31 sty 2014

Pachnąca paczusia od Goodies, czyli woskowo z Yankee Candle.

Witam,


Wczoraj dotarła do mnie przepięknie pachnąca paczuszka z woskami Yankee Candle, które sama mogłam sobie wybrać w ramach programu blogujesz goodies ma coś dla Ciebie.

Jestem pod wrażeniem bardzo szybkiej, miłej i dobrej komunikacji ze sklepem www.goodies.pl - dziękuję!



Zapasy jupi - więc od razu humor mam lepszy :)))
A co u Was aktualnie się pali w kominkach? 
...miłego piątku - ja uciekam na szkolenie...




pozdrawiam,

Donna  

30 sty 2014

Olejek do ciała i do masażu argan i zioła Celestin.

Witam,


Za olejkami do ciała nie przepadam, ale postanowiłam poznać olejek do ciała i do masażu argan & ziołą Celestin z Uzdrowiska Rymanów Zdrój, by choć trochę urozmaicić moją pielęgnację ciała, niż tylko balsamy, masła czy mleczka których u mnie pod dostatkiem. Teraz w okresie zimowym coraz szybciej moja skóra robi się przesuszona ogólnie, chyba to za sprawą ogrzewania i temperatury.


Od producenta:
"Ujędrniający olejek do ciała i masażu na bazie olejku arganowego i mieszaniny olejów roślinnych(macadamia, avocado z EcoCertem, olej z pestek winogron, olej ze słodkich migdałów) z dodatkiem wód mineralnych z Rymanowa Zdroju i naturalnych ziołowych olejków eterycznych (rumiankowy, nagietkowy, lniany)".



Moja opinia:
Olejek ma 100 ml pojemności, więc dla kogoś kto nie lubi olejków jak ja, ten jest na przetestowanie w miarę w porządku, bo nie jest duży. Czas na złużycie produktu wg. znaku na etykiecie to 6 miesięcy. Zabezpieczenie również w porządku (jak każdy kosmetyk z tej firmy). Sreberko ochraniające i mamy pewność, że nikt wcześniej produktu nie używał. 


Ale po otworzeniu następuje minus, który mi się nie spodobał, otóż otwór wg. mnie jest za duży i każda próba wydostania olejku kończyła się wylaniem go za dużo na dłoń, do tego ponowne jego nabranie powodowało tłustą butelkę przy dotykaniu rękami. Szkoda, że nie ma jakiegoś lepszego zabezpieczenia w formie np. dozownika czy plastiku z małą dziurką w środku, by przy przechylaniu nie lało się to ciurkiem. 

Jak wiemy każdy olejek jest tłusty i potrzebuje czasu do wchłonięcia, dlatego ja starałam się go nakładać mniej, by nie kleić się np. do koszulki nocnej. Bardzo dobrze się rozsmarowuje na skórze. Nie lepi, ale wchłania za to wolno. Zapach identyczny jak inne produkty z tej całej serii arganowo-ziołowej. Na drugi dzień, a właściwie po nocy rankiem - skóra jest miękka, nawilżona. Pod kątem ujędrniania nie spodziewałam się cudów, dlatego tych efektów nie dostrzegłam. 

Lubicie olejki do ciała i te do masażu? 



pozdrawiam,

Donna  

29 sty 2014

Dałam drugą szansę - odżywka diamentowa Eveline.

Witam,


Po tym jak pisałam tutaj o wzmacniającej odżywce diamentowej Eveline, która powodowała u mnie sypanie się i pogorszenie stanu paznokcia jak ją zmywam, dałam jej szansę i po miesiącu jej używania, dalej nieprzerwalnie ją stosowałam. (Wtedy też miałam tylko miesiąc czasu na testy i napisanie swoich odczuć.) Na tamtą chwilę odżywka była raczej na nie. 


Jak tylko nie malowałam paznokci to malowałam ją odżywką, niecodzinnie, ale bardzo często od tamtego czasu. Pomimo że wcześniej ją skrytykowałam, że nie wzmacnia mi paznokci, a od tego jest! Na obecną chwilę w słoiczku pozostało już denko, zużyłam ją do samego końca. Jest też bardzo wydajnym produktem. 


Druga szansa poskutkowała, bo paznokcie przestały mi się kruszyć i nie łamią mi się jak wcześniej. Podcinam je też tak na średnio, bo bardzo długie paznokcie mi przeszkadzają na codzień. 



Do tego wpisu skłoniło mnie to, że czasem warto dawać produktowi drugą szansę, by mógł zadziałać, dać mu czas na zadziałanie i efekty. 


Niedawno poznałam jedną blogerke osobiście, gdzie opowiadała, że jak jej coś nie pasuje za pierwszym razem to odstawia na bok i otwiera coś nowego, bo przecież ma na tyle wszystkiego (w sumie to oglądając jej wpisy jest stałą uczestniczką na spotkaniach nie tylko blogerek urodowych), więc wszystkiego jej pod dostatkiem. Nie wiem, ja inaczej do tego podchodzę i pomimo zapasów nie otwieram 5 odżywek do paznokci jak mi jakaś nie podpasuje, bo chce ocenić czy faktycznie jej działanie i efekt zobaczę po jakimś czasie. Tak naprawdę preparaty na wzmocnienie czegokolwiek nie działają w sekunde, w dzień w tydzień :)
Owa odżywka diamentowa nie zadziałała u mnie po miesięcu ale po kilku już tak. 


Czy wy też miałyście tak, że coś z poczatku nie działało, a dałyście drugą szansę i jednak kosmetyk zaczął działać? Jestem ciekawa co to były za produkty.




pozdrawiam,

Donna 

28 sty 2014

Szampon bez SLES/SLS z kolagenem BingoSpa - Grota Bryza.

Witam,


Nie to nie syrop to szampon do włosów z Bingo Spa bez SLES/SLS kolagen otrzymany w upominku od Groty Bryzy. Po przetestowaniu owego szamponu dziś zapraszam na krótką recenzję w moim odczuciu :)


Od producenta:

"Kolagen - biopolimer o wysokim powinowactwie do białek tworzących ludzkie włosy - intensywnie odżywia i nawilża zniszczone i osłabione włosy, odbudowuje ich strukturę. Powoduje, że włosy są przyjemne i miękkie w dotyku. Dzięki silnym właściwościom błonotwórczym, kolagen tworzy na powierzchni włosów cienki film ochronny zwiększający zatrzymanie wilgoci i chroniący włosy przed wnikaniem szkodliwych substancji z zewnątrz.


 Sposób użycia: dozę szamponu starannie rozprowadzić na mokrych włosach, masować i dokładnie spłukać. Czynność powtórzyć. W celu uzyskania optymalnego rezultatu nałożyć maskę do włosów".

SLS i SLES to skrót nazw dwóch detergentów, powszechnie stosowanych w kosmetyce. Odpowiednio jest to: laurylosiarczan sodu oraz etoksylowany laurylosiarczan sodu. Sa to skladniki stosowane od kilkudziesieciu lat. Wbrew pogłoskom, mitom i zwykłym przekłamaniom, stosowanie SLS i SLES w kosmetykach nigdy nie budziło wątpliwości organizacji nadzorujących bezpieczeństwo kosmetyków. 
Niemniej, niektóre osoby z wrażliwą skórą głowy lub posiadające delikatne włosy, mogą czuć dyskomfort po zastosowaniu szamponów z tradycyjnymi detergentami. Szampon bez SLES/SLS z kolagenem BingoSpa jest w takiej sytuacji optymalnym rozwiązaniem.


Moja opinia:
Buteleczka przypomina mi produkt apteczny jakiś syrop na gardło czy kaszel. Pomimo, że opakowanie jest takie ciemne to widać ile jest do końca produktu. Zabezpieczenie to coś białego, wogóle się nie trzymało na butelce po otwarciu. Nawet za pierwszym razem jak odkręciłam zakrętke tego białego ochraniacza nie było, dopiero za drugim razem przy odkręcaniu wypadł mi z zakrętki. Szampon ma 100 ml pojemności, ostatnio myłam głowę bardzo często i tylko tym szamponem, starczył mi mniej więcej na dwa i pół tygodnia (czyli na ok. 10 myć). Jako opakowanie może byc dobre na wyjazd, ze względu, że jest małe. 

 To co zauważyłam po tym szamponie to, to że:
+ zmywa oleje z włosów
+ dobrze oczyszcza
+ podczas masowania skóry głowy wytwarzała się u mnie piana, już przy nie wielkiej ilości szamponu, którego konsystencja jest bezbarwa
+/- włosy dobrze się układały i były miękkie w dotyku,  aczkolwiek po umyciu były poplątane i wymagały czasu na rozczesanie (zawsze rozczesuje włosy na mokro)
- pod koniec drugiego dnia od umycia włosy wymagały ponownego umycia, bo zaczynały się robić tłuste, oklapnięte i nieświeże
- zdecydowanie zbyt duży otwór w butelce, można wylać za dużo na dłoń - należy uważać
- gdy dotykamy butelkę rękami, etykieta robi sie natychmiast mokra i nieestetycznie to wygląda


 W takiej wersji opakowania jeszcze nigdy nie miałam żadnego szamponu do włosów. 
Szampon kosztuje 12 zł.
Znacie?



pozdrawiam,

Donna  

27 sty 2014

Krem do twarzy argan i zioła od Celestin.

Witam,


Niektóre kremy u mnie szybko się kończą, inne mam czasem dłuższy czas i skończyć nie mogę. Otworzone mam max 2 słoiczki ale przeważnie jeden. Poniższy krem do twarzy Celestin argan i zioła wygładzająco - odżywczy  z Uzdrowiska Rymanów Zdrój aktualnie testuję i nawet dobrze mi się go zużywa na codzień.


Od producneta:
"Wygładzająco – odżywczy krem do twarzy na bazie wód mineralnych Rymanowa Zdroju , masła Shea z EcoCertem , olejku arganowego z EcoCertem , wzbogacony mieszaniną olejów roślinnych (avocado z EcoCertem , jojoba) z dodatkiem polskich ziół (rumianek – działanie kojące i łagodzące podrażnienia, nagietek- działanie przeciwzapalne, pokrzywa – działanie wzmacniające, wyciąg z siemienia lnianego- działanie osłaniające, zmiękczające skórę). Wszystko to stanowi o doskonałych właściwościach odżywczych kremu. Dodatek kompleksu witamin (A,E,F) sprawia, że po zastosowaniu kremu skóra jest widocznie młodsza. Krem stosować do codziennej pielęgnacji, szczególnie polecany do cery delikatnej i wrażliwej"


Moja opinia:

Pierwszy raz spotkałam się z takim niskim opakowaniem dla kremu. Kremik jest niski ale mieści w sobie 5o ml pojemności, czyli jak standardowy krem do twarzy. Zapakowany dodatkowo w pudełko o łagodnej i jasnej dla oczu kolorystyce. 


Konsystencja biała, kremowa taka hmm śmietankowa. Na twarzy rozprowadza się dobrze, przyjemnie ale od razu twarz moja się mocno świeci (chyba ze waględu na masło shea i olejki w składzie), więc krem używam na noc, czasami na dzień jak nigdzie nie wychodzę. Jest to produkt 100% naturalny, więc same plusy. Pachnie ziołami, ale nie nachalnie, umiarkowanie dobrze. Na buzi zauważyłam ładniejszy koloryt, nawilżenie po nim jest bardzo dobre, ale pozostawia tą tłustą powłokę. Po oczyszczeniu twarzy pomaga mi bardzo, gdy wracam z mroźnego powietrza. Koi i łagodzi zaczerwienienia z mrozu czy wiatru.


Zanim został otworzony i używany, zrobiłam dodatkową fotkę, czyli nie musimy się martwić, bo krem ma dobre zabezpieczenie. 


Lekki krem do delikatnej i wrażliwej skóry. Powoduje świecenie to fakt, ale jest niesamowicie łagodnym kremem, który mnie osobiście nie podrażnia. 





pozdrawiam,

Donna  

26 sty 2014

Tak poprostu bez okazji :)

Witam,


Niespodzianki bez okazji są najlepsze - od razu poprawiają mi humor :) bo która kobieta nie lubi kwiatów? 
3 bukiety w jeden dzień? 
Imienin, urodzin nie mam :) ale to miło zostać obsypanym kwiatami <3




Miłej niedzieli i dobrego nowego tygodnia :)





pozdrawiam,

Donna 

25 sty 2014

Warm Spice wosk Yankee Candle.

Witam,


Ten zapach odpalam jak tylko czuję zmęczenie i chce się zrelaksować ciepłym, rozgrzewającym i słodkim aromatem cynamonu. Gdy dzień mam zalatany i wracam z zakupów  czasem zmarznieta odpalam właśnie warm spice. 



O zapachu:

"Trochę korzenne, a trochę przypominające swoim bogatym, złożonym aromatem właśnie przyrządzone, intensywnie czerwone grzane wino. Nuty zamknięte w naturalnym wosku Warm Spice to sposób na ocieplenie i rozjaśnienie nawet najbardziej mroźnego i ponurego, zimowego wieczoru. W tej wielowątkowej, doskonale przygotowanej mieszance przenikają się esencje ciemnego, prawdziwego, lekko gorzkawego kakao, słodkiego cynamonu, korzennej gałki muszkatołowej i pasma karmelizowanego cukru. Całość buduje wokół siebie rozgrzewająca atmosferę grudniowej celebracji – przytulnych świąt spędzanych w gronie najbliższej rodziny i sprawdzonych przyjaciół".



Moja opinia:

Gdy za oknem mokro i chłodno, a nawet mroźnie jak dziś to w dzień jak i wieczorem ten zapach rozbudza moje zmysły i sprawia, że pokój zamienia się w bezpieczną i otuloną ciepłą oazę wypoczynku i relaksu po całym tygodniu. Ma coś w sobie takiego, że po nim czuję się lepiej. Należy roztopić malutką część, bo wosk jest intensywny.
Jest to typowy zapach świeżego cynamonu, wanilii - piękny! Przyprawy korzenne i smak domowego piernika ale takiego z masą kremową - od razu mam ochotę na słodkie czapuczino z szczyptą cynamonu lub na lampkę czerwonego wina. Wg. mnie wosk nadaje się zdecydowanie na zimę, jest słodki i w zimie najlepiej wącha sie przyprawy korzenne, otula się zapachami ciepłej wanilii. W lecie natomiast może być zbyt duszący i słodki ale jak kto lubi i woli. Przypomina również atmosferę grudniowych świąt, gdzie zaczyna się klimat pieczonych ciast :)



Zapach spodobał mi się już w sklepie, dlatego zdecydowałam się go kupić jeszcze w listopadzie właśnie z myślą o zimie bo jego aromat czuć wyraźnie już przez folię. 




pozdrawiam,

Donna 

24 sty 2014

Soft Blanket :)

Witam,


Bardzo chciałam poznać ten wosk, o którym czytałam już nie jeden raz i wyobrażałam sobie jego zapach. Wosk o nazwie Soft Blanket.

Wosk z serii Housewarmer łączący w sobie zapach cytrusów, wanili i ciepłego bursztynu.



O zapachu:

"Ciepły, przytulny, dający poczucie bezpieczeństwa – jasny, naturalny kocyk, który w pierwszych latach życia z powodzeniem zastępował najbardziej nawet zmyślne maskotki, a podczas dorosłych wieczorów i nocy sprawdza się jako miła pierzynka. Soft Blanket to esencja beztroskiego dzieciństwa – spędzanego w objęciach zabawy czasu, który codziennie kończył się sesją czytanych przez rodzica bajek. Biały, miękki, delikatny kocyk czule otulał i towarzyszył dzielnie podczas najróżniejszych, wyśnionych przygód. A teraz – nie odstępuje nas na krok, bo jego pachnąca esencja zamknięta została w wosku Soft Blanket".



Moja opinia:
Zapach przypomina mi pranie w jakimś płynie dla dzieci, coś cytrusowego pomieszane z wanilią, daje dobre połączenie niezbyt nachalne, a przyjemne. Nie umiem tego dokładnie opisać, to trzeba poprostu poczuć. Misio pod kocykiem sprawia, że czujemy sie bezpiecznie, jest nam ciepło i czuje sie taki czas z dzieciństwa. Jest to zapach spokojny i bezpieczny. Wosk polubiłam ze względu na takie ciepło rodzinne i wprawia mnie w dobry nastrój. Zdecydowanie kupię go jeszcze, uwielbiam wchodzić do pokoju jak pali sie ten wosk, odrazu wiem, ze to soft blanket :)






pozdrawiam,

Donna 

23 sty 2014

Lawendowa sól do kąpieli Spa Bebeauty.

Witam,



Przynajmniej kilka razy w tygodniu obowiązkowo muszę zrobić kąpiel z dodatkiem soli. Zazwyczaj są to szybkie, orzeźwiające prysznice bądź peelingi, ale jak już robię kąpiel to nie żałuję soli i wsypuję od serca by naprawdę się odprężyć i zrelaksować po całym dniu siedząc np. na szkoleniu. Dla mnie np. taka sól z biedronki starcza na max 4-5 kąpiele i jest to zapach lawendowy. 


Sole z biedronki, które są za grosze kupuję jak tylko mam możliwość być w owym sklepie. Nie jest to też zbyt często, ale od czasu do czasu wybieram nowy zapach. Sól jest w porządku jak na tą cenę (jakoś 4-5 zł a na promocjach jeszcze taniej)  jest produktem godnym wypróbowania i nie jest złym. 


Lawendę lubię, więc i sól mi się spodobała, pachnie ładnie w czasie kąpieli, zapach jest taki spokojny i wyciszający. Skóra delikatnie pachnie, ale muszę się po kąpieli nasmarować nawilżajacym balsamem, bo nie chcę przesuszyć skóry, a kąpiel ze solą nie nawilża mojej skóry. Kryształki szybko się rozpuszczają barwiąc lekko wodę. Opakowanie starcza na długo jeżeli moczę tylko same stopy, jeżeli wsypuję do wanny to sól znika szybciej.



Myślę, że tą wersję z pewnością jeszcze sobię kupię, bo zapach mi się bardzo spodobał. 
Jaką wersję polecacie jeszcze z Bebeauty ze soli biedronkowych? 





pozdrawiam,

Donna

22 sty 2014

Diamentowy peeling - masaż myjący - Extreme slim 4D Eveline.

Witam,


Nie wiem jak to się stało, ale otworzyłam ten peeling, pod koniec wakacji użyłam parę razy i gdzieś mi się zapodział, ale odnalazł się :D leżał sobie w koszyku z produktami jeszcze nie otworzonymi, przez pomyłkę widocznie musiałam go tam włożyć. Dlatego też już pod bacznym moim okiem jest w łazience i używam co kilka dni ale tylko na uda, pośladki, ponieważ jest to peeling antycellulitowy. 

Diamentowy peeling - masaż myjący extreme slim 4D  od Eveline cosmetics. 


Moja opinia:
Gdy dostajemy pierwszy raz do ręki ten produkt, przynajmniej ja - nie wiedziałam co czytać najpierw, bo produkt ma pełno zachęcających i przekonywujących informacji, co w moim odczuciu jest trochę przekolorowane np. m.in to, że używać 1-3 razy w tygodniu po 3-5 minut. Okej, więc ktoś kto użyje raz w tygodniu przez 3 minuty i powtórzy to przez miesiąc dajmy na to - to wychodzi 4 razy i 12 minut w sumie. Czy po 12 minutach na cały miesiąc zlikwidujemy cellulit lub wyszczuplimy, wymodelujemy sylwetkę? chyba nie.....
Producent napisał też żeby używać w zależności od potrzeb i to mi się już lepiej podoba, bo można używać nawet codziennie.


Moje zdanie na temat produktów antycelulitowych, modelujących, wyszczuplających jest takie, że to należy używać systematycznie, poświęcić dłuższą chwilę na masaż z produktem na wybranej partii ciała, mieć dodatkowo ostrą rękawicę lub gąbkę. Na koniec kilkakrotnie polać się zimną i ciepłą wodą na zmiane i nie zrażać się jak nie ma się na już widocznych efektów. 


Peeling jest jasny, gęsty, czasem mi trudno było wydostać z tuby. Ma prawie że nie wyczuwalne drobinki, ale jest ich dużo, i przy niewielkiej ilości wody konsystencja ta fajnie masuje. Skóra na udach zaczyna się robić super wygładzona, napięta i gładka. Grudki takie z cellulitu (skórka pomarańczowa), które są wyczuwalne pod palcami zaczynają zmniejszać się. 
Jego zapach jest lekki, orzeźwiający, cytrusowy. Swoją konsystencją przypomina mi taką mase galaretkową.


Produkt był upominkiem na majowym spotkaniu blogerek.
Jakie macie zdanie nt. takich produktów? wierzycie w ich działania? oczywiście jeżeli przyłożymy się z dietą i sportem to cellulit uważam, że możemy takim produktem załagodzić używając systematycznie.


Od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu peelingi, które używam tylko na same uda i pośladki. Są wydajne, tuba miękka co lekko się przecina na końcu. Chętnie też bym poznała wersję złotego peelingu, które jest na stronie producenta w ofercie klik. Miałyście go?




pozdrawiam,

Donna 

21 sty 2014

Żel pod prysznic z drobinkami Złota Wanilia Yves Rocher

Witam,


Jakiś czas temu przyjechała do mnie siostra i zobaczyła u mnie żelek pod prysznic, który nie dawno kupiłam z Yves Rocher waniliowy z drobinkami złota z limitowanej serii. Niestety żelek długo u mnie nie poleżał, bo odrazu poszedł w ruch do mycia przez siostrę. 


Na zdjęciu był już używany, dlatego butla wygląda na niepełną.

Opis produktu

Odkryj limitowaną kolekcję powstałą specjalnie na magiczny, wypełniony oczekiwaniem przedświąteczny czas. Subtelne perełki zawarte w żelu uczynią z kąpieli przyjemną chwilę i wprowadzą Cię w świąteczny klimat. Lekka, kremowa konsystencja żelu łagodnie myje skórę i pozostawia ją delikatnie pachnącą.

Jego atut: Uwalniane pod prysznicem delikatne drobinki rozświetlają skórę.
Działanie
• Delikatnie myje skórę nie wysuszając jej
• Pozostawia skórę rozświetloną i pachnącą wanilią
Składniki
Składniki myjące pochodzenia roślinnego
Ekstrakt z wanilii burbońskiej
Formuła wzbogacona w Aloe Vera
Sposób użycia
• Stosować 2 razy dziennie do mycia ciała pod prysznicem. Na zakończenie dokładnie opłucz skórę wodą.
Informacje dodatkowe
• Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego 
• Bez parabenów
• Bez etoksylenów"


Nasza opinia:
Duża butla bo 400 ml i z dużym otworem, gdzie naraz może wylać się za dużo przez naszą nieuwagę. Pachnie waniliowo ale nie dusząco, zapach ulatnia się już podczas mycia i na skórze nie jest wyczuwalny. Czuć go ale nie intensywnie, nie słodko. Poniżej zdjęcie w słońcu, aby zaprezentować drobinki, które mienią się bardzo widocznie na żywo, ale pod prysznicem one znikają i wogóle nie zostają na skórze. Stwierdzamy, że jest to typowy gadżet i zachęta do kupienia w przedświątecznej gorączce zakupów (bo coś się mieni, świeci i błyszczy) W rzeczywistości drobinek na skórze nie ma, gdy spłukujemy ciało wodą.


Jak to typowy żelek do mycia, oczyszcza, leciutko nawilża, skóra jest miła i miękka w dotyku. Mieniące, złote drobinki są ale tak jakby ich nie było :D rozświetonej skóry po nim nie ma. Jednym słowem taki umilacz bo myjemy się z drobinkami złota. Jego cena to 16,90. 





pozdrawiam,

Donna  

20 sty 2014

Pomadki do ust Softer Smooth and Glossy 03 i 04 od Softer.

Witam,


Z pomadkami Softer miałam okazję zapoznać się pierwszy raz na spotkaniu blogerek, wcześniej ta firma była mi zupełnie obca i nieznana. 


Moje numerki to 03 i o4 głęboko nawilżają i nadają połysk jak to pisze na kartonikach.


Od producenta:
"Softer Smoth&Glossy to pomadki kryjące i głęboko nawilżające. Nadają piękny i głęboki kolor. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin, niezawodnie chronią przed wysuszeniem.
Zawierają filtry UV. Czarne kobiece opakowania, pasujące do każdej kosmetyczki. Pomadki dostępna w w 6 ekskluzywnych kolorach"



Uważam, że pomadki mają kolorki takie dziewczęce, ale każda kobieta może je nosić na ustach bez względu na wiek.


Moja opinia:

Obie pomadki jak na swój odcień są nasycone takim soczystym i mieniącym się kolorem. Jedna mniej delikatnie, druga więcej. Kryją powierzchnię ust dobrze, ale nie bdb nie podkreślajac przy tym suchych skórek. Na ustach są bardzo łagodne, przy jednym muśnięciu i wygimnastykowaniu tak ust góra- dół prawie że nie wyczuwalne. Nie mają jakiegoś specjalnego smaku - ja nie czuje. Jest to smak nijaki, neutralny ale nie chemiczny. Pomadki trzymane w temperaturze pokojowej (u mnie powyżej 20 kilku stopni robią się miękkie, ale przez to lepiej się je używa i szybko maluje)


Opakowania mają bardzo wyrzymałe. Klasyczna czerń z dodatkiem srebrenej wstawki pośrodku nadaje ładną całość. Wraz z kartonikiem mogą być idealne na prezent :) Koszt pomadek to 14,99 czyli nie jakoś wysoko, a umiarkowanie w porządku, jeżeli nie chcemy wydawać dużo na kolorówkę ust. Pojemność pomadek to 3,8 g




Jak każda pomadka prędzej czy później znika nam z ust. Jeżeli mało pije, czy nie jem co chwilę utrzymuje się do kilku godzin napewno. 



nr. 003

To co mi się podoba w pomadkach to, że kolor pomadki jest taki sam jak na małej części opakowania. Jest identyczny. Nie musimy więc otwierać pomadki by sprawdzić kolor - to dobre rozwiązanie jak kupujemy w sklepie, nie narażając kosmetyku na bakterie z zewnątrz i dostające się powietrze. 



Na stronie -->  tutaj jest więcej o pomadkach jak i innych odcieniach. Duży wybór kolorystyczny i dużo innych ciekawych kobiecych produktów. 


Znacie pomadki Softer? :)




pozdrawiam,

Donna  

19 sty 2014

Puder ryżowy z Marizy.

Witam,


Puder ryżowy z Marizy, którego już używam od dłuższego czasu, jest świetnym produktem do zmatowienia świecących partii twarzy. Nie jest drogi, bo kosztuje mniej niż 2 dyszki i to mnie cieszy, bo coś taniego równie dobrze się sprawdza jak coś droższego - więc po co przepłacać? Lubię go i używam go cały czas, a nawet czasami zabieram go ze sobą do torebki, dlatego też jego napisy na opakowaniu trochę uległy zniszczeniu.

żródło: fot. z internetu

Od producenta:

"Wyjątkowo lekki i ultradelikatny puder sypki tworzy niewidzialną warstwę, która skutecznie matuje i utrwala, wcześniej nałożony podkład, aby makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień. Najlepszy efekt uzyskasz nakładając puder ryżowy za pomocą puszka. Ryż ma bardzo duże zdolności absorpcyjne, dzięki czemu skutecznie pochłania sebum i matuje skórę na wiele godzin. Mikroskopijne, lekko transparentne cząsteczki pudru nie posiadają właściwości kryjących, czyniąc produkt bardzo uniwersalnym"




Moja opinia:

Dobry produkt za niewielkie pieniądze. Sprawdza się dobrze i na codzień do zmatowienia buźki jest rewelacyjny. Nie często wybieram coś z Marizy, ale jak już coś mam to produkt okazuje się być bardzo dobry, tak jak polubiłam wygładzający peeling ostry tak i ten produkt jest w strzałem w 10tke do mojej tłustej cery. 


Jego zalety w moim odczuciu:
- dość dobrze matowi tak do 5 godzin (a dla mnie to dużo)
- jest lekki i nie pozostawia białych plam na skórze oraz nie niszczy nałożonego wcześniej podkładu 
- bardzo wydajny, pomimo że ma tylko  5 g
- ma mięciutką gąbeczke (czasem używam pędzla)
- ratuję cerę tłustą i mieszaną przed połyskiem 


Ma też i wady:
- nie jako produkt, ale jako pojemniczek, bo część tego pudru wysypuje się za bardzo przez maleńkie dziurki, zwłaszcza jak noszę w torebce - później otwieram i naokoło mam pełno pudru nasypanego
- na składach sie nie znam ale chyba nie jest najlepszy 


A Wy czym się matujecie by się ratować w ciągu dnia?
Co innego polecacie do cery tłustej?




pozdrawiam,

Donna  

18 sty 2014

Pink Dragon Fruit.

Witam,


Tak jak obiecałam w poprzednim wpisie o woskach dziś będzie na różowo, czyli Pink Dragon Fruit - smoczy owoc. Jest to wosk z serii Housewarmer o zapachu truskawkowej gruszki.




O zapachu...

"Pitaja zakwita tylko w nocy. W dzień natomiast – kusi aromatem oryginalnych, żywo różowych owoców. To właśnie one – truskawkowe gruszki – zebrane zostały na meksykańskich wakacjach, doskonale spreparowane i zamienione w sporą ilość wonnych olejków. Esencja wprost z serca smoczego owocu trafiła następnie do wnętrza wosku – aromatycznego, słodkiego, egzotycznego. Pink Dragon Fruit to zapachowy monochromatyzm w najlepszym wydaniu – długo wyczekiwana randka z meksykańską królową nocy, pachnąca aromatem truskawkowej gruszki i czarująca minimalistyczną formą zaklętą w różowym wosku"


Moja opinia:

Paliłam go przez kilka wieczorów, bo był przyjemny i mi się podobał, ale nie do końca jest to ten zapach och i ach.  Znaczna część już mi zniknęła, ale zapach i aromat jaki pozostawiał w pokoju był odpowiedni, szybko sie rozchodził i podobał się nie tylko mi ale i innym. 
Smoczy owoc/pitaja jak wiemy jest to owoc, ale ja osobiście go nie jadałam. Zapach odświeża jest słodko-kwaśny, taki trochę mieszaniec, jego aromat jest soczysty. Przypomniał mi też gumę rozpuszczalną taką owocową. 

Dla mnie to typowy owocowy zapach, umila czas zimowy w coś owocowego, jeżeli mam być szczera to nie jest to mój typ zapachu, jeśli chodzi o zapachy woskowe. Jest ładny ale dalej szukam tego co mnie zachwyci i oczaruje na maxa. Krótka recenzja, bo wosk owocowy :) 



Zapraszam do sklepu: www.goodies.pl




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...