowe wyjazdy. Uważam, że mając te dwa produkty podstawowe potrzeby zapewniam skórze. 

A Wy macie swoje dwa ulubione kosmetyki, które odświeżają, nawilżą, pielęgnują i do tego ładnie pachną? 



pozdrawiam,

Donna

21 lut 2018

Fiński design do snu - inspiracje pościeli i dekoracyjnych poszewek ze sklepu Kodemii.

Witam,



Przez ostatnie lata bardziej spotkać mnie można w sklepie typu aranżacja wnętrz, dodatki do domu, niż w drogeriach, kiedy są akcje 2+2. Od mojego remontu pokoju minęło dwa lata, a ja nadal bym wprowadzała coś z nowości. Teraz np. jestem na etapie kupowania szklanej witryny, ale oprócz takiej planowanej organizacji, co gdzie ma być przechowywane, interesuje się też akcesoriami typowo sypialnianymi, czyli jak zapewnić sobie dobry i przytulny sen, a mowa tu o pościeli i poszewkach. Na wiosnę zawsze robię generalną zmianę w kilka dobrych jakościowo nowych kompletów. To nie kosztuje majątek, a mała zmiana zawsze jest mile widziana. 

Chciałabym Wamoi drodzy czytelnicy przedstawić kilka takich ciekawych, nieszablonowych wzorów pościeli i dekoracyjnych poszewek, które mi się spodobały. Wszystkie pościele wykonane są z bawełny, jak możemy przeczytać z opisów, są one delikatne i miłe w dotyku oraz wykonane ze staranną dokładnością.


Dobór jak i kolorystyka czy jakość wykonania ma bardzo duże i ważne dla mnie znaczenie. Odkąd stałam się posiadaczką dużego, tapicerowanego łóżka preferuję klasyczne, ale i piękne, estetyczne 100% bawełniane pościele. Zasługuję, aby sen jak i odpoczynek był czymś dla mnie wyjątkowym, abym po całym aktywnym dniu mogła z przyjemnością się zrelaksować i odpocząć. Cieszę się, że w dobie aktualnych czasów tego typu zakupy można wykonywać właśnie przez internet. Ja zainspirowałam się jednym sklepem, który ceni sobie kolor, design i minimalizm. Czy znacie może Kodemii? Tak, to miejsce stworzone z pasji do prostoty, odkrywania nowego i zamiłowania do stylu życia Finów, dla których najważniejsi są ludzie, szacunek do siebie, innych oraz przyrody. To tylko tutaj są produkty zaprojektowane w Finlandii przez tamtejszych projektantów.


Wnętrze to nie tylko piękne meble, kolory, czy dekoracje, ale i dodatki jak piękne zaścielone Nasze łóżko. To ono jest wizytówką pokoju/sypialni. Najbardziej preferuję kolory stonowane, szary, biały z nutą czerni, gdyż w takich kolorach jest mój pokój. Ale kiedy już niedługo zawita do Nas wiosna i lato, mam ochotę na żywsze kolory. Fajnie, że sklep ma duży asortyment i spotkać można także wesołe kolory.



A co powiecie o poduchach i pięknych dekoracyjnych poszewkach, lubicie je? Ja uważam, że te dodatki to tak naprawdę najmniejszy koszt, a największa zmiana. Jak odwiedziłam raz koleżankę, zdziwiłam się, że znów zrobiła metamorfozę na łóżku, a ona, że tylko zmieniła nowe poszewki. Efekt z szarych na jasne kwiatowe wzory był genialny. 


Czy wybór dla Was pościeli ma znaczenie?
Czym kierujecie się przy wyborze?
Szykujecie zmianę dekoracyjnych poszewek na poduchy na wiosną?



pozdrawiam,

Donna


20 lut 2018

Balsam do ust w kulce malina i czerwone jabłko Pop Ball od Nivea.

Witam,


Tylko zadbane i nawilżone usta ładniej i zdrowiej wyglądają kiedy malujemy je kolorowymi pomadkami. Pomadki nie trzymają się dobrze ust, kiedy na nich pojawiają się suche skórki, czy są popękane. Ostatnio zdarzały się dni, kiedy z kolorowych pomadek czy błyszczyków całkiem rezygnowałam na rzecz samego nawilżenia. Pomagało mi przy tym nowe jajeczko od Nivea, a dokładnie nowy balsam do ust w kulce malina i czerwone jabłko Pop Ball. Znacie go już? Jest jeszcze w wersji miętowej, ale miętę upoluję bliżej lata :) Zapraszam Was kochani na nowy wpis! 


Co o produkcie NIVEA POP-BALL Pielęgnujący balsam do ust Malina i Czerwone Jabłko mówi producent:
Zapewnia intensywną pielęgnację i długotrwałe nawilżenie ust, dzięki formule wzbogaconej masłem shea i olejkiem rycynowym. Dla miękkich i zauważalnie gładkich ust o owocowym zapachu maliny i czerwonego jabłka.
- Formuła wzbogacona masłem shea i olejkiem rycynowym
- Intensywnie pielęgnuje i długotrwale nawilża
- Zapewnia miękkie i zauważalnie gładkie usta
- Owocowy zapach maliny i czerwonego jabłka


W jajeczku jest łatwa i wygodna aplikacja, a to za sprawą takiego dziubka. Wiadomo, że z czasem kiedy się używa to dziubek znika, ale i tak uważam, że aplikacja jest bardzo dobra, a produkt bardzo wydajny. Nawilżenie ust jest w porządku. Balsamik sunie po ustach zostawiają przyjemny nawilżający film. Usta stają się gładkie bez suchych skórek. Po pierwszym użyciu byłam już zadowolona. Jajeczko pachnie owocowo, choć mi przypomina też taką rozpuszczalną owocową gumę do żucia. Jest małe o ala różowym delikatnym dziewczęcym kolorze. Dobrze jest mieć taki produkt przy sobie i kilkakrotnie w ciągu dnia użyć. Zimno za oknem nie odpuszcza, więc nawilżenie w tych dniach ust to podstawa. Uwielbiam to uczucie kiedy nakładam balsam na usta, wtedy oprócz nawilżenia, czuję też ukojenie dla ust, a dodatkowo ten słodko-owocowy zapach sprawia, że chce się sięgać jeszcze i jeszcze po produkt. 
Podsumowując: Z Nivea do ust mam również pomadkę Original Care na zmianę używam razem z malinowym jajeczkiem, bo produkty są mega wydajne. Nie narzekam na stan ust, owszem zdarzają się suche skórki, bo i niskie temperatury, ale te produkty są zawsze ze mną i pomagają jak tylko tego potrzebuję. Polecam, spróbujcie i dajcie znać który i jaki zapach/smak Wam najlepiej odpowiada :) 


Jestem ciekawa jaką wersję już znacie malinową czy miętową?



pozdrawiam,

Donna

19 lut 2018

Cranberry Cider wosk WoodWick.

Witam,



Skończyły mi się już zapachy z wosków WoodWick, tzn. nie mam już nic nowego, ale ostatni jaki miałam i poznałam to, Cranberry Cider. Spodziewałam się, że po samej nazwie jak i po wąchaniu na sucho ten wosk średnio mi się spodoba i nie myliłam się. Tak nijak przepadam za żurawinowymi słodko-kwaśnymi zapachami, ale ten był jeszcze z namiastką przypraw korzennych, więc nieco zadowolił mój węch. Co dokładnie znajdziemy w nim? To klasyczna żurawina z dodatkiem jabłka i przypraw korzennych uświetniają ten borówkowy cydr.


Wosk sojowy WoodWick - Cranberry Cider to zmysłowa mieszanka zapachu klasycznej, świeżej żurawiny z dodatkiem jabłka oraz ostrych przypraw korzennych i borówkowego cydru. Jest to zapach nie tyle oryginalny, co na pewno bardzo elegancki, który może uświetnić nawet najbardziej wyszukane przyjęcie. Ociepli atmosferę rodzinnego spotkania, odświeży wspomnienia i przyniesie radość dla wszystkich. Pogodzi skłóconych, rozweseli i stanie się namiastką pełnej radości. Przywołaj dobrego ducha do domu. Zaproś do spotkania cierpkie owoce z korzennymi przyprawami i spraw, by przy ich pomocy zniknęły wszelkie troski. Ten zapach to zapach energii, zaproszenie do działania - ostrego, stanowczego podejmowania dobrych dla siebie decyzji, wyzwań, spełniania marzeń. Korzenne przyprawy pobudzą zmysły smaku, spowodują, że poczujesz się lepiej i jaśniej spojrzysz na życie. Ten zapach odpycha depresję, stawiając ją do kąta i zapala światło. W Twoim życiu zaświeci znowu słońce. Pozwól tylko odpocząć Twoim zmysłom przy tym niezwykłym zapachu.

Opis wosku jest piękny - można powiedzieć, że nic dodać nic ująć. Ja oceniam ten wosk dobrze, bo jest ładny, ale nie na tyle, abym go znów nabyła w drugiej sztuce. Kiedy nie ma jeszcze typowej wiosny, ten wosk na chłodniejsze dni (a raczej na wieczory) będzie pasował. Śmiało można zapraszać gości, by w oddali w tle zapalić w kominku Cranberry Cider. Jeśli lubicie zapachy żurawinowe w woskach, ale tutaj jest nieco zapach ostrzejszy, a to za sprawą przypraw korzennych, poznacie ten wosk i dajcie znać czy Wam się spodobał. Nie jest on mdły, czy kwaśny, słodki - ciężko mi to opisać, hmm jest taki spontaniczny :D fajna mieszkanka owocowo-korzenna. Do kupienia tu




pozdrawiam,

Donna

18 lut 2018

Hydro-aktywny krem do twarzy Oillan balance do cery suchej, odwodnionej i wrażliwej.

Witam,


W ostatnich dniach, kiedy panowała (i panuje jeszcze) niska temperatura na zewnątrz, moją twarz ratował Hydro-aktywny krem do twarzy Oillan balance do cery suchej, odwodnionej i wrażliwej. Typowo suchej nie mam, bo jestem posiadaczką skóry tłustej, ale ten krem okazał się być fenomenalny, bo skóra niemal, że go wpijała nie pozostawiając żadnej tłustej powłoki, czy tłustego filmu. W czasie zimowym myślę, że każdy rodzaj skóry za sprawą ogrzewania, czy niskich temperatur się przesusza i robi się  odwodniona. Osobiście na skórze tłustej ten krem u mnie rewelacyjnie się sprawdził, oraz bardzo się spodobał i pomógł. Zapraszam Was kochani na krótką recenzję.


Do cery suchej, odwodnionej i wrażliwej:
↬ zapewnia długotrwały efekt nawilżenia
↬ zapobiega utracie wody z naskórka
↬ przywraca miękkość i elastyczność

Krem długotrwale nawilża oraz wygładza suchą, odwodnioną i wrażliwą skórę. Kwas hialuronowy wiążąc wodę w głębszych warstwach skóry, przywraca odpowiedni poziom nawilżenia. Olej z ogórecznika lekarskiego intensywnie odżywia skórę, przywracając jej elastyczność i gładkość. Masło shea odbudowuje barierę hydrolipidową naskórka, wzmacniając naturalny system ochronny skóry. Witamina E neutralizuje działanie wolnych rodników, chroniąc skórę przed przedwczesnym jej starzeniem. D-pantenol łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

Stosowanie: Codziennie rano i wieczorem nanieść niewielką ilość kremu na oczyszczoną skórę twarzy (omijając okolice oczu), szyi i dekoltu. Zalecenia: Przeznaczony do cery odwodnionej, skłonnej do podrażnień i reakcji alergicznych. Do stosowania pielęgnacyjnego w przebiegu schorzeń dermatologicznych (AZS, łuszczyca, trądzik) oraz po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej.


Lubię kremy w pojemniczkach do twarzy, ten jednak jest w miękkiej tubce, odkręcany normalnie na zakrętkę. Otrzymałam go na jednym ze spotkań blogerek jakoś rok temu. Z początku średnio byłam za nim, bo wiedziałam, że ja nie mam suchej skóry, a tłustą, czasami tylko miejscami się przesusza, czy robi się wrażliwa. Jak widać nie tylko suche skóry potrzebują nawilżenia, ale i tłuste też. Podoba mi się, że krem nie ma w ogóle tłustej, ciężkiej konsystencji, a przyjemnie lekką, ale dobrze nawilżającą. Krem jest bezzapachowy, co również jest na plus. Nie podrażnia skóry, nie lepi się, dobrze nawilża i odżywia. Przeznaczony jest w przebiegu schorzeń dermatologicznych jak AZS, łuszczyca, trądzik i dla wszystkich, którzy są po zabiegach medycyny estetycznej. Krem po zastosowaniu pozostawia miękką skórę w dotyku, bez przesuszonych skórek. Sprawdza się pod makijaż. Kilka razy użyłam go nawet między palcami u rąk, gdzie skóra była mega łuszcząca - od razu ten krem pomógł, skóra wpiła go i od razu mogłam pracować na komputerze, bo nie czułam nawet, że mam pokremowane dłonie :)

  
Dawno nie miałam tak dobrego kremu. Skończyłam go bardzo szybko, aż teraz muszę przeciąć tubeczkę, by wydostać krem który znajduje się jeszcze gdzieś na ściankach. Z początku byłam za nim tak średnio, a teraz jestem na wielkie tak. Używacie produktów hipoalergicznych? Znacie kosmetyki Oillan?




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...