31 paź 2013

Kąpiel w kolorach blue, czyli peeling solny z Farmony i żel Balea.

Witam,


Kąpiel na niebiesko? czemu nie :-) 
Poniższe dwa gagatki, z których jeden może być, drugi niekoniecznie jest taki och i ach jaki bym chciała. Mowa o:
~ Fresh & Beauty Morski peeling solny pod prysznic z Farmony
~ Balea Dusche & Creme Blaubeere 


Peeling otrzymany jakiś czas temu na spotkaniu blogerek. Pomyślałam "O Farmona" lubię Farmonę, tego kosmetyku nie miałam, więc z chęcią przetestuję. Leżał i czekał na swoją kolej, a że już chciałam coś z peelingów otworzyć nowego sięgnęłam po owy peeling.
 Czy okazał się być dobry? - taki sobie, bardziej jestem w kierunku na NIE


Opakowanie przyciąga wzrok, kolorystycznie mi się podoba, muszelki itd. fajne szczegóły, opis również niczego sobie "pielęgnuje i relaksuje, orzeźwiający, morski zapach, koi zmysły, wycisza i relaksuje"... itd. itd. ale czytam dalej i dochodzę do składu, gdzie wysoko jest parafina i ten efekt, który nie lubię przy peelingach to właśnie to natłuszczenie skóry, gdy spłukujemy produkt z ciała i tu kończy się mój zachwyt nad tym produktem, bo nie lubię tego takiego filmu pozostającego na skórze (niby dobrze, dla tych, bo już nie musimy nakładać później balsamu, jednak mi to natłuszczenie nie pasuje, nie odpowiada), więc po wykonanym peelingu sięgam po żelek o którym poniżej...
  
Drobinki nie są aż takie ostre jak lubię, rozpuszczają się gdy dodajemy wodę przy masażu. Mam wrażenie, że peeling nie oczyszcza tak dobrze i ten martwy naskórek, który ma zniknąć pod wpływem peelingu nie jest dobrze usunięty, a skóra robi się tylko jedynie natłuszczona. Nie jest taka jak przy innych ostrych zdzierakach, czyli miękka, odżywiona, wiecie co mam na myśli, że czujemy jak skóra robi się lekko czerwona i czujemy pobudzenie krążenia krwi, przy tym tego nie czuję. Kolor peelingu niebieściutki jak błękitna morska woda i to chyba jedyny plus tego peelingu.


  Pudełeczko fajne, wydostanie się wszystko ze środka, jednak sam w sobie peeling jest mało wydajny. Na całe ciało i na porządny peeling starczy tylko na kilka razy. 



Blogi huczą od Balei czy jak to się pisze i odmienia. Wersja Balea Dusche & Creme Blaubeere, czyli czarna jagoda, którą ja mam jest fenomenalna. Jest to kremowy żel, koloru niebieskiego, który pachnie przepięknie, dla mnie tak słodko kwaśno jagódkami. Konsystencja typowych żelków, nie spływa z dłoni przy myciu, ogólnie robi to co ma robić, do tego umila prysznic zapachem. Zapach nie utrzymuje się zbyt długo potem na skórze, ale ta chwila samego używania jest przyjemnym czasem i takim relaksem. 


Otworek do wylewania jest malutki, co nie wyleje się nam za dużo od razu a otwieranie jest na pstryk. Sam w sobie produkt jest średnio wydajny, to zależy ile na raz i jak często po niego sięgamy ma 300 ml pojemności. 


Końcowe wnioski:
Morski peeling  solny - raczej nie jest to mój typ peelingu (za pozostawienie natłuszczenie na skórze, za słabe oczyszczenie i za słabą wydajność) - nie sięgnę już po niego.

Żelek Balea wersja jogodowa - za zapach dostaje duży plus. 



Miałyście powyższe produkty? 



pozdrawiam,

Donna

29 paź 2013

Zakupy, nowości i przesyłki ;)

Witam,


Małe zakupy, kilka nowości i przesyłeczki z ostatnich dni. Nie przedłużam lecz zapraszam na wpis. 


Butów nigdy dość. Odświeżyłam kozaki na zimę, w CCC aktualnie ceny są tak niskie jak na buty przed sezonem zimowym. Chciałam zwykle, klasyczne, czarne kozaki. Ich cena to 129,99

 Kilka pierdółek w Pepco, głównie dział ze świeczkami: kolorowe pojemniczki na podgrzewacze po 2,99, które świetnie wyglądają jak zapali się tam mały podgrzewacz, filcowane podstaweczki 3,99, do tego i już można zmienić wystrój np. na biurku. 

Kubek z kotkiem no prawda że słodki :D Nawet nowym kubkiem można sobie poprawić samopoczucie ;) cena ok. 10 zł

Alpejskie mleczko zawsze rozpływa się w ustach, tym razem z Carmelem. Nie nacieszyłam się nim zbyt długo ups, od razu zostało pochłonięte. 

Moje współprace, a właściwie ich kontynuacja, bo z obiema firmami już miałam przyjemność współpracować kiedyś.  Dostałam do testów nowy dzbanek z Dafi, który już od kilku dni przechodzi testy. 


I dzisiejsza przesyłka od Bingo Spa. Tym razem, zostałam miło zaskoczona, ponieważ firma udzieliła mi bon na 50 zł i mogłam sama dokonać wyboru kosmetyków do testów z całej oferty, która jest w sklepie. Wybrałam coś czego nie miałam, ale o kosmetykach więcej jak przetestuję :)

To koniec.... :D




pozdrawiam,

Donna

28 paź 2013

"W NASTROJU" Dr Irena Eris NORMAMAT

Witam,


Dzisiejszy wpis to dla mnie sama przyjemność. Przenoszę się w świat luksusu z pewnym kosmetykiem od Dr Ireny Eris. Firma wprowadziła do perfumerii i drogerii nową serię NORMAMAT i zaprosiła wybrane blogerki na konkurs z tej okazji. 
Konkurs zatytułowany "W NASTROJU" Oceniam(y) również 4 cechy produktu. 



Zapraszam do krótkiej prezentacji i pierwszych wrażeń, a efekty przedstawię jak kremik osiągnie denko. 

Nawilżający Sebo-Normalizujący krem na noc

O czym najchętniej marzy kobieta, która wraca po całym dniu pracy do domu? O tym, aby odpocząć, zmyć makijaż i przenieść się w oazę domowego spa :) - tak! prawidłowa odpowiedź.


Czy kąpiel, relaks i herbata z cytryną to dobre rozwiązanie na poprawienie nastroju i przygotowanie się do snu? - tak! 


Tak właśnie poprawiam sobie humor by być w dobrym nastroju...


Co mi towarzyszy jeszcze? Odpowiednia pielęgnacja mojej cery. Gdy już oczyszczę twarz, przemyję tonikiem chcę sięgnąć po coś co ukoi moją buzię, sprawi że w nocy dobrze się zregeneruje i będzie wypoczęta. 



Ocena pierwszych wrażeń:

Konsystencja - biało-perłowa, lekka, subtelna i łagodna.
Wchłanianie - natychmiastowe, już w czasie wklepywania w twarz czuję lekki mat w niektórych partiach twarzy tam gdzie intensywnie się u mnie błyszczy, czyli czoło, a tam gdzie skóra potrzebuje nawilżenia właśnie taka się staje, czyli policzki. 
Zapach - delikatny i przyjemny, odczuwam powiew świeżości, oraz nutę wonnych tropikalnych kwiatów przypominających środek lata, szczęście i miłość. 
Przyjemność stosowania - Pozytywne pierwsze wrażenie, to jest krem który polubiła moja skóra, matuje i nawilża w jednym. Pojemniczek z pompką sprawia łatwą aplikację i higieniczne utrzymywanie kremu w czystości. Krem sprawia, że skóra oddycha i w dotyku jest przyjemna. Nie budzę się już rano z tłustym filmem na buzi. Nie jest to błyszczenie, a nawilżenie. 





Każda z Nas może sobie zaoferować domowe Spa z kremem na noc NORMAMAT.



Zdjęcia ze względu na konkurs nie podpisywałam nazwą mojego blogu. 


Serdeczne osobiste podziękowania dla Pani Magdaleny Pawłowskiej, która zaprosiła mnie do konkursu. 


Na koniec kilka słów od producenta:

"Krem do stosowania na noc o intensywnych właściwościach regulujących, polecany do codziennej pielęgnacji cery normalnej i mieszanej. Sebo-normalizacja polega na stabilizacji wydzielania sebum i optymalnym poziomie nawilżenia skóry (uzyskanie równowagi hydro-lipidowej). Dzięki unikalnej kompozycji specjalnie wyselekcjonowanego naturalnego nektaru kwiatowego oraz bioaktywnej pochodnej cynku skóra staje się jedwabiście gładka i zmatowiona. Zawarte w kremie immu-ultrasomy sprawiają, że wzrasta naturalna odporność skóry na niekorzystne czynniki środowiska zewnętrznego. Krem stosować codziennie wieczorem, nanieść na oczyszczoną skórę".





pozdrawiam,

Donna

26 paź 2013

Jak ten czas leci...

Witam,


Przeznaczam dzień na błogie lenistwo i przyjemności. Dziś są moje urodziny ;] więc leżę i pachnę!!! Nie pytajcie ile kończę lat, bo i tak na tyle nie wyglądam.


He, he to nie mój tort, ale taki chciałabym mieć :P 
ewentualnie w kształcie jakiegoś szybkiego samochodu... 
źródło: ale-tort.pl

Życzę Wam miłego dnia i również samych przyjemności i dobroci przez weekend. 
Nie zapomnijcie przestawić budzików, bo dziś zmiana czasu i śpimy dłużej :)




pozdrawiam,

Donna

25 paź 2013

Małe, kolorowe i fajne :)

Witam,


Z góry zaznaczam, że to nie jest recenzja, a pokazanie jakie kremy ma w swojej ofercie Pulanna. Poniżej są to małe, kolorowe próbeczki, a są to kremy do twarzy. 


Jest to forma żelu i kremu w jednym. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Te małe, białe kuleczki to krem, który jest miękki i bardzo łatwo aplikuje się na buzie razem z tym 'kolorowym' żelem. Jedna próbka mi osobiście wystarcza na ok. 4 razy. Niesamowicie w chwili kiedy nałożymy krem, buzia robi się taka mięciutka, że czegoś takiego po innych kremach co do tej pory używałam nie miałam. 



Każda próbeczka jest podpisana i więcej na temat kremu można poczytać na stronie internetowej.

1.Seria winogronowa
2. Krem nawilżający ze srebrem
3. Nawilżający krem na dzień zielona herbata


4.Udoskonalony krem dzienny
5. Seria Belamcanda
6. Multiaktywny krem z kolagenem
7. Krem ze srebrem na dzień




Do pełnowartościowego kremu dostajemy małą szpatułkę do nabierania tych białych kuleczek. Niestety aparat już odmówił mi posłuszeństwa, więc pełnowartościowy krem jak przetestuję na pewno pokażę i opiszę na blogu ;)

edit: udało się zrobić fot. pełnowartościowego kremiku


Ale tymi próbeczkami się zachwyciłam ;]
i taką formą kremu/żelu 




pozdrawiam,

Donna

24 paź 2013

Receptury Babuszki Agafii wzmacniający lotion do włosów.

Witam,


Miałam pierwszy raz do czynienia z tonikiem do włosów, a dokładnie jest to produkt:
 Wzmacniający lotion do włosów - Receptury Babuszki Agafii. Wybierając go do przetestowania z Lawendowej Szafy przeczytałam jego opis i bardzo chciałam go wypróbować u siebie. Testy się sprawdziły i jestem z produktu zadowolona. 



Od producenta:
Naturalny ziołowy lotion do włosów – wzmacniający, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, intensywnie wzmacnia i odżywia włosy, cebulki włosowe oraz skórę głowy. 
Składniki i działanie:
Chmiel zwyczajny (Humulus Lupulus) – wspomaga porost i zapobiega wypadaniu włosów, ma działanie wzmacniające i odżywcze. Pokrzywa zwyczajna (Urtica Dioica) – rekordzista w zawartości witamin korzystnych dla włosów i skóry. Łopian większy (Arctium Lappa) – odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, przeciwdziała wypadaniu włosów, obniża ryzyko pojawienia się łupieżu. Gipsówka błyszcząca (Gypsophila Siberica) – tonizuje i odżywia włosy.
Sposób użycia:
Nanieść na czyste, wilgotne włosy i skórę głowy. Nie zmywać. 
Skład INCI:  
Aqua with infusions of extracts: Humulus Lupulus, Urtica Dioica, Arctium Lappa Root, Gypsophila Siberica, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol.

Moja opinia:
Produkt traktowałam jak wcierkę do włosów. Konsystencja jest płynna jak woda, zabarwiona na brązowy kolor. Przy takich otworkach przy butelce należy się nauczyć go w miarę dobrze aplikować na skórę głowy, by nie doszło do nadmiernego wylania. Gdy już naniosłam go na skórę głowy zaczynałam masaż, który trwał kilka minut. Nakładałam go różnie, po umyciu gdy włosy podeschły, a czasami na noc. Przyznam się, że nie nakładałam go systematycznie (jak to w przypadku wcierki Jantar, że nakładamy ją codziennie, no ale powiedzmy, że bardzo często gościł w mojej pielęgnacji przez ostatnie tygodnie). Tonik nie sklejał włosów, a sprawiał że lepiej się rozczesywały, nie obciążał co bardzo w nim mi się podobało. Zapach ma przepiękny, ziołowy ale łagodny ja takie zapachy lubię. Przypomina mi zapachem eliksir do włosów z Green pharmacy o ile dobrze pamiętam taki łopianowy. Wydajność produktu również mnie zaskoczyła na plus, choć przez tą ciemną butelkę nie widać ile jest do końca, jedynie na czucie możemy to ocenić. Czy dał efekt wzmacniających włosów? Sama nie wiem, nie umiem tego tak ocenić (przy innych produktach, które też używam do włosów, trudno ocenić czy ten produkt przyczynił się do wzmocnienia). Na pewno nie zaszkodził, bo włosy nie wypadają, nie są matowe, a to co zauważyłam to pojawiło się na pewno dużo baby hair. Jeżeli jestem w domu i nie wychodzę nigdzie nie myję włosów codziennie, bo tonik daje im jakby przedłużenie w świeżości.

Opis z opakowania:



Gdy tylko moje zapasy do pielęgnacji włosów zaczną się zmniejszać chciałabym złożyć zamówienie w Lawendowej Szafie, bo to już drugi produkt rosyjski z którego jestem zadowolona. 
Czy Wy używacie coś z produktów rosyjskich? Jakie są Wasze ulubione i co polecacie? Ja dzięki właśnie blogom te kosmetyki odkryłam ;] dzięki Wam!!!



pozdrawiam,

Donna

23 paź 2013

Dwa produkty, które nie polecam.

Witam,


Przedstawię dwa produkty, które ostatnio miałam okazje bliżej poznać. W moim odczuciu okazały się bubelkami i których nie polecam. To są moje odczucia, ale dla Was mogą okazać się produktami dobrymi i sprawdzonymi.


Szampon z glinką Ghassoul, który zakupiłam jakiś czas temu w Mydlarni u Franciszka wiązałam z nim dobre nadzieje, że będzie tym czymś och i ach. Niestety wg. mnie ma więcej wad niż zalet.

 Zacznę od jednej zalety:
- moim włosom nadaje super objętości, włosów mam więcej z czego akurat byłam zadowolona

Wady:
- słabo się pieni, trzeba się nieźle 'namęczyć' i delikatnie poprzyciskać (nie trzeć na siłę) kostkę do włosów, która z początku stosowania jest kanciasta i niezbyt trzyma się ją w dłoni
- rozczesywanie po umyciu tragedia, gdy już włosy wyschły bardzo się plączą w ciągu dnia co powoduje częste rozczesywanie i więcej włosów na grzebieniu (no chyba, że od razu włosy zwiążemy w koczek)
- szampon przesuszył mi skórę głowy, co spowodowało silniejsze łuszczenie się skóry za uszami

Ogólnie włosy po umyciu tym szamponem są takie szorstkie ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szampon jest bezzapachowy, ja nie wyczuwam specjalnego zapachu, raczej taki nijaki. Po umyciu szamponem musimy mieć pod ręką nawilżającą odżywkę lub maskę, która ułatwi Nam rozczesywanie. Moja ocena końcowa? +2 za objętość. 


Od producenta:
"Szampony stworzone z myślą o wszystkich, którzy szukają kosmetyków do pielęgnacji włosów opartych na ekstraktach z ziół. Coś, co było kiedyś, bardzo dawno temu- szampon twardy w kostce, krojony z bloku. Szampon do włosów zniszczonych na bazie marokańskiej glinki Ghassoul, z proteinami jedwabiu, bezzapachowy.
  Właściwości: marokańska glinka Ghassoul sprawia, że włosy i skóra głowy są skutecznie umyte (ma właściwości oczyszczające). Po zastosowaniu szamponu z glinką i proteinami jedwabiu włosy staja się wyjątkowo miękkie, błyszczące i sprężyste.



Sposób użycia: 
Mokre włosy natrzeć kostką szamponu do utworzenia się piany (piana sztywna, jak ubite białko jaja ), chwilę masować opuszkami palców, a następnie spłukać. Na długie włosy zaleca się nałożenie odżywki ułatwiającej rozczesywanie.

Składniki:
INCI Aqua, Propylene Glycol, Sodium Srtearate, Glycerin, Sucrose, Sodium Laurate, Sorbitol, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Chloride, Stearid Acid, Lauric Acid, Pentasodium pentetate, Tetrasodium EDTA, Catonic Polimer In Solution, Ghassoul lava clay, Hydrolyzed silk, Herbal Extract.


Drugi produkt to krem koloryzująco-nawilżający do twarzy z Avonu. 


Ten krem otrzymałam na spotkaniu blogerek w NS. Słabo znam kosmetyki z Avonu bo ich po prostu nie używam i nie lubię. Użyłam kremu kilka razy na buzie po tym jak spostrzegałam się, że jest przeterminowany. Spotkanie było w maju, a krem miał datę 18.04. 2013 Z początku myślałam, ze to jest data produkcji, ale jestem pewna że to data ważności. Przed datą pisze "Z" czyli to chyba oznacza zużycie? mogę się mylić ale... sama już nie wiem. 
Dlaczego sądzę, że jest bublem skoro użyłam go kilka razy? Wklepałam go w twarz z początku się świecił, ale że byłam w domu to takie świecenie mogę przeżyć (do czasu). Dostrzegłam też, że fajnie rozświetla okolice policzków, nie mniej jednak błyszczenie narastało z każdą chwilą. 
Po kilku godzinach zerknęłam na twarz i zobaczyłam frytkę ze solarium z jasno pomarańczowymi plamami na całej twarzy. Oczywiście szyja biała, bo na szyi nie smarowałam się. Faktycznie krem skoloryzował mnie po całości. Zmyłam twarz płynem micelarnym gdzie na waciku zebrał to całe coś co z kremu o jasnej konsystencji zamienił się coś w jasno brązowego lub brudnego.


Potem używałam już kremu odrobinkę i to samo robił, te same plamy i brzydki efekt na twarzy, takie smugi. Dlatego jestem na NIE Może kogoś zachwyci ten krem z Avonu - bo mnie nie.

Producent również ostrzega, że może plamić niektóre ubrania no i jak pojawi się wysypka lub podrażnienie należy zaprzestać stosowania. 





pozdrawiam,

Donna

21 paź 2013

Mały haul zakupowy.

Witam,


Mało kiedy pokazuje coś co sobie kupiłam do ubrania. Dziś maleńki haul zakupowy.


Weszłam do pierwszego lepszego H&M'u zobaczyłam, przymierzyłam i kupiłam. Najzwyklejsza kurtka z kapturem, bo o taką mi chodziło, aby miała kaptur. Podkreśla figurę, dobrze się w niej czuję i taka na co dzień myślę, że się sprawdzi gdy zawieje chłodniej. Kosztowała 149 zł. Na moje oko te droższe kurtki co kosztują w granicach 279 czy 350 itd. wzwyż niczym szczególnym się nie wyróżniają od tej za 149 ;) i tak ceny tych droższych na wyprzedażach spadną o połowę to tylko kwestia czasu :P Moja ma rozmiar 36. 



Gdybym nie przeglądała Wasze blogi, to bym nie wiedziała, że w Biedronce są zakolanówki. Udało mi się jeszcze kupić parę dni temu, choć wybór nie był jakiś rewelacyjny, bo po prostu towar był już wybrany. 


Na koniec musiało być coś z kosmetyków, czyli tym razem szampony, których nie miałam z Bingo Spa. Są duże, oby tylko się sprawdziły to będę zadowolona. Ich cena? musiałam aż sprawdzić na czytniku cen, bo nie wierzyłam przy półce sklepowej 2,49! Oszalałam? kupować coś po takiej cenie? - to nie w moim stylu, ale taka cena? najwyżej wypiorę w nich koc dla kota jeśli się zapieni haha :P Ale czytając opinie nt. owych szamponów zdania są podzielone - jedni zachwalają, drudzy niezbyt, że takie średniaczki - zobaczymy :)



A Wam co dobrego wpadło do koszyków? Oszczędzacie? Kupujecie? 




pozdrawiam,

Donna

20 paź 2013

Maska do włosów ze spiruliną i keratyną BingoSpa.

Witam,


Kolejna maska do włosów jaką udało mi się przetestować z Bingo Spa była ze spiruliną i keratyną. Kupiłam z czystej ciekawości. Czy zakup był zadowalający? 

Przedstawiam poniżej w mojej prezentacji 
Maskę do włosów ze spiruliną i keratyną BingoSpa.


Od producenta:

"Maska BingoSpa z keratyną i spiruliną przeznaczona do pielęgnacji włosów cienkich i łamliwych.
Keratyna jest głównym budulcem łodygi włosa, odpowiedzialnym za właściwości fizykochemiczne włosów a także ich wygląd, kondycję i jakość. Najważniejsza strukturalna część łodygi włosa, - czyli kora - jest zbudowana ze skręconych włókienek keratyny związanych ze sobą poprzecznymi wiązaniami dwusiarczkowymi. Keratyna wchodzi również w skład zewnętrznej osłony włosa, której stan odpowiedzialny jest za połysk, gładkość i wrażliwość włosów na działanie różnych szkodliwych czynników zewnętrznych. Keratyna posiada skład aminokwasów podobny do ludzkiego włosa, dzięki temu wykazuje wysokie powinowactwo do keratynowych struktur włosa i jest cenną substancją aktywną o działaniu kondycjonującym i regenerującym.
Przewaga hydrolizatu keratyny nad innymi związkami o podobnym działaniu polega na jego zdolności do wnikania w głąb i trwałego wiązania się z łańcuchami keratynowymi włosa, dzięki czemu poprawia się ich wygląd i właściwości: wytrzymałość mechaniczna, sztywność, podatność na skręcanie i układanie. Spirulina morski wodorost o bogactwie składników odżywczych regeneruje włókna włosów, zapobiega ich łamaniu i rozdwajaniu końcówek, dodaje im objętości i sprężystości, hamuje wypadanie włosów"



Sposób użycia: 
Maskę BingoSpa  dokładnie rozprowadzić na całej długości włosów oraz wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5-10 min., a następnie dokładnie spłukać. 

Składniki:

Moja opinia:
Przy kupnie kierowałam się przede wszystkim tym, że tej maski jeszcze nie miałam, a chcę przetestować i poznać wszystkie jakie Bingo Spa ma w swojej ofercie. Z tej maski jestem ciut mniej zadowolona niż przy poprzedniej z drożdży. Konsystencja biała taka kremowa, podobna jak przy większości masek z Bingo. Wydaje się być lejąca ale nie spływa z włosów, jedynie może przeciekać przez palce w trakcie nakładania. Na opakowaniu pisze o 5 minutach na trzymanie jej, ja stosowałam na trochę dłużej jak miałam czas. Jeśli używam jej raz na tydzień to jest w porządku, ale kilka razy w tygodniu gdy nakładałam po myciu - niestety obciążyła mi włosy i zamiast lepiej, było gorzej z kondycją moich włosów. Stawały się przyklapnięte i były takie piórkowate. Ogólnie maska dobrze wygładza włosy, w słońcu widzę jak ładnie się błyszczą i są bardzo miękkie w dotyku. Zapach, którego nie umiem opisać, nie jest jakiś specjalnie ładny, no i utrzymuje się u mnie prawie cały dzień na włosach, ale da się go znieść. Po masce moje włosy szybko i sprawnie się rozczesywały :)


Opakowanie i ochrona w postaci takiej przezroczystej pokryweczki jest takie same przy wszystkich maskach z Bingo. Ze względu na pojemność 500 ml zawsze nakładam więcej maski i nie żałuje jej sobie, aby dokładnie ją rozprowadzić na włosach. Jest bardzo wydajna. 


 Zużyje maskę do końca, bo jej już dużo nie zostało i jej podziękuję. Fajnie było ją poznać i ale nie kupię jej więcej. 




pozdrawiam,

Donna

17 paź 2013

SENSITIVE eco style Balsam nawilżająco - wygładzający z Farmony.

Witam,


Już nie mogłam się doczekać, kiedy skończę moje zaczęte mazidła z lata by móc otworzyć coś nowego. Taką przyjęłam zasadę, że max 2, 3 mazidła mam otworzone - reszty nie tykam, aż do momentu nie skończywszy obecnych otworzonych.
Na okres jesieni postawiłam na dwa balsamy z Farmony, które otrzymałam do przetestowania. Ucieszyłam się, bo nie znałam tych nowości. 

SENSITIVE eco style Balsam nawilżająco - wygładzający
SENSITIVE eco style Balsam odżywczo - regenerujący


Balsamy nieco różnią się między sobą, jeśli jesteście zainteresowane moimi testami, zapraszam na poniższą prezentację jednego z balsamów, drugi za jakiś czas...


Od producenta:

SENSITIVE eco style Balsam nawilżająco - wygładzający opracowano do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie bardzo suchej i szorstkiej.
Bogata formuła intensywnie i długotrwale nawilża, idealnie wygładza oraz poprawia elastyczność skóry. Lekka konsystencja sprawia, że balsam bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Dodatkowo przyjemny, delikatny zapach zwiększa uczucie komfortu.
Kwiat lotosu– wygładza i ujędrnia skórę oraz zapobiega jej wysuszeniu.
Kwas hialuronowy – zapewnia silne, natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie oraz sprawia, że skóra staje się sprężysta i aksamitnie gładka.
Proteiny jedwabiu – tworzą na skórze film ochronny zatrzymujący wilgoć oraz doskonale wygładzają, zmniejszając szorstkość naskórka.
Inutec – naturalny prebiotyk, łagodzi i koi podrażnienia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych

SKŁAD
Aqua, Helianthus Annus Seed Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Glycerin**, Urea, Butyrospermum Parkii Butter**, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate*, Dimethicone, Sodium Hialuronate, Hydrolized Silk, Propylene Glycol, Nelumbo Nucifera Flower Extract**, Innulin**, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglicerin, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum

* surowiec zaaprobowany przez ECOCERT
** surowiec pochodzenia roślinnego


Moja opinia:

Opakowanie proste, klasyczne nie wyróżniające się niczym specjalnym. Szata graficzna jak i opis z tył opakowania są proste i ogólnie w porządku. Etykieta czytelna i informująca już z daleka, że produkt jest ECO. 


Otwarcie jest na pstryczek, nie sprawiało problemu. Z początku używania idealnie balsam wydostawał się na zewnątrz, pod koniec możemy buteleczkę postawić do góry nogami, aby produkt spłynął i dal się lepiej wydostać. Tak więc w opakowaniu widzę same zalety bez wad. 


Konsystencja jest jak takie delikatne mleczko niż balsam. Lekka, aksamitna, szybko się wchłania ale jak każde mazidło potrzebuje kilka minut/chwil do całkowitego wchłonięcia. Nie lepi się, nie roluje i nie pozostawia tłustej warstwy, to plus bo to najbardziej lubię w kosmetykach do pielęgnacji ciała. Pachnie przyjemnie - przypomina mi zapach jakiegoś płynu do płukania tkanin czy jakiś kwiatowy delikatny, letni zapach kobiecych perfum. Sprawia, że chętnie po ten balsam sięgam nie tylko wieczorem ale czasami też w ciągu dnia, gdy chcę poczuć ten przyjemny zapaszek na skórze. Nie utrzymuje się on długo na ciele ale i tak jest delikatnie wyczuwalny dla nosa.


Jak na tę porę roku, gdy jest już chłodniej przy zbyt wysuszonej skórze może być za słaby, niemniej jednak dla mnie jest taki w sam raz. Skóra faktycznie po kąpieli i nałożeniu balsamu staje się super nawilżona, a po systematycznym używaniu też wygładzona i taka miękka, delikatna. Już po pierwszym użyciu bardzo polubiłam ten balsam i będzie mi go szkoda jak się skończy. Nie mniej jednak do przetestowania mam jeszcze balsam odzywczo-regenerujący. Wydajność owego produktu w moim odczuciu oceniam na dobrą, ma 250 ml pojemności i w zupełności wystarczy na miesiąc lub nawet dłużej, jeżeli używamy go codziennie. 


O drugim balsamie napiszę za jakiś czas :)

Po rześkim, odświeżającym, lekkim zapachu, konsystencji takiego mleczka i ogólnym samopoczuciu po użyciu tego balsamu stwierdzam, że lepiej by pasował na cieplejsze, letnie dni niż na porę jesienną. Ten jak i inne wersje zapachowe są dostępne w  sklepie Farmony. Swoją drogą muszę się kiedyś wybrać do sklepu stacjonarnego Farmony, który mieści się w Krakowie oczywiście z większym zapasem gotówki :D 




pozdrawiam,

Donna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...