7 kwi 2021

Bo życie jest za krótkie na nudne skarpety! Many Mornings, skarpetki nie do pary.

Witam,



Kiedy zawitało do Nas kilka cieplejszych i słonecznych wiosennych dni, od razu poczułam więcej energii i uśmiechu na twarzy. U mnie na południu Polski nawet temperatura wzrosła powyżej dwudziestu kilku stopni i to w cieniu, więc po długiej zimie, doczekałam się w końcu cieplejszych chwil na zewnątrz. I choć dalej wokół można powiedzieć, że jest pesymistycznie, jeśli chodzi o pandemię, to przez ten miniony rok myślę, że każdy dostał pewną lekcję do przemyśleń. Ja od zawsze staram się czerpać radość z każdego dnia i cieszyć z małych rzeczy, więc jestem nastawiona do życia optymistycznie!

Optymistycznie tak jak Many Mornings, który, produkuje kolorowe i fantastyczne skarpetki nie do pary. Nie do pary? Tak, nie do pary! To skarpetki stopki, długie modele, dziecięce, czy baleriny, o niespotykanych wzorach, które w strukturze na dwóch stopach tworzą jedną całość. A to psikus i to wcale nie na prima aprilis, który był kilka dni temu. 


Ile razy zdarzyło Wam się kochani szukać jednakowych skarpetek po praniu, a ile w czasie prania zjadła Wam pralka? To od wieczny problem nie od dziś znikających skarpet myślę, że w niejednym domu. Pracując kiedyś w sklepie z bielizną, gdzie był też dział skarpetkowy nieraz pakowałam do wysyłki po wiele, wiele sztuk skarpet, myśląc nieraz po co komu tyle skarpet. Ha :) Sama lubię też przecież skarpetki, czy stopki, ale kiedyś wybierałam zazwyczaj białe bez wzorków, klasyczne, gładkie - ale odkąd przyszła moda na kolorowe skarpety nawet do męskich garniturów, mój świat skarpetkowy zmienił się - i im bardziej wyszukane, nieszablonowe wzory tym bardziej mi się takie podobają. Wystarczająco mamy teraz na ulicach miast smutku, gdzie obecnie widzimy tylko spojrzenia wzroku spod maseczek. Brak komunikacji twarzą w twarz, izolacja w domach itp. prowadzi Nas nieraz do depresji, którą ukrywamy. Wychodząc jednak na miasto, do sklepu, apteki takie skarpetki nie do pary mogą ożywić stylizację, dodać barw, koloru -  a nam dodać zadowolenia i lepszego humoru. Coś w tym jest, bo kolory wpływają przecież na nastrój.


Szukając więc czegoś nowego na wiosenno-letni sezon wycieczkowy, czy też do codziennych stylizacji domowych i nie tylko, trafiłam na takie kolorowe skarpetki nie do pary. Wybrałam kilka fantastycznych wzorów, które mi się spodobały, dlatego chętnie Wam je właśnie dziś kochani tutaj zaprezentuję. Oferta sklepu jest naprawdę bogata i tak różnorodna, że każdy poszuka tam coś dla siebie. Motyw artystyczny, jedzenia, świąteczny itp. od rozmiaru dziecięcego 23 po dorosły duży nawet 46.


Ja przede wszystkich wybrałam coś z motywem zwierzęta. Kocham koty i sama jestem posiadaczką dwóch czarnych pupili, więc nie mogłam przejść obojętnie wśród takiego wzoru. Wersja zabawny kot jest zarówno w formie stopek jak i w długich skarpetach. Stopki pojawiły się w sumie niedawno w ofercie, a to za sprawą, że 17 lutego obchodzony jest dzień kota! Ja więc skusiłam się na stopki. Różowe odcienie, a na nich biało- czarne kociaki, czy też na drugiej stopie jeden duży kocur, to propozycja dla wszystkich fanów mruczadeł i miękkich ich futerek. 


Koty mi towarzyszą wszędzie, na poduszkach, kubkach, obrazach - chyba mam kota na punkcie kota, ale taka już jestem, więc skarpetki w garderobie też musiały być. Ten wzór jest więc dla mnie szczególny, polecam go dla wszystkich kociar. 


Drugie skarpetki nie do pary wybrałam o wakacyjnym kryptonimie - Aloha Vibes - dzięki którym można poczuć klimat hawajskiej plaży na... własnych stopach! O jak mi się marzą już wakacje w tropikach, albo wyjazd na lazurowe francuskie wybrzeże. Skarpetki z tym motywem są bardzo urocze i takie wakacyjne. Może to jeszcze nie ich pora na wakacje, ale sezon zbliża się oj zbliża. 


Kolejny wzór to już skarpetki z motywem budowlanym dla mojego pracusia i złotej rączki. To także ciekawa propozycja na prezent dla brata, taty, czy przyjaciela, który lubi majsterkować i czuć się, że jest w czymś najlepszy, jeśli chodzi o te sprawy tu coś przykręć, tam przybij, tu napraw itd. Chociaż niektórzy twierdzą, że skarpetki to nudne prezenty dla facetów, lub nie powinno ich się wcale dawać, to ja uważam, że skarpetki takie, które się wyróżniają, lub są ładnie zapakowane są świetnym pomysłem. Taki zestaw skarpet wcale nie będzie nudnym prezentem, a zaskoczy osobę. 


Następne moje skarpetki stopki to motyw pszczółek i paseczków żółto-czarnych. Miód na serce dla wszystkich, którzy lubią przełamywać słodycz ubioru dowcipem i plastrem koloru. Skarpetki we wzory pszczelarskie to odrobina słodyczy na każdy dzień. 


Może być zabawnie i śmiesznie, a najważniejsze to mieć do siebie dystans i poczucie humoru.


Na koniec zostawiłam coś słodkiego i miłosnego. Aaa nie!! Walentynki już były, ale miłość jest obecna przecież na co dzień, więc nie trzeba czekać do 14 lutego by ją słodko wyznawać. Długie skarpety w kształcie czerwonych i słodkich lizaków, a na drugiej stopie napis love to każde dziecko i dorosły może nosić niezależnie od wieku. 


Zrobiło się słodko, tak dziewczęco, serduszkowo - a kto powiedział, że musi być cały czas poważnie? 
Życie jest za krótkie na nudne skarpety!


W tym zwariowanym skarpetkowym szale kolorowych skarpet ciekawostką jest to, że firma robi coś bardzo pożytecznego i wielkie brawa za to, bo kiedy kupujemy skarpetki Many Mornings wspieramy potrzebujących, ponieważ 5% trafia na cele charytatywne.
Ja jestem pod wrażeniem jeśli chodzi o pomysł na takie produkty. To coś innego, oryginalnego i wyróżniającego się na tle innych zwykłych skarpet. Ekipa Many Mornings to pozytywni ludzie tworzący z pasją, są odważni, nie boją się łamać zasad, przez co są szczęśliwi, że mogą sprawiać uśmiech na naszych twarzach. Oprócz zamówień skarpet online szukajcie stanowisk w galeriach handlowych na tak zwanych wyspach w większych miastach w Polsce. Gdańsk, Łódź, Szczecin, Poznań, Warszawa, Kraków - czeka na Ciebie, wpadnij na zakupy i przybij załodze piątkę. 



A czy Wam kochani, podoba się pomysł na takie szalone skarpetki nie do pary?
Lubicie odrobinę szaleństwa, wyróżniać się, mieć do siebie dystans, bawić się w wolnym czasie, czy jednak stawiacie na białą gładką lub ciemną klasykę lub wybieracie modele, gdzie na pół stopy bije logo marki chcąc pochwalić się tylko przed znajomymi?



pozdrawiam,
Donna 

6 kwi 2021

Promienny, kwiatowo-drzewny zapach Daisy Marc Jacobs.

Witam,



Ale nam pogoda robi psikusa, był już słoneczny powiew cieplejszej wiosny, a tu nagle biały puch śniegu. Czy u Was także zrobiło się biało? Nie mniej jednak myślę, że to chwilowe i znów szybko pojawi się zielona wiosna, bo mam już przygotowanych kilka lekkich, kwiatowych zapachów na najbliższe dni. Na ten moment wybrałam promienny, kwiatowo-drzewny zapach Daisy Marc Jacobs. To moja kolejna woda toaletowa od MJ, bo wcześniej znałam i mam już inne flakoniki z tym kwiatowym akcentem.

Za co lubię te zapachy? Jest kilka powodów - pierwszy z nich to oczywiście przepiękne flakoniki, a w szczególności zatyczki/zakrętki w kształcie kwiatów. To ten niewielki szczegół wyróżnia te perfumy z tej marki, bo inne wersje zapachowe także mają podobne urocze zakrętki, a różnią się tylko kolorem flakoniku i nazwą. A drugi powód to przepiękne skrywane w tych flakonikach zapachy, które są bardzo kobiece, kwiatowe i stworzone na cieplejsze dni.


W nutach zapachowych jest wszystko to co lubię, m.in liście fiołka. Lubię zapach tego kwiatu, więc koniecznie chciałam poznać ten aromat. A co innego jeszcze tu spotkamy?

Głowa: poziomki leśne, liście fiołka, czerwony grapefruit
Serce: fiołek, jaśmin, gardenia
Podstawa: wanilia, białe drzewo, piżmo
Grupy zapachów: kwiatowe, drzewne


We wstępie zapachu przeplatają się akordy owoców leśnych, intensywny zielony aromat liści fiołków i świeże nuty soczystego grejpfruta. Po chwili do głosu dochodzi eleganckie kwiatowe serce z fiołkiem, jaśminem i gardenią. Pudrową, delikatną bazę kompozycji zapachowej tworzy białe drewno, piżmo i szczypta wanilii.

Woda toaletowa skrywana w tym flakoniku dla mnie jest piękna! A sam wygląd flakonu także przypadł mi do gustu i wcale nie jest taki dziecinny, czy należący tylko dla młodszego grona. Mi się podoba ze względu na swój radosny urok i optymistyczny klimat. Od razu na toaletce robi się tak świeżo i zwyczajnie ładnie. Nieraz już na sam widok flakoniku mogę zgadnąć jaki to będzie zapach, czy słodki, czy może lekki i świeży. Ten zalicza się to świeżych, kwiatowych, nieco romantycznych i zdecydowanie jest on na ciepłe dni. Lubię nim psikać nadgarstki, okolice za uszami i ogólnie na ubraniach. W mojej ocenie jak na wodę toaletową przystało, nie jest ona zbyt trwała, ale jej stopień trwałość zależy od intensywności i ilości psiknięć. Mi wystarcza kilka takich psiknieć, by poczuć delikatną jej mgiełkę. Zapach nie jest nachalny, więc spokojnie można nawet więcej razy jej użyć. Moja 100 ml pojemność posłuży na dłużej, ale jeśli chcecie zamówić w mniejszej pojemności, te urocze flakoniki zamówicie na Notino.

Historia zapachu
Woda toaletowa Daisy jest ucieleśnieniem szczęścia i optymizmu. Ideę tę odzwierciedla również zabawny flakon ze zdobiącymi zamknięcie plastikowymi stokrotkami w stylu retro. Ponadczasowy zapach, który wprowadzono na rynek w roku 2007, stworzył legendarny perfumiarz Alberto Morillas.


Polecam ten promienny, kwiatowo-drzewny zapach, dla młodzieńczej i romantycznej kobiety, który jest idealny do noszenia w ciągu dnia na obecne wiosenne dni. 




pozdrawiam,
Donna 

5 kwi 2021

Projekt denko cz. 93.

Witam,


Nowy miesiąc, więc zapraszam na nowy projekt denko, czyli co udało mi się ukończyć i co pojawiło się w pustych opakowaniach. To garstka kosmetyków, do których myślę już nie wrócę, może z jednym małym wyjątkiem peelingowym z Organic Shop, który mega lubię, a pozostałe kosmetyki owszem były w porządku, no może nie wszystkie, ale jak zawsze czekają na mnie kolejne nowości i następna kolejka, więc na bieżąco zużywamy dalej następne produkty, gdzie nie widać ich końca :D Cieszę się, że co miesiąc mogę coś się pozbywać z pustych opakowań, więc nie jest tak źle, chociaż i tak zawsze nowego mi też przybywa. 


1. Srub do ciała Belgijska czekolada Organic Shop - peeling o zapachu czekolady, był fenomenalny, to moje drugie opakowanie i myślę, że nie ostatnie. Sam jego zapach już tak umilał złuszczające zabiegi, że w czasie trwania miało się go ochotę zjeść. Jestem na tak, jeśli chodzi o te peelingi z tej marki, mam już następne jego opakowania. Recenzja

2. Cd dezodorant grejpfrut i imbir - mi nie bardzo ten deo przypasował, mało mnie chronił i niestety ale nie czułam z nim dobrej ochrony, natomiast u mojej mamy spisał się całkiem inaczej, zapewniał jej ochronę i u niej się sprawdzał dobrze. Jak widać każdy produkt na innego inaczej działa. Mi się podobał jego świeży i owocowy zapach.

3. Żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem z drzewa sandałowego Love Beauty and Planet - ładny słodki zapach tego żelu pod prysznic towarzyszył mi na chłodne miesiące, duża butla starczyła na jakiś czas. Lubię te żele z tej marki, za piękne zapachy. Recenzja

4. Ryżowe mleczko - lotion do demakijażu lub mycia oczu i twarzy - Perfecta AZJAtica - za mleczkami nie przepadam jeśli chodzi o demakijaż, za to lubię je używać w formie, że nałożę, przemyję tak skórę twarzy i spłukam wodą, co też tak producent proponuje przy sposobie używania. Taka więc wersja mi odpowiada by od razu mleczko spłukiwać, wtedy nie mam wrażenia, że coś mi się lepi do skóry. O mleczku jak i całej serii Azjatica planuję wpis

5. Ultranawilżający krem na dzień i na noc botanic expert Eveline - krem był bardzo dobry, lekki, zapewniał dobre nawilżenie skóry, sprawdzał się też pod makijażem, lubiłam go, ale szukam czegoś może lepszego? Ten nie był zły, ale chcę coś lepszego.

6. Ochronny żel do higieny intymnej Kora dębu + prebiotyk Herbal Care Farmona - lubię płyny do higieny intymnej z tej marki, są łagodne, dobrze myją, odświeżają i oczyszczają wrażliwe miejsca, jestem na tak i być może jeszcze kiedyś powrócę do tego produktu, gdyż cenię sobie taką ochronę. Kora dębu to świetna seria.

7. Alterra szampon oczyszczający węgiel aktywny i melissa bio - o szamponie miałam coś więcej napisać, ale jak zabrałam go już do mycia, tak później zapomniałam zrobić z nim zdjęcia, a nie lubię robić kiedy etykiety na opakowaniach są mało estetyczne. Ten szampon z tył miał papierową naklejkę z opisem produktu, więc i tak szybko napisy się rozmazały. Szampon był o czarnej konsystencji, który tworzył szaro-białą pianę, czarnych śladów nie pozostawiał. W mojej ocenie był on dobrym oczyszczającym szamponem, który u mnie przy wrażliwym skalpie nie robił żadnej krzywdy. Lubiałam go i to nawet bardzo i nawet się zdziwiłam, że Alterra ma tak dobre szampony, bo np. u mnie ta czarna wersja bardzo mi przypasowała.

8. Serum odżywcze do rąk i paznokci olejek różanym Bielenda - krem miał wygodne opakowanie z pompką, był duży wydajny, nawilżał i pielęgnował dłonie. Wolę jakieś mniejsze opakowania, niż takie duże, bo jednak szybko się nudzą.

9. Glinka myjąca Blance T-zone Floslek - to moje drugie opakowanie tego prpduktu, więcej już nie powrócę, bo wolę coś innego z glinek myjących.

10. Żel-peeling do mycia twarzy z serii urban garden Tołpa - jak dla mnie ten peeling był niezbyt, taki średniaczek, szukam czegoś lepszego, bo ten słabo oczyszczał, był gęsty, więc ta wersja raczej nie była dla mnie. Recenzja

11. Peeling enzymatyczny cera sucha i wrażliwa Jadwiga - ten peeling był także słabiutki, miałam wrażenie, że lepszy efekt oczyszczonej skóry jest po zwykłym żelu oczyszczającym, niż po tym peelingu, dobrze że to była mała pojemność, więc mogłam poznać i ocenić jaki to był peeling. Raczej bym nie chciała mieć go w większej wersji.

12. Cleansing Charcoal Toothpaste - tą pastę wybrałam przypadkowo, bo chciałam poznać coś węglowego z tych pas tańszych, zużyłam do końca, choć ta pasta nie była taka mocna jak lubię, raczej słaba w smaku, ale też dobrze czyściła zęby i odświeżała jamę ustną. Nie wrócę już do niej, bo mam inne zapasy past do zębów bez fluoru.

13. Krem pod oczy 30% tlenu 02skin - to był świetny krem pod oczy, pomagał mi, kiedy byłam np, zaspana, fajnie koił skórę wokół oczu, był delikatny, z początku trochę też sprawiał wrażenie piekącej skóry, ale to szybko mijało. Szkoda też, że miał szklane opakowanie, bo przy końcówce, źle się wydostawał ze środka.

14. Różne maseczki do twarzy, te np. z Oriflame bardzo ciężko się zmywały i dziwnie oblepiały skórę - dawno już tak nietrafionych masek nie miałam, te pozostałe inne już były dobre. 




pozdrawiam,
Donna 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...