26 mar 2017

Szampon codzienny Pilomax Daily Wax - łagodny dla skóry głowy.

Witam,



Zużywam zaczęte produkty do włosów i choć zawitało u mnie ostatnio sporo nowości - to jednak zużywam za koleją i za datami ważności szampony. Oczywiście kusi mnie otworzenie czegoś nowego, ale jestem twarda i nowości muszą chwilkę niestety poczekać. Szampon, który aktualnie poznałam to szampon codzienny do przetłuszczających się włosów i skóry głowy Pilomax - Daily Wax wodna mięta, łopian, lukrecja. Wraz z szamponem używam Odbudowujący balsam-maska łopianowa z Elfa Pharm (swoją drogą jest to moje drugie opakowanie)


Moja opinia:
Produkty Pilomaxu u mnie przeważnie się sprawdzają. Lubię je. Tego szamponu jeszcze nie miałam, więc od kilku tygodni jest u mnie na stałe w łazience. I choć myślałam, że szybko go zużyję, po takiej przezroczystej butelce myśląc, że to będzie taka dość mocno lejąca się konsystencja, a tu całkiem się pomyliłam, bo konsystencja należy do gęstych i ciężko się wydostających z opakowania. Do tego szampon potrzebuje też zmieszania z bardzo dużą ilością wody, by pojawiła się piana i go tak 'rozruszać'. Ogólnie szampon jest bardzo łagodny i delikatny. Nie podrażnia skalpu, włosy po umyciu są odświeżone, miękkie w dotyku. Moje włosy są też cienkie, dlatego takie szampony u mnie się sprawdzają, bo nie są obciążone. 
 Myślę, że szampon nie sprawdzi się u gęstych czy takich ciężkich włosów, natomiast u delikatnych jak najbardziej tak. Czy po szamponie zauważyłam, aby włosy mniej się przetłuszczały? hm sama nie wiem, ale chyba nie. Wraz z szamponem jak wspomniałam wyżej używam maski łopianowej, o niej można już przeczytać na blogu. Również jest to tego typu maska-balsam co nie powoduje u mnie obciążenia, więc produkty łopianowe u mnie się sprawdzają. Szampon i balsam/maska towarzyszą mi tak co drugi dzień lub codziennie, zależy. Oba produkty zaliczam do łagodnych, a przy mojej wrażliwej skórze głowy staram się dobierać łagodne i lekkie produkty. One takie są. 


Na koniec dwa produkty z lewej z którymi przeżywam kryzys i nie mogę ich skończyć i chyba nie skończę, po co się męczyć :(  Też tak macie, że na początku używania wydaje Wam się, że produkt jest dobry i oceniacie go pozytywnie, ale z czasem zaczyna szkodzić niż działać dobrze? W lutym pisałam o Macadamia Oil z serii Loton Spa&Beauty, drażni mnie w nim dalej naperfumowany zapach i jak nakładam go niezależnie ile (mniej czy więcej) i ile trzymam na włosach to włosy źle na niego zaczęły reagować bo stają się bardzo oklapnięte i takie nijakie. Natomiast Ultimate Resist ekspresowa odżywka regeneracyjna Gliss Kur również zrobiła się dziwna, włosy tylko dzień wytrzymują na niej dobrze, na drugi są już strączkami. 


Podsumowując:
Po olejek loton i spray Gliss Kur już nigdy nie sięgnę.
Po balsam-maskę Elfa Pharm chętnie ją jeszcze przygarnę.
Po szampon Pilomax nie, z racji że mam następny jak się nie mylę również z Pilomaxu do zużycia :) więc najbliższe tygodnie spędzę z Pilomaxem, a dopiero później zabieram się za nowości, które zawitały do mnie z początkiem roku m.ni serię Basil Element, której się nie mogę doczekać.
Co u Was obecnie do pielęgnacji włosów można spotkać?



pozdrawiam,

Donna

25 mar 2017

3w1 żel myjący + peeling złuszczający + maska regulująca Under Twenty Anti Acne.

Witam,


Miałam raz próbkę tego produktu o którym chcę dziś napisać. Bardzo mi wtedy przypasowała, dlatego aktualnie mam teraz pełnowartościowe opakowanie i nie patrzę, że jest to produkt Under 20 z serii Anti Acne 3 w 1: żel myjący, peeling złuszczający, maska regulująca. Produkt bardzo dobrze radzi sobie z moją tłustą cerą, tak dobrze ją oczyszcza, że nie ukrywam, ale od czasu do czasu sięgam po te produkty, mimo, że nie są do mojego wieku.


Potwierdzona skuteczność innowacyjnego połączenia 3 kosmetyków w 1 formule. Zależnie od zastosowania, daje efekt:
* efekt żelu myjącego: dla głębokiego oczyszczenia
* efekt peelingu złuszczającego: dla skutecznego odblokowania porów, złuszczania martwego naskórka
* efekt maseczki: długotrwałe matowanie, regulacja przetłuszczania skóry 


Moja opinia:
Dla mnie produkt ten ma same zalety. Chodzi przede wszystkim o dobre oczyszczanie, a i to, że jest bardzo wydajny. Stosuję go jako żel myjący i peeling, jako formę maski już niekoniecznie. Używam codziennie, choć na opakowaniu pisze, żeby używać 2-3 w tygodniu. Nie trę zbyt mocno, dlatego moja skóra dobrze reaguje przy codziennym jego stosowaniu. Z dnia na dzień robi się bardziej gładsza. Zaskórniki w moim wieku również się zdarzają, ale nie jest ich dużo, zazwyczaj jak zapcha mnie jakiś krem czy podkład to ten produkt radzi sobie z takimi niedoskonałościami. Po wszystkich make'upach pudrach, różach itp. takie oczyszczenie na noc daje mi pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona. Wyczuwalne drobinki są takie jak piasek, małe ale jest ich dużo. Choć konsystencja produktu jest kremowa to drobinki są nawet ostre. Razem z płatkiem do twarzy z Donegal to mój pierwszy krok w oczyszczaniu. 


Produkt nie polecany dla skóry suchej i wrażliwej, dlatego ja polecam dla skóry mieszanej/tłustej. Jeśli lubicie takie zdzieraczki to ten pomimo nazwy i przeznaczenia dla nastolatek warto spróbować nie zależnie od wieku. 



pozdrawiam,

Donna

24 mar 2017

Naturalne mydła w kostce Enklare.

Witam,


Miałam okazję poznać w marcu dwa mydełka w kostce Enklare:
- Naturalne mydło White Soap - Naturalne mydło Heart Soap
...a to za sprawą krakowskiego spotkania blogerek, gdzie były one wśród upominków. Takie najmniejsze, a zarazem urocze upominki robione ręcznie, do tego będące naturalne - najbardziej mi się podobają i wzruszają. Lubię każdy rodzaj mydeł, czy to w kostce, w płynie czy w piance. Zresztą nieraz o tym już pisałam. Staram się jednak unikać zwykłych drogeryjnych mydeł, które tylko powodują wysuszanie skóry. Po mydełka naturalne chętniej teraz sięgam. Jakie więc są mydełka Enklare? Miałam je pierwszy raz, dlatego byłam ciekawa jak się u mnie spiszą. Tak samo jeśli chodzi o firmę to wcześniej o niej nie słyszałam.

Marka Enklare Natural Cosmetics powstała z fascynacji tworzenia kosmetyków inspirowanych naturą. Naszym celem jest by były one proste w recepturze, najwyższej jakości oraz dostępne dla każdego - tak możemy przeczytać na stronie owej firmy.


Co o mydełku White Soap mówi producent?
"Doskonale nadaje się ono do mycia twarzy, również do zmywania makijażu. To mydełko ma charakter typowo marsylski, idealnie nadaje się do skóry wrażliwej, naczyńkowej, suchej, trądzikowej, tłustej i problematycznej oraz normalnej. Wspomaga regenerację komórek skóry oraz łagodzi podrażnienia. Zawiera aż 70% olejków roślinnych. Dwutlenek tytanu zawarty w mydle White Soap ma przede wszystkim delikatne działanie wybielające. To mydło może być również stosowane do delikatnego prania np. bielizny i ubranek niemowląt, ponieważ nie wywołuje reakcji alergicznych. Starte wiórki świetnie sprawdzają się przy odplamianiu kołnierzyków i białych koszul. Dla dzieci od 4-tego miesiąca życia. Mydła Enklare są ręcznie robione, dlatego poszczególne kostki mogą różnić się między sobą wyglądem"


Moja opinia:
Robiąc zdjęcia i ściągając z mydełek folię - pierwsze co robi blogerka? tak - to wącha 😊 i ocenia zapach. No cóż zapach szczerze mówiąc mi się nie spodobał. Właściwie go nie ma - jakby mydełka były bezzapachowe. Oczywiście po tym fakcie nie skreśliłamydełek tylko zaczęłam używać i dać im szansę. Lubię jednak jak mydełko ładnie pachnie i pozostawia taką pachnącą mgiełkę na skórze - tutaj tego nie ma, ale z czasem się przyzwyczaiłam i do tego brakującego zapachu. Chociaż mogę napisać, że mydełka pachną po prostu naturalnością. 

Zaletą natomiast tych mydełek jest ich pielęgnacja:
mydełka nie wysuszają skóry
- szybko i dobrze się pienią przy kontakcie z wodą
- piana jest delikatna, a zarazem taka kremowa i treściwa
mydełka nie miękną szybko na mydelniczce
- nadają się zarówno do mycia buzi czy całego ciała
- z początku są kanciaste przy mydleniu, ale z czasem trzymanie ich w dłoni robi się wygodniejsze

Producent zapewnia, że można zmywać również makijaż - tego nie robiłam i nie zrobię. Od tego mam płyny micelarne i inne produkty do zmywania. Nie mniej jednak po umyciu mydełkiem twarzy - skóra jest dobrze oczyszczona i nawilżona. Tak - mydełko nie wysusza! To plus bo zawiera 70% olejków roślinnych. Teraz jeśli miałabym wybrać drogeryjne a pachnące mydełko, a bezzapachowe a naturalne to wybieram oczywiście, że naturalne!  Serduszkowe mydełko Heart Soap jest bardzo podobne do White, różni się wyglądem i może być fajnym prezentem dla kogoś bliskiego


Znacie te mydełka?
Lubicie takie naturalne i ręcznie robione?


pozdrawiam,

Donna

23 mar 2017

Wiosna z Zalando - moje zamówienie.

Witam,



Dostałam się do projektu Wiosna z Zalando, które organizuje trnd. Jako Ambasador dostałam w poniedziałek startowy zestaw z bonem na wartość 100 zł do wykorzystania w owym sklepie on line + 5 kuponów na 20% zniżki dla przyjaciół i znajomych oraz kilka innych rzeczy. O tym co było w zestawie pokazywałam na fb blogowym.

Ogólnie sklep Zalando nie należy do tanich i wybrać coś na kwotę 100 zł nie jest takie proste, jeśli chodzi np. o mnie i mój rozmiar, oczywiście można zamówić wszystko, ale jeśli kwota przekroczy kwotę bonu, to się dopłaca. Tak się składało, że to co mi się podobało znacznie przekraczało 100 zł. Zdecydowałam się jednak na jasno-niebieską bluzę Twintip w rozmiarze XS. Bluza okazała się na mnie idealna i nie muszę jej wymieniać na inny rozmiar. W dotyku jest również bardzo przyjemna. W środku ma mięciutki jakby polarek ale cienki, bo bluza nie należy do ciepłych bluz na zimę, ale taką w sam raz na wiosnę. Wybrałam ją z myślą na wygodne ubranie do samolotu, by czuć się dobrze w czasie podróży. A nowa podróż już niebawem, więc bluza na pewno się przyda na chłodniejsze majowe poranki, czy wieczory. Ma też kaptur i fajne kieszenie, do których można schować telefon czy chusteczki higieniczne. 


Moja sesja sam na sam z aparatem, bo nie miałam nikogo do pomocy, a że wczoraj było ciepło na polu to skorzystałam ze słonecznej wiosennej chwili. Bluza przyszła bardzo szybko - nie spodziewałam się, że aż tak szybko co oczywiście bardzo mnie cieszy, zarówno obsługa sklepu jak też i miły kurier spisali się rewelacyjnie. 


Jak Wam się podobam ja w roli stylizacji na sportowo i moja nowa bluza? Może chcecie więcej takich wpisów o stylizacjach i co nowego w mojej szafie? Jeśli ktoś chce kupon ze zniżką na 20% odstąpię jeden więc czekam dziś w komentarzu na informację :) ps. przez jakiś czas byłam na Waszych blogach mniej dostępna, ale już wracam i lecę nadrabiać co u Was słychać :) 

blooper :D 
ach ten kiciuś, zawsze pojawia się jak zaczynam robić zdjęcia i przeszkadza łasząc się domagając się miziania :D



pozdrawiam,

Donna


22 mar 2017

Wiosna, lato, zima fluidy kryjąco-matujące my Color Code od Lirene.

Witam,



Do tej pory poznałam jak i użyłam sporo fluidów do twarzy. Nie wszystkie jednak, czasem kupowane w ciemno, czy te które dostałam były odpowiednio dobrane do mojej skóry, jej odcienia, barwy itp. Zdarzyło się, że miałam czasem za ciemny czy za jasny odcień. W ofercie Lirene mamy natomiast oddzielne odcienie fluidów kryjąco-matujących my Color Code Make Up do każdego typu urody. Czy Wy wiecie jakim typem urody jesteście? Ja na pograniczu lata i zimy - tak mi wyszło w teście jaki raz miałam przeprowadzany pod kątem Pani wizażystki na pewnym szkoleniu. Moje kolory to kolory zimne. 


Od marki Lirene już dawno temu dostałam do przetestowania 4 odcienie, czyli każdy typ urody: wiosna, lato, jesień, zima. Niestety jak dałam siostrze odcień Jesień, tak ani słychu, ani widu po fluidzie, po recenzji, czy jej opinii na temat owego produktu. Nic 😒 przykro mi zawiodłam się. 
mnie z fluidami to wygląda tak, że jeżeli mi coś przypasuje, to staram się zużyć to do końca, niż otwierać inny, nowy. Z reguły na fluidach termin używania to 6 miesięcy, więc jakbym pootwierała większość czy wszystko to co mam, to nie zużyłabym tego tak szybko i wszystko w 6 miesięcy. Chyba, że minie te 6 miesięcy, a ja nie zużyje danego fluidu to wtedy otwieram już nowy. Staram się pilnować tych terminów jeśli chodzi o fluidy, niż nakładać coś co zaczyna się rolować, zmieniać barwę czy zapychać. Wiedziałam, że te fluidy czekają na mnie, ale całkiem o nich zapomniałam :D i używałam czegoś innego. W ofercie Lirene fluidy te są cały czas dostępne - więc zawsze można coś wybrać dla siebie, bo ich cena również zachęca - tylko 19,99 zł np. ↬ sklep.lirene.com


Starałam się, aby kolory fluidów pokazać w świetle do słońca i  w świetle naturalnym. Poszczególne odcienie różnią się już na pierwszy rzut oka. Jak dla mnie najlepszy okazał się odcień lato. Co prawda jest tutaj najciemniejszy, ale do mojego odcienia skóry okazał się być idealny, choć nie uważam, abymiała zbyt mocną opaloną teraz buźkę (może zjadanie marchewki na surowo daje o sobie znać :D)


Odcień wiosna na twarzy u mnie był za żółty, wpadający też jakby w pomarańcz. Pozostawiał też smugi i plamy - nie, nie dla mnie, nie pasował po prostu. Odcień zima był znowu za blady. To bardzo jasny odcień, zdecydowanie na zimę nadający się super. W ostateczności jako taki krem bb na dzień, gdy nigdzie nie wychodzę mógłby być, ale tak na wyjście poza domem to już za blado bym się w nim czuła. Lato było odpowiednie. Odcień opalony, zakrywający niedoskonałości. Przypudrowany pudrem, razem z różem na polikach ładnie prezentował się w całości już po skończonymakijażu. O jesieni natomiast nie wypowiem się, bo fluid przepadł u siostry.


Co wyróżnia poszczególne typy urody, tak w skrócie, można przeczytać i zapoznać się na opakowaniach. To przydatne informacje jakie umieścił na nich producent. Podoba mi się również to, że fluidy posiadają kartoniki. To większa pewność, że np. w Rossmannach nie są otwierane ich tubki. 


Fluidy kryjąco-matujące my color Code są lekkie w swojej konsystencji, ale aplikacja ich wymaga wklepania, bo rozsmarowanie jest nieco dłuższe niż przy innych fluidach. Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucie przy tej aplikacji hmm ;)  moim przypadku używam tylko na stałe lato, bo wiosna z zimą są nie dla mnie. Lato dobrze kryje, ale słabo matowi. Nie wytrzymuje nawet kilku godzin, bo widzę ten błysk na całej twarzy. Choć przy innych fluidach z Lirene, czy Dr Irena Eris jakie mam obecnie otworzone błysk po iluś tam godzinach mam tylko na czole, to w tym przypadku po my Color Code błyszczy się cała twarz. Pozostają jedynie poprawki i częstsze pudrowanie/matowienie. 


Fluid kryjąco - matujący WIOSNA cream vanilla
Fluid kryjąco - matujący LATO cool sand
Fluid kryjąco - matujący JESIEŃ warm gold
Fluid kryjąco - matujący ZIMA pink porcelain


Nowe fluidy Lirene my Color Code zostały stworzone w oparciu o koncepcję kolorystycznych typów urody, aby ułatwić znalezienie idealnego odcienia, który podkreśli piękny, nieskazitelny wygląd cery.


Musicie koniecznie zapoznać się i wybrać dla siebie odpowiedni fluid i porę roku :)





pozdrawiam,

Donna

21 mar 2017

Maseczko-peelingi z linii Natura Care.

Witam,



Maseczki/peelingi do twarzy stosuję systematycznie. Jak nie wykonam takiego dodatkowego domowego zabiegu to czegoś mi brakuje. Poznane przeze mnie niedawno 4 rodzaje maseczko/peelingi z linii Natura Care jak na warunki domowe i na podstawową pielęgnację skóry na twarzy spisały się dobrze. Są one podwójne 2x5 ml, więc po dwa razy każdą taką saszetkę możemy spokojnie użyć lub zabrać na wyjazd. Ja podzieliłam sobie i część zrobiłam w domu, część przygotowana została właśnie na wyjazd. 


DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY:
"Maseczka-peeling do cery suchej i normalnej. Delikatnie oczyszcza i wygładza skórę, poprawia jej koloryt. Zawiera drobinki ryżowe, które naturalnie oczyszczają cerę, dogłębnie nawilżający olej migdałowy oraz bogate w witaminy i w cenne kwasy tłuszczowe masło Shea."


Opinia:
Moja skóra lepiej toleruje peelingi gruboziarniste, niż drobno, ale kiedy pojawiają się suche skórki (bo skórze tłustej również się to zdarza w okolicach nosa np.) to wolę coś delikatniejszego. Faktycznie drobinki przy owym peelingu są drobne, ale wyczuwalne. Delikatnie złuszczają martwy naskórek, przez co skóra w dotyku robi się miękka i gotowa do wklepania nawilżającego kremu. Peeling też przyjemnie pachnie. Ogólnie oceniając ten peeling jak na moje potrzeby jest jednak za słaby. 


ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY:
"Maseczka-peeling do skóry wrażliwej i naczynkowej. Delikatnie oczyszcza i wygładza cerę, bez konieczności tarcia. Zawiera papainę, która pomaga w rozjaśnieniu przebarwień, działający matująco i ujędrniająco ekstrakt z nasion kasztanowca oraz wygładzający naskórek ekstrakt z aronii."


Opinia:
Po peelingi enzymatyczne rzadko sięgam, aczkolwiek jak już taki się natrafi to chętnie od czasu do czasu dla odmiany lubię zastosować. Wcześniej jak takie używałam, to czułam, że nie do końca mam skórę dobrze oczyszczoną - ja potrzebuję czegoś mocniejszego, co nie tylko usunie sebum, ale i dobrze oczyści. Owy enzymatyczny peeling okazał się łagodny. Jednak wole coś bardziej konkretniejszego. 


NAWILŻAJĄCA MASECZKA DO TWARZY:
"Maseczka odpowiednia do każdego typu skóry. Intensywnie nawilża, rozświetla i uelastycznia. Wzbogacona o, bogaty w cenne antyoksydany, olej arganowy, pobudzający jędrność skóry kwas hialuronowy i działającą łagodząco algę czerwoną, będzie idealnym produktem poprzedzającym krem lub serum."


Opinia:
Maseczki nawilżające uważam, że powinny znaleźć się w każdej kosmetyczce, nie zależnie od rodzaju skóry. Lubię maseczki zmywać i zawsze to robię, nawet jak pisze żeby pozostawić całkiem do wchłonięcia lub zebrać resztki wacikiem. Tutaj też zmyłam. Co prawda cała maseczka, praktycznie się wchłonęła, ale zmycie takiego tłustego filmu z twarzy muszę jednak wykonać. Makijaż po użyciu tej nawilżającej maseczce zdecydowanie lepiej wyglądał. Dawka nawilżenia skóry zrobiła swoje.


4 przyjemniaczki, 4 inne wersje dla różnych typów skór, bo każda ma inne potrzeby. Każda o innym ładnym i przyjemnym zapachu. ps. zdjęcia wykonałam wcześniej przed używaniem saszetek, kiedy przygotowałam wpis po ich użyciu zobaczyłam, że mam dwa razy zdjęcie maseczki nawilżającej, a nie mam peelingu gruboziarnistego :( Peeling gruboziarnisty okazał się być najlepszy z nich wszystkich dla mnie, gdyż jest do skóry mieszanej/tłustej/trądzikowej. Drobinki ostre, dość mocno wyczuwalne idealnie oczyściły twarz. To jest to co najbardziej lubię. Ogólnie podsumowując: zarówno maseczka nawilżająca, jak trzy różne peelingi nie uczuliły mnie, ani nie podrażniły. Peeling gruboziarnisty przy masażu dawał lekko czerwoną skórę, ale szybko powróciła ona do normalności. 


Maseczek z tej linii jest więcej, ja poznałam tylko 4, co prawda więcej peelingów niż samych maseczek, ale i tak sprawiło mi to przyjemność w ich stosowaniu. Lubię takie rozwiązanie w saszetkach, wtedy poznam dany produkt i zobaczę czy warto go kupić np. w większej wersji o ile jest produkowany np. w tubkach o większych pojemnościach. Producentem tych maseczek jest Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona. Znacie już te maseczki i peelingi? Zmuszacie się do robienia maseczek czy tak jak ja weszło Wam w to w nawyk, że maseczka/peeling musi być! 



pozdrawiam,

Donna

20 mar 2017

Dlaczego sztuka pełna jest golasów? wyd. PWN Susie Hodge.

Witam,


Książkę miałam zabrać do samolotu, bo po obejrzeniu jej wstępnie pomyślałam, że szybko się z nią zapoznam i ją przeczytam, a i czas w podróży szybciej minie. Ale, gdy jednego wieczoru wzięłam ją do ręki to już się od niej nie oderwałam, bo bardzo mnie wciągnęła i zaciekawiła. Książka Susie Hodge - Dlaczego sztuka pełna jest golasów? to dość niespotykany tytuł, a i sama forma jak i przekazana w niej treść z ilustracjami jest inna niż wszystkie książki z dziedziny o sztuce. Sztuka nie jest trudnym działem nauki, aczkolwiek jest bardzo specyficzna, wrażliwa i ją po prostu się czuje, albo i nie ;) Czy znacie już tą książkę? Czy Wasze dzieciaki zainteresowałyby się taką dziedziną?


Można powiedzieć, że w książce mało jest treści samej w sobie, a więcej zdjęć. A może po równo? Hm, mi się wydaje, że jednak więcej jest zdjęć - w sumie, to dobra alternatywa, by zainteresować dziecko. Książka pisana językiem dzieci jak i dla dzieci, ale nie tylko, bo dorośli również mogą przestudiować ową pozycję. Odpowiada ona na najważniejsze pytania dotyczące praw, którymi rządzi się sztuka. Ja ze sztuką nie wiele mam wspólnego na co dzień, ale jak czytałam i oglądałam poszczególne rozdziały/zdjęcia to przypominały mi się te lekcje plastyki w szkole podstawowej, gdzie właśnie tam pierwszy raz miałam kontakt ze sztuką/malarstwem/rzeźbą. Wtedy również nasuwały mi się różne pytania, a dlaczego to tak, a czemu to tak...? Owa książka ukazuje i prezentuję sztukę od malowideł naskalnych do czasów współczesnych. Zawsze nurtujące Nas pytania:
Dlaczego sztuka pełna jest golasów? Dlaczego to wszystko jest płaskie? Po co te wszystkie owoce? Dlaczego dzieła sztuki są takie drogie? Dlaczego ludzie właściwie zajmują się sztuką? Autorka właśnie w tej pozycji odpowiada na te pytania sięgając do różnych epok. Może dla dzieciaków część będzie niezrozumiała, bo ja np. wszystkiego nie rozumiałam - przyznam się, ale na pewno książka jest wciągająca. Dużo robią zdjęcia, które ułatwiają wyobrazić sobie coś i nadają taki obraz całości. Fajnie się czyta coś, po czym możemy to obejrzeć na zdjęciu. Ja czytałam książkę sama, ale wspólnie i razem ze swoimi pociechami to super pomysł - bo dzieci w czasie czytania zawsze o coś nowego pytają. 


No właśnie czy są jakieś brzydkie pomniki?


Dla zainteresowanych jak i dla wszystkich, którzy chcą poznać podstawowe zagadnienia związane ze sztuką - ale w formie dla dzieci w wieku szkolnym - polecam jak najbardziej ową pozycję ↬ KLIK ↫ Może to być też super prezent, bo książka ma twardą i solidną oprawę, a okładka na pewno wzbudzi zainteresowanie nie jednego młodego czytelnika.




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...