13 paź 2025

Karmelizowany peeling cukrowy Ziaja Marshmallow - pielęgnacyjny rytuał o zapachu truskawek.

Witam,


Gdy tylko otworzyłam różowy box z uroczymi, przesłodkimi lamami od Pure Beauty z edycji SO MELLOW, uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Tyle pięknych, starannie dobranych kosmetycznych perełek, aż nie wiedziałam, od czego zacząć pierwsze testy! Po chwili jednak wybór okazał się prosty, bo moja miłość do peelingów do ciała trwa nieprzerwanie od lat. Sięgnęłam więc po Ziaja Marshmallow karmelizowany peeling cukrowy.

Peelingi do ciała od marki Ziaja znam i cenię od dawna, ale przyznam, że zawsze z ciekawością sięgam po ich nowe warianty. Z reguły w składzie tych peelingów znajduje się parafina, której staram się unikać, głównie ze względu na tłustą powłoczkę, jaką potrafi zostawić na skórze, mimo to daję szansę każdemu produktowi, bo zdarza się, że efekt końcowy potrafi też mnie miło zaskoczyć.

Jak było tym razem z tym cudownie pachnącym, różowym peelingiem o przesłodkim aromacie i uroczym opakowaniu? Czy ten różowy wygląd idzie w parze z działaniem, które pokochała moja skóra?

Zapraszam Was serdecznie na moją opinię.


- karmelizowany peeling o kultowym zapachu pianek marshmallow.
- wygładza skórę naturalnymi kryształami cukru.
- aromatyczna pielęgnacja pozostawia Twoją skórę miękką i smakowicie pachnącą.

Nanieść peeling na zwilżoną skórę, masować okrężnymi ruchami, spłukać ciepłą wodą. Może być stosowany codziennie.

Sucrose, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Cera Microcristallina (Microcrystalline Wax), Cera Alba (Beeswax), PEG-7 Glyceryl Cocoate, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Isopropyl Myristate, Parfum (Fragrance), Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydrogenated Castor Oil, Synthetic Wax, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, CI 42090 (Blue 1 Lake), CI 16035 (Red 40 Lake), CI 15985 (Yellow 6 Lake), Lecithin, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Vanillin, CI 16035 (FD&C Red No. 40).


Peeling znajduje się w wygodnym, plastikowym słoiczku zamykanym na zakrętkę, co zdecydowanie ułatwia jego użytkowanie. Opakowanie jest na tyle duże i poręczne, że bez żadnego problemu mogę wydobyć odpowiednią ilość produktu, nawet mokrymi dłońmi pod prysznicem. Na szczególną pochwałę zasługuje również obecność ochronnego sreberka tuż pod zakrętką. Dla mnie to bardzo ważny element, daje mi to poczucie świeżości i pewność, że nikt wcześniej nie miał kontaktu z produktem. Przyznam, że brak takiego zabezpieczenia w kosmetykach zawsze budzi we mnie dyskomfort.

Zaraz po otwarciu opakowania czuć intensywny, słodki zapach, wręcz apetyczny i niezwykle aromatyczny. To właśnie ten typ kosmetyku, który kusi nie tylko działaniem, ale również zapachem, który przyjemnie otula i… pobudza apetyt! Kojarzy się z deserem, domowym wypiekiem albo karmelizowanym smakołykiem truskawek, aż chciałoby się go spróbować. To zdecydowanie jedna z tych przyjemnych, otulających nut, które potrafią uprzyjemnić codzienną pielęgnację i zamienić szybki prysznic w prawdziwy rytuał relaksu.

Peeling posiada w swojej formule drobinki cukru, które doskonale złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę. Ja już po pierwszym użyciu zauważyłam wyraźną różnicę, ponieważ skóra stała się niezwykle gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Tego właśnie oczekuje od peelingów. Dodatkowo ten zapach!! Wspominając też o składzie, co istotne, mimo że w składzie znajduje się parafina, peeling nie pozostawia na skórze tej nieprzyjemnej, tłustej powłoczki, której zwykle staram się unikać. Wręcz przeciwnie po jego zastosowaniu skóra jest nie tylko oczyszczona, ale też nawilżona i odżywiona w takim stopniu, że nie odczuwam potrzeby sięgania po dodatkowy balsam, czy masło do ciała. To ogromny plus, szczególnie wtedy, gdy chcę np. rano zaoszczędzić czas. Koniecznie musicie go poznać! :)

Wpis powstał przy współpracy z marką Pure Beauty.
#współpracareklamowa


A Wy kochani lubicie cukrowe peelingi do ciała?


pozdrawiam,
Donna




12 paź 2025

Wieczorny rytuał relaksu z Kallos Rosemary & Mint - domowe SPA dla włosów.

Witam,


Dziś chcę zabrać Was do mojego małego domowego SPA - miejsca, w którym czas zwalnia, a pielęgnacja włosów staje się prawdziwą przyjemnością. Kiedy mam dłuższą chwilę tylko dla siebie, zamykam się w łazience, włączam ulubioną muzykę i oddaję swojemu rytuałowi odprężenia. To moment, w którym mogę się wyciszyć, odetchnąć i po prostu zadbać o siebie.

Ostatnio w mojej pielęgnacji króluje linia Kallos Rosemary & Mint, która łączy naturę z przyjemnością codziennego dbania o włosy. Już po pierwszym użyciu poczułam różnicę, czyli miękkość, lekkość i ten świeży, ziołowo-miętowy zapach, który od razu kojarzy się z czystością i świeżością.

Rozmaryn to niezwykle wartościowy, naturalny składnik, znany ze swoich właściwości pobudzających wzrost włosów, wzmacniających cebulki i przywracających równowagę skórze głowy. W połączeniu z miętą działa odświeżająco i tonizująco, a włosy stają się błyszczące, mocne i elastyczne.


W moim zestawie Kallos Rosemary & Mint znalazły się trzy produkty, które tworzą idealny rytuał pielęgnacyjny:

Szampon z ekstraktem z rozmarynu i mięty:
Delikatnie, ale skutecznie oczyszcza włosy i skórę głowy. Wzbogacony witaminami (B3, B5, B6, C, E) oraz odżywczymi olejami: kokosowym, arganowym, lnianym, makadamia i oliwkowym pozostawia włosy miękkie, świeże i pełne lekkości.

Butelka szamponu Kallos Rosemary & Mint ma aż 1000 ml pojemności, co zdecydowanie zasługuje na duży plus. Taka ilość wystarcza na długo, zwłaszcza że ja zawsze myję włosy dwukrotnie, to mój mały rytuał, który sprawia, że mam pewność dokładnego oczyszczenia i świeżości. Szampon ma kremową konsystencję, dobrze się pieni i bardzo przyjemnie rozprowadza na włosach. Już podczas mycia czuć jego delikatny, ziołowo-miętowy zapach, który działa odprężająco i pobudzająco zarazem. Ten aromat to dla mnie kwintesencja czystości i świeżości, sprawia, że zwykłe mycie włosów staje się chwilą przyjemności. Muszę przyznać, że ostatnio sięgałam po różne „drogeryjne” szampony, często pięknie pachnące i mocno reklamowane, ale… mój scalp zdecydowanie woli coś łagodniejszego i bardziej roślinnego. Właśnie dlatego Kallos Rosemary & Mint okazał się tak miłym zaskoczeniem. Jest delikatny, skutecznie oczyszcza, a przy tym nie podrażnia i nie obciąża włosów. Po użyciu włosy są lekkie, miękkie i sypkie, a skóra głowy ukojona i świeża przez długi czas. To zdecydowanie produkt, do którego będę wracać z przyjemnością.


Odżywcza maska rozmarynowa:
To prawdziwa kuracja regenerująca. Ekstrakt z rozmarynu, mięty i kompleks witaminowy wspierają kondycję włosów, a mieszanka naturalnych olejów głęboko odżywia, wygładza i przywraca im sprężystość. Regularne stosowanie sprawia, że pasma stają się jedwabiście gładkie, lśniące i łatwe do rozczesania.

Maska Kallos Rosemary & Mint znajduje się w wygodnym opakowaniu o pojemności 275 ml (w ofercie dostępna jest również większa wersja 1000 ml). To zdecydowanie mniej niż szampon, dlatego staram się nakładać ją z umiarem, by cieszyć się jej działaniem jak najdłużej. Już przy pierwszym użyciu urzeka swoją kremową, aksamitną konsystencją, która z łatwością rozprowadza się na włosach, otulając je delikatną, pielęgnującą warstwą. Maska nie jest ciężka, nie obciąża włosów, a jej ziołowo-miętowy zapach działa niezwykle odświeżająco i relaksująco, jak powiew świeżości w domowym spa. Wystarczy pozostawić ją na włosach około 5 minut, aby składniki aktywne mogły zadziałać. Po spłukaniu włosy są miękkie, gładkie i cudownie pachnące. Co ważne, nie plączą się, łatwo się rozczesują i zyskują zdrowy, naturalny blask. Uwielbiam efekt, jaki daje ta maska, włosy stają się elastyczne, odżywione i jednocześnie lekkie. To taki produkt, po który sięga się z przyjemnością, bo już po jednym użyciu widać różnicę. Dla mnie to obowiązkowy krok w rytuale z linią Kallos Rosemary & Mint.


Serum na końcówki z olejkami roślinnymi i rozmarynem:
Lekka formuła, której nie trzeba spłukiwać, to mój must have po każdym myciu. Zawiera oleje: słonecznikowy, kokosowy, lniany, z awokado, arganowy, makadamia i oliwkowy oraz witaminę E. Dzięki niemu końcówki są miękkie, wygładzone i chronione przed uszkodzeniami.

Ostatnim etapem mojego rytuału pielęgnacyjnego z linią Kallos Rosemary & Mint jest serum na końcówki włosów, produkt który od razu skradł moje serce. W projekcie testowym mam kilka opakowań, dlatego z ogromną przyjemnością podzielę się nim z najbliższymi. To zdecydowanie jeden z tych kosmetyków, które warto poznać. Serum mieści się w poręcznej buteleczce o pojemności 50 ml, wyposażonej w wygodną pompkę, dzięki czemu aplikacja jest szybka i higieniczna. Ma lekką, olejkową konsystencję, która jest przyjemnie „śliska” w dotyku, ale nie tłusta, nie obciąża włosów i nie pozostawia na nich niepożądanego filmu. Zazwyczaj rozprowadzam niewielką ilość produktu na umyte i osuszone ręcznikiem włosy, skupiając się głównie na długościach i końcówkach. Czasami stosuję go także na suche włosy, by dodać im blasku i ujarzmić drobne puszenie. To serum nie wymaga spłukiwania, co jest dla mnie ogromnym plusem, wystarczy odrobina, by włosy zyskały miękkość, gładkość i zdrowy wygląd. Ponieważ mam włosy cienkie i delikatne, nakładam naprawdę minimalną ilość, by uniknąć obciążenia, a mimo to efekt jest zachwycający. Końcówki stają się miękkie, elastyczne i pełne blasku, a całe włosy wyglądają na zadbane i wypielęgnowane. To doskonałe dopełnienie całej linii Kallos Rosemary & Mint, subtelne a jednocześnie skuteczne serum, które sprawia, że włosy wyglądają jak po profesjonalnym zabiegu pielęgnacyjnym, bez wychodzenia z domu.


Po takim rytuale moje włosy są nie tylko odżywione, ale też pachnące świeżym rozmarynem i miętą, jak po wizycie w profesjonalnym salonie, choć wszystko dzieje się w domowym zaciszu. To moja chwila relaksu, spokoju i pielęgnacji, bez pośpiechu dokładnie tak, jak lubię najbardziej.


Produkty poznałam w ramach projektu @trnd_polska
#współpracareklamowa #kallos #mojechwilezrozmarynem #trnd @kalloscosmetics.pl


A Wy, Kochani? Znacie już linię Kallos Rosemary & Mint? Jestem ciekawa, czy mieliście okazję wypróbować kosmetyki z rozmarynem jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jak się u Was sprawdziły!


pozdrawiam,
Donna

11 paź 2025

Box Pure Beauty SO MELLOW - najsłodsza edycja roku inspirowana jesiennym ciepłem i pozytywną energią.

Witam,


Dziś, w dniu moich imienin (pozdrawiam wszystkie Aldonki) postanowiłam sprawić sobie odrobinę przyjemności i otworzyć nową, najsłodszą edycję Pure Beauty o wdzięcznej nazwie SO MELLOW. To jest idealny prezent... pełen uroku, koloru i tej wyjątkowej atmosfery, którą zawsze kojarzę z Pure Beauty. Z całego serca dziękuję marce za kolejny, tak pięknie skomponowany box, który w tym miesiącu naprawdę mnie zachwycił. :)))

Już sama grafika pudełka sprawia, że nie sposób się nie uśmiechnąć. Te różowe alpaki wiedzą, co dobre! W edycji SO MELLOW czeka prawdziwa uczta dla zmysłów: odrobina różu, szczypta śmiechu i mnóstwo cudownych kosmetyków, które wprowadzają w lekki, radosny nastrój. To edycja, która udowadnia, że jesienne rytuały pielęgnacyjne nie muszą być poważne mogą być pełne zabawy, relaksu i kobiecego uroku.

Każdy produkt to mała niespodzianka, idealnie dobrana do klimatu tego wyjątkowego pudełka. Otwierając je, czułam się jak dziecko, które z ciekawością odkrywa kolejne skarby i muszę przyznać, to był strzał w dziesiątkę!

Ta edycja wywołała wiele uśmiechu na mojej twarzy i dodała mi mnóstwo pozytywnej energii. To taki prezent, który przypomina, jak ważne są małe przyjemności i jak pięknie jest celebrować chwile tylko dla siebie. To są najpiękniejsze moje imieniny. 💗


Zapraszam Was, kochani, na open box oraz prezentację każdego z kosmetyków, które skrywa to przepiękne pudełeczko. Za każdym razem to dla mnie chwila pełna emocji i moment odkrywania, testowania oraz cieszenia się nowościami, które pozwalają jeszcze lepiej dbać o siebie. Uwielbiam tę rutynę i co miesiąc otwierać box i poznawać razem z Wami produkty, po które pewnie sama nie sięgnęłabym w drogerii lub miała gdzieś zapisane na chciej liście. To właśnie jest ta magia Pure Beauty!

Jeśli i Wy chcecie dołączyć do tej cudownej przygody, zajrzyjcie koniecznie na stronę Pure Beauty i wybierzcie wariant, który najbardziej pasuje do Waszego stylu życia i potrzeb:

„Przetestuj mnie” pojedynczy box w cenie 123 zł, idealny na początek przygody z kosmetycznymi odkryciami.

„Zaprzyjaźnij się ze mną” elastyczna subskrypcja miesięczna za 113 zł, bez żadnych zobowiązań, dzięki której co miesiąc możecie cieszyć się nowym zestawem niespodzianek.

„Poznaj mnie lepiej” pakiet 3-miesięczny w cenie 109 zł, stworzony dla tych, którzy lubią pielęgnacyjne relacje na dłużej.

Uwierzcie mi, że każde pudełeczko to mała przyjemność, która przynosi ogrom radości miesiąc po miesiącu. Dla mnie Pure Beauty to nie tylko box z kosmetykami to rytuał, który przypomina, jak ważne jest dbanie o siebie.


Pielęgnacja twarzy:

Aloesove serum do twarzy SPF 30 z linii PINK
cena: 52,99zł/30ml

Zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. Nawilża, łagodzi podrażnienia i redukuje zaczerwienienia. Chroni skórę przed stresem fotooksydacyjnym i przedwczesnym starzeniem. Intensywnie pielęgnuje każdy typ cery.

Cieszę sie, że w boxie znalazło się to serum, bo produkty tej marki naprawdę lubię i dobrze wspominam.  Wcześniej miałam okazję poznać ich peeling z tej samej serii, więc to będzie świetne uzupełnienie pielęgnacji. Szkoda jedynie, że zawiera SPF, bo zazwyczaj unikam filtrów w tego typu produktach, ale mimo to z przyjemnością poznam bliżej i zobaczę, jak sprawdzi się na mojej skórze.


Miya Cosmetics Beauty.Lab ukojenie kremowy żel myjący do twarzy
cena: 44,99zł/100ml

Łagodny żel myjący do twarzy i okolic oczu. Kremowa, aksamitna konsystencja delikatnie i skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, nadmiaru sebum, pozostałości makijażu. Nawilża, pielęgnuje, bez uczucia ściągnięcia.

Super, że w boxie pojawił się taki kremowy żel myjący, dokładnie tego typu produktów zawsze chętnie używam w mojej codziennej pielęgnacji. Bardzo lubię markę Miya Cosmetics za jej delikatne, a jednocześnie skuteczne formuły, które dbają o skórę bez podrażnień. Ten żel zapowiada się idealnie do porannego i wieczornego oczyszczania – łagodny, kremowy i nawilżający, czyli dokładnie taki, jaki lubię najbardziej.


Pielęgnacja ciała:

Ziaja Marshmallow karmelizowany peeling cukrowy
cena: 24,08zł/300ml

Karmelizowany peeling o kultowym zapachu pianek marshmallow. Wygładza skórę naturalnymi kryształami cukru. Aromatyczna pielęgnacja, która pozostawia Twoją skórę miękką i smakowicie pachnącą.

Uwielbiam takie aromatyczne, słodkie zapachy, które od razu poprawiają nastrój i sprawiają, że pielęgnacja staje się prawdziwą przyjemnością. Peelingi to zdecydowanie mój pielęgnacyjny must have, bo kocham to uczucie gładkiej, odświeżonej skóry po użyciu. Ziaja Marshmallow z karmelizowanym cukrem zapowiada się cudnie, to będzie dla mnie mały rytuał relaksu, a do tego ten zapach pianek... mm coś czuje, że to będzie po prostu uzależnienie.


Naturalne mydło Beauty Marrakech z aktywnym mydłem
cena: 15,30 zł/100g

Odkryj nowy sposób efektywnego oczyszczania skóry i ciesz się skutecznością składników prosto z natury. Wyjątkowe rozwiązanie w postaci mydła wprowadzi Cię do marokańskiego świata marki Beauty Marrakech i pozwoli przeżyć piękną przygodę bez wychodzenia z domu.

Super, że w boxie znalazłam mydło węglowe, to idealny produkt dla mojej tłustej skóry! Uwielbiam kosmetyki, które łączą naturalne składniki z egzotycznym klimatem, a marka Beauty Marrakech od razu przenosi mnie myślami do gorącego Maroka. Od dawna marzę też, by odwiedzić ten kraj i poznać bliżej jego rytuały pielęgnacyjne. To właśnie takie produkty sprawiają, że mogę poczuć odrobinę tej magii we własnej łazience. Ach jak się cieszę z tego mydełka.


Pielęgnacja dłoni:

Forget Me not Walk on the Beach perfumed hand serum
cena: 19,99zł/150ml

Perfumowane serum do rąk o właściwościach odżywczych i cudownych nutach zapachowych grejpfruta, bergamotki i cedru, doskonale pielęgnuje skórę oraz poprawia nastrój.

Wow, serum do rąk Forget Me Not Walk on the Beach to będzie prawdziwe odkrycie na ponurą jesień! Uwielbiam takie produkty, które nie tylko pielęgnują, ale też poprawiają nastrój swoim zapachem, a ten z nutami grejpfruta, bergamotki i cedru brzmi po prostu obłędnie! Dodatkowy plus daję też za wygodne opakowanie z pompką, które z pewnością ułatwi mi aplikację i sprawi, że po serum będę sięgać codziennie z jeszcze większą przyjemnością. Jestem zdecydowanie na tak!


Makijaż

Lamel Water Jelly Blush 03 Dragon Fruit
cena: 35,00zł/6,6g

Długotrwały róż do ust i policzków. Elastyczna galaretkowata konsystencja na bazie wody, która rozprowadza się równomiernie, zapewnia intensywny kolor z możliwością stopniowania. Idealny do stworzenia lekkiego i soczystego makijażu w kilka sekund.

To dla mnie totalna nowość, zarówno marka Lamel, jak i sam sposób aplikacji tego różu. Podoba mi się jego opakowanie.  Myślę, że jest idealny, by zabrać go ze sobą w podróż, bo jest mały, poręczny i niezwykle praktyczny!


Radical Lash Architect serum zagęszczające pobudzające wzrost rzęs
cena: 41,99zł/5ml

Skoncentrowane serum do rzęs wyraźnie wydłuża, pogrubia, wzmacnia i stymuluje wzrost rzęs. Doskonale nawilża, odżywia i regeneruje oraz pogłębia naturalny kolor. Wegańska receptura, zawiera aż 96% składników pochodzenia naturalnego.

Już od dawna nie miałam żadnej odżywki do rzęs, dlatego bardzo cieszę się, że taka nowość jak Radical Lash Architect pojawiła się boxie! Serum zapowiada się naprawdę obiecująco, uwielbiam produkty, które nie tylko pielęgnują, ale też wzmacniają i podkreślają naturalne piękno. Z przyjemnością włączę je do swojej wieczornej rutyny i sprawdzę, jak poradzi sobie z moimi rzęsami.


Golden Rose Tattoo Gel Eyepencil żelowa kredka do oczu
cena: 27,90zł/1,2g

Kredka do oczu posiadająca nowoczesną żelową formułę, która łatwo się aplikuje, zapewniając gładkie, półmatowe wykończenie utrzymujące się do 24 godzin. Produkt wodoodporny, wegański i odporny na rozmazywanie. Mój kolor to 107. 

Bardzo ucieszyło mnie, że w tej edycji boxa pojawiła się kredka do oczu, a kredki tej marki zawsze dobrze się u mnie sprawdzają, więc cieszę się, że mogę poznać tę nową, żelową wersję.


Pielęgnacja włosów;

Beaute Marrakech kosmetyczny olej z nasion gorczycy
cena: 15,30zł/30ml

Bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe - omega 3,6 i 9, witaminy i minerały. Stymuluje porost włosów, odżywia i wzmacnia skórę głowy. Wykazuje działanie rozgrzewające, dlatego polecany jest również do masażu ciała.

Olej z nasion gorczycy to dla mnie coś nowego, chyba jeszcze nie miałam okazji stosować go do włosów. Ta mała buteleczka zapowiada się naprawdę ciekawie, zwłaszcza jako kuracja do skóry głowy. Zależy mi teraz na stymulacji wzrostu włosów, więc z przyjemnością poznam ten olej i sprawdzę, jak wpłynie na ich kondycję.


Prosalon Iron Spray dwufazowy płyn do prostownicy
cena: 25,99zł/200g

Dzięki kompleksowi nowoczesnych filmformerów zapewnia wysoki stopień ochrony termicznej podczas suszenia i modelowania włosów przy użyciu prostownicy lub lokówki. Nadaje włosom jedwabistą gładkość i połysk, pomaga ujarzmić nieposłuszne kosmyki.

Choć sama nie używam prostownicy ani lokówki, więc u mnie na co dzień się nie przyda taki spray, jednak pomyślałam, że podzielę się nim z moją siostrą, która prostuje włosy i ma je do pasa. Jej na pewno przypasuje. 


Higiena jamy ustnej:

Aminomed rumiankowa pasta do zębów
cena: 20,99zł/75 ml

Aminomed (tzw. niebieska Ajona), to medyczna rumiankowo-fluorkowa pasta do zębów z wysoką zawartością wyciągu z główek kwiatu rumianku pospolitego. Stworzona do codziennej pielęgnacji jamy ustnej, skupiając się na potrzebach wrażliwych zębów i dziąseł.

To dla mnie ciekawostka, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji używać pasty o rumiankowej formule. Szkoda tylko, że zawiera ona fluor, którego staram się unikać, ale pewnie moi domownicy chętnie z niej skorzystają.


Dodatkowo w ramach niespodzianki w boxie znalazłam Voucher o wysokości 300 zł do wykorzystania na usługi dostępne w salonach depilacja.pl (100 zł rabatu na wybrany zabieg lub pakiet modelowania sylwetki oraz 200 zł rabatu na dowolny zabieg lub pakiet depilacji laserowej). 


Podsumowując: Edycja SO MELLOW to prawdziwa perełka! Już sam wygląd pudełka w odcieniach różu z uroczymi alpakami wywołał u mnie ogromny uśmiech. Grafika jest piękna, dopracowana i ma w sobie coś niezwykle pozytywnego. Te radosne, słodkie włochate stworzonka od razu poprawiły mi nastrój i wprowadziły w lekki, przyjemny klimat.

Zawartość boxa także zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pojawiło się w nim wiele kosmetycznych nowości, których wcześniej nie miałam okazji poznać, a że uwielbiam testować i odkrywać nowe produkty, to naprawdę się ucieszyłam. Czarne mydełko do oczyszczania skóry od razu mnie zaciekawiło, peeling do ciała to coś, co zawsze sprawia mi ogromną przyjemność (a ja peelingi po prostu kocham!), natomiast pachnące serum do rąk idealnie wpisuje się w moje jesienne rytuały pielęgnacyjne. Nie mogło też zabraknąć czegoś dla rzęs - super, bo odżywka Radical Lash Architect z pewnością zadba o ich kondycję i doda spojrzeniu wyrazistości. Wisienką na torcie okazał się voucher o wartości 300 zł, cudowna niespodzianka, bo dzięki niej będę mogła zrobić coś miłego tylko dla siebie.

Ten box to dla mnie idealny imieninowy prezent, jest pełen kolorów, zapachów, nowych odkryć i małych przyjemności. Każdy produkt to krok w stronę relaksu, dbania o siebie. Pure Beauty po raz kolejny udowodniło, że potrafi sprawić, by nawet zwykły deszczowy dzień za oknem stał się wyjątkowy i ciepły na sercu. Dziękuję <3 

Wpis przy współpracy reklamowej z marką Pure Beauty.
#współpracareklamowa


Jak podoba Wam się Kochani ta słodka, różowa grafika z uroczymi alpakami? Moim zdaniem jest absolutnie przeurocza, pełna ciepła, humoru i pozytywnej energii, której tak bardzo potrzeba jesienią. Patrząc na nią, od razu mam ochotę się śmiać.

A co sądzicie o samej zawartości boxa? Czy kosmetyki z tej edycji również skradły Wasze serca tak jak moje? Jestem bardzo ciekawa, które produkty najbardziej Wam się spodobały i co myślicie o całej edycji SO MELLOW, moim zdaniem to jedna z najsłodszych i najbardziej dopracowanych wersji Pure Beauty!



pozdrawiam,
Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...