31 gru 2015

Sylwestrowo :)

Witam,


Dziś ostatni dzień 2015 r. 
Kochani życzę Wam szampańskiej zabawy do białego rana!!!


Moc uścisków :*** 
Do zobaczenia w Nowym Roku :)



pozdrawiam,

Donna

30 gru 2015

Regenerująca maska na dłonie L'biotica.

Witam,


Sylwester już jutro, więc pora na jakieś maseczki i ostatnie szykowanie się przed sylwestrową nocą. Postanowiłam nieco zadbać o dłonie i wybrałam Regenerująca maskę L'biotica. Znacie?


Nawilża i regeneruje.
"Silnie regenerująca maska na dłonie w postaci nasączonych rękawiczek L'biotica, to profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu. Intensywnie regeneruje i odżywia zniszczoną, przesuszoną skórę dłoni. Przywraca skórze gładkość i delikatność. Rozjaśnia, eliminuje plamy i przebarwienia, przywraca jednolity koloryt skórze dłoni"

Bogata w naturalne składniki takie jak: 
- masło Shea, 
- olej jojoba, 
- miód 
- olej sezamowy - sprawia, że maska na dłonie L'biotica działa regenerująco i kojąco na skórę, odżywia nawet bardzo  przesuszone i spierzchnięte dłonie. 

"Zawarty w masce kolagen oraz kwas hialuronowy nawilżają skórę dłoni, przywracają jej miękkość i delikatność. Ekstrakt z Portulaca oleracea oraz rumianku sprawia, że skóra zyskuje jednolity koloryt"


Moja opinia:
Rękawiczki spisały się rewelacyjnie. Dobrze nasączone, wilgotne i w sam raz na moje dłonie. 20-30 minut wystarczy na domowy zabieg, najlepiej w tym czasie oglądać serial. Po ściągnięciu producent pisze, że nie ma potrzeby myć dłoni, ja jednak zmyłam tą taką warstewkę, która pozostała mokra i nałożyłam nawilżający krem. Dłonie poprawiły swój wygląd, skóra zdecydowanie rozjaśniła się, zrobiła się miękka w dotyku, nawilżona. Aż takich efektów się nie spodziewałam. 
Serdecznie polecam ;)


Używacie masek do dłoni w formie rękawiczek?
Dla zainteresowanych maska do nabycia tutaj.



pozdrawiam,

Donna

29 gru 2015

Amber Elixir Night - Oriflame.

Witam,


Zapach, który mnie rok temu zauroczył i tak się stało, że jest to już moja druga buteleczka, sprawiła że w okresie zimowym chętniej po nią sięgam. Amber Elixir Night - Oriflame - cudowny zapach, taki mój. Miłośniczki orientalnych zapachów muszą go poznać.  


Opis:

"Kiedy zapada noc, magiczny eliksir spowija skórę niczym najpiękniejsza suknia. Gdy emocje rozpalają zmysły, w blasku księżyca budzi się apetyt na nowe doznania... Oriflame przedstawia wodę perfumowaną Amber Elixi Night o zmysłowej, orientalnej nucie. Eliksir ten został stworzony specjalnie dla kobiet, które pragną intrygować" 

Nuty głowydzika róża, bergamotka i kadzidło
Nuty sercairys, ambra i syjamski benzoes
Nuty bazypaczula, wanilia bourbon i drzewo sandałowe. 

Kategoria: orientalna


Zapach został stworzony przez dwie utalentowane projektantki perfum: Nathalie Lorson i Marie Salamagne. Chciały one stworzyć zmysłową, pełną blasku kompozycję, zainspirowaną przez mieniący się pięknymi kolorami kamień bursztynu.


Moja opinia:
Zapach odkryłam przypadkiem i tak się stało, że musiałam go mieć. A, że nie oglądam katalogów Oriflame i te kosmetyki nie bardzo mnie interesują i nie jestem na bieżąco, zamówiłam zapach przez allegro. Zapachem bardzo przypomina mi balsam aleppo z Planeta Organica. Jest zmysłowy, przepiękny, słodki, ciężki ale nieduszący, kadzidłowy. Zdecydowanie na wieczór, ale w ciągu dnia dla podkreślenia swojej kobiecości i atrakcyjności spisze się rewelacyjnie. Nie jeden raz dostałam miły komplement od mężczyzn, gdy w ciągu dnia go użyłam, a nawet od kogoś usłyszałam, że moje perfumy długo czuć w samochodzie, kiedy ja już dawno z samochodu wyszłam, a zapach był wyczuwalny nawet na drugi dzień. Myślę, że na tej drugiej buteleczce to się nie skończy i kupię następną :D Bardzo lubię nim psikać włosy oraz za uszami i nadgarstki. Ta otulająca mgiełka cały czas mi towarzyszy i jak czytałam opinie innych to większość stwierdzała, że owy zapach jest nietrwały. Ja uważam, że jest wystarczająco trwały, bo ja go wyczuwam naprawdę przez większość dnia. 




pozdrawiam,

Donna

28 gru 2015

Wosk YC Christmas Garland.

Witam,


Święta, święta i po świętach :) Przygotowań co nie miara, a one już są dla Nas przeszłością. Nie obyło by się, aby przez ten czas nie było u mnie świątecznych zapachów woskowo Yankee Candlowych. Christmas Garland znacie? Ja miałam ten wosk pierwszy raz i pierwszy raz go paliłam, bo niedawno go kupiłam z myślą właśnie o świątecznym czasie. Czy byłam zadowolona? Jak myślicie?


Wosk z okolicznościowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: 
- świeżo ścięte drzewo sosnowe w połączeniu z cierpkością żurawiny.


Moja opinia:
Już na sam widok zielonego wosku może się on skojarzyć ze świąteczną choinką, co też jest zainspirowane na etykiecie. Czy taki jest jego aromat po odpaleniu? no sama nie wiem, wg. mnie pachnie on tanim leśnym odświeżaczem do łazienki w formie sprayu lub takiego kubeczka, co się wieczko odkręca a z niego wydobywa się cały czas pachnąca woń. 'pachnąca' a raczej coś co przypomina, ze pachnie... Tak mi się skojarzył i taką miałam pierwszą myśl po łamaniu i zaczęciu palenia w kominku. Nie mówię, że zapach jest zły, ale typowo leśny, rześki i pachnie sosnowo. Gdy już trochę się wypali i rozproszy po pomieszczeniu, wtedy też ten zapach lepiej mi się zaczyna podobać, bo jest taki nienachalny, jakby wyczuwam też delikatną mięte? Czuję taki chłodek z niego (to zależy ile go ukruszymy) Jeśli chodzi o sam zapach żurawiny, który jest zasugerowany w aromacie, pachnie to przyjemnie, może trochę kwaśno? ale wyraźniej czuć przewagę sosny. Ogólnie zapach kojarzy mi się ze świętami i z leśną choinką, ale też z zapachem tańszych odświeżaczy, kosmetyków łazienkowych i leśnym płynem do kąpieli. 


Jakie są Wasze odczucie co do tego wosku?
Do kupienia -> tutaj.




pozdrawiam,

Donna

27 gru 2015

Baikal Herbals - szampon przeciw wypadaniu włosów

Witam,



Jako, że otrzymany niedawno szampon miał jakby uszkodzoną zakrętkę, która nie chciała się domykać, został od razu zabrany do przetestowania. Ale to dobrze, bo i tak miałam otwierać coś nowego z szamponów. Baikal Herbals - szampon przeciw wypadaniu włosów jest mi nieznany, a jak zobaczyłam jego konsystencje to wiedziałam, że się polubimy bo takie przezroczyste szampony moje włosy lubią. 


Opis:
"Szampon wzmacniający, zapobiegający wypadaniu włosów, przywraca włosom witalność i blask. Wzmacnia cebulki włosowe"
Szampon zawiera:
- aktywne organiczne ekstrakty i oleje z roślin rosnących w czystych ekologicznie okolicach jeziora Bajkał,
- wysoki procent ekstraktów roślinnych,
- bezpieczne konserwanty stosowane w żywności.
Nie zawiera parabenów i SLS

Olej z cykorii (Cichorium Intybus Oil) - inulina z cykorii dokładnie oczyszcza skórę głowy oraz włosy i zwalcza przyczyny powstawania łupieżu, a także łagodzi podrażnienia skóry i likwiduje jej swędzenie, chroni naturalną, korzystną dla skóry florę bakteryjną oraz poprawia rozczesywanie i wygląd.

Pięciornik srebrny (Potentilla Argentea Extract) – pomocny w stanach zapalnych skóry owłosionej głowy, łupieżu tłustym, wypadaniu włosów na tle łojotoku i zakażeń drożdżakami.

Patrinia sybirska (Patrinia Sibirica Extract) – czyni włosy miękkie, jedwabiste.

Żeń - szeń (Organic Panax Ginseng Extract) - używany w Azji od tysięcy lat, poprawia krążenie i reguluje metabolizm komórkowy, przyczynia się do odżywienia i wzmocnienia włosów. Zeń-szeń jest dobrym środkiem na porost włosów, szczególnie u kobiet.

Organiczny olej z nasion czarnej porzeczki (Organic Ribes Nigrum Seed Oil) - olej z nasion czarnej porzeczki stosowany jest w leczeniu wszelkiego typu podrażnień skóry, atopowym zapaleniu, egzemie, łuszczycy, świerzbiączce, łupieżu, wypadaniu włosów. Wzmacnia włosy i cebulki włosowe.  

Skład: 
Aqua with infusions of: Cichorium Intybus Oil, Potentilla Argentea Extract, Patrinia Sibirica Extract, Organic Panax Ginseng Extract, Organic Ribes Nigrum Seed Oil; Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid. 


Moja opinia:
Otwór dość duży jak na szampon, szkoda że nie ma czegoś zabezpieczającego, ale konsystencja jest średnio gęsta, więc nie wylewa się od razu za dużo i nie ma takiego plum :D Zapach ziołowy, kwiatowy łagodny lubię takie. Nienachalny i nie intensywny. Szampon pieni się wystarczająco dobrze i też dobrze spłukuje z włosów. Kiedy nie nakładam żadnej odżywki, czy maski moje włosy rozczeszą się i tak bez problemu, nawet po samym szamponie. Nie plącze moich włosów. Szampon dobrze oczyszcza włosy, a skóra po umyciu nie swędzi. Po osuszeniu włosy są świeże, lekko i delikatnie pachnące, miłe w dotyku. Na co dzień szampon spisuje się dobrze i jak na moje potrzeby jest bardzo wydajny. Po dwóch tygodniach używania nie stwierdzę, czy działa na wypadanie włosów, ale oceniając go jak układają się po nim włosy, jaką mają świeżość, że podoba mi się konsystencja i zapach oceniam szampon na bdb. Z przyjemnością zużyję go do końca.



Znacie owy szampon? Lubicie takie ziołowe?
Produkt poznałam dzięki uprzejmości TrustedCosmetics.pl za co bardzo dziękuję.


Czas na niedzielny spacer, za dużo się objadło, zwłaszcza sernika 
- jak to dobrze, że dziś niedziela odpoczynku! a później kawka i odwiedzę Wasze blogaski :***




pozdrawiam,

Donna

26 gru 2015

Historia remontu pokoju cz. 2.

Witam,


Wczoraj zaprezentowałam metamorfozę pokoju, dziś nieco inny wpis o tym jak to wszystko przebiegało...
Od dłuższego czasu planowałam remont pokoju. Potrzebowałam zmian, dużych zmian. Niby to tylko pokój, ale dla mnie to aż pokój, moje miejsce do pracy, medytacji, do ćwiczeń, do spotkań, do relaksu, odpoczynku, itd. itd. 
Z początku remont miał mi przeprowadzić dobry przyjaciel, który wycenił pracę po kosztach i po naprawdę dużej znajomości. Niestety z różnych innych obowiązków i jego wyjazdu remont miał się odbyć dopiero za dwa lata. Czekałam rok, ale już drugi rok niezbyt chciałam czekać, bo jak wiemy kasa jest odłożona ale im dłużej się czeka to kasa się rozlatuje... nie wiadomo kiedy i na co bo zawsze są jakieś wydatki. Natrafiła się fajna, sprawna ekipa i też po znajomości pokój miał być gotowy w tydzień. Termin był uzgodniony, cena również - pasowała mi, ale pech chciał, że i Ci fachowcy byli rozrywani na wszystkie strony - dopóki jest ciepło i dobra pogoda na zewnątrz - brali inne i większe zlecenia. Po kilku przesunięciach terminu, już stawało się to męczące i niezbyt fajne jak ciągle przesuwali mi termin. A tak naprawdę powiedzieli, że przyjdą na drugi rok.. heh Powiedziałam dość! - rezygnuję z tej ekipy, choć chłopaki byli naprawdę spoko i zmobilizowani do pracy. Zmianę dachu w domu zrobili w 4 dni, więc mój pokoik na poddaszu to dla nich bułka z masłem góra 3-5 dni regipsy byłyby założone i odpicowane na picuć glancuś :P 

Kilka ujęć jak pokój przechodził kolejne etapy...
był jeden wielki bajzel jak to przy remontach


(...)

Następna ekipa, którą załatwiła mi mama na szybko, na już...(ponieważ ściany były przygotowane, tzn odrapane z błazerii i jak zaczęło się robić zimno w październiku to zaczęło mi zwyczajnie wiać, przez nieocieplenie) z której nie byłam zadowolona, a już na pewno z ceny, bo cenę usłyszałam 2 razy większą niż proponował mój dobry przyjaciel. Nie dało się negocjować, bo Ci fachowcy i tak upierali się przy swoim, że zrobili mi po kosztach... dziwne, to czemu dwie poprzednie ekipy/fachowcy, którzy również robią w tym fachu nie od dziś  wycenili mój pokój na znacznie mniej?? znacznie czyli o 2 tysiące mniej!!! Powiedziałam, że już nigdy nie wpuszczę do siebie ekipy, która nie da mi jasno na papierze kosztorysu + faktury za usługę, tylko "mieć dodatkową fuchę" To jest właśnie cała Polska. Do kieszeni i do widzenia. Prosiłam też o nie palenie papierosów w pokoju  w czasie pracy - i co? przychodzę, a tam smród z fajek ;/ Zwróciłam uwagę drugi raz, ale gdzie tam.. w tym czasie zniszczono mi też termometr okienny, mało tego gdybym jednego dnia nie popatrzyła wieczorem swoim okiem na pokój to miałabym zalaną podłogę z dziurawego wiadra z wodą, bo niestety karton przemókł i panele zaczynały być mokre... brak mi słów co ja przez ten czas przeżywałam. Po ściągnięciu folii zabezpieczającej szafę zauważyłam odrapania, a zwłaszcza na czarnej szafie widać to dokładnie (zamalowałam już czarnym lakierem do paznokci) Po usunięciu kartonów z podłogi, zarysowane panele.. i tak mogłabym wymieniać jeszcze jakie poniosłam usterki, bo to się tak na szybko od razu nie widzi, tylko przy sprzątaniu wychodzą niedoskonałości. 
Do tego porównując dwie inne ekipy, które kiedyś remontowali u nas coś w domu, zawsze po sobie sprzątały.. a tutaj? zostawiony syf na dywanikach schodowych, które teraz nadają się do wyrzucenia... choć dywaniki były na bieżąco czyszczone. Jak można tak nie uważać (?) były wycieraczki, można strzepnąć zanim się wyjdzie, zejdzie, były 'wilgotne szmaty' można było obuwie przetrzeć, żeby tego nie nosić. 


Inspiracja:

Takie ściany były przygotowane dla ekipy, czyli pół roboty odwalonej przeze mnie i tatę. 
Naprawdę tego było dużo. Przy ściąganiu towarzyszył kurz, pył, więc można sobie wyobrazić jak ja wyglądałam :) 



Każda deseczka przybijana kiedyś osobno, każda deseczka osobno ściągana. Błazeria ściągnięta, ściany oczyszczone i wyodkurzane ze względu na sypanie się styropianu.  


Niektóre ściany były zdrapane do cegieł i porządnie przed regipsami ocieplone. 




(...)

(tak, to był mój błąd, że w tym miejscu posłuchałam rodziców, bo to oni mi załatwili tych fachowców i żałuję, że nie poczekałam na mojego znajomego jeszcze ten rok) Mówi się trudno :( Na pewno dalsze remonty typu sypialnia z prawdziwego zdarzenia na poddaszu z oknem dachowym, mini garderoba, mała łazieneczka i aneks kuchenny + korytarz ze schodów powierzę zaufanej i sprawdzonej ekipie, która jasno i od razu powie mi wycenę przed wykonywaniem prac, a nie w trakcie, 'bo z początku trudno określić ile to wyniesie..' - usłyszałam. Jeśli jest się fachowcem to się takie rzeczy wie... ja mówię konkretnie i jasno, ta ściana taka i taka, tu półeczka taka i taka tu sufit taki i taki.. co słyszę? nic nie słyszę... dlatego już w pierwszy dzień miałam podziękować, ale rodzice się upierali, że to po znajomości, znajomy znajomego i żebym dała spokój...  taka już jestem, że nie ufam ludziom i z pierwszego wrażenia jestem w stanie wiele wywnioskować o danej osobie... (zmysł skorpiona i dobrej intuicji ;p)



Po za tym jak proszę o prosty sufit to ktoś chce mi trójkąty robić w rogach, bo tak jest łatwiej - no proszę!? Kto tu będzie mieszkał ja czy ktoś inny? Wymagam prosto, a nie wydziwiać z trójkątami... Następna rzecz, która mnie już zaczęła irytować, to to że co chwilę brakowało czegoś z materiału. Jak można nie umieć przewidzieć, policzyć czegoś tylko się jeździło w każdy dzień lub co drugi to sklepu, bo brakło tego, tamtego i owego...albo czegoś było za dużo i się oddawało do sklepu... nerwy już mi wysiadały i liczyłam dni kiedy to się skończy.. to był tylko jeden pokój a człowiek ojeździł się jak głupi. Ja fachowcem nie jestem, ale mniej więcej umiałam wyliczyć sobie co i ile mi potrzeba, zanim jeszcze zaczęłam planować cały ten remont.


Nie mniej jednak koniec remontu czyli malowanie, przyklejanie listw, montaż kinkietów, lamp, gniazdek i takie wykończeniowe prace powierzyłam tacie i misiakowi i sama też dużo pomagałam jak np. malowanie ;p Bo malowanie ekipie zostało odmówione. No i dało się wtedy wyczuć zmianę w nastawieniu. Kurczę no, nie trzeba studiować psychologii, żeby takich rzeczy nie wyłapać. Mowa ciała, zachowanie rozmowy to wszystko wyczułam z obserwacji... jak człowiek potrafi się zmienić jak tylko dowie się, że zarobi mniej, co też pieniądze potrafią zdziałać. 

A ja świetnie się bawiłam przy malowaniu, udoskonaliłam w sobie nową umiejętność i jestem z tego dumna! Aha nio i elektryka, podłączenia itd - cała to też zasługa taty i kuzyna. No więc takie 'napracowanie się ekipy', że ojoj takie półeczki skomplikowane, czy skosy ścian ojoj ile tu pracy było - ja tam filozofii nie widziałam, skoro jestem specjalistą w jakiejś dziedziny to nie narzekam, że coś jest trudne... tym bardziej, że cała błazeria była ściągnięta, ściany przygotowane, po każdym dniu teren prac był ogarnięty na ile się dało, a po szpachlowaniu sama wszystko sprzątałam i czyściłam jeszcze dodatkowo ściany, bo nawet nie było przetarte z tego pyłku zanim się zaczęło malować...


A Wy jakie macie przeżycia z ekipami remontowymi? :D  
Moja historia dość długa, ale za to mi ulżyło, że mogłam się wygadać, że to tak ładnie i kolorowo nie było. Żałuje, bo mam więcej zdjęć na telefonie, ale coś mi się zawiesiło i nie mogę ich wgrać do komputera :( może przy okazji jeszcze pokaże :) 


ps. To już takie zboczenie blogowe, jako że my blogerki lubimy oceniać/testować i wyrażać swoją opinie, więc ja oceniłam mój projekt remont z mojego punktu widzenia, obserwacji i całokształtu.


Pierwsza fotka po złożeniu łóżka, szybki relaks i zaczynamy dalszą część przeprowadzki...znoszenie krzeseł, stołu itd. 


Dla przypomnienia metamorfoza - tutaj

Jeśli ktoś przeczytał całość - dziękuję!!! za poświęcony czas :***





pozdrawiam,

Donna

25 gru 2015

Metamorfoza pokoju cz. 1 [dużo zdjęć]

Witam,


Udało mi się skończyć mój własny projekt. Projekt - pokój! I jestem z tego naprawdę dumna. Dumna z kilku powodów. Od maleńkiego gwoździka, po duże łoże sama zainwestowałam we wszystko. To niezmiernie cieszy jak samemu się zarobiło na to, samemu zaprojektowało, kupiło to co chciało i to sprawia największą radość... Nie cieszy tylko jak z konta ucieka hehe :D no ale cóż - to jest życie, dorosłe życie :) Dodam, że pokój mam duży i dodatkowo jasne ściany o jakich marzyłam jeszcze bardziej powiększyły przestrzeń i jest tak jak chciałam. Przestrzeń i minimalizm i tylko rzeczy mi potrzebne. 

Postawiłam na biel i czerń - tak to moje kolory! 

 Zdjęcia robiłam już wtedy jak tylko było złożone łóżko, potem różnie jak tylko miałam dobre światło, starałam się coś pstrykać.

***

Można powiedzieć, że pokój mam podzielony na 3 części. 
1 część sypialniana gdzie stoi tylko łóżko.
2 część to miejsce na spożycie posiłku czy wypicie kawki, czyli stół i krzesła.
3 część to moje miejsce pracy - czyli biurko z laptopem i regał  pod ręką na moje różne różności. 

Na początek tapicerowane łóżko. Chciałam tapicerowane i takie też jest. Kupione przez internet. Obawiałam się tak kupować, bo w ciemno nie 'macając' tapicerki trudno coś wybrać, a ja w tej kwestii jestem dość wymagająca i dbająca o szczegóły nawet jak dotyk materiału z jakiego jest coś wykonane - na to zwracam szczególnie uwagę, jeśli kupuję coś już na lata. Po wymienionych e-mailach z miłym panem dostałam to co chciałam. Miękka, oddychająca eko skóra, odporna na brudzenie się. Do tego pojemnik na pościel i dobrany materac pod moje potrzeby, czyli średnio twardy, z pikowanym i piorącym się pokrowcem (i szeregu innych właściwościach o których nie będę już pisała)




Fotoroleta na okno zamawiana indywidualnie na wymiar. Wybrałam magiczne klimaty - pełnie księżyca, aby przypominała wieczorami, albo w nocy że czas już spać :) Gdy palą się same świece w pokoju tworzy niesamowity klimat i nastrój. Trudno mi to było ująć na fotografii, bo albo włączała się lampa, a bez lampy było znów za ciemno. Efekt tej fotorolety jest również taki, że w dzień na zewnątrz okna roleta jest biała, natomiast pod wieczór gdy jest zapalone światło w pokoju na zewnątrz odbija się lustrzane odbicie i kto spogląda na okno będąc na polu to widzi ten widoczek ładnego zachodzącego księżyca w chmurki na tle jeziorka.




Sufit jak i półeczki w ścianie podświetlane są kolorem zimnym. Gdy chcę zmienić światło na ciepłe włączam dwa kinkiety lub światło główne, czyli takie niewielkie bajery ze światłem jak i nastrojem ciepło/zimnym. Do każdego światła mam osobny włącznik dotykowy, więc na co mam ochotę mogę włączyć lub wyłączyć. 


Kącik do jedzenia:




Biurko do pracy:




A tutaj takie sobie nieco krzywe ujęcie pokazujące jaką mam przestrzeń - można rozłożyć maty i ćwiczyć :) albo włączyć głośno muzykę i szybki aerobik co też czasami robię, bo mam z boku szafę z dużym lustrem.



Pokój może się wydawać chłodny, ale to dopiero początek urządzania się. Z drugiej strony nie lubię jak jest czegoś pełno i niepotrzebnego, jak robi się szybko bałagan i jest wszystko na kupie. Jak myślicie czy pasuje tu jeszcze jakiś inny kolor by nieco ożywić wnętrze? Jaki kolor poduch dobrać? a może dokupić mały dywanik? (mi podoba się póki co biało-czarno) może za rok, czy dwa dorzucę jakiś inny kolor na skośną ścianę, na razie chce się nacieszyć ich bielością.





A teraz mój stary pokój do którego pozostał sentyment... miejsca te same przed i po.





Z przytulnego pokoju na poddaszu stało się jasne przestrzenne i świeże nowe miejsce - moje miejsce....

Jak widać pozbyłam się wielu starych rzeczy, ale szafa i regał z Ikei no i drzwi Dre zostały te same, a to dlatego że kupowałam je rok i półtora roku temu - już wtedy wiedziałam jaki styl chce mieć, więc powoli jak finanse mi pozwalały kupowałam drobnostki. 

Podsumowując inwestycja dość kosztowna, ale opłacało się i mi efekt końcowy się podoba, zwłaszcza nowe łóżko, które jest mega wygodne, pojemne a na żywo jeszcze ładniej się prezentuje niż przez ekran. Jeśli ktoś jest zainteresowany wyposażeniem, chętnie podam linki, bo wszystko kupowałam przez internet.  

W następnej części będzie mniej przyjemnie, czyli sam remont i demolka wszystkiego... co i jak powstawało...a działo się wiele i nie wszystko było przyjemne :( 




pozdrawiam,

Donna

24 gru 2015

Magicznych chwil :)

Witam,


Kochani...
W tym wyjątkowym wigilijnym dniu,

...chciałabym Wam złożyć spokojnych i rodzinnych chwil spędzonych z Najbliższymi...





pozdrawiam,

Donna

23 gru 2015

Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 11 Mariza.

Witam,


Mariza nie często u mnie gości, ale te produkty które znam są w miarę OK. Nie tak dawno wpadła w moje łapki Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 11. Znacie?


Opis:
"Pięć kolorów zamkniętych w jednym produkcie pozwala na idealne dopasowanie się kosmetyku do każdej karnacji. Pryzmę można stosować jako róż, puder rozświetlający lub cień do powiek. Twarz można modelować przez zmieszanie wszystkich lub wybranych kolorów za pomocą pędzla. Do makijażu oczu stosować mały pędzel lub opuszek palca"


Moja opinia:
Czekałam, aż natrafię na słoneczny dzień by oddać jej mieniący blask. Jedak mój aparat jest za słaby, bo nie oddał tego efektu co jest na żywo. Nie używając jej myślałam, że to kolejny zwyczajny różo-bronzer z różnymi odcieniami, ale jak użyłam pierwszy raz - woow :) efekt na policzkach był mega pozytywny. Oczywiście polecam używać produkt w mniejszych ilościach (lub zależy od okazji) nakładając na pędzelek, bo przy moim pierwszym razie był nieco za różowy i moje poliki wyglądały nazbyt podkreślone. Przy kolejnych razach było już minimalnie i efekty zadowalające. Nie używam osobnych odcieni, tylko średnim pędzlem 'machnę' po wszystkich odcieniach, strzepnę i delikatnie wklepuje w policzki mieniące się minimalnie drobinki. Policzki są ładne podkreślone, twarz wygląda na wypoczętą i promienną. Idealnie wtapia się w skórę i nie tworzy sztucznych policzków. Nie modeluje tym produktem twarzy, bo drobinki na całej twarzy wyglądają nie estetycznie. Używam tylko do samych policzków. Z lustereczka, które jest w opakowaniu nie korzystam, bo dla mnie takie lusterka są za małe w tego typu produktach, chyba że jestem gdzieś na wyjeździe i nie mam dużego pod ręką. Ogólnie Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 11 spodobała mi się i teraz w każdy dzień z niej korzystam. W sylwestrową noc na pewno też będzie w nieco mocniejszej tonacji ;)


Produkt poznałam dzięki uprzejmości TrustedCosmetics.pl za co bardzo dziękuję.


pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...