23 kwi 2017

Dove pod prysznic z mleczkiem kokosowym i płatkami jaśminu.

Witam,



Jakiś czas temu ucieszona na fb pokazywałam te oto 3 żele Dove pod prysznic z mleczkiem kokosowym z płatkami jaśminu, które nabyłam z Francji. Oczywiście musiałam je szybko poznać i nie zwracałam uwagi, czy coś jest następnego w kolejce i czeka z żeli, musiałam poznać i już! :) Kto nie oprze się Dove? Póki co kończę pierwszą sztukę, dwie zostawiam i powrócę w późniejszym czasie.


Lubię produkty Dove, choć niedawno przeczytałam, że ostatnia wersja dziecięca ma nienajlepszy skład. Nie wiem, nie używałam jej - czytałam tylko różne opinie, których więcej było na nie, niż na tak. Ja osobiście lubię Dove - mydełka w kostce, żele, balsamy - nie podrażniają mi skóry, ani nigdy nie spotkałam się z żadnym uczuleniem. A skład? no cóż - żyjemy w takich czasach, że składy nie tylko w kosmetykach, ale i w pożywieniu są jakie są, czyli do ...  ↶ to każdy już wie. Starajmy się tylko nie zwariować, bo inaczej człowiek by nic nie jadł i nic nie używał...


Żel który poznałam jest z kremowym kokosowym mleczkiem, które jest bardzo gęste lecz jego piana nie jest taka duża, a taka normalna. Żel bardzo dobrze nawilża skórę i odżywia. Bardzo pomógł mi, kiedy to w okolicach łokcia spotkało mnie bardzo mocne łuszczenie się skóry. Dosłownie taki placek, z którego sypała się skóra - chyba przesadziłam ze solnym peelingiem (jak tak myślę od czego mogło mi się to stać). Wystraszyłam się też, że może to nowa zmiana łuszczycowa, która przeniosła się ze skóry głowy na skórę ciała. (na szczęście skórę ciała mam normalną i tu nie miałam i nie mam żadnych zmian łuszczycowych) Poużywałam kilkakrotnie tego mleczka/żelu trzymając nieco dłużej na ręce gdzie ta zmiana się pojawiła, później w ruch poszły nawilżające i odżywcze mazidła na noc i powiem, że skóra powróciła do normalności. To Dove było jednym z produktów, które mi pomogły. Nie wysusza ono skóry, tylko ją nawilża, odżywia. Skóra robi się gładka i miękka. Czuć tą różnicę w dotyku skóry, kiedy to sięgam po zwykły żelowy żelek, a kremowy jaki jest ten z Dove. A zapach? mmm :) nie trzeba wiele pisać, bo i tak nie umiem tego słowami ująć - po prostu piękny!


Zauważyłam też i to nie pierwszy raz, że używając Dove zagranicznego, a tego co możemy kupić w Polsce, nie da się ukryć, ale zagraniczne jest lepsze. Nie mniej jednak większość Dove kupuje w Polsce, bo jest najlepszy dostęp - ale kiedy mam możliwość kupić za granicą (USA, Słowacja, Francja) to korzystam z okazji, by porównać nawet zapachy czy konsystencje które są bardziej kremowe.  


Co ostatnio używałyście z Dove?
Co polecacie i czy czujecie różnice między polskim a zagranicznym Dove?




pozdrawiam,

Donna

22 kwi 2017

Pomadki KOBO Professional Colour Trends Lipstick nr 313, 314, 315.

Witam,



Jeszcze jak nie prowadziłam bloga, mój świat pomadkowy był skromniejszy, bo zazwyczaj kolorówkę kupowałam jak coś mi się skończyło. Teraz plusem blogowania jest to, że częściej poznaje nowości. Zaprezentuje dziś trzy pomadki z Kobo, które z początkiem roku weszły do szaf w Drogeriach Natura. Są to KOBO Professional Colour Trends Lipstick, dostępne w trzech nowych kolorach: 313 Crushed Berries, 314 Frozen Dahlia, 315 Beige Obsession.


KOBO Professional Colour Trends Lipstick to pomadka nawilżająca i wygładzająca usta o przedłużonej trwałości, w nowym wygodnym opakowaniu. Formuła bogata w składniki odżywcze, takie jak masło morelowe oraz witamina E, działa jak odżywczy balsam na usta. Zawiera ochronne filtry UV. Zapewnia intensywny i trwały kolor ust. 


Opinia:
Pomadki niby podobne, a każda inna. Dobrze czuję się w takich odcieniach ala nude. Nieraz pisałam, że mam różne okresy jeśli chodzi o makijaż ust. Albo non stop nakładam czerwienie/róże, albo nudziaki. Są one naprawdę bardzo fajnie, kremowe i delikatnie podkreślają usta - wygląda to naturalnie, a nie sztucznie. Producent zapewnia, że pomadki są nawilżające i wygładzające. Nie odczuwam wysuszonych ust, ani żadnych podkreślonych skórek, o ile Nasza pielęgnacja ust jest systematyczna tj. robimy od czasu do czasu peelingi czy używamy bezbarwnych ochronnych pomadek/masełek. W 'smaku' jak i w kolorze pomadka 313 - ta najciemniejsza, przypomina mi jedną pomadkę z maca którą kiedyś miałam. Ale ta z maca była bardziej trwalsza, chociaż te również są niczego sobie, jeśli chodzi o trwałość bo utrzymują się na ustach do momentu kiedy nie zaczniemy jeść. Pomadki te mają dobre zamknięcia, które są na magnes, więc nie ma obawy, że otworzy Nam się niespodziewanie w torebce. Jestemiło zaskoczona tymi pomadkami jak i odcieniami. Przyjemnie nosi się je na ustach.


Preferujecie takie odcienie na ustach u siebie?




pozdrawiam,

Donna

Nowa seria aloesowa z linii Equilibra Naturale - szampon i odżywka.

Witam,



Nie da się ukryć, ale moje włosy przeżywają kryzys i nie jest to kryzys wiosenny, choć może w jakimś stopniu na pewno, ale kryzys przejścia z koloru farbowanego na naturalny. Sama nie wiem czego chcę - czy znów zafarbować? czy jednak pozwolić im rosnąć i nabierać naturalności? (choć z czarnego po ciemny blond jest ciężko tak od razu skoczyć, nie mniej jednak mam już mnóstwo swoich jaśniejszych włosów jak tak odgarnę z góry, bo pod spodem widzę już sporo moich jasnych naturalek. Kolor u mnie też szybko się zmywa. Ostatnie farbowanie robiłam w październiku, więc bardzo dawno temu, potem było lekkie zafarbowanie odrostów, a teraz już sama nie wiem co robić. Do pielęgnacji wprowadzam też nowe szampony i odżywki, dlatego dziś wpis o dwóch nowościach do pielęgnacji włosów. Zapraszam :)


Wg. planu jaki miałam jeszcze parę tygodni temu, zmieniłam go całkiem i aktualnie poznaję nową serię aloesową z linii Equilibra Naturale. Produkty otrzymałam do przetestowania i cieszę się, bo aloes lubię w kosmetykach, więc zarówno zapach, właściwości jak i działanie aloesu mi odpowiada, a w tych produktach jest go 20% 

Dwa produkty czyli duet: 


Składniki szamponu: Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.

Składniki odżywki: Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.

Opinia:
Seria aloesowa przypasowała moim cienkim włosom. Zacznę od nawilżającego szamponu, który już na początku spodobał mi się pod względezapachowym, bo jest świeży, lekki, aloesowy, a przede wszystkim naturalny, a nie chemiczny. Czuję w nim taką czystość! Jego przezroczysta konsystencja jest taka jaką lubię najbardziej w szamponach - wszystkie inne te takie perłowe, kremowe podrażniają mi zawsze skalp, dlatego ich unikam. Pomimo, że ta konsystencja jak wspomniałam jest przezroczysta i taka żelowa, a szampon nie zawiera SLS to bardzo dobrze się pieni przy kontakcie z wodą. Zawsze powtarzam czynność mycia dwa razy, bo wtedy czuję, że włosy oraz skóra głowy jest dobrze oczyszczona i umyta. Szampon szybko spłukuje się pod strumieniem wody. Dodatkowo zawiera też wyciąg z liści pokrzywy, który wzmacnia włosy. Na tymi zależy, gdyż moje włosy potrzebują wzmocnienia, bo przy wypadaniu szukam naturalnych ziół, a nie silikonów. Ogólnie szampon nie szkodzi zarówno mojej skórze głowy, która jest bardzo wrażliwa (łuszczyca) ani włosom. Nie obciąża ich, po umyciu są one miłe w dotyku, odświeżone, pachnące taką świeżością - dlatego szampon zaliczam do produktów na TAK!


Co do nawilżającej odżywki, którą najlepiej stosować zaraz po szamponie, również jestem nią miło zaskoczona. Jest ona kremowa, delikatna, ale zarazem taka średnio-treściwa, też zawiera aloes - 20% i wyciąg z liści pokrzywy. Przy pierwszym razie jak ją nakładałam (oraz za każdym następnym), na długość włosów - włosy ją aż wpijały, widocznie potrzebowały one nawilżenia. Odżywka im to zapewniła. Staram się ją przytrzymać dłużej na włosach, niż tylko nałożyć wmasować i spłukać. Spłukiwanie również następuje szybko, nieraz pisałam, że u mnie włosy same jakby się rozczesują pod wodą - to jest wtedy jak nakładam dobrą, nieobciążającą maskę/odżywkę. W tym przypadku zadziałała ta odżywka. Myślę, że odżywka szybciej mi się zużyje niż szampon, ale zawsze tak mam. Po użyciu szamponu wraz z odżywką - włosy bez problemu się rozczesują, po wysuszeniu są odświeżone, puszyste, ale nie napuszone. Widać świeżość czupryny. 


Podsumowując:
- seria aloesowa z linii Naturale to łagodna, delikatna nawilżająca seria do wszystkich rodzajów włosów (sprawdza się też i przy cienkich włosach - dba o nie i odpowiednio pielęgnuje)
- produkty nie podrażniają mojej wrażliwej skóry głowy
- kosmetyki są odświeżające, lekkie, świeże o aloesowych czystych zapachach, które nie są chemiczne
- szampon jest wydajny, a odżywka nie obciąża cienkich i słabych włosów
- dobrze opisane etykiety i miłe dla oka opakowania 
- produkty zawierają 20% aloesu + wyciągi z pokrzywy 
- produkty bardzo polubiłam



Używałyście tą nową serię? 
Jak się u Was sprawdziła?



pozdrawiam,

Donna



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...