3 mar 2021

Męskim okiem. Nowa linia Power Men Joanna.

Witam,



Marka Joanna kojarzona jest z produktami i pielęgnacją kobiecą, ale coraz częściej w ofercie pojawiają się też nowości dla mężczyzn. To super, bo jeśli komuś zależy na tanich i dobrych produktach może coś wybrać dla siebie idealnego do pielęgnacji. Mężczyźni i tak pod prysznicem nie mają tylu kosmetyków co my kobiety, więc im butelka żelu wystarcza na wszystko, no może jeszcze ważny jest też szampon do włosów. Chociaż większość żeli teraz marketingowo nazywa się 3 w 1, że zastępuje kilka kosmetyków naraz. Nowości jakie ostatnio pojawiły się w ofercie marki, to nowe żele pod prysznic Power Men i szampony do włosów.

Power Men to seria stworzona z myślą o pielęgnacji męskiej skóry. Starannie dobrane składniki tworzą unikalną kompozycję, która zapewnia długotrwałe rezultaty.

Dwa z takich produktów poznał mój mężczyzna i polubił je.


Żel pod prysznic Czarny pieprz i guarana 300 ml o odświeżającym zapachu zapewnia doskonałe orzeźwienie i oczyszczenie ciała. Specjalnie opracowana receptura zawiera ekstrakty z czarnego pieprzu i guarany, które działają energizująco i pobudzająco.

Żel to podstawowy kosmetyk pod prysznicem, który jest używany codziennie. Myślę, że u każdego żele pod prysznic szybko schodzą z racji na systematyczne ich zużywanie. Wersja z guaraną i czarnym pieprzem to zdecydowanie uczucie szybkiego odświeżenia i orzeźwienia męskiego ciała. Jest to kosmetyk uniwersalny, więc ciało, twarz i włosy mogą być naraz umyte i szybko odświeżone. Męski zapach jest tutaj piękny, taki z mocą i energią. W czasie mycia pięknie unosi się w łazience. Przyznam się, że zawsze lubię wchodzić do łazienki, kiedy wcześniej mył się tam mój mężczyzna i poczuć te męskie aromaty z jego kosmetyków. Ta wersja jest zdecydowanie na lato, ze względu, że szybko przynosi pełne orzeźwienie i doskonale odświeża. Produkt 3 w 1 to wielki plus, tym bardziej dla kogoś kto często wyjeżdża i nie chce zabierać tony kosmetyków. Wersja z guaraną i czarnym pieprzem jest dla wszystkich, którzy potrzebują zastrzyku energii!


Szampon przeciwłupieżowy dla mężczyzn 200 ml - to specjalistyczny szampon przeciwłupieżowy z linii Power Men zawiera niezwykle skuteczną substancję aktywną - Pirocton Olaminy, która wykazuje działanie przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne. Skutecznie eliminuje przyczyny łupieżu oraz normalizuje mikroflorę naskórka, co zapobiega częstym nawrotom tej dolegliwości. Szampon został dodatkowo wzbogacony o Hydromanil - składnik intensywnie nawilżający skórę głowy, zapobiegający jej nadmiernemu wysuszeniu i łuszczeniu się.

Potwierdzone rezultaty:
- zdrowe włosy bez łupieżu
- zmniejszenie łuszczenia i wysuszenia skóry głowy
- oczyszczona skóra głowy


Z przeciwłupieżowymi szamponami jest różnie - u jednych szybko zadziałają, u innych nasilą bardziej problem łupieżu. U nas problem łupieżu nie występuje (ja raczej nie używam męskich szamponów na wrażliwy i łuszczący skalp). Wersja ta traktowana jest jako standardowy szampon do umycia i odświeżenia męskiej fryzury. Nie powoduje ona uczucia swędzenia, czy podrażnienia męskiej skóry głowy. Szampon jest w porządku i dobrze oczyszcza krótką męską fryzurę. Przy niewielkiej aplikacji i przy zwilżonych włosach konsystencja pod wpływem masażu przynosi pianę, która czyści włosy, a potem szybko się spłukuje. Po wysuszeniu włosy u mężczyzny są świeże, puszyste i zadbane. 


Produkty Joanny są dostępne w drogeriach stacjonarnych jak i w różnych sklepach online. Nowa linia Power Men, myślę, że będzie często wybierana, w okresie letnim, bo w ofercie są inne świeże i orzeźwiające zapachy żeli pod prysznic, z serii Activ i Fresh, jak też jest szampon niwelujący siwiznę u Panów.

Mnie kosmetyki marki Joanna ostatnio bardzo pozytywnie zaskakują - zmieniają się :) W ofercie pojawiają się też produkty naturalne, wegańskie, a strona internetowa nabrała nowego świeżego wyglądu. 
Tak trzymać marko Joanno! :)



pozdrawiam,
Donna 

2 mar 2021

Olejkowa pielęgnacja twarzy i ciała razem z Lirene.

Witam,



Moja skóra nie lubi typowo olejków do ciała, żeby ją nawilżać w ten sposób, bo woli balsamy, mleczka, masła itp. ale pielęgnację olejkową w innej formie już lubi. Taka to jest moja skóra, która wie najlepiej jak ją rozpieszczać i jak czuje się najlepiej. Jeszcze w styczniowe i lutowe dni kiedy każda dawka nawilżająca liczyła się, by w dobrym stopniu skóra była nawilżona sięgałam po dobre olejkowe produkty od mojej ulubionej marki Lirene. Poznałam świetną ostatnią nowość do twarzy:
- Naturalny olejek do demakijażu INCA INCHI 
oraz produkt, który już znałam wcześniej, czyli
- OLEJEK MAKADAMIA intensywnie odżywiający żel pod prysznic z olejkiem monoi. 

Jestem ciekawa, czy Wy również kochani lubicie taką pielęgnację, a jeśli jeszcze nie próbowaliście np. tej nowości jaką jest naturalny olejek do demakijażu, to zachęcam poznać. Ostatnio nie malowałam się mocno, ale taką perełkę, która domywa świetnie makijaż lubię mieć w swojej łazience. 


Naturalny olejek do demakijażu INCA INCI usuwa każdy, nawet wodoodporny makijaż. Idealnie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i usuwa nagromadzone zanieczyszczenia. Wegańska formuła bogata w odżywczy INCA INCI doskonale sprawdza się jako jeden z pierwszych etapów oczyszczania skóry twarzy.

INCA INCHI - olejek zwany złotem Inków pozyskiwany jest z peruwiańskich orzechów tłoczonych na zimo. 98% składu oleju to kwasy Omega 3, 6 i 9, które pozwalają zachować młody i jędrny wygląd skóry na dłużej. Posiada właściwości uelastyczniające oraz regenerujące, dzięki czemu skóra staje się bardziej napięta i pełna blasku.

Potwierdzona skuteczność!*
- zmywa makijaż, odżywia, nawilża skórę twarzy
*testy IN VIVO

Formuła: powstała w oparciu o wysoką zawartość składników naturalnych i jest wegańska.
Opakowanie: podlega recyklingowi, zatem segreguj je po zużyciu.
Produkt: powstał przy użyciu zielonej energii elektrycznej, pochodzącej ze źródeł odnawialnych.

Składniki INCI
200702 Składniki/Ingredients: Glycine Soja (Soybean) Oil, Canola (Canola) Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Diethylhexyl Sodium Sulfosuccinate, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Aqua (Water), Propylene Glycol, Tocopherol, Tin Oxide, Parfum (Fragrance), CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica.


Demakijaż zazwyczaj wykonuję w kilku krokach i używam kilku produktów do tego przeznaczonych. Najważniejsze jest u mnie oczyszczanie i zmycie tego wszystkiego co w ciągu dnia się nagromadziło na skórze, a tych zanieczyszczeń nieraz potrafi być całkiem sporo, co widać po wacikach. Bardzo byłam ciekawa olejku do demakijażu Inca Inchi, bo od czasu do czasu lubię użyć takiej formy przy zmywaniu kolorówki z twarzy. Wcześniej miałam olejek pod prysznic z Inca Inchi, który był dla mnie fenomenalny, nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, bo nie mogę go namierzyć :( a bardzo go lubiłam, właściwie byłam zakochana w jego zapachu. 

Ale już wracam do olejku do demakijażu Inca Inchi z serii Superfood for skin 96% składników naturalnych -  mieści się on w buteleczce o pojemności 100 ml. Zaletą jego jest to, że zmyje on nawet makijaż wodoodporny, a przy tym wspaniale odżywi skórę i ją nawilży. W swojej konsystencji jest łagodny i delikatny, przez co na twarzy pod wpływem ciepłych dłoni i ciepłej skóry dodatkowo przynosi tą przyjemność kiedy wykonuje się nim masaż np. po policzkach. Przy zmywaniu nim tuszu na rzęsach - oczy nie pieką, musimy je tylko porządnie zamknąć. Wszystko jest dokładne zmyte i nie trzeba tak pocierać skóry w tym delikatnym miejscu. Olejek ładnie wszystko rozpuszcza oraz skutecznie usuwa zanieczyszczenia. Kiedy już spłukujemy wodą, skóra jest fajnie mięciutka i nawilżona. Nie ma takiego uczucia tłustości, jak po niektórych innych olejkach do zmywania, które miałam wcześniej. Ten do pierwszych etapów oczyszczania skóry twarzy jest super. Przed jego użyciem należy wstrząsnąć buteleczką ponieważ w środku ma złotą poświatę, która przepięknie się mieni. 


Olejek Makadamia Intensywnie odżywiający żel pod prysznic z olejkiem monoi - Żel zawiera dwa cenne olejki o silnym działaniu odżywczym i nawilżającym. Olejek makadamia, bogaty w kwasy Omega 3, 6, 9, zmiękcza i wygładza skórę, pozostawiając ją gładką i aksamitną w dotyku. Olejek monoi to źródło cennych witamin i kwasu foliowego. Poprawia wygląd skóry, nawilża i intensywnie odżywia. Żel ma doskonałe właściwości myjące oraz przyjemny zapach, sprawiając, że kąpiel staje się przyjemnością. Pozostawia na skórze delikatną, nietłustą warstwę, chroniąc przed wysuszeniem.

Sposób użycia: nanieś żel na wilgotną skórę. Delikatnie masuj okrężnymi ruchami, a następnie dokładnie spłucz wodą. Po osuszeniu ciała użyj wybranego balsamu Lirene.

Składniki INCI
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine,PEG-7 Glyceryl Cocoate, Sodium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Benzoate, Allantoin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Taitensis Flower Extract, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Salicylate, Disodium EDTA, Citric Acid, Amyl Cinnamal, Linalool, CI19140 CI14700.


Pod prysznicem lubię różnorodność, więc podobnie jak przy olejkowym demakijażu, od czasu do czasu wybieram żele pod prysznic z olejkami. One także potrafią się delikatnie pienić, ale mocniej nawilżają skórę niż przeciętnej jakość słabe produkty pod prysznic. Co z tego jak zwykły żel kupiony nawet za 3,99 pięknie pachnie i myje skórę - choć i tak większość mówi, że na nawilżaniu skóry aż tak nie zależy, a tylko na umyciu, bo tego oczekują od żelu pod prysznic - też tak kiedyś myślałam. Ale te wersje olejkowe pod prysznic spełniają zadanie, by właśnie chronić skórę przed wysuszeniem. Nie ma tu uczucia jak po peelingach zostawiających tłustą warstwę, ale skóra jest aksamitna w dotyku i dłużej nawilżona. Zapach tego żelu pod prysznic, który jest połączony z odżywczymi olejkami jest przepiękny. Słodki, otulający, ciepły. Olejek makadamia, bogaty jest w kwasy Omega 3,6,9, zmiękcza skórę i wygładza. Olejek monoi zawiera cenne witaminy i kwas foliowy. Żel ten nie tylko myje, ale jednocześnie wspaniale pielęgnuje skórę całego ciała, bo ją nawilża i odżywia. Fajnie jest też zrobić sobie wcześniej peeling, a potem użyć tego olejku. Aksamitność i delikatność skóry sprawia, że ja po takich wieczornych Spa jestem w siódmym niebie :) Super, że tu opakowanie ma aż 400 ml pojemności, więc starcza taki produkt na dłużej. 


Myślę, że na lato wybiorę wersję z mango jeśli chodzi o żel pod prysznic z olejkiem, bo takowa wersja też jest w ofercie, a do demakijażu może coś innego z nowości się pojawi? 

A Wy kochani lubicie markę Lirene? U mnie produkty tej marki goszczą już naprawdę przez dłuższy czas. To marka, którą tworzą kobiety dla kobiet. Każdy nowy produkt, który poznaje u mnie się sprawdza i go lubię. Coraz częściej pojawiają się w ofercie produkty naturalne, co mnie bardzo cieszy :)



pozdrawiam,
Donna 

1 mar 2021

Profesjonalna mikrodermabrazja wykonywana w domu? Tak to możliwe! Polecam Beauty Pure Skin Pro od Garett.

Witam,



Lubię o siebie dbać i dobrze czuć się w swojej zadbanej skórze. Pielęgnację twarzy zawsze stawiam na pierwszym miejscu. Od czasu do czasu jeszcze przed pandemią lubiłam odwiedzać gabinety kosmetyczne, by oddać się w ręce kogoś profesjonalnego i zaufanego. Obecnie zaprzestałam odwiedzania tych miejsc, ale niewykluczone, że kiedy zrobi się bardziej 'normalnie' znów powrócę do sprawdzonych i systematycznych zabiegów na twarz. Moja tłusta skóra wymaga ciągłego i dobrego oczyszczania, by była wypielęgnowana i wyglądała na zdrową. Jak od najmłodszych lat zadbamy o cerę dobrze ją oczyszczając i nawilżając, tym dłużej będziemy cieszyć się jej dobrą kondycją.


Jakiś czas temu, pisałam, że odbyłam kurs online z Kosmetologii Estetycznej - tak się wkręciłam w ten temat, że postanowiłam w domowym zaciszu urządzić sobie mini salon kosmetyczny. Moja wiedza z kursu teraz świadomie pozwala mi dbać o siebie jeszcze lepiej. Najbardziej na kursie interesował mnie temat związany z mikrodermabrazją i tym samym zamówiłam w sklepie online Garett, urządzenie do tego zabiegu - Beauty Pure Skin Pro.


Do zestawu dołączone są zapasowe filtry i uszczelki, więc urządzenie posłuży nam na dłuższy czas lub można zawsze je dokupić.

Korzyści z regularnego oczyszczania i złuszczania martwego naskórka to podstawa przy pielęgnacji każdego rodzaju cery. Urządzenie Garett Beauty Pure Skin PRO to świetny wybór. Osobiście jestem już po kilku zabiegach i jestem mega zadowolona z pierwszy efektów. A jakie one były - zapraszam Was kochani, już poniżej Wam wszystko opiszę, ale najpierw napiszę coś o samym urządzeniu i o tym, jakie spełnia ono funkcje.

Urządzenie do mikrodermabrazji Garett Beauty Pure Skin PRO to idealny wybór dla cery problematycznej - szczególnie z wągrami, zaskórnikami i krostkami. Wspiera również odmładzanie skóry twarzy, poprawiając jej jędrność i gładkość. Delikatny masaż próżniowy pomaga zwiększać wchłanianie składników aktywnych z używanych kosmetyków, przez co możemy zaobserwować szybsze i silniejsze efekty. Światło LED w różnych kolorach dodatkowo poprawia kondycję skóry.


Urządzenie to posiada 5 poziomów mocy zasysania. Na początek warto jednak korzystać z najsłabszych ustawień, by unikać zaczerwienia i podrażnienia skóry, a z czasem przechodzić do mocniejszych etapów.

Beauty Pure Skin PRO posiada dwa kompresy:
1). ciepły, który otwiera pory i działa jak sauna na twarz
2). zimny, który zamyka pory i daje ukojenie po zabiegu

Dzięki urządzeniu można też prowadzić terapię światłem Led w trzech kolorach. Każdy kolor odpowiada za coś innego. Zielony odcień pomaga nawilżyć i rozjaśnić cerę. Światło niebieskie, zwęża pory i poprawia strukturę skóry, a światło czerwone przywraca elastyczność i sprężystość. Dodatkowa zaleta tego urządzania to aż 8 wymiennych nasadek. Ich budowa pozwala dopasować rodzaj i funkcję ssania do konkretnych potrzeb skóry – usuwania zaskórników, wygładzania, odmładzania itp.


Urządzenie do domowej mikrodermabrazji jest łatwe w użyciu i choć na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco skomplikowane, to uwierzcie mi, szybko się można nauczyć jak się go obsługuje. Ja przy pierwszym zabiegu przyznam się, że byłam trochę niepewna i nie wiedziałam do końca, czy prawidłowo wykonam sobie sama zabieg, ale wszystkiego dowiedziałam się z ulotki dołączonej do opakowania i z poglądowego filmiku. Indywidualnie trzeba już wyczuć jak docisnąć urządzenie do skóry i dobrać poszczególne nakładki. Na początek polecam zacząć od najmniejszej nakładki i stopniowo zwiększać rozmiar, a dalej zwiększać moc. Ja póki co jestem jeszcze na etapie tym łagodniejszym, by stopniowo przyzwyczajać skórę do większej dawki mocy, że tak to napiszę, ale efekty miło mnie zaskoczyły – widoczne były już po pierwszym zabiegu. Wykonywałam go na wieczór, z racji, że bałam się, czy skóra nie będzie za bardzo czerwona, czy podrażniona, żeby miała przez noc czas na ewentualną regenerację i wyciszenie. Lekkie zaczerwienienie wystąpiło, ale nie było ono jakoś widoczne i szybko ustąpiło.


Jakie zauważyłam pierwsze efekty? Skórę oceniłam rano po przebudzeniu i przemyciu standardowo żelem. Pojawił się efekt świeżej i rozjaśnionej skóry, zwłaszcza czoło wyglądało na rozjaśnione i wygładzone. Ogólny stan cery też się poprawił. Nie była ona taka szara, a wręcz przeciwnie świeża i jasna. Miałam ochotę cały czas się uśmiechać! Przy drugim już zabiegu bardziej chciałam skupić się na usunięciu zaskórników, ale tu nad nimi muszę lepiej popracować - nie mam jeszcze tej wprawy z urządzeniem, ale wiem że wszystko przede mną, cały czas je poznaję. Co mnie cieszy, to fakt, że kiedy oczyszczam skórę, to na powierzchni nakładki pojawiają się wszystkie zanieczyszczenia, jakie w czasie zasysania urządzenie wydobywa ze skóry. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile jeszcze w skórze jest tego nieusuniętego naskórka, brudu kiedy myślimy, że po użyciu żelu/peelingu mamy dobrze oczyszczoną twarz. To jesteśmy w błędzie. Ja byłam w szoku, choć wiedziałam, że tak będzie. Tylko dogłębne peelingi z kwasami, czy takie urządzenia jak np. to potrafią usunąć martwy naskórek i oczyścić skórę w sposób naprawdę profesjonalny i sprawić, że za każdym razem skóra się rozjaśni i będzie aż promieniała z czystości. Da się to zauważyć nie tylko w samym wyglądzie, ale i w dotyku, gdzie skóra stanie się miękka i odnowiona. Dostaje zastrzyk promiennego blasku.

 Z urządzenia jestem bardzo zadowolona. To też spore oszczędności, bo takie zabiegi w salonach też niemało kosztują, jeśli je wykonujemy co miesiąc, a efekty są bardzo zbliżone, więc polecam Wam kochani mój sposób na aksamitną cerę z tym urządzeniem Garett.



Mam dla Was kochane, także kod rabatowy – goldona20, który uprawnia do 20% zniżki na cały, nieprzeceniony asortyment na garett.pl


pozdrawiam,
Donna 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...