23 wrz 2026

Praliny EGO Mix Frutti di Mare Milk & Hazelnut idealna propozycja do jesiennej kawy.

Witam,


Jesień zagościła u nas na dobre, przynosząc ze sobą chłodniejsze wieczory, złote liście i idealny pretekst do tego, by zwolnić tempo. To idealny czas na małe, codzienne rytuały. Dzisiejsze popołudnie postanowiłam uczcić w najprzyjemniejszy z możliwych sposobów z filiżanką gorącej, aromatycznej czarnej kawy i czymś naprawdę wyjątkowym od Vobro. Mój dzisiejszy wybór to praliny EGO Mix Frutti di Mare Milk & Hazelnut, które skradną serce każdego miłośnika aksamitnych, czekoladowych smaków.


Ta elegancka kompozycja kryje w sobie dwa wyjątkowe warianty:
Mleczna klasyka: praliny z mlecznej czekolady z delikatnym, puszystym nadzieniem mlecznym.
Orzechowa głębia: kompozycja z aksamitnym kremem z orzechów laskowych.


Obie wersje zostały subtelnie udekorowane białą czekoladą, co nie tylko świetnie smakuje, ale też pięknie wygląda. Urzekł mnie również ich kształt - urocze koniki morskie to detal, który cieszy oko i sprawia, że chwila z kawą staje się jeszcze bardziej magiczna.


W eleganckim opakowaniu znajdziemy 16 osobno zapakowanych pralinek. To genialne rozwiązanie! Dzięki temu możesz wrzucić kilka sztuk do torebki lub plecaka i zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na jesienny spacer, czy weekendową wycieczkę. Choć i tak najlepiej smakują dzielone z kimś bliskim, bo to właśnie takie małe przyjemności zamieniają zwykły, szary dzień w coś absolutnie wyjątkowego.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Vobro
#współpracareklamowa


A Wy po który wariant sięgnęlibyście w pierwszej kolejności? Wolicie aksamitne nadzienie mleczne, czy stawiacie na wyrazisty orzech? Cudownego i słodkiego dnia!


pozdrawiam,
Donna

19 wrz 2026

„Mama mówi, że jestem chora”, literatura faktu - Wydawnictwo W.A.B.

Witam,


Na ten weekend sięgnęłam po książkę, która zdecydowanie nie należy do łatwych lektur… „Mama mówi, że jestem chora” to literatura faktu od Wydawnictwa W.A.B, której premiera odbędzie się już 23 września 2026 roku. To reportaż o przeniesionym zespole Munchausena (MBP) - sytuacji, w której matka celowo wywołuje lub fabrykuje objawy choroby u swojego dziecka, aby wzbudzić zainteresowanie, współczucie i potrzebę opieki ze strony otoczenia. I właśnie to w tej historii jest najbardziej przerażające… Osoba, która powinna być dla dziecka największym bezpieczeństwem i schronieniem, może jednocześnie stać się źródłem jego cierpienia.


Autorka Andrea Dunlop, twórczyni nagradzanego podcastu Nobody Should Believe Me, oraz Mike Weber, detektyw z Teksasu zajmujący się sprawami medycznego znęcania się nad dziećmi, zabierają nas w sam środek trzech niezwykle trudnych śledztw. Poznajemy historie dzieci, rodzin, lekarzy i osób, które próbowały odkryć prawdę. To książka o manipulacji, kłamstwie i funkcjonowaniu systemu opieki zdrowotnej, ale przede wszystkim o dzieciach, których głos zbyt często pozostaje niesłyszany.


Co ważne, w celu ochrony prywatności dzieci występujących w książce zmieniono ich imiona. Nie jest to łatwa lektura i zdecydowanie nie jest to książka „na poprawę humoru”. To jedna z tych historii, które potrafią mocno poruszyć i zostać w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki. Są jednak tematy, o których warto mówić, nawet jeśli nie są łatwe, wygodne czy przyjemne.

Wpis przy współpracy z wydawnictwem W.A.B.
#współpracareklamowa


Jeśli interesuje Was literatura faktu, reportaże oparte na prawdziwych śledztwach i historie, które skłaniają do refleksji, zdecydowanie warto mieć ten tytuł na oku. A Wy macie tę książkę w swoich planach czytelniczych? Czy sięgacie po literaturę faktu i reportaże dotyczące trudnych, prawdziwych historii? A może zdecydowanie wolicie lżejsze lektury? Dajcie znać w komentarzach jestem bardzo ciekawa, po jakie książki najchętniej sięgacie!


pozdrawiam,
Donna

10 wrz 2026

NEO MAKE UP Liquid Iluminizer - Rozświetlacz do twarzy i ciała w płynie.

Witam,


Są takie wyjątkowe perełki, które pojawiają się w boxach Pure Beauty i na długo pozostają w pamięci. Jednym z moich odkryć z edycji LUSH OASIS od Pure Beauty została nowość do makijażu Neo Make Up Liquid Illuminizer for Face & Body, czyli rozświetlacz w płynie w cenie około 51,99 zł za 20 ml. Bardzo lubię rozświetlacze, dlatego ten produkt od razu przyciągnął moją uwagę. Forma płynna, o kremowej konsystencji, jest dla mnie ciekawą nowością i daje zupełnie inne możliwości aplikacji niż klasyczne rozświetlacze w kamieniu, czy pudrze. Lubię taki efekt świeżej, promiennej skóry, dlatego z przyjemnością zaczęłam poznawać tę nowość. 

Zapraszam Was kochani na moją opinie na jego temat.


Kilka słów od producenta:
Intensywne rozświetlenie twarzy i ciała

NEO MAKE UP Intense Serum Liquid Iluminizer to płynny rozświetlacz, który nadaje skórze efekt świetlistej, świeżej cery. Delikatna, lekka formuła łatwo się rozprowadza, tworząc na skórze subtelną taflę blasku bez efektu ciężkości czy widocznych granic.

Produkt idealnie sprawdza się zarówno w codziennym makijażu, jak i przy bardziej wyszukanych, wieczorowych stylizacjach, podkreślając kości policzkowe, łuk brwiowy, obojczyki czy ramiona.

Uniwersalne zastosowanie w makijażu

Rozświetlacz w płynie może być stosowany samodzielnie lub w połączeniu z innymi kosmetykami do makijażu, co pozwala na stworzenie wielu efektówm od bardzo naturalnego, po wyrazisty glow, do nakładania punktowego na wybrane partie twarzy i ciała, do mieszania z podkładem w celu rozświetlenia cery, do aplikacji na ciało dla podkreślenia opalenizny i struktury skóry.

Efekt zdrowej, promiennej skóry

NEO MAKE UP Intense Serum Liquid Iluminizer podkreśla naturalne rysy twarzy i dodaje im trójwymiarowości. Odpowiednio zaaplikowany optycznie wygładza powierzchnię skóry i nadaje jej świeży, wypoczęty wygląd, subtelny, elegancki blask, możliwość stopniowania intensywności efektu, podkreślenie atutów urody bez wrażenia ciężkiego makijażu.

Skład
aqua, dimethicone, cyclopentasiloxane, alumina, isododecane, aluminum starch octenylsuccinate, silica, phenyl trimethicone, cetyl peg/ppg-10/1 dimethicone, trimethylsiloxysilicate, propanediol, ci 77163, ci 7789, disteardimonium hectorite, sodium chloride, polysorbate 80, peg-10 dimethicone, dimethiconol, propylene carbonate, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, parfum, tocopherol, mica, ci 77491, tin oxide.


Rozświetlacz znajduje się w niewielkiej, 20-mililitrowej tubce utrzymanej w delikatnej, złotej kolorystyce. Już samo opakowanie bardzo mi się podoba, ponieważ prezentuje się elegancko i od razu przyciąga wzrok. W środku znajdziemy higieniczną pompkę, dzięki której aplikacja jest wygodna i pozwala dozować odpowiednią ilość produktu. Konsystencja rozświetlacza jest przyjemna i łatwo się rozprowadza. Ja najczęściej nakładam niewielką ilość na gąbeczkę, a następnie delikatnie wklepuję produkt w wybrane partie skóry. Najbardziej lubię aplikować go na twarz, szczególnie na kości policzkowe, gdzie pięknie podkreśla ich kształt. Rozświetlacz bardzo ładnie się mieni i daje na skórze mocny, elegancki blask. Nie jest to przesadzony efekt, dlatego trzeba uważać z jego aplikacją, bo glow jest bardzo intensywny. 

Podoba mi się również to, że podczas noszenia produkt nie roluje się ani nie tworzy nieestetycznego efektu „ciasteczkowania”. To zdecydowanie kosmetyk dla osób, które lubią naturalne, świetliste wykończenie i chcą dodać swojej cerze odrobiny eleganckiego blasku.

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Neo Make Up i Pure Beauty.
#współpracareklamowa


Poznaliście już ten rozświetlacz do twarzy i ciała?


pozdrawiam,
Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...